
Z serii "Droga Krzyżowa"
STACJA VI: "... spotyka matkę swoją".
Powiedz, matko, czemu płaczesz
Jakby uderzona w twarz?
Gdy za chwilę jest inaczej
Nie udajesz, że mnie znasz.
Powiedz, matko, czemu drżysz
Pełen spazmów jest Twój wdech?
I tak już Ci nie uwierzę
Prawdą Twój obmyje grzech.
Powiedz, mamo, czemu łkasz
Boisz patrzeć się mi w oczy?
Jeszcze tylko kilka chwil
Krew korytarz cicho toczy.
Powiedz, mamo, czemu krzyczysz
Ręcę wkładasz w dłonie me?
Ból rozrywa moje ciało
Znikam, tonę w wiecznym śnie.
Powiedz, mamusiu, czemu konam?
Drzewo krzyża poskręcane
Ciernie tak jak żywi ludzie
Wrzeszczą, wyją opętane.
Powiedz, mamusiu, czemu jęczę?
Wiatr ociera moją łzę
Ciało w krótkich skurczach więdnie
Ja po prostu
boję się.
Witam.
Standardowo krótko, aczkolwiek treściwie. Rok szkolny się kończy, z wynikiem (co prawda nie takim, jakbym chciała, ale..) zadowalającym. Za 3 tygodnie będę miała moje ukochane maleństwo, cudo świata w postaci Inki. Sześciotygodniowego szczenięcia rasy golden retriever.
W sierpniu idę do pracy w lecznicy. Pan Bartosz znowu będzie mnie przyprawiał o drżenie kolan (czy w pożądaniu jest coś złego? chyba nie).
Jestem wściekła z pewnych powodów, choć i tak jest dobrze. Już nikogo nie kąsam. Nie otulam się swym bólem, jak szalikiem na zimę (którego nie noszę). Naa odradza swoje skrzydełka.
Dziękuję, panie A., za lekcję zdystansowania się i utraty zaufania do wszystkich na tym świecie. Teraz przynajmniej coś zrozumiałam.
W brzmieniach gotyckiej muzyki opada popiół, by odsłonić ironiczny uśmiech.
Naa wróciła.
p.s. mój wiersz. Jeśli ktokolwiek czytał Drogę Krzyżową w książce do nabożeństwa, to mam nadzieję, że zrozumie. Wena na niego wstrząsnęła mną dogłębnie. Spłodziłam coś, z czego jestem dumna.
[21:47 18/06/06]