Blog: 401370 blogów  Forum: 162960 postów  Galeria: 92501 zdjęć !  On-line: 301 osób

 COOLTURA

 SPORTY

 GALERIA

 BLOG

 GRY

 GRONET

 KOMÓRKI

 ŚCIĄGNIK

 E-MAIL
  |     |  Twój profil  |  Spis blogów  |  Kontakt  |  FAQ  |  Regulamin  |  Pomoc
archiwum 2011
wrzesień
październik
listopad
grudzień

 
archiwum 2012
styczeń
luty
marzec

 
Pięknej duszy obce są mroki życia
Amazing broken woman
Happiness is easy
Krzyk w futrze
Witajcie w jej życiu
Samica Homo Sapiens
Szum wiatru i stereo
Od lat 18
 

 
  last summer wish
    nast >>
...
 
Dziś, nawet nie wiesz jak bardzo tęsknię....
 
[komentarze]  (3) [14:08 24/03/12]
Stay
 
Stay
Darkness takeover now
Stay
No thinking twice
Stay for tonight
The sound of your heart
Racing faster for me
Is what will save me...



Nie potrafię wyrazić tego słowami. Mam żal do świata, że tworzy taką smutną, przygnębiającą, niesprawiedliwą, ale niestety prawdziwą historię. Codziennie te same sny, te same myśli i coraz więcej pytań, na które nigdy nie uzyskam odpowiedzi. Kolejny raz zmagam się z ciemnością, którą cały czas mam przed oczami. Moja wyobraźnia tworzy obrazy, które za chwilę rozmywają się w nieświadomości. Nie chcę takiej próby, nie chcę kolejnej bolesnej straty. Nie chcę, bo po prostu jej nie wytrzymam.

Proszę obiecaj mi, że to ostatni taki dzień w moim życiu.
 
[komentarze]  (11) [22:10 14/02/12]
The tears keep falling...
 
Śmierć jest ostatnim etapem naszego życia, każdy z nas kiedyś umrze. "Kiedyś"... nikt nie spodziewa się w jakim momencie to się stanie, w jakich okolicznościach i kto będzie za nami płakał. Ból jest o tyle większy, gdy Bóg zabiera do siebie osoby, które miały plany, marzenia i całe życie przed sobą. Gdy zabiera ludzi, którzy wkrótce mieli zacząć nowe życie, u boku ukochanej osoby. Dziś nie wiem jak sobie z tym poradzić, wiem że mój ból, w porównaniu z bólem rodziny, jest niczym. Wiem jak to jest stracić kogoś kogo tak bardzo się kocha, więc jedyne co mogę zrobić, to pomodlić się za siłę dla jej rodziny. Wiem jednak, że nie umiera ten, kto trwa w pamięci żywych.

Śpij spokojnie Aniołku.

 
[komentarze]  (24) [12:19 29/01/12]
What makes me strong?
 
Wiesz, zdążyłam nawet pomyśleć, że mogę być szczęśliwa. Pomarzyć o tym...

A teraz, wszystko jest bez sensu. Dziś wszystko jest bez sensu.


W pełni skupiona na studiach, jedyne co mi teraz pozostało, wiara w to, że osiągnę coś w życiu. Wiara w siebie, bo w ludzi już nie wierzę.

Ale wszystko będzie dobrze, prawda?

 
[komentarze]  (21) [stworz. 13:35 12/01/12 
mod. 12:13 18/01/12]
Choćby oczy miały spłonąć z bólu
 
If you can't look back on your year and cry, whether of joy or sadness, consider it a year wasted.

Ubolewam nad swoją decyzją odnośnie wybrania kierunku jaki studiuję. Jest ciężej niż myślałam, a będzie jeszcze gorzej. Odkąd wróciłam do mojego miasteczka studenckiego, nie robię nic poza uczeniem się. A minęły przecież dopiero trzy dni. Rano jako wrak człowieka, po dwóch godzinach snu zrywam się na zajęcia. Do domu wracam wieczorami, bo przecież nie ma to jak mój plan, następnie jem jabłko, które popijam poweradem i biorę się za naukę. I tak w koło pierdoło (albo w koło Macieju jak kto woli). No ale jak to się mówi, co nas nie zabije, to nas wzmocni. W moim przypadku to chyba nie do końca prawda, bo w ciągu tych trzech dni, zrzuciłam kilogram... chociaż pozbędę się tych niechcianych kilogramów, które nabyłam w okresie świąt. Przynajmniej dziś sobie daruję, bo jutro jako grzeczna i przykładna córeczka wracam na długi weekend do domu. Uczyć się oczywiście, nie wylegiwać.

W pierwszy dzień nowego roku, zrobiłam sobie swego rodzaju rachunek sumienia. Wyszło jak wyszło, ale czego można się spodziewać po toku rozumowania osoby, która przeżyła sylwestra na ulicy Narocz. Opisałabym ową noc kilkoma słowami, ale chyba nie nadaje się to do przekazania publicznego. Cenzuralnie kilka podeptanych osób, wielki siniak na udzie, wiele dziwnych miejsc i moc zabawy z najbliższymi!

Wracając, wiem już, że nie jest mi łatwo bez Niego żyć. Nie jest mi łatwo nawiązywać kontakty z innymi mężczyznami, ale zdałam sobie sprawę z tego, że życie płynie dalej, a moje łzy nikomu już nie pomogą, ani mi, ani jemu tym bardziej. Czas mija, jednak tęsknota nabiera na sile. I wiem, że zawsze będę tęsknić za tym co było, za Nim. W mojej pamięci pozostaną najpiękniejsze cztery lata mojego życia z człowiekiem, którego kochałam ponad wszystko. I kocham dalej, mimo tego że moje oczy nie ujrzą go już nigdy więcej. Mimo tego, że moje dłonie nigdy więcej nie dotkną jego dłoni. Moje usta, jego ust. A moje serce, nigdy więcej nie zabije mocniej gdy przytuli mnie do siebie. Straciłam cząstke siebie i już jej nie odyskam.
Złożyłam jednak obietnicę, sobie i Jemu. Obiecałam, że otrząsnę się, nawet jeśli miałoby mnie to wiele kosztować.

I choćby oczy miały spłonąć z bólu, patrzeć nie zabroni mi nikt!
 
[komentarze]  (20) [stworz. 22:21 04/01/12 
mod. 22:44 04/01/12]
FEMME FATALE, ALWAYS ON THE RUN
 
Na samym początku chciałam zaznaczyć, że to co tu piszę nie musi się wcale nikomu podobać. Nie traktuję swojego bólu jako wyjątkowy. Wiem, że na świecie są ludzie, którzy stracili ukochane osoby i żyją dalej. Ja również żyję i wcale nie uważam, że nigdy w życiu nie spotkam osoby, która będzie kochała mnie tak, jak kiedyś On. Na samym początku napisałam, że zakładam tego bloga, po to aby sobie pomóc. Piszę tu o swoich uczuciach, o tym co przeżywam i wcale nie uważam tego za użalanie się. Mam do tego prawo, a jeśli komuś się to po prostu nie podoba, nie musi tego czytać. Tak wiem, blog to publiczne miejsce, ale w prawym górnym rogu, znajduje się taki czerwony krzyżyk, dużo nie kosztuje wciśnięcie go. Pozdrawiam.


Nadeszły długo oczekiwane przeze mnie święta. Nareszcie mogę cieszyś się względnym spokojem w zaciszu rodzinnym. Napisałam względnym, bo od dzisiejszego ranka ganiam po kuchni, robiąc różne śmieszne rzeczy przy gotowaniu. Poza tym ostatnie kilka dni w moim mieście studenckim były tak zakręcone, że chyba wolę bieganie po kuchni, niż siedzenie na zimnej stancji. Przez te trzy uczelniane dni, wydarzyło się więcej niż przez trzy miesiące. D. znalazł w sobie wystarczająco dużo odwagi, aby przyjść pod mój dom z kwiatami i przeprosić za swoje tchórzostwo (?). Stwierdził, że zachował się jak niedojrzały chłopiec i przestraszył się tego, że może nam się udać. Ja za to, podczas rozmowy byłam wyjątkowo spokojna i nie odezwałam się ani słowem. Powiedział również, że dalej boi się mojego smutku i ciężaru który na sobie mam. Również, że chciałby uszczęśliwiać każdy mój dzień, ale bez mojej pomocy się nie obejdzie. Dał mi trochę czasu na przemyślenie, ale ja już następnego wieczoru "rzuciłam mu się na szyję". Spowodowane to było tym, że chyba za bardzo się za nim stęskniłam, być może to błąd z mojej strony, ale jeśli nie spróbuję to przecież się nie przekonam, prawda? Bez ryzyka nie ma zabawy, a zabawa jest przednia.
Poza tym, dostałam od niego ogrzewacze na dłonie, co jest troszkę śmieszne, bo po co mi ogrzewacze jeśli mam jego?
Przepraszam za taką chaotyczną notkę, ale nie mam teraz na nic czasu, a bardzo chciałam tu napisać.
 
[komentarze]  (49) [19:04 22/12/11]
Would you tell me how could it be any better than this
 


Dziś popełnię największy błąd mojego życia.

Grzeszne są nie tylko myśli, zamknięty krąg. Rozszerzone źrenice, euforia i my, tylko my.
DZIŚ BAWIĘ SIĘ W UMIERANIE...

 
[komentarze]  (39) [19:29 16/12/11]
The cold is looking for some way
 
I try to find myself
I try to move on
Dont know where I am
Please crry me home...


Zgubiłam się, a moje szczęście i spokój duszy nie trwały zbyt długo. Wszystko co osiągnęłam do tej pory, dzięki czemu się uśmiechałam i miałam siłę by żyć, ulotniło się. Tak po prostu zniknęło z zasięgu mojego wzroku. Wiem, że wiele jest w tym mojej winy. To ja spieprzyłam tą więź między nami, za dużo od niego wymagałam. Naiwnie myślałam, że zniesie wszystko na co go narażę. Widocznie nie zależało mu na mnie, tak jak myślałam. Kolejny raz czuję się tak jakby mnie ktoś połknął, przeżuł i wypluł. Okradziona z każdej pozytywnej emocji, naga. Każde jego słowo, docierało z ogromną siłą i raniło moją psychikę. Nie umiem przez niego płakać czy złościć sie na niego. Nie mam do tego prawa. Teraz potrzebuje spokoju w głowie, wreszcie jakiejś harmonii. Chcę się skupić na nauce, bo tylko dzięki temu w jakimś stopniu potrafię normalnie funkcjonować. Chcę osiągnąć pewien cel na studiach, a wiem że dokonam tego wyłącznie ciężką pracą. Marzę o tym i mam nadzieję, że to marzenie się spełni.
 
[komentarze]  (51) [16:05 12/12/11]
Where are you now?
 
Każdego miesiąca w ten sam dzień, przeżywam od początku jego odejście. Właśnie minął kolejny miesiąc, mimo tego, odchodząc dał mi jeszcze jedną życiową wskazówkę. Traktujmy każde spotkanie z ukochanymi osobami, tak jakby miało być ostatnim w naszym życiu. Doceniajmy każdą chwilę, i nie odkładajmy niczego na jutro. Bo jutra może nie być.
Wczorajszej nocy poprosiłam jego mamę, o noc w ich domu. Spałam pod jego pościelą, czułam jego jeszcze długo obecny zapach. Patrzyłam na jego kurtkę, spodnie i sweter położony na krześle. Czułam się tak jakby po prostu wyszedł, tylko na chwilę. Nie wiem czy to normalne, że czuję fizyczny ból. Boli mnie wszystko, każdy mięsień, każda cząsteczka mojego ciała. Czasem przestaje wierzyć, że ta próba od Boga ma jakiś cel. Ta potworna pustka i bezsens dalszego życia, przygniata mnie. Daję sobie radę jakoś żyć na tym świecie, ale ten dzień i wspomnienie o nim, jest jak potworny cios w serce. Zabija, powoli wyniszcza mnie od środka. Boleć nie przestaje, ale nauczyłam się z tym żyć. Przestałam płakać rano i wieczorem, przestałam cały czas o nim myśleć i zastanawiać się dlaczego tak się stało, bo wiem, że nie otrzymam odpowiedzi. Nauczyłam się żyć z tą świadomością, że mojego ukochanego nie ma już przy mnie, że się już do mnie nie uśmiecha, nie przytula mnie i nie całuje. Każdego dnia mam moment, w którym o nim myślę, ale te myśli stają się dobrymi wspomnieniami, które nie powodują już łez. Przecież nie mogę pozwolić, aby przyszłość zawaliła mi się na głowę.

