|
archiwum 2004
archiwum 2005
archiwum 2006
archiwum 2007
archiwum 2008
archiwum 2009
archiwum 2010
Tu jest super!
Kradzione dzieci
MAMUSKI
*Serwis Polakow w Szkocji
*NAJLEPSZE BLOGI JAKIEKOLWIEK CZYTALAM, SERIO!!!!
Rozrywka
Tanie podrozowanie
Fajne stronki
|
|
|
|
Dzis nasza 6 rocznica slubu. Nowy dom w Motherwell juz na nas czeka. Przedszkole na Karen rowniez. Toddlerki 3 tazy w tygodniu w naszej dzielnicy czekaja na Teri. A szkola tanca i basen na obie dziewczynki. Jeszcze tylko musimy wrocic ;-)
|
|
|
|
|
|
Klucze do domu w Troon oddane 9 lipca. Teraz witaj Motherwell.
|
|
|
|
|
|
Jestesmy w Gdansku. Pozdrawiamy tym razem znad Baltyku.
|
|
|
|
|
|
Tak brzmiala nazwa wystepow grup tanecznych wczoraj. Karen grupa przedstawiala Calineczke i Piknik Misiow. Byly nerwy, ale show byl wspanialy. Zdjecia do obejrzenia dla dobrych znajomych w tych miejscach co zawsze.
25 czerwca lecimy do Gdanska na wakacje. A Jimmy bedzie mial za zadanie przewiezc wszystko do naszego nowego domu do 7 lipca, bo 7 lipca ma nas w obecnym domu nie byc. Bede tesknic za nim i za Troon, ale dosc juz ciagania dziewczyn w te i we wte, Karen wkrotce pojdzie do pierwszej klasy i trzeba osiasc gdzies na stale wreszcie. A do Troon bedziemy jezdzic co miesiac bo to tylko godzina jazdy samochodem z Motherwell.
|
|
|
|
|
Jutro, 4 czerwca, rezerwujemy prawa gore tego domu. W Motherwell, obok jeziora, tesciow i szwagierek, przedszkola i parku. Juz napewno przeprowadzamy sie do Motherwell.
|
|
|
|
|
|
A nie jest pewne, ze rzeczywiscie przeniesiemy sie do Motherwell. Calkiem mozliwe, ze zostaniemy w Troon. Wszystko sie wyjasni do konca czerwca. Dlatego trzymamy Karen miejsce tu w pre-school, na wszelki wypadek.
24 czerwca pre-school jedzie na calodzienna wycieczke TU: http://www.headsofayrfarmpark.co.uk/ WoW!
|
|
|
|
|
|
Karen przeszczesliwa w preschool. Maja w-f na sali gimnastycznej raz w tygodniu. Jak jest slonecznie to docieramy tam wczesniej i bawimy sie w przedszkolnym ogrodzie jezdzac na rowerkach. Tu jest zwyczaj, ze trzeba czekac pod drzwiami pre-school czy szkoly na dzwonek rozpoczynajacy zajecia i dopiero sa otwierane drzwi. Dla Polakow to trudne, bo jestesmy przyzwyczajeni podrzucac dzieci do szkoly pol godziny wczesniej i niech sie wozna zajmie. A po zajeciach caly hol szkolny jest pelen mamusiek tworzacych tlok bo czekaja na swoje pociechy. Tu tak nie jest. Czeka sie na dzwonek na boisku, otwieraja sie drzwi i dopiero sie wchodzi i rozbiera i idzie do sal. To samo z odbiorem. Wszystko jest zamkniete az do godziny zakonczenia zajec. Przy drzwiach zawsze stoi pani, ktora pilnuje porzadku. Karen ma wieszaczek z traktorem. Raz w tygodniu odwiedzaja szkolna biblioteke i wybieraja sobie po jednej ksiazce. Dostaja posilek i mleko choc sa tam tylko 2 i pol godziny. I najfajniejsze jest to, ze to jest za darmo.
A ja mam nowego lapka, jupi!
|
|
|
|
|
|
Jutro lecimy do domu. Jimmy dolecial do nas 24 kwietnia. 19 kwietnia Karen miala zaczac przedszkole, kurcze, zacznie dopiero 28 kwietnia, no trudno. Idzie od 12.30 do 15.00, za darmo, do pre-school. To taka ala zerowka przy szkole. Ale mowimy na to przedszkole.
No i wazna wiadomosc. Wlascicielka chce sprzedac nasz dom i mamy wyniesc sie do konca czerwca. Szukalismy najpierw domu w Troon, ale Jimmiemu nagle nadarzyla sie okazja stalej pracy w firmie, w ktorej zawsze pragnal pracowac, w Glasgow, od czerwca. Wiec nie ma sensu, zebym z dziewczynami sama byla w Troon i ... przeprowadzamy sie z powrotem do Motherwell ;-) do dzielnicy, w ktorej mieszkaja tesciowie i szwagierki z rodzinami, obok parku krajobrazowego z jeziorem. Do przedszkola od konca sierpnia Karen bedzie chodzic od 9.00 do 11.30, a przedszkole jest na ulicy tesciow i chodzilo do niego 6 z dziewczyn kuzynow ;-) Przy kosciele sa toddlerki, szkole tanca i szkolke plywacka prowadzi siostrzenica Jimmiego. A wiec Motherwell, szykuj sie na nasz najazd ;-) WRACAMY!!!
|
|
|
|
|
Jak pech to pech na calego.
