|
archiwum 2003
archiwum 2004
archiwum 2005
archiwum 2006
Dla uśmiechu na twarzy
Blogi II
Diddl
Blogi przyjaciół
www
go to the cinema
Blogi
Gify
Gierki
Sms-ki
|
|
|
no bo juz się na słuchałam, że nic nie piszę:P co prawds na pewno nie opiszę wszystkiego bo się duuużo działo:D:D ale ogólnie jest szuper;)
1.skonczyl sie rok szkolny<lol> zakonczylismy go jeszcze małym przedstawieniem o punkach:D:D:D i imprezą u Wyłupa:D:D:D
2.Moje kochanie wyjechało na 17 dni więc nastapil czas prawie singla i zadbałam o wszystkich znajomych:)
Więc przede wszystkim Olcia, Paweł i Pingwinki:)
3.Olcia wyjechała:( Pingwiny też się zaczęły rozjeżdżać
4.Wrócił Mi i mieliśmy cudne 3 dni tylko dla siebie;) ryneczek;) AWF:) nio i jeszcze Wieliczka;)
5.Pojechałam na Cypr, ale tylko tydzien;P
6.Wróciłam;)
7.Najpierw troche czasu tylko z misiaczkiem;)Kopiec;)domek Misia:)Filmiki:)Plaza:)Dni Wieliczki:)Mój domek;)
8.A potem zaczął się cięęężki tydzień!!
- 6 tenis
- 10 praca
- mielismy z gosci z wawy wiec musialam tak lawirowac miedzy domem, gosmi, pogodzic to z Ola(bo wlasnie tez wtedy wrocila) i M!
9.Sobota;)
Wawa wyjechała i poszłyśmy z Olą na duuuuuże zakupy:D:D:D odpozelysmy sobie od wszystkiego;)i poszalalysmy:D:D
10.Niedziela;)rodzice pojechali do Wrocławia no i hm...powiem tylko tak wpadło kilka osób...ale t nie o to chodzi...począwszy od filmu, przez niesamowite chwile, nalezniki, nutelle, muss, masło orzechowe i łzy...jestem po raz kolejny zakochana na nowo;) ale czasem zdarza się miłość idealna;):*:*:*
|
|
|
|
|
Ostratni weekend był bardzo wyjątkowy, sądzę, że dla większości Polaków, bo przyjechał do nas Benedykt XVI:)
W piątek gościł w Warszawie, później Wadowice w sobotę wieczorem miał u nas na Błoniach spotkanie z młodzieżą, a w niedziee tradycyjna msza na błoniach, a na koniec jeszcze Oświęcim.
A szkoła....no nie powiem jest teraz wyjątkowo ciężko. Nawał pracy i nauki sporo przeciwności losu i niestety niezbyt zachęcające perspektywy...
A po kolejnej prawie bezsennej nocy, spędzeniu godzin nad podręcnzikiem, po kolejnym ocenie wylanych łez, buncie i bezsilności, dorzucając benadziejną pogodę i wirusy, które teraz wszędzie krążą, mój organizm nie wytrzymał...dlatego dzisiaj, wstałam o 6 (poszłam spać..hm...nie pytajcie o której:/)i podręcznik to geografii...a tu jesczze chemia angielski i polski przede mna....głowa od wczoraj boli, chrypa...mała temp...no nie da sie tak...jejku..ja prosze o odrobinę siły....jush tak niewiele do końca, a wydaje się, że to jeszcze cała wieczoność...
