Blog: 401370 blogów  Forum: 162960 postów  Galeria: 92501 zdjęć !  On-line: 162 osoby

 COOLTURA

 SPORTY

 GALERIA

 BLOG

 GRY

 GRONET

 KOMÓRKI

 ŚCIĄGNIK

 E-MAIL
  |     |  Twój profil  |  Spis blogów  |  Kontakt  |  FAQ  |  Regulamin  |  Pomoc

Blog: Akemi w Hogwarcie

strona główna

spis treści

tytuł notki

następna >>

archiwum 2004
archiwum 2005
Zawieszm bloga. Możliwe że już nigdy nie wróce.

[komentarze]  (3) [18:38 15/06/05]
Wyszłam rano na błonia. Świeciło słoneczko i było cieplutko. W sam raz na spacerek dla kobiety w ciąży. :P :)) Do tej pory nie mogę uwierzyć w to co się dzieje. Nareszcie zaczęło się układać. Mój brat się żeni, ja bedę miała dziecko, z moją mamą już O.K. :)) No i wróciłam po tak długim czasie do Hogwartu.

Usiadłam na konarze i pogładziłam swój brzuch, po czym poczułam lekkie kopnięcie. Ale jak na 5 miesięcznego chłopczyka był to kop bardzo mocny.. :) Poczułam dotyk na ramieniu. Szybko się odwróciłam i ujrzałam Amandę.
- AM! - krzyknęłam i ją przytuliłam.
- Słyszałam, że wróciłam i to nie sama! - powiedziała uradowana patrząc na mój brzuch.
- Jak tam? - zapytałam i obie usiadłyśmy tym razem na trwie.
- U mnie dobrze. A widziałaś się z Megan? - zapytała przejęcie.
- No jeszcze mi się nie udało.. Ale czy coś z nią nie tak? - zaczynałam się martwić.
- No dobra, powiem Ci, ale obiecaj, żenikomu o tym nie powiesz.. Narazie wie o tym tylko kilku nielicznych uczniów i paru nauczycieli.
- Jasne, że nie wygadam. Opowiada. - powiedziałam poważnie i położyłam rękę na serce.
- No bo wiesz jak tam Meg wyjechała do innej szkoły, nie?
- No.. Wiem. I co?
- No.. ymm.. - zaczęła niepewnie i zbliżyła sie do mnie - Bo ona tam została bardzo skrzywdzona.. Ktoś ją tam.. - przełknęła ślinę - Zgwałcił.
- CO?? - nie wierzyłam własnym uszom
- To co słyszysz.. Ktoś ją zgwałcił.. Podobno bardzo to przeżyła.
- A nie wiadomo kto??
- No jakby było wiadomo to bym ci poiwedziała!
- A wiesz, gdzie ona teraz jest?
- Nie.. Ostatnio mało ją widuję..
- Szkoda.. wiesz, ja jej poszukam. Wybaczysz, jak Cię tu zostawie.
- Jasne, że nie. Leć jej szukać - uśmiechnęła się. :)
- Thx. - dałam jej buzi i poszłam w stronę szkoły. Zaczęłam błądzić po korytarzach i komnatach, ale nigdze jej nie mogłam jej znaleść. Wreszice trafiłam na nasze dormitorium. Podeszłam do jej "skrawka pokoju". Wszystko było porozwalane. To nie było do niej podobne.. Wiedziała tylko, że jest w szkole i się mijamy, a ja z takim ciężarek w brzuchu nie pouszam się zbyt szybko.. Trochę podłamana wyszłam z komnaty. Kierowałam się w stronę W.S, kiedy natknęłam się na Wed'a.
- Cześć słońce - powiedział ciepło i dał mi buzi - Co taka nie w sosie?
- Ech.. nic.. po prostu martwię się o Megan..
- Co jej się stało?
- Bardzo chciałabym Ci powiedzieć, ale nie mogę. Przyżekłam..
- Spoko, rozumiem. Ale narazie nie martw się. Później pogadamy, a teraz choć na obiad. - objął mnie ramieniem i wspólnie skierowaliśmy się w strońe Wielkiej Sali. :]

[komentarze]  (7) [20:39 02/06/05]
Wiem, Wiem, nie pisałam chyba pół roku…
WIECIE JAK JA SIĘ CIESZE!!
Jestem znowu w ciąży…w. 5 miesiącu… .
Tatą dziecka jest Wade :) :) :)
Wiecie, jak my się cieszymy… mały się ruszy, a my od razu… cieszymy się i w ogóle.
Będziemy mieli synka.. będzie nazywał się Mathew (Matju).
Aktualnie mieszkamy u mnie w domu.. znaczy się u mich rodziców :)
Mój brat.. Hunk bierze niedługo ślub :)
Kolejny powód do szczęścia :) :)
Przez ten czas działo się baaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaard  zo dużo…
Nie ma siły pisać, Mały strasznie kopie...
Więc musze lecie..:)
BuzIaQi :*
P.S: Teraz będziecie poznawali rodzinne problemy Akemi Young..już niedługo Robson :P

[komentarze]  (1) [21:20 01/06/05]
I'm sorry, że tak długo nie pisałam, ale wiecie.. Nauka itp.



***



Już od jakiegoś dłuższego czasu jestem w Hogwarcie. I idealnie przyjechałam,
bo akurat niedawno wróciła Megan!

Teraz wszystko jest jak dawniej. Hehe.. Pogaduchy o póółnocy i wypady do
Hogsmeade, tak jak naprzykłam dzisiaj po śniadaniu. Spotkałyśmy się w
Wielkiej Sali.

-Cześć. - powiedziała siadając obok mnie

-Hbejm.. - burknęłam chując kanapkę.. ;P

-Widziałaś tego chłopaka przy stole Puchonów? - zapytała spoglądając na stół
Puchonów.

-No widziałam.. - rzuciłam widząc chłopaka - No i co?

-On jakoś dziwnie się na mnie patrzy.. - powiedziała z dziwną miną trzymając
kanapkę.

-Wiesz co? Jak dla mnie jesteś przewrażliwiona i tyle... Albo po prostu tak
Ci się podoba, że nie możesz oderwać od niego oczek.. :P Skończyłaś
śniadanie?

-Tak..

