Blog: 401370 blogów  Forum: 162960 postów  Galeria: 92501 zdjęć !  On-line: 340 osób

 COOLTURA

 SPORTY

 GALERIA

 BLOG

 GRY

 GRONET

 KOMÓRKI

 ŚCIĄGNIK

 E-MAIL
  |     |  Twój profil  |  Spis blogów  |  Kontakt  |  FAQ  |  Regulamin  |  Pomoc
Blog: z żYciA aŚtY...
archiwum 2003
archiwum 2004
archiwum 2005
archiwum 2006
archiwum 2007
REKORD KOMENTARZY TO:
KSiĘGA GOŚCiÓF =)
MOJA KSiĘGA GOŚCi
O MNiE !!! :)
Tak mnie ocenili:
STRONKi 7
Zwierzątka
BLOGUŚKi :P
BLOGUŚKi :P
BlOgI
BlOgI
SzKoŁy - nAsZe wiĘzIeNiE
...z Tv ;)
STRONKi 6
WYSZUKiWARKi !
O DiDDLU
STRONKi 5
STRONKi 4
BRAMKi SMS
fOtKi
STRONKi 3
STRONKi 2
pRoFiLe
STRONKi
I ZNOFU STRONKI ;)
...:::sTrOnEcZkI 4:::...
...:::sTrOnEcZkI 3:::...
~FoTeCzKi~
...:::sTrOnEcZkI 2:::...
ZaJeFaNe GiFkI nA bLoGa ;)
...:::sTrOnEcZkI:::...
...:::GRY:::...
FaJnE sTrOnKi 4
Fajne stronki 3
Fajne stronki 2
Fajne stronki
Słowniki
Dla najmłodszych
CzAtY
Gify
Testy
Śmieszne stronki !
Witam ;]
Są już wyniki próbnych matur które pisaliśmy 5-7 grudnia:
Środa - jezyk polski – 47% (jak na próbną – starczy ;p)
Czwartek - jezyk angielski – 82% (za dużo ;p hehe…to chyba jest nieadekwatne do mojej wiedzy :P)
Piątek - WOS rozszerzony – niby fatalnie, ale uzyskałam 30%...czyli niby zdałam.
Po każdej maturze była nauka poloneza, żebyśmy przypadkiem za szybko do domu nie wrócili :] A w piątek wybraliśmy się z „klasą” na piwo do Flisa, ale że był zamknięty to większość zrezygnowała, więc z resztą poszłyśmy do Frykasa. Było fajnie :)

W szkole w ostatnim tygodniu przed świętami przyznam,że było duuuzo nauki…ale zaliczyłam i polski i angielski…Pod znakiem zapytania został jeszcze niemiecki, PP i matma…ehh…Ost  atnio lekko zgasiłam księdza bo udowodniłam mu ze jest niesprawiedliwy oj oj ;p
A w piątek była wigilia klasowa…ostatnia z moją klasą… :( niby chcę skończyć tą szkołę ale fajnie czasem jest w naszej klasie…na pewno bardzo mi jej będzie brakować…w sumie to najlepsza klasa ze wszystkich trzech jakie miałam…:(
Zrobiliśmy sobie zdjęcia z panią od ang i wychowawczynią :) W tym roku wigilie przygotowali chłopcy za pewien incydent z alko na wycieczce ;]] i się spisali :) Nawet tym roku trafiła się na wigilii osiemnastka – Arka ;] to zamiast kolęd mogliśmy zaśpiewać również sto lat ;]
Jak zwykle był apel – ksiądz przepięknie śpiewał i grał na bębenku :D hehehe
Po szkole poszłam do Izy a potem z nią do flisa ;]] i poznałam wreszcie jej chłopaka :)
Noo…i moje usta wróciły do normalności uff…udało mi się wyglądać jak człowiek na wigilii…a myślałam ze nie zdążę wyleczyć tej cholernej opryszczki.

Święta. W sobote oczywiście wielkie sprzątanie, choć teraz i tak już tego porządku nie widać. W niedziele odpoczynek,a w poniedziałek Wigilia. Była tak samo nudna jak w tamtym roku, z tym że pierwszy raz od kiedy pamiętam nie było prezentów ;/ No ale za to sama sobie przed świetami duzo kupiłam. Boże Narodzenie i te pozostałe dni wolne zmarnowałam jak się tylko dało. Mam na myśli nauke, bo niby miałam się uczyć, ale cos nie wyszło ;p Przygotowania do Sylwka idą pełną parą..i dzisiaj otwieramy impreze! Ciekawe jak będzie, bo zapowiada się interesująco, będzie nawet karaoke ;D jak ja lubię śpiewać ;D hehe…

Dużo myślałam o zakończeniu bloga i doszłam do wniosku, że czas z nim skończyć. Mój blog ma równo 5 lat i na tym zakończę jego działalność. Obiecuję że już tu nie wrócę, tzn. nie będę pisała więcej notek. Koniec…już nikt nie będzie znał takich szczegółów z mojego życia :)
[komentarze]  (67) [09:49 31/12/07]
Ostatnio nie pisze na bogu, ale za to wszystko zapisuje sobie w innym miejscu, więc wiem co się działo w ciągu tego miesiąca-nie myślcie, że mam taką znakomitą pamięć.
11 listopada, byłyśmy z mamą w Krakowie na chrzcie kuzyna Maciusia :)Niestety byłam fotografem,ale nie popisałam się ;/Lubie to robić, a spaliłam. W ogóle czy ja coś potrafie zrobić dobrze? Tyle narzekam na ojca, a jestem taka sama jak on!
W tym miesiącu tyle się działo, że nawet nie wiem jak napisać tą notke.
Wciąż ćwiczymy taniec poloneza, było już chyba z 7 prób, a może i więcej, już nie liczę. Wydaje mi się, że w tym roku kiepsko wyjdzie, bo jest nas za dużo!A poza tym jest beznadziejny układ bo w jednym momencie nie wszyscy mają pary ;/
Teraz jest niezły zapiernicz w szkole. Same sprawdziany: z WOSu(byłam pewna ze dostane 1 a tu co? 3-choć nawet nie przeczytałam 1 całej lekcji, a ściągi miałam kiepskie),z matmy, fizyki(takiego ściągania to chyba jeszcze nie było),angielskiego(cała klasa dostała 1 oprócz jednej osoby :P), poprawa z gegry(poszłam kompletnie nieprzygotowana,ale jakimś cudem poprawiłam i to na 3:)),z PP(oj cieżko było sciągać, a wiedza ma marna..;p)
Ogólnie mamy ostatnio bardzo duzo kólek...ja chodze na WOS, ang i polski,czyli na wszystko co mi potrzebne. Może jakos zdam ta mature..?Choć wcale nie widze jakichś większych rezultatów po nich:/
W jakiś tam wtorek było przedstawienie z Zdążyć przed Panem Bogiem, nawet interesujące.