Wspomnienie o Nim zostanie w mojej pamięci, a uczucie do Niego w moim sercu.
Tomaszu, do końca życia będę Cię kochać miłością nieskończoną.
 
[komentarze]  (33) [19:53 02/12/11]
You are so beautiful...
 
Nie zdążyłam powiedzieć Ci, jak bardzo Cię kocham. Nie powiedziałam Ci, że chciałabym spędzić z Tobą resztę mojego życia. Wypełnia mnie pustka, która rozdziera całą moją duszę. I płaczę. Płaczę, tuląc do piersi Twoje zdjęcie.


Nikt nie ma prawa mówić, że zapomniałam. Nikt nie ma prawa mówić, że przestałam za Tobą tęsknić. Bez Ciebie cały mój świat nie ma sensu. Wcale nie jest łatwiej, tak naprawdę jest coraz trudniej. Jak mam sobie poradzić w tej ohydnej rzeczywistości, która nie jest już przepełniona Tobą?
 
[komentarze]  (53) [02:19 27/11/11]
Where have you been all my life?
 
Where have you been
Cause I never see you out
Are you hiding from me?
Somewhere in the crowd..



Chyba Pan Bóg sobie ze mnie kpi, dosłownie! Moi przyjaciele codziennie od ponad roku powtarzali mi, abym w końcu znalazła sobie kogoś, kto pozwoliłby mi zapomnieć. Zawsze upierałam się, że na to jeszcze za wcześnie. Ostatnio opowiedziałam im o D., o tym że chciałabym aby z tego w przyszłości coś wyszło. Również, że bardzo mi na nim zależy. W związku z ich wcześniejszymi słowami, myślałam że będą szczęśliwi, wiedząc że jest mi teraz tak dobrze, jak dawno nie było. Niestety, przeliczyłam się. Większość z nich stwierdziła, że bardzo szybko zapomnialam o T., zarzucili mi, że już za nim nie tęsknię i szybko umiem znaleźć sobie pocieszenie. Minął ponad rok, dalej jest mi ciężko, dalej staram się z tym wszystkim uporać, poukładać swoje życie. A teraz gdy pojawił się D. wszystko zaczęło nabierać kolorów. Dzięki niemu, wiem że mam kogoś kto jest mną zauroczony, kto się mną interesuje i troszczy się o mnie. To chyba dobrze, że w końcu leczę się ze swojego upośledzenia w stosunku do mężczyzn, prawda? Nie mam im za złe tego, że tak myślą, jest mi po prostu cholernie przykro. Żyłam ze świadomością, że mimo wszystko będą akceptować każdą moją decyzję, nawet jeśli nie będzie zbyt trafiona.
A jeśli chodzi o D. to nasza znajomość się rozwija, w dobrym kierunku. Spotykamy się codziennie, każdy dzien przynosi coś, za co jeszcze mocniej go uwielbiam. Mogę przyznać, zauroczyłam się. Zakochałam, to jeszcze za duże słowo. Chciałabym mieć go przy sobie, jako przyjaciela, partnera, chłopaka. Móc się do niego zwrócić, w każdej chwili, każdego dnia i każdej nocy. Przekonałam się, że nic nie trwa wiecznie, więc po prostu chciałabym aby był przy mnie, nawet jeśli to ma się szybko skończyć. Po prostu go potrzebuję, jak powietrza. Przynajmniej babcia cieszy się, że w końcu zaczęłam się szczerze uśmiechać. On powoduje u mnie taki uśmiech. Sprawia, że chce mi się wstawać z łóżka, wychodzić z domu i żyć, po prostu żyć.
 
