Blog: 401370 blogów  Forum: 162960 postów  Galeria: 92501 zdjęć !  On-line: 55 osób

 COOLTURA

 SPORTY

 GALERIA

 BLOG

 GRY

 GRONET

 KOMÓRKI

 ŚCIĄGNIK

 E-MAIL
  |     |  Twój profil  |  Spis blogów  |  Kontakt  |  FAQ  |  Regulamin  |  Pomoc
Blog: green olives
archiwum 2008
archiwum 2009
archiwum 2010
archiwum 2011
archiwum 2012
Mon moment
Sentyment
style, saveur, poésie
Chwila słabości
Jeszcze niedawno, gdy chciałam odciąć się od przeszłości i ogarnąć chaos, który powstał - obcinałam i farbowałam włosy.
Wymieniałam 'pudełko' na duszę. Nadawałam jej nowych kształtów.
Dziś - robię gruntowne porządki w pokoju. Co do centymetra.
Włosy są zniszczone, z duszą nie rozmawiałam już bardzo długo. Robię porządek dla psychicznego spokoju. Najwidoczniej chaos kojarzy mi się teraz z piętrzącymi się opakowaniami, butelkami i ubraniami.
- Dokąd uciekasz? Jaki masz problem? - zapytał pewnego wieczora M.
- Nie mogę Ci powiedzieć.
- Jak to, przecież mówisz mi o wszystkich swoich problemach.
Właśnie. I pora to skończyć. Pora rozciąć te dziwne więzy, bo prowadzą nas donikąd. Ty masz kobietę, a ja lekko skamieniałe serce. Nigdy nie będzie nam po drodze.
Chciałabym wyjechać, żeby móc znów wszystko poukładać, zrozumieć, przemyśleć. Stworzyć nowy plan, czuć się bezpieczna.
Niebo pełne gwiazd.
Niebo pełne gwiazd.
Powinieneś je zobaczyć.
[komentarze]  (0) [14:56 14/05/12]
Jak to właściwie działa, że po tak długim czasie - nawet nie wiem jak to ubrać w słowa.
Że ludzie pewnego dnia doznają takiego *pyk - i nagle zmieniają swoją postawę. Nagle wszystko jest klarowne.
? Z czasem uczymy się wybaczać, z czasem godzimy się , tylko że ja nadal nie potrafię uwierzyć, że moja mama doznała aż tak ogromnego olśnienia. Nie pamiętam kiedy ostatnio było mi przykro z powodu sytuacji w domu. Nie pamiętam kiedy ostatnio beczałam z tego powodu i kiedy czułam się bezsilna. Nagle wszystko pojaśniało. I nie mogę powiedzieć, że jest mi źle. Czuję się dobrze.
To tak odnośnie rodziny.
Jeśli chodzi o pozostałych, też jestem ogromnie zdziwiona. Pozytywnie. Jedną z niespodzianek był dzisiejszy telefon od M., nie widziałam jej bardzo długo. Nie słyszałam. Tęsknie jak diabli za ludźmi. Za wszystkimi. Tak jak kiedyś. Chciałabym żeby byli blisko. Wtedy czuję spokój.
Niech więc dzieje się dobrze, dobrze jest być szczęśliwym.
Jeśli chodzi o mnie. Cóż jestem na zakręcie. I pewnie jakiś czas temu wybrałabym samotność. Dziś sama być nie chcę. Nabroiłam, położyłam niektóre 'życiowe plany' - ale nadal w nie wierzę. Jak to ktoś kiedyś powiedział : Nic nie dzieje się przez przypadek.
[komentarze]  (0) [00:58 05/05/12]
Siedziała zamyślona na łożku, z kubkiem herbaty w ręku. Rozglądając się leniwie po pokoju, jej wzrok przykuł plakat na ścianie.
- Musisz jeszcze poczekać.
Wzięła głebszy oddech i wyobraziła sobie swoje marzenia. Studia. Nie mogła sobie przypomnieć kiedy ostatnio myślała o tym czego pragnie.
- Przepraszam, wymyślę na prędkości jakiś plan awaryjny.
Rzuciła pod nosem. Wstała i odsłoniła rolety. Spoglądając na śpiący świat zaczęła nucić pod nosem piosenkę.

