Blog: 401370 blogów  Forum: 162960 postów  Galeria: 92501 zdjęć !  On-line: 458 osób

 COOLTURA

 SPORTY

 GALERIA

 BLOG

 GRY

 GRONET

 KOMÓRKI

 ŚCIĄGNIK

 E-MAIL
  |     |  Twój profil  |  Spis blogów  |  Kontakt  |  FAQ  |  Regulamin  |  Pomoc

Blog: albathini

strona główna

spis treści

tytuł notki

następna >>

archiwum 2004
archiwum 2005
archiwum 2006
archiwum 2007
archiwum 2008
archiwum 2009
archiwum 2011
Gwen z Płomiennych Skał
– Gwendoline Mac’Calayan ó Bladhaire Méaróg

Córka Briana Mac’Calayana pana siedziby Płomiennych Skał, potomka Nieśmiertelnego Calayana, o którego legendarnych czynach opowiada się po dziś dzień. To on zaklął swym śpiewem skały i ocalił swych ludzi, przed niechybną śmiercią wśród płomieni. Do dziś dnia skały zachowały kolor ognia, który wchłonęły w siebie, a dzieci Calayana rodzą się z niezwykłym głosem i włosami koloru szalejących płomieni.
Gwen – Gwendoline - Siódme dziecko, trzecia córka, nikt istotny, nikt ważny, bez żadnej władzy, majątku i praw, tylko z dziedzictwem Calayana, którego nic jej nie odbierze. Skarbem przynależnym z urodzenia, świadczącym o pochodzeniu i krwi – bezwartościowym i jednocześnie bezcennym, urodzona z włosami żaru płomieni i z głosem zdolnym zaklinać skały.
Dziewczyna dostała ciche poparcie matki, by wybrać drogę Barda i ruszyć na niebezpieczny szlak wiecznego wędrowca. Miała piętnaście lat, gdy uznano ją za godną tytułu barda i zaczęła podróżować jako towarzysz wypraw myśliwskich, kupieckich karawan, a jej urząd barda gwarantował nietykalność. Tak było do czasu gdy jej uroda rozkwitła i nie sposób było jej ukryć przed gorącokrwistymi góralami i jak bywa, za jej przyczyną polała się krew
Ktoś nie zrozumiał odmowy, ktoś nie zaakceptował odmowy i w noc Beltaine zamiast wina, została przelana krew. To nie była bijatyka na pięści dwóch pijanych górali lecz walka na broń ostrą kilkunastu mężczyzn, z których jedni bronili dobrego imienia dziewczyny a inni urażonej dumy młodzieńca. Pech od tego dnia miał ją prześladować, obrażeni zakłóceniem święta druidzi rzucili na Gwen klątwę, od tego dnia miała nie zaznać spokojnego snu w łożu, a jeśli nocowałaby pod tym samym dachem trzecią noc z rzędu to czwartej zostanie przelana tam krew. Jednak to nie wszystko, dodatkowo w tym starciu zginął dziedzic rodu Briana i zażądano życia dziewczyny, która przecież nawet nie uczestniczyła w tym starciu…. Ale była jego przyczyną. Gwen pochodziła ze zbyt znacznego rodu by tylko z tego powodu zostać skazaną na śmierć, otrzymała inny wyrok – wygnanie, który jednak nie zaspokoił rodziny zabitego, która zaprzysięgła jej krwawą zemstę.

[komentarze]  (0) [10:32 02/01/11]
PONOWNA PROBA - OBY TYM RAZEM UDANA

[komentarze]  (0) [19:11 30/06/09]
AVI

[komentarze]  (0) [17:32 30/06/09]
KOLEJNA PRÓBA

[komentarze]  (0) [21:59 29/06/09]
próba 2

[komentarze]  (0) [20:11 28/06/09]
zoe

[komentarze]  (0) [stworz. 22:00 27/06/09 
mod. 10:43 28/06/09]
- dla ceów innej strony, zamieszczony obrazek

[komentarze]  (0) [stworz. 12:58 27/06/09 
mod. 13:26 27/06/09]
promień słońca
dziwny kaprys losu

zaprzeczenie nieskończonej nocy
mroku, kóry nie miał miec kńca

nadzieja

umiera ostatnia?
czy zatem pierwsza się rodzi?

uniosłam głowę

jestem
znowu jestem


[komentarze]  (0) [22:03 01/11/08]
Niemożność uczynienia ostatniego kroku
przykucie do istnienia wiecznej niewoli zycia.