-No to zapraszam Cię do Hogsmeade na karmelowe piwko. - wyszłyśmy z Sali.
Jeszcze tylko zatrzymałyśmy się w pokoju, żeby się przebrać w zwykłe ciuchy.
Już po chwili wyglądałysmy pięknie i byłyśmy gotowe do wyjścia. :)
Stwierdziłyśmy, że polecimy miotłami. Jak pomyślałyśmy - tak zrobiłyśmy. Ale
przez ten wiatr nie mogłabyśmy prze pół godziny słowa zamienić. ;(

Wreszcie gdy byłyśmy w mieście mogłyśmy przystąpić do szukanie Hogsmeade w
którym nie byłyśmy wieki. Szczególnie Megan.. Usiadłyśmy przy stoliku, gdy
po chwili podszedł ktoś podobny do kelnera :P Poprosiłysmy po piwku i już po
chwili delektowałysmy się piwa o dość mocnym, karmelowym smaku z pianą która
miała, ok. 4 cm.:P Na szczęście taki rodzaj picia jak ten nie ma prawie w
ogóle alkoholu, więc gdy wypiłysmy po jednym, zamówiłyśmy po kolejny dla
każdej śmiejąc się z wszystkiego co nam przyjdzie na język.

-Megan. Przyznaj, że ten chłopak Ci się podoba. Za dobrze Cię znam i wiem
kiedy jesteś zabujana.

-Oj przestań! Głupoty tylko gadasz! Ja nawet nie znam jego imienia! -
powiedziała rumieniąc się. :)

-Tak, tak..Mów co chcesz.. Ja swoje wiem. Która godzina?

-Hm.. wiesz, że siedzimy tu już ponad półtorej godziny?

-No i co? Raz się żyje! Ale masz rację. Czas wracać. - tym razem poszłyśmy
na łatwiznę i po prostu wróciłyśmy do Hogwartu przy pomocy proszka Fiuu. Ale
to i tak nie był koniec zabawy! Udało nam się przekonać Amandę, żeby zrobiła
sobie z nami trójkątową imprezkę :). Oczywiście my z Meg już wcześniej
pomyślałyśmy i wstąpiłyśmy do Miodowego Królestwa, kiedy byłyśmy w mieście.
Nakupowałyśmy pełno czekoladowych żab, chipsów czarodzieja, pastylek o
wszystkich smakach, pastylek zwierzęcych (jeśli spróbujesz jakiejś będziesz
wydawał odgłosy jak jakieś zwierzę), ale najbardziej zasmakowały nam
kolorowe, okrągłe cukierki na wagę, których kupiłyśmy poprostu w tonach.
Megan zarzuciła jakąś fajną muzę, no i impreza trwa! Dziągłe pogaduchy i gra
w szczerość.. :P Ale najfajniesza była gra, gdzie używałyśmy pastylek
zwierzętych. Ja wydawałam odgłosy świni, lwa, kury, węża, słonia. :P Było po
prostu bosko, chociaż najlepsza by była impreza wieczorem, no, ale nie
chciało nam się czekać. :P Ale niestety w pewnej chwili do pokoju wpadł
Snap'e.

-Co tu się dziej smarkule?? - warknął, a Megan wcześniej połykając pastylkę
zwierzęcą na słowa Snep'a odpowiedziała "Miaaaauuu... " :P Wtedy psorek
wkurzył się jeszcze bardziej.. :P

-Skończcie to wszystko, bo inaczej marny wasz los! Wrócę tu za 2 godziny i
kiedy wrócę ma tu być porządek i dyscyplina! - wyszedł, a my wszystkie trzy
parsknęłysmy śmiechem a przez następne półtorej godziny zabawa trwała, a
ostatnie pół godziny przeznaczyłysmy na sprzątanie. Sevek się nawet nie
kapnął.. :P

[komentarze]  (11) [18:33 25/03/05]
C.D
- Akemi, powiem Ci prawdę, byłem w klubie, jakies dziewczyny wiły się na stołach, ale...ja nadal Cię
kocham i chcę, żebyś mi wybaczyła, jestes dla mnie największym skarbem na świecie. Kocham Cię! - Zatkało mnie, taki Wade powiedział takie piękne ( do połwy piękne, wiecie chodzi mi o te panienki) słowa.
- Wade, teraz ja powiem Ci prawdę, nie mogłam się już powstrzymać, nie mogłam wytrzymać bez ciebie, byłeś tak blisko mnie, a ja tego nie odczówłam, wydawało mi się, ze jesteś na II krańcu świata, a ty byłeś 3 metry ode mnie. Nie mogłam już wytrzymać, bez rozmów z Tobą, nie mogłam wytrzymać tej niepewności, tego co nas dzieliło przez te pare dni. - Wtuliłam się w jego ramie, i pomyślałam, ze dobrze jets mieć takiego Wade'a. Leżałam tak chyba jakieś 20 minu, i tu nagle usłyszałam Jenny.
Starała się chyba iść po cichu i zobaczyć jak tam poszła rozmowa, ale jej to nie wyszło bo p[otknęła się o kabel od odkurzacza i wpdał prosto na nas :
- O cześć Jenny, skończył się już film?
- Tak, znaczy się nie, idę go obejrzeć do końca.
- Ok.- " dobra Jenny, wie jak zachowac się w danej sytuacji"
Nagle poszułam wargi Wade'a, osiadały one na moich.
Chciałabym, żeby ta chwila trwała wiecznie, żebym nigdy nie kłóciła się już z Wade'em :)
Ten pocałunek trwał długo:) Było słodko, ale niestety....Wade przypomniał sobie, że musi iść do kolegi, którego poznał przed wczoraj. Oderwał swoje wargi od moich i powiedział :
- Akemi, ja,ja musze iść, umówiłem się ze znajomym, idziemy na mecz, zaczyna się za 25 minut, idziesz ze mną?!
- Jak wolisz jakiś mecz ode mnie to idź ja zostanę.
- Oj chodź będzie fajnie.
- No...no dobra
Poszłam do Jenny spytać się czy idzie z nami, jej się nie chciało, wolała oglądać filmy na DVD, nie dziwię jej się :) no i w końcu poszłam z Wade'em do tego kumpla.
W połowie meczu powiedziałam Wade'owi, ze idę do domu, bo mi się nudzi. a on na to, żebym poczekała, mec końcxzy się za 20 minut.
I tak siedziałam te 20 minut, no dla Wde'a było to 20 minut, ale tak naprawde była to godzina, albo i lepiej.
W końcu poderwałam się i chcialam wyjść do domu, ale stwierdziałam, ze to nie ma sensu, bo zaraz znou się pokłócimy,a tego już nie chciałam, więc udałam że poprawiam spudniczkę :)
Niezłe mam pomysły nie? :)

...::: by Akemi :::...

