Blog: 398016 blogów  Forum: 162807 postów  Galeria: 92934 zdjęcia !  On-line: --

 COOLTURA

 SPORTY

 GALERIA

 BLOG

 GRY

 GRONET

 KOMÓRKI

 ŚCIĄGNIK

 E-MAIL
  |     |  Twój profil  |  Spis blogów  |  Kontakt  |  FAQ  |  Regulamin  |  Pomoc
BLOG: Zjem wafleka
    nast >>
..........
Wróciłam??

Ciężko to tak określić.
Stało sie coś dziwnego.
P. od pewnego czasu marudził, że przestał palić i strasznie przez to tyje. Chce się ciągle jeść i jeść. Ciągnie do papierosów, a żeby oszukać organizm po prostu je. Współczułam mu, ale nic się nie odzywalam, bo mi też daleko do ideału.
W końcu zaczął wspominać coś o ziołach, które pije. Są to zioła sprzedawane w Polsce ogólnie dostępne i zioła jak to zioła nie są szkodliwe nie maja skutków ubocznych itd.
Twierdził, że super się po nich czuje i nie chce mu się jeść.
Z niedowierzaniem postanowiłam spróbować. Mówił, że tego nie trzeba trzymać jakiejś drakońśkiej diety. Mówił, ze jasne omija słodycze i jakieś mega ilości tłuszczu bomby kaloryczne typu chipsy czy pizza. Ale nie cuduje w garnkach. Nie liczy kalorii normalnie je chleb itd...
Sceptycznie do tego podeszłam ale kupiłam je równie. Piję od 30 stycznia. To jakieś dwa tygodnie. Faktycznie jakos zamulają żołądek tak, że nie chce się tak jeść. Az mnie to dziwi, bo ja nie umiałam ograniczyć jedzenia albo wszystko albo nic. A tutaj co sie dzieje?
Dziś tłusty czwartek a ja nie zjadłam nawet pączka. Moje drogie to jest naprawdę skandal.
Nie wiem ile mi ubyło. Ale widzę po ciuchach, że brzuszek spadł i spodnie lekko wiszą. Bluzki już nie są takie opięte. P. mówił, że można to pić przez 3 miesiace non stop potem zrobić przerwę i potem znowu można dalej pić.
Na razie idzie dobrze :)
[komentarze]  (2) [stworz. 18:17 15/02/07 
mod. 18:21 15/02/07]
 
..........
Słuchajcie...

tragedia.
Złapałam miarkę krawiecką.

Biodra 117!!!
Biust: 109!!!
Pas: 100!!!!!!

Waga?? Nie wiem bo na nią nie wchodze.
Chyba dobijam do 90 albo moze mam więcej juz.

A do konca roku mialam dla niego schudnąć....

jak ja teraz to zrobie???

:(

Wiem. Koniec opieprzania się. Trzeba wziąć sprawy w swoje ręce bo inaczej to nic z tego nie wyjdzie. A P. czeka. Już się sam chce do mnie wybrac w odwiedzinki.... i co zobaczy???

.................................  .....

Nie miejcie dla mnie litości. Ja sama mam jej wystarczająco dużo.
W żadne ciuchy sie nie mieszcze
Nic na sobie nie dopinam....

Umieram we wlasnych fałdach.
[komentarze]  (8) [12:28 07/10/06]
 
..............
Kupilam sobie sukienke a przeciez w skuniach ja nie chodze :) No ale tez nie ma sie czym chwalic mam dalej taki gruby tylek jak mialam. Ehh.

Kupilam sobie takie tabletki na odchudzanie. Adi... W sumie to przypadkiem. Byłam u kosmetyczki i ona rozmawiała z praktykantką o diecie. A potem ją podpytalam. Powiedziała mi, ze zażywa specjalne tabletki które u nas w Polsce są niedostepne, ściąga je z Czech. Kupiłam od niej na próbę 20 tabletek zapłaciłam za nie 40 zl.
Przeczytałam w domu informacje, które znalazlam w sieci na jego temat. Dośc dobrze sie na nim chudnie. Powoduje uczucie sytości i nie ciągnie Cię w ogole do słodyczy ani do innego jedzenia. Poprostu jak bys miała kołek w ustach. Działa w jakiś sposób na kore mózgową nie wysylając sygnałow z żołądka powodujących glod i w ogóle chęć jedzenia. W sumie nie powiem fajne działanie, ale....

