|
|
|
.
|
czasem zastanawiam się czy moja rodzina może mnie czymś jeszcze zaskoczyć i po dzisiejszym dochodzę do wniosku, że chyba już nie. skończy się tym, że nabawię się nerwicy o ile jeszcze jej nie mam. i kurwica mnie strzela gdy widzę, że ludzie nie doceniają tego jakie mieli spokojne dzieciństwo, jakie mają spokojne i ułożone życie. bo można dostać po dupie nawet mając 20 lat.
pocieszające jest to, że jakimś cudem nie doszło do tragedii
a ludzie jak zwykle nie widzą nie słyszą
|
|
|
|
:)
|
tak się czasem zastanawiam czy w tej pracy to istnieje okres spokoju...od stycznia do kwietnia trwają zamknięcia roku, pity się rozlicza, ludzi, firm itd, do lipca bilanse i sprawozdania plus jakaś bzdurna ochrona środowiska, później tak do października spokój...chyba. jest lipiec więc jeszcze z 2 tyg i powinno się uspokoić zobaczymy...a ja kiedyś narzekałam, że mam dużo pracy:P
na razie nie wyobrażam sobie robić rozliczeń rocznych i sprawozdań moich ukochanych spółek...zacznę się martwić w listopadzie:P ew jak znowu któryś z Panów sobie wymyśli, że chce bilans za 2008 rok:P
a tak poza tym to małe kryzysy zażegnane:)
czytam pasjonującą książkę i próbuje zmienić podejście do pewnych spraw i chyba nawet częściowo mi wychodzi. W końcu niektóre sprawy nie są warte tego by się nimi przejmować, szczególnie te, które nie wpływają na to kim chcemy być i co chcemy w życiu osiągnąć.
a przede wszystkim, jeśli sami siebie nie szanujemy to inni też nie będą nas szanować. jeśli przejmujemy się rzeczami nie ważnymi to co mamy zrobić z tymi na prawdę mającymi znaczenie?
"w życiu najbardziej liczy się nasza odpowiedź na to, czego w nim doświadczamy"
|
|
|
|
chmurnie
|
buu mam wrażenie, że ilość obowiązków, która spadła mi na głowę przerasta mnie. nie radze sobie, nie wyrabiam się ze wszystkim i nie potrafię tego wszystkiego jakoś skoordynować. i w dodatku sesja jeszcze teraz;/
i pewnie to wina cholernego okresu a raczej jak zwykle jego braku.
może minie a może nie, pewnie nie. lubię swoją prace ale za duża odpowiedzialność w stosunku do mojej wiedzy :(
|
|
|
|
`
|
nowe ciekawe propozycje i co z tego, że nic nie wyszło(nawet nie wiem czy bym chciała) ale miło, że ktoś nas docenia i że podoba mu się jak pracujemy i to jacy w tej pracy jesteśmy. Fajnie również, że ktoś wprost mówi, że nas lubi albo że dobrze mu się z nami pracuje.
poza tym jesteśmy na tyle młodzi, że naprawdę możemy wszystko i nic nas nie ogranicza :)
|
|
|
|
myszka
|
nie wiem co mam robić z jednej strony chciałabym a z drugiej boje się, że sobie nie poradzę...
poczekamy ktoś zadecyduje za mnie
a jednak miło, że ktoś docenia to co robimy :)
|
|
|
|
ja już nigdy się nie zmienie?
|
beznadzieja. dziś.
bo w pracy źle bo nie lubię dostawać opieprzu właściwie za nic. bo mam dość. bo zmęczona tym wszystkim jestem. bo chce wyjechać, nie myśleć nie czuć nie przejmować się pierdołami.
bo jak to ktoś dziś mi powiedział przecież mam chłopaka, rodzinę a praca nie jest ważna. bo nie warto się przejmować osobami które że tak powiem "wyżej srają niż dupę mają". i jeszcze wkurza mnie to że jedyna na prawdę sympatyczna osoba została zwolniona z pracy ( nie u mnie tylko klientka). a oczywiście ci wszyscy wredni co się wyżywają na mnie jakoś odejść nie mogą:(
i siedzę i piję. i sesja zaliczona i to bez poprawek.
i niby generalnie ok. bo podwyżkę dostałam bo umowę o pracę też. tylko co z tego jeśli nie potrafię sobie olać pewnych spraw i się przejmuję jak idiotka ludźmi, którzy nie są tego warci i pracą, która też tego warta nie jest.