Jeśli chodzi o te lepsze events z mego życia szkolnego to:
- raz nie było fizyki,a zamiast niej mieliśmy szybciej religie, ale w innej klasie i to z zawodówką to my biedne się zgubiłyśmy i podzieliłyśmy się na dwie grupy i wchodziłyśmy do każdej klasy po kolei :D
- teraz klasa maturalna,trzeba kuć,a ja się praktycznie nic nie uczę, no oprócz chemii, choć ostatnio ją też sobie olałam.
- był spr. z histry i napisałam aż na 5 pytań-jak nigdy. Dostałam +3. Na matmie poprawilam banie na -2..jestem genialna haha;D
- bylam pytana z czarnej magii i dostalam 3!!Genialnie!
- ostatnio czuje ze ktoś mnie docenia, czuje wsparcie bliskich mi osob.To jest miłe, w końcu mogę powiedzieć ze mam przyjaciół, takich naprawdę bliskich, na których mogę liczyć,którym mogę zaufać.Dziekuje wam kochane :*

I poza szkołą..
- w któryś tam weekend bylam z Zaba i Karola, w sumie mialam inne plany no ale nie było najgorzej
- rodzice zrobili sobie andrzejki - muzyka na full..i jak tu się uczyc ;D a dzieci znajomych się ze mna w fryzjera bawiły:)
- nie mam ostatnio najlepszych dni, ale jest jedna osoba,która jednym gestem, jednym miłym słowem lub skromnym uśmiechem potrafi mnie pocieszyć,naprawdę bardzo Cie lubie:*
- 22.11 bylam tylko 4 lekcje w skul,bo potem pojechałam z rodzicami do Jarosławia, mialam sobie kupic sukienke, ale nie było w ogóle wyboru. Tylko się nałaziłam po sklepach i nogi mi odpadały ;/
- w sobote po południu przyszła do mnie prawie cala ekipa matt’a ;] już niedługo plany staną się rzeczywistościa ;] będzie fajnie?;) a wieczorem niespodziewanie dostalam oferte wyjazdu na Obsze z Agnieszka, Przemkiem, Irkiem i Buńkiem ;p zaliczyłam upadek ;/ Było w sumie fajnie,choć..hmm..nie ważne. Niedziela- wszystko mnie bolało…
- w następną sobotę byłam u fryzjera, podcięłam końcówki i grzywkę, a wieczorem wpadla kumpela i zrobila ze mnie siwą? Blondynke? Ale pomału się przyzwyczajam ;]
- dostałam gigantyczną opryszczke :( a moja mum jest zdolną bestią i zdała awans wreszcie-huraa ;) (szkoda że się do niej nie udałam)
- wczoraj byłam z mamą na zakupach :) Kupiłam sobie bluze i spodnie :)
[komentarze]  (17) [stworz. 19:06 15/12/07 
mod. 19:34 15/12/07]
eLo eLo ;D ojć...ja zamiast się uczyć to do tej godziny na kompie siedze...czyżby mnie jutro z niemca przybombiła? hmm...ale cóż..nie chce mi się uczyć...

Co to sie u mnie ostatnio działo? A więc...takie wspomnienia ładne mnie nachodzą...bo taka piosenka, zapewne wszystkim znana Feel - A gdy jest już ciemno..kojarzy mi się...no bardzo dobrze...kiedy była na pierwszych miejscach na listach przebojów to...no przeżywałam bardzo miłe chwile :) I ostatnio w sumie bardzo miło mi się rozmawia z pewnym panem ha! w sumie się nie spodziewałam, że to z wakacji przetrwa ;] no ale jest fajnie! :) nie mogę się doczekać...! zwariowałam? mama mówi że tak hehe.

W ostatni piątek to mi się potwornie nudziło w domu. Ale na szczęście znalazła się pewna osoba która mnie ze sobą wzięła ;p No i byłyśmy a właściwie byliśmy wszędzie – troche w pubie, troche w parku, troche u flisa…ale było fajnie =] a na następny dzień – sobota – no to poszłam do Karoli, bo miałyśmy pojechać na jakąś nową dyskotekę do Bobrówki. Fajnie. Darmowy transport, piwo – nie widze lepiej ;) Choć troche się bałyśmy, bo nie wiadomo gdzie jedziemy, na miejscu jakieś budynki z oknami pozabijanymi deskami – strach się bać – Auschwitz! Hehe…Na początku było strasznie nudno, a w dodatku przeziębiona byłam…no ale potem się rozkręciło…=)

Od poniedziałku ruszają identyfikatory, o których już wspominałam w poprzedniej notce…okropne! ble.fuj Ale ja tu coś wymyśle ;p

A wczoraj…wywiadówka była…ha! Poruszyli sprawę alkoholu na wycieczce. Ojciec ich wyśmiał hehe…Podobno jakiś mądry rodzic powiedział żeby za karę dać im jakąś prace na rzecz szkoły! haha! Gdyby pani to powiedziała to bym się nie zdziwiła. Dziwni.

A w sobote rano wyjeżdzam do Krakowa! ha. po raz chyba 6 już w tym roku tam będę ;) to chyba mój życiowy rekord ;p bo mam chrzest Maciusia :*

Żabie ty mój!!!!!! Ty mój dorosły malutki, kochany Żabku! W końcu dołączyłaś do naszego grona :) Najlepszego kochana :*:*:*:*:*
[komentarze]  (18) [00:08 09/11/07]
Witam. Tak na początek dodam to co miałam już dodać jedną a nawet dwie notki wstecz:
Gdzieś pod koniec września padły dwa zarządzenia Dyrektora w naszej szkole:
-- Od dnia 1 października 2007 wszystkie lekcje będą trwały 44 minuty, aby wszyscy mogli zdążyć na autobus;
-- Aby uszanować pracę sprzątaczek, zarządza się, by wszyscy nosili buty z białymi podeszwami i o jednakowym wzorze czyt. halówki ;]
Hehe...śmieszne ale prawdziwe ;] A już niedługo wejdą w życie identyfikatory. Już nie ukryjemy swojego nazwiska! O nie! ;p Podobno będziemy mieć różowe [feee] a chłopcy fioletowe? Tak słyszałam ;)

16.10 obchodziliśmy Dzień Papieski. Mieliśmy 4 pierwsze lekcje (te najgorsze) i do kościoła - pierwszy raz w tym roku byłam w mundurku ;)
19.10 poszłam sobie na spacerek z Iza, Edytką i Darią...no i ten tego troszkę % ;p a potem się u Flisa znalazłyśmy...w sumie taki prawie kulturalny wieczór ;)

Ostatnio w ogóle kto do mnie zadzwonił ;p bania ;D [tritititi xD]

W poniedziałek i wtorek [22-23.10] nie byłam w szkole, bo musiałam pomóc mamie mej kochanej w wielkim przedsięwzięciu ;D
Tak ogólnie to u mnie jest ostatnio wszystko w jak najlepszym porządku...oprócz...ehh szkoły, a właściwie nauki ;/ Nie idzie mi. Jest gorzej niż w poprzednich latach i nie tylko chodzi o ceny, ale tak ogólnie...ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Najgorzej nie jest ;)

Co do studniówki to idę z osobą towarzyszącą...a jaką ? tego nie wie nikt ;D jest kilka opcji ale musze to jeszcze przemyśleć ;p Jeśli chodzi o poloneza to zostały już ustalone pary...i wiem już z kim będę tańczyć - z Tomkiem M. ;] Poza tym wybraliśmy takie brązowe zaproszenia, chyba najładniejsze, dziewczyny przegłosowały :)