Przeczytalam że Adi zawiera fenterminę która jest zaliczana do tej samej grupy co amfetamina, ale nie jest nią, chociaz skutki uboczne na to wskazują.

Hmmm i tak na razie zjadlam tylko dwie a w sumie mam je od ponad tygodnia.


Lipa.

Idę dzisiaj do klubu pobawić się. No jaaa. Tak dawno nigdzie nie byłam że już zapomniałam jak to jest. I na dodatek muszę iść z moją przyjaciolką która wygląda jak modelka z wybiegu. Ona się nie martwi niczym tylko mówi, że na pewno cos poderwiemy. Już ja to widzę .Ona pewnie tak, a ja będę siedziała i się patrzyła jak dobrze sie bawi.

No i jeszcze Jacek... :)
[komentarze]  (11) [13:32 29/07/06]
 
........
Znowu jest źle... Obawiam się, że spowrotem przytyłam. Straszna lipa.. Nie wiem no, co ja w ogole ze sobą robie?? Zero konsekwencji...

NIe poddawaj się, podnoś się szybko jeśli upadłeś Im szybciej tym lepiej, bo potem znowu minie rok. Jeden drugi i lipa bedzie Zobaczysz. A chcesz sobie na to pozwolić?? Raczej nie sądzę. Nie bądz naiwna.

Bylam u wróżki... ale czy można wierzyc w to co ona przepowiada?

Kurcze tyle już czasu zmarnowałam..

A teraz jeszcze jest ON. Nie chcę sie łudzić, ale....


Muszę coś zrobić, bo oszaleje.
[komentarze]  (4) [10:07 16/07/06]
 
............
Oj dzisiaj ..... lipa na całej linii...

Jestem sama w domu, a wiecie co to znaczy?? Właśnie to! Obżarstwo.

A fee a fe.
W zasadzie to gdzieś od tygodnia już przeginalam z jedzonkiem. Zdarzały się dni, że zjadłam dużo, ale po odczekaniu paru dni znowu bylo OK, więc znowu sie dalo jeść. Myślałam sobie od poniedziałku znacznę, a tu koleżanka przyniosła do pracy Tiramisu i to oryginalne z niemieckiego przepisu z bardzo drogim włoskim bialym serem mniam. Było po prostu pyszne zjadłam dwa kawałki.
Dzisiaj też zły dzien, ehh musze cos z tym zrobić.

W Boże Ciało przyjeżdża moja pseudo Przyjaciółka :) i chce być chuda, a nie z brzuchem sę gdzieś kryć.

W ogole dostalam nową prace, mam swoj komp, telefon i biurko fajne, bede miala tez pieczątke :) fajnie. No i najważniejsze dostalam umowe o pracę :) Juz nie jestem na zlecenie tak jak w poprzedniej firmie. A tam odeszłam z dnia na dzień. Miny im zrzedły. Ale odkąd mam nową fryzurkę jakos lepiej mnie traktowali, fajniej sie czułam. Pewniej itd. Wydaje mi sie na serio, że to, że schudlam i zmienilam styl ubierania. Częściej sie usmiecham. I myślę że to dzięki temu przyjęli mnie tutaj gdzie teraz jestem.

Więc? Dalej nie poddawaj sie. Zaszłaś już daleko.

AAAA moze pojde do wrozki :P
[komentarze]  (5) [20:51 30/05/06]
 
................
Mialam pisać bloga, a tu lipa. Ciągle coś mi przeszkadza, albo po prostu nie mam na to ochoty.
Odchudzanie ani źle ani dobrze. Nie ma tragedii i to jest najważniejsze dla mnie w tej chwili. Na wagę nie wchodzę, ale po ciuchach zauważyłabym tycie. Na szczęście wszystko jest w normie. Z drugiej strony specjalnie też nie pilnuję, żeby mało jeśc :/ oczywiście nadal chcę schudnąć, ale na razie staram sie utrzymać tą wagę co mam. Powalcze potem.