[komentarze]  (15) [21:39 25/11/11]
WE FOUND LOVE IN A HOPELESS PLACE
 
"I saw you screaming when no one can hear. You always feel ashamed that someone could be that important that without them, you feel like nothing. No one will ever understand how much it hurts. You feel hopeless, like nothing can save you. Then when it's over, it's gone, you almost wish you could have all that bad stuff back, so that you can have the good." - Kocham tę piosenkę!

Dużo nauki, ciężko mi pogodzić to wszystko ze sobą. Ostatnimi czasy nie śpię prawie w ogóle, w dzień chodzę na zajęcia, uczę się, za dużo czasu poświęcam spotkaniom ze znajomymi. Przyjeżdżając do domu mogę chwilę odpocząć, jeśli odpoczynkiem można nazwać siedzenie na podłodze i bycie otoczonym milionem książek. Trochę mniej martwię się tym, że mogę nie dać rady sobie tutaj na studiach. Wiem, że póki nie przyjdzie sesja, nie mam co gdybać, bo tak naprawdę to od niej wszystko zależy.
Coraz częściej spotykam się z D. Znalazłam z nim wspólny język i jest nam dobrze w takich stosunkach w jakich jesteśmy. Przynajmniej na razie. Jest kimś, dzięki któremu pozwalam sobie zapomnieć o tym wszystkim co mnie boli, a będąc z nim po prostu myślę o sobie. Lubię trzymać głowę na jego klatce piersiowej, wtulona w niego, rozmawiając o wszystkim i o niczym. Zasypiając u jego boku, gdy łaskocze mnie po plecach i brzuchu. Jest dobrym przyjacielem, tylko przyjacielem. Chyba na razie nie potrafiłabym być z kimkolwiek, jest chyba za wcześnie. Wiem tylko, że świetnie całuje, ale spróbowałam tylko raz. Póki co jest dobrze, tak jak jest. Nie chcę tego psuć, robiąc jakiś gwałtowny manewr.
D. jest taki, jakby pochodził z dawnych czasów. Przepuszcza mnie w drzwiach, odnosi się do mnie w taki sposób, w jaki nikt nigdy tego nie robił. Ma swoje przyzwyczajenia, które cholernie mi się podobają. Lubię patrzeć w jego głębokie, czekoladowe oczy, które są pełne radości i nadziei. Ma uśmiech jak małe dziecko i dołeczek w jednym policzku. I pięknie pachnie. Być może jest mi z nim tak dobrze, bo tego potrzebowałam. Kogoś takiego, kto by się mną zainteresował w pełni. Babcia mówi, że nareszcie szczerze się uśmiecham.
 
[komentarze]  (31) [16:46 18/11/11]
WE'LL WALK IN THE FIELDS OF GOLD
 
So she took her love for to gaze a while
Among the fields of barley
In his arms she fell as her hair came down
Among the fields of gold..