|
|
|
|
|
Wczoraj odbyła się imprezka u Madzi L. :) w godzinach 19-20 wszyscy się zbierali;) Siedzieliśmy sobie na ogródku muzyczka grała:P Wszystkim dopisywały humory (niektórym na trzeźwo niektórym trochę mniej:P:P) jedliśmy sobie kiełbaski z grilla i baaardzo zdrowe jedzonko (chipsy, paluszki, ciasteczka:P) i spożywaliśmy wszelakie napoje;) Odtańczyłyśmy z Madzią i Sab taniec "nie padaj" wokól grilla no i prawie posuktkowało;) Bo zaczęło padać dopiero bliżej 23 to zwinęliśmy się do domku:P
Wcześniej jeszcze odbyła się sesja zdjęciowa z tabliczką bramy wjazdowej i na trzepaku:P No i oczywiście wypiliśmy szampana;) I tu ukłony za pomysłowość moich współklasowiczów<przytul> dziękuuję Wam bardzo:*:*:*
No a później to jush tylko bounce do upadłego:P:P
Były motywy i motywiki i ogólnie było cudnie;) Madziu dziękujemy!!!!!<przytul>:*: *:**:
M...Tobie tesh...<przytul>:*
|
|
|
|
|
Grodzio nie bój się;) Byliśmy bardzpo grzeczni.:D:D a przynajmniej oni przy mnie;) bo ich puściłam samych na miasto wieczorem:p
Bo dla mnie przyszedł najgorszy wieczór i noc..zbuntowałam się na wszystko i zostałam w pokoju...:(
No i przyszedł last day;) raniutko sniadanko, pakowanko i na stok;) troche pojeździłam chociaż z moimi wszelkim obrażeniami to już trochę mniej wysiłkowo i jak jush stwerdziliśmy, że dość i poszliśmy usiąść to...hmm...przypatrzmy się sytuacji : lodowiec, 2400m n.p.m. i co mi się mogło stać? No jak ktoś wymyśli to nobla...użądliła mnie osa <ściana> no, ale ok...wróciliśmy do hotelu, przebraliśmy się i taxóweczka na lotnisko...kij z tym, że całą drogę cholernie bolało mnie to użądlenie, cięzko się oddychało przez te żebra, nie mogłam się zabardzo wiercić bo mi dawał we znaki krwiak i nie powiem..bo takich 4dniach na stoku na parwdę czułam zmęczenie! No, ale dotarlismy przed 18 na lotnisko;) o18.25wylot i o 19.z minutami Wiedeń;) spotaliśmy się na chwilkę z ciocą, kuiliśmy jeszcze kilka rzecz w duty free shopie i w ogóle zakupiłam elektryczne Sudoku, więc miałam co robić:P:P i o 22.20 wylot do Krakowa...jak usłyszałam o 23 z minutami głos pilota, że za 10minut lądujemy byłam wniebowzięta! (wiem wiem..i ak i tak byłam miedzy chmurami:P). no ale tak, bylam wykonczona, steskniona i obolala, co moglo byc lepszego niz mysl zobaczenia mamy, negrusia, polozenia sie w cieplutkim lozeczku i spotkania na nastepny dzien z Ola i M??nic:P:P
no i wszystko sie spelnilo;) co prawda w nocy w ogole nie spalam i na nastepny dzien bylam padnieta, ale nie zaluje, ze sie wyrwalam z domku:P:P na calutki dzien;) a jeszczetym bardziej nie zaluje, ze dzisiaj wstalam o 7 rano...:P:P:)
|
|
|
|
|
No wiem wie...Grodzio mi pisze notki..tragedia, to jush sie poprawie:D:D
Chwileczke temu wrocilam z Alp...przyznaje sie bylam strasznie wsciekla i oporna na ten wyjazd,ale jush mi ten bunt troche minal:D:D nie mowie, ze zle bym spozytkowala ten czas w Krk:P:P w koncu mam tu zwlaszca dwa takie skarby, ale dobra..co sie dzialo..