W Teri drugie urodziny potworna katastrofa - ginie w Smolensku Kwiat Narodu.
Potem wybucha wulkan i nie mozemy wrocic i Teri przyjecie urodzinowe, ktore mialo byc 18 kwietnia odwolane i w dodatku dokladnie w tym czasie jest pogrzeb Prezydenta.
Jimmy wariuje, bo od 16 kwietnia powinnismy byc razem.
Udalo nam sie przebukowac bilety na 27 kwietnia. Trzymajcie kciuki, zeby sie udalo wrocic. Jimmy ma przyleciec 24 kwietnia. Zobaczy jak Karen spiewa w chorze na mszy dzieciecej. Musze jej zrobic w koncu zdjecie. Ledwo ja widac wsrod pozostalych wielkoludow przy mikrofonie ;-)
|
|
|
|
|
Z opoznieniem spowodowanym tym, ze wszystko co jest komputeropodobne pada w moich rekach od grudnia w przeciagu 2 tygodni, donosze co nastepuje:
Starsze Dziecie mialo super superowe przyjecie dla kolezanek pieciu z osmiu, bo 3 polegly tuz przed z grypa. Przyjecie bylo w naszym Rainbow Club i organizatorka byla nasza znajoma Polka, ktora tam tez prowadzi zajecia. Motywem byla dzungla. Dziewczynki zostaly pomalowane na rozne bestie, tort przedstawial wodopoj ze zwierzatkami - patrz zdjecie, jedzonko, wystroj i gry tez zawieralo zwierzece motywy. Karen wniebowzieta. Z 4 z tych dziewczynek bedzie w tej samej klasie od sierpnia 2011.
I tu przechodzimy do tematu pre-school. Karen zaczyna swa przedszkolna przygode od 19 kwietnia i doslownie nie moze sie doczekac. Pre-school to taka ala zerowka przy szkole, za darmo, na 2.5h dziennie.
A 11 czerwca, Panie i Panowie, zapraszamy do Troon Concert Hall na dancing show Karen grupy. Beda tanczyc 6 tancow. Komu sie znudzi moze isc na plaze, bo to zaraz przy niej.
I wiadomosc najprzyjemniejsza - od 11 marca jestem z dziewczynami w Gdansku. Na Wielkanoc :-)
|
|
|
|
|
|
Sloneczko nasze kochane, baaaaaardzo Cie kochamy!
|
|
|
|
|
|
Komp mi zdechl. Tak po prostu. Przez to byla dluga przerwa w uzywaniu neta, bo Jimmy bal sie dac mi swojego lapka, bo kilka lat temu zabilam jego poprzedni jak sie na niego wkurzylam. No i mam swojego lapka, ale z Windows CE, do dupy. Darowanemu koniowi nie zaglada sie w zeby, OK, ja nie narzekam. Mowie tylko, ze Windows CE jest do dupy, nic tu nie mozna. Musimy wybrac sie po zainstalowanie XP do CompuTroon.
Nocnikowanie Teri odnosi sukces. Zuzywamy 1 pieluche na dobe. Ale niestety, tylko wtedy, gdy nie jestem zabiegana. Bo jak trzeba szybko sie szykowac do wyjscia to nie mam sily czekac na wypelnienie nocnika. A powinnam. Musze sie bardziej postarac, bo Teri sama przynosi nocnik i probuje sie rozebrac, wiec to moja wina a nie jej.
6 lutego Karen bedzie miala przyjecie urodzinowe w naszym klubie dla dzieci. Bedzie 8 jej ulubionych kolezanek z zajec. Motywem bedzie dzungla. Animatorka zabaw ma im pomalowac buzki, Karen chce byc tygrysem i smeci, ze chce pomaranczowe rajstopki. Wierzcie lub nie, nigdzie takowych nie moge znalezc, nawet legginsow!
7 lutego bedzie u nas w domu przyjecie dla calej rodziny. Za niecaly miesiac bedziemy mieli w domu trzylatke! Wierzyc sie nie chce. Trzylatke, ktora w kosciele podczas kazania cwiczy z dlugopisem cwiczenia z batuta a w autobusie stepowanie, ktora pol dnia potrafi ukladac jedna ukladanke za druga, wkladac do pudelka i znow ukladac i to 30 elementow w ciagu 5 minut, trzylatke dwujezyczna, ktora plynnie mowi po polsku ale zajeta zabawa mowi plynnie po angielsku, bo angielski jest dla niej jezykiem zabaw z rowiesnikami i kuzynami. Trzylatke sprytna, karna, wspolczujaca, przylepna. Nasza kochana Karen.
|
|
|
|
|
Dom wysprzatany, prezenty pod choinka, zarcie w lodowce czeka na przyrzadzenie, goscie na Wigilie zaproszeni, snieg i mroz jest. no i czekamy na Jezuska. I tu sie historia zaczyna. Rozmowa z Karen w kosciele (dobrze, ze po polsku i nikt nie rozumial).