[komentarze]  (7) [13:39 08/03/05]
No i 100 notqa, z resztą co z tego, jak same zmartwienia w domu?
Hunk, dalej ugania się za laskami, Wade gdzieś zniknłą, nie wiem co mu się stało, nie wiem co robi, gdzie jest i czy w ogóle zyje, tata, siedzi całymi dniami u mamy, a Li..został mi tylko LI.
Ok 15 Jenny przyjechała do mnie. Ja z łazami w oczach przywitałam ją. Starałam suę uśmiechac, ale kiepsko mi to wychodziło.
Zaprowadziałm Jenny do pokoju gościnnego (Mamy ich w domu 4, w jednym jest Wade, w drugim jenn, a w 2 innych jest pusto) :).
Jenny rozpakowała się, a później wzięłyśmy się za sprzątanie domu.
Zajęło nam to strasznie dużo czasu...
- Akemi, nie można zatrudnić sprzataczki?
- Nasza się rozchorowała, a szukanie innej zajęłoby wieki.. Słuchaj.. Może odpoczynek..? Telewizora i Popcorn?
- No, czemu nie.
Wzięłyśmy się za robienie Popcornu. Po tym jak że trudnym zajęciu :) Klapnęłyśmy na łoóżku w moim pokoju i zaczęłysmy oglądać filmy na DVD, nie mogłysmy się zdecydować na konkretny, ale po 30 minuach na samym dnie szafki znalazłyśmy pasujący nam filmik.
Był to "Poranek Kojota" mówię wam, naprawdę fajny film.
Ja w połowie filmu zasnęłam, a Jenn chyba dalej oglądała.
Śniło mi się, że pogodziłam się z Wade'em, że mama wyszła ze szpitala i wszystko było już z nią w porządku, że Hunk już był spokojny, nie upijał się i spraszał lasek....
I Jenny wybudziła mnie nagle ze snu..
- Akemi!, Akemi!
- O co chodzi? - Powiedziałam ziewając?
- No, wade przszedł do domu.
- Dobrze, A! JUŻ WSTAJĘ, MUSZE ZNIM POGADAĆ...
- Ok, to ja tu czekam.
- jak chcesz to chodź ze mną.
- Nie, zostanę tutaj i obejrzę do końca film
- W porządku.
Zeszłam na dół do Wade'a.
- Wade, gdzieś ty był? Martwiłam się, że coś ci się stałoi..
- Ja byłem...na spacerze, chodziłem po polanie, a co nagle sobie o mnie przyppomniałaś?
- No, no, wiesz, ze mimo to że się pokłócili.śmy to nadal Cię kocham?
- Teraz już wiem..

C.D.N

[komentarze]  (3) [18:13 04/03/05]
Napisałam list do Jenny o to jego treść..
"Jenny...
Z moją mamą jest coraz lepiej, ale wciąż ma sparaliżowaną lewą nogę i rękę.. Ale to nie jedyne kłopoty jakie się u mnie dzieją. Mój brat Hunk ostatnio bardzo mało przebywa w domu. Wraca pijany i już prawie w ogóle nie odwiedza mamy. Myślę, że nie może sobie z tym poradzić.. Tata wciąż pracuje i jeszcze do tego każdą wolną chwilę sp.ędza w szpitalu.. Na dodatek pokłóciłam się z Wadem.. Jak widzisz tych problemów jest dość sporo.. Ledwo co wiąże koniec z końcem.. Dlatego chciałam się spytać czy byś do mnie nie przyjechała. Czuję się osamotniona i nie mam z kim porozmawiać. Czekam na ciebię, a jeśli z jakiś powodów nie będziesz mogła przyjechać, daj mi znać.
Akemi"

Wysłałam go do Jenn, z resztą tak jak jest w nim napisane, bo nie mam z kim gadać, nie mam się komu wyżalić, byłoby mi lżej gdybym to z siebie wyrzuciła....
No praktycznie mogę pwoiedzieć to Li'emu, ale to jest inaczej , brat a przyjacółka, tak naprawdę wolę gadać z diewczyna zmoją przyjaciółką niż z bratem, brat może i to zrozumie, ale on mnie nie pocieszy tak jak Jenny. Teraz moze napiszę pare zdanek o mnie i ...Wade'dzie.
- Cześć Akemi, przepraszam, ze przeszkadam, ale.... - Wparował do mnie do pokoju Wade.
- No słucham...
- Ja...- Wparował mi od pokoju pijany Hunk z jakimiś dziewczynami, Wade widocznie sie speszył i wyszedł.
- Hunk co ty tu robisz?
- O..pooomyliłeeem pokoje, a co siorka?
- Hunk, ty jesteś kompletnie pijany, idź teraz spać, a ja wyprowadzę Twoje koleżanki...
- Niee, one zostają ze mną, my idziemy razem spać.
- Hunk, nie ty idziesz sam spać a te dziewczyny stąd spadają i to natychmiast, mama w szpitalu, a ty wydajesz pieniądze na wódke i piwo, jak ty tak możesz? - Odpowiedzi już ie usłyszałam, Hunk zasnął na moim łożku, zawołałam Li'ego, pomógł mi on wynieść Hunka i wyprowadzić te panienki.
o 16 pojechałam do mamy, wzięłam ją na spacer i rozmawiałyśmy tam.
Po powrocie nie było w domu Wade'a, ciekawe gdzie on był??

