|
|
|
30.03.04 Takie tam pitu-pitu :P
|
|
Nie mam ostatnio czasu, mimo iz dni wloka mi sie i wloka, to nawal klasowek i zainstalowanie Icewind Dale'a robia swoje ;P Probowalismy pograc z Kuba przez net, ale nie wyszlo - ma ktos jakies wskazowki? Poza tym, mama dzisiaj byla na zebraniu i sie dowiedzialam, ze probna mature mam w czerwcu, hahaha. Bardzo smiszne ;P
|
|
|
|
26.03.04 Przepadl mi wolontariat :(
|
|
Dzisiaj bylismy w kinie z klasa na Warszawie - nie powiem, BARDZO fajny, smieszny dosyc film, chwilami troche gorzki, no i ta zyrafa na koncu tak ni w piec, ni w dziewiec ;P Poza tym, niewatpliwym plusem tego wyjscia bylo kupienie Video Girl Ai tomu 8 w drodze powrotnej :) A kartkowki z fizyki nie bylo, jupiiiii! Ma byc w poniedzialek -_- Mialam dzisiaj isc do Reala na wolontariacik pt. "zbiorka PCK" ale autobus nam (z Kuba ofkosz ;P) uciekl... Ale KICHA... I nie poszlam... Profesorka Galazka mnie ZABIJE....
|
|
|
|
25.03.04 Wolontariat :)
|
Niom, bylam na wolontariaciku i uczylam malutka Patrycje pisac literki :) Szczerze mowiac bylo ciezko, bo w pewnych chwilach mialam ZERO kontaktu z tym dzieckiem... Ale bylo fajnie :) Narysowalam sie literek Ł za wszystkie czasy i powtarzalam wyraz "sowa" niezliczona ilosc razy :P Poza tym, byla tez Korin, Wrath i kolega Wrath, czyli niejaki Konrad :) (ktory jest nizszy od Kuby, Wrath, zmyslalas ;P) Pouczylam jeszcze chwilke Madzie matematyki (znowu ma sprawdzian, biedne dzieci, zawsze w piatki sprawdziany z matmy :P) ale tylko chwile, bo musialysmy isc, i dzieciaki tez - zasuwaly do kosciola :P
|
|
|
|
24.03.04 Fizyka...
|
A tak w sumie, to czemu mam nie pisac na blogu, jak sie cos ciekawego dzieje? No, tak naprawde to wracalam autobusem ze szkoly i sama siebie zlapalam na ukladaniu w glowie notki... :P To juz jest nawyk, rzecz naturalna, do domu ze szkoly i pisanie. No wiec pisze. Hmmm, dzisiaj na fizyce byla jazda. A raczej na wuefie, na ktorym mielismy zastepstwo z profesorem od fizyki. I co zrobil????? Zaczal sie wkurzac, bo nie mielsimy zadan na PIATEK! A przeciez jest SRODA i nawet nie mamy fizyki! Porazka.... Tak sie wkurzyl, ze dzieki. Przesadzil gosciu, nawet poszedl do dyrektorki dowiedziec sie co moze zrobic na zastepstwie. A dyrektorka tez niezla, kurde bele, powiedziala mu ze ma prawo normalnie pytac i wymagac pracy domowej :P PRZESADA. I co? I mamy karna kartkowke w piatek! Super...
|
|
|
|
23.03.04 ...
|
|
Hmmm, jeszcze nie czuje sie wykurowana po calej aferze okolo-piatkowej a tu znowu wielki klops. Wobez powyzszych zawieszam tymczasowo dzialanie tego dziadostwa do czasu osiagniecia przeze mnie jako-takiej, przynajmniej wzglednej rownowagi psychicznej. Zreszta tak nic wesolego sie ostatnio nie dzieje, wiec po co macie to czytac??? Wiec, na razie.