Hmm...a teraz najważniejsze co chciałam tu opisać :) Bo...po trzech latach w końcu udało nam się wyjechać na wycieczkę klasową :) i to na 3 dni ;]] Wyjechaliśmy o 3:00 w nocy...zdecydowanie za wcześnie, bo msza w Częstochowie była dopiero o 15 więc mieliśmy tam dużo czasu wolnego...Byłam u spowiedzi...ale była ona jakaś dziwna, nie tak sobie ją wyobrażałam. Potem poszłam na mszę...ale drogę krzyżową i różaniec sobie podarowałam...nie wiem dlaczego, albo i wiem ale nie muszę tego pisać. Pielgrzymkę zakończyłam apelem i do Krakowa. Wpadliśmy do mieszkania i od razu umyłyśmy się i do spania, jak na grzeczne dziewczynki przystało hehe...Drugi dzień na początku był strasznie nudny bo zwiedzaliśmy cały czas...ehh dużo kasy poszło na przewodnika a nie wiem czy się to komuś podobało, no chyba, że ktoś lubi zwiedzać. Ja spałam na stojąco. Ale po południu pojechaliśmy do Oświęcimia. Tam od razu się obudziłam. To zwiedzanie było bardzo interesujące...to straszne przez co kiedyś przechodzili niewinni ludzie [*] No i przed nami kolejna noc...którą przespałyśmy w połowie...bo reszta to szaleństwo hehe...no dokładnie nie będę opisywać ;p A w poniedziałek byliśmy w Multikinie na filmie "Wpadka" nawet fajny...i nawet dostaliśmy darmowy popcorn i cole :):) a potem do parku wodnego w Krakowie na dwie godziny...i na obiadek. Tak mniej więcej wyglądała wycieczka ;]

We wtorek przyszły do mnie gwiazdy hehe...na 15 min po zdjęcia z wycieczki...ale co my to nie robiłyśmy haha...- 'ja też mam cellulit' ;D no...śmiesznie było :P

Wczoraj miałam w planie pooglądać sobie coś w telewizji, ale odkąd nie mam tv w swoim pokoju to telewizor działa na mnie usypiająco ;p nie da rady nic pooglądać bo po 10 minutach śpię. Hehe...