i co wypłaczę się, napiję. powiem sobie że więcej przejmować się nie będę. jasne do następnego razu;]
|
|
|
|
a więc tak:)
|
szkoła:
sesja trwa niby jeszcze ale został tylko jeden egzamin więc już się cieszę:) póki co wszystko zaliczone czekam jeszcze na wyniki 3 ale myślę że będzie dobrze no po za tą jedną anatomią ale może jakimś cudem też się uda:) i chce żeby ten 1 rok już minął bo zlookałam rozpiskę przedmiotów i myślę że dalej będą ciekawsze przynajmniej dla mnie:)
praca:
prócz tego że jej dużo (ale jeszcze tylko tydzień:D) to spoko :) comiesięczne premie, atmosfera spoko. i już nawet się cieszyłam że skończę pewną sprawę no ale nie uda się i nie wiem czy kiedykolwiek się uda:p faceci ciągle zmieniają zdanie a to się nie mogą zdecydować gdzie mieszkają a to ile chcą mieć udziałów w firmie...a szefowa wyjeżdża chyba na 2 tyg a na pewno na tydzień więc luzy będą;D
a reszta hm no cóż czasem mnie wkurza ta moja połówka bo niektórych rzeczy nie rozumie i ja nie wiem dla czego ale z 2 strony ja też nie wszystko rozumiem. ważne że jakoś się dogadujemy raz lepiej raz gorzej.
cdn
|
|
|
|
*
|
no i po Świętach...
szybko minęło, przerażająco szybko. Rok też szybko zleciał. Trochę zmian studia, praca.
praca. Przeraża mnie koniec roku i to co się będzie działo tam po 10 stycznia. Jaki ogrom pracy czeka a ile rzeczy jeszcze nie zrobionych leży. Trochę się nauczyłam, trochę też po dupie dostałam szczególnie przez pierwszy miesiąc. Ale cieszę się może to co teraz robie kiedyś mi się przyda i o dziwo coraz bardziej mi się podoba. Choć oczywiście strasznie mnie niektóre rzeczy wkurzają, szczególnie taka jedna co się ciągnie odkąd pracuje. I jak to stwierdziliśmy na Wigilii zaczęłam prace od tego i pewnie jak będę odchodziła to nadal będę to robić;) Ludzie w pracy super, jest o czym pogadać z czego się pośmiać no i nawet odstresować się można:) co do klientów to na szczęście jakieś wielkiej styczności z nimi nie mam. Głównie to z 2 klientkami, ale mam farta i obie z charakteru są spoko:) tylko czasem trochę upierdliwe i zamieszania jest sporo przez nie. i ogólnie zadowolona jestem, choć oczywiście i znalazło by się coś na co można by pomarudzić ale po co:)
i Wigilie w pracy uważam za bardzo udaną. pierwszy raz tak na prawdę chyba wszyscy poczuli się docenieni. a no i wchodząc rano do firmy fajnie jest zobaczyć prezent dla siebie pod choinka;) i dawno się tak nie uśmiałam jak siedząc za stołem z tymi ludzmi i zajadając pierogi:D
i jakoś nie wyobrażam sobie że ja albo gośka, że jedna z nas odeszłaby z firmy a 2 by w niej została. a już na pewno nie wyobrażam sobie że ona odchodzi a ja zostaje. bo trzeba mieć człowieka z którym można się powygłupiać, wypuścić z siebie stres ale i przy kawie porozmawiać o poważnych sprawach.
Studia. hm no czasem nawet bywam ostatnio może nie za dużo bo a to na śniadania jeździmy a to zrywamy się bo rajd jakiś jest. no i urządzamy sobie turnieje czyj chomik dalej lata:P ale generalnie jest ok. zobaczy się po sesji jak będzie:P najgorsze, że pierwszy egzamin już 5 stycznia:/ i tylko trochę żałuje że nie poszłam na inny kierunek ale jeszcze nic nie wiadomo to dopiero pierwszy rok może kolejny będzie ciekawszy. no i w sumie poznałam fajnych ludzi szczególnie taką 2 :)
reszta bez zmian:)
no i odzyskałam coś w co już zaczęłam wątpić, chociaż zawsze miałam nadzieję i wierzyłam, że coś się zmieni. "wszystko co nie jest pogrążone w spokoju, będzie krzyczeć". i dobrze.