Czuje się jak zmęczona życiem stara kobieta :P Nic mi sie nie chce. W ogole jakaś taka lipa i marazm ogólny. Dobrze że chociaż troche schudłam i nie muszę kupowac większych ciuchów na lato. Miesze się w stare i to mieszcze się w spodnie których nie nosilam z dwa lata. Były na mnie za ciasne i do tego białe, więc wyglądałam w nich źle.
Chociaż :/ ostatnio chcialam kupić sobie blukzę, upatrzyłyśmy z kumpelą fajne. Ona się zmieścila w 38, a mi 42 było ciasne i głupio w niej wyglądałam. Dlatego minka mi zrzedla i zrobiła się w podkówkę. Przez ten mój beznadzieny biust w nic nie moge się zmieścić :(
Z pracą też nie wiem co będzie, dorzucają mi więcej obowiązkow a umowy o prace nie chcą dać Musze sie o wszystko wykłocać. Mam dość, ciągle trzeba walczyć o swoje...

co za głupi świat :P
[komentarze]  (4) [18:03 13/05/06]
 
...
O kurde mam doly za dolem.

W weekend osiemanstka kuzynki, trzeba bylo pojesc. Potem lecialy paluszki i cos tam ejszcze. No przez dwa dni sobie pofolgowalam. Teraz pokutuje. Wczoraj nocowalam u babci, wiec jakos sie przeglodzilam. W ogole mam teraz troche prolblemow, wiec mnie jeszcze bardziej ciagnie do jedzenia.

Zawsze smuteczki zajadalam czymś niekoniecznie smacznym.
Musialam znowu przesuwac termin egzaminu z prawa jazdy. Ehh juz drugi raz. I nie prze tchorzostwo, że się boję itp, chodzi poprostu o to, że ja dalej nic nie umiem. A instruktor mi powciskal godziny na 10 codziennie przez caly tydzien. No jaki, na dodatek ja rano pracuje i potem bym nie wrocila do domu do 19 bo by mi sie nie oplacalo. Wiec do dupy. Caly tydzien z zycia wyciety, na dodatek taka zmeczona popracy to bym sie i tak nic nie nauczyla. A idzie mi zamiast coraz lepiej to coraz gorzej. Wiec podjęłam męską i ciężką decyzje żeby przeskoczyc na inny termin. U mnie sie czeka az do 10 lipca, no jaka lipa no. Skandal. A mi sie udalo zalapac na koniec czerwca jeszcze. :( i tak nie jestem zadowolona.


I nie wiem czy z pracy nie bede musiala sie zwolnic. Lipton.

A dieta jak dietka jakos sie tam pokretnie staram trzymac. Nie wrocilam do chleba nie rzucam sie na slodycze. Nie jest tak tragicznie. Chociaz za wzór to bym sie nie postawila nikomu ;)
[komentarze]  (4) [18:39 27/04/06]
 
..............
Co do jazd to jest OK. Instruktor jakos nie strzelil focha po tym smsie. No ale jazda mi idzie bardzo zle. Gubie sie na skrzyzowaniach, nie wiem gdzie skręcać. itd Powoli zaczynam siadać nerwowo. Ciągle chodze i myśle jak mam poprawić swoje błędy :( Wiem co robie źle itd rozumiem to, ale kiedy jade dzieje sie wszystko tak szybko, że nie zdąze nic zrobić. Po prostu masakra, zaczynam myśleć, że nigdy nie zrobie tego prawka. Wydalam juz na nie prawie 2 tysiace :( dalej nie mam papierka, ze moge siąść za kierownicą. Nie wiedzialam że to bedzie mnie kosztowało tyle nerwów.

Świeta pod względem diety OK. No troszke w poniedzialek sobie popuścilam, ale ciasta nie zjadlam wcale. Przez całe święta zero ciasta :) Raczej staram się nie jeść jakiś śmieci, jak już jem to sałatki warzywa owoce i tego typu rzeczy. Oczywiscie miesko czasem tez, do mieska mnie ciągnie. DOdatkowo łykam codziennie witaminy. W ogole staram sie nie jesc mąki. Bazuje na ryzu i kaszach albo jem zupę. NIe używam mleka. Przestalam jesc jogurty i bialy ser. Nie jem chleba. Zamiast niego robie kanapki z wafli ryzowych. Codziennie do pracy zabieram pokrojoną w talarki marchwekę i jakies owoce jabła czy jakies cytrusy. Czasem połakomie sie na paluszki. I ot cała moja dietka. Nie ma diety cud, Po prostu trzeba nie jeść tych kalorycznych rzeczy ui. No i nie klade sie z pelnym zołądkiem do łóżka.