|
|
|
|
21.03.04 Ogolnie nie jest pozytywnie.
|
|
Oj nie jest, nie jest, od tamtego piatku. Ale coz sie bede rozpisywac? Nie mam specjalnej ochoty opisywac tego wszystkiego na blogu, ekshibicjonistka nie jestem (w kazdym razie umiarkowana ;) No wiec napisze cos jak sie sytuacja unormuje i powroca zwykle, nudne dni ;) W kazdym razie gdyby wczoraj nie przyszla Wrath byloby jeszcze gorzej. No widzisz, a pytalas sie Wrath za co Ci dziekowalismy :) A za to, ze wprowadzilas duza doze radosci i normalnosci. Mam nadzieje, ze anime Ci sie podoba (okradla nas bezczelna z ponad dziesiatki plyt, hehehehe ;)
|
|
|
|
19.03.04 Cholera!!!
|
|
Dzisiaj byl najbardziej KIJOWY ze wszystkich dotychczasowym piatkow! A dlaczego?! Bo go sama wzielam, i ROZPIERDZIELILAM! NIENAWIDZE fizyki! Od dzisiaj nie mam zamiaru sie jej uczyc, robic zadan, czytac podrecznika czy COKOLWIEK, zaraz chyba ten cholerny podrecznik wywale przez okno! Cholera jasna!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
|
|
|
|
18.03.04 Nie bylam na wolontariacie :(
|
|
Lipa jak diabli :( Bardzo chcialam isc, szczegolnie ze jutro w budzie nie ma lekcji (mamy Republike uczniowska - bo Dzien Wagarowicza wypada w niedziele :P) i nie musze sie na nic uczyc, ani lekcji zrobic, wiec poszlabym calkowicie wyluzowana. Ale zwazywszy na lipna kondyncje fizyczna (first day :P) i to, ze frencza dzisiaj przeplakalam, a dwa polskie przespalam, nie bylo to zbyt dobrym pomyslem. Lipa, czuje sie, jakbym sie migala :( A ja przeciez chcialam isc!
|
|
|
|
KUBA 17.03.04 Umiarkowany optymizm.
|
Hmm, dzień zaczęty od niewyspania, matury z trudnym wypracowaniem i kluczami zostawionymi nieopatrznie u kumpeli :P skończył się pozytywnie :) Ale, najpierw środek dnia. Dostałem 14 tom Boginek do przeczytania, bardzo się z tego cieszę :) Co dalej... Dalej pojechałem po buty, do babci, wróciłem i... nie dostałem się do domu :P No, poszedłem do Adama, posiedziałem u Adama, obejrzeliśmy "Austin Powers: Goldmember". Było fajnie. Ogólnie - spoko dzień :)
++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
Z całego dnia zostało mi niejasne wspomnienie matury, radość w postaci butów ( a raczej jej cień:/ ) i beczka dziegciu z łyżką miodu :/ Cóż, bywa. Nie tego się spodziewałem, ale jak to mawiał The Chosen (grał tu ktoś w Fallouta 2?) - shit happens. Mam nadzieję, że jutro bedzie lepiej, tym bardziej, ze zarezerwowałem sobie wyspę światła na mrocznym morzu niepewności. Idę do jubilera. Znowu. Za każdym razem poprawiało mi to humor. Mam nadzieję, ze zadziała i tym razem, tym bardziej, ze ide znowu o pewną ilość brzdęku zbliżyć się do Celu. Let's hope the Destination won't be the only thing left to me, by it's time.
Tytuł notki jak najbardziej nieadekwatny. Konkluzja? Skrajny pesymizm.
|
|
|
|
KUBA 16.03.04 Przeklęty pech!!!
|
Hmm, najpierw żeby się rozliczyć z przeszłością - próbne matury, język polski, temat pierwszy: "Słów szukać próżno" (T. Borowski). Stosunek twórców współczesnych do problemów moralnych okresu II Wojny Światowej. Temat drugi - "Polak to ciało olbrzyma, dusza karła" (czy coś takiego) - ustosunkuj się do myśli C.K. Norwida. Temat trzeci - dokładnie nie zacytuję, ale to było coś o motywie domu w literaturze, z cytatem z "Powrotu Odysa". Temat czwarty - analiza i interpretacja wiersza Bolesława Leśmiana pt "W Malinowym Chruśniaku". Ja pisałem na pierwszy. To by było na tyle jeżeli chodzi o rozliczanie sie z maturami.
