|
|
|
30.06.03 O Jezu, jak mnie wszystko boli :P
|
Heh, wstalam sobie o 8 (obudzi mnie jeden wielki grzmot), powylaczalam modemy, telefony i inne czule bajery i poszlam znowu spac. co prawda na modemie mi tak badzo nie zalezy, bo jak bedzie wreszcie ta Neostrada (odwleklo sie, o sie kazalo ze musza nam 4 linie telefoniczna zalozyc :P A to dopiero we wtorek lub srode... Oby nie pozniej...) to i tak dostane nowy modem, wiec co mi tam :P No wiec ostatecznie wstalam po 11, a konkretnie zostalam obudzona telefonem od Kuby (hepi, hepi :). Bola mnie nogi... Boli mnie pupa od tego niewygodnego siodelka... Komar mnie pogryzl, cale rece i ramiona mam pokasane... Brzuch mnie boli :P Ehhhh... Ale i tak jestem hepi :) Mama mi kupila miesieczny, mam miesieczny, mam miesieczny :) Teraz na okaziciela, zeby ona tez mogla jezdzic, w sumie roznica jest 2 zlote :PPPP Mam nadzieje, ze Korin tez bedzie miala, bo bedziemy wtedy mogly jezdzic do Kuby na sesje, a nie zasuwac na rowerach ani na piechote :P
Niom, pobylam sobie troszke u Kuby (ktory swoja droga zaraz powinien tu byc :))))), miedzy innymi polalismy sie woda :)))))) Fajnie bylo :)))) Ale nie bylam w Matrasie, a bardzo chcialam sobie kupic Lived Inc. i teraz mi smutno :((( Heh, na dworze strasznie goraco, az nie chce sie wychodzic... Nogi mnie przestaly bolec, rozchodzilam chyba :) Ehhhh, wyszlabym sobie na rowerek........
|
|
|
|
29.06.03 Kuba wraca :D
|
|
Ha, dzisiaj wraca Kuba :))))))))))) Ciesze sie jak jakas glupia, ale co tam :))))))))))))))) Dzisiaj sie z nim zobacze i tylko to sie liczy! :DDD Poza tym umowilam sie z Korin, ze pojdziemy na rower, no to chyba popedalujemy sobie prosto na dzielnice Polnoc :)))))))) (tak przypadkiem :))) Moze jeszcze Dina pojdzie.... Zobaczy sie! Teraz chyba pojde cos zjesc, bo jest godzina 14.07 a ja nic nie jadlam :P Mama jest na mnie wsciekla (z blizej nieokreslonych powodow... Tzn. jest wsciekla na tate, ze nie jada do Mirowa, wiec wyladowuje sie na mnie) wiec nie bedzie ani sniadania, ani kolacji, ani tym bardziej obiadu... :PPP A ja jestem glodna................. No i bylam na rowerze z Korin, tyle ze nieciekawie bylo :((( Bo z Korin zajechalysmy cale hepi na polnoc, chcialam sie z Kuba przywitac, chwile pogadac i jechac razem z Korin z powrotem, ale niestety wypadlo, ze musielismy ze soba dluzej porozmawiac, a Korin pojechala sama do domu :(((( W SMSie napisala, ze na Kube czekalam caly tydzien, ale przeciez to nie bylo tak... Chcialam sie tylko przywitac, ucieszyc, wysciskac, a spotkac mielismy sie jutro... A dzisiaj chcialam wyjsc z Korin na rower, kurcze no... Nie chcialam zeby tak wyszlo, i wyszlo jeszcze gorzej... No bo ja NAPRAWDE chcialam pojezdzic z nia na rowerze... Nie pojechalam z nia po to, zebym miala towarzystwo w drodze do Kuby... Zbagatelizowalam jej alergie, bo akurat w tym momencie martwilam sie czyms innym :((( Wiedzialam, ze placze, bo wtedy charakterystycznie odwraca glowe, zeby nikt nie widzial, ale nie moglam za nia pojechac... Naprawde nie moglam........ Trudno - nie nadaje sie na przyjaciolke, dalam na to juz dostatecznie wiele dowodow... Z Kuba poszlismy po jego kumpla Adama, pogadali troche, ja pojezdzilam wolniutko obok nich. Dojechalismy (kto dojechal, ten dojechal, kto przyszedl to przyszedl :P) do domciu, mial mi kto wstawic rower do piwnicy ;)))) Polazilismy troszke po chaszczach i innych takich :))) Fajniutko bylo... :)))) A teraz poogoladam jakies anime, chyba Trigun :)))) Heh no i obejrzalam tylko 1 odcinek KORa, a teraz siedze i czytam komentarze Kuby czyli Herberta Westa :)
|
|
|
|
28.06.03 Plany na dzisiejszy dzien :)
|
Myslalam, ze dzisiaj sobie zrobie dzionek anime, ze tylko bede siedziec i ogladac anime caly dzien, a tu jednak nie :) Odbieram telefon, a tu Nati :) Wpadnie o 3, hehehe :) Teraz poslucham jeszcze troche Moonspella (leci w kolko Alma Mater, Ataegina i Vampiria) i wezme sie za dalsze ogladanie Cowboy Bebop :) Odcinek 11 ma swietna fabule i jest zaskakujacy :) Na statku kosmicznym Bebop zagniezdzil sie jakis Obcy dziesiatkujacy zaloge (a raczej 4/5 zalogi :) Na 5 osob uzarl 4 :) a na koniec sie okazalo ze to Spike (taki jeden ze statku) zostawil cos w lodowce, zepsulo sie i grasuje po pokladzie, a nie zaden Obcy....... Na koniec odcinka jest moral, zeby nigdy nie zostawiac nic w lodowce na dluzszy czas :D Ile ja sie z tego smialam...... :D
Puritania. Burn In Hell. Mam w domu same tepe noze.