niedziela tak ok.14 wyjechalam z domu, bo jeszcze cos zalatwic po drodze, a o 15.15 wylot do Wiednia, tam ok.godzinki przerwy i jakos po 17 wylot do Salzburga, stmtad 2h autkiem i hotel..w czasie podrozy w sumie cierpialam na bol gardla, ale nie przyznalismy sie mamie, wiec jak tylko n as zostawila zakupilismy z tata stos tabletek:P:Ptroche sie powyglupialismy, ja znowu poczuyalm, ze jestem mala Ania taty;) i w sumie nice;)
wieczorkiem zjedlismy kolacje z ludnoscia,ktora jush tam byla(familien&ich znajomi&p.Mira with Mati)no i tak troche dlugo zeszlo, a tak jak jush noc byla mloda szok...MOJ TELEFON NIE DZIALA...no dramat, nie moge dzownic ani pisac smskow..no to jak sie dalo to tacie podbieralam koma:P:P
noc..nie powiem ze bylo latwo:(...na nastepny dzien sniadanko zaczelilismy palaszowac o8.30, a ok.930jush wyjezdzalismy na gore:D:D o matko jakie byly boskie warunki:D:D w sumie tata, Mati i ja poszlismy zdobywac szczyty<lol> i prawie wszystkie trasy opatentowalismy i nie powiem...skatowalam sie pieknie..ale nie tylko ja:D:D potem male jedzonko..saba na sniegu<lol>i znowu na stok.pojechalismy z tata potem jeszcze do sklepu nabylismy nowa deseczke<jupi>kawalek sie przeszlismy, a w hotelu mala zmiana odziezy i do sauny i maly releaksik..a jak jush wrocilam do pokoju myslalam,ze nie dam rady niczym ruszyc..a tu trzeba bylo sie przebrac i na kolacje...i znowu do pozna..a to jakie jaja moj kuzyn wyprawia to szok..no ale zerwalismy sie z Matim troche wczesniej, jeszcz zabralam tacie tel wiecmiodeczek...na nasteny dzien sniadanko o 8.:P:Po 9 z minutkami na stoku:P:Pzakupilismy nowy polareek i kamizelke:D no i widac nie zmordowalismy sie wczoraj do tego stopnia,zeby dzisiaj idpoczac..:P:Pmowcie mi pogromca puchu...no najpierw kulturalnie troszke tam z trasy zjezdzalam i sobie przecinalam ten swiezo spadniety sniezek:D:Dale potem jak jush stwordzylam nowe polaczenie dwoch tras..no to jak na fali normalnie..:D:Dwiec tata mi zasugerowal wyzsza stawke..tylko problem polegal na tym,zbey wziasc wiekszy rozped..zebym tk przez przypadke nie utknela..no to jak madra Ania wziela rozped,zrobila skred 100st. i wleciala na stromy stok...no to...wyleciala w powietrze jesczze z obrotem<lol>no nie powiem,akrobacje powietrzne:D:Dte dwie mendy staly nade mna i sie smialy..ale co tam:Pja wstalam i przejechalam ten pucg do konca!!haha ale jush nie bylam taka cfana..jak jechalam w ten moj nowy szlak popoludniu..jak tak slonko sobie caly czas przygrzewalo...a puch stal sie ciezkich zalegajacym sniegiem...hm...no comments:P a wieczorem znowu sauna..skok do basenu na polu..parownia itp itd...i normalnie padlam...autentycznie padlam..akurat zostalismy jush z tata sami,wiec..poszlismy spac:P:pznaczy..ja wusmie nie moglam usnac..mimo tego zmeczenia:( ale ...:( wstlismy tak ok...21:p i poszlismy do pizzerii,pogadalam sobie troche z tata..trche mi to pomoglo troche utrudnilo..ale dobra,nie bede sie tu rozwodzic na ten temat:P nastepny dzien...sniadanko 9:D:Dna stok i...tak tato wiem..uwazasz ze to byl glupi pomysl<hahaha>ale ja tylko chcialam zobaczyc ta czarna trase..nie bede moze tego komnetowac..ale jak jush ja jakos pokonalismy..i wpadlismy na taki fajniutki kawalek..mieciutki sniezek..wyratrakwoany,lekko pochylony..no miodeczek..no to poszlismy jak burza...i nie pytajcie co zrobilam..wiem tylko,ze nie moglam przez chwile oddychac i mam cholernie poobijane zebra...no to maly odpoczynek i co...i sie usnelo..i co..i sie spalilo malenstwo na slonku:(wygladam tak komicznie,ze szok...no,ale trudno,za glupote trzeba placic...jeszcze troche pojezdzilismy,popoludniu nabylismy buciki:D:Dpotem przyjechal wujek Tomek..cdn
|
|
|
|
|
nie no fajnie, siedze u anika - owsika a ona gada cały czas z jakims swoim chłopakiem!!! oh my God!!!! <lol2>
załamka przez duże Z...