W czasie świąt triumf z mojej strony. Ciotka powiedziała, że schudlam :P a zawsze mnie krytykowala pod tym względem. Ona twierdzi, że też zrzucila pare klio ale jakos po niej nie widac.

Nie żebym byla zlośliwa...
[komentarze]  (5) [stworz. 19:52 20/04/06 
mod. 20:17 20/04/06]
 
............
łee dziś kiepski dzień

Nie tylko pod względem diety. Jadlam dzisiaj wszystko co podlazło. Śledzie i orzeszki.
Masakryczna głupota. Bo wykupilam sobie dodatkowe godziny przed egzaminem z prawka u dobrego instruktora. I egzamin mialam miec pod koniec marca, ale jak on po godzinie mi powiedzial ze nie zdazy ze mna zrobic wszystch parkowan na miescie skoro nie mialam ich na kurse (bo robilam wg starych zasad). No i w ogole mial duzo zastrzerzen co do mojej jazdy :P ale nie ze wyssanych z placa, tylko kiepski ze mnie kierowca. Termin egzmainu zblizal sie za jakies 10 dni. Wiec powiedzial zebym przesunela sobie egzamin na inny termin. I tak tez zrobilam, bo za to sie nie placi.

Potem sie z nim umowilam na jazde to on nie przyjechal. To byla 8 rano i zadzwonilam do niego, a ten ze zapomnial i chyba go obudzilam wlasnie no jaki!!.
Przeprosil mnie i powiedzial że ustali mi godziny jazd sam bo egzamin mam dopiero w maju wiec nie ma sie co spieszyc. I unowilismy sie ze do mnie zadzwoni i mi poda te terminy kiedy mam jazdy z nim. Czekalam chyba z 2 tygodnie az sie odezwie albo i wiecej. No i dzisiaj postanowilam zadzwonic.
No i koles znow zapomnial o mnie, do czego sie sam dobrowolnie bez bez bicia przyznal. Zadziwil sie ze dzwonie, ale od razu zaczal mi ustalac terminy jazd przez telefon tak na szybko. A ze nie ma teraz miejsc bo wszystkie terminy pozajmowane to jazdy wypadaja tuz przed egzaminem. I okazalo się , ze 10 dni przed egzaminem zaczne sie uczyc wszystkiego to po co ja ten egzamin odwolywalam jak wtedy w marcu tez mialam tyle czasu na egzmain i twierdzil ze nie zdazy mnie nauczyc. Lekko sie zdenerwowalam. Ale nic nie powiedzialam..

Ale sluchajcie dalej...

A potem kolega mi napisal smsa: jak tam prawko i takie tam wiec mu napisalam jakos tak: Jestem wkurwiona znowu mam jazdy przed samym egzaminem tak jak wczesiej bezsensu odwolywalam tamten egzamin i jak bede musiala znowy przesunac termin to zabije :P dokladnie tak napisalam. I przez pomylke wyslalam to do instruktora zamiast do kolegi...

nie wiem jak ja to zrobilam

Ale instruktor odpisal mi zebym przyszla na jazde 14 kwietnia o 8 rano. Czyli zacznie wczesniej ze mna jezdzic jednak, ehh dopielam swego :P ale jakim kosztem. On pomysli ze jestem jakas znerwicowana i do tego groze ze go zabije :P A sms byl napisany na tyle bezosobowo ze instruktor nie pokumal ze to pomylka. Mysli ze ja tak celowo.

Przeprosilam go ladnie itd. Napisal ze nie ma sprawy, ale wiesz... co mial napisac.
Jaka wtopa no ja nie moge :(

Wiec nie dziwcie sie, ze zamiast trzymac diete to ja jem.

[komentarze]  (5) [20:54 11/04/06]
 
.................
Jest OK.