C.D.N

[komentarze]  (2) [17:49 02/03/05]
Wstałam dzisiaj o 7, bo chciałam iść do sklepu kupić mamie jakieś owoce i kwiaty.
W domu miałam byc ok 8, bo mieliśmy już jechać. Niestety jak to ja spóźniłam się o 30 minut :)
No, ale to nie zrobiło różnicy, bo Hunk i tak nie pojechał tylko gdzię sposzedł.
Więc tylko ja Li i tata pojechaliśmy,a Wade spał jeszcze jak suseł.
Siedzieliśmy u mamy jakieś 3 godziny, ja postanowiłam, już pójść do domu, bo nie wiadomo co Wade tam wprawia.
- Kochani, ja już musze jechać- powiedziałam do rdziny
- Dobrze córeczkop - Powiedzieli rodzice.
- Akemi poczekaj, ja pojadę z Tobą, tato nie martw się za godzinę po Ciebie przyjadę.
- DObrze synku
- Oj, tato prosiłem nie mów to mnie synku
- Dobrze Synu :)
Byliśmy już prawie pod samym domem.
- Li, czy to nie jest Hunk?
- Gdzie?
- Tam idzie przed nami, jest koło domu panstwa Lee.
- A racja to Hunk, jak zwykle idzie z jakimiś laskami.
- Ja już mu dam, zamiast siedzieć z mamą to ugania sie za jakimiś wywłokami.
- Akemi spokojnie, ja to załatwię.
Li wysiadł z samochodu, i podszedł do Hunk'a.
- Hunk, do cholery co ty tu robisz?
- Nie widzisz bracie?
- Powinieneś siedzieć teraz z mamą, przecież ona leży teraz w szpitalu.
Wkroczyłam do akcji, wybiegłam z samochodu.
- HUNK!!!!- zaczęłam krzyczeć z daleka- Hunk, ty powinieneś siedzieć z mamą, a nie z jakimiś wywłokami, mama Cie potrzebuje
- To nie są wywłoki, ty po prostu im zazdrościsz.
- Nie, nie mam czego, nie chciałabym sie zadawać z takim palantem jak ty! - Splunęłam mu w twarz
- Ej, ej, Akemi uspokuj się- Wtrącił Li- Ja z nim porozmawiam a ty wskakuj do samochodu.
- Nie Li, ja idę do domu, jak chcesz to sobie z nim gadaj, ale ja idę- I odbiegłąm od nich.
Wade siedział w domu, w ogrodzie.
- Chcesz kawy, robie sobie to pomyślałąm, zę może ty będziesz chciał.
- Nie, dziękuję za Twoją łaskę!
- Wade, znowu zaczynasz??
- Nie, po prostu nie chce, żebyś się interesowała takim dupkiem jak ja.
- Nie to nie- I odeszłam ze smutkiem od chłopaka.
Wyszłam przed dom, zauważyłam, ze Li akurat podjerzdźa pod dom. CZekałam chwilę na niego.
- I co? Poszedł do mamy?
- A jak myślisz?
- Nie??
- Racja, nie poszedł, a i powiedział, zę nie chce Cię widzieć... z resztą mnie też.
Byłam wkyrzona na Hunka (Może nawet więcej niż wkurzona).
- Li chcesz kawy, właśnie zaparzyłam?
- Jesli nie sprawi Ci to kłopotu.
- Poczekaj zaraz Ci przyniosę.
- Ja już idę do domu, jak możesz to postaw mi ją na stole w kuchni. ok?
- Ok, nie ma problemu.
Nie wiedziałam jak zagadać do Wade'a więc go olałam, jak by mu zależało na tym, zebyśmy się już nie kłócili to by do mnie przyszedłm jeszcze raz i pogadał ze mną.
- Siostra, jak by co to tata nie wraca dzisiaj na noc, zostaje z mamą.- Powiedział Li
- Dobrze.
Ja i Li wypiliśmy kawę i poslziśmy na spacer pogadać.
Brat doradził mi, zebym, poczekała na pierwszy gest od strony Wade'a
Jak widać, myślimy tak samo :)


...::: BY Akemi :::...
P.S: Na foci mój brat Li (jego karykatura) ...Koffam go, ale tego nie mogę powiedziec o moim II bracie Hunk'u

[komentarze]  (2) [15:31 01/03/05]
C.D
Hunk poszedł już do szpitala, a ja poszłam do sklemu kupić mamie kwiaty.
- Wade, jak by co to jesteś po prostu moim znajomym, nie chłopakiem ok?
- Dobrze, ale czemu?
- Bo, moja mama mysli, ze chodzę jeszcze z Dawidem, i nie wie jeszce, ze poroniłam..
- Co? Ty byłaś w ciąży?
- Wade, porozmawiamy później dobrze??
- Nie, teraz!
- Ale Wade, moja mama wie, że już przyjechałam i muszę do niej iść.
- No dobra!
Pobiegłam do mamy.
- Cześć mamo, jak się czujesz? - wręczyłam mamie kwiaty.
- Dziękuję córeczko.
- Nie ma za co. Jak się czujesaz?
- Nie najlepiej, mam obezwład lewej nogi i ręki.
- Mamusiu, bądź dobrej nadzieji, a wszystko będzie dobrze.
- Ech..mam nadzieję.
Mama, była zmęczona i poszła spać, ja i Wade poszliśmy do domu na piechotę.
Chcieliśmy porozmawiać.
- My to mamy zawsze szczęście! CZemu musiało się rozpadać
- Akemi, teraz to jets nie ważne, chcę z Tobą porozmawiać.
- No dobrze więc o co chodzi?
- Czemu mi niem powiedziałaś, ze jesteś w ciąży?
- Przepraszam bardzo, ja nie jestem w ciązy, byłam w ciąży, ale poroniłam
- CZEMU MI O TYM NIE POWIEDZIAŁAŚ??
- Czemu? Przecież rozmawialiśmy i powiedziałam Ci, ze jeśli przypadkiem dowiesz się czegoś dziwnego,
to nie bęziesz na mnie zły, ale widać jednak oszukiwałeś. Wade, ty nie wiesz o mnie wielu rzczy.
- CZego naprzykład?
- Że np. jestem królową drzew
- To akurat jest nie ważne, powiedz mi czego jeszcze nie wiem.
- Że chciałam wziąć ślub...
- CZemu mi nie powiedziałaś,wcześniej??
- Ach..Wade mówiłam Ci już!!!!!! - Pobiegłam do domu, a Wade wcale się tym nie przejął, olał mnie i poszedł
sobie spacerkiem do domu. Tak naprawdę nie chciałam go już widzieć, ale jak się zgodziłam, zeby ze mną jechał to nie miałam już wyboru.
Doszłam już do domu, zamknęłam się pokoju i zaczęłam płakać..."Cały świat mi się wali"!
Pokłóciłam się z Wade'em, mama jest w szpitalu, a na dodatek siedząć w tym pokoju wróciły wszytskie złe i dobre wspomnienia "
Ok 17 Wade przyszedł do domu, nie wiem co on tak długo robił...
- "puk, puk"- rozległo się pukanie do drzwi mojego pokoju.
- Prosze.
- Akemi j- Przerwałam mu w połowie słowa
- Wyjdź stąd!!- Krzyknęłam na cały głos. Nagle do mojego pokoju wparował Li mój brat.
- Ej, spokojnie Akemi, co się dzieje?
- nic nie ważne.
- No dobra, nie będę się wtroncał.
- A Li, jak byś mógł weź ze sobą na dół tego Pana, denerwuje mnie on.
- A właśnie kto to jest?- Spytał zdziwiony brat.
- A to mój chłopak
- To czemu nie chcesz się z nim gadać?
- Jeszcze nie zauważyłeś? - W tej chwili Wade wyszedłz pokoju.- Pokłóciłam się z nim.
Opowiedziałam wszystko bratu, wszyściusieńko po koleji.
Brat się trochę zdziwił, Li wiedział tylko, ze byłam w ciąży, ale nie że chciałam wziać ślub z Dawidem.
Z resztą nikt chyba nie wiedział :P Tylko ja i on :) Nie poamiętam czy wam mówiłam.
Mój kochany braciszek poszedł na dół do kuchni, poszedł mi zrobić herbatę i coś do jedzenia. Po 20 minuach znów był na u mnie w pokoju.
- O dziękuje, jesteś kochany w odróżnieniu od innych.
- Nie ma za co w końcu jesteś moją siorką :)
Li podszedł do tej sprawy w luźny sposób, to mi się wnim podobało, zawsze potrafił pocieszyć i pogadać z Tobą.
Wade przyszedł do domu ok 21, był pijany. Li, natychmiast zaprowadził go do pokoju gościnnego i położył spać.
Nie chciał, zeby tata go zauważył, bo by sobie coś jeszcze pomyślał.
Na szczęście Wade zasnął szybko.
Ja poszłam spać o 22, nie chciałam iść później, bo z samego nrana miałam jechać z Hunkiem i li'm i tatą do mamy.