A tak w ogóle to dziś 1 listopad. Trzeba sie wybrać na groby. Podobno przyjechała rodzinka znad morza :)
[komentarze]  (12) [13:46 01/11/07]
Oj! Kiedy to się ostatnio tu pisało...? Dawno. Szkoła już trwa od półtora miesiąca a ocenek coraz więcej i to wcale nie takich o jakich marzyłam. No ale trudno, wszystko to powoduje brak czasu, brak chęci. Ale damy rade, musimy ;] Gdzieś w którąś sobote chyba pod koniec września przyjechała do mnie moja kochana Ewelina :*:* no i opowiedziała mi dużo cieeeeekawych rzeczy, których się nie spodziewałam ;p aż żałuję, że z nią nie zostałam. A wieczorkiem spotkałyśmy się z Izą i poszłyśmy na stacje <flasz> ;p potem wywędrowałyśmy na miasto i na parkingu c.d. w aucie ze znajomymi. I wtedy właśnie znienawidziłam tą oto wodę, znaczy napój, inaczej syf...ble! Nigdy więcej napoju rubinowego! ohyda ;/ Poznałam takiego, oj...takiego! Pawła, którego nigdy nie myślałam, że poznam hehe, a jednak <krawężnik> &| wtajemniczeni wiedzą o co cho ;p W ogóle co ja się dowiedziałam...o nie! A jednak to prawda haha, straszne rzeczy ;p W następnym tygodniu postanowiłam nie wychodzić w sobotę, bo kurde w poniedziałek taki dzień, że ciężko wyrobić, więc wyszłam w piątek :) Spotkałam się z Edytką moją, Darią i Izą i się szwendałyśmy po mieście, a potem do flisa zaszłyśmy, a tam się okazało, że Bond świętuje urodzinki chyba 19te ;p najlepszego! ;) ogólnie spoko było, ale co potem! Poszłyśmy tam gdzie zwykle ;) i kogo tam spotkałyśmy - oj! Hehe, nażarłam się frytek ;p Cały czas chcieli mnie na następny dzień na Obsze wziąć, ale nie! ;) No i do domu też sama nie wróciłam ;];]
Ale teraz zimno na polku jest ;/;/ Ehh...w domu też nie lepiej, już od 2 dni do szkoły w kurtce chodzę bo w bluzie za zimno.
Hm. U mnie na karku maturka, już do 30 września złożyliśmy deklaracje. Zdecydowała, może pochopnie, w sumie nie wiem, ale zobaczymy jak to będzie, zdania raczej już nie zmienię. W każdym bądź razie zdaje polski, angielski i wos rozszerzony ;) W sumie okazało się, że tak jak większość szkoły ;p A my mum też ma problem bo awans pisze no i tak nawzajem się wspieramy :)
6 października robiliśmy sobie zdjęcia klasowe :) i śmiesznie było, bo wych. sobie usiadła między nami a fotograf (nauczyciel): &#8216;&#8217;A gdzie wasza wychowawczyni?&#8217;&#82  17; Hehe, śmianie było, bo taka malutka, że jej nie przyuważył między nami. A potem jeszcze inny nauczyciel pomylił jej imię ;p Zdjęcia już są w sumie nie najgorsze ;p
11 października Jakubiak miała rodzinki ;] Zaprosiła nas w czwartek po szkole na piwko to siedziałyśmy z Agą u frykasa. Obgadałyśmy wszystkich hihi a potem poszłam do Izki i miałyśmy iść na dysk do LO ale ja w halówkach byłam ;p to dała mi bluzkę jakąś i butki i heja! ;p ale nie wpuścili nas bo za późno tam przyszłyśmy to poszłyśmy do pubu i tam oblewałyśmy. Do domku wróciłam bez plecaka a w piątek tylko z butami do szkoły przyszłam i chodziłyśmy z jedną torbą ;D bo Iza miała tam swoje i moje zeszyty :) W piątek był dzień nauczyciela i były skrócone lekcje, w sumie luzik był przez te 2 dni. Dużo lekcji odwołali - fajny mieli apel ale szli tylko wybrani ;) a jaką oni tam mieli wyżerke, a niech by się dyrektor dowiedział, albo jeszcze ktoś inny! ;D
Ostatnio często chodzi się na nlg zupkę ;) Ale ostatnio wyjadacz nas obserwował i kiszka ;p
Gdzieś kiedyś w niedziele byłam pierwszy raz na grzybach, to było chyba 7.10 ;] to koszyczek nazbieraliśmy - jak na pierwszy raz to nieźle bo zero trujących hihi.
A! Tak w ogóle to zaczynają planować już studniówke...wiadomo już że będzie 12 stycznia i będzie w *** wydatków...tylko skąd teraz kasę wziąć? Nawet mnie na partnera nie stać ;p Ale mamy jeszcze czas, pomyślimy.
A już niedługo najukochańsza na świecie osoba ma urodzinki i ja już żem zakupił prezent dosyć nietani ale bardzo potrzebny :) Najlepszegooo :*:*:*:*
[komentarze]  (11) [10:56 13/10/07]
Witam!
Dawno nie pisałam. Nie chciało się, nie miało się czasu itd.
24 lipca [jakoś tak] moja genialna kotka urodziła po raz chyba 10 kotki...i takie dwa brzdące mi latały po domu ;p a niedawno...jakies 4 dni temu chyba, jeden kotek nazywany Blindi [ ;) ] sobie poszedł gdzieś. Hehe...no i jeszcze jeden mi został...może ktoś chce? ;P
Dzisiaj mamy 24 września a ja jeszcze wszystkich książek nie mam. Tak się nigdy nie zdarzyło, widać że to ostatnia klasa i już sie wiecej nie chce niż chce. Książki stare do 3 kl. ciężko kupić, a nowe drogie, więc wpadłam na tak genialny pomysł i zamówiłam sobie na allegro xD hehe :)
Jeśli chodzi o szkołe to mam 4 oceny...z których jestem chyba bardziej niezadowolona niż zadowolona, w ogóle stwierdziłam że im dłużej się uczę tym mniej umiem ;/ Np. to zgłosiłam już prawie ze wszystkich przedmiotów...a teraz zamiast się uczyć to licze na fuksa :| Ostatnio, aby zaoszczędzić np z fizy to wpadliśmy na pomysł żeby podłożyć kartkę wtedy gdy pani będzie pytać i się okazało że nie pyta i nie podłożyliśmy i np było na drugi dzień :) z tym że na drugi dzień tez nie pytała, ale to szczegół. Niedawno rozmawialiśmy z wychowawczynią o studniówce. Pani mówi: ''Wiecie jaki jest najlepszy moment na studniówce?''. Według niej: Jak tańczymy poloneza, według Bułka: Zgon. Hehe śmianie było. W sobote 22.07 byłam u Krzyśka na 18stce. Mirek zawiózł mnie, Karole i Jakubiaka na miejsce. Tam na początku było drętwo, zresztą tak jak na każdej, potem się trochę rozkręciło, ale później zabrali alkohol bo była jakaś akcja z kradzieżą wódki...i trochę za dużą awanture zrobił i to mi się nie podobało. W jednym miejscu troszkę przesadził. No ale. Pobawiłam troszkę, ujrzałam nowy klasowy talent - człowiek guma 5,6,7 You can dance OŁ JEA hehe xD Niewątpliwie gwiazda wieczoru ;]] Hm. Po 1 gdzieś pojechałyśmy do Luba, a potem jeszcze chwilke do pubu. A do domku wracałam z ludźmi z bloku ;p
Wczoraj z rodzicami sobie pojechałam do kościoła i mama intelidżent zamknęła dom i zostawiła klucz w zamku xD cud że pisze w tej chwili tą notkę na tym oto komputerze hehe...ale jakoś złodziej nie pomyślał że można coś takiego zrobić ;p
Dzisiaj byliśmy rano z klasą w kinie na ''Katyniu'' Wajdy. Spoko film. Nawet i wątek romantyczny [chwilowy] się tam zamotał hehe...Chciałąm zobaczyć ten film bo był kręcony w moich okolicach :) Grała tam nawet moja koleżanka, ale jakoś jej nie przyuważyłam :( Robiła za tłum hehe
No i to by było na tyle...
A! Zapomniałabym..daliśmy drukarkę gdzieś w lipcu chyba do gwarancji bo nam się zwaliła...i ostatnio nam dali ale znowu zepsutą ;/ I dalej nie ma drukarki...No i niestety jak się psuje to wszystko...więc i komputer. Jutro oddajemy go do naprawy bo już od 2 miesięcy nam się wyłącza :| no. Ale może w końcu się ktoś tym zajmie i będzie wszystko cacy ;]
Nawet gifka nie mogę ściągnąć, bo się nie da ;/ Nic nie mogę ściągać ;/ Ale już niedługo...Na kompie też nie mam żadnego bo wszystkie ważne rzeczy przegrałam na płytki, znalazlam tylko jakiegoś kotka w kolekcji gifów Marcina ;]
[komentarze]  (16) [stworz. 19:51 24/09/07 
mod. 10:12 13/10/07]
Hej!
Miałam tą notkę napisać wczoraj, ale mi się nie chciało ;]
Ostatnie dni wakacji tj. 22-29.08 spędziłam w Krakowie u rodziny. Opiekowałam się tam moją małą, kochaną kuzyneczką :*:* jakie to jest cudne dziecko :):):) Chciałam tam odpocząć, ale nie udało się za bardzo bo się źle czułam. Byłam sobie z nimi w IKEI, przeżyłam burzę 10-lecia&#8230;która była o 1 w nocy i wyłamało tyle drzew z korzeniami&#8230;nawet koło Franciszkanów takie 100-letnie! Nieźle. Wybraliśmy się raz na rynek&#8230;:) a potem poszłam sobie do BUTIKU :) no i na kolacje na pizze :) Tradycyjnie też pojechałam na zakupki do galerii&#8230;no i tak ten mój pobyt tam mniej więcej wyglądał&#8230;
A jak wróciłam to&#8230;hmm&#8230;nie pamiętam ;p
W każdym bądź razie 1 września byłam na weselu&#8230;tak się wbiłam troszeczkę hehe&#8230;ale było trochę drętwe&#8230;
W ostatni dzień wakacji był festyn w Oleszycach, In-grid śpiewała&#8230;niestety ja przyjechałam już po koncercie ;/ bo myślałam, że ma być o 21&#8230;;/ no to sobie do domu szybko wróciłam&#8230;
A dziś pierwszy dzień w szkole ;/ No i zaczęła się szara codzienność. Mamy już plan lekcji&#8230;najgorszy jest poniedziałek i środa. Doszły nam dwa przedmioty podstawy przedsiębiorczości i wos&#8230;a odeszła straż graniczna :( Mamy więcej fizyki i chemii ale za to mniej historii..eh..ciekawe jak to będzie&#8230;
Ok. kończe pa.
[komentarze]  (48) [15:37 03/09/07]
StrzałeczkA! ;))
Jakoś nie mogłam się zabrać do kolejnej notki, a teraz piszę częściej, bo jest o czym. Dzieje się. Aż za dużo czasem...heh.
W sobotę 11.08 miałam wesele. Zaproszenie dostałam w sumie w ostatniej chwili - bo w czwartek. W piątek wstałam trochę za późno i miałam tylko 2 godziny na wybranie sukienki, ale że się nie mogłam zdecydować to kupiłam ją dopiero w sobotę rano ;]] no i jeszcze mama zafundowała mi butki (które w tej chwili są w stanie średnim hehe). Ale ogólnie jestem/byłam zadowolona z mojej kreacji :) Wesele było...super! Takie...mmm...światowe ;) Było dużo osób z ...Holandii! Hehe...po raz kolejny usłyszałam, że jestem beautiful ;p hihi Przy stole siedziałam m.in. z Mateuszem rzecz jasna i z Martą z Maćkiem no i z kierowcą..eee...nie pamiętam imienia ;p A jeszcze przed weselem porobiłam sobie z Martą zdjęcia przy limuzynie z misiem :) Hm. tak w ogole oprócz Holendrów była sobie tam p. od geg. hah...jaki ten świat mały =) Ja sobie tam na weselu brałam udział w oczepinach...no bo byłam troszeczkę odważniejsza niż zwykle [%] hoho ;] I koleś jeden mi sukienkę lekko poszarpał...niegrzeczny! ;p Do domku wróciliśmy gdzieś koło 3:30 bo towarzystwo się wykruszyło, a my byliśmy już zmęczeni...
A w niedzielę 12.08...wyruszyliśmy sobie z Magdą na rowerki...i po drodze spotkałyśmy Matta i Furego...i jakoś trafiliśmy do Wu-sh...i tam był taki sobie melanż...potem Żabe odwieźliśmy a ja z Fusi zostałyśmy...i trochę się tam porobiło nie tak jak trzeba...mogło się to inaczej skończyć...ale cóż ;/
W środę 15.08 był festyn w Cieszanowie - MEFiS...no to my tak myk myk na stopa...a potem pod bramką czaimy jak by tu wejść tanim kosztem...i co..psikus! Jakieś małżeństwo dało nam bilety za friko =)) No..i na początku było głupio...bo...komuś się nie ułożyło. Ale potem już było okej. Ogólnie to spotkałam tam pół wesela hehe..
A...w czwartek...o 17:00 pojechałam sobie...no do Czech hehe...:)) To już 3 raz w tym roku :) WOW ;] Odwoziliśmy ludzi do pracy [Rajecka]...tym razem jechało ich 10, więc byliśmy busem...ale kierowców to mieliśmy w dechiii ;] Warunki ogólnie mają tam lepsze, przynajmniej w ubytowni, bo fabryka nasza była nowocześniejsza. Ale w mieszkaniu mają sklepik, neta, porządną łazienkę i w ogóle. Lepiej.
W drodze powrotnej tato mi nawet obiad postawił na koszt firmy ;]] to sobie z Żabem zjadłyśmy na pół...a potem Witek się jeszcze dołożył hehe...później od Witka dostałyśmy jeszcze po lodzie :) Tato ogólnie był w podobnym stanie jak ostatnio...Dobra akcja była z torbą, bo zapomnieliśmy ją zostawić w Czechach i jeden gość został bez...majtek ;p Według jakiś tam zasad musieliśmy odczekać 9 godzin...i trafiło na stację benzynową...znamy ją już na wylot hehe...z Madzią obeszłyśmy ją z 10 razy dookoła. [a miały być takie trochę inne dziewięciogodzinne wakacje :)))] no nic. nie wyszło tak jak chciałam ale nie było najgorzej. Kierowcy wraz z Jureczkiem oglądali sobie film..i potem co? niespodzianka...za dużo prądu zeżarło i auto nie chciało ruszyć...ale dzięki [jak to Łukasz mówi] mojemu psychicznemu wsparciu i niesamowitej sile rzaby - maszyna ruszyła hehe :) A! w międzyczasie poznałyśmy jakichś chłopaków z tej Morawicy.. No i do domku wróciliśmy w sobotę...
Wczoraj...to wyrywałam trawkę pod domkiem w bardzo miłym towarzystwie sąsiada...nawet próbował mi pomóc hehe...a wieczorkiem nie mogłam wysiedzieć w domu...i na rowerek sobie poszłam...i spotkałam się z Żabem i Izą...ale ostatecznie zostałam z Mattem i resztą...no i koło mi ktoś przebił w sumie to ju nie wiem kto, no trudno. A potem siedzieliśmy pod PZU i...rozróba!..
A dzisiaj to np. grylla miałam ;]] Bo rodzinka przyjechała i tak sobie posiedzielimy trochę :) A jutro co...proste że kolejna podróż :):):) tym razem kierunek CRACOV ;]]