No i Nati wziela i poszla, a szkoda, bo fajnie bylo. Obejrzalysmy kawalek End Of Evangelion, poza tym On Your Mark, cala serie (16 odcinkow) takiej zboczonej komedii o wdziecznej nazwie Iketeru Futari (nie pytajcie mnie, co to znaczy, bo nie wiem... W moim sliczniutkim slowniku japonsko-polskim jest tylko "futari" ktore znaczy "para"), ostatni odcinek Chobits (ktorego Nat do tej pory nie ogladala, bidna) i jedna rzecz, ktorej nie widzialam wczesniej, tzw. zdumiewajacy film Vampire Hunter D: Bloodlust. Naprawde swietny, mroczny, klimatyczny i nieprzewidywalny. Niestety, mam wersje z angielskim dubbingiem... I to jeszcze tak strasznie cicho mowia, ze mialam glosniki prawie na full, a jak wchodzila muzyka to myslalam ze ogluchne :P No i malo co rozumialam, bo napisy to spoko, ale slowa mowione to juz duuuuzo gorzej :( Ale i tak byl swietny! :) A teraz bede ogladac Cowboy Bebop, zostalo mi jeszcze kilka odcinkow. mam troszke wiecej czasu, bo tata w wakacje przedluzyl mi czas do 11 :)))) Sayonara!
|
|
|
|
27.06.03 Opis fajnego dzionka!!! :D
|
|
Jest godzina 20.54, wlasnie wrocilam z miasta. A wybralam sie do niego z takiej dziwnej przyczyny, iz nagle mama wlazi mi do pokoju i mowi ze Ula (jakby ktos nie wiedzial to Zbysia ma na imie Ula :P) po mnie przyszla O_o Ja zdziwko totalne, no ale weszla, pogadalysmy sobie troche (przynajmniej nie bylo tej ciszy co ostatnio) i doszlysmy do wniosku, ze pojedziemy do miasta razem z Korin. Ustawilysmy w trojke, ze najpierw przyjedziemy po Korin a potem do miasta, zadzwonilam jeszcze do Diny, ale jej sie nie chcialo wyjsc... :( Skoro wolala ogladac romansidlo w TV, to prosze bardzo... Poklocilam sie troche z Ulka, bo ona chciala zaciagnac Korin do jakiegos baru na biznes, i chciala, zebym jej pomogla przekonac ja, ale ja na to, ze nie pomoge, i jak chce przekonywac to niech sama to robi (bo ja sama wcale nie mialam ochoty isc na biznes). No wiec w koncu wyladowalam ze Zbysia i Korin w Empiku, gdzie Zbysia chciala sobie Chobits kupic, ale nie bylo. Usiadlam sobie na kanapce dla czytajacych i czytalam badziewne gazety dla tzw. "dorastajacych dziewczat" i wszyskie te troche bardziej i troche mnie bzdurne porady na temat seksu i chlopakow. No i sobie czytalam, czytalam, one nie wiem gdzie byly. Potem Korin pukala w szybe, a na mnie sie dziwnie wszyscy ludzie w Empiku patrzyli, bo widzieli, ze na mnie puka, nawet mi jedna babka uwage zwrocila. Nie mialam zamairu wyjsc przed Empik z takiego powodu, bo nie lubie jak ktos mi obciach robi i staje sie wtedy przychamska, no coz. Potem przyszla Zbysia i sie pyta czy ide. No to pytam, gdzie. Ona na to, ze prosto przed iebie, no to ja, ze nie mam zamiaru. No i sobie poszly. Potem dostalam od niej jeszcze SMSa, ze czekaja na lawce przed Matrasem 10 minut, i TYLKO 10 MINUT. Po takim czyms to juz bym w ogole w zyciu nie przyszla (mimo iz zal mi bylo Korin... Ale mam nadzieje, ze sie ze Zbysia choc troche skumplowala) bo napisala to tak, ze niby mi taka laske robi, ze czeka. Poczytalam troche, i poszlam sie szwedac po miejscach, gdzie mnie nigdy nie bylo. Pobawilam sie z jakims kotem, wlazlam na jakies zadupne osiedle i nie moglam sie wydostac i takie tam. W koncu, kiedy kucalam kolo grzadki z kwiatami i grzebalam patyczkiem w ziemi, doszlam do wniosku, ze mam 12 paczek Kultu, ktore kupilam Ewie i Irminie. Ustawilam Ewe na 8 pod Empikiem i poczekalam. W drodze patrze, idzie jakas dziewczyna. Chodzi jak Nati, wyglada jak Nati, ale... (bylam bez okularow, wiec nie chcialam sie usmiechac, w koncu glupio by mi bylo usmiechac sie do kogos kogo nie znam). No i sie okazalo ze to Nati :)))))))))) Ale sie