....::: By Akemi :::....

P.S: Mam Nadzieję, ze wszysko się jakoś ułoży...:)
P.S2: Na focie ja jak miałam 14 lat.



[komentarze]  (3) [stworz. 15:14 28/02/05 
mod. 15:18 28/02/05]
C.D
Byliśmy już na peronie..
- Wade, którym pociągiem pojedziemy?
- Jeśli mamy jechać do Citys'wille to pojedziemy 5.
- O! Zobacz jedzie już - Powiedziałam do połowy zadowolona.
A czemu do połowy?? Bo byłam trochę szczęśliwa bo szybciej dojadę do mamy,a nie szczęśliwa dlatego bo..jak sami się domyślacie, moja mama jest w szpitalu...
Tak więć pół smutna, pół szczęsliwa wsiadłam do pociągu.
- Wade..jak myślisz? Wszystko będzie dobrze??
- Tak kochanie- I mój kochany przytulił się do mnie, nigdy nie czułam się tak dobrze przy jakim kolwiek innym, chłopaku.- Pamiętasz jak mnie kiedyś spytałeś czy Cię kocham??
- Tak, a co?
- Mogę Ci udzielić już odpowiedzi na to pytanie.
- A więc, zamieniam się w słuch...
- Moja odpowiedź brzmi : Tak :)
- A już się bałem, że powiesz coś innego :P A jednak się myliłem
- Racja, jednak się myliłeś :)
Oparta na ramieniu mojego skarbeńka zasnęłam, lecz nie dług to trwało... spałam jakieś 30 minut, śniły mi się koszmary.....
- Wade, nie wiesz czy jeszcze daleko?
- Wysiadamy za jakieś 15 minut
- Ucieszyłam się, ze wreszcie zobaczę rodzinę, a w szczególności mamę.
Po 10 minutach od naszej rozmowy otworzyły się drzwi pociągu
- No, to nasz przystanek- powiedział Wade.
- Chodźmy już, bo nie zdąrzymy wyjść.
Spokojnie wyszliśmy zmierzająć w stronę mojego domu. Chcieliśmy w m=nim zostawić rzeczy.
W domu był tylko mój brat Hunk.
- Cześć Hunk!
- Siema Siorqa :)
- Chciałabym Ci kogoś przedstawić. Hunk to jest Wade, mój chłopak , Wade to jest Hunk.
Dali sobie ręce na Dzień Dobry, wiecie jaka byłam zadowolona.
Zazwyczaj mój brat nie akceptował moich znajomych, ale widocznie Wade przypasował mu do gustu.
- Hunk, mama jest jeszcze w szpitalu?
- Tak, właśnie zarzz tam jadę. Jedziecie ze mną?
- Jak byśmy mogli - Odpowiedziałam bratu.
Jadąc do szpitala nikt nic nie mówił.
Babka pd rtecepcji nie chciała nas wpóścić..nie wiadomo z jakich powodów.
Nie wiedziałam, czy przedstawianie Wade'a to dobry pomysł, moja mama chyba nawet nie wie, ż erozstałam sie z Dawidem.....


C.D.N

[komentarze]  (1) [16:36 27/02/05]
- Puk! Puk! - Rozległo się pukanie do drzwi
- Jenn daj mi dziś pospać.... - Ziewająć poszłąm otworzyć drzwi.
- O dziń dobry Panie Rob, co się stało, z ejest pan u mnie tak wcześnie?
- Mów mi "wujku Rob" Wciąż nie możesz się przyzwyczaić.. Hm..wcześnie- zaśmiał sie- jest 12. Przyszedł list do Ciebie.
- A..wie pan od kogo?
- nie, nie patrzyłem, proszę.- Dostałam list, było on od taty.
Wiedziałam, ze coś musiało się stać, bo tata nigdo do mnie nie pisał jak wszytsko było w porządku.
- Dziękuję panu.
- Nie ma za co.
Wujek Harrego poszedł w stronę swojego pokoju.
" Cikawe czemu tata do mnie napisał?" - Myślałam, otwierająć list.


A o to jego treść:


Citys'wille 25.02.2005
Kochana Córeczko!
Na początku chciałbym CIę bardzo serdecznie pozdrowić.
Mama lezy w szpitalu, miała wylew, ma obezwładnioną ręke i nogę. na szczęście obudziła się już ze śpiączki. Jak będzie dużo ćwiczyła to z tego wyjdzie. Rechabilitacje są już załatwione.
Ogólny jej stan zrowia jets w porządku. Mama wychodziz e szpitala za trzy dni, miejmy nadzieję, z ewszystko będzie dobrze.
Wiem, ż eten list jest krótki, ale zaiera najważniejsze informacje.
Pozdrawiam Cię bardzo gorąco.
Tata.