yy...ogólnie to ostatnio ze mną jest trochę nietak. Bardzo nietak. Urojenia? Nie mogę z nikim o tym pogadać....zostałam z tym sama. Muszę sobie poradzić. Miejmy nadzieję że to się dobrze skończy. Boże...musi!
[komentarze]  (53) [stworz. 22:24 21/08/07 
mod. 23:22 21/08/07]
Tutaj będzie ciąg dalszy poprzedniej notki :)
Dwunastego dnia musieliśmy się wyprowadzić z namiotu. Spakowałam się dzień wcześniej (jak ja nie lubię się pakować) na szczęście niczego nie zapomniałam. Zjedliśmy śniadanie, złożyliśmy bagaże w wyznaczonym miejscu i mieliśmy czas wolny do 17. Poszłam więc do miasta zakupić alkohol do domku, kartki i owoce na targu owocowym. Potem na plażę i na basen. Hah...i kupiłam sobie lody za 3.75E to wychodzi na nasze 14,25zł! Najdroższe lody jakie jadłam w życiu :) O 17:00 wyjechalismy z campingu, wcześniej udało nam się jeszcze poznać nowe osoby zamieszkujące nasz namiot :) Po godzinie jazdy zatrzymaliśmy się w Gironie, a na drugi dzień o 7:00 byliśmy już w Mediolanie we Włoszech. Znowu zwiedzanie zabytków...Była możliwość wejścia na stadion San Siro, ale nie miałam kasy, a poza tym FC Barcelona mi w zupełności wystarczy :) Chwile więc połaziliśmy po sklepach a potem poszliśmy się do parku przespać ;D Ludzie się lekko na nas gapili ale nam to kompletnie nie przeszkadzało :) Nie ma to jak pojechac do Mediolanu i spać w parku :) W jakiejś galerii był na podłodze namalowany taki byczek na którego genitaliach trzeba było się obkręcić, żeby mieć w przyszłości szczęście. Hm..widziałam tez takie łapki jak w Międzyzdrojach, tyle że tu były zagraniczne sławy np. Schwarzenegger, Stalone. No..a o 16 powrót do Polski..i pierwszy przystanek w McDonald'sie. W Krakowie byliśmy już o 12. Potem jechaliśmy busem do Rzeszowa, a później na 16:40 miałam autobus. W domu byłam koło 20.
Coś mi się przypomniało.
Widzieliście kiedyś gołego faceta na ulicy? Ja miałam okazje w centrum Barcelony. Zapomniałam o tym wcześniej napisać...tak sobie normalnie szedł jakby nigdy nic...A! Jak mogłam o tym zapomnieć :) W sobote byliśmy jeszcze w Water World :) Super zabawa :) 17 zjeżdżalni wodnych :) Najlepsze były pontony [tampony xD - wtajemniczeni wiedzą o co chodzi hehe]
No i to by było na tyle :) Buenos Noczes ;p