ucieszylam, nareszcie ktos zyczliwy ;))))) Poprzytulalysmy sie na srodku ulicy, i powiedziala mi, ze idzie na apel na Jasna Gore. Tym razem nie skomentowalam w zaden zlosliwy sposob jej fanatyzmu religijnego, tylko stwierdzilam, ze pojde z nia na apel. (Autentycznie mialam ochote - mam juz dosc tej nudy i tego, ze pierwszy raz od paru lat wyszlam wieczorem do miasta! Mam juz dosc siedzenia w domu, ciagle mam ochote zrobic cos szalonego i nowego... Ehhhh...) Potem okazalo sie, ze apel zaczyna sie o 9, a ja niestety musze byc o tej godzinie w domu... :( Dalam Ewie Kult, polazilysmy troche, pogadalysmy, posmialysmy sie, spotkalam Majke, Olke i Anke (rozdzielone, nie naraz), z autobusu pomachalam jeszcze Skalikowi. Jade tym autobusem, jade, potem patrze - na nastepnym przystanku wsiadla Zbysia. No to podchodze do niej cala hepi (bo przeciez sie nie obrazilam, a o zajsciu z Empikiem juz dawno zapomnialam, co ja poradze?) i mowie "czesc", ona na to faaaaajniutkim tonem odpowiedziala, no to sie spytalam czy sie obrazila, ona ze nie, tylko jest wkurzona, no to sie odwrocilam, ona cos tam jeszcze gadala (nie sluchalam) usiadlam, dojechalam do domu i oto jestem. Heh, porysowaly mi sie okulary - to od tego nienoszenia, wkurza mnie to... Ogolnie ten dzien mi sie podobal - kocham miasto!!! I bede czesciej po nim lazic, chocby sama!
|
|
|
|
27.06.03 Hepi, hepi, hepi!!!!!!!!!!!!!!!!!
|
|
Obejrzalam sobie Kuro No Dansho, lepiej znany jako Mystery Of Necronomicon i powiem tylko jedno - tworcy to debile. To moglo byc naprawde SWIETNE anime, ale oni woleli zrobic tandetnego hentaja. No coz, ich wola - ogladaloby mi sie toto swietnie, gdyby nie te cholerne "scenki". No i wkurzylo mnie, ze koniec koncow glownym "zlym" okazal sie Herbert West............. No i dziasiaj jestem cala hepi, z dwoch powodow. Po pierwsze, przyszedl list od Kuby, taaaaki fajniutki :) Coprawda pisal go na papierze bez linijek i kratek i musialam sie niezle nameczyc, ale juz nie wiem tylko jednego slowa :) I ile fajniutkich rysunkow narysowal! Zasiegu uciekajacego przed komorka nie da sie opisac, trzeba zobaczyc :) Po drugie, tata JUTRO ZAKLADA NEOSTRADE!!! Hahahahahaha, wprost nieopisana radosc :) Moge sprawdzic, czy rzeczywiscie trzygodzinny film sciaga sie w szesc minut, hehe :) Juz widze te tlumy anime :)))))))))))))))) (kurde, musze sobie plyty kupic :P)
|
|
|
|
27.06.03 Blah, paskudny sen...
|
|
Boze, jaki ja mialam beznadziejny sen!!! No wiec snilo mi sie, ze profesor Galazka (od chemii, brr...) robila kartkowke, a ja nic nie umialam, to poszlam do kibla i przesiedzialam prawie cala lekcje. Wrocilam pod koniec i powiedzialam, ze zle sie czuje, to ona mi wyznaczyla termin na napisanie tej kartkowki: 2,3 albo 5 wrzesnia (co z tego, ze wtedy jestem w Anglii :P) Nie chcialam 2, bo to praktycznie pierwszy dzien szkoly, 3 bo to moje urodziny, a 5 bo za pozno :P To mnie wpisala na 3 :P Potem bylam juz w domu, posiedzialam sobie u mnie w pokoju z Kuba, a na korytarzu/przedpokoju (to sie zmienialo w trakcie akcji) stala klatka z dwoma krolikami: czarnym i bialym (co z tego, ze mam tylko czarnego :P) ktora zamknelam, zeby nie wychodzily. Potem wrocili rodzice (moja mama w kostiumie kapielowym), przepraszali mnie, ze tak pozno wrocili z Mirowa (moja ciocia tam mieszka tymczasowo), ale kupili kasete instruktazowa i uczyli cioce plywac. Ja chcialam otworzyc ta klatke z krolikami, ale mama by sie wsciekla, ze je zamknelam, wiec poczekalam az wejda do kuchni i najpierw poszlam do kibla. Kolo kibelka stala miska z woda (ciepla) z mydlinami, a w niej, sliczniutkie czarne kociatko, takie jeszcze malenkie, ze w rece sie miescilo. Lezalo