- Nieeeee!!!!!!!!!!!!!!!! - Wade wbiegł do mojego pokoju..
- Akemi, co się stało? - Dałąm mu list do przeczytania.- Akemi, nie martw się..
wszystko będzie dobrze, zobaczysz.
Zerwałam sie z łóżka i podbiegłąm do szafy z ubraniami, chwyciłam torbę i zaczęłam się pakować.
- Kochani, co ty robisz?
- Nie widzisz, pakuję się.
- Ale gdzie?
- Wade! Domyśl się!!Jade do mamy.
- Ech...przepraszam...
Zapadłą Cisza, ja się pakowałam, a Wade podszedł do mnie- Akemi zaczekaj ja pojadę z Tobą tylko pójdę się spakować.
- Ale po co?
- Jesteś roztrzęsiona, sama mozesz sobie nie poradić.
- No dobrze...to ty idź się spakuj, a ja pójde zawiadomić o tym Jenny i Harry'ego.
- Dobrze.
Wade pobiegł do siebie do pokoju, a ja poszłam zawiadomić Jenn i Harrego.
- Jenny, ja i Wade wyjerzdźamy.
- Czemu?
- Moja mama jest w szpitalu, jedziemy do niej.
- No dobrze...ale wócicie jeszzce?
- nie wiem, raczej nie. Ja posiedzę w domu parę dni, nie wiem jak Wade, on pewnie będzie chciał zostać
ze mną, a późnije pojedziemy prosto do szkoły. A bym zapomniała., Jenny masz tu pieniądze i zapłać
Rob'owi za nasz pobyt.
- Akemi, ty chyba zapomniałaś, że my nie płacimy.. W końcu to Hotel wujka Rob' a. - z małą niedogonnością wyszczerzyłam i bez słowa pobiegłam do pokoju Wade'a
- Kurde!- Krzyknęłam - Czemu ona musiała mi się rozpiąć akurat teraz?? Zauwazyłam, że moja walizka jest rozpięta i ubrana sie z niej wysypują. Pozdbierałam je szybko, i zamknęłam dokładnie torbę.
- Wade, jestes już gotowy?
- Tak idziemy- I pobiegliśmy na peron..
C.D.N

[komentarze]  (1) [stworz. 12:47 27/02/05 
mod. 16:39 27/02/05]
Dzisiejszego ranka wpadłam na wspaniały pomysł. Postanowiłam po raz pierwszy (oczywiście nie sama) wybrać się na przejażdżkę skuterami. Przez całą noc zaprzątałam sobie głowę tym jak to jest jeździć sobie po śnieżku :) :P. Następnego dnia, czyli oczywiście dzisiejszego pięknego poranka po raz pierwszy czułam się podniecona. :) :P Oczywiście nie myślałam wtedy o tym, że jeszcze nikogo z paczki nie uprzedziłam o moim szalonym pomyśle.. :P Wygramoliłam się spod kołdry i weszłam do łazienki. Gdy już nie wyglądałam jak upiór (hehe.. taki żarcik) mogłam spokojnie wyjść w tej skąpej piżamce na korytarz.. :P Była dopiero ósma, a ja już skarżyłam się na bezsenność ;) Zapukałam do pokoju Wade'a (Co oczywiście nic nie dało) bez dalszego czekania weszłam do pokoju.
Spojrzałam na Wade'a, który tak słodko snuł się pod pieżynkami.
-Wade.. - szeptałam szturchając go po ramieniu..
-Yy.. co..? - zapytał zaspanym głosem nawet nie otwierając oczu.
-Wstawaj.. Muszę ci coś powiedzieć.. - Wade usiadł już zupełnie wybudzony obok mnie.
-Co jest?
-Wpadłam na pomysł. Chciałam się przejchać skuterem śnieżnym.
-A umiesz na nim jeździć?
-No ty byś prowadził, a ja robiłabym za pasażerkę..
-No ok, tylko trzeba jeszcze zapytać Jenny i Harry' ego.
-Ja się tym zajme.. Idziesz na śniadanko?
-Wiesz.. może potem.. chce mi się jeszcze trochę spać.
-Jak chcesz.. - powiedziałam wychodząc z pokoju. Gdy się ubrałam zeszłam na dół do jadalni.
Nie zdążyłam nawet posmarować tosta małsem, kiedy do jadalni weszła Jenn.
-Hej Jenn! - powiedziałam
-Cześć. - rzuciła siadając obok mnie
-Idziesz z nami na stok?
-Wiesz.. nie wiem.. Wszystko mnie boli.. - mruknęła biorąc dżem
-No chodź! Tylko dzisiaj można wypożyczać skutery śnieżne! - nagle do pomieszczenia wszedł Wade
-Hej dziewczyny! - powiedział i usiadł obok mnie, a potem dał mi buzi. :*
-Wade- czy widziałeś dzisiaj Harry' ego? - zapytała Jenn
-Ostatni raz go widziałem idącego do pokoju Ron' a. - Jenny zrobiła kwaśną minę mieszając herbatę. :(
-Co jest? spytałam
-Nic.. Po prostu ta dwójka działa mi na nerwy.
-Są nawet mili.. I przecież są przyjaciółmi Harry' ego.
-Może, ale mi jakoś nie są tu potrzebni.. - Musiałyśmy skończyć pogawędkę, ponieważ do jadalni nagle wszedł Harry.
- Hej! - przywitał się
-Cześć! - rzóciła Jenn na jego widok - Idziesz z nami na stok? Można dzisiaj jeździć skuterami.
- Hm.. Ok. Kiedy idziemy?
-Tak szczerze to powinniśmy już tam być, jeżeli chcemy w ogóle pojeździć.. - Wade spjrzał na zegarek. Wszyscy zeskoczyliśmy na proste nogi i pobiegliśmy w stronę stoku. Gdy doszliśmy na miejsce nie zastaliśmy tam ani skuterów, ani nawet żywego ducha.. :P
-Nie zdążyliśmy! - Jenn usiadła na podliskiej ławce.
-A może mój wujek ma jeszcze jakieś? - powiedział Harry. Nagle ku naszemu zdiwieniu przed nami ukazał się wujek Rob. :P

