|
|
|
2009.08.17 - i am a lyrical soul.
|
'ain't no other man... but you.' :)
nadal nie mogę się powstrzymać przed pisaniem notek 17. sierpnia, nawet jeśli od zeszłego roku napisałam ich zaledwie pięć.
niachu niach, bon anniversaire! <3.
##
'(...)uważne czytanie ostatniej strony gazety pierwszego dnia w nowej pracy zazwyczaj prowokuje jakąś reakcję. i owszem, jestem świadom minusów tej cudownej cechy, którą dysponują mężczyźni - mają zahamowania, nie wychodzą im związki z kobietami, ich rozmowy są trywialne i nudne, nie potrafią wyrażać swoich potrzeb emocjonalnych, nie potrafią komunikować się ze swoimi dziećmi, umierają samotni i w biedzie. no i co z tego, do cholery? skoro możesz wejść do szkoły pełnej ośmiuset chłopców, w większości starszych i większych, i nie czuć się zastraszony dzięki dodatkowemu Jimmy'emu Husbandowi w kieszeni swetra, to chyba dogodny układ.'
przepraszam za zwątpienie.
Everton - Arsenal 1:6 . <3
wakacje pełne kultury, że się tak wyrażę. ilość przeczytanych książek i obejrzanych filmów osiągnęła maksimum, jak na dwa miesiące. muszę powiedzieć, że duma rozsadza mnie od wewnątrz.
obserwując biedronkę, tuptającą po mojej firance, dochodzę do wniosku, iż nie mam nic ciekawego do przekazania. o ile kiedykolwiek miałam, dzisiaj niewątpliwie mam, ale watę cukrową zamiast mózgu.
nie jestem tylko w stanie zrozumieć, jak logicznie wytłumaczyć fakt, że facet, którego nie uważa się za przystojnego, ma w sobie coś, co sprawia, że w każdym kraju na świecie, tysiące fanek mdleje i wpada na ściany, myśląc o nim.
cóż, w każdym razie, ten facet obchodzi jutro 40. urodziny, więc ten, no. jeszcze więcej świetnych ról, które świetniejsze już być nie mogą. :) :*
http://youtube.com/watch?v=Tf9 tyH2SG_I
a sobie i innym, pod filmikiem podpisanym, życzę ochłonięcia i kategorycznego zaprzestania wpadania na ściany.
8. Czy kiedykolwiek będę mieć dzieci?
Sheryl Crow - if it makes you happy.
9. Jakaś dobra rada dla mnie?
Oasis - don't look back in anger.
10. Mój fetysz?
Away Boys - Thierry Henry.
po prostu.
11. Jak będę zapamiętany?
Pink Floyd - fearless.
12. Co ludzie myślą, kiedy widzą mnie po raz pierwszy?
No Doubt - just a girl.
13. Czy będę dobrym partnerem dla swojego chłopaka?
Loona - latino lover.
yeah! :D
14. Czy mam tajemniczego adoratora?
Pink Floyd - wish you were here.
Beck - everybody's gotta learn sometimes.
by fleUr henry.
|
|
|
|
2009.06.21 - dangerously in love.
|
'(...) W ostatniej chwili odciągnął mnie na bok. Na chodnik, tuż obok nas, zwaliło się drzewo. Poirot popatrzył na nie pobladły i zdenerwowany.
- Niewiele brakowało! To dosyć niezręczne, bo przecież niczego nie podejrzewałem... pojawił się dopiero cień wątpliwości. Gdyby nie moje kocie oczy, Herkules Poirot mógł zostać zmiażdżony, co byłoby niepowetowaną stratą dla całego świata. Ty również, mon ami, mogłeś teraz leżeć pod tym drzewem, chociaż to nie byłoby katastrofą na miarę międzynarodową.'
fascynacja geniuszem Agathy Christie nabrała chyba zbyt szybkiego tempa i powoli zaczyna przeradzać się w obsesyjne uwielbienie dla Poirota - kogoś, kto przecież, do cholery, nie istnieje.
1. Jak świat mnie postrzega?
The Beatles - another girl.
2. Czy będę prowadzić szczęśliwe życie?
Pink Floyd - high hopes.
3. Co myślą o mnie przyjaciele?
P!nk - sober.
;)
4. Czy ludzie pożądają mnie w sekrecie?
Dżem - naiwne pytania.
^^
5. Jak mogę się uszczęśliwić?
Lady GaGa - just dance.
6. Co powinienem zrobić z własnym życiem?
Kelly Osbourne - changes.
7. Dlaczego życie jest tak bolesne?
Josef Hedinger - about being alone.
wakacje coraz bardziej realną rzeczą w moim umyśle stają się, o co jest niezwykle trudno, zważając na panującą za oknem aurę.
dodatkowo na uwagę zasługuje fakt, że niezmiennie ma być tak przez kolejne dwa tygodnie.
no więc co innego, mnie, biednej pozostało, niż dalsze drążenie swojej detektywistycznej obsesji i dobijanie do końcowego etapu dopisania wszystkich książek Agathy Christie do listy przeczytanych?
ubolewam. ^^
małe postanowienie zrobione z panem W. podczas rozdania świadectw nie może zostać przemilczane.
lepsza ocena z fizyki.
j. polskiego.
WOSu.
historii.
to są moje postanowienia, do których to mam zamiar od września dążyć, gdyż, głupia, nie mam zamiaru przywyknąć do świadectwa bez biało-czerwonego paska.
przyrost ambicji? zapewne bardzo duży.
ale czy jest mi z tym źle? niestety niekoniecznie.
Sia - breathe me.
dawno świat słyszał, iż mogę nazwać jakąś piosenkę swoją ulubioną.
więc tę zdecydowanie mogę.
by fleUr henry.
|
|
|
|
2009.04.30 - flowers blossom in a winter time.
|
kur., nie chcę znowu być tą kolejną i tą w zastępstwie.
chyba pamiętam jeszcze jak się pisze notki.
żeby znaleźć na to czas i ochotę musiałam właśnie dowiedzieć się, że mam totalnie cały dzień wolny.
nie chcę dzisiaj nikogo widzieć na oczy.
obiecałam sobie co prawda każdy miesiąc w kalendarzu po stronie prawej, ale obiecałam sobie przede wszystkim nigdy z tego bloga nie zrezygnować.
za wiele rzeczy sobie obiecałam.
cudownie jest się nagle obudzić, zdać sobie sprawę, że budzik dzwonił przynajmniej 20 minut temu, włączyć radio i usłyszeć: (...) Manczester Junajted pokonał wczoraj na własnym stadione Arsenal 1-0. I była to wygrana jak najbardziej zasłużona.
drugie zdanie boli dwukrotnie bardziej niż pierwsze.
boli mnie lakonicznie ujęta prawdziwość tego zdania.
piszę dla siebie, bo chyba nadal mam złudną nadzieję, że w trakcie nagle spadną na mnie rozwiązania wszystkich moich problemów.
* piosenka, przy której lubię zasypiać to... 'Baya baya' Safri Duo.
* piosenka, przy której lubię się budzić to... 'Lovers in Japan' Coldplay.
moje myśli jak zawsze wybiegają za bardzo do przodu, a ja usilnie staram je skupić tylko na tym, jaki film wybrać na dzisiejszy wieczór.
jak wiele rzeczy mi nie wychodzi.
czy istnieje możliwość, że tekst piosenki jest zawsze aktualny, niezależnie od sytuacji?
bo tekst 'The time is now' totalnie jest.
mnóstwo czasu na czytanie książek.
miód na moje serce.
wszystkiego najlepszego :-*
Róisín Murphy - sow into you.
by fleUr henry.
|
|
|
|
2008.10.31
|
nie fajnie poświęca się przyjaźń dla celów wyższych.
i, tak, wiem, że jestem beznadziejna, i wiem, że póki to nie minie, nie będę w stanie sprawić, by wszystko było, jak dawniej, i na pewno nie będę w stanie napisać tutaj czegoś normalnego.
hm, o ile to, co kiedyś pisałam było normalne.
dziwne uczucie.
jesteś dla kogoś przesadnie miły, a ta osoba i tak zarzuca ci, że się wkurwiasz.
niezastąpiona przyjemność zaprzeczania.
trudno pozbywa się etykietek, które otoczenia przyczepia człowiekowi i tak naprawdę nigdy nie odkleja.
dzięki, A.
o k., znowu widzę Krisa na swoim blogu.
G., rusz łaskawie omegę na swojego floga. :*
f.
|
|
|
|
2008.09.30 - show must go on.
|
i tak sobie myślę, że chyba na głowę upadłam idąc do tego liceum.
ta szkoła mnie kiedyś wykończy, słowo daję.
jak widać, już żałuję użytych w poprzedniej notce słów.
(dziwnie to zabrzmi i zajedzie szpitalem psychiatrycznym, ale ja naprawdę chcę już do szkoły. ^^
ten ponad miesiąc siedzenia w domu odbija się niewątpliwie źle na moim samopoczuciu i poziomie inteligencji, który spada w zastraszającym tempie.
biologii mi trzeba, oto cały sekret. <ściana> - przyp. f.)
dzięki, panie A., za dzień wolny od biologii.
dzięki za przemyskie forty.
przepraszam, że jestem matematyczno-fizycznym debilem.
i za to, że połowa osób z mojej klasy ma wiedzę większą niż nasza nauczycielka.
**
wypiszcie jak najwięcej przedmiotów zrobionych z drewna.
B.: Z**, a Henryka napisałaś?
fleUr.
|
|
|
|
2008.08.30 - heat dies down.
|
dzisiaj kolorystycznie dopasowujemy się do kurtki Herbaty.
a żeby było fajnie, modnie, i żeby się G. podobało. :)
http://fr.youtube.com/watch?v=jjt z0q-FI_Y
http://fr.youtube.com/watch?v=msk GcO4FIGA&eurl
Wasi faceci to zwykłe banany, mój facet to Chiquita. xD
przykre jest to, że jedyny mecz naszych siatkarzy, na który człowiek wstał o 5:50, kończy się ich przegraną. -_-
zacznę podejrzewać, że przynoszę pecha.
o Jezu, przynoszę pecha!! :-O
ej, to naprawdę nie moja wina, że stanowię żywy przykład połączenia naiwności dwuletniego dziecka z gderaniem 70-letniej babci, oglądającej 'Modę na sukces'.
jestem jaka jestem. kurczę NO.
a swoją drogą, czy tak nie może być zawsze?
czy nie może zawsze się tak kończyć?
Arsenal - Twente 4:0.
Arsenal - Newcastle 3:0.
Manchester - Zenit 1:2. (xD)
duma mnie rozpiera.
komentarz do wybrania Kristjano zarówno najlepszym piłkarzem, jak i najlepszym napastnikiem zeszłorocznej edycji LM:
G.: ciekawe komu zrobił laskę, żeby go wybrali <co?>
[doprawdy głupio pisze mi się pod zdjęciem H.&H. o robieniu laski przez Kristjano. ^^]
dziwnie to zabrzmi i zajedzie szpitalem psychiatrycznym, ale ja naprawdę chcę już do szkoły. ^^
ten ponad miesiąc siedzenia w domu odbija się niewątpliwie źle na moim samopoczuciu i poziomie inteligencji, który spada w zastraszającym tempie.
biologii mi trzeba, oto cały sekret. <ściana>
wiem, daje sobie góra tydzień, żeby zacząć żałować tych słów.
a półtorej, żeby na dobre je wycofać.
ogólnie to: więcej ognisk na Zalesiu, o! :)
'baby baby baby...
from the day i saw you...