Dźwięk smsa.
''Cześć, śpisz? Potrzebuję towarzystwa do kieliszka''
A ja potrzebuję świętego spokoju - pomyślała.
''Napisz do kolegi''
''Wolę do Ciebie''
Pożądali jej, marzyli o niej, a równocześnie pragnęli by ich wysłuchała i odpuściła winy.
''Nie dziś X., dziś sama potrzebuję rozgrzeszenia''

***
Kariera barmanki narazie nie jest mi pisana. To przez lenistwo, wiem. Pewnie harowałabym dziś jak wół i czuła się niezależna. Ale. Nadal kieruję się impulsem, piętnastym zmysłem, przeczuciem. Zobaczymy dokąd ta droga prowadzi.

[komentarze]  (0) [15:27 29/04/12]
6:30, kac, szczątki snu.
- Wiesz? ostatnio nienawidzę swoich snów.
- Dlaczego?
- Bo zamiast mnie ostrzegać, rozdrapują rany.
Tona pustych opakowań; po soczkach, po zupkach. Puste butelki.
- Ostatnio mniej pijesz.
- Tak.
- Skąd ta zmiana?
- Na trzeźwo i po pijaku świat zaczął wyglądać tak samo.
Czas nie stanął w miejscu, ja tak. W styczniu zerwałam z planowaniem, to był błąd. Snuję się znajomymi uliczkami, zaglądam ludziom w okna. Pamiętasz jak kiedyś mówiłam o ideale faceta? Cóż, chyba jednak nie istnieje.
- Nie wrzucaj wszystkich do jednego worka.
A na myśl nasuwa mi się jeden 'ideał', który był przecież taki dobry. Którego powinnam jak najszybciej wyplewić ze swojego życia. Dla siebie i dla niej. Chyba każdy z nas kłamie, gorzej jeśli nie czuje się z tego powodu wyrzutów sumienia. Tak więc sooner or later, będę musiała rozluźnić więzy.
- Lubi Cię.
- Żeby tylko. Jak wszyscy inni.
- Ale on tak szczerze.
- Szczerze to nie mam siły nad nimi zapanować.
Jeden, drugi, trzeci, wierni, oddani, przyjaźni. Zawsze mieli do mnie słabość. Mnie pod każdą postacią. Uśmiecham się pod nosem na myśl o ich zalotach i dzisiejszym życiu. Wiem o nich więcej niż ich kobiety, sądzę, że może właśnie dlatego to one ich wybrały, nie ja.
- Gdybyś miała do wyboru jedno życzenie, co by to było?
- Zakochać się ze wzajemnością.
Wykrzywiony grymas na twarzy, otwarte usta. 'Niemożliwe! Niemożliwe', śmiech.
- Nic o mnie nie wiecie, prawda?
Spacer przez beton. To już 20 rok tutaj. Pęknie mi znów serce jeśli będę musiała odejść. Zostawić moje białe drzewa, udeptane ścieżki, moje wszystko.
[komentarze]  (0) [06:44 27/04/12]
Pierdol postanowienia noworoczne! Wróć do planowania! Żadna rada nie była dobra, żadna sugestia nie była właściwa, rób jak uważasz - nie bądź pokorna. Nie słuchaj się!
Dokąd teraz? dokąd, dokąd, dokąd?
Daleko.
[komentarze]  (0) [14:57 17/04/12]
- Z czym się Pani kojarzy słowo 'odpowiedzialność' Panno Montgomery?
- Z dorosłością, z ustatkowaniem, z przyszłością, z pewnością siebie... ze smutkiem.
- To ciekawe, czy może Pani rozwinąć myśl?
- Widzi Pan, ja nie chcę być odpowiedzialna. Nie chcę dorastać. Ludzie dorośli tracą tą wewnętrzną radość życia, tracą spontaniczność. Mnie jest dobrze ze sobą. Widzę świat na tysiąc sposobów, mam wyobraźnie. Mój świat jest piękny.