daje tekst zabójczej piosnki:
Kylie give me
Kylie give me
Baby, you're the one that melt my heart
I swear I'm not lying
Maybe tonight I'm gonna try my luck
I can see that you want me
I'm dreaming about you every night
Every night
refrain:
Kylie give me just a chance
Let's go out and dance
We can get into the groove
I can watch you move
Later you can sing to me
Like a shining star
But I rather nail you on the backseat of my car
(2x)
Baby, take a minute check me out
I sit in the frontrow
Baby I'm the coolest guy in the crowd
I'm sure you have seen me
I'm dreaming about you every night
every night
refrain
You drive me crazy
You slowly drive me crazy
Think about you baby
Can't get you out of my mind
I should be lucky
I should be so lucky
I should be lucky to sleep with you tonight
Kylie
Kylie
refrain
Kylie give me
|
|
|
|
|
No to tak wypada zacząć od wszystkiego dobrego na święta for all...:):*
A ja co..w sumie piszę tę notkę bo...jush wariuje :P:P
Od 2h siedze nad praca z gejcy..ale to nie o to chodzi bo w sumie..to tylko wymaga odrobiny czasu i pracy..
Tylko tak jakos mi dziwnie...
Jaki jest ten tydzień??
Poniedziałek - historia:/ i nie musze się rozpisywać..wystarczy że niektórzy wiedzą ocb:/ Ale potem poszłyśmy z Jojo na tańce i było miodeczek:D:D Chociaż przez godzinkę było mi good:D
WTorek - nie było wf i poszłam z moim Skarbem do pizzerii i jesczze później do Wojtusia..no i jak z moim M mogłoby byc źle??:p
Środa...cudowny dzień;) W szkole skrócone lekcje i w sumie nic nadzywczajnego:P Później skoczyłyśmy z Negra do Agaty, a potem , z racji urodzinek Dudi (happy birthday jeszcze raz:*:*) na ryneczek;) W bojowym składzie Dudi, Sabi, Alicja, Madzia, Mareczek i ja po dłuższym niezdecydowaniu siedliśmy w Prowincji:)D:D:D a potem każdy poszedł w swoją stronę, a ja z moim kochanie oczywiscie w końcu do wesołego miasteczka;)....niby zwykłe karuzele...ale..hmm..powiem tak bida z nędzą:P a poza tym jedna karuzela...a tyle znaczy::):*:*:*:*:*:* a potem jeszcze na chwilkę nad Wisłę i do Wieliczki i......;(;(moj Miś mnie zostawił na długo...:(
Czwartek całkiem milutko, no bo najpierw trochę posprzatałam, potem z Olcią na meczyk i jesczze do carrefoura:D:D i się objadłyśmy, a no i oczywiście był z nami jeszcze Paweł;):) i miodeczek:D:D a potem nauka:/ i sprzatanie:/ Ale wieczorkiem zadzownił mój M:):*:*
no i tu by sie skonczyla znosnosc tygodnia:/ bo od pt jest beznadziejnie:/ z Ola tylko gg i tel..no i tesh jush za nia tesknie:( w sumie to na zmaine sprztanie nauka albo jezdzenie do ktorejs czesci rodziny, kotek zadzownil co prawda i wczoraj i dzisiaj..i jeszcze gadalismy na gg, ale jush dzisiaj kolo poludnia wyjechal...i teraz tylko kilka smsow bo tesh nie ma czasu...a jush sie nie widzimy od75h:( a jeszcze drugie tyle przed nami:/ no po prostu dno:( A jeszcze mam ochote...albo nie bede mowic na co:P powiem tylko, ze jestem glodna<lol>:*:*
I to nie o to chodzi, ze ja mam zly humor...wszystko jest beznadziejnie i nic mi sien ie chce..bo nawet tak nie jest..tylko...ja w sumie tesknie..:(<przytul>:*:*