sobie cale w wodzie (tylko nosek na powierzchnie wystawal) i spalo - bylo mu cieplo. Przez mysl mi przeszlo, ze chyba kotek bedzie lubil sie kapac. Potem otworzylam klape od kibelka, a kotek tam wlazl, ja sobie popatrzylam jak tapla sie w wodzie, po czym, nie wiem czemu, spuscilam wode... Kotek wlecial do otworu (bo to byl taki kibelek ktory kiedys w domciu mialam, teraz mam inny - tamten mial najpierw jakby polke, potem otwor) ja go na szczescie zlapalam za ogon, i on tak przerazliwie mialczal, a ja go za ten ogon trzymalam i go wyciaglam, ale urwalam kawalek ogona na amen, a drugi kawalek zwisal bezwladnie. Ogonek byl nie wiem czemu bialy, i nie bylo krwi, wrzucilam urwany kawalek do sedesu i spuscilam wode, i zaczelam szukac plastra na ten ogon. Pomyslalam, ze chyba jednak nie bedzie sie lubial kapac, i sie obudzilam (troche roztrzesiona, jak zwykle po okrutnym i zbyt realistycznym snie). Ciesze sie, ze koniec koncow kotek nie splynal, bo bym sie poryczala, a tak to tego uniknelam. Swoja droga - wyobrazacie sobie taka smierc dla malego kociaka? .....:(..... Powinnam wreszcie sie przestac przejmowac takimi bzdetami, jak ten sen, ale... Nie potrafie... Dlatego teraz jest mi bardzo smutno i czuje wyrzuty sumienia, ze zrobilam krzywde kotkowi :(
|
|
|
|
26.06.03 No i koniec dzionka...
|
|
No i bylysmy z Korin w miescie. Jak jechalsmy autobusikiem do Matrasu, to Korin 10 minut nawijala o rzeczach scisle powiazanych ze snem i wyobraznia, czyli ogolnie rzeczy ktore mozesz powiedziec komus kto cie lubi, a nie chcialbys zeby uslyszal jakis "wrog". Okazalo sie, ze za nami siedzial jeden facet pracujacy w Politechniku - uczyl nas obslugicalej tej aparatury jak musialysmy zadbac o oprawe dzwiekowa do Sleepy Hollow. Nie chcial nam chyba przerywac, tylko siedzial i sluchal :P Dal o sobie znac dopiero jak wysiadal, zyczyl nam milych wakcji i poszedl, a my spazmatycznie smialysmy sie przez reszte przystankow. Jeszcze lepsze spotkanie niz moje ostatnie z panem profesorem Wroblem, ktorego spotkalam jak stalam ze Zbysia na przystanku. No, ale ogrodek zrobilam, wracam do rzeczy. No wiec w Matrasie bylo Chobits :)))))))))))))))) Z czego jestem cala hepi, bo manga super, i wydana swietnie, no to z radosci kupilam jeszcze Akire :P Ogolnie uwielbiam mange Chobits, tyle ze cholerny JPF tak nam naobiecywal, ze beda sliczne pocztowki w srodku (zamiast tych dodatkow, co byly w Japonii, czyli figurek, plyt i innych drogich bajerow), a tu sie okazalo, ze lipa! Jest jeden obrazek z kapiaca sie Chii, na kolorowym, ZWYKLYM papierze, granatowy z drugiej strony, a na gorze napis Chobits Postcard :PPPPPPPPPPPPPPP Oni chyba nie wiedza, jak pocztowka wyglada, bo jakby nie podpisali, to nikt by sie nawet nie skapnal. A tak to moga mowic, ze "dodali pocztowke"... Jasne... Bylysmy jeszcze na poczcie (wyslalam karty Ani-mayhem, 145 powtorek ktore sprzedalam jednemu goscowi na Allegro) i odebralam mamie buty od naprawy (zostawione do rozepchania bezowe klapki na wysokim obcasie, na nazwisko Leszczynska - to zdanie powatrzalam w myslach przez cala droge, coby nie zapomniec :P ). Potem z powrotem na Parkitke, po Dine (jakos ja namowilysmy zeby wyszla) i pojechalysmy do Korin, bo musiala wrocic na obiad. Troche posiedzialysmy, pogadalysmy, poklocilysmy sie, przeczytalam Chobits, i poszlysmy. W domciu policzylam ile kasy wydalam na same mangi (wyszlo mi dwa i pol tysiaca zlotych plus jedna zlotowka) i sie troche zdolowalam o_O Badz co badz, to juz jest lekki swir. posluchalam w kolko Alma Mater Moonspella i polozylam sie spac, powysylalam troche SMSow do Kuby, pozwierzalam sie Zielonemu Stworzonku i zasnelam.