Wczorajszy dzień tak boleśnie spadł na moje serce. Tak naprawdę nigdy nie powiedziałam Ci żegnaj, bo gdzieś we mnie żyje nadzieja, że jeszcze kiedyś się zobaczymy. Wiem, że popełniliśmy jeden błąd, którego teraz bardzo żałuję. Nie mając świadomości, że Ciebie może wkrótce zabraknąć, zrobiliśmy to co do nas należało. Zostawiłeś mnie tu samą, razem zdecydowaliśmy że kiedyś zostanę tu sama.
Patrząc wczoraj na Twoje zdjęcie wyryte w pomniku, wyobrażałam sobie, że za chwilę pojawisz się u mojego boku, złapiesz mnie mocno za rękę i razem przetrwamy ten dzień. I mimo tego, że nie mogłam poczuć Cię fizycznie, czułam że jesteś obok mnie i nie pozwalasz na moje łzy, które wczoraj tak natarczywie cisnęły się do moich oczu. Wczoraj dosięgnął mnie największy ból, który sprawił, że stałam się wrakiem człowieka.
Radzę sobie, żyję, oddycham, uśmiecham się, nie wegetuję. Jednak myślę, czuję, płaczę, tęsknie, tęsknie tak niewyobrażalnie.


"(...) Poczekaj.
Przymknij oczy.
Odetchnij.
Wsłuchaj się w moje kroki w Twoim sercu.
Wcale nie odszedłem: ja dalej idę z tobą."



Tą notkę w pełni dedykuję jemu, jeśli chcecie coś napisać, to zróbcie to pod poprzednią notką.
 
[komentarze]  (56) [17:22 02/11/11]
Powiedz ile chwil zostało nam?
 
Oddaję Ci wolność, nie wiem co będzie.
Dni płyną wolno, widzę Cię wszędzie...




Dni pędzą jak szalone, nim się obejrzę będzie Boże Narodzenie co wiąże się z tym, że chwilę potem będę przeżywała katuszę na sesji zimowej. Dalej zastanawiam się co mnie podkusiło żeby obrać taki kierunek studiów. Być może wyobrażałam sobie, że będzie łatwo i podołam temu wszystkiemu. Tymczasem natłok nauki, tak bardzo mnie zajmuje, że nie mam czasu na przyziemne przyjemności. Z dnia na dzień jest tego coraz więcej i coraz bardziej martwię się swoją przyszłością na tym kierunku. Powoli zaczyna szwankować mój układ nerwowy i zdecydowanie brakuje mi minut w godzinie. Poza tym gdzieś we mnie siedzą jeszcze przyzwyczajenia licealne, których muszę się wyzbyć bo na tym długo nie pociągnę. Mimo całego zgiełku, zajęcia są naprawdę ciekawe i cholernie mi się tu podoba. Ludzie których poznaję, nie postrzegają mnie jako wariatki, ponieważ chyba sami często mają podobne problemy. A jeśli chodzi o wykładowców to jestem święcie przekonana, że żaden z nich nie był wzorowym studentem (jeśli takie pojęcie w ogóle istnieje), nie siedział cały czas z nosem w książkach i nie posiadał życia towarzyskiego. W związku z tym, do jasnej cholery czemu oni tak wiele od nas wymagają? Litości.


Zbliża się Święto Zmarłych, będzie to chyba najtrudniejsze święto w całym moim życiu. W listopadzie tamtego roku, nie byłam przy grobach bliskich mi osób, ponieważ zwyczajnie wolałam niszczyć sobie życie, byleby nie wracać do rzeczywistości. We wtorek muszę się z tym zmierzyć, niestety z każdą sekundą, coraz bardziej się boję. I chyba sama tak naprawdę nie wiem czego. Być może momentu, w którym ktoś mnie zapyta jak wygląda moje życie bez niego?

 
[komentarze]  (35) [stworz. 23:02 29/10/11 
mod. 12:53 02/11/11]
Proszę nie mów muszę odejść, tyle jeszcze na nas czeka
 
Wiem, że jeszcze kiedyś nadejdzie taki dzień, w tłumie przechodniów, całkiem przypadkiem ujrzę Cię...


Chcę znowu biegać z Tobą w deszczu i tańczyć aż do utraty tchu. Chcę budzić się rano wiedząc, że za chwilę Cię zobaczę.

I upadam za każdym razem, gdy udaje mi się podnieść. Nie proszę o nic innego, tylko wróć do mnie Kochanie.
 
[komentarze]  (56) [14:01 15/10/11]
 
    nast >>
kontakt | firma | regulamin | polityka prywatności | pomoc