Ale co tam...odrobina pozytywizmu musi byc w tej notce, wiec tak na zakonczenie usmiech dla wszystkich:) bo swiat jest piekny:D:D i carpe diem;):*:*
|
|
|
|
|
tak ten weekend tesh mogę zaliczyć do udanych;) jak prawie wszystkie w tym roku:D:D
W piątek po lekcjach poszłam z Madzią do GK:D:D Ojjj długo szłyśmy :P:P własciwie 1,5h:D:D:D a potem wielka porcja lodów;) i trzeba się było rozstać;)
Umówiłam się z Wojtusiem i poszliśmy do naszego Mareczka:D:D więc posiedzieliśmy chwilkę na plantach,a potem Marek do siebie, a my z Wojtusiem na spacer do Wieliczki;) I fajniutko było...i wiem, że mieszkam daleko<lol>
A potem moje skarby zadzowniło i tak w sumie cały dzień gdzieś uciekł:P Jeszcze się tylko umówiłam mniej więcej z Olcia i nastała sobota;)
Hmm...bardzo ambitnie od 11 do 12 biegałyśmy z siostrą na Wisłą <hahaha>
Potem quick spacerek, obiad z dziadkami i MEGA szybkie sprzątanie;)
Koło 16 wpadła Olcia z Pawłem, poszliśmy do Avity, moje Skarby pomogło mi jeszcze troche w kuchni, a potem Ariel mi pzyprowadził Marka:P:P
No i jush sobie siedzieliśmy w 4..heh..i fajnie;)
A potem jeszcze troszke z samym moim misiem;)
I hmm...cóż..muszę to powiedzieć..JESTEM SZCZĘŚLIWA;)
Wszytskie problemy schodzą na boczny tor..bo po co się martwić? Już niedługo świeta, robi się cieplutko, dookoła sami cudowni ludzie i mam swoej dwa najcudowniejsze skarby na świecie..dziekuje Wam:*:*:*
W nocy było trochę ciężko...ale jush mi lepiej, a teraz...uśmiech za 100pkt na mordce i full beztresowość..to sie pewnie jutro zmieni na jutrzejszych lekcjach...ale co tam;) Carpe diem
I życzę wszystkim dużo szczęścia i radości z życia;)
|
|
|
|
|
Ja po rpostu nie wiem gdzie mi ten czas ucieka!! To jest jakiś hcory młyn...ale nie jest źle;)
Ten weekend był na prawdę ciężki...próby...koncert, rodzinka, znajomi, przyjaciele i rocznica...
Oczywiście, że większość kręciła się w okół jednego, najważniejszego wydarzenia...Rocznica śmierci Jana Pawła II[*]
Dodatkowo jeszcze było kilka innych spraw do załatwienia i urodziny mojego Skarba:*:*
Własciwie...to ten weekend był męczący...ciężki, ale pozytywny...Niby były ciężki chwile, ale...;)
i co..ja tu żyję cały czas tym weekendem a wtorek jush końca dobiega!
W sumie generalnie j est pozytwynie, tylko kiepsko sie czuje-wczoraj ogólne zmeczenie, a dzisiaj taki sakramencki bol:(
Ale szaleje po prostu:D:D wczoraj 6 z biologii, dzisiaj 4 i 5 z chemii<lol>
ale ja mam ochote walnac sie do lozka i wypoczac...a tu jeszcze troche
ale c tam..damy rade:D:D
|
|
|
|
|
I był on duużo bardzo pozytwyniejszy od ostatnich:D:D:D
Nie powiem, tesh miałam chwilkę załamania, że sobie nie dam rady itp, ale:D:D wyszłam na prostą;)
W sobotę był u mnie Mareczek:):D:D Poszliśmy na spacerek, a potem oglądneliśmy film..w taki sposób jak to zwykliśmy oglądać<lol>
Potem miałam występ w kościółku na mszy dla maturzystów;)
W niedziele twrado się uczyłam tylko opszłam na baaardzo długi spacer, ale była taka piękna pogoda, aż nie wypadało nie iść!!