|
|
|
|
26.06.03 Nowy dzionek :)))
|
|
Ha, pospalam sobie dzisiaj do 10.45 i od razu budze sie wypoczeta, w dobrym humorze :)))) Jedna rzecz mnie zastanawia, skoro polozylam sie klasycznie o 10 (glupie zasady moich rodzicow...), powysylalam pare SMSow i koniec koncow zasnelam okolo 11 (wczesnie, zazwyczaj zmuszaja mnie do kladzenia sie o tej godzinie a ja zasypiam kolo 1,2 a do tego czasu gapie sie w sufit... Meczarnia...) to powinnam sie z mocnego snu obudzic kolo 7,8 a potem albo wstac, albo sobie tak kimac nakrecajac sen. A tu kicha, bo spalam ciagle twardym, mocnym snem. Strange, zamiast go potrzebowac mniej, potrzebuje corz wiecej. A ja nie lubie spac! To jest strata czasu, zycia mi szkoda. swoja droga mialam jakies porabane sny, ze bylam z mama w Zakopcu, lazilysmy sobie i mama kupila w takim jednym sklepie metalowym (kto byl, ten wie - to ten z motorem i szkieletem na wystawie) wielkie, grube i suche frytki w papierowej torebce o_O Zaplacila przez otwor ja w Macdonaldzie :P Strange i tyle. No ale moze odsypiam te ostatnie 2 tygodnie szkolnej harowki? Wczoraj natomiast nagle wyjatkowo znajomy zaczal mi sie wydawac nick "Nimrod" i zaczelam sie zastanawiac. No wiec potem doszla do tego, ze powyzszy osobnik nalezy do tej samej sieci co Kuba, i wyrazilam ten "niewatpliwy zbieg okolicznosci" w komentarzach :P Kuba mnie oswiecil, a ja czuje sie przyciemnawym dzieckiem :/// (no, raczej wczoraj sie czulam, dzisiaj mi tylko troche zostalo) ze jestem naiwna i niespostrzegawcza, a przeciez moglam sie skapnac kto to sa Czubek i Nimrod :P Najgorsze jest to, ze oni wiedzieli od poczatku, a ja NIE :PPPPPP No coz, ja mam niesamowite wrecz sklonnosci do robienia sobie obciachu (nie mysl sobie, Zielone Stworzonko, ze Ty masz wieksze, bo to nieprawda). No ale z obciachami to jest tak, ze to co sie mnie wydaje koncem swiata, ze bardziej sie nie moglam wyglupic, ze teraz to ja wyszlam na idotke totalna, to innym ludziom wydaje se po postu zabawne, albo nie zwracaja na takie pierdoly uwagi. ...Prawda...? ^^ Heh, a niedlugo pewnie pojdziemy z Korin (i mam nadzieje, ze tez Dina, chociaz ona nie ma miesiecznego, wiec niewiadomo) poszukac kolejnej pracy, jako ze przymierzalysmy sie (psychicznie) do dwoch, to ta jest trzecia. Po roznoszeniu ulotek z telepizzy (nie lubimy biegac po schodach, a to jedne z niewielu ulotek ktorych nie mozna wrzucac do skrzynki, tylko trzeba wieszac na klamkach...) i pakowaniu ogorkow do sloiczkow (na to bylysmy nastawione totalnie, ale sie okazalo, ze jest od 18 lat :( ) mozliwe ze dzisiaj zaczniemy malowac obrazki na bombkach choinkowych!!! (Wiem, ze brzmi obciachowo, ale moze byc ciekawe, i zdecydowanie bardziej kreatywne niz ciagle "ogorek, sloik, ogorek, sloik, ogorek, sloik..." czy "schody, klamka, ulotka, klamka, ulotka, klamka, ulotka, schody..."). Zyczcie nam powodzenia! Przyda nam sie! :P (Ale praca przydalaby sie nam bardziej :P)
|
|
|
|
25.06.03 Koniec szalenstwa, koniec planow...
|
Heh, wstalam sobie o 9 (Dina mnie obudzila telefonem) i juz czuje sie wzglednie jak normalny czlowiek, a nie tak jak wczoraj - chory psychicznie, totalnie rozdwojony na 2 osoby. Takze nie jest zle (az do nastepnego razu). Aczkolwiek dzisiejsze swietne plany sie kopsly totalnie... Jest brzydka pogoda, Dina nie moze wyjsc, a Korin sie pogryzla z rodzicami i nie ma kostiumu. Takze wieczor sobie spedze sama w domu, a to nie wrozy dobrze... Zbysia sie totalnie do mnie nie odzywa... Trudno... Wlasnie polaczylam z netem, juz mama wpadla z krzykiem i wyzwiskami... Chyba jednak dzisiaj stad wyjde... Nie wytrzymam tutaj... Wlasnie mi sie przypomnialo, ze jak wczoraj tak myslalam, myslalam i myslalam w nocy o wielu niepozytywnyc rzeczach, wpadlam na pomysl, zeby wrzucic na bloga troche obrazkow, ktore mi sie podobaja. Widac po nich, ze lubie psycholi :P I seryjnych mordercow, byleby inteligentnych i z klasa :P Jeden z nich, ten zatytulowany (ofcoz dopiero kiedy go wkleje...) Seks i przemoc (nigdy nie pisze sex, bo mi sie tylko z porno kojarzy) znalazlam wczoraj w Mangamixie Korin, i gapilam sie na niego przez cala droge na Baltyk... Magnetyzujacy jest... Ale dziewczyna mi sie nie podoba, wiec ja troche wytne (bo w zasadzie jak pozycze MM od Korin to wkleje 1 i pol ramki :P) Poza tym obrazkiem wkleje jeszcze 2 inne: Kenjiego, mojego ulubionego psychola (z mangi Eden) i Jeiego, taka klimatyczna postac z Usagiego. Dzwonil Kuba. Nawet nie wiem, czy sie ucieszylam, w kazdy badz razie na pewno nie bylo tego slychac w moim glosie. Bylam raczej zaskoczona... No i ma rozwalona komorke, a nie pzepadam za rozmowa kiedy sie przerywa na dobre co 1 zdanie... :P No i glos mial jakis dziwny... Ale ogolnie byl caly szczesliwy. I dobrze.