A tak ogólnie u mnie...to jutro, a właściwie już dzisiaj mam wesele! W czwartek wieczorem sie o tym dowiedziałam. Mateusz mnie zaprosił ;p Miałam jechać w niedziele na kalwarie z Żabą, Ewą, Jakubiakiem i resztą ale nie wyrobie się w czasie...a szkoda bo mogło być wesoło. Mam jeszcze w planie jechać do rodzinki do Krakowa na tydzień i zaprosić koleżankę z Rzeszowa do siebie. Tylko kiedy ja to wszystko zrobie?? Ale te wakacje są krótkie! Hm. I jak dobrze pójdzie to 1 września wbiję się z rodzicami na wesele :) Ok ide spać, bo jutro będę nieprzytomna.
[komentarze]  (60) [01:07 11/08/07]
oLaaa :-) [to cześć po Hiszpańsku :)]
W dniach 26.08 - 08.08 2007r. odbył się obóz młodzieżowy do Hiszpanii, a konkretnie do Blanes. Jechaliśmy jakieś dwa dni. W drodze do Blanes zatrzymaliśmy się jeszcze w Monaco na 9 godzin. Najpierw wyruszyliśmy na plażę, bo byliśmy zmęczeni podróżą, a poza tym było bardzo gorąco więc w końcu trzeba było się wykompać :) Potem spacerowaliśmy po wzgórzu Rocher, koło Placu Książęcego, następnie do Katedry. Później mieliśmy czas wolny. Przy porcie jachtowym jakaś dziennikarka była i prawdopodobnie znalazłyśmy się w jakiejś słowackiej albo ruskiej telewizji :) Byliśmy także w fajnym wesołym miasteczku, zjechałam sobie raz na takich fajnych pontonach :) A potem Kasyno w Monte Carlo...zawaliste...a jakie tam fury stały...No i znowu w trasę i o 8:00 wylądowaliśmy na Campingu ROCA :) Do 11:00 byliśmy na walizkach, więc w między czasie poszłyśmy na basen :) potem zakwaterowanie, zupka, odpoczynek, kolacja i spanie. Mieliśmy tam bardzo dużo czasu wolnego zarówno w namiotach jak i na mieście. W poniedziałek był tam niedaleko wielki targ z fajnymi ciuszkami i to w dobrych cenach :) Kupiłam sobie tam sukienke, dwie bluzki, rybaczki i pasek =) Szkoda, że jedzenie było takie drogie, ale po kilku dniach przyzwyczaiłam się do tych cen. Pogodę mieliśmy nawet fajną, były jednak 3 dni z zachmurzonym niebem, ale było gorąco i można było się opalić. Stwierdzam, że Morze Śródziemne jest strasznie słone, nie ma porównania do Bałtyku. Jak się czasem napiłam wody to ojj...;p Poza tym pierwszy raz miałam przyjemność zobaczyć palmy ;P cudo :) Kadre mieliśmy tam młodziutką...do 26 lat...[jakoś tak] - Agata, Kasia, Kamil i Marek, no i troszkę starsza pani rezydent [Marzena]. Kamil był ode mnie starszy zaledwie 2 lata ;D Pozwalali nam na wiele. Mogliśmy przy nich pić, z nimi pić, kryli nas, no za wyjątkiem pani Agatki, która chciała się podlizać pani rezydent i kablowała ;/ Ale ja nie wpadłam w jej sidła i spokojnie sobie piłam winko i drinki z Agatą, Dagą i Magdą ;) W poniedziałek była pierwsza dyskoteka, z której wróciłam dosyć szybko, bo mi się tam siedzieć nie chciało, tańczyć zresztą też, poza tym byłam zmęczona. W namiocie mieszkałam z młodszymi dziewczynkami (Kasią, Dagą i Olą) ale chyba inteligentniejszymi niż co niektóre starsze...Nie miałam tam dobrego kontaktu z tymi starszymi dziewczynami, szczególnie z Krakowa, z niektórych to mi się po prostu śmiać chciało...jakie one miały tematy do rozmów...Najlepiej mi się rozmawiało z moimi dziewczynami i tymi z naprzeciwka (Agatą, Kasią, Asią i Magdą). Ogólnie jadłyśmy tam dużo owoców m.in. melon, nektarynki, brzoskwinie. Co do śniadań, lunchu i obiadokolacji to mi bardzo smakowały :) Była to kuchnia słowacka. Kucharz był bardzo fajny, mimo że już starszy człowiek, nie wiem czy już o tym pisałam, ale uwielbiam Słowaków :) Mieliśmy tam fajny camping, warunki były bardzo dobre. Mieliśmy dostęp do prądu (jednak nie w namiotach), do lodówek, łazienka była bardzo fajna, w pobliżu był sklep, restauracja, kawiarenka internetowa, basen - czego chcieć więcej :) Wieczorami o 19:30 albo wybieraliśmy się na plażę i mieliśmy jakieś zabawy, albo przy namiotach...było nucenie piosenek, kalambury, taniec z gwiazdami...ogólnie spoko. W czwartek była wycieczka do Barcelony. Byliśmy w muzeum i na stadionie FC Barcelony, w Parku Guel z Hiszpańską orkiestrą . zwiedzanie znowu jakichś zabytków - kościół Sagrada Familia. Najpiękniejszy był pokaz Grających Fontann. Uwielbiam fontanny, ale ta w Barcelonie to cudo! Nagrałam filmik :) W następny dzień musieliśmy wchodzić obowiązkowo na jakiś durny zamek...a potem była dyskoteka. Najbardziej podobała mi się druga. Poznałam tam takiego fajnego Holendra :) Taki blondynek, próbowaliśmy gadać po angielsku i nawet coś tam się porozumieliśmy :) Wstęp kosztował nas 10E na cały pobyt, w tym dostawaliśmy za każdym razem bloczek na darmowego drinka :) Sangria była najlepsza :]
Widzę, że mam ostatnio wenę do pisania i nie wystarcza mi jedna notka c.d.n.
[komentarze]  (12) [stworz. 14:26 10/08/07 
mod. 00:28 11/08/07]
Jakoś się tak stało, że tamta notka okazała się bardzo długa a ja mam jeszcze wiele do napisania :) Postanowiłam więc rozpisać się jeszcze w kolejnej notce :) Bo to co było to już tylko wspomnienia, a im więcej tu napiszę tym mniej zapomnę :-)