A teraz żeby wyjaśnić nieco moje zdenerwowanie (bo siedzę wściekły :/) - wróciłem sobie do domku i było oka, luzik. Postanowiłem pojechać na miasto, maiłem parę spraw do załatwienia. Na dobry początek miałem zły omen - w autobusie przyczepiła się do mnie jakaś babka i zaczęła coś pieprzyć o swojej paprotce - niby spoko, kulturka, ale to był ZŁY znak. Czemu się nie zorientowałem? Cholera! No, ale idźmy dalej. Dojechałem wreszcie tam gdzie miałem, idę radośnie do sklepu, a tu... zamknięte. Było mniej więcej piętnaście po czwartej. No to myślę sobie - spoko, pójdę do Matrasiku, potem pójdę kupić butki (miały być przed szóstą). No to oki. W Matrasie byłem w piętnaście minut. Cóż może być milszego niż Matras.. No cóż. Owszem, było miło i fajnie. Potem jednak zachciało mi się czytać książki Topora. Spoko, były na górze, na przedostatniej, prawie najwyższej półce. Wlazłem na drabinkę. Czytam, ryję się z rysunków. Nagle wypatrzyłem, ze tuż przed oczami, położone na samym wierzchu leżą książki markiza de Sade. No to mówię - zalukam. Przeklęty de Sade! Położyłem rękę na książce. Chciałem wyciągnąć. W tym momencie, wybaczie określenie - JEB! Rząd z książkami się przewrócił i kilka z nich wpadło ZA szafkę, tak, ze się ich nie da wyciągnąć :/ Powiedzmy, że się lekko zdenerwowałem. Ale spoko. Okazało się nawet, że nie muszę za te książki płacić, bo niedługo inwentaryzacja i będą je wyciągać :/ Ale i tak nie mam zamiaru się tam długo pokazywać :/ No, ale spoko. Poszedłem po buty. Pewnie się już domyślacie, prawda? Hehehe... Byłem na miejscu, w sklepie, nieco po piątej. Facet powiedział, ze dostawa będzie niedługo, lada moment. To spoko, poszedłem na spacer. Wróciłem za pół godziny, siadłem w sklepie, gościu zadzwonił do dostawcy. I co? I wiadro. Dostawca miał wypadek. Cholera wie czy buty będę miał w tym tygodniu :/
I to już koniec, wróciłem do domu, siedzę, piszę tą notkę i się zastanawiam, co mnie jeszcze dzisiaj potrąci :/ Mam zamiar sie zaraz wykąpac, moze się nie utopię czy nie powieszę na prysznicu :/
Czy wspominałem, ze jak jechałem rano do szkoły to tramwaj o mały włos miałby wypadek? :/
|
|
|
|
16.03.04 Probne matury i takie tam :P
|
Wiec co do probnych matur, to Kuba piszac 5 godzin prace na dany temat nie umial mi potem powtorzyc tego tematu :P Jednym slowem, nie znam takiego drugiego sklerotyka ;) Co do klasowki z PO, do ktorej zakuwalam (razem z mama, hehe) dzielnie 5 i pol godziny dostalam 5- i wielki ochrzan (mamy takiego wojskowego, co sie zawsze drze) od Wisni bo jest ciemny, nie zauwazyl nawiasu i myslal ze opisalam smierc biologiczna (to bylo w NAWIASIE!) a nie kliniczna :P Tzn opisalam kliniczna, a w nawasie podalam, ze po 5 minutach nastepuje smierc biologiczna, a dalej poza nawiasem ze komorki jeszcze korzystaja z zawartego w nich tlenu itd, a on myslal, ze korzystaja z tego tlenu jak jest smierc biologiczna, bo konca nawiasu nie zauwazyl :P No i mnie sie za to oberwalo :PPP Co do klasowki z histy to bylo radosnie - niby siedzialam z genialna w wielu dziedzinach (miedzy innymi w historii) Wrath, ktora jednak