Dieta średnio czasem są paluszki, czasem prawie nic. Ale nie objadam się. Mam juz coraz więcej luzu w spodniach. Te które nosiłam przed dietką leżą dawno zapomniane w szafce. Na serio, bo nosilam je pospinana paskiem, że aż wstyd. Albo ciągle wciągałam je wyżej bo po ziemi się ciągnęły. Obkupilam się troche nowe spodnie aż dwie pary, sweterki chyba 3, bluzka, buty u sagana. Solarium. Może pójdę bawet na silownie, ehh chcialabym na basen, ale wstydze sie jeszcze, a poza tym to nie mam stroju.


Dzisiaj ciotka mnie zlukała i pytała jak tam dieta mi idzie. Ledwie w drzwi weszlam to ona: jak tam dieta. Jakaś chora no, ludzie a ja myślałam że mam obsesje :P


Koleżanka K. do mnie tekst jak mnie zobaczyła w nowych spodniach: ale Ty schudlas jak to zrobilas :D a ja usmiech od ucha do ucha i skrzydelka mi urosły aż. Tak sie ucieszyla,. Jaka to radosc jest....

Potem chodziłam wkurzona, że dziewczyny w pracy nic nie skomentowaly jak schudlam. Ale wczoraj właśnie pytaly :P Fajnie. Cieszy mnie to. To znaczy, że efekty są widoczne gołym okiem.
Ale nie jest wszystko takie kolorowe, troche zgrzytów w pracy. Troche przykrosci, szarpania sie sama ze sobą... Takie jest życie.
[komentarze]  (1) [21:56 07/04/06]
 
.................
:)

Jest dobrze jest dobrze :)) <tancze> <tancze> :) ehh jest mi dobrze i extra fajnie.
Dzisiaj w ogole byl lightowy dzien, bo widzialam sie z A. i prawnie nic nie jadlam. Tylko tyle co w pracy, mialy byc lody, ale nie dalam sie tym razem naciągnąć. Pojde do fryzjera stylisty :) Kolezanka byla, przyjmuje w domu wziął 40 zł a roboty na 5 minut. haha no ale fajną ma fryzurke. Koles podobno jest gejem...

I na solarium chyba pojde, na silownie mi sie nie chce i wstyd troche. Ehh bede chuda bede chuda :) No cóż ta notka pełna bezpodstawnej prostej radości.

:)
[komentarze]  (4) [22:13 31/03/06]
 
.................
Więcej do pani doktor nie poszłam, na razie sprawa stoi w miejscu bo brak funduszy. Badań też nie zrobiłam.
Z dietką średnio bywa, dzień lepszy dzien gorszy. Ale bezprzesady. Podsumowując jestem zadowolona, nie jem chleba i żadnych podobnych produktów. Nie pijam mleka i żadnych jego pochodnych. Chcę sprawdzić czy faktycznie jakiś sens w tej mojej alergii jest.
Czuje się trochę jak na kołowrotku, ja tylko biegnę. A imszybciej biegnę tym bardziej on się kręci. Można to świetnie wykorzystać w trakcie odchudzania, po prostu leci czas, a ja nwet go nie czuję. I zaliczam pozytywne dni :)
Zrobiłam małe zakupki, już widzę po sobie, że jest dużo lepiej. Zachciało mi się też nagle dbać o siebie, częściej się maluję, zmieniam kolczyki czy jakies inne dodatki. Powolutku, powoli wychodzę z tego pancerza który sama sobie stworzyłam. Może nabiore też pewności siebie...

Jestem z siebie taka dumna, tylko ćwiczeń za mało. Już mi się zaczynają powoli egzaminy, bo koniec semestru już mi wypada. No i wpracy lekkie starcia. ALe bez tego było by nudno :) Więc można powiedzieć, że jestem na najlepszej drodze do szczęścia. Ehh zbliża się lato, wiadomo trzeba będzie pokazać co się przez zimę wyhodowało.

Marzę o płaskim brzuchu.... ale nawet jeśli mi się to nie uda to i tak bedzie OK :)

No i pracy zaczynają mi się co po niektórzy dziwnie przyglądać, może zauważają to, że się zmieniam??