W poniedziałek, w sumie milutko, skonczyłam dwie godizny wcześniej. Ale najpierw zostało jedną godzinę no bo na początku musiałam skoczyć do łazienki:P a potem czekałam z Arielem, potem mnie porwali do autobusu, ale uciekłam<jupi>a potem przyszedł mój zmokły Pan;):D:D i razem poczekaliśmy na moją siostrę;)
Wtorek..hmm..nie powiem bardzo ambitny wf...no ale pzrecież my nie umiemy grać.....a ktoś tu się bardzo przejmuje........................ .......
Sroda była pobudzaniem do życia;) w czwartek siedzialam od rana na akademiach z okazji ropcznicy smierci papieża...a potem było w sumie miło...no oczywiscie najlepsza była biologia:D:D ale potem autostrada..zboczenie z trasy i jakos sie wszytsko wyjasnilo:P
A dzisiaj hmm...dzisiaj byl cudowny dzien!! i stwerdzilam, ze siwat jest piekny;)
no bo w szkole..po rpostu fajnie;)co pradwa potem sie troche sponilam na probe choru...ale dla takiego powodu to warto:)a potem...moja obawa samotnego powrotu prysla;)
Do Korony pojechal zre mna Grodzio;)potem niesety do biezanowskiej samotnie, alre...jush na przystanku spotkalam Macka i Sqara, wiec z nimi do 104, za chwilke oposcil nas Michal, ale dolaczyl TOMcio<jupi> nio i moze Maciek z TOMciem jutro wpadna na moj koncert do kosciola;)nio i oczywiscie jeszcze Wojtus;)<jupi>
Wrocilam do domku, poszlam z Negra i wyszlam....cudna muzyczka w uchu, ludzie mijajcy umiechnieci, tecza na niebie i jakos tak pozywtynie;) no ale jakby mialo byc inaczje w drodze do Olci;)
Zakupilam 2l coli 3paczki chrupek:D:Di boskie 3-4h:D:D
przed chwilak wrocilam do domku i musze przyznac, ze jestem cholernie szczesl;iwa;)
Ty i ja:*:* i dziekuje, ze jestes....
hmm...4miesiac sie zaczl..moze brzuszka nie widac, ale w srodku widac co raz bardziej...:P:*:*
|
|
|
|
|
A co się dzieje? Jakieś sprawdzianiki, pytanko, szkoła cały czas taka sama...W tej kwestii nie zmienia się narazie nic...narazie..zobaczymy co będzie we wrześniu..
A poza tym? A poza tym to jest kolrowo;)
Wrócił mi chyba optymizm;) Of course, bywa smutno i źle, ale to tylko błahostki i zaraz przechodzi;)
Oh tak...i wreszczie pojawia się słoneczko!!
Więc jest pozywtynie;) W suw,mie mogłabym tu jeszcze dużo więcej ciekawych rzeczy opisać...ale jakoś tak nie mam weny na pisanie:P
Tylko wpsomne, ze mielismy dzisiaj chor z Japonii w szkole i z nimi śpiewaliśmy<lol>
|
|
|
|
|
tak wiem, wszyscy rozumieją głębię tytułu tej notki:D:D
Ale ja mam po prostu iście szatński humor!!
ten tydzień był dziwny..nie był ani zły ani dobry...było kilka fajnych kilaka strasznych rzeczy, ale pzrecież ja, różowy Krulik, chodzący optymizm..no ludu, świat nie jest zły, damy wszyscy radę;)
Owszem, jak patrzę na stos książek, pomyślę ile muszę się uczyć i że do końca jeszcze daleko to przeżywam wewnętrzny dramat, ale...