Karen - Mama, patrz, Jezusek dziidzius tu spi
Mama - tak, spi sobie w stajence
Karen -to jego mama, Pani Bozia Wszechmogaca, prawda?
M - eeee, no tak
K - a to jego Tata Pan Boz Wszechmogacy?
M - nie, to jest Swiety Jozef, to nie Bog. Swiety Jozef opiekowal sie Jezuskiem, bo jego tatus Bog jest w niebie
K - tam pracuje?
M - nie, mieszka (kurde, jak to wytlumaczyc?)
K - acha (ufff, nie wnika, ufff!)
K - a Jezusek teraz bedzie sie kapal?
M - ??????
K - zobacz, w reczniczek jest zawiniety i nozki i raczki ma gole, a gdzie jego wanna? a bedzie bawil sie kaczuszkami? a dostanie mleczko? gdzie jego podusia do spania? czemu on na starej trawie spi???
Dalej nie pisze, bo zlapalybyscie sie za glowe z przerazenia!!!
Na zdjeciu znak, ktory tu rodzice malych dzieci wystawiaja przed domem, zeby Mikolaj wiedzial gdzie wyladowac.
WESOLYCH SWIAT KOCHANE!!!!
|
|
|
|
|
|
Powiem tak - okulary to dobry wynalazek, ale nie dla dzieci. Upackane, poprzekrzywiane, zjezdzajace po tysiecznym maksymalnym rozlozeniu. Grrrrrr!!! Karen jest pod opieka specjalistow w szpitalu. Tu jest tak, ze optyk wykrywa wade u dziecka ale korekta zajmuje sie szpital. Specjalisci tamtejsi wykonali nawet nowe okulary dla Karen, zeby byly idealne. Nadal beznadziejny fason, ale chociaz podgumowane za uszami, wiec wygodne. Z jednym ale - Karen to gryzon pospolity, 2 tygodnie temu pogryzla to podgumowanie i szlag je trafil.
Z milszych wiadomosci. Nasza znajoma Polka otworzyla Rainbow Club dla dzieci w wieku 15 miesiecy-12 lat w centrum Troon. Zapisalam dziewczyny na niektore jej zajecia. Chodza na zajecia plastyczne do osobnych grup a Karen jeszcze dodatkowo na Happy Music u meza znajomej, ktory jest wybitnym muzykiem. Mamy tez nasze JoJingles i szkole tanca. Codziennie cos. Ale to nie jakies nasze widzi-mi-sie. Dziewczyny uwielbiaja swoje zajecia i kolezanki, bo z rowiesnikami robia dokladnie to, co jest ich pasja.
No i wyobrazcie sobie, dziewczyny dostaly od Mikolaja listy, naprawde. Nie wiem jakim cudem wiedzial gdzie mieszkamy, ale przyslal kazdej z osobna, z gra w srodku. Hmmmm, moze na poczcie rzeczywiscie teraz pracuja elfy????
|
|
|
|
|
|
No jakby miec 3 dwulatkow w domu, naprawde. Co powiecie na to:
Wczoraj Karen narysowala sliczny list od siebie i Teri do Mikolaja (Santa). Wszystko kolorowe, wyrazne, z dokladnym oddzieleniem co dla Karen a co dla Teri. Wlozylysmy do koperty, zakleilysmy i zaadresowalysmy odbiorce jako Santa, North Pole (Biegun Polnocny). Ze strony nadawcy bylo tylko: Karen i Teri, nic wiecej. Jak Tatus wrocil z pracy, to mu mrugajac jakby mi cos do oka wpadlo pokazalam koperte i nadal mrugajac powiedzialam, ze jak pojedzie do Tesco to (mrug, mrug) wrzuci do skrzynki (mrug, mrug), zeby Santa dostal na czas (mrug, mrug). Tatus odmrugiwal za kazdym razem. No i wyobrazcie sobie, wracam do salonu po polozeniu dziewczyn spac a LISTU NIE MA!!! Biegiem stukam na komorce, ze ten list mamy otworzyc i przeczytac i ze nie jest do wyslania. A Tatus odstukal, ze juz przykleil znaczek pierwszej klasy i list jest w skrzynce!!! Znaczek pierwszej klasy na fikcyjnym liscie!!! I list w skrzynce!!! To po kie licho odmrugial??? A Tatus na to, ze poczta za list do Swietego odsyla listy od niego do dzieci, tylko musi byc znaczek. Wiec pytam i nie wierze - A byl adres nadawcy??? Odpowiada - A no nie.
PYTAM - czy to wyjatkowy przypadek, czy faceci naprawde nie mysla????
|
|
|
|