Wrzucilam pierwsze dwa obrazki: Kenji i Jei. Rzuccie okiem! Obejrzalam wlasnie filmy z Shin Seiki Evangelion (oprocz Enda, tego widzialam daaaaawno temu). Kopia. I to bardzo. Spielam szczatki grzywki niebieska spinka i bylam z Korin w Matrasie. Nie bylo nic ciekawego (tzn. nic nowego, Chobits ciagle nie ma...) to kupilam kolejny brakujacy mi tomik Akiry, i niezle przywalilam glanem w polke. Jaki to byl dzwiek... Ciesze sie, ze nie wlozylam adidasow, bo by mnie paluszki teraz bolaly :P Ciagle czekam, az Korin opowie mi pewna rzecz. A raczej czekam, az bedzie mi miala ochote opowiedziec pewna rzecz, bo nie chce jej ciagnac za jezyk, chociaz mnie to ciekawi bardzo, jak wszystko co z miloscia zwiazane :)
No i kolejny dzien ktory koncze z dolem :( Taki juz los czlowieka, ktory sie ciagle waha, nie jest pewny zadnych swoich uczuc... Obejrzalam Great Teacher Onizuka do odcinka 12 wlacznie (wszystkie, jakie mam) i powiem jedno - super wciaga. Obejrzalam jednym tchem. Onizuka jest brzydki, robi glupie miny, wydurnia sie jak glupek, ale jest fajny :) Doszlam do wniosku, ze jutro zeskanuje takze Sophie (jako mala dziewczynke, ale co tam) - kolejna postac z Edenu. Dobranoc wszystkim, ide SPROBOWAC zasnac bez zadnych czarnych, skrajnie samobojczych mysli.
Mission failed...
|
|
|
|
24.06.03 Szalenstwo!
|
Ide spac i ogolnie koncze dzien niezle przybita. A tak sie dobrze zaczal...
Powod numer 1: wszystkie nieszczescia ktore juz opisalam...
Powod numer 2: nie potrafie sie "wczuc" w SMSy od Kuby. Odbieram, czytam, wywalam i na tym sie konczy. Zadnych wiekszych emocji, jakichkolwiek.
Powod numer 3: stan zawieszenia, nie wiem, czy za Nim tesknie, czy nie. Maksymalnie glupie uczucie, bo przeciez powinnam tesknic... A tu nic... Chociaz nie tyle nic, co jedna, wielka NIEWIADOMA. Jestem zaskoczona, ze moge sie dobrze (ba, nawet swietnie, tak swietnie, ze lepiej juz sie nie da) bawic bez Niego. I ze chwilami wydaje mi sie osoba z calkiem innego swiata. Czasami wydaje mi sie, ze Jego tak naprawde nie ma. A wtedy nie tesknie, bo skoro Jego nie ma, to Go nigdy nie bylo...
Powod numer 4: swiadomosc, ze za duzo osobistych rzeczy tutaj napisalam, i byle duren moze to przeczytac i sie nabijac z mojej wlasnej glupoty.
Powod numer 5: ciagla, nieustajaca chec zrobienia czegos ekstremalnie nowego. Mam ochote wyjsc z domu, cala noc lazic po Alejach i wrocic nad ranem. Mam ochote sie raz w zyciu napic (i to raczej w duzej ilosci) czegos wysokoprocentowego, mimo iz nie przepadam za alkoholem. Mam ochote zniszczyc kogos, kogo nienawidze. Mam ochote zwinac rodzicom auto i jezdzic po autostradzie A4 bez prawa jazdy, przekraczajac predkosc, i uciekajac policji. Mam ochote wyjsc z kims do baru. Nasuwa sie mala konkluzja: czy ja jestem taka, jak teraz, czy taka, jaka bylabym gdybym robila te rzeczy, ktore chce robic?
Powod numer 6: swiadomosc pograzania sie we wlasnej chorobie psychicznej. I to powaznej, stanowiacej powazne zagrozenie dla siebie i innych.
Jeeeeeeeeeaaaaaa, wlasnie pogryzlam sie z mama! Czasami to uwielbiam. Ona sie na mnie wydziera, ze jestem "bachor przebrzydly", a ja sobie wyobrazam rozne fajne rzeczy, ktore moglabym jej zrobic... I zlewam ja, to ja wkurza, a ja tylko czekam, az mnie uderzy. Pisze dalej, nie zwracam uwagi na jej krzyki. Nienawidze. Lubie nienawidzic. Kocham nienawidzic. Niech uderzy. Mocno. Oddam.