nie bardzo wiedziala to czego ja nie wiedzialam :P bo sie uczyla na PO. W ogole byl tescik abcd + tekst do uzupelnienia datami, nazwiskami i takimi pierdolami. No i ja dostalam dwa razy dluzszy niz siedzaca obok mnie Wrath i Zielone Stworzonko i sie wkurzylam, ale jak zobaczylam, ze one maja z wolnych elekcji (babie sie cos pochrzanilo, bo mialo byc z wojen siedemnastowiecznych - moja grupa to dostala, a druga nie) to sie ucieszylam. Jak juz pol czasu na pisanie minelo, wywiazala sie wielka dyskusja (klotnia) Zielonego Stworzonka vel Dag ze tego sprawdzianu nie powinno byc, bo to inny zakres materialu, a Godzilla sie zaczela wydzierac ze tam jedno pytanie jest z elekcji, ktore nam nic nie zmieni :P A potem przeczytala sama dokladnie sprawdzian i jak juz sie czas konczyl, wielkodusznie oswiadczyla, iz jesli ktos chce to moze mu tekst z elekcji wymienic na ten drugi. No i wszyscy sie rzucili, ale niestety nie dla wszystkich starczylo :P Na szczescie Dag zdazyla wziasc dla siebie i Wrath, ja im zdazylam podyktowac troche badziewia, ucieszylam sie, ze zaraz mnie pomoga, a tu pupa, bo babka sie skapnela i przesadzila mnie i Wrath z dala zarowno od siebie, jak i Dag :P Beznadzieja i tyle :P Koniec koncow bylam zdana na wlasne sily :PPP Wczoraj, z racji iz uczylam sie ciezko PO i histy, nie obejrzalam Rozmow w tloku, co ogladamy z mama dosc regularnie i nabijamy sie z ludzi ;P No wiec wczoraj OKAZJONALNIE nie obejrzalam i czego sie dzisiaj w szkole dowiedzialam? Ze w programie brala udzial pani profesor Maron, moja polonistka, fajna, mloda, rowna babka, studentka i nauczycielka polskiego w jednym. No wiec dzisiaj pol polskiego przegadalismy na ten temat, i sie dowiedzielismy, ze nagranie trwalo 3 godziny, byl calkowity zakaz nozenia bialych i czarnych ubran :P, przed programem kupa ludzi rzucilo sie do przypudrowania - mezczyzni tez, jak ktos tylko siedzi dostaje 10 zeta, jak sie wypowiada (ale z widowni, nie ze sceny :P) to dostaje 40 (profesorka sie wypowiadala, nistety nie wiem czy dostala 40 zeta czy nie, w kazdym razie ona odbywala wtedy w TVNie praktyki, i tylko dlatego tam wyladowala :P) i ze Ewa Drzyzga jest na zywo ladniejsza, szczuplejsza i bardzo sympatyczna :P Nastepnie kolejne 15 minut lekcji gadalismy na temat pod tytulem "na polskim nic nie robimy i nie zdazymy do matury z tym wszystkim", a dopiero 5 minut przed dzwonkiem zreflektowalismy sie i zaczelismy omawiac Anne Karenine :P Dokladnie rzecz biorac napisalismy temat i powiedzielismy dwa slowa, no i dostalismy opierdziel bo 2 osoby mialy ksiazki :P
Pierwsze co zrobilam w domu - napisalam notke. Drugie - zjadlam obiad. A trzecie - zaczelam przepisywac moj zeszyt do WOKu (jakby go babka zobaczyla to zawalu by dostala :P). Zajelo mi to, hmmm... Zaczelam troche przed 17, teraz jest 21.45 :P Jednym slowem, okolo 5 godzin harowki, przepisalam PRAWIE caly - bez dwoch stron, musze lekcje zrobic najpierw, a po prostu PADAM. Boli mnie tylek, glowa, reka od pisania, plecy i nogi (z zimna, bo w kuchni przy stole strasznie zimno). I nic nie umiem na jutro... Brrr...