- Czyli chcę Pani być już na zawsze dzieckiem?
- Tak Panie doktorze, nigdy nie dorosnę.
- To by było tyle na dziś, do zobaczenia w przyszłym tygodniu.
- Dowidzenia.
- Ach, Panno Montgomery!
- Tak?
- Wszystkiego najlepszego z okazji 65 urodzin.
[komentarze]  (0) [12:33 13/04/12]
Right, było zbyt kolorowo. Kolejny; wziął co chciał i ma zamiar pójść w pizdu. Tak sobie myślę, że ja to chyba muszę być przeznaczona jakiemuś nadczłowiekowi, herosowi, cudowi. Nowy sposób 'życia' nie wypalił. Pora wrócić do planowania, bo obecnie grunt mi się wali pod stopami. Brakuje mi przede wszystkim męskiego oparcia, totalnego rozumienia i znania mnie od podszewki. I akceptacji. Ale czasem zdaje mi się, że wymagam zbyt wiele. Marzec dobiega końca, na kark wskoczyła mi 20stka, życzenia złożyły mi 2? Może 3 osoby. No tak, życzenia się nie spełniają. Te wigilijne się nie spełniły. Zawiało depresją, bo żeby na świecie była równowaga musi być raz lepiej, raz gorzej. W moim przypadku; za długo było dobrze. Czuję się samotna. Nie bardzo wiem dokąd iść. Nie bardo wiem, czy jest sens. Ludzie podejmują zbyt wiele złych wyborów. Przełknij dumę M., nie bądź jak reszta. W końcu dostaniesz to czego potrzebujesz, to czego chcesz. Przestaniesz uciekać od tego. Tylko, żeby TO nie uciekło od Ciebie.
[komentarze]  (1) [08:18 28/03/12]
Dopadł mnie mały kryzys. No dobra, wcale nie jest taki mały. Parę spraw wypadło mi z rąk. Ale staram się nie mieć do siebie wyrzutów sumienia, nie umartwiać się i tak dalej, i tak dalej. W dodatku (ku mojemu zdziwieniu) udało mi się otworzyć matce oczy. Po styczniowej rozsypce i ciągłym płaczu, jakimś magicznym sposobem zauważyła mnie. Zrozumiała, że wielu rzeczy o mnie nie wie i że zbyt wieloma sprawami się przejmuję. Szczęście w nieszczęściu. Kilka notek wstecz wspomniałam o chłopaku. Jest on całkowitym przeciwieństwem mnie, ma całkowicie inne zainteresowania, wszystko jest inne. I bywa denerwujący, i irytujący, i frustrujący, i peszy mnie na każdym kroku, i zawstydza. Ale lubię go. Paradoksalnie ciągnie mnie do niego. Pytanie, czy to moje wygłodniałe serce, czy faktycznie coś jest na rzeczy. Tylko, że ja nigdy nie pchałam się w ramiona. Wszelkie romanse i dziwne gesty potrafiły wystraszyć mnie na amen. What's wrong with u M.?
Ale żeby oczywiście nie było zbyt kolorowo; faceci się mnie boją. Najwyraźniej. Odnoszę wrażenie, że i TEN da nogę. Liczyłam na to, że w końcu wyjdę na prostą, będę szczęśliwa. Ale nie mam zamiaru krakać, może źle interpretuje jego zachowanie. W końcu jest bardzo inny.
Who knows, who knows.
[komentarze]  (1) [08:14 26/03/12]
''Więc powiedz, że świat już poniesie nas,
Bo czasem jest tak, że brak mi nadziei,
Bo boję się wstać, bo boje się spaść
Na dno jeszcze raz''

