Blog: 401370 blogów  Forum: 162960 postów  Galeria: 92501 zdjęć !  On-line: 162 osoby

 COOLTURA

 SPORTY

 GALERIA

 BLOG

 GRY

 GRONET

 KOMÓRKI

 ŚCIĄGNIK

 E-MAIL
  |     |  Twój profil  |  Spis blogów  |  Kontakt  |  FAQ  |  Regulamin  |  Pomoc
archiwum 2003
listopad
grudzień

 
archiwum 2004
styczeń
luty
marzec
kwiecień
czerwiec
lipiec
sierpień
październik
listopad
grudzień

 
archiwum 2005
styczeń
luty
marzec
kwiecień
maj
czerwiec
lipiec
sierpień
wrzesień
październik
listopad

 
archiwum 2006
styczeń
luty
marzec
kwiecień
maj
czerwiec
lipiec
sierpień
wrzesień
październik
grudzień

 
archiwum 2007
styczeń
luty
marzec
kwiecień
maj
czerwiec
lipiec
sierpień
wrzesień
październik
listopad
grudzień

 
archiwum 2008
styczeń
luty
marzec
kwiecień
maj
czerwiec
lipiec
sierpień
wrzesień
październik
listopad
grudzień

 
archiwum 2009
styczeń
luty
marzec

 
archiwum 2010
styczeń

 
Others
Połapaj :)
 
Znajomi
Sandera
Passs
Natalka
Marian
Magda
MadaFB
Agath
 
Fajne stronki
Zagraj w Milionerów
Wazzzzup :D
Twoje imię po Egipsku :]
Szczelanie z pingwina
Owieczka :)
Kalkulator ;-)
Joemonster
Golenie owiec
Deathclock
Funiaste dla Szanownych :)
 

 
  Moje drugie ja...
    nast >>
bullshits.
 
znów mnie długo nie było. i chyba tak bedzie ciągle. Wena przyjdzie kiedy moje zwoje mozgowe będą przepełnione informacjami, myslami o beznadziejnosci tego swiata i niemożebnością znalezienia sobie miejsca w society. fuck. nienawidze tego stanu kiedy czując się absent-minded czuję się jednosczesnie helpless. NIe potrafie juz znajdować wyrazów polskich. nawet tych najprostrzych.. mam chaos w mej głowie i nie umiem sobie z nim poradzić, odbieram za duzo bodźców... ucieczka far far away bylaby dobrym solution to my (fictitious) problems. chandra.. marazm.. i beznadziejność przedsesyjna w połączeniu z chaosem hormonalnym organizmu mogą zdziałać cuda w negatywnym tego slowa znaczeniu. isolated from the society on my own wish. Feeling lonely and content at the same time is a rare kind of happiness. dunno how to say it... I don't even love myself actually. awkward situation. wszystko mnie przytłacza. boję się ze znowu dam dupy jak rok temu. nie dam rady i bedzie wielki wstyd... jednoczesnie nie mam sily ani ochoty sie za nic wziąć... chcialabym sie polozyc i utonąć w nieświadomosći. nic nie czuć... because I don't even know what I feel.. terrible.. want some changes... want to change myself onto better person.. I can't... falling down and down and down... fucked. motivation faded out...
 
[komentarze]  (0) [21:45 07/01/10]
Uzupełnienie połowy roku nieobecności :)
 
Witam. Nie pisałam dość długo i obawiam się ze tak pozostanie, brak czasu zmusza mnie do zajmowania się bardziej wymagającymi rzeczami. Miło jest tu czasem zajrzec i poczytać, powspominać :) Od stycznia trochę się zmieniło. Może na początek to że zaliczyłam pierwszy semestr bez warunku ;) I mam czyste konto na następny raz ;) Poznałam wielu nowych ludzi. Mam nową współlokatorkę, z którą się świetnie dogadujemy z Agatą :) Przeżyłam kilka imprez piętrowych i akademikowych :) Nie raz miałam kaca, ale jakoś dawałam radę :) Rzadziej jeżdżę do domu, przeszło mi :P Mam kilka poprawek na wrzesień, ale się nie przejmuje bo jakoś daMY radę :) W domu się troche zmieniło. Przede wszystkim rodzina, po odszukaniu informacji na temat mężczyzny mojego życia, nie akceptuje go. Ale nie mam zamiaru się poddawać :) Obecnie mam wakacje, wrócilam niedawno od siostry z Krakowa. Zakochałam się w Stephenie Meyer :P Znaczy w jej stylu pisania. Po dłuższym obcowaniu z ksiązkami i tekstami angelskimi tak bardzo zatęskniłam za książkami pisanymi po polsