Blog: 401370 blogów  Forum: 162960 postów  Galeria: 92501 zdjęć !  On-line: 344 osoby

 COOLTURA

 SPORTY

 GALERIA

 BLOG

 GRY

 GRONET

 KOMÓRKI

 ŚCIĄGNIK

 E-MAIL
  |     |  Twój profil  |  Spis blogów  |  Kontakt  |  FAQ  |  Regulamin  |  Pomoc

Blog: Vicky i przyjaciele

strona główna

spis treści

tytuł notki

następna >>

archiwum 2006
-Chcesz wrócić!!-odkrzyczał nawet się nie obracając i zniknął w drzewach lasu
______
Siedziałam tak sama pod drzewem rozmyślając nad przyszłością.
-Powinnam wrócić?-to pytanie zadawałam sobie na okrągło, a odpowiedzi nie dostawałam
Słońce było już za choryzontem, a ja wstałam i popatrzyłam się pod nogi
-Ona nie ma szans-szeptał ojciec do matki-jest za słaba
-Wiem-odpowiedziała matka wtulając się w niego i płacząc-nawet jeśli przeżyje to za niedługo to się powtórzy
-Przeżyje i wyzdrowieje!-powiedział stanowczo Victor wchodząc na sale z gazetą w ręku, a za nim cała paczka
-Nie powinno być tu tyle osób-powiedział tata
-Daj spokój-powiedziała mama-my idziemy z ojcem do kawiarni-zwróciła się do młodzierzy
-Przecztaj jej-powiedziała Megi do Victora gdy rodzice wyszli
-Victoria Kutiz-zaczął czytać gazete-właśnie znajduje się w szpitalu swoich rodziców. Jest w bardzo ciężkim stanie. Lekarze dają jej 15% szans na przeżycie. Udaliśmy się dzisiaj pod szpital gdzie owa słynna piosenkarka leży i ujrzeliśmy tłumy fanów, którzy trzymali transparenty z różnymi napisami proszącąch Victorię o szybki powrót do zdrowia. My też życzymy Ci Vicky abyś wyzdrowiała i powróciła na scenę gdzie masz wiele fanów, którzy Cię kochają-zakończył
-Włącz telewizor-powiedziała Emma do Seby-zaraz będą wiadomości
Sebastian zrobił to o co go poprosiła dziewczyna. Przez kolejne 10 minut wpatrywali się w moje ciało z nadzieją, że zaraz otworzę oczy i do nich przemówię. Ale ja nie chciałam. Nie chciałam jeszcze wracać.. Muszę przemyśleć czy wrócić.
- Właśnie stoję przed szpitalem im. Jana Pawła II-usłyszałam w tle, a twarze ludzi przekręciły się w strone telewizora-gdzie leży słynna piosenkarka Victoria Kutiz, która zasłabła wczorajszego dnia na koncercie charytatywnym. Do tej pory się nie obudziła, a jej fani, którzy stoją za mną mają nadzieję, że zaraz się przebudzi-mówiła prezenterka, a mi widząc tłum za nią, opadła szczęka. Natychmiast poszłam za szpital i ujrzałam ludzi.. pełno ludzi.. śpiewających cicho moje piosenki i świecących zapalniczki ku niebu.
***
Przebudziłam się kolejnego dnia.. Słońce świeciło już niemiłosiernie..
-Tutaj chyba zawsze jest taka piękna pogoda-powiedziałam pod nosem
Zaczęłam iść wzdłuż lasu mając nadzieję, że zaraz wyłoni się z niego Darek. Prawię przekroczyłam granicę gdy za nogawke spodni złapał mnie króliczek przypominając o rodzinie.. przyjaciołach.. o życiu, które tak kochałam.. i mogę kochać jeśli nie zdecyduję się zostać z Darkiem.
Podeszłam z powrotem do drzewa, pod którym skryłam się przed mocnym letnim słońcem. Wiatr lekko pieścił moją twarz ukazując i przypominając o życiu na ziemi
-Wrócisz?-zapytał Darek podchodząc do mnie
-Nie wiem-wyszeptałam
Chłopak usiadł koło mnie i mnie przytulił. Kocham go i nie chcę go opuszczać, ale chcę też wrócić na ziemię. Jestem rozdarta pomiędzy śmiercią, a życiem.. Co mam zrobić?
-Czemu przyszłeś?-zapytałam
-Chciałem cię zobaczyć zanim wrócisz na ziemie-powiedział całując mnie w czoło
-Czemu jesteś pewny, że wrócę?
-Bo wiem jak bardzo kochasz życie
Siedziałam tak wtulona w Darka i rozmyślałam. Rozmyślałam co mnei czeka w przyszłości. Wywnioskowałam, że zawsze będę chora.. zawsze bedę cierpieć.. nie chcę takiego życia.. ale kocham je
-Kochanie?-zaczęłam gdy już wiedziałam co zrobię-powiedz mi co jest w tym lesie
-Jest tam dużo ludzi. Ale zanim ujrzysz tych wszystkich osobników musisz przejść przez mur
-Mur?-zapytałam jak dziecko, które słucha opowieści
-Tak-odpowiedział chłopak-muszę iść-dodał i wstał wędrując w stronę lasu
Był już prawie wchodził do drzew gdy go zawołałam
-Czekaj!!!-podbiegłam do niego, chwyciłam za dłoń i pociągłam w stronę lasu
-Nie Vicky!-krzyknął-nie możesz! muszisz wrócić!
-Nie muszę i nie chcę-odpowiedziałam całując go w usta i wchodząc do lasu
Obróciłam się. Widziałam jak lekarze próbują mnie reanimować.. ale to już koniec.. Przeszłam przez bramę gdzie przywiatli mnie dziadkowie, kuzyn i ciocia. Czuję, że dobrze zrobiłam

[komentarze]  (23) [stworz. 13:40 10/05/06 
mod. 13:45 10/05/06]
Ojciec, matka i Grzegorz zaczeli mnie reanimować
_____
Czyżby moja chwila zwątpienia spowodowała, że urządzenie pokazuje prostą, zieloną linię? Nie wiem..
- Chcę żyć!-powiedziałam pod nosem-kocham rodziców i przyjaciól i chcę do nich wrócić
Prosta, zielona linia zamieniła się w krzywą. Spojrzałam na reakcje rodziców. Odetchneli z ulgą. A ja? Co ja mam myśleć? Wszystko zależy ode mnie. Ale ja nie wiem. Chce żyć, bo kocham życie.. Jest to największy dar Boga. Ale po co żyć skoro tyle cirpień jest na świecie?
Przestałam gapić się co robią znajomi. Zaczęłam iść przed siebie. Króliczek biały jak śnieg podążał za mną. Widocznie miał mnie pilnować. Gdy chciałam wejść w las, zwierzątko chwycioło mnie zębami za nogawke spodni. Domyśliłam się, że mam tam nie iść. Zawróciłam. Po chwili wędrówki poczułam zmęczenie. Chciałam usiąść, ale nie było na czym. Po chwili zastanowienia usiadłam na pięknej trawie. Króliczek skulił się na moich kolanach i zasnął. Ja też chętnie bym zasnęła. Byłam już zmęczona, ale bałam się, że jak pogrąże się w snach to, że już się nie obudzę. Położyłam się na trawie i wpatrywałam się w gwiazdy. Były takie piękne. Tak piękne jak oczy Darka.. ehh.. Zasnęłam
Obudziły mnie promienie słońca. Obok mnie leżał króliczek wpatrując się we mnie. Byłam strasznie głodna.. Wstałam i zaczęłam maszerować przed siebie. Zobaczyłam przed sobą stół z jedzieniem. Zaczęłam iść w jego stronę. Zjadłam smakowicie wyglądającą sałatkę. Po posiłku odeszłam kawałek, obróciłam się a stołu już nie było. Spojrzałam na podłoże. Widziałam siebie.. Na około mnie stali rodzice i Victor
- Jej stan jest gorszy-zaczął tata-niż stan pani Marty, a ona umarła
- Tato!-krzyknał Victor-nie możemy mieć watpliwości! Ona przeżyje! Jest silna
Spojrzałam w niebo, które nie miało ani jednej chmurki. Chciałam z powrotem zerknąć na swoje ciało i na rodziców ale stałam już na trawie. Nagle coś, a raczej ktoś chycił mnie za ramie. Wystraszyłam się. Obróciłam się i ujrzałam..
- Darek?-zapytałam z niedowierzaniem
- Tak, to ja-odpowiedział mi
Rzuciłam mu się w ramiona, a on się schylił, zerwał różę, której wcześniej tu nie było i podarował ją mnie. Patrzyłam się mu w oczy.. były takie przepełnione miłością. Ruszyliśmy przed siebie. Trzymałam róże w rece tuląc ją do piersi, a drugą ręką trzymałam rękę Darka. Była taka ciepła.. Usiedliśmy pod jakimś drzewem, przytuliłam się do niego. Tak się cieszę, że znów go widzę.. Jak ujrzałam jego twarz to serce zrobiło się weselsze. Tak go kocham.. Pomyśleć, że teraz moge być już z nim na zawsze.. ale czy tego chcę? Czy chcę już nigdy nie ujrzeć rodziny i przyjaciół?
- Tęskniłam-wyszeptałam mu cicho do ucha
- Ja też-odpowiedział równie cicho-i dalej bedę tęsknić
- Dlaczego?-zapytałam zdezorientowana
- Bo wrócisz do świata żywych i spotkamy się dopiero za kilkadziesiąt lat-odpowiedział patrzac w niebo
- A jeśli ja nie chcę wrócić do żywych?-zapytałam, a chłopak gwałtownie na mnie spojrzał
- Musisz-wyszeptał
- Nie musze i nie wiem czy chcę-spojrzał mi głeboko w oczy i dotknął moich ust swoimi
- Chcesz-powiedział gdy oderwał usta-życie jest jedno, nie poddawaj się
- Ale ja chce być z Tobą! Ty się poddałeś!
- Ja się nie poddałem-odpowiedział z powagą w głosie-do mnie podszedł jakiś starszy mężczyzna i powiedział, że mam się udać do lasu..
- Czyli.. czyli dlatego nie mogę wejść do lasu? Bo ja mam jakieś szanse tak?
- Nie, że nie możesz.. Nikt Ci nie broni.. Ale nie powinnaś
***
Słońce zaczęło już zachodzić, a ja dalej siedziałam wtulona w Darka i zastanawiałam się czy chcę wrócić na ziemie
- Muszę iść-powiedział chłopak wyrywając mnie z zamyśleń
- Jak to?-zapytałam smutna-nie zostaniesz ze mną?
- Nie mogę. Jeśli bym cały czas tu siedział to nigdy byś nie wróciła do rodziny-wstał i zaczął iść w stronę lasu
- Ale.. Ale ja może nie chce do nich wrócić!-krzyknęłam za nim-może chce być z Tobą!
- Chcesz wrócić!!-odkrzyczał nawet się nie obracając i zniknął w drzewach lasu

[komentarze]  (15) [20:25 05/05/06]
Myślałam o chłopaku, którego kocham nad życie..
_____
- Vicky kochanie-powiedział Marcin w dniu koncertu-wiem, że nie masz najmniejszej ochoty występować, ale nie mamy wyjścia. Dlatego postaraj się trochę, bo mamy jeszcze 2 godziny
Dawałam z siebie wszystko co mogłam i Marcin to widział, dlatego później mówił już tylko "świetnie, tak trzymaj". Ale i tak wiem, że było do kitu..
Siedze właśnie w garderobie, a Karolina i Kuba kłócą się które pierwsze ma mnie upięknić. Wygrał fryzjer, gdyż na ostatnim koncercie pierwsza była makijażystka. Upięknili mnie..Było mi to potrzebne..Wyglądam jak żywy trup..Moje ciało jest blade jak ściana, a oczy podpuchnięte od płaczu
- Vicky chodź już!-powiedział podniesionym głosem Marcin
- Idę-powiedziałam zrezygnowana
Nie czuję się na siłach, aby śpiewać..Ten występ będzie klapą..czuję to..
Stoję na scenie. Rozglądam się po wszystkich ludziach. Moje ciało przeszywa przyjemny dreszcz, który dodaje mi sił. Zaczynam wydobywać z siebie słowa. Słowa piosenki, tak smutnej jaki jest mój nastrój. Zaczynam słyszeć drganie swojego głosu. Spoglądam na dłoń, która jest jeszcze bledsza niż była 3 minuty temu. Dłoń zaczyna mi drżeć. Bół głowy zaczyna być tak silny, że nie mogę wytrzymać.. ale nie poddaję się.. śpiewam dalej..Widzę jak ludzie zaczynają coś szeptać. Pewnie zauwarzyli moje drgawki i usłyszeli smutny, drżący głos. Głowa zaczyna mnie tak okropnie boleć, że już nie wytrzymuje. Marcin widzi, że jest coś nie tak ale stoi w miejscu. Zaczyna mi drgać ręka w której trzymam mikrofon, który wypada mi z ręki. Czuję, że głowa zaraz mi wybuchnie. Próbuję schylić się po mikrofon, ale upadam i tracę przytomność. To co zobaczyłam później przypomninało mi coś. Stoję na jakiejś polanie. Niebo jest piękne.. Ma zaledwie kilka białych chmurek, które rozwiewa lekki letni wiatr. Spoglądam na swoje nogi. Widzę, że stoje na trawie. Tak pięknej, jakiej jeszcze nigdy nie widziałam. Była tak pięknie zielona.. Słyszę za sobą szmer
- Kto tu jest?-zapytałam przerażona
Odpowiedzi słownej nie dostałam. Stanął przede mną piękny biały królik. Zawsze o takim marzyłam. Znowu spojrzałam na powierzchnie, na której stałam. Tej pięknej trawy już nie było. Stałam teraz na jakiejś szybie. I widziałam siebie, leżącą na scenie. W okół mnie stali Marcin, Kuba, Karolina i właśnie biegli moi przyjaciele
- Karetka już jedzie-powiedziała Kiti do Marcina, który kiwnął głową i wziął mnie na ręce
Teraz sobie przypomniałam..Już kiedyś mi się to śniło..Czyżbym znowu umierała? Ale w tedy miałam dużo sił, a teraz..Nawet Erica ma mocniejsze mięśnie niż ja..
Zaczęłam maszerwać drogą, którą podążali ludzie na ziemi. Marcin położył mnie w garderobie na sofie. Czekali tak 5 minut, dopóki nie wparowali moi rodzice. Ojciec wziął mnie na nosze i po chwili znalazłam się w szpitalu. Podniosłam głowe, spojrzałam na to piękne niebo, które mnie uspokajało. Chciałam z powrotem spojrzeć co się dzieje z moim ciałem, ale stałam już na trawie. Spojrzałam na swoją rękę. Tak, już nie jestem taka blada.. Moja skóra przybrała normalne barwy.. Ale czy na długo?
Spojrzałam na króliczka, który podkryzał babke. Sama z chęcią zjadłabym taką pięknie zieloną trawe. Ale nie gustuje w takich smakołykach. Spojrzałam na podłoże. Znów była szyba
- Jest za słaba-powiedziała mama zanosząc się płaczem
- Mamo!-krzyknął Victor-nawet tak nie myśl! ona jest silna! wyjdzie z tego!
- Johan! Johan!-krzyczał Grzesiek biegnący w strone grupy-Pani Marta!-wydyszał
- Co z nią?-zapytał przerażony ojciec
- Nie żyje..-odpowiedział lekarz-umarła 10 minut temu
Zamurowało mnie..Jak to nie żyje? Ona miała przecież z tego wyjść! Usiadłam na trawie i zaczełam płakać. Nie dość że Darek to jeszcze jego matka. Co to za życie, gdzie cały czas cierpisz?! Nie chcę już żyć!!
- Panie doktorze!!!!-krzyknęła pielęgniarka-pana córka!!!
Spojrzałam na swoje ciało. Nic się nie zmieniło. Było dalej blade. Jedynie urządzenie pokazywało prostą linie.. Ojciec, matka i Grzegorz zaczeli mnie reanimować

[komentarze]  (27) [18:58 30/04/06]
Ciało przybrało jeszcze bledszy kolor
_____
- Mogę iść tak?-zapytała Emma
- Tak, a ja?-zapytałam
W odpowiedzi usłyszałam to samo.
Od przyjazdu z powrotem do Polski minęły 4 dni. Dzisiaj jest pogrzeb Darka. Pani Marta dalej jest w śpiączce i w stanie krytycznym. Przez moje ciało przechodzi wielki ból. Ból straty bardzo ważnej osoby w moim życiu. Kocham go i zawsze będę kochać, gdzie kolwiek on będzie
- Dziewczyny, szybciej!-krzyczał Victor-musimy już wychodzić
***
Rzuciłam się na łóżko. Już było po pogrzebie. Widziałam go.. widziałam jego ciało.. To było okropne.. Takie blade.. Mojemu kolorowi skóry nie dużo brakuje do koloru skóry człowieka nie żywego.. Czuję, że nie zostało mi dużo życia.. A może się mylę.. Może przeżyje jeszcze 50 lat. Sama nie wiem.. W myślach mam teraz tylko Darka i o niczym innym nie myśle.. Nie wiem co ze sobą zrobić.. A tu jak na złość za 5 dni mam koncert, którego nie mogę odwołać..
- Victoria!!-krzyknęła mama z dołu-poczta do ciebie!!
Zeszłam na dół. Wzięłam list. Ja przecież nie dostaje listów.. Jedynie od fanów, które przychodzą na adres studia, a nie na domowy. Pobiegłam do siebie na górę.. oczy miałam zapuchnięte od płaczu. Już nie mogę płakać. brakuje mi łez.. Usiadłam na łóżku i spojrzałam na list. Nadawcy nie było. Postanowiłam szybko go otworzyć
-Droga Vicky-zaczęłam czytać na głos-Przestałem ci już pisać sms'y i maile bo i tak na nie nie odpowiadałaś. Wiem, że uwarzasz mnie za napalonego fana, który zakochał się w Tobie bo jesteś sławna. Mylisz się. Kocham Cię od dawna.. Widzę Cię każdego ranka gdy siedzisz w domu. To ja zadzwoniłem po karetke. Tak Vicky.. Ja mieszkam nie daleko Ciebie i zapewne mnie widziałaś, ale nie kojarzysz. Postanowiłem dać Ci spokój.. Piszę ten list bo Cię Kocham jak nikogo na świecie. Kocham Cię od kąd się tu wprowadziłaś.. Naprawde mi przykro z powodu Darka.. Chciałbym Ci teraz pomóc, ale nie wiem w jaki sposób.. Pewnie i tak byś nie przyjęła pomocy.. W końcu jestem dla Ciebie nieznajomym. Chcę Ci jeszcze powiedzieć, że będę zeznawał w sądzie przeciw temu kretynowi co zabił Twojego chłopaka. Wiem jak go kochałaś. Widziałem jak się na niego patrzysz.. A teraz.. Tak mi przykro, naprawde.. Może i Cię kocham, ale życzyłem Ci zawsze jak najlepiej. Chciałem żebyś była szczęśliwa. Nawet jeśli nie ze mną. A teraz postanawiam dać Ci już spokój i nie dręczyć Cię swoją nachalnością.. Jeśli ci powiem jak mam na nazwisko zapewne mnie skojarzysz.. Już mi nic nie zależy.. Kocham Cię na zawsze Michael Jordan
Zamurował mnie ten list. Czuję się okropnie, że od razu się nie zorientowałam, że to on!
- Megi!!!!-krzyknęłam
- Co?!-krzyknęła wparowując do mojego pokoju. Była u Victora
- Pamiętasz tego Michaela co przysyłał mi sms'y i pisał maile?-zapytałam
- Tak, a co?
- Czytaj-powiedziałam wpychając jej do rąk list
- O mój Boże!-krzyknęła kończąc czytać-jak mogłyśmy się nie domyślić?! Przecież to było oczywiste! Ale jesteśmy głupie!
- Co tak krzyczycie?-zapytała Emma wchodząc do pokoju
Megi przeczytała jej list
- Przystojny?-zapytała Emma
- No! I to jak!-odpowiedziała Megi-zawsze z Vicky do niego wzdychałyśmy potajemnie
- A ile ma lat?-zadała kolejne pytanie Emma
- 20 chyba-odpowiedziałam-może i jest przystojny, ale napewno nie tak jak Darek-dodałam, a łzy zaczęły znów płynąć po moich policzkach
***
- Co ty tu robisz?-powiedział Michael gdy zapukałam do jego drzwi
- Cześć-odpowiedziałam i zrobiłam wymuszony uśmiech-czemu nie powiedziałeś, że to ty?
- Nie wiem.. Bałem się-odpowiedział speszony
- Czego?-zapytałam patrząc mu się w oczy.. Miał ładne oczy.. takie ciepłe.. Ale Darek i tak miał ładniejsze...
- Że... Sam nie wiem..-odpowiedział uciekając wzrokiem
Po chwili zaprosił mnie do środka. Trochę się wahałam, ale weszłam. Porozmawialiśmy sobie chwilę.. Nawet fajną prowadziliśmy konwersację. Chociaż na chwilę zapomniałam o Darku..
Wróciałam do domu koło 20, gdzie umyłam się i położyłam spać. Myślałam o chłopaku, którego kocham nad życie..

[komentarze]  (24) [16:00 29/04/06]
Leżąc w łóżku i rozmawiajac z Emmą zadzwonił mi telefon, a na wyświetlaczu komórki pokazał się napis "Darek"
_______
- Cześć kochanie-zaczęłam rozmowe-co u ciebie?
- Tu nie Darek-odpowiedział znajomy, drżacy głos
- Victor?-zapytałam-co się stało?
- Bo Vicky..-zaczął-Darek.. Darek miał wypadek
- Co?!-krzyknęłam, a Emma wpatrywała się we mnie nie spokojnie-ale nic mu nie jest?
- ...-w słuchawce nie usłyszałam odpowiedzi
- Victor!!-krzyknęłam-nic mu nie jest, prawda? Leży w szpitalu ze złamaną nogą i reką? Powiedz, że tak.. Błagam
- Vicky, chciałbym to powiedzieć... Uwierz mi-odpowiedział smutnym głosem
- Gdzie jesteś?
- W domu.. Z całą paczką, prawie całą
- Czemu nie siedzicie w szpitalu? Jak mogliście go zostawić samego?-oburzyłam się
- Vicky...-powiedział-Darek..
- Co Darek?-zapytałam już zniecierpliwiona
- On... on nie żyje Vicky
- ...-nie odpowiedziałam nic, to koniec.. moje życie właśnie się zawaliło
- Vicky, jesteś tam?-zapytał wystraszonym głosem brat, a ja się rozłączyłam
Przez chwile siedziałam na łóżku z zapłakanymi oczami, wpatrując się w pytający wzrok Emmy. Po chwili zerwałam się z łóżka jakby mnie oparzyło. Zaczęłam ubierac spodnie i bluzke.. Emma próbowała mnie zatrzymać.. Namarne.. Wybiegłam z pokojowego hotelu, następnie z hotelu.. Dobiegłam do jakiegoś parku, gdzie usiadłam na ławce i płakałam.. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić.. Nie wiedziałam, czy zżucić się z mostu, czy siedzieć na ławce i się nie poddawać. Ale jak tu nie skończyć ze swoim życiem, kiedy jedna z najbliższych ci osób nie żyje.. No jak?! Moje myśli plątały się pomiędzy sobą.. Siedziałam na ławce i wpatrywałam się w krzak.. Był to piękny krzak.. Nie wiem czemu mi się spodobał.. Wyglądał normalnie, a jednak było w nim coś, co mnie uspokoiło. Z zapuchniętymi, mokrymi oczami wpatrywałam się w jeden punkt przez kilka godzin. Siedziałam na ławce, płakałam i myślałam dlaczego to akurat mnie spotykają takie rzeczy..
Z zamyśleń wyrwał mnie poranny promień słońca. Siedziałam całą noc wpatrujac się w ten krzak.
Wstałam, postanowiłam się przejść. Szłam przed siebie.. Na szczęście był dopiero wschód słońca, więc ludzi jeszcze nie było. Ujrzałam przed sobą jezioro. Było piękne.. Promienie słoneczne oświetlały mi droge. Doszłam do pomostu, na którym usiadłam i rozmyślałam. Nie obchodziło mnie w tym momencie nic.. Kompletnie. Nie obchodziło mnie co mi Marcin nagada. Przecież on też jest człowiekiem.. Zrozumie.
***
- Boże Vicky!!-krzyknęła Emma, gdy otworzyłam drzwi pokoju-nawet nie wiesz jak się martwiłam!-rzuciła się na mnie i mnie przytuliła
Spojrzałam jej głęboko w oczy. Ona już wie.. Miała zapłakane oczy i widziałam w nich cierpienie.
Nie odpowiedziałam nic. Podeszłam do łóżka i rzuciłam się na nie.. Emma patrzyła na mnie
- Nie patrz tak na mnie-powiedziałam, a łzy znowu zaczeły kapać z moich oczu
- Vicky..-powiedziała, mając świeczki w oczach-nie możesz się poddawać
- Wiesz coś więcej?-zapytałam dukając
- Wiem..-odpowiedziała siadając na łóżku-wracał z mamą ze sklepu, on prowadził. Jakiś pijany kretyn nie jechał po tym pasie co powinien i ze 140 km/h
- A pani Marta?-zapytałam-żyje?
- Żyje, ale jej stan jest krytyczny.. Kierowca tamtego auta uderzył prosto w Darka.. Nie miał szans.. Zginął na miejscu
- Kto wezwał karetke?-zapytałam zanosząc się jeszcze większym płaczem
- Jakiś mężczyzna.. Widział wszystko
- Gotowe?-zapytał Marcin wchodząc do pokoju
- Gotowe-powiedziała Emma
Najwyraźniej już mu wszystko powiedziała, bo 10 minut później byłam już w drodze do Polski, do domu.
Koncerty we Włoszech i Holandii Marcin powiedział, że odwoła ale nie może odwołać koncertu w Krakowie. Jakiś dobroczynny. Powiedział, że niewypada, że rozumie powage sytuacji, ale że tego nie może odwołać. Naszczęście on jest dopiero za 1,5 tygodnia
***
Właśnie leże na swoim łóżku.. Wróciłam 5 godzin temu i ani razu nie ruszyłam się z miejsca. Moje życie się zawaliło.. Ciało przybrało jeszcze bledszy kolor

[komentarze]  (16) [15:25 28/04/06]
Oparłam głowę o szybe i zasnęłam
_______
- Vicky, masz jeszcze 10 minut-powiedział jakiś facet otwierając drzwi do mojej garderoby
- Podkreślić jeszcze bardziej kolor oczu?-zapytała makijażystka, gdy mężczyna zamknął za sobą drzwi
- Nie, wystarczy-powiedziałam lekko zdenerwowana
- Odsuń się Karolino-powiedział fryzjer-mam 10 minut na jej uczesanie, bo się tak wlekłaś
- Przepraszam, ale to nie moja wina, że makijaż zajmuje tyle czasu-odpowiedziała makijażystka z ironią, a Kuba (fryzjer) tylko prychnął
***
Właśnie stoję na scenie... Widzę fanów wykrzykujących moje imię i trzymających transparenty. Na większości pisze "Vicky you are the Best" albo "We love you Vicky". Moje ciało przeszywa przyjemny dreszcz, który odczuwam przy każdym pokazie publicznym. Nie czuję się na siłach, aby dać wielkiego czadu.. Moje ręce wyglądają jak ściana.. Blade i mało wyraziste.. I to nie chodzi o karenacje, lecz o chorobę.. Ale nie poddam się tak łatwo.. Zaśpiewam, zrobię to co powinnam i to co kocham.. Jak nigdy nie chciałam być kimś, aż tak sławnym to teraz czuję, że kocham śpiewać.. Czuję, że fani, którzy cisną się między sobą i przychodzą, aby mnie zobaczyć na żywo, dodają mi sił. Sił do życia, które tak bardzo kocham.
Zaczynam przemawiać do publiczności i czuję w swoim głosie lekkie drganie, które nigdy jak dotąd się nie ujawniało. W duchu zaczynam panikować.. "Boże jak ja zaśpiewam?!". Po chwili drganie ustanie. Nie było wywołane tremą.. Nigdy nie odczuwam tremy, gdy stoję już na scenie. Nie wiem co sie działo..
Zerkam na Emmę, która zauwarzyła moje przerażenie w oczach. Przerażenie ustało, a ja zaczęłam śpiewać. Z każdą piosenką czułam się jednocześnie coraz słabsza fizycznie i coraz mocniejsza psychicznie. Czuję, że dałam z siebie wszystko na ile mi choroba pozwalała
***
- Byłaś świetna-powiedziała Emma, gdy już leżałyśmy w hotelowych łózkach
- I tak nie dałam z siebie wszystkiego-powiedziałam-jutro jest podpisywanie płyt i tak dalej
- No i ja znowu bedę się nudzić-powiedziała Emma
- A mi będzie ręka odpadać-zaśmiałam się-pojutrze będe mieć dzień wolnego to możemy iść na zakupy
- No pewnie-ucieszyła się przyjaciółka-jeśli będziesz się czuć na siłach
- Pewnie, że się bedę czuć!-wybuchłam-czemu mam się nie czuć?!
Emma popatrzyła na mnie dziwnie
- Dobranoc-powiedziała
Kolejnego ranka wstałam dużo wcześniej niż Emma. Jak wychodziłam do centrum handlowego, gdzie miałam podpisywać gadżety fanów, Emma jeszcze spała. Gdy usiadłam na krzesle za stołem, na którym miałam rozdawać podpisy, i usłyszałam krzyki fanów i ich miłe konwersacje na mój temat, poczułam się potrzebna komuś. Wiem.. Wiele osób mnei potzrebuje, ale nie chodzi mi o rodzinę. Cieszę się, że moge komuś dawać przyjemność i pomagać w ciężkich sytuacjach. Mi piosenki bardzo pomagają. Lubię włączyć sobie mp3 i wsuchiwać się w każdą nutę graną i w każde śpiewane słowo. To mnie uspokaja i pomaga. Nie mówię tu akurat o swoich piosenkach
- Vicky-powiedział mi do ucha Marcin-podpisuj
Przyznam, że się zamyśliłam i nie zwróciłam uwagi na ludzi oczekujących, aż złoże swój podpis na ich gadżetach z moim wizerunkiem.
Podpisywałam cały ranek, a ludzi wciąż przybywało. Marcin widząc moja bladość ogłosił przerwę. Chyba nie miał wyboru, gdyż wiele fanów parzac się na mnie zadało pytanie "dobrze się czujesz?", oczywiście odpowiadałam, że dobrze ale w rzeczywistości było inaczej. Po posiłku wróciła do rozdawania autografów. W centrum handlowym spędziłam cały dzień, a myśl, że jutro muszę tu wrócić na zakupy, które obiecałam Emmie, przyprawia mnie o dreszcze.
Po powrocie do hotelu zdałam relacje przyjaciółce z całego dnia, która się przejeła bladością mojego ciała. Od kilku dni moja skóra nie zmienia swojego zabarwienia.. Cały czas tylko ukazuje blady kolor, który pokazuje oznaki mojej choroby.
Leżąc w łóżku i rozmawiajac z Emmą zadzwonił mi telefon, a na wyświetlaczu komórki pokazał się napis "Darek".

[komentarze]  (16) [12:49 27/04/06]
Od razu kupiłam gazetę i zaczęłam czytać artykuł razem z dziewczynami
____
-Victoria Kutiz zapewne jak większość ludzi wie jest ciężko chora-zaczęłam czytać nagłos-Choroba ta nazywa się kustianera. Jest to choroba nieuleczalna i właśnie ta wybitna piosenkarka jest trzecią osobą na świecie, która doznała niemiłego zaszczytu zachorowania na nią. Najgorszą motywacją dla piosenkarki jest to, iż obie poprzednie osoby chorujące na kustianere umarły. Kilka dni temu nasz reporter Przemysław Skowronek był świadkiem uaktywnienia się choroby
- Victoria razem z przyjaciółmi bawiła się w najlepsze nad basenem-mówi-po chwili usiadła, a raczej położyła się na leżaku. Leżała dobra chwilę, gdy postanowiła wstać. Zrobiła kilka kroków przed siebie i upadła tracąc przytomność. To co ujrzałem chwilę później przyprawiło mnie o dreszcze. Piosenkarka dostała drgawek tak mocnych, że przyjaciele musieli ją trzymać, żeby się nie poobijała(...)

- Co on gada!! Przecież ja nie mam grgawek!! To nie padaczka!-oburzyłam się, a dziewczyny spojrzały na mnie dziwnie-co?
- Miałaś drgawki-oznajmiła ze smutną miną Megi, a ja tylko na nią spojrzałam
-(...)Chwilę póżniej przybiegł jej ojciec, który wraz z matką jest wybitnym lekarzem i posiada własny szpital im. Jana Pawła II. Zrobił biednej dziewczynie zastrzyk, dzięki któremu drgawki ustały. Jej chłopak Dariusz Kiłowski wziął ją na ręce i zaniósł do domu, gdzie czuwał nad nią przez całą noc.
Tutaj są zamieszczone zdjęcia, jakie udało się zrobić Przemysławowi

- Co za kretyn!!-krzyknęłam
- Boże, jak on mógł?!-oburzyła się Emma
- Czytaj dalej-zaproponowała Megi
-Następny koncert gwiazdy odbędzie się w Londynie, ale czy do niego dojdzie? Nasza piosenkarka ostatnio nie czuje się na siłach, aby wystepować. Obecnie jest w swoim rodzinnym domu w Krakowie, gdzie spedza właśnie trzeci dzień urlopu. Jutro zaczyna jej się trasa po największych miastach w Anglii, Holandii oraz we Włoszech. Dziewczyna chce być w domu na swoje osiemnaste urodziny, które są juz za dwa tygodnie. Z okazji urodzin życzymy Victori wszystkiego dobrego i żeby wyleczyła się z tej okropnej choroby.
Victoria jest natchnieniem wielu ludzi. Cały czas dostajemy listy od jej fanów, czy można napisać o niej coś więcej. Przecież my piszemy wszystko co wiemy, nie chcemy aby nasi czytelnicy żyli w niepewności. Módlmy się za zdrowie tej dziewczyny

***
- Megi, ale napewno nie bedziesz zła?-zapytałam Megi, której właśnie oświadczyłam, że zabieram Emme na tą trase
- No coś ty! Zwariowałaś?!-oburzyła się-przecież ja rozumiem! Z nią nie spędzisz czasu w roku szkolnym, a my bedziemy mieć kupe tego czasu! No może nie kupe, ale zawsze coś będzie :)
- Dzięki-powiedziałam i przytuliłam przyjaciółke
Siedziałyśmy same na ogródku w oczekiwaniu na reszte paczki. Po kilku minutach zaczeli się schodzić
- Szkoda, że jutro wyjeżdżasz-powiedział Seba
- No szkoda-powiedziałam i spojrzałam znacząco na Emmę z pytaniem "On wie, że ty też jedziesz?", ona zrozumiała i kiwnęła przecząco głową.
- Czytaliście gazete?-nagle wyskoczyła Megi
- Jaką?-zapytał Victor
- Bravo-odpowiedziałam
- Tak czytaliśmy-odparł Misiek
- Chyba czuję się prześladowana-oznajmiłam ze śmiechem
- No cóż..-zaczął Darek-takie skutki sławy
***
- Dziewczyno wsiadaj już, bo musimy próbe jeszcze zrobić!-krzyczał na mnie Marcin kolejnego dnia, gdy wychodziłam z domu z walizkami
- Przecież idę-powiedziałam spokojnie-może byś mi tak pomógł, a nie gapił się jak mamut?
Marcin nic nie odpowiedział tylko wziął po największej walizce ode mnie i od Emmy.
Wsiadłyśmy do samochodu i zajełyśmy swoje miejsca. Włożyłam słuchawki do uszu i zaczęłam słuchać muzyki. Emma zrobiła to samo
- Co się ze mną dzieje?-zapytałam siebie w myślach-głowo przestań mnie już boleć. Znowu źle się czuję..
Oparłam głowę o szybe i zasnęłam.

[komentarze]  (51) [stworz. 09:31 24/04/06 
mod. 10:40 24/04/06]
Czyżby wróciła?
_________
- Suzane?-zapytałam dziewczyny kupującej chleb-Suzane to ty?-powtórzyłam pytanie, a dziewczyna niechętnie się obróciła w moją stronę i spojrzała mi prosto w oczy. Następnie rozglądnęła się po całej paczce, która stała za mną osłupiała
- Cześć Vicky-powiedziała mało entuzjastycznym tonem
- Co tu robisz? Przecież jesteś w Niemczech. Co się stało?
- Nic się nie stało-powiedziała patrząc błagalnym wzrokiem na Megi, która kiwnęła potakująco głową-ehhhh, chodźmy na ogródek musimy ci coś wyjaśnić
Udaliśmy się tam w cziszy. Wszyscy patrzyli po sobie wystraszonymi i zrezygnowanymi oczami.
- A więc słucham-zaczęłam dość oschle gdy tylko usiedliśmy na ławce
- No bo ja, Lukas i Ginny nie byliśmy w Niemczech-powiedziała Suzane
- Jak to? To gdzie byliście przez ten cały czas? Przez te dwa dni? Czemu mnie wszyscy okłamali?-zaczełam zadawać mnóstwo pytań
- Okłamaliśmy cię bo szykowaliśmy dla ciebie nispodziankę-powiedział Darek
- I ja i moje rodzeństwo siedzieliśmy cały czas przygotowujac ją-powiedziała Suzane
- Ale niestety nie wypaliła-dodał pospiesznie Seba
- Dlaczego?
- Bo okazało się, że cię nie będzie w kraju w tym czasie-powiedziała Megi
- A co to za niespodzianka?
- Mieliśmy zamiar zabrać cię na wycieczkę-powiedziała Emma
- Gdzie?-zapytałam
- Na Karaiby-odpowiedział mi Misiek
- O kurde to szkoda-powiedziałam ze smutną miną
***
Po powrocie do domu zasiadłam do obiadu. A następnie wszyscy łącznie z Lukasem, Suzane i Ginny zebraliśmy się u mnie nad basenem i pływaliśmy. Naszczęście dzisiaj czuję się dobrze i nic mi nie było podczas wygłupów.
Położyłam się na leżaku i posatnowiłam troche odpocząć, gdyż zaczęło mi się kręcić w głowie. Poleżałam tak około 30 minut i wszyscy zaczęli już wychodzić z wody i dołączać do mnie. Gadaliśmy nad basenem o wszystkim i o niczym. Opowiadałam im ostatnie koncerty. Około 22 wszyscy rozeszli się do domów a ja udałam się do swojego pokoju. Victor poszedł do Megi na noc, a Emma do Seby. Miałam iść do Darka ale źle się czuję. Wziełam prysznic i poszłam do pokoju Erici. Byłam pewna, że ona już śpi, ale jednak się myliłam. Leżała w łóżeku i patrzyła się w sufit. Wyjełam ją z kojca, usiadłam na bujanym fotelu i zaczełam jej śpiewać tak jak kiedyś mi to babcia śpiewała. Wymawiałam słowa kołysanki dokładnie takiej samej jakiej uczyła mnei babcia kiedy miałam 5 lat. Ach te dobre stare czasy. Nie masz żadnych problemów. A teraz? Same problemy, życie to wielki problem. Siedziałam cała blada i zmarniona. Znowu choroba się uaktywnia. Ostatnio jest coraz gorzej, a lekarze dalej nei mogą znależć na to lekartwa. Niby zażywam jakieś leki, ale one są tylko na wzmocnienie. Przez tą nieuleczalną chorobę, ktora ma taką nazwę, że nawet nei mogę zapamiętać, zanikają mi mięśnie, moje ciało zaczyna powoli wyglądać jak nie żywe. Z dnia na dzień jest gorzej, a ja wcale nie chcę umierać. Nie chcę zostawiać tylu ludzi kochanych przeze mnie.
Erica zasnęła a ja udałam się do swojego pokoju, gdzie znurzył mnie długi i głęboki sen. Tak.. Sen.. To jedyna rzecz w życiu gdzie spełniają się wszystkie twoje marzenia. Nie masz żadnych problemów. Jak bym mogła to bym przespała całe życie. Sen jest dla mnie czymś ważnym, gdyż można tam pomarzyć.
***
Wcześnie rano obudziły mnie promienie słoneczne, które przebijały się przez szyby. Tak kolejna słoneczna pogoda. To lato było bardzo piękne. Tylko szkoda, że nie moge dużo czasu spędzać na leniuchowaniu. Całe dnie koncerty, przygotowania.. Naszczęście teraz mam troche wolnego
***
- Idziemy może na zakupy?-zapytała Megi
- Pewnie!-krzyknęła Emma, a ja przytaknęłam głową
Chodziłyśmy tak w trzy po centrum handlowym i przymierzałyśmy różne ubrania. Kupiłyśmy strasznie dużo. Nie będę mówić co kto kupił bo by mi to zajęło wieczność. Już miałyśmy wracać do domu, gdy ujrzałam gazete, na której okładce byłam ja. Nagłówek brzmiał "Ile życia jej zostało?". Od razu kupiłam gazetę i zaczęłam czytać artykuł razem z dziewczynami.

[komentarze]  (22) [21:29 17/04/06]
Kocham go i on mnie też i wiem, że on nigdy mnie nie zrani
______
- Emma..-zaczęłam rozmowe następnego ranka, gdy Darek poszedł już do domu-mam pytanie
- Słucham-pdpowiedziała mi entuzjastycznym tonem
- Czy nie chciłabyś..-zawachałam się-nie chciałabyś pojechać ze mną na te dwa tygodnie w tą trase?-wydusiłam z siebie troche mało gramatycznie, a przyjaciółka popatrzyła na mnie-wiem, że chcesz spędzić czas z Sebastianem, w końcu chodzicie ze sobą.. No ale razem spędzimy tak mało czasu.. Bo po urodzinach mam tydzień wolnego i znowu jade na koncerty..-dodałam
- Vicky..-zaczęła, a ja obawiałam się odmowy-pewnie, że z tobą pojadę-przytuliła mnie-zaszokowałaś mnie tym pytaniem.. myślałam, że jeśli kogoś będziesz chciała wziąść to tą osobą będzie Megi, a nie ja..
- Przecież z Megi mam więcej kontaktu niż z tobą, prawda? Chciałabym spędzić z tobą troche czasu, w końcu znamy się od urodzenia
- A Magda nie będzie ci miała tego za złe, że zabierasz mnie a nie ją?
- Nie wiem, ale ona jest wyrozumiała i zrozumie, że chce trochę z tobą pobyć
***
- To co dzisiaj robimy?-zapytała Kiti, gdy spotkaliśmy się tym razem nie na ogródku:) Spotakaliśmy się w parku. Była tak piekna pogoda, że żal było siedzieć cały dzień na ogródku i oglądać jak dzieci się bawią
- Ja mam pomyśł!-krzyknął Michał, a wszyscy spojrzeli w jego stronę-chodźmy nad basen
Wszyscy uznali, że to wspaniały pomysł. Oczywiście nie szliśmy na pływalnie publiczną, bo po co tracić pieniądze jeśli ja mam basen? :D tak wszyscy przyszliśmy do mnie i zrobiliśmy sobie małą imprezke bezalkoholową. Przyniosłam soku, kiełbaski i usmażyliśmy je sobie na grillu. Było zabawnie dopóki moja choroba się nie uaktywniła. Nie powiedziałam nikomu, że się źle czuje, poprostu położyłam się na leżaku. Po kilkunastu minutach poczułam się niby lepiej. Czułam jak całe ciało i mózg mi pulsuje. Chciaż czułam jak mięśnie mi odmawiają posłuszeństwa postanowiłam wstać i się ochłodzić w wodzie. Postawiłam nogi delikatnie na płytkach, uniosłam ciało, zrobiłam pierwszy krok, następnie drugi. Jednak mięśnie odmówiły posłuszeństwa i się przeróciłam. Nie mam pojęcia jak to się stało. Jeszcze nigdy nie miałam nic z mieśniami. Czyżby choroba wchodziła w następnym etap? Leżałam na podłożu jak sparaliżowana i czułam jak całe ciało mi drży. Myślałam w tedy o całym swoim życiu. Najpiękniejszych i najsmutszych momentach. Cały mój nic nie znaczący żywot minął mi przed oczami jakbym zaraz miała go zakończyć. jak otworzyłam oczy była już noc, a ja leżałam na łóżku w piżamie. Obok mnie leżał Darek
- Która godzina?-zapytałam
- 2.56-odpowiedział patrząc się na mnie smutno
O więcej nic nie pytałam. Nie miałam sił wydobyć z siebie jakiegokolwiek słowa. Wtuliłam się w chłopaka i myślałam. Myślałam co ja takiego złego popełniłam, że to właśnie mnie spotkało. Zapewne każda osoba by tak na moim miejscu myślała
***
Następnego ranka obudziłam się dość wcześnie. Była 6 rano. Promienie słońca przedostawały się przez zasłonięte zasłony. Wstałam i otworzyłam okno, aby wpuścić troche świerzego powietrza. Darek jeszcze spał, w sumie to mu się nie dziwię:) Dzisiaj czuję się świetnie. Mogę skakać, biegać i robić wszystko.. Tylko, że złe samopoczucie spowodowane chorobą przychodzi nagle.
Z łazienki wyszłam około 8. Chłopak dalej spacznie spał;) Postanowiłam iść zrobić śniadanie i przynieść mu do łóżka. Robienie posiłku zajęło mi około 30 minut, gdyż strasznie się ociągałam. I właśnie przez to mój plan się nie udał, gdyż jak weszłam do pokoju Darek był pod prysznicem. Czemu ja jestem tak nei udana, że mi nawet takie małe coś nie może wyjść?
Po śniadaniu wyszliśmy na spacer razem z resztą paczki. Niestety nie doszliśmy za daleko, gdyż dopadli nas paparazi.. Jeszcze nigdy mnei nie dopadli... To był mój pierwszy raz:D:D Gdy w końcu zgubiliśmy grupkę fotografów udaliśmy się do sklepu po lody. Osoba jaką tam ujrzałam sprawiła, że soznałam szoku.. Przecież to nei mogła być ta osoba.. Jej nie ma tutaj.. Czyżby wróciła?

[komentarze]  (18) [21:08 12/04/06]
Po pewnym czasie Darek spojrzał na zegarek
_____
- Ja musze iść-powiedział
- Gdzie?-zapytałam przytulając się do niego i patrząc mu w oczy
- Yyy...-popatrzył się po wszystkich zgromadzonych, a ja wbiłam wzrok w Emmę, która była przerażona sytuacją-umówiłem się
- Z kim?-zapytałam odsuwając się od niego
- No z.. z mamą-widząc mój pytający wzrok dodał-obiecałem jej, że pomogę przenieść szafki
O nic więcej nie pytałam. Już jestem pewna na 99%, że chłopak ma inną, a wszyscy go kryją. Przez kolejne 30 minut siedziałam cicho, a w umyśle miałam burze. Wszystkie myśli mi wirowały. Nie mogłam zrozumieć czemu moi najlepsi przyjaciele go kryją
- Wiecie co?-wyskoczyłam po pewnym czasie-ja idę się przywitać z Lukasem, Ginny i Suzane
- Nie!!-krzykneli wszyscy chórkiem, a ja stanęłam jak słup soli zdziwiona
- Dlaczego?-zapytałam
- Bo..-zaczęła Kiti
- Bo oni-chciał dokończyć za nią Misiek
- Bo nie ma ich w Polsce-powiedział Seba
- Jak to nie ma?-zapytałam
- Pojechali do Niemiec-odpowiedział mi brat
- Odwiedzić swoich dziadków-zakończyła stanowczo Megi
- No ale sami? Widziałam dzisiaj ich rodziców
- Tak sami-powiedziała stanowczo Emma-przecież nie są dziećmi ja też sama przyjeżdżam, no nie?
- No w sumie-powiedziałam w z powrotem usiadłam na ławce-ale czemu tak chórkiem krzykneliście NIE?
Oni tylko spojrzeli po sobie i wzruszyli ramionami
- Jakoś tak wyszło-zakończył temat Misiek
- Będziesz na swoje urodziny w Polsce?-zapytała po kilku minutach ciszy Kiti
- Tak, specjalnie wszystkie koncerty Marcin mi tak poustawiał, żebym mogła być w domu na swoją osiemnastke-powiedziałam uśmiechając się
- No to trzeba już zacząć coś planować-powiedział chichotając brat
- No trzeba, ale mam tylko 3 dni na to-uśmiech zszedł mi z twarzy-bo po tem jade do Anglii na koncert, po tem do Holandii, a po tem do Włoch
- I ty chcesz się wyrobić z tym wszystkim do urodzin?-zapytała zdziwiona Megi
- Tak, bo to tylko w największych miastach-oznajmiłam-to mi zajmie 2 tygodnie, akurat wróce na urodziny. Dwa dni przed nimi
Gadaliśmy tak do 22.30 do póki nie zadzwonił mi telefon
- Cześć-powiedziałam do słuchawki-i jak przestawiłeś szafki?
- Tak-odpowiedział głos-chciałem ci powiedzieć dobranoc, ale słysze, że wy jeszcze na ogródku siedzicie
- Tak, ale właśnie mieliśmy się zbierać
- No to zadzwonie do ciebie za 30 minut i ci powiem dobranoc
- Ja mam lepszy pomysł-powiedziałam uśmiechając się do słuchawki-chodź do mnie na noc
- Dobra, to czekajcie na ogódku ja zaraz tam będę
- Dobrze, kocham cię-powiedziałam i się rozłączyłam
Muszę się dowiedzieć czy Darek mnie zdradza. Zapytam go o to wprost. Po prostu. Nie wiem czy się odważe.. Muszę! Jeśli tego nie zrobię to się dowiem w tak brutalny sposób jak rok temu. Kiedy to Karol mnie zdradził. A właśnie wracając do Karola to siedzi w więzieniu. Sąd dał mu 15 lat
***
-Darek?-zapytałam gdy już leżeliśmy w łóżku-czy ty mnie jeszcze kochasz?
- Vicky.. Co to za pytanie? Pewnie, że cię kocham!
- A masz kogoś innego? Jakąś inną dziewczynę?
- Co?! Kochanie jak mogłaś tak pomyśleć?-zapytał przytulając się do mnie
- Bo tak znikasz.. Ukrywasz coś przede mną?
- Ukrywam, ale to nic złego-widząc mój wzrok niepewności dodał-przysięgam
- Wiesz, że nie powinniśmy mieć przed sobą tajemnic?-zapytałam spuszczając głowę
- Wiem-powiedział chwytając mnie lekko za podbródek i podnosząc głowę-dlatego mi jest tak ciężko mieć jaką kolwiek tajemnice. Chciałbym ci ją wyjawić, ale nie moge. Dowiesz się w swoim czasie. Obiecuję-po tych słowach z moego oka uroniła się jedna niewinna łza, którą Darek wytarł i mnie pocałował
-Kocham cię-powiedziałam i go pocałowałam
Po chwili pocałunków zrobiło się gorąco... Nie będę opowiadać co robiliśmy, ale każdy inteligentny człowiek może się domyślić. Powiem tyle, że cieszę się, że to właśnie on. Ciszę się, że to właśnie Darek był tym pierwszym. Ufam mu i wierzę, że mnie nie zdardza. Kocham go i on mnie też i wiem, że on nigdy mnie nie zrani

[komentarze]  (18) [stworz. 16:52 09/04/06 
mod. 16:34 10/04/06]
Zaśpiewałam kolejną piosenkę i kolejną i jeszcze jedną z małymi przerwami na pogadanie z publicznością
_____
- Victoria!-usłyszłam następnego dnia, gdy siedziałam w samochodzie
- Boże co?-powiedziałam zaspana i podekscytowana, że w końcu zobacze rodzine, przyjaciół po dwu tygodniowej rozłące
- Chcesz coś do jedzienia?-zapytał Marcin
- No pewnie, a co?
- No, nie wiem. Zaraz weźmiemy coś w Mc Donaldzie
- A będziemy wychodzić, czy w Mc Drive?
- Mc Drive, to co chcesz?
- Mc Chikena i cole-odparłam
Po 30 minutach byliśmy już najedzeni i chcieliśmy być już jak najszybciej w domu
- Ile jeszcze?-zapytałam znudzona po kolejnych 30 minutach
- Jeszcze około godziny-odparł kierowca
Wsadziłam sobie słuchawki od mp3 do uchu i wschłuchiwałam się w melodie. Było po dziewiątej rano, gdy dojechaliśmy na miejsce. Od razu wbiegłam do domu i rzuciłam się na szyję mamie i tacie. Victora ani Emmy nie było na dole
- Pewnie jeszcze śpią-pomyślałam
Pożegnałam się z Marcinem i pobiegłam z walizkami do siebie na górę. Wypakowałam ubrania i weszłam pod sybki prysznic. Chciałam jak najszybciej iść się przywitać z Emmą, gdyż ja jej jeszcze od ubiegłych wakacji nie widziałam. Bardzo się za nią stęskniłam. Gdy zebrałam się już poszłam się przywitać ze swoją siostrzyczką Ericą. Następnie zeszłam na dół, ale tam dalej nie było brata i przyjaciółki
- Mamo-zaczęłam-gdzie Victor i Emma?
- Wszyscy są u Madzi-powiedziała
Od razu pożegnałam się z rodzicami i udałam się do Megi. Zapukałam, drzwi mi otworzyła mama przyjaciółki
- Dzień dobry-powiedziałam usmiechnięta-jest Madzia?
- Tak jest-odpowidziała odwzajemniając uśmiech-wejdź, jest u siebie i cała wasza paczka tam jest. Miałaś być dopiero wieczorem..
- Tak, ale już wszyscy nie mogliśmy się doczekać i wyjechaliśmy od razu po wczorajszym koncercie
- O to zrobisz im niespodzianke-powiedziała i udała się w strone kuchni, a ja wesszłam na góre po schodach. Stanęłam przed drzwiami Megi i zapukałam
- Proszę-usłyszałam zza drzwi. Otworzyłam je i nie zdążyłam nic powiedzieć-Vicky!!!-krzyknęła i już wisiała mi na szyji
Zaraz za nią rzucili się na mnie wszyscy. Oczywiście moje marne mięśnie tego nei wytrzymały i zaraz wszyscy leżeliśmy na ziemi, a ja byłam najbardziej poszkodowana. Po chwili ochłoneliśmy i usiedliśmy na łóżku i na krzesłach. Rozglądnęłam się po wszystkich. Zoabaczyłam uradowane twarze brata, Megi, Kiti, Miśka, Seby i Emmy, ale brakowało mi tu jednej twarzy. Twarzy Darka
- Gdzie Darek?-zapytałam
- Yyy..-Emma zaczęła-w domu chyba
- Jak to chyba?-zapytałam zdziwiona-nie siedzi z wami?
- Siedzi, tylko że..-zaczął Misiek
- Co się stało?-zapytałam troche wystraszona
- No dobra..-powiedział Seba-nie stresujcie jej. Vicky to nic strasznego
Zaczeli mnie wszyscy uspokajać, ale nie chcieli mi powiedzieć gdzie mój chłopak. Po jakimś czasie opowiadania przyjaciołom jak było na koncertach Victor powiedział, że idzie do ubikacji. Ja byłam jej najbliżej i zza drzwi słyszłąm rozmowe
- No stary-zaczął-ona już tu jest...no przyjechała wcześniej..pytała ociebie, więc przychodź szybko do Megi, bo się domyśli..ona nie jest głupia, domyśli się..przychodź szybko..czekamy
- Czego mam się domyśleć? Czyżby Darek mnie zdradzał i wszyscy trzymali by jego stronę?-zastanawiałam się-hmm nie, napewno nie. Darek mnie kocha i on by mnie nie zdradził.
Po 20 minutach ktoś zapukał do drzwi, które po kilku sekundach się uchyliły
- Cześć kochanie-krzyknął chłopak widząc mnie siedzącą na łóżku i rzucił się na mnie xD
- Cześć-powiedziałam bezentuzjastycznie-gdzie byłeś jak cię nie było?
- Yyy..-spojrzał na wszyskich po koleji ze wzrokiem proszącym o pomoc-załatwiałem coś
- A co?-zadałam ponowne pytanie. Muszę się upewnić czy rzeczywiście nie ma kogoś na boku
- A Vicky nie bądź taka ciekawska!-nagle wybuchła Kiti-chodźmy na lody. Co wy na to?
Wszyscy jej przytakneli. Po lodach poslziśmy na ogródek gdzie gadaliśmy. Po pewnym czasie Darek spojrzał na zegarek

[komentarze]  (16) [18:31 05/04/06]
Zdążyłam odpisać na 4 maile zanim wpadł do mnie do pokoju ropromieniony Victor i Megi
____
Pokazali mi gazete, w której pisało o mnie. Od razu zabrałam się do czytania. Był tam mój wywiad i kilka zdjęć
***
Od tamtej pory minął prawie rok. Są kolejne wakacje, a ja musiałam zostawić szkołe i wynająć prywatnego nauczyciela. Nie wyrabiałam z nauką, przez te ciągłe koncerty, wywiady. Nie miałam czasu na nic. Marcin spotyka się z Gosią. Ułożyło się pomiędzy nimi, a ja się z nią zaprzyjaźniłam. Mój tata wybaczył mamie tą zdrade, a po narodzinach dziecka zrobili mu badanie DNA i okzało się, że to dziecko taty:) Tak pod koniec stycznia przyszła na świat moja śliczna siostrzyczka Erica. Między mną a Darkiem układa się jako tako. Niby dobrze, ale tak sobie. Bardzo go kocham, ale przez moją karierę wszystko się psuje. Nie mam czasu na nic, nawet dla rodziny. Pomyśleć, że teraz moi przyjaciele bawią się w jakimś klubie razem z Emmą, która przyjechała na wakacje do Polski, a ja muszę przygotowywać się do koncertu. Było by jeszcze dobrze, gdybym ten koncert miała w Polsce, ale nie.. Mam go w Niemczech, a dokładniej w Berlinie. Właśnie stoje na scenie i ćwicze, a Marcin się na mnie wydziera
- Victoria postaraj się bardziej!-krzyknął
- Przecież się staram!
- Stać cię na więcej!
Próba trwała do późna. Od razu gdy się zakończyła udałam się do hotelu, gdzie wzięłam długą i relaksującą kąpiel
- Szkoda, że nie ma tu ze mną przyjaciół-rozpaczałam w duchu
Cały czas boleje, że spędzam z nimi tak mało czasu. No ale teraz nie mogę myśleć o głupotach.. Jutro mam ważny koncert.. Znaczy ważny.. Taki jak wszystkie.. Tylko, że nie w Polsce. To jest mój pierwszy koncert za granicą, a wszystkie bilety zostały wykupione. Byłam zdziwiona. No, ale jeśli ludziom podoba się moja muzyka to dobrze:)
Rano obudził mnie dzwięk komórki, gdzie na wyświetlaczu pisało Darek:* dzwoni
- Cześć kochanie-zaczęłam rozmowe sennym głosem
- Obudziłem cię?-zapytał
- Tak, ale nie szkodzi i tak musiałam już wstawać
- Acha, co u ciebie?
- Tęsknie-odparłam
- Ja też tęsknie
Pogadaliśmy sobie chyba z 15 minut, ale niestety musiałam kończyć, gdyż wpadł do mnei do pokoju menager i się na mnie wydarł, że jeszcze nie jestem gotowa. Po 30 minutach stałam już na scenie ściskając w ręku mikrofon i wydzierając się do niego. W przerwie na obiad spojrzałam na wyświetlacz "3 nieodebrane wiadomości"-pisało. Wszystkie trzy były od tego całego Michaela. Tak zgadza się.. Minął rok a on dalej do mnei pisze, codziennie. Ja ani razu mu nie odpisałam ani nie oddzwoniłam, a on cały czas daje znak o sobie. Co wieczór zastanawiam się co to za człowiek, ale czasami jestem tak padnieta, że nie mam na to czasu.
Dochodziła 18 co znaczyło, że dokładnie za godzinę rozpocznie się mój koncert. Zawsze przed występem stresuje się okropnie i nigdy nic nie jem, jedynie pije bardzo dużo wody. Siedząc na krześle przed lustrem i patrząc się w swoje odbicie, które jest upiękrzane przez stylistów zastanawiam się czy ja naprawdę tego chcę. Czy ja naprawdę chce tej sławy. Na co mi ona? Przecież zawsze chciałam być lekarzem.. Czyżby moje marzenia uległy zmianie.. Możliwe, gdyż śpiewając, oddaję całą sibie. Pochłaniam każde słowo, które wymawiam i przeżywam, tak, jakbym przeżywała to w tej chwili
- Vicky za pięć minut na scene-wyrwał mnie z zamyśleń jakiś facet
Ja tylko kiwnełam głową, wziełam butelkę z wodą do ręki i ruszyłam w stronę sceny. Satnęłam przez wejściem, wziełam głęboki oddech ii.. Muzyka zaczęła już grać, co znaczyło, że za kilka sekund musze wyjść na scene. Totalnie się skupiam nad swoimi piosenkami i zaczynam śpiewać. Przyznam, że wychodziło mi to świetnie.. płynnie.. i w ogóle.. zakończyłam pierwszą piosenke
- Hallo!!-krzyknęłam po neimiecku, a w odpowiedzi usłyszałam piski fanów
Zśpiewałam kolejną piosenkę i kolejną i jeszcze jedną z małymi przerwami na pogadanie z publicznością

[komentarze]  (23) [23:03 01/04/06]
Te pytania dręczyły mnie przez kolejne kilka godzin, aż z zamyśleń nie wyrwała mnie nauczycielka
_______
- Victoria!-powiedziała
- Jestem-odpowiedziałam znudzona
- Wiem, że jesteś-odpowiedziała swoim jadowitym głosem-gdyby nie Magda miała byś nie obecność-zapadła chwila ciszy, patrzyłyśmy się na siebie z nienawiścią-do odpowiedzi, ciekawe czy masz czas na naukę, gdy robisz taką karierę
Zaczęłam dziękować Bogu, że się wczoraj zmobilizowałam i uczyłam. Podeszłam do biurka, położyłam zeszyt na nim i spojrzałam babce w oczy z pełną pogardą
- Powiedz co podbił Chrobry i jakie miał znaczenie zjad gnieźnieński-powiedziała, a ja w duchu zaczęłam skakać z radości. Odpowiedziałam jej na wszystkie pytania jakie mi zadała
- Tu powiedziałaś, tu też powiedziałaś-zastanawiała się nad oceną-no to masz 3-jak wymówiła ocenę to mi szczena opadła
- Trzy?!-wydarłam jej się w twarz
- Masz jakieś ale do oceny?-zapytała
- Oczywiście, że mam! Odpowiedziałam na wszystko! Mogę znać przyczynę mojej oceny?
- Oczywiście, że możesz. Więc prawda odpowiedziałaś na wszystko, ale jąkałaś się i pomyliłaś królów
- W takim razie ja chcę odpowiadać jeszcze raz przy obecności pana dyrektora-jak powiedziałam ostatnie słowa babka zrobiła wielkie oczy, gdyż wiedziała, że ja umiem i że moje stosunki z dyrektorem są bardzo dobre
- Dobra dam ci tą czwórke-oznajmiła zmieszana, a ja na nią spojrzałam. Po chwili dodała-albo piątkę, bardzo ładnie odpowiadałaś, ale na następny raz naucz się lepiej
Udałam się do ławki z uśmiechem na twarzy, a klasa polewała się z nauczycielki.
Po skończeniu się lekcji udałam się do studia. Musiałam dużo ćwiczyć, gdyż w piątek już mam swój pierwszy koncert. Ale się boję.. Może jakoś to ptrzeżyję. Śpiewałam i ćwiczyłam układ do póżna. A na dodatek Marcin mi powiedział, że mam samodzielnie grać na gitarze. Ale jak tu kurde grać i śpiewać? Może wam nie wspominałam, ale od 5 roku życia gram na gitarze. Gram dobrze, ale jak mam grać i śpiewać? Czasami w domu jeszcze jak byłam młodsza to grałam piosenki na gitarze i śpiewałam do mikrofonu. Ale te pisoenki zawsze były takie wolniejsze, że nadążałam ze wszystkim. A teraz śpiewam takie i takie. Jutro mam przyjść i ćwiczyć już z gitarą. Mam nadzieję, że mi to wyjdzie.
Gdy wróciłam do domu była 22.30
- Tato-krzyknęła widząc go w fotelu przed telewizorem-nareszcie cię wypuścili
- Tak wypuścili-odpowiedział z niezbyt dobrym humorem-ale nie mogę pracować przez dwa tygodnie
- No to nareszcie zrobisz sobie wolne-powiedziałam i się uśmiechnęłam-gdzie mama?
- A skąd mogę wiedzieć? Pewnie poszła na spotkanie z kochankiem-odpowiedział cynicznie
- Tato! Daj spokój! Przeciez wiesz, że ona tego żałuje i że kocha tylko ciebie!-tata milczał-a to że mieliście kryzys małżeński i to że się przespała z tym całym Markiem czy jak mu tam, to jeszcze bardziej jej uświadomiło że kocha tylko ciebie. Ty nawet sobie nie wyobrażasz jak ona teraz cierpi!
- Ide się położyć, zmęczony jestem-odpowiedział mi na mój wykład
Udałam się do kuchni aby coś w końcu zjeść. Jednak mama nie wyszła po za teren domu, gdyż siedziała w ogródku nad basenem. Postanowiłam jej nie przeszkadzać. Zrobiła sobie szybko kromke i udałam się do swojego pokoju. Zerkłam na komórke, a na wyświetlaczu pisało "7 nieodebranych wiadomości". Od razu zaczęłam czytać. jeden był od Darka, drugi od Megi a reszte pięć od tego całego Miachaela.. Wzięłam prysznic i położyłam się do łóżka, gdzie przeniosłam się do krainy marzeń, w której tak bardzo kochałam przebywać.
Jak co rano obudził mnie budzik, którego dzwięk znałam już na pamięć. Miałam dużo czasu do rozpoczęcia się zajęć lekcyjnych, więc postanowiłam sprawdzić skrzynkę pocztową. Była cała zapchana. Zdążyłam odpisać na 4 maile zanim wpadł do mnie do pokoju ropromieniony Victor i Megi.

[komentarze]  (16) [13:46 30/03/06]
- No coś ty, to opowiadaj
______
- Pojechałem po nią o 17, bo do kina mieliśmy na 17.30
- A na jaki film?-przerwałam mu
- Na "tylko mnie kochaj"
- Ooo, na romantyczny-zaśmiałam się
- Hehe, no:) A po seansie zabrałem ją do restauracji i na kolacje, miałem już zamówiony stolik
- A do jakiej restauracji?
- Do kuchni włoskiej, wiesz tej na rynku
- Tak wiem, a wiedziałeś, że lubi kuchnię włoską czy szłeś na żywioł?
- Wiedziałem, popytałem się wspólnych znajomych i oni mi powiedzieli, że to jej ulubione potrawy
- O to macie coś wspólnego, hehe
- No i to nie tylko to hehe. Ona jest boska...-zaczął się rozmarzać:D-No.. no i zamówiliśmy to co nam polecił kelner, czyli Rosotto i Spagetti ze specjalnym sosem. Przyznam, że mi bardzo smakowało
- A co jadłeś? Risotto czy Spagetti?
- Yyy-lekko się zarumienił-to i to. Ja zjadłem pół Spagetti, a Gosia pół Rosotto i się zamieniliśmy talerzami
- Acha-powiedziałam wytrzeszczając na niego oczy
- A po jedzeniu poszliśmy się przejść po parku. Rozmawialiśmy o wszystkim o czym było można. Później odwiozłem ją do domu-zakończył swoją opowieść
- I??-zapytałam
- I co?
- No i? Pocałowała cię na pożegnanie?-widać, że zmieszało go to pytanie
- Tak, ale tylko to był zwykły buziak. Niestety-powiedział
- No ale cię pocałowała i to znaczy, że jest dobrze-pocieszyłam go hehe-zapytałeś czy możesz ją jeszcze zaprosić gdzieś w innym terminie?
- A powinienem?-zapytał zdziwiony
- Ty..-zaczęłam-pewnie, że powinieneś. Ona teraz może sobie pomyśleć, że ci się nie podobała randka
- O kurde. To ja zaraz do niej zadzwonie
- No i to szybko-powiedziałam śmiejąc się w duchu z przejęcia Marcina-ja już musze iść. Narazie
Wędrowałam do domu na nogach, gdyż dzisiaj niedziela i musiała bym czekać długo na busa. Rozmyślałam o mamie i tacie. Mam nadzieję, że tata jej to wybaczy. Moje rozmyslenia przerwał głos kobiety
- Przepraszam-oznajmiła-mogę cię prosić o autograf?
Od razu się zgodziłam. Nie mogłam odmówić tak serdecznemu głosowi:) Jeszcze po drodze kilka osób poprosiło mnie o autograf. Gdy wreszcie dochodziłam już do domu i miałam chwile spokoju znowu zaczęłam rozmyślać o rodzicach. Przed drzwiami domu dostałam sms'a. Nie odczytałam go od razu. Weszłam do domu, a następnie udałam się do kuchni aby zjeść pyszny obiad mamy. Wzięłam ziemniaki do ust i zaczęłam czytać wiadomość. Jego wiadomość tak mnie zniesmaczyła, że zaksztusiłam się ziemniakami. Zrobiłam się cała czerwona do póki mama nie podoała mi szklanki wody, która mnie uratowała od uduszenia się. Treść sms'a brzmiała tak "Cześć kochanie, to ja Michael. Widziałem cię dzisiaj. Jesteś piękna jak zawsze. Chciałbym dotknąć twego ciała". Co to ma być?! Skąd on ma mój numer telefonu?! Może sobie pomylił numery? No ale maile też by sobie pomylił? Już sama nie wiem.
Dokończyłam obiad rozmyślając o tym całym Michaelu. Była już 19 a ja nie zrobiłam nic na jutro do szkoły dlatego usiadłam nad książkami i zakówałam. Skończyłam o 1 w nocy. Już nie miałam sił się kąpać dlatego od razu położyłam się do łóżka.
Nazajutrz wstałam jak prawie co dziennie o 6. Od razu poszłam pod prysznic. Do szkoły miałam dopiero na 8.35, więc się nie musiałam spieszyć
- Co tam siostra?-zapytał Victor, kiedy zeszłam na śniadanie-jak się dzisiaj czujesz?
- A dobrze-odparłam-ale jestem niewyspana. Do pierwszej uczyłam się na historie, bo ta małpa Joraza zapewne mnie zapyta
- No ty masz głupią tą wychowawczynie
Po zjedzeniu śniadania była godzina 7.05. Miałam jeszcze ponad godzine do rozpoczęcia się lekcji, ale że daleko mmieszkam od szkoły muszę wyjść wcześniej. udałam się na góre po plecak z ksiąkami i komórke. Zerkłam na wyświetlacz, "nowa wiadomość' pisze
- Pewnie Darek-pomyślałam
Ale się myliłam. Treśc była taka "Cześć Victorio. Życzę ci miłego dnia w szkole, tylko się nie przemęczaj kochanie. Michael". Co to za gość?! Kim on jest? Te pytania dręczyły mnie przez kolejne kilka godzin, aż z zamyśleń nie wyrwała mnie nauczycielka.

[komentarze]  (18) [10:17 23/03/06]
Udałam się pod prysznic i tam zemdlałam...
_____
Obudziłam się na łóżku. Pewnie Viktor mnie przeniósł. Czułam się jakby ktoś mnie przeżuł a po tem wypluł. Wszystko mnie bolało. Spojrzałam przez okno, a pogoda wyrażała moje samopoczucie. Było pochmurnie, deszczowo, jednym słowem brzydko. Miałam piętnaście minut do przybycia Megi. Wstałam i się szybko zebrałam. Było 4 minuty po 8 kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyła mama, a ja zarzuciłam torbe na ramie i wyszłam z pokoju
- Dzień dobry-powiedziała przyjaciółka-jest jeszcze Vicky?
- Tak jest-odpowiedziała mama-ale ona nie idzie do szkoły
- A co się stało?
- Zemdlała i chyba nie czuje się na siłach
- Mamo dobrze się czuje-powiedziałam schodząc z ostatniego schoda
- Vicky, powinnaś odpocząć-zaprotestowała matka
- Ale ja chcę iść, wczoraj nie byłam. Za dużo opuszczam
- Rób jak chcesz ale moim zdaniem powinnaś zostać-chciałam odpowiedzieć, ale Megi mnie wyprzedziła
- Sądze, że twoja mama ma racje-powiedziała
- No widzisz-uradowała się mama
- Nic nie widzę tylko słysze, a ja i tak pójde do szkoły-powiedziałam przechodząc przez próg domu
- Ale ty nic nie jadłaś!!-krzyknęła za mną mama
- Zjem w szkole!-odkrzyknełam
- Ja tego dopilnuje-powiedziała Megi uspokajając moją mame
Po drodze opowiedziałam przyjaciółce całą wczorajszą rozmowę z mamą i z Darkiem. Zgodziła się z chłopakiem tak jak przypuszczałam. Po lekcjach udałam się do tudia tak jak Marcin prosił. Pojechaliśmy razem na ta mała scene. Nie czułam się na siłach aby śpiewać, a menager to chyba zobaczył dlatego zaśpiewałam 5 piosenek i udałam się do domu. Reszte dni tygodnia spędziłam w domu. Wychodziłam tylko na chwile do taty do szpitala
- Dawno nie sprawdzałam skrzynki pocztowej-pomyślałam zaraz po powrocie od taty i włączyłam komputer-o cholera!!!-krzyknęłam gdy zobaczyłam ilość nie przeczytanych wiadomości. Było ich około dwóch tysięcy i wszystkie od fanów. Zaczęłam czytać wiadomości i odpisywać nadawcom. Niektóre wiadomości były naprawde bardzo miłe a niektóre bardzo wredne. Ale skupiałam się tylko na tych miłych wiadomościach od fanów a nie od anty fanów
***
Nadeszła sobota. Dzisiaj także nie musiałam jechać do studia na próbe, gdyż Marcin miał randke z Gosią. Moje koncerty są dopiero za tydzień. Zdąże jeszcze poćwiczyć. Był słoneczny jesienny dzień. Już miałam dość siedzenia w domu jak kołek. Ubrałam sie i wyszłam na spacer. Poszłam na ogródek, gdzie jak się spodziewałam siedziała cała paczka łącznie z Ginny, Lukasem i Suzane
- Już zdrowa?-zapytał Misiek, gdy doszłam do ławki
- Prawie-odparłam uśmiechem-ale już nie mogłam wysiedzieć w tym domu
Gadaliśmy tak dość długo, aż w końcu zapdł zmrok. Do domu wróciłam z braciszkiem. Nazajutrz jak tylko wstałam zadzwoniłam do Marcina w sprawie wczorajszej randki. Umówiliśmy się na 15:) Miałam sporo czasu więc wzięłam długą i relaksującą kompiel. Następnie włączyłam komputer, weszłam na skrzynke e-mailową i miałam 27 nieprzeczytanych wiadomości, oczywiście od fanów, ponieważ nikt ze znajomych do mnie nie pisze. Prawie wszystkie były pozytywne. Zaintrygowała mnie jedna wiadomość o treści "Witam. Nie wiem czy wiesz, ale jesteś moją miłością. Zrobię wszystko, aby cię zdobyć. Kocham Cię, Michael". Ta wiadomość była dziwna, mam nadzieję, że to tylko głupie pisanie. Nie wiem czy brać na serio "zrobię wszystko"... Mam się zacząć bać? Sama nie wiem. Około 12 wyszłam z domu, aby wstąpić jeszcze do taty. W sumime czuje się dobrze, oprócz tego, iż nei może się za bardzo ruszać to jest w porządku. Następnie udałam się do menagera
- Jak się czujesz?-zapytał z promienną miną-może spróbujemy coś zaśpiewać co?
- Marcin-powiedziałam-dzisiaj niedziela. Od jutra będę charować a teraz daj mi jeszcze troche spokoju-menager spojrzał na mnie z uśmiechem-widzę, że randka się udała
- Myślałem, że już zapomniałaś-oznajmił szczerząc zęby
- No coś ty, to opowiadaj

[komentarze]  (17) [22:01 20/03/06]
kontakt | firma | regulamin | polityka prywatności | pomoc