Nie uderzyla.
|
|
|
|
24.06.03 Wyglądam jak przypał....
|
|
Daje nowa notke tego samego dnia, bo sie okazalo, ze Tenbit jest guuuuuuuuuuuuupi i nie pozwala dodawac notek dluzszych niz 3999 znakow... Jezu, jakie glupie ograniczenie..... Wiec robie tak: jk pisze notke, bdzie jednym ciagiem. jesli bed pisac znowu tego samego dnia, to zrobie od nowego wiersza. A jak sie nie zmieszcze, to zaloze nowa notke. Koniec :)Cholera no... No i koniec koncow jak zwykle, kiedy jestem szczesliwa, wszystko mi sie nagle na leb wali, a teraz siedze i rycze. Mama miala mi przyciac troche koncowki wlosow i grzywke. Wlosy podcinala, podcinala i jeszcze raz podcinala, bo ciagle jej sie wydawalo, ze jest krzywo. Efekt: teraz nie dosyc, ze mam krotsze wlosy, to jeszcze mega krzywo obciete. Ale to jeszcze nic takiego. Co do grzywki, to... Wymyslila sobie, ze pol mojej grzywki to w ogole nie powinna byc grzywka, zaczesala gdzies na bok, a reszte skrocila o polowe... Spojrzalam w lustro, poryczalam sie i rycze do tej pory... Z jednej strony mam krotka grzywke, z drugiej wlazaca mi do oczu, wygladam jak ostatni przypal................ Jezu, przeciez ja przez najblizsze pol roku nigdzie nie wyjde, albo bede chodzic z papierowa torba na lbie..... Ostatni przypal............. No a Zbysia sie chyba do mnie nie odzywa... Grejt, naprawde grejt... :P
|
|
|
|
24.06.03 Second day.
|
Wczoraj wieczorem czytalam przy komorce (nie moglam znalezc latarki :((( Ale znajde ja, dostalam ja od Kuby - musze...) Usagi Yojimbo: Ostrze Bogow (aktualnie moj ulubiony tomik, POLECAM) i nakryla mnie mama... Wcisnelam kit, ze cos nie tak z komorka i ktos do mnie dzwonil (bo ktos dzwonil, ale na stacjonarke... Pewnie Nati, mimo ze jej mowilam, ze u mnie po 9 dzwonienia nie ma, a po 10 musze spac. Tacy sa moi rodzice i nic nie moge na to poradzic...). Chyba uwierzyla, ale i tak mi komorke zabrala. Zostalo mi tylko pare stron Usagiego, a BARDZO chcialam zobaczyc, jak to sie skonczy, wiec czytalam przy czerwonym swietle zegarka. Straszne przezycie, mowie wam. Nigdy wiecej! A tak w ogole to opisuje to w dzisiejszym dniu, a nie wczorajszym, gdyz chyba bylo juz po 12 :) Wlasnie luknelam na pierwsze komentarze :)))) Dzieki wam, ludzie! :))) Do Zielonego Stworzonka - zadnego SMSa nie dostalam, wiec jak moglam go zignorowac? O_O (poza tym, to juz uwaga dla wszystkich, komorka mi cos ostatnio nawala i nie wszystkie SMSy dochodza... Tzn. SMSy ktore ja wysylam, nie wiem jak to jest w druga strone...) Niedawno dzwonila Dina (a konkretnie tym swoim dzwonieniem o 10 mnie obudzila! Jak tak mozna ;PPP) i ma po mnie przyjsc kolo 12, zebysmy poszly do Korin, i nad Baltyk (info dla ludzi nie z Czestochowy - ten Baltyk to nie jest morze, tylko zbiorniczek wodny o 20 minut drogi od domu Korin :PPPP). Aha, i jeszcze jedna uwaga - notki bede dodawac stopniowo, znaczy sie bede cos pisac, a potem ewentualnie dopisywac do starej.