Tym była - Jego wieczna nagrodą, jej agonalne istnienie było jego arcydziełem absolutem w dziele kaźni.

Szedł drogą wyznaczoną jej krwią i bólem,
jej cierpnienie oślepiało go czyniło niemal niezdolnym do dalszej walki, a mimo to szedł dalej, dla Niej.
by ofiarować jej ciemność i łagodność śmierci.
By zaznała ukojenia.
Nigdy nie sądził, że będzie potrafił dać jej śmierć, ale przecież wie, ze to jego nieudolnośc, jego wina.. że ją schwytali.
Po raz ostatni ją zawiódł.
nie będzie kolejnego razu.
Nie będzie już nic - taka jest cena jej ukojenia.
Być może to tchórzostwo, ucieczka..
Ale nie znalazł innej drogi.

[komentarze]  (0) [stworz. 18:58 11/11/07 
mod. 19:03 11/11/07]
noc
bez końca ani początku
noc, z której nie spsób się wyrwać..
wieczna ciemność po wyłupieniu jej oczu

jedno pragnienie niewygasłe..
nadzieja ostatnia
że .. że w końcu ból będzie zbyt wielki
i ej dusza w kńcu zostanie zniszczona..


[komentarze]  (1) [06:45 04/05/07]
obudzil się gwałtownie, natychmiast celując bronią ku drzwiom...
"Wejść" krótki rozkaz..
ku jego zaskoczeniu przybyły był europejczykiem...jego nędzny wygląd świadczył, że już od dłuższego czasu musiał się przebijać przez tereny ogarnięte wojną..
"Panie, przybyłem.. by powiedzieć ci tylko jedno posłanie."
Ku zaskoczeniu Halida, mężczyzna zaczął mówić, zanim on pozwolił mu się odezwać
"Malija.. Inana... Anioł o Skrzydłach stworzonych z pisaku... jest w ich rękach."
Halidowy świat runął w ognistą przepaść.. teraz zrozumiał, niepokój, dziwne wizje.. zrozumiał... czemu czuje, ze powinien być gdzie indziej.
"Pokaż Mi!" rozkazł duchom...

... nagle przed nim pojawił się obraz komnaty cieni.. pogrążonej w mroku,...
w mroku przesyconym, bólem i krwią..
i dostrzegł, że coś lśniło wśród ciemności.. rozpoznał blask jej oczu..
rozpoznal gwiazdookie spojreznie...
i wyczytał w nimpragnienie śmierci.. bezglośne blaganie o cios litości...

"Inana!" jego szept... szept jak krzyk konającego ....

[komentarze]  (2) [stworz. 21:45 10/08/06 
mod. 21:53 10/08/06]
znowy śniła..
śniła że krople, które czuła spływające po twarzy nie są purpurą krwi,
nie są nasączone bólem i cieprniem,
nie slychac w nich krzyku agoni

śniła, że tulą ją ramiona kochanka, że oplata ją miłosnym uściskiem,
nie żelaznym pędem ostrych pnączy,

śniła, że dotyk na jej skórze to jego usta i gorąc to namiętność jaką on budzi,
nie czarny płomień , któru katuje jej ciało i duszę...

uderzenie dziwnie inne wymusiło przytomność na torturowanej,
muśnięcie jak uderzenie srebrzysto lodowych skrzydeł zimy
i ten glos.. jak szept huraganu
"nawet anioły czują ból"
jakby kat sycił się każdą oznaką słabości dręczonej
w jego głosie brzmiała chora fascynacja

a ona wiedziała, ze nie skona tutaj..
Czuła, że nie umrze na tym krzyżu stworzonym z czarnego metalu, że stalowe kolce nie ofiarują jej śmierci
Nie otrzyma daru zimnego pocalunku Anioła Śmierci, nie ogarną jej duszy jego mroczne skrzydła
nie dane jej będzie łaska
bo tutaj nie znaja słowa łaska, a ból mieni się wszystkimi odcieniami krwi...