i jedyne co mnie irytuję w moim aktualnym życiu to brak czasu, kiedyś miałam go zdecydowanie więcej. a ostatnio po prostu dużo rzeczy mi się nie chcę. bo czasem przychodzi zmęczenie i zwątpienie. bo bywają dni kiedy nic nie wychodzi.
całe Święta leniuchuje i dobrze bo to ostatnia taka okazja do marca.
i czasem warto czekać i marzyć.
marzenia na nowy rok też są :)
i największą wartość mają rozmowy między nami i uczucia jakie w nas wywołują. i dziękuje wam za to:)
no i zyskałam pewność, że to co ma/miało ogromne znaczenie kiedyś do nas wróci.
|
|
|
|
.
|
co ma być to będzie - wiem odkrywcze :P
za miesiąc za dwa a może za pół roku okaże się czy to co dawno temu miało dużą wartość może mieć ją i teraz
"a nadzieja budzi się"
a jak nie to trudno widać tak musi być i tyle
i tak jakby optymistycznie
i śnieg spadł:)
|
|
|
|
"przemija czas, przemija nie zbliża nas"
|
a tym razem walczyć nie będę
i tylko mierzi własna głupota,to że wcale nie uczę się na błędach
pozostaje żal
i wiara, tylko w co?
|
|
|
|
sny
|
od jakiegoś czasu budzę się z przeświadczeniem, że płakałam, czasem jest to tylko niewyraźne uczucie, które mija a czasem pewność...śnią mi się koszmary, czasem pamiętam je odrazy, bywa, że dopiero w ciągu dnia sobie je przypominam, zdarza się, że w ogóle ich sobie nie uświadamiam. są i znikają. i nie wiem jaka jest przyczyna.
i boje się. boje się zasnąć.
|
|
|
|
boje się
|
|
|
|
wakacyjnie
|
jak można być z kimś i traktować go jak psa? pomiatać nim i to przy jego znajomych...lepiej już by się rozstali.cóż niektórzy z wiekiem głupieją a powinno być na odwrót.
a wakacje dobrze:D wyjazdy 2 zaliczone, oba bardzo fajne :) mam cichą nadzieję na jeszcze jakiś 2-3 dniowy wypad ale to się okaże :)
prawko póki co do przodu oby tak było do końca.
pracy brak (wrrr tylko pielęgniarek i do spożywczaka potrzeba w tym głupim mieście a sorry jeszcze kierowców:])
21.08 praca jest znaczy dzwonią w czwartek rozmowa gdzieś daleko na drugiej stornie wawy no ale się przejadę zobaczę:)
co poza tym hm w związku good czasem miewamy jakieś drobne kłopoty ale generalnie radzimy sobie i przeważnie jest super:)
dziwne sytuacje też bywają, nierozumienie niektórych ludzi, ale chyba tak po prostu musi być, nie wszystkich musimy rozumieć nie z wszystkimi musimy się zgadzać.
tak w sumie to jestem zadowolona z życia i doceniam i siebie i jego i was:*
|
|
|
|
a nadzieja budzi się i zasypia
|
tak sobie siedzę i myślę, że nigdy nie osiągnę tego o czym marzyłam przeze mnie samą.ale może skoro nie dążyłam do tego wystarczająco mocno i wytrwale oznacza to, że wcale to nie było moim marzeniem? bo skoro czegoś bardzo pragniemy to dążymy do tego a ja tego nie robiłam, przynajmniej od pewnego momentu. czy żałuję?chyba tak.zawiodłam samą siebie.
i w dziwny sposób czuję się odepchnięta, nie dosłownie. nie wiem jak to wytłumaczyć.
niby wszystko pięknie ładnie ale ja nie czuję się spełniona.nie jest to to czego chciałam przez całe moje życie. a może właśnie o to chodzi, że wmawiałam sobie, że czegoś chce a w rzeczywistości tak nie było a teraz tylko pozostaje żal i pewne zwątpienie.
i czuję się zdezorientowana. a do pewnych spraw nie mam już siły i niestety nie widzę sensu.
jestem zmęczona.
|
|
|
|
beznadzieja
|
nic z tego wszystkiego nie wynika nic z tego nie bedzie i po chuj ja cokolwiek mowie skoro i tak ma to w dupie.
nie wesolo.
|
|
|
|
|
|
|