Pogadaliśmy znim chwilę i dostaliśmy taką odpowiedź :
-Oczywiście, że mam! Dla was zawsze! - Już po chwili ja siedziałam z Wadem na jedym skuterze, a Jenny i Harry na drugim. Gdy już chłopcy wiedzieli jak kierować skuterami zaczęliśmy szleć po całym stoku, aż wjechaliśmy do lasu. W pewnej chwili rozdzieliliśmy się. Ale raczje Wade i Harry zrobili to specjalnie.. :P Przjechaliśmy chyba cały las, a na koniec zatrzymaliśmy się na romantyczny piknik. :) :*
Ale cóż... Marzenia nie mogą trwać wiecznie.. Już po chwili musieliśmy się zbierać. Wróciliśmy na całkiem pusty stok. Lecz po moich krótkim telefonie do Jenn zaraz byliśmy razem. Zmęczeni, ale zadowoleni wróciliśmy do hotelu..
Ja i Wade poszliśmy do jego pokoju. Posiedzieliśmy chwilę i nagle mój kochany poderwał się. Włączył romantyczną muzykę i poprosił mnie od tańca. Tańczyliśmy wolnego... i nagle.. zaczęłiśmy się całować :)
Nic więcej....:):) Nie wyobrażajcie sobie nic :P Chciałabym, żeby ta chwila trwała dyuużej, ale do naszego pokoju wparował jakiś chłopak. Ponoć pomylił pokoje, ale trochę nam to przeszkodziło.... Ale trudno się mówi. Taka chwila napewno jeszcze kiedyś nastanie :)
BuzIaKI

[komentarze]  (2) [21:15 24/02/05]
- Aaaaaaa! - Doznałam szoku. Jenny poczęstowała mnie kubkiem zimnej wody.
- Wstawać lenie!!!! - Wrzasnęła ściągając z nas kołdry, przez co zrobiło mi się jeszcze zimniej.
Mozolnie zwlokłam się z łóżka i poszłam się umyć. Gdy chciałam wejść pod prysznic usłyszałam skrzypienie drzwi, a przed nimi stanął Wade! Szybkim ruchem zakryłąm wszystkie intymne części ciała krzycząc przy tym niemiłosiernie. Chłopak widocznie się speszył, bo gdy odwróciłam się w stronę drzwi jego już nie było. Po tej krępującej sytuacji postanowiłam sobie odpóścić prysznic. Założyłam tylko na siebie parę spodni i sweter po czym wyszłam z łazienki.
- Jenny, po co my wstawaliśmy? - Spytałam jeszce nie do końca obudzona. Ciągle chciało mi się ziewać.
- ZApomniałaś że jesteśmy w górach? Tu się jeździ na nartach...
- Wiem Jenny. - ucięłam przyjaciółce. - Nie rób ze mnie takiej idiotki. Poza tym ja nie będe jeździć na nartach tylko na snowboardzie. Nie interesują mnie dwa długie, plastikowe patyki, które masz przyczepione do nóg i jeszcze na dodatek musisz się odpychać kolejnymi dwoma patykami.
- Za to jeden patyk cię interesuje... Taki gruby patyk. - mruknęła ale po chwili wszyscy się śmialiśmy.
Niedługo potem, gdy wszyscy byli już gotowi na podbój stoku, ruszyliśmy na wyciąg. Spojrzałam na niego niepewnym wzrokiem, w końcu w Japonii to niecodzienny widok.
- Nie martw się. - Wade poklepał mnie po ramieniu. - To nic strasznego. Jeździłem na tym wiele razy.
Ta wiadomość trochę mnie uspokoiła ale zawsze zostaje jedna nutka niepewności. Wzięliśmy sprzęt pod pachy i pobiegliśmy w stronę wyciągu, wszyscy z wielkim podnieceniem. Chwilę później, siedzieliśmy już w dwufotelowych siedzeniach - ja z Wade'm, Jenny z Harry'm - spoglądając na przepięknie ośnieżone Alpy. Nagle ręka Wade wylądowała na moim kolanie. Spojrzałam na niego, on na mnie i po chwili trwaliśmy w głębokim pocałunku. Jenny i Harry zauważyli to i zaczęli wykrzykiwać różne rzeczy, co dla mnie było poprostu dziecinne, ale postanowiłam nie zwracać na to uwagi. Gdy już nasze usta rozłączyły się, oderwaliśmy od siebie wzrok i w milczeniu, chociaż w sercu tańczyła radość, dotarliśmy na stok.

Przyznam, że na początku jazda na Snowboardzie nie szła mi najlepiej, ale kilko godzinna harówka dała się we znaki.
- Jeżdzisz zawodowo! - krzyknął Wade, podjeżdżając do mnie. Ja tylko wyszczerzyłam zęby i jeżdziłam dalej. Nagle Wade złapał mnie za ręke i szepnął:
- Chodź, pojedziemy gdzieś sami. Już mam trochę dość tej jazdy we czwórkę...
Potaknęłam i chwilę potem siedzieliśmy już pod sosnami, niedaleko stoku. Jenny i Harry nawet nie zauważyli kiedy odjechaliśmy.
- Akemi kochasz mnie...? - zapytał wprost, a mnie trochę zatkało.
- Wade... Nie zadawaj takich pytań. Chodzimy ze sobą zaledwie cztery dni a ty już zadajesz i takie pytania? Nie umiem ci na nie odpowiedzieć...
- Czyli ten pocałunek na wyciągu... Nic dla ciebie nie znaczył?
- Nie to nie tak! - poderwałam się ze śniegu.- Ja poprostu... Nie umiem ci narazie powiedzieć co do ciebie czuję. Ale to nie znaczy, że nigdy się w tobie nie zakocham!
Wade stanął obok mnie. Znowu się pocałowaliśmy.
- Rozumiem cię... Nie będe już o to pytał.
Złapaliśmy się za ręce i razem wróciliśmy na stok.