Niedługo kuzynka ma osiemanstkę.... bedzie znów spęd rodzinny. Marzę o tym, żeby ładnie i szczuplej wyglądać, a to już w połowie kwietnia :/

[komentarze]  (1) [18:01 30/03/06]
 
..................
Ehh troche sie działo, a więc....

Poszłam za czyjąś radą i wybrałam się do pani doktor. Okazało się, że jest dietetykiem. Obejrzała mnie, pomierzyła zważyła itp. Mam już mniej niż 80 kilogramów, ale ciągle dużo.
Zmierzyła mi poziom tkanki tłuszczowej w organiźmie i powiedzia, że jest zadziwiająco niski, jest normalny.. Słyszycie?? MAM NORMALNY POZIOM TKANKI TŁUSZCZOWEJ. Szok.
Wytłumaczyła mi dlateczo się dzieje tak, przynajmniej po części postaram się wytłumaczyć to co zdołałam zrozumieć swoim rozumkniem i pojąć jakoś.
Otóż moje drogie... mam po prostu taką budowe ciała, że u mnei tusza to nie jest kwestia tłuszczu. Mam tak zbudowany organizm, że te cząsteczki są w dużych odstępach od siebie i dlatego jestem gruba. Jestem jak nadmuchany balonik. Jestem jak spuchnięta i jak by mnie ścisnąć przysłowiowym gorsetem to by było OK.
Ale sprawa nie wydaje sie taka prosta...

Wszystko to związane jest z alergią pokarmową dlatego mój organizm tak reaguje, bo jest mu kurde źle. Pani doktor powiedziała, że jestem uczulona najprawdopodobniej na gluten. Dała mi wytyczne co do tego jak go unikać. Ale gluten czai się wszędzie w przenicy, w mleku.... czyli odpadają jogurty, sery, masło. Odpada chleb makarony wszystko :( Mam jesc same dania wegetarianie.
Plus do tego badania na tolerancje glutenu ktore kosztują ponad 100 zł :( a wizyta u pani doktor 75 zł.


Zastanawiam sie co mam zrobic, jestem przerażona, A moze ona wcale nie ma racji i tylko chce kase ode mnie wyciągnąć??

Z drugiej strony cos w tym musi byc ze przeciez nei jem duzo a nie chudne a jak tylko cos zjem to czuje sie spuchnięta :/

Ratunku pomocy S O S mam dolek :/
[komentarze]  (3) [20:33 17/03/06]
 
................
Szło mi tak dobrze, do dzisiejszego dnia. Rano luzik, śniadanko w pracy czytaj owoce i herbatka. Kończe pracę po 15, więc w domku zazwyczaj jestem dopiero grubo po 17. Dlatego jem tylko coś a la obiado kolacja bo to już i tak niewczesna godzina. Przeważnie jakaś kasza czy ryż z surówką bądź innymi warzywkami. I tak się tym zapycham, że do wieczora już nic nie tknę.
Dziś miał być taki dobry dzień. Miałam iść z A. do kina, miało być wesoło i fajnie. A tutaj zonk. Kina nie było. Zamiast tego zjadłam wielki deser z owocami czytaj bomba kaloryczna. Nie chciałam tego, na prawdę nie chciałam to wszystko przez A. Głupio było mi się tłumaczyć, dlaczego nie i dlaczego właśnie tak. Wkurzyłam się. Ja sama z własnej woli nigdy bym nie zaproponowała lodów, zwłaszcza zamiast kina, wolałabym 100 razy kino. I tak bardzo chciałam zobaczyć ten film... Jak zwykle... Chyba zaczne sama do kina chodzić. A tu zonk i lipa na całego.
Jak tylko je zjadłam to od razu mi brzuch wywaliło :P ciasno w spodniach i w ogóle same wiecie jakie to uczucie. Czułam się taka pełna. Wróciłam do domu to nie znałam już litości. Taka mnie wzięła ochota na plasterek sera żółtego. Myślę sobie - plasterek to nic złego. Zjadłam dwa. Potem zobaczyłam kurde śledzie w śmietanie hehe ale rarytas no nie? Normalnie to bym kręciła na nie nosem, ale nie dzisiaj. Zjadłam. Potem kawałek wędzonej makreli i dwa ciastka miałe. Kurde :/ Przegięcie no nie? Czuje sie malo fajnie. Ale nic to jutro bedzie lepiej, jutro do szkoły wiec caly dzien bedzie luzik.
Tylko uwaga na spanie u babci, pewnie bedzie mnie molestować kawałkami typu brzydzisz sie u nas jeść itp. Nie moge sie złamać nie moge. W końcu dziś był nienajlepszy dzień, ale nie musi oznaczać, że wszystko pójdzie do dupy.