Nad Baltykiem bylo suuuuuuuuuuuuuuuuuper! Znalazlysmy jakas czesc jeziorka z woda gora do pasa, i lazilysmy, czasami na siebie chlapiac :)) Dina zalowala, ze nie wziela recznika, calego kostiumu i nie mogla isc poplywac... Ja zreszta tez!!! Nawet Korin wlazila do wody, mimo ze jej nie lubi :) Jakies chlopaczki chcieli z nami na pontonie poplywac, ale oczywiscie zadna z nas nie odpowiedziala :PPP Ahhh, ta niesmialosc ;P Jacys nam machali z samochodu... :) A na jutro mamy cudowne plany!!! Wezmiemy kanapki, reczniki, stroje kapielowe, bielizne na zmiane i idziemy na CALY DZIEN :)))) Poplywamy sobie, poplywamy!!! :))) I mamy z Dina nauczyc Korin plywac, ciekawe, jak nam to wyjdzie :) I jestem ciekawa, czy pojdzie z nami Zbysia - dalam jej propozycje. Dzisiaj z nia nie wychodze - jestem zbyt padnieta, wrocilysmy z Dina na piechotke do domciow, a teraz czekam na obiad. A po obiedzie moge zjesc bob :)))) Uwielbiam bobik, uwielbiam :))))))))
No i zjadlam sobie obiadek, bobik (na spole z tata, ktory jest dla mnie super mily i super fajny - czego to nie robi pasek na swiedectwie i kartka na dzien taty :) i popilam pepsi, i teraz mnie strasznie brzuch boli :)) Wydaje mi sie to nawet zabawne i sie nie przejmuje, bo jakos tak cala hepi dzisiaj jestem :) Ale niestety nie u wszystkich tak jest... Dzwonil przed chwila moj dorosly kuzyn, ze u niego w domu (u mojej ciotki-pijaczki) znowu byla jakas potezna awantura... Nie wiem, jak to bylo dokladnie, bo rodzice mi nie chca mowic, ale moja ciotka na spole z mezem-pijakiem popodbijali sobie oczy i odkrecili gaz... Po prostu super. Skierowaniem na leczenie sie nie przejeli, no ale coz, ich problem... Jak nie beda sie stawiac i nie doprowadza tej meliny (w ktorej w dodatku moj maly kuzyn mieszka, jeszcze dzieciak zupelny) do porzadku, to zamkna ich w osrodku. I dobrze. Osobiscie chybabym ich po prostu rozstrzelala... Tylko zatruwaja zycie innym, od ponad 20 lat.
|
|
|
|
23.06.03 Pierwszy dzien internetowego pamietniczka!
|
|
No i kurde stalo sie - mam bloga. W zyciu nie myslalam, ze zaloze cosik takiego... W koncu zawsze uwazalam to za rzecz wybitnie ekshibicjonistyczna, a tu prosze. Ale w zasadzie wybralam dobry dzien do zalozenia bloga. Pierwszy dzien moich prawdziwych wakacji - wrocilam z Zakopanego. No i to sa pierwsze TAKIE wakacje w moim zyciu. Teraz mam naprawde duzo znajomych - poszlo sie do liceum, to sie ma. No i ma sie czlowiek z czego cieszyc :) Przedpoludnie minelo fajniutko - spotkanie z dwoma przyjaciolkami - najpierw Korin, potem z Dina. Poszlysmy do Matrasu (kupilam troszke mang, zaleglosci po Zakopcu mialam), potem do sklepow metalowych, bo szukalysmy koszulki rozmiar M - na Korin, ale nie znalazlysmy niestety... Sprzedalam kilka moich ksiazek (podrecznikow), i dostalam 32 zlote - fajnie, bedzie wiecej na mangi. No i mam w planach (nawet sobie zamowilam) w sklepie Honya kupic sobie sliczna figurke spiacej Chii :)))) Potem poszlysmy do Siedliska Rozpusty (czyli do KFC... Nazwe wymyslilysmy dawno temu z moja przyjaciolka Zbysia). Zbudowalysmy z Dina wielka budowle ze smieci roznej masci :)))) Kubki, slomki, sztucce (plastikowe), chusteczki i inne takie :) I gralysmy w hokeja kostkami lodu, Korin wydawala sie zgorszona, wiec zaczelam w nia rzucac tymi kostkami :) No i rzucalysmy sie potem rowno :) Fajnie bylo :) Potem taplalysmy sie jak male dzieci w jakiejs fontannie :))))) Mialam troche mokre spodnie, ale co tam :))) Zjadlysmy pyszne, wielkie lodziki :))) Wybralam dla taty na dzien ojca fajniutka kartke z kotkiem (przed chwila mu dalam - sciskal mnie jakis czas, fajniutki jest :))). I jeszcze kupilam jedna, ze stesknionym lampartem dla Kuby - zobacze sie z nim dopiero w poniedzialek, to mu dam :) No i wrocilysmy do domkow. Poklocilam sie z mama, ale tata zalagodzil i moglam wyjsc jeszcze raz, tym razem ze Zbysia. Niestety... Zmienila sie bardzo... Nie mamy ze soba o czy rozmawiac (gadalysmy nawet o zaletach picia z butelki i o pogodzie...). Zmienila sie, taaaak... Zdecydowanie na gorsze. Ostry makijaz, pentagram (odwrocony ofcoz) na torbie... Piwo prosto z butelki, papieros zapalany po papierosie. I brak tematow. Brak dawnej spontanicznosci. Inni znajomi, inne nawyki, inne upodobania. Przytulilam ja, ale to nic nie dalo... Powiedzialam jej nawet, ze czuje sie, jakby umarla moja przyjaciolka, ale... Zadnej sensownej reakcji... Niestety.... Nie traktuje juz prawie zadnej sprawy powaznie, ciagle sie chichra.... Teraz nie rzucala by sie ze mna kostkami lodu, nie wlazlaby do fontanny. Kiedys budowalysmy w Siedlisku budowle ze slomek, teraz by mnie wysmiala. No i tyle. Jutro wychodze z nia znowu.... Ciekawe, jak bedzie teraz. Life goes on and on and (unfortunately) cannot stop....
|
|
|
|
|
|
|