i really really want to catch your eyes...' <3
fleUr.
|
|
|
|
2008.08.17 - my love will turn you on.
|
H. <3
ŻONA ZE ZNAKU WODNIKA:
Wodniczka to dziewczyna nie dla każdego. Bystra, inteligentna, dowcipna, pogodna, wesoła. Typ na wskroś oryginalny. Pozbawiona wszelkich uprzedzeń i przesądów. Kiedy jest młoda i niedoświadczona, zdarza się, że ktoś ją poderwie i zdobędzie żonę przez zaskoczenie. Lecz po trzydziestce jest bardzo ostrożna. Partner musi reprezentować wysoki poziom intelektualny, musi mieć w sobie coś, czym można jej zaimponować.
Wodniczkę zdobywa się albo z miejsca, albo wcale. Jest ona życzliwa, prostolinijna i wierzy ludziom, ale tak jak wiele kobiet czuje wstręt do myszy i pająka, tak Wodniczkę ogarnia obrzydzenie, kiedy na drodze życiowej napotka głupca, chama lub oszusta. Jeżeli jej serce jest zaangażowane, potrafi żyć z partnerem zgodnie aż do śmierci. Nie ma w niej wyrachowania i chłodnej kalkulacji. Większość Wodniczek to kobiety towarzyskie, miłe, czujące się dobrze wśród ciekawych ludzi.
Kto pojął żonę Wodniczkę, można o nim powiedzieć, że wygrał na loterii wielki los. Niestety nie każdy mąż potrafi docenić tę wspaniałą partnerkę.
Pan Lew + Panna Wodnik = 4/5 punktów.
bez ściemy, sama prawda.
no więęc... najlepszego! <3
źle powieszony plakat reprezentacji Francji zaraz doprowadzi mnie do pasji.
hej, nie zaczęliśmy tak źle, AFC.
Arsenal - West Bromwich Albion 1:0.
Samiiiirr. ;*
{Nicklas. <3}
natomiast ja zaczęłam źle, gorzej nie mogłam.
totalnie zaprzepaściłam swoje szanse na szczęście, albo przynajmniej tak mi się wydaje.
jeśli wszystko skończy się tak dobrze, jak powinno, ogłoszę się geniuszem. serio serio.
usilnie próbuję sobie przypomnieć, jaka muzyka była kiedyś tą dobrą na wszystko.
kiedyś mogło być to tylko Linkin Park, teraz...
cóż, teraz chyba nadal jest to Linkin Park, ale trzeba to jeszcze sprawdzić.
i może ustawienie 'By myself' jako budzik to nie jest taki zły pomysł...
a na łatwiejsze dni 'A place for my head'.
naprawdę nie lubię pisać notek pod przymusem.
Interpol - rest my chemistry.
[m.: co jest?
f.: spaaaaćć...
m.: spanie, czy zakochanie...?]
by fleUr henry.
|
|
|
|
2008.08.10 - c'est pas ma faute à moi.
|
szczęście moje, że nie zapomniałam nowego hasła na bloga.
szczęście w nieszczęściu.
i czytając pierwszą poobozową notkę z zeszłego roku, dochodzę do wniosku, że w roku bieżącym nie uświadczyłam tylu atrakcji ze strony współtowarzyszy czegoś, co po pierwszym tygodniu nazwać mogłam tylko męką.
ale przyznać otwarcie mogę, że chyba ostatnie dni zmieniły trochę mój pogląd na całą sprawę.
nie zapominając jednak o tym, co było wcześniej.
nie stało się nawet nic, co w jakikolwiek sposób pomogłoby mi coś tutaj stworzyć.
pragnę zauważyć tylko, iż życiowa taktyka niektórych osób diametralnie zmieniła mój pogląd na iloraz ich inteligencji.
ale jednak ogarnia mnie niemiłe uczucie, gdy pomyślę, że ten wyjazd pozostawił po sobie tylko dwie rzeczy. ślad opalenizny i niepohamowany żal do pewnej osoby.
i może dodatkowe utwierdzenie w przeświadczeniu, iż istnieją jeszcze głupsze osoby ode mnie.
czas wolny od szkoły w zastraszającym tempie prześlizguje mi się przez palce, co autentycznie napawa mnie nutą niepokoju.
teraz tylko czekać, aż ta nuta raczy zamienić się w lęk przed kolejnymi sprawdzianami z przedmiotów nazywanych rozszerzonymi.
nie mogę powiedzieć, iż spiszę te wakacje na straty, ale naprawdę nie mam pojęcia, co jeszcze w przeciągu tych trzech tygodni (SIC!) mogłoby się stać, by jednak do udanych je zaliczyć.
typowo kobiece rozrywki średnio mnie rajcują, ale jednak jeden, mały zakup potrafił naprawdę poprawić mi humor. choć średnio kobiecym zakupem nazwać można plecak z nazwiskiem Henryka.
G., naprawdę bardzo chciałabym się dowiedzieć co to jest gra półsłówek.
chyba jednak muszę wsiąść do samochodu z Twoim ojcem. ;)
by fleUr henry.
#14
|
|
|
|
2008.07.23 - here comes the sun.
|
mhm.
tak sobie pomyślałam, że jeśli nie napiszę czegoś TERAZ, to później już na pewno nie.
taka pogoda naprawdę jest w stanie wywołać u ludzi depresyjno-samobójcze myśli.
nie bez powodu w krajach, gdzie najrzadziej świeci słońce dochodzi do największej liczby samobójstw.
w taką pogodę moje wyjście z domu ograniczyło się do odwiedzenia biblioteki i spytania o inny egzemplarz 'Traktatu morderczo - filozoficznego'. nie żeby ten był zły.
wyjmując oczywiście to, że brak mu 15. stron.
tya, a gdy niezwykle miła pani bibliotekarka, która sama dwa dni wcześniej poleciła ci tę książke, mówi, że to jedyny egzemplarz, jaki posiadają, człowiekowi nagle zaczyna się wydawać, że na dworze pada jeszcze bardziej niż sekundę wcześniej.
powiedziałam tylko, że książka jest za dobra, by oddać ją przed skończeniem (pominę fakt, że zawsze czytam książki do końca (pan Sienkiewicz raczy wybaczyć mi to niewinne kłamstwo)) i dobrnę do ostatniej strony pomimu ubytku tych od 128. do 143.
i generalnie, naprawdę zaczynam cieszyć się z wyjazdu do kraju, gdzie pogodę mam z góry zapewnioną.
ostatecznie za opady śniegu też się nie obrażę.
* osoba z życia publicznego, która wzbudza we mnie największą sympatię, to... Arsene Wenger.
* osoba z życia publicznego, którą darzę ogromnym szacunkiem, to... Arsene Wenger.
* osoba z życia publicznego, do której mam największe zaufanie, to... Arsene Wenger.
hm, hm, hm... jeśli nie odczuwam wewnętrznej potrzeby publicznego zjechania jakiejś osoby/osób, to czy oznacza to, że ze coś ze mną nie tak?
kurcze, i nawet nie czułabym radości po zrobieniu czegoś takiego.
'Życie za życie' przy towarzystwie takiej aury panującej za oknem to chyba jednak nie był najlepszy pomysł.
aczkolwiek nie zmienia to samego faktu, iż film był rewelacyjny.
tato, chyba znowu obejrzałam jeden z najlepszych filmów w życiu.
ale jeśli to pogoda wpłynęła na mój dzisiejszy sen, to, Boże, spraw by deszczu nie zabrakło jeszcze przez miesiąc.
fleUr henry.
|
|
|
|
2008.06.23 - time takes too much time.
|
nie ma jak koniec miesiąca i tylko jedna w nim notka.
czy wspominałam już, że Euro pochłania cały mój czas?
nieciekawe jest życie kibica reprezentacji Francji, o wiele ciekawsze Hiszpanii.
quel magnifique, Espagne, quel magnifique!
jak to się dzieje, że niektóre notki po prostu... po prostu wychodzą i, jakby na to nie patrzeć, jestem z nich zadowolona?
nie wynika to z dostatecznej ilości tematów do opisywania, nigdy z tego nie wynika.
no więc z czego?
chyba cztery lata to za mało, by się dowiedzieć.
a właściwie to nigdy nie lubiłam wakacji. teraz chyba nie lubię ich jeszcze bardziej.
odczuwam nastrój kolejnego, nikomu niepotrzebnego, długiego weekendu, który absolutnie nie działa na moją korzyść. także.
obawiam się, że w momencie, gdy zdam sobie sprawę, iż ten weekend tak naprawdę jest o wiele za długi, będzie jeszcze gorzej.
co roku w wakacjach dostrzec potrafię tylko jedną rzecz, która czasem jest w stanie zrównoważyć wszystkie inne, złe rzeczy.
czytanie książek.
i mnóstwo na to czasu.
w tym roku mam nadzieję dorzucić do tego jeszcze oglądanie dobrych filmów.
to moje ambitne plany.
które nieoryginalnie obejmują także spanie do południa.
hej, może jednak jest lepiej, niż myślałam.
bo może w końcu zanurzę pędzel w tych wspaniałych, akrylowych i olejnych farbach, kupionych w zeszłej epoce, do dziś nieotworzonych.
szkoła zabiera z życia całą plaisance.
a przez grzeczność nie wspomnę, jaką rocznicę obchodzimy dzisiaj. ...
lubię zapach deszczu.
fleUr.
|
|
|
|
2008.06.10 - sleeping with the lights on.
|
życzę sobie takiego właśnie widoku dzisiaj.
Iker. <3
{Cesc. <3}
{Fernandito. <3}
Euro dosłownie zaczęło pochłaniać cały mój wolny czas.
jak na rozdaniu Oscarów, chcę podziękować w tym momencie UEFA i wszystkim, którzy przyczynili się do tego, iż turniej ten rozgrywany jest w momencie, kiedy mam już spokój ze wszystkimi ocenami.
i kończę ten rok ze średnią, której brakuje 0,017 do ślicznego biało-czerwonego paska na świadectwie.
nie, za to już nie dziękuję UEFA.
za to dziękuję profesorce R.
doesn't matter.
Domenech do domu.
Henryk na boisko.
Edwin na prezydenta.
zapadło mi w pamięć, co powiedział ostatnio B.
a dokładnie to, że często odnosi wrażenie, iż kobiety to bardzo zmienne istoty.
nie bez powodu tak się mówi, bo po prostu tak jest. nie należy to do stereotypów typu 'dziewczyny nie mogą być prawdziwymi kibicami piłki nożnej'. jak mawiał M. zresztą.
przekonałam się o tym sama teraz, kiedy diametralnie zmieniły się moje uczucia do pewnej osoby.
na gorsze niestety.
i najbardziej boli mnie to, że nie panuję nad nimi.
nad swoimi uczuciami.
o fak.
ktoś właśnie raczy mieszkańców całego osiedla 'Kanikułami'.
uroki mieszkania w bloku.
by fleUr henry.
|
|
|
|
2008.05.31 / 2008.06.01 - God put a smile upon my face.
|
{Dżon. <3}
##
chyba nie wiem, co napisać.