Przecież wszystko dla ludzi a święta niedaleko:D:D
Poza tym, mam tylu wspaniałych ludzi do okoła, no nie może być źle, jak są ze mną;)
nie będę tu poruszała wszystkich czynników tego tygodnia, no bo niektóre są ważne tlko dla mnie i najbliższych, więc po co o tym informować cały świat;)
Wczoraj byłam z Olą i ładnie nam palemka odwaliła, a nagrany śmiech pobija wszystko...no bo ile można się śmiać ze śmiechu<hahaha>
Dzisiaj mam ambitny zamiar się poczuyć..ta i tak mi pewnie nie wyjdzie, ale co tam:P
A hmm..własnie ubrałam spódnicę...święto:/ wyglądam jak kretyn, ale cóż...może nikogo nie przestarszae na ulicy:P
Całuski dla wszystkich:*
Kcbmnnsm:*
|
|
|
|
|
Dobra, chwilowy kryzys chyba dobiega końca;)
Wczoraj był chyba punky kulimacyjny, wieczorem po prostu wysiadłam, rano idąc do szkoły chciało mi się płakać...chociaż nie..nic mi się tak właściwie nie chciało...czekałam na jakiś cud i o to co...ledwo weszłam do szkoły pierwszy cud mnie spotkał;) Dzikęuję, że byłeś:*:*;)
A za chwilk, powolutku działy się co raz lepsze rzeczy, odrobina szczęśćia do drobiny szczęścia tak od 7.30 w szkole, dała zwalający z nóg efek - na 3 ostatnich WF Krulik po prostu tryskał życiem:D:D
Jest dobrze;) Jutro..cóż 4majce, ale co to dla nas;) Najwyżej będzie kilka...zawiasów;)
Gorzej może być w czwartek, ale przecież damy radę;) Świat nie jest zły!!:)
Całuski for all;)
|
|
|
|
|
no i czas super ekstra wzmocnionego pozytywizmu prysł...tak mniej więcej dzisiaj totalnie...
Jeszcze po wycieczce było cudnie, żarty w szkole, w miarę mało nauki, rekolekcje, pizzeria, spacerek, Olcia, Mareczek;) poznałam jego słodziutkiego króliczka;), ale....wszystko co pięknę i beztroskie się konćzy...otwarłam oczy i co...i stos książek, które się proszą o naukę....rodzice...i najgorsze jest to, że...oni często mówią do mnie to, z czym ja się zgadzam...i żałuję sama swoich myśli i słów:( No i oczywiście to co się ze mną dzieje...te wszystkie bezsenswone myśli jeden takie, które w ogóle nie mają racji bytu inne to te, które no trudno..tak jest i muszę się z tym pogodzić...
|
|
|
|
|
Wczoraj wróciłam z 3dniowej wycieczki klasowej(no byliśmy jeszcze z klasykiem:p). Białka i Kotelnica:D:D Ogólnie było bardzo fajnie;) Robiłyśmy w czwórkę (Sab, Ola, Madzia i ja) wielkie jaja i dziewczyny dzięki Wam za te zajawki:D:D:):*:*
W każdym bądź razie pozycja, fantazje, dziury większe mniejsze i od boku, lizing z koniem Staszka, nasze piosenki itd itd...heh to wymiata;)
Mam nadzieje, że ktokolwiek ze snowboardzistów wykorzystał moje rady:P:P Bo jak nie to odszkodowanie proszę:D:D<lol>
Nio i biedna mała polna myszka, która ktoś taki brutalnie potraktował na stoku;)
Ogólnie było cudownie.....jeszcze z pewnego powodu...:D Ale to jush zostawię dla siebie;)
A kilkanaście minutek temu wróciłam z porannego spacerku;) Byłam w cukierni, więc sobie kupiłam świeżutkie drożdżóweczki do szkoły:)/:( :) - pyszne drożdżóweczki :(-szkoła...
Nie przynudzam jush, tylko mykam;) Pozdrowionka dla wszystkich i Id2 dziękuję za zarąbistą wycieczkę, wiem, że nie była w 100% idealna i bez przypałów, ale i tak było szuper;)
|
|
|
|