W dzień [w sumie noc] przed moim wyjazdem zorganizowali ognisko, na którym hm..no wypiłam wino zmieszane z piwem tzw. ambrozja...no i było wesoło =) tylko moje nogi trochę ucierpiały...bo wbiegłam w jakiś oset i się podrapałam do krwi...postanowiłam więc wrócić do ubytowni, a właściwie to mnie na rękach zaniósł tam Czesio hehe :D jak mi dobrze ;p W pokoju chłopcy opatrzyli mi rany :) A potem już tam nie wróciłam, bo zaczął padać deszcz.
W sumie działy się tam niezłe akcje. Szczególnie z chłopakami z Horyńca, oni to mają ciekawe życie :p no i drogie przede wszystkim ;p Hehe...tam prawie u wszystkich w pokoju znajdowało sie przynajmniej 10 butelek po piwie [branik! xD]
Niestety na moje nieszczęście dostałam tam piepszoną opryszczkę ;/ jak ja tego nie cierpie ;/ ale była osoba której to wcale nie przeszkadzało ;) :*
Poza tym miałam tam fajne przezwiska =) Słowacy, a konkretnie Roland mówił na mnie Joanka, a Jacek Żoana ;D hihi
Ogólnie spędziłam tam wiele miłych chwil...ale to już zostanie tylko w mojej pamięci :)
W dniu powrotu do pociągu odwieźli mnie Jacek, Ela i Krzysiek. W ogóle miało być tak, że nie pojadę sama tylko z kolegą, ale on postanowił zostać. W sumie chyba podjął dobrą decyzje bo miał dłuższą 'kolonię' a ja szczęśliwie trafiłam do domku :)
W pociągu poznałam takiego Łukasza, który pomógł mi z bagażem. Ogólnie to jestem z siebie dumna że wróciłam sama z tak daleka ;)
Hah...jednak jeszcze troche pamiętam co tam się działo i udało mi się to nawet dokładnie opisać ;] To były świetne wakacje...A teraz HISZPANIA!
[komentarze]  (25) [stworz. 12:52 10/08/07 
mod. 14:53 10/08/07]
Ahoj :]
W niedzielę wyjechaliśmy jakimś rebłem spod Flisa. W drodze do Czech mieliśmy problem z autobusem, bo światła nie świeciły z tyłu i prawie tir w nas wjechał ;/ Gdy byliśmy już w Kladnie, to najpierw podjechaliśmy na miejsce naszej pracy by zobaczyć jak to mniej więcej wygląda...efekt był zadowalający :) Potem przyszedł czas na zakwaterowanie się. Z tym już było trochę gorzej. Dostaliśmy ubytownie, która stała w powietrzu hehe...na jakiś cegłach...czy co to było...ale w środku nie było najgorzej, choć wiele osób narzekało [widać że nie byli na obozie wojskowym czy harcerskim ;p tam to były warunki ;p]. Mieliśmy dwie ubikacje i dwa prysznice. Minusem było to, że aż 4 km do pracy, czyli 45 minut drogi pieszo..Były tam fajne pokoje (ze ścianą nośną =)), na początku nie było kuchni, zrobili ją nam po kilku dniach z moją interwencją ;/ No w każdym bądź razie dostaliśmy najpierw jedną kuchenkę i lodówkę na kłódkę, a potem były już dwie kuchenki i 6 nowych lodówek do pokoi. Były też problemy z ciepłą wodą, choć ja tylko raz na zimną trafiłam :) W pokoju mieszkałam z taką fajną Elą. Pokoje były 3 osobowe, ale mogliśmy mieszkać dwójkami. Do pracy chodziliśmy na zmiany (6-14, 14-22, 22-6). Ja byłam z Evelą, Anką, Martą i Przemkiem oraz dziadkami :] Ogólnie mi się podobała praca, choć nie wiem czy chciałabym tam pracować przez dłuższy okres czasu :) Chyba miałabym już po miesiącu dość ;] W Celestice [naszej firmie] poznałam kilku fajnych Czechów i Słowaków - Alonę, Rolanda, Martinę, Lukasa, Davida, Evitę, Judytę i Marcelę. Oprócz tego mieliśmy tam trzech majstrów Renatę, Michała i Simka :) A z tego Simka [Petra] to niezła dupa xD choć na ogół nie lubię zakolczykowanych, ale ten był wyjątkiem ;D Pracowali tam też Polacy...np. Damian i Robert. No właśnie Robert heh. Chyba mu się spodobałam za bardzo. Powiedział, że mam uwodzicielskie spojrzenie, potem zapraszał mnie na piwo, kawę, gorącą czekoladę...ale ani razu nie skorzystałam z zaproszenia ;p Ciekawe co ten facet oczekiwał? Miał ze 30 lat...Podobno rozwiedziony [podobno] z dwójką dzieci, zajebiście. Co do pracy to pracowałam jak już pisałam w firmie Celestica na dziale Microsoft ;] Moim zadaniem było najpierw stać 8 godzin na nogach i testować XBOXy, praca przyjemna, ale męczące było to stanie. Potem awansowałam na lewą stronę hehe...miałam już pracę siedzącą, lecz bardziej odpowiedzialną przy czyszczeniu płyt w karcie czy coś takiego ;p Inni mieli odpajanie i przypajanie...pewnie i tak nikt nie wie o co chodzi, ale ciężko wytłumaczyć, praca też na stojąco ale na lewej stronie. Każdy miał obowiązek noszenia białych fartuchów + plakietka i talonety [na stopach]. Do pracy często chodziliśmy z buta, bo mi się nie opłacało kupować biletu miesięcznego na dwa tygodnie, ale czasem sobie pozwalałam na jazdę autobusem, szczególnie wtedy, gdy miałam na rano. Czasem trochę oszukiwałam, no bo...jeździłam sobie na bilecie miesięcznym kolegów, a raz nawet zdarzyło mi się jechać na gapę [to był stres...] Kierowca zabijał mnie wzrokiem, a potem sięgnął po telefon, na szczęście wysiadłam w odpowiednim momencie i nie było kary :)
W Czechach dziwne było to, że jak się przechodziło na pasach to światła świeciły tylko 3 sek więc żaden człowiek nie był w stanie spokojnie przez nie przejść hehe..A w większości sklepach nie dawali reklamówek ;/ Trzeba było płacić. Na Słowacji podobno też tak jest.
Ogólnie to poznałam tam wiele fajnych ludzi z mojego miasta i nie tylko. Niektórych znałam tylko z widzenia, a z resztą znałam się tylko na cześć. No. Przystojnych chłopaków to tam w sumie nie brakowało ;] Jednak najczęściej czas spędzałam z jednym pokojem :) Świetnie się czułam w ich towarzystwie...Poza tym miałam też niezłe fory u dziadków xD U naszego tata i wujka 'kolonijnego' ;]] Raz zrobili mi i Eli śniadanie a za kilka dni obiad :) mmm :) Poza tym w ostatnie dni mojego pobytu troche oszczędzałam no i mój kochany sąsiad zaprosił mnie na śniadanie i kolację, bo nie miałam już co jeść...:*
C.d.n.
[komentarze]  (14) [stworz. 18:34 24/07/07 
mod. 14:13 10/08/07]
Hej :) No i nadszedł czas mojego wyjazdu...w sumie to nie mam dużo do napisania...poprzez ten wyjazd stałam się pośrednikiem a nawet organizatorką, trochę zdrowia mnie to kosztowało, bo jeden wyjazd został odwołany i głupio mi było się tłumaczyć ludziom, ale przeszło. Teraz pewnie będą fuczeć bo sie spóźnią..ajj...Siedziałam praktycznie cały tydzień w papierkach i telefonach..za to mi powinni zapłacić ;p hm. jade sobie dzisiaj o '20' do Kladna...podobno o 12:00 tam będziemy...spakowałam się dopiero dzisiaj...a rok temu jak na obóz jechałam to już dawno o tej porze spakowana byłam, jakoś mi się w tym roku nie śpieszyło..ale raczej wszystko mam ;]
No i o moim wyjeździe to chyba tyle ;p Planowo mam wrócić 23 lipca - trzymajcie kciuki żebym wtedy wróciła!! Ok to tyla ;p pA ;*
[komentarze]  (14) [19:18 08/07/07]