[komentarze]  (4) [stworz. 09:49 22/02/05 
mod. 16:33 22/02/05]
C.D.
-Dobrze.. Nie chcę cię do niczego zmuszać.. - mruknął
-Ale ty mnie nie zmuszasz.. Ja po prostu muszę chwilę pomyśleć.. - odeszłam od niego i wyszłam z sali pełniącej się muzyką i śmiechem uczniów.
Oparłam się o ścianę i o mało co łzy nie pociekły z moich oczu.
(Nie wiem dlaczego.. Chciało mi się płakać i tyle..
Moją głowę nawiedzały niespokojne myśli..
-Tak, nie, tak, nie.. - mówiłam do siebie po cichu..
-Co ty tu robisz? - usłyszałam za plecami znajomy głos.
-O.. - zobaczyłam Jenny - Hej..
-Co ci jest? Wyglądasz jakbyś przed chwilą płakała..
-Wydaje ci się.. To.. To to światło tak na mnie działa..
-Jasne już ci wierzę.. Gadaj o co chodzi!
-Ech.. Bo Wade poprosił mnie o chodzenie..
-No to co za problem!? Mówisz tak i już!
-Ale to nie jest takie proste.. Ja.. Wciąż coś czuję do Davida i w tym przypadku to trudne..
-Akemi.. - Jenny złapała mnie za ramię - David to przeszłość.. Nie dość, że cię bardzo skrzywdził to jeszcze przyczynił się do.. Sama wiesz czego.
-Ech.. wiem.. Ale pozbycie się uczucia! Jenny! Ja tak nie mogę! - już na dobre się rozpłakałam - Ja go kocham.. Wciąż wmawiam sobie, że on to przeszłość, że dla niego jestem nikim, ale ja nie mogę..! Nie jestem jak on.. - uklękłam w tej sukience przy ścianie..
-Ak.. No już.. Choć.. Idziemy się bawić, otrzyj zły i dobrze się baw.. Mamy bal! - Jenn pomogła mi wstać i razem wróciłyśmy do Wielkiej Sali.
W tłumie zaczęłam wypatrywać Wed' a.
Wreszcie przez przypadek znalazłam się w jego ramionach..
-Wade.. Ja..
-??
-Zgadzam się! - przytuliłam go
-Akemi nawet nie wiesz jak się cieszę!
-Ja też.. Głupio mi, że tak cię zwodziłam! Wade.. - spojrzałam na niego
-Tak?
-Mam pytanie..
-Mów.
-Bo.. Jenny i Harry.. Oni zaprosili mnie w góry i powiedzieli, że też możesz jechać. Zgadzasz się?
-Hm.. No praktycznie może być zabawnie!
-Hm cieszę się! Wyjeżdżamy w sobotę. - ech.. I po co ja wam będę pisać resztę balu? Było świetnie - tyle powiem!
W następne dni wciąż byłam z Jenny na zakupach! Hehe.. Dzisiaj się pakujemy, a jutro z samego rana "Witajcie Alpy"!

[komentarze]  (2) [stworz. 20:56 18/02/05 
mod. 09:56 22/02/05]
Jak wszyscy doskonale wiedzą dwa dni temu odbył się bal walentynkowy. Oczywiście ja musiałam się zastanowić pięc razy zanim podejmę decyzję.
Były dwa powody dla których mogłam bym nie iść.
-Brak partnera
-Zły nastrój.
Tak siedząc i myśląc w dormitorium Ślizgonów moje zamyślaenie zburzyła Amanda.
-Cześć Ak! - powiedziała z tym swoim nieodpartym uśmiechem.
-Hej.. - rzóciłam obojętnie widząc przyjaciółkę.
-Co jest?
-Mi? Nie nic..
-No załóżmy, że ci wierzę. A słuchaj idziesz dzisiaj na bal?
-Nie wiem.. Ale chyba raczej nie.. Nie chce mi się i nie mam partnera.. Przecież nie będę przez cały czas podpierać ścian..
-Oj weź! Będzie fajnie! Przecież jak nie masz chłopaka to nie znaczy, że nikt nie poprosi cię do tańa! - w pokoju zapadła cisza.. -Akemi.. Sorry.. Nie chciałam tego tak powiedzieć..
-Nic się nie stało..
-No to jak? Idziesz? - chwila spokojnego zastanowienia.
-Ech.. no dobra.. Co mi szkodzi!
-No widzisz! To idziemy na zakupy!
-Jakie zakupy
-No przecież trzeba ci kupić sukienkę! - Amanda nie czekała na moją odpowiedź tylko wypchnęła mnie z pokoju.
Po zakupkach nadszedł czas na przygotowania. Zajęły nam ok. trzech godzin..
W ruch poszły szminki, cienie do oczu, lakiery itp bzdety:)
-Czy nie wyglądamy pięknie? - Zapytała Am widząc się ze mną w wielkim lustrze..
-No.. Robisz niezły makijaż! .
-Nie powinnyśmy już iść? - zapytałam.
-No.. Te przygotowania zajęły sporo czasu. - narzóciłyśmy na siebie płaszczyki i wyszłyśmy z pokoju.
Wreszcie stanęłyśmy w drzwiach Wielkiej Sali wyglądającej jak jedno wielkie serducho!
-Chyba się trochę spóźniłyśmy.. - szepnęła Am
-Trudno.. No choć! Idziemy się zabawić! - wygląda na to, że bardziej się rozkręciłam niż Amanda.. Zaczęłyśmy w tych długich kieckach szaleć na parkiecie, aż przyszedł czas na powolną piosenkę.
Wszyscy zaczęłi tańczyć z partnerami, a ja miałam za zamiar usiąść na krześle. Nagle przed moimi oczami ukazał się Wade' a który dosłownie porwał mnie do wolnego.
Nie wiedziałam co mam zrobić..przecież dopiero był na mnie obrażony..:(
Ale jak widać jest już ok..:):):):)
- Akemi...- Dostałam słodkiego buziaka w policzek..:):) :*
- Wade.....
- No słuchaj ja tak nie mogę.
- Tzn. Jak?
- No dzisiaj sa walentynki, a ty taka piękna dam asię marnujesz. Jesteś sama na balu, nie masz chłopaka..
- No, a co w związku z tym..?
- No,...czy będziesz ze mna chodziła?
- Wade... to jest trudne pytanie. Jestem dopiero co po dłyuższym związku....dasz mi czasu do zastanowienia?
- Tak, ale ile miałbym czekać w niepewności?
- Nie wiem..to nie jest takie łatwe jak się wydaje..powiedzieć TAK lub NIE.
C.D.N

[komentarze]  (3) [20:09 16/02/05]
kontakt | firma | regulamin | polityka prywatności | pomoc