|
|
|
|
12.03.04 Ogolnie BARDZO lipny dzien :(
|
|
Niom, lipa, ale moze opisze co w szkole. No wiec wczoraj uczylam sie do BARDZO poznej nocy :P - klasowka z angola byla (pintke dostalam, a co :P) ale z historii nie. Wiecie, dlaczego??? Bo czesc klasy nie wplacila na ksero, Karina (skarbniczka) nie dala kasy babce i nam testow ni odbila :P Jupi :P Na angielskim musialam z Ilonka pisac wypracowanie (.........) bo niby Nat obiecala sie do mnie przesiasc (bo nie bylo Warth - ja z nia siedze, i Dag - Nat z nia siedzi, bo pojechaly razem na Dni Otwarte Uniwersytetu Jagiellonskiego) ale zapomniala :( Jakos przezylam, bo taka padnieta byla - przeziebiona i w ogole... A na religii napisalam wypracowanie na PP :) (wczoraj nie zadzylam...) No, ide spac... Nareszcie...
|
|
|
|
KUBA 11.03.04 Liberi Fatali.
|
Siedzę w cichym i ciemnym pokoju, słuchawki na uszach, drzwi zamknięte. Oglądam AMV, śmieję się bezgłośnie. W końcu decyduję sie iść myć, ale... Przedtem możnaby posłuchać czegoś konkretniejszego.
Liberi Fatali. Pierwsze spokojne nuty, sam śpiew. Za cicho. Podgłaśniam. Po chwili nadciaga burza - włącza się okriestra. Jeszcze za cicho! Dochodzę do połowy skali na wieży. Zamykam oczy, pogrążam się w magiczym świecie malowanym pod moimi powiekami tą wspaniałą muzyką. Co chwila dreszcz przebiega moje ciało. Jestem zupełnie gdzie- i kiedy-indziej. Dłonie splatam na karku. Cudowne! Po minucie, może dwóch czuję powiew chłodu na łokciu, z prawej strony. Otwieram oczy, zdejmuję słuchawki
-idź wcześniej spać
-pamiętaj, drzwi zostaw otwarte, bo duszno
-nie siedź za długo
Czar prysł.