Sny, których nie umiem interpretować. Decyzje, których boję się podejmować.
Wiem, że stanie w miejscu to najgorsza opcja. Ale boję się zaufać, boję się zostawić to do czego jestem przywiązana. Chcę mojego białego królika, chcę iść za nim.
Oswój mnie jeszcze raz. Tym razem na zawsze.
[komentarze]  (2) [stworz. 11:16 19/03/12 
mod. 11:25 19/03/12]
Weekend minął bez większych fajerwerków, choć przyznam, że piątek był całkiem miły.
Wylądowaliśmy z X. tam gdzie zawsze. Pożegnaliśmy się po 19. Coraz lepiej znam topografie Krakowa!
W sobote umówiłam się na wiecznie-odkładane-piwo z M. (właśnie stwierdzilam, ze 3/4 imion moich znajomych zaczyna się od D. albo od M.), wpadając przez przypadek na D., który chyba skrępował się tak samo jak ja. Można by rzecz, że oto w końcu ''poznalam'' jego dziewczynę. Żeby było bardziej dziko, tuż po D., wpadłam na kogoś kogo unikałam od sylwestra. Cóż, kumulacja - jakby to X. powiedział.
S. wciąż dopytuje jak się czuję, a ja wciąż powtarzam, że powierzchownie zajebiście. Że szczęśliwa, że czuję wiatr w żaglach, że jestem coraz bliżej niż dalej. Po czym S. rzuca 'a w środku jak się czujesz?' i wtedy cała magia znika, flashbacki ożywają i mam ochotę wykręcić nr tej łajzy.
Wracając na chwile do przeszłości, jedna z poprzednich notek była hejtem na facetów. Po ostatnim 'incydencie' zaczęłam tęsknić za starymi czasami, kiedy serce mi żebra łamało na widok D., kiedy do domu wracało się nad ranem, kiedy nie było się w stanie niczego przełknąć z 'miłości'. Głupi jesteś D., głupi jak but. Przyznaję Ci racje. I żałuj, żałuj. Odpokutuj bucu wszystko co zrobiłeś.
Swoją drogą, uwielbiam ludzi, którzy są cykorami (sama też nim jestem, ale cii), pod pozorem swojej dumy, boją się zrobić kroku. Przyzwyczajeni do tego co ich otacza, umierają ze strachu, żeby to rzucić. Jakbyś mnie chciał, to wróciłbyś, nie tłumacząc się : że już za późno. Chyba, że trzęsiesz się przed moją decyzją.
Ale to taki kolejny hejt :D. Ostatnie tygodnie z mojego życia można porównać do 'Trudnych spraw'.
Zawirowań, zamotań w diabli, ale podoba mi się to. Brzuch boli mnie ze śmiechu, każde wydarzenie to abstrakcja. Kiedyś wylewałam litry łez w poduszkę, a dziś odnoszę wrażenie jakbym znalazła się w cyrku.
Dzięki za lekcje K., ogarnęłam większość moich demonów. Zajęłam się sobą, odrzuciłam troski, jestem świadoma zbliżającej się matury, nie pozwalam nikomu obarczać mnie winą, odcięłam się od spraw rodzinnych, nadal jestem wrażliwcem, ale dobrze mi z tym.
Co Ci się dziś śniło?
;)
[komentarze]  (0) [11:31 12/03/12]
Dzięki, siema ;)
[komentarze]  (0) [20:01 04/03/12]
Kocham Cie, Ty mnie nie. Mija sto lat, przepraszam głupi byłem.
Byłeś, patrz co straciłeś.
Kochałem Cie. Ja Ciebie nie. Mija sto lat, żałuje, że nie mogę cofnąć czasu.
Nie interesuje mnie to co mówisz, ale notuję i uczę się na pamieć każdego słowa.
Nie interesuje mnie. Pocałuj, pocałuj, zakończ to.
Jesteście siebie warci, myślę. Ty i On. Tacy sami, kropka w kropkę. Iście na łatwiznę to wasze motto życiowe.
Pierdoleni bohaterzy, biedni, zmęczeni życiem.
I rzuciłabym się w Twoje ramiona, rozsądek walczy z sercem. Jesteśmy stworzeni dla siebie, ja to wiem, Ty to wiesz.
Przepraszam, przepraszam, przepraszam. I jedyne co słyszę to Twoje przepraszam.
Za późno na przepraszam. Ale pocałuj. Bo zapomniałam Twoich ust.
Ale nie całujesz, czego chcesz, o czym myślisz, przestań pożerać mnie wzrokiem.

Czułeś wtedy coś do mnie?
Tak.
Więc czemu to spierdoliłeś?