O masz xD ile komentarzy :) hm. u mnie się ostatnio dzieje ;] W związku z tym, iż jesteśmy mocno zaangażowane w tą pracę i już pół Lubaczowa i kilka okolic wie gdzie zamieszkujemy, mamy więc codziennie ok 8, a potem o 10 rano gości proszących o kolejne ankiety. To jest okropne, gdy po imprezie, którą kończę w godzinach 3-4 przychodzi do mnie ktoś i bezczelnie mnie budzi już o 8. Ale na szczęście mama jest jeszcze w domu bo ja ostatnio w godz. tych odwiedzin nie jestem w stanie zejść na dół i otworzyć im drzwi ;] ostatnio jednak o świcie o 10 zostałam zmuszona, gdyż mamie zechciało się porannych zakupów. No ale nic, pomińmy fakt że ubierałam się na schodach hehe...Dziś ok 15 jedna panienka usilnie starała się mnie poznać, ponieważ ma zamiar jechać do tych Czech, ale boi sie sama, bo jej kumpela zrezygnowała. Ja spałam, bo miałam trochę zakręconą noc i zabrakło mi tym razem nocy na spanie. Mama wpada do mojego pokoju i mówi "jakaś dziewczyna chce cię poznać" a ja na to: "tak, tak już wstaję" i śpie. Zaraz przychodzi: "idziesz już?" ja: "no tak, tak przecież idę nie widzisz?!" śpie. I mama zrezygnowała hehe. Oczywiście o tym naszym krótkim i nieskutecznym dialogu dowiedziałam się od niej, bo ja myślałam że to był jakiś sen czy coś ;p No. a tak w ogóle to w sobotę wyszłam sobie do pubu na piwo, spotkałam się z Izą...wieczór zapowiadał się bardzo nudno. Ale co. Jeden tel. i znalazłyśmy się na Obszy ;p ja po raz kolejny bez żadnych funduszy...ale to żadna przeszkoda. Po raz pierwszy ukazałam swoją identity card hyhy xD hm. za wstęp zapłacił 'kolega' Grześ ;] Dysk był fajny ;] chyba lepiej niż ostatnio, chyba? tak sądzę. Poznałam nowego kolegę, Norberta mmm ;P Bawiłam na scenie nawet. o nie.! ;p Ale aparatu unikałam, przynajmniej próbowałam. Wróciliśmy o 4. Taryfa pod dom jakby nie było xD
A w niedzielę pojechałam z my mum do kościoła na trzecią, a potem do żabki do flisa. Siedziałyśmy przy barze na ogródku =) i tak zleciało trochę do 20. ;p Zapoznałam takie fajne małżeństwo z śliczniutkim i fajniutkim Bartkiem :) okazało się że oni pół mojej rodziny znają ;p Ale naprawdę fajna parka. Pośmiałam troche ;] A potem były my głodne to Agnieszka [chyba] i Ewa frytki nam za friko usmażyły ;] Madzia uciekła na bajer, a ja z Izą wpadłyśmy na pewien plan ;p Tak postanowiłyśmy pójść na wiejską potupankę xD Mama ze znajomą przyjechały i pojechaliśmy do mnie do domku [ponad stan - 7 osób xD hehe tego moje autko jeszcze nie zaznało, ale kiedyś musi być ten 1 raz]. Poszłyśmy na Młodów, trochę zabłądziłyśmy, bo zawsze pod szkołą były imprezy...a tu pic, nie ma. No to wróciłyśmy i szłyśmy za głosem muzyki i trafiłyśmy hyh, na stadion ;] Ale nie było tak fajnie jak ostatnimi laty...I kogo tam spotkałyśmy ? Łukasza i Burga hehe się dowiedziałam o nowej ksywce xd Oj miał ochotę, miał ale nie! ;p ja jestem twarda i sie nie dam ;p tak w ogóle to wyciągnęłam kolejną fl. z mojej kolekcji, nigdy więcej absolwenta! ble. I tak bawiłysmy cały czas z tymi samymi. Baja nawet tam spotkałam, w ogóle przewaga Lub i Lisich Jam! Wróciłyśmy ok. chyba 3. 'Spałyśmy' w moim lokalu hoho xD z tym, że położyłyśmy się właśnie gdzieś koło 3, gadałyśmy a w godz. 4-5 cały czas jakieś budziki czy tel, więc pospałam. hehe. O 6:15 w trymiga wybrałyśmy się na Ukraine ;] i pojechałyśmy. Szybciutko zeszło. Nie było kolejek w sumie. I koło 11 byłam w domu. Kupiłam cukierki i keczupy itepe. :)) i zawieźli mnie do domku a potem nyny ;p i tak się obudziłam ok. 17 i już funkcjonuje w miarę normalnie, ale nie wyglądam, wiec nawet z domu dziś nie wychodzę ;p i to by było na tyle :) ale się dziś rozpisałam, ale jakąś wenę podłapałam. W ogóle jestem z siebie dumna bo już zaczynam czytać drugą książkę :) hm. ok. kończę.
[komentarze]  (62) [20:30 02/07/07]
sieMacie ;p
no i nadszedł w końcu ten czas..nie wierze...jak to szybko minęło.! dopiero co składałam podanie o przyjęcie do szkoły, jeszcze niedawno byłam na obozie z klasą a tu już następne wakacje...kolejny rok liceum..teraz chyba ten najgorszy...klasa maturalna...o nie, jak to minęło...jeszcze niedawno mówiłam, że za 3 lata matura a teraz? został mi tylko rok...i to niecały.
ah..a teraz ponad dwa miesiące wolności...koniec nocnego kucia, wstawania o świcie, czasem nawet o 5... (w sumie teraz z tym wstawaniem to może być różnie ale o tym później), koniec odrabiania zadań, siedzenia 8 godzin w szkole...aj dużo pisania...każdy wie jak jest ;] w każdym bądź razie nie wierze w to, że już są wakacje. chciałabym je dobrze wykorzystać...
tak sobie myślę, że w tym roku było mało zajęć ze straży porównując do tamtego roku..ale to dobrze :) więcej sobót wolnych dla nas :)
ehh...dobrze że ten czerwiec się już skończył...bo był dla mnie okropny...;/ cały czas zmęczona chodziłam, po szkole ciągle spałam, w ogóle to z moim zdrowiem coś ostatnio nie tak. Alergii w tym Chochołowie chyba się nabawiłam...i tak się teraz będzie ciągnęła za mną na każdych wakacjach...;/ katar, kichanie, swędzenie, ból brzucha ;/ i te sprawy.
Co do wakacji to mam w planie:
- praca w Czechach, niestety nie na 20 dni jak planowałam, ale na 13, bo jest święto w Czechach, czyli dni wolne od pracy i wyjeżdżamy prawdopodobnie 8 lipca,
- potem Hiszpania, obóz młodzieżowy - 2 tyg. relaxu :)
- wyjazd do Krakowa - do rodzinki :)
i tyle ;] ale to i tak dużo, bardzo dużo :) ciekawe jak będzie w tej pracy, pierwszej pracy jaką będę wykonywać :) ekipę mamy nie najgorszą...więc może będzie spoko. Podobno będzie polegała na montażu, pakowaniu (i czymś tam jeszcze) telefonów czy telewizorów...w firmie CELESTICA...na początku mówili, że ma to być praca na Słowacji ale uległo to zmianie. w każdym bądź razie tato mi załatwia wiec nie puści mnie na manowce hehe ;] no i specjalnie dla mnie wymyślają spotkanie w Lub. wtedy gdy ja będę musiała wyjeżdżać.
a Hiszpania...mm...jak ja marzyłam o wyjeździe gdzieś dalej niż na Słowacje czy Ukraine (bo do tej pory tylko tam byłam) no i nazbierałam pieniążki i jest :) tylko teraz trzeba je dobrze ukryć zebym ich przypadkiem nie wydała bo trzeba miec jakies oszczędności tam ;p
Ostatnio się na młynie z Izą opalałam...i przesadziłam..heh miałam oparzenie słoneczne 1 stopnia ;/ ale żyje ;) i już zmieniłam kolorki :] troszke gorzej z twarzą ale damy radę ;] no i z dekoltu mi skóra schodzi ;/
Tak w ogóle to ta praca się rozprzestrzeniła na moją szkołę ;p dyrektor chce z tą firmą współpracować - praktyki dla młodzieży...:) no i sobie siedzieliśmy w gabinecie u niego i omawialiśmy co nieco :)
A Słowak przed wyjazdem dał mi firmowe karteczki, długopisy i nawet koszulkę dostałam ;D W ogóle fany jest - Vladimir hehe =)
ok kończe..pa :*
[komentarze]  (45) [stworz. 14:28 25/06/07 
mod. 13:34 28/06/07]
kontakt | firma | regulamin | polityka prywatności | pomoc