W pracy lipa. Coraz gorsza atmosfera, czuje sie tam jak śmieć. Ja na ostatnim miejscu jestem zawsze, traktowana. Sprawy sercowe lipton. Lepiej nie wspominać. Kontakty towarzyskie lipton. Ogólnie du dupy. W domu też. Moja mama ostatnio wróciła nabuzowana z pracy, już po 22. Ja biore prysznic. Niechcący zostawiłam kubek swój z herbatą u niej w pokoju na ławie. Napierw dostałam ochrzan za to że go tam zostawiłam, a potem był już tylko huk. Rzuciłak kubkiem o ziemie oczywiście sie potłókł...


....brak komentarza jest najlepszym komentarzem...
[komentarze]  (5) [stworz. 21:07 10/03/06 
mod. 21:14 10/03/06]
 
.............
Jakoś się trzymam, chociaż nie ma lekko.

Ostatnio miałam ochotę jeść jeść i jeść. Trochę sobie pozwolilam na więcej niż zakładalam początkowo. Jednak nie obżeram się tak jak kiedyś, jak to się nazywało? Kompulsy??
Ale nie jest źle. Nawet moje mama sie pytala ile już schudłam. I sama lepiej się czuje, chociażby tylko fizycznie. Lżej mi. Mogę wreszcie ubrać jakieś stre ciuchy, w których albo wyglądałam masakrycznie albo wcale nie moglam się w nie zmieścić.
I obcięłam sobie włosy. Sama. Ja mam takie fazy, nie że z oszczędności. Wzięłam nożyczki i lusterko i ciach.
Aa i zaczęłam sobie ćwiczyć troszkę. Wczoraj pół godzinki na rowerku treningowym - 300 kcal. Mam taki z licznikiem spalonych kalorii. Potem trochę brzuszków i takiej o gimnastyki. Wszystko w trakcie oglądania filmu, żeby czasu nie tracić :)

Ostatnio obejrzałam "Za wszelką cenę" czy jak kto woli "Million dollar baby". W sumie no fakt, jest lekko kiczowaty, jak obejrzałam pierwszą połowę filmu to zastanawiałam się co w nim takiego niezwykłego. Takiz wykły standardowy scenariusz. Że aż niedobrze się robiło. A potem nagle bez happy endu. Uwielbiam takie filmy. Lubie boks, strasznie mnie to kręci. Nawet w damskim wykonaniu.
Niedługo zaczyna się przegląd piosenki aktorskiej :/ z chęcią bym się wkręcila tam, żeby cos zobaczyć. To moja bajka, lubie takie rzeczy. W tamtym roku byłam tylko na finałowej gali.
[komentarze]  (5) [13:16 05/03/06]
 
    nast >>
archiwum 2004
kwiecień
maj
czerwiec
lipiec
sierpień
wrzesień
październik
listopad
grudzień
archiwum 2005
styczeń
luty
kwiecień
sierpień
wrzesień
archiwum 2006
styczeń
luty
marzec
kwiecień
maj
lipiec
październik
archiwum 2007
luty
 
Nowe
Paulinka
troche matematyki
Oblicz BMI
Jakies FORUM
motyl
80 kg 20 LUTY2006
Chudniemy
O mnie:
wzrost: 168 cm
Cel: czuć się dobrze w swoim ciele
ćwiczenia
Odwiedzam
Niefajnie
Aisha
Grubsza od Ciebie
Czytam
Sarahaha
Marta
Pampelek
wiosenka
Blogi które czytam
Kasia
angels
osiągnąć swój cel
zostać chuda
wszystkie blogi
kontakt | firma | regulamin | polityka prywatności | pomoc