Takiej dziewczyny ze świeczką szukać.
Skoro tak, to w jakim celu poszedłeś do innej?

Masz kogoś, pytam. Mam. Wiem, że masz. Po co więc mnie przytulasz.

Chodź ze mną, chcę żebyś była tam ze mną.
Przeleciałeś ją? pytam.
Tak.
Więc po co mnie tam chcesz?

Faceci.
[komentarze]  (2) [12:45 03/03/12]
Godzina 4:55
Przecieram oczy, robię rundę po domu. Nie znajduję nic ciekawego. Wracam do łóżka.
***
Odwracam głowę, siedzisz na wprost. Nie pytam skąd się tu wziąłeś. Mówisz coś o rabowaniu domów. Podtykam Ci pod nos rękę i pytam co sądzisz o nowych perfumach. Wyciągam skądś zmoknięty banknot i klnę do ścian. Zaczynamy grę słów, nadal jestem obrażona. W końcu wyciągasz w moim kierunku paczkę papierosów i pytasz : palisz?. I myślę sobie : wrócił.
***
Godzina 6:00
Rzeczywistość uderza mnie w twarz. Czuję jak emocje zaciskają mi pętle na szyi. Wstaję i przyklejam nos do szyby, tam Cię nie ma. Lustruję pokój, zmian brak. Dawno się nie widzieliśmy - rzucam w eter jakbyś był duchem.

Poznałam chłopaka, nawet dwóch. Jednemu złamałam nos, a drugi jest prawie idealny. Prawie, bo nie jest Tobą. Potrafi rozśmieszyć, jest bystry, lubię gdy przyciąga mnie do siebie, a co najważniejsze zapominam o bożym świecie przy nim. Niestety nie potrafię jak Ty, rzucić wszystkiego. Bo akurat - zwrócił moją uwagę.
Nie chcę.
W całej 'naszej karierze' rozczarowałeś mnie tylko raz. W momencie, gdy rzuciłeś słowa na wiatr.
To wszystko.
I wcale nie brzmię jak desperatka, choć wszyscy ciągle powtarzają : M. ogarnij się. Nie był niczego wart.
Jasne, że jesteś. Dopiero teraz zauważyłam, że wrażliwość nigdy nie była moją słabością. Zawsze była siłą.
Dzięki niej czuję się prawdziwa. Chyba dopiero teraz umiem głośno mówić o uczuciach, nie wstydząc się ich.
***
Śmieję się pod nosem i dopowiadam : cwaniak.
Dopijam herbatę, już 7:30.
Zapytałabym Cię, jaki miałeś dziś sen, ale chyba nie powinnam.
Kończy się weekend, zima pełną parą, w pokoju o dziwo - porządek utrzymany. Mama wyszła do pracy, ojciec chrapie. Tylko pies czasem się zerwie i warczy do drzwi.

Więc. Co z tym snem?
:)

''wiesz, że nic mnie nie obchodzi
mam swoje 50 dróg do ciebie i po nich chcę chodzić''
[komentarze]  (2) [07:43 17/02/12]
Trafiła kosa na kamień?
Gramy w tą samą grę.
Lubię Twoje zawadiackie spojrzenie i pewność siebie.

Z dziennika niepozornej :
Walentynki i ja? Seriously?!

''problem w tym, że nie mam Ciebie, ale kto by tam się przejął
i pozmywam te naczynia które ciągle leżą w zlewie
a z blatu zetrę te okruchy życia na ziemię. ''
[komentarze]  (0) [16:14 15/02/12]

http://www.sugarhill.e-blogi.pl/
For real? Pisałam to kilka lat temu? Napewno nie wczoraj?

Komiczna beznadzieja, mój debilizm, naiwność, wrrr.
Hipokryta, taki sam jak reszta, idący na łatwiznę. Tchórz.

Jak ja mam nie mieć chandry jeśli jedyna rzecz w mojej głowie to jakiś jebany czeski film.


Myslovitz - Gdzieś
[komentarze]  (2) [15:07 04/02/12]
kontakt | firma | regulamin | polityka prywatności | pomoc