GG.
f.: nie lubie Cie : x
M.: pewnie. bo Ty mnie ubóstwiasz.
f.: ni ch*ja ^^
ide spac, bo z Tobą się nie dogadam:(
M.: dogadasz Maleńka:*
ja idę na niemiecki:D
f.: no bo pytam sie Ciebie normalnie o co Ci chodzi (...), a Ty nawet nie raczysz mi odpowiedziec, zielenico wstretna! niezły z Ciebie podstawczak w ogóle:/
M.: jutro Ci powiem:*
f.: DZISIAJ
M.: paskudny workowiec
f.: przynajmniej mam osiem zarodników, a nie cztery ^^
M.: z tego 2 h*jowe ^^
f.: hahaha, ale endospory, więc fajniejsze ^^
M.: tak, trzeba do Ciebie zaglądać, żeby coś zobaczyć. u mnie wszystko na wierzchu widać!
f.: jak mi jutro nie powiesz, to masz wpie*dol.
no to wlasnie beznadziejnie! od razu pokazujesz całe wnętrze ><"
M.: taa, kto by Cię chciał otwierać?
f.: moze ktos by chcial! ja wiem za kogo Ty mnie masz, ja juz swoje wiem. podstawczaku OBRZYDLIWY!
(...)
f.: nie dostaniesz SMSa na dobranoc! ni ch*ja nie dostaniesz! bo wstrętniejszego podstawczaka niż Ty nie ma!
M.: mniam:*
chyba czekają mnie trzy dni, które streszczę w pamiętniku słowami: basen, dobre filmy, zabawa z HTML.
i to jest przykre.
chociaż może nie. może nie, bo przynajmniej trochę uda mi się dogonić M. jeśli chodzi o ilość obejrzanych filmów:)
i chyba wciąż za dużo o tym mówię.
przeżywam po prostu swoje niepojechanie na wycieczkę klasową.
pierwszy raz w życiu.
bla bla bla.
czasem często zastanawiam się, jak można kogoś naprawdę naprawdę lubić i jednocześnie dochodzić do wniosku, że jest to jedna z najbardziej denerwujących cię osób.
no cóż, można.
SMS:
A.: (...) właśnie zabiłam dwie ćmy xD
f.: sadystka ^^
A.: jakby wlatywały Ci tam, gdzie niepowinny, zrobiłabyś to samo. xD
f.: <hahaha>
* gdybym teraz miała wybrać miejsce, w którym chciałabym się znaleźć, wybrałabym... Barcelonę.
* najchętniej obejrzałabym teraz... jak Adrien Brody odbiera Oscara za rolę w 'Pianiście'.
wszystkiego najlepszego, dzieci.
by fleUr henry.
|
|
|
|
2008.05.27 - across the universe.
|
natchnięta kijową listą (co przewidziałam zresztą wcześniej) najprzystojniejszych piłkarzy grających na Euro gazety 'Wprost' będę beznadziejna i dodam własną.
ograniczę się również do pięciu miejsc, choć będzie ciężko.
1. Thierry Henry. [matko z córką, kiedy ja go ostatnio tak nazwałam?!]
2. Francesc Fabregas. [Francesc?!]
3. Iker Casillas.
4. Fernando Torres. [<wzrok wędruje na zdjęcie obok>]
5. Alberto Gilardino.
nie sądzę, iż wymagałoby to większego komentarza, choć obecność aż trzech Hiszpanów jest conajmniej niepokojąca. ^^
SMS.
B.: Ja też jestem Hiszpanem, chociaż po części także oczywiście Polakiem. :)
f.: Ty CHCIAŁBYŚ być Hiszpanem, a to już mała różnica xP
źle mi, że przez moich rodziców apatia (chociaż częściowa) ogarnia nie tylko mnie, ale też parę innych osób.
bo wczoraj poczułam, że niektórym chyba naprawdę zależało, żebym pojechała z nimi na tę wycieczkę.
a przynajmniej tak mi się wydaję.
jc, oczekuję wyprowadzenia z błędu, klaso.
dziękuję nauczycielom za strajk.
dziękuję, bo mogłam spędzić naprawdę miły dzień.
dziekuję, że na tym świecie są jeszcze głupsze osoby ode mnie.
bo dzięki nim czasem mam szansę poczuć się naprawdę mądra.
lubię wyjadać Nutellę wprost ze słoika.
ale moja figura średnio to lubi.
halloo, klaso! ktoś przeczytał 'Potop'?