nie ma nadziei,
nie ma łaski
nie ma

jest cierpnienie, ciemność i ..

kat, czule szepczący słowa obietnic agoni, pieszczotliwie tulący ostrza, z namiętnością wycinające kolejne symbole na swym nawjwiększym z dziwł...
ból aniola zawsze wprawiał go w ekstazę, a purpurowe łzy bólu niosły nową glębię doznań...

jest jego, tylko jego na wieczność
jego najpiękniesza z ofiar, jego największa z miłości....




[komentarze]  (0) [stworz. 21:06 09/08/06 
mod. 21:35 09/08/06]
leżała pośród popiołów..
idealny alabaster skóry.. lśniący bielą wśród czerni..
skrzące się złotem pióra jej skrzydeł..
karmin ust.. i ich delikatnuy uśmiech..

jak średniowieczny wojownik tuliła w swych doniach swoją broń..
szabę o doskonale czarnym ostrzu..

nie powstrzymałem dłoni, wyciągnąłem ja ku niej..a ona..
Ona rozwiała sie .. jak sen.. sen , którym była?

uniosłem głowę.. czując jak popiół na mej twarzy miesza sie ze łzami...
ból zrozumienia, że.. Jej juz nie ma.. odeszła..
tulę do twarzy popioły.. szukająć znków pozostawionych po niej...
i nagle..
w mroku ujrzałem ją.. przykutą do mrocznych skał..
skał krwi i bólu
ze strzępami połamanych srzydeł z dłońmi przybitymi drzazgami jej szabli...

po jej policzku płynie pojedyńcza łza.. krwawy kryształ..
jedno słowo..

wypowiada je jak zaklęcie..
a ja.. nie mogę uczynić nic więcej.. niż opuścić głow..
pokorny wbec jej cierpienia..
niegodny tego by na nia patrzeć..
ale usta me szepczą przysięgę.. odnajdę tego, którego wzywasz... i przyprowadz ę ku tobie..
a on cię uwolni..
odnajdę Czarnoskrzydłego Anioła..
pzysięgam ma Pani..
przysięgam.

[komentarze]  (3) [20:43 24/05/06]
miasto ruin..
miasto popiołu...

brodziłem w nim szukając jej ciała.. tylko to zmuszałao mnie bym się poruszał.. bym wciąż szedł na przód..

'nie miała szans sama przeciwko tej armii, więc czemu została by walczyć?
nie rozumiem, tak jak nie rozumiem, czemu.. czemu w swym wezwaniu wzywała do życia z nie do walki..? chciałem zrozumieć.. choć przecież czułem.. że te słowa nie miały być źródłem zrozumienia a wiary...'

potknąłem sie o coś i upadłem na kolana wzburzając tumanu pyłu i sadzy......

[komentarze]  (3) [13:42 16/04/06]
wśród dymów unoszących się znad pobojowiska widać było jej sylwetkę, stała oparta o ruinę kamiennej Nike..
usłyszałem jej śpiew budzący coś we mnie, drażniąc zapomniane uczucie,
mogłem tylko próbować wychwycić jej dźwięczny głos pośród huku starzłów.. i huku ognia..

obudź się duchu niepokorny
otwórz oczy oślepiony kłamstwem
wzywam cię duszo białego płomienia
rostrzaskaj okowy mrożace serce gwiazdy

jej słowa niczym szept, rozbrzmiewaja we mnie hukiem wybuchu,

dzieci nocy
dzieci rozpaczy
dziedzice spalonych marzeń
wy, których oczy wypalono kwasem kłamst i zdrady
obudźcie się
i zacznijcie żyć

[komentarze]  (2) [07:57 10/03/06]
kontakt | firma | regulamin | polityka prywatności | pomoc