Blog: 398016 blogów  Forum: 162807 postów  Galeria: 92934 zdjęcia !  On-line: --

 COOLTURA

 SPORTY

 GALERIA

 BLOG

 GRY

 GRONET

 KOMÓRKI

 ŚCIĄGNIK

 E-MAIL
  |     |  Twój profil  |  Spis blogów  |  Kontakt  |  FAQ  |  Regulamin  |  Pomoc
BLOG: Dziecko nicości.
strona główna ustawienia bloga nowa notka
Zawsze, gdy wspinała się na pobliskie wzgórze podziwiała rozległy widok, jak gdyby nigdy przedtem tu nie była. Wiatr zalotnie rozwiewał jej długie włosy, najdrobniejszymi z molekuł atakował rozwarte szeroko oczy, by cios poniżej pasa z precyzyjną dokładnością trafił w nienaturalnie zwężoną źrenicę. Promienie zachodzącego słońca z perfinym masochizmem lizały jej twarz. Żądzy i cierpieniu nigdy nie można pozwolić się spotkać. Ale Ona nigdy się tym nie przejmowała, ba, uśmiechała się. Tuż przy niej stał z rękami w kieszeniach czarnowłosy chłopak. Wysoki, przystojny, niesamowity. Dla Niego dylatacja czasu była zwykłym oddechem, który niezauważalnie był wsysany w Jego płuca. Ale granica tyczy nowe kontury, tworzy jedność, nie rozdziela a spaja, nie skłóca lecz nadaje smaku. Czuła się dobrze w jego towarzystwie. Bezpiecznie. Poznała Go w chwili najabsolutniejszej rozpaczy. Gdy łaza starła na proch jej jestestwo. Gdy zobojętniała. Pamiętała ją do teraz, choć dopiero dziś była gotowa do niej wrócić.

Pustka, wszechogarniająca, namiętna i chciwa. Nicość jest najzazdrośniejszą z kochanek, wymaga poświęcenia, wyparcia samej siebie. Niektórzy szukają jej latami, do innych puka osobiście. Bez zaproszenia pojawiła się w Jej życiu. Wybrała doskonały moment, bo Ona już pakowała plecak, by wyruszyć na jej poszukiwanie. Pustka kochała zaskakiwać, czynić bezbronnym. Otuliła Jej drżące od spazmów ramiona. Wtedy pojawił się on. Stał nieruchomo, oparty o ścianę. Zauważyła Go poirytowana, ten jednak nie przejął się tym.
- Zawsze lubiłem ćmy- powiedział niskim, głębokim głosem, wskazując oszklonego owada nad Jej biurkiem.
- Kim jesteś?- zapytała go niechętnie.
- Jak nie chcesz, nie pytaj- wzruszył ramionami.
Odchylił głowę do tyłu i bezgłośnie wygiął się w łuk. Spojrzała na niego zdziwiona.
- Przecież sama chciałaś, żebym to zrobił- wyjaśnił nieco skonsternowany.
Wstała i na chwiejnych nogach zbliżyła się do Niego. Wyciągnęła rękę i dotknęła Jego policzka.
- Jesteś w stanie mnie zrozumieć?
- Dla mnie tryb przypuszczajacy nie istnieje.
Dwie łzy stoczyły się po jej twarzy. Wdzięczność przepełniła ją całą, wreszcie naelektryzowała powietrze.
- Tylko nie płacz- powiedział pochmurnie- Już jestem.
Odtąd byli zawsze razem. Ona i On. Rozumieli się bez słów. Nie zadawali zbędnych pytań. Gdzie On mieszka, z kim, od kiedy- nie interesowało Jej to. Identycznie reagowali na riposty nauczycieli. Oboje lubili pizze chińską na podwójnym cieście i "Cosmopolitana". Natrząsali się ze zniesmaczonych min ludzi na ulicy. Jedyne, co o Nim wiedziała wyraził dwoma wyrazami.
- Jestem Nathaniel- powiedział pewnego razu, patrząc na nią błagalnie.
- Ja..

.. co mu odpowiedziała? Jak się nazywała? Kim jest?
- Wiedziałem, że kiedyś zrozumiesz- jego cudowny głos wyrwał ją z zamyślenia. Patrzył na Nią ze wzruszeniem.
- Nathanielu, jak mam na imię? Czemu go nie pamiętam?- zapytała rozstrojona.
- Pamiętasz. Nie bój się go. Wtedy wykrzyczałaś w szale zapomnienia, teraz jesteś gotowa, by znowu je odzyskać.
- Zapomnienia? Gotowa?- pytała oszołomiona.
Uśmiechnął się wyrozumiale i czule.
- Spójrz tam, na słońce. Powiedz mu to, co wtedy, nim ostatecznie zamknęłaś się w swoim pokoju. Wyizolowana i samotna.
Jej oczy rozszerzyły się gwałtownie. W głowę uderzyła fala mikrouderzeń, wiatr z przyjemnością wzmagał ból. Usta wypowiedziały bezwiednie.
- Blanche.
Pełen magnetycznego erotyzmu szept odezwał się ponownie prosto w jej głowie.
- Dobra, dziewczynka, dasz sobie radę. Znowu żyjesz. Nie zatrać się ponownie.
Otworzyła oczy. Zniknął.
- Nathaniel!- wrzasnęła rozpaczliwie- Nathaniel!
- Ty to ja.. Ty to ja..- zaszumiał leniwie wiatr, niosąc w powietrzu ostatnie słowa pożegnania.
Stała nieruchomo, pozbawiona myśli, oddechu. Tylko niezmienne słońce wysyłało promienie, by oświetlały twarz Blanche- istoty, która po długiej wędrówce w schizofrenicznym śnie wróciła do domu.

[22:29 20/05/06]

komentarze - 2
Ładne opowiadanie, ale takie troche chaotyczne, bo nie moge go za bardzo skumac:/
ehh może to przez ten mój dzisiejszy zły dzien:(....przepraszam

doti88 [17:03 10/06/06]
IP: 213.199.197.*


Właśnie jak na mnie zaskakująco logiczne.

Naa. [22:00 16/06/06]
IP: 80.48.143.*


kontakt | firma | regulamin | polityka prywatności | pomoc