Moloko - the time is now.
'didin't want to leave you with the wrong impression,
didn't want to leave you with my last confession...'
by fleUr henry.
|
|
|
|
2008.05.23 - english summer rain.
|
w takie wieczory, jak ten w środę, mam ochotę pierdolnąć tym wszystkim.
SMS.
B.: dlaczego piłka chociaż dzisiaj nie mogła być sprawiedliwa?
bo jak miałam pięć lat, ubzdurałam sobie w tej swojej malutkiej główce, że będę się interesować piłką nożną.
połowę dnia malowałam, rysowałam, drugą połowę spędzałam z tatą na stadionach lub oglądając mecze w telewizji.
nie widzę z tego żadnych korzyści.
a od ch*ja cierpień.
goń się, M.
ty i twój Manczester.
takie długie weekendy wywołują u mnie myślotok.
i niedobrze mi z tym.
myślenie o X przerywa mi myśl o Y.
A.: a co z Y?
f.: nic... śnił mi się dzisiaj.
A.: fajnie.
f.: no niekoniecznie.
A.: no ale co teraz...? no bo wiesz, X...
f.: wiem. wiem, że X. ale nie wiem, co teraz. zabij mnie, nie wiem.
a bardzo chciałabym.
i, kurde, chciałabym mieć pewność, że robię dobrze.
normalnie cierpiałam zawsze na braki jeśli chodzi o tę kwestię, od nadmiaru wcale nie jest mi lepiej.
obecnie mój świat kończy się na kubku herbaty z cytryną, za to myśli wybiegają znacznie naprzód. o wiele naprzód.
ale to jedna z tych rzeczy, nad którymi nie panuję.
rodzice pozbawili mnie okazji do odkrycia prawdy. chociaż po części.
nie czuję się winna, mamo.
a poczucie winy wiele by tutaj ułatwiło.
nie umiem przepraszać ludzi za coś, czego nie zrobiłam.
zobaczymy za... parę miesięcy.
kocham Cię, X.
przeczucie nigdy mnie nie myli.
i jak tu nie myśleć, że zawsze mam rację?.
'nie liczy się nic, liczą się przyspieszone tętna...'
fleUr.
|
|
|
|
2008.05.21 - imagine all the people.
|
Abramovich jak żywy. ^^
chciałabym widzieć dzisiaj Cristiano śpiewającego 'Oops, I did it again' Britney po niestrzeleniu karnego.
mam takie małe marzenie.
maluteńkie.
bo raz i nigdy więcej nie powtórzę: bo kocham Czelsi.
dzisiaj.
bo chcę, żebyś dzisiaj się schlał do upadłego jak MU przegra, M.
chciałabym umieć pisać o osobistych rzeczach w taki sposób, by przypadkowa osoba od razu nie wiedziała wszystkiego na temat mojego płytkiego życia prywatnego.
o Nim chciałabym umieć tak pisać.
bo stworzyłabym tutaj epopeję narodową, gdyby nie brak jakiegokolwiek artyzmu.
ale i tak jestem z siebie dumna za tę czwórę z matmy.
choć Bóg jeden wie, co to ma do rzeczy.
dlaczego odnoszę wrażenie, że tracę najlepszego przyjaciela? do niedawna jedyne oparcie?.
i dlaczego odnoszę wrażenie, że zyskuję nowego przyjaciela? osobę, z którą będę mogła rozmawiać o tym, co czuję, bez końca?.
nigdy nie przestanę żałować, że moi rodzice jeszcze nie zdążyli wyzbyć się metod bezmyślnego karania własnych dzieci.
bo chyba nigdy nie przestanę myśleć (i żałować), że właśnie tylko takie metody potrafiają wdrażać w życie.
jednocześnie licząc na to, że w końcu przestaną to robić.
boli mnie to zajebiście. to tak w razie, gdyby tego nie było widać.
'we're playing those mind games together...'
by fleUr henry.
|
|
|
|
|
|
|