|
|
|
|
11.03.04 Przyszlam z wolontariatu!
|
|
To jest TRUDNE. Wlasnie wrocilam z drugiego wolontariatu - tym razem Kasia (jedna z dziewczynek z 6 podstawowki) byla chora, wiec ja poszlam do 2 dziewczynek z trzeciej podstawowki a Wrath (czyli Ewa) zostala z szostoklasistka. Zrobilam z tymi bakami cwiczenia z polskiego (cos tam o Polsce, jakies bzdety o flagach i inne takie... :P) a potem probowalam je nauczyc matmy. Jedna, Anetka, miala gigant problemy z tabliczka mnozenia, ale tylko jak przy niej siedzialam :P wiec napisalam jej kilka przykladow i robila sama. Ona umiala matme swietnie, ale zero checi do nauki polskiego (w poniedzialek maja klasowke z Polski, a jutro z matmy z dzielenia z reszta), bo naklanianiu 15 minut (mowie wam, rece opadaja, nie mam argumentow, nie mam jak naklonic, a dziecko siedzi i sie kiwa, i CO ZROBIC???) zrezygnowalam, za to zadalam jeszcze troche przykladow z matmy i polecilam robienie. No to ona sobie robila, czas bylo zajac sie druga. Magda, ktora Polski sie nauczyla SLICZNIE (a co, naklanialam 15 minut to sie nauczyla :P No i siostra przyszla i sie pytala jakie jest godlo i flaga Polski, a ona na to, ze ja to nic nie obchodzi, odwrocila sie plecami do cioci i koniec :P a mnie POWIEDZIALA :) I wymienila mi sasiadow Polski, i wytlumaczylam jej co to jest stocznia, ze to nie w Zakopanym, bo to nie skocznia, tylko miejsce gdzie sie statki robi i sama wiedziala, ze w Gdansku :) Za to miala wielkie problemy z matma (zwlaszcza z checia do nauki) - sama nie wiem, jak mi sie udalo naklonic do robienia przykladow :) W koncu zajarzyla i robila slicznie, ale przy piatym z kolei zaczelam sie przytulac mi do ramienia, wiec przytulilam i wyslalam z innymi dziewczynkami na podworko :) Potem posiedzialam sama, sprawdzajac karteczke z przykladami Anetki (wszystkie dobrze :D) napisalam jej ladna pochwale, narysowalam rysunek i zostawilam na biurku :) Idac do Ewy rzucila sie na mnie Magda i mala Patrycja (zapomnialam wspomniec, to taka niesmiala, ktora wstydzila sie mi powiedziec swoje imie, ale potem wpakowala mi sie na kolana :) i przytulila, niestety bijac sie kreglem po glowie, lecz ukrocilam szybko ten niecny proceder i przytulilam, to sie wtulila i tyle :) i przytulgaly sie do mnie, i prawie nie spadlam ze schodow :P Poszlam do Ewy i dziewczynki z ktora rozwiazywala testy do gimnazjum (tez Ewa :) i rece nam opdaly bo dostalysmy kolejne prezenty, znowu niezreczna sytuacja, no i nie powinny nam kupowac rzeczy, bez przesady :P (my im kupilysmy takie fajne mini-dlugopisiki z pomponikami, ale Ewa w dowu zostawila :P) Pza tym, mam TONE nauki na jutro - dwa sprawdziany, hahaha, historia (BOZE!!!) i 14 stron slowek z anglika, ale MAM TO GDZIES!!!! Jestem zmeczona i jest mi z tym dobrze :) Ide sie pouczyc, chocby mi to zajelo czas do polnocy! Hej ho! Hej ho! Do pracy by sie szlo :D
|
|
|
|
KUBA 11.03.04 Happy! Happy!
|
:D Tak można podsumować dzisiejszy dzień :) Szkoła to tam sobie niewazna (poza spotkaniem z Kochaniem, z czego się bardzo cieszę :D), ale co PO szkole! :D Ano po szkole połaziłem sobie po mieście, odnalazłem coś czego mi brakowało do wypełnienia mojego tajemniczego planu, dowiedziałem się, że cel jest bliższy niż myślałem i jestem cały w skowronkach :D A osoba, która mi pomoże w realizacji mojego celu jest bardzo miła i sympatyczna :D I NIC więcej nie powiem :P TAJEMNICA :D:D:D:D
Aha, niedługo będę miał nowe butki:D To fajnie, zważywszy, ze w starych mam dziurę na pięcie i mi się woda nalewa :/ ;PPPPPPPP
++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
Hahaha, studniówka była już dawno temu a ja dzisiaj PODCIĄŁEM WŁOSY! Hehehe, nie zdam matoory :P Zobaczycie :D
Fajnie było, podefilowałem sobie pod ośrodkiem siostrzyczek nie-pamiętam-jakiego-świętego i poczekałem na Kochanie i Ewę, żeby je konwojować. Odprowadziłem Kochanie do domku i dostałem całuska :D Warto było :D Mimo wody która mi się do buta nalewała :P ;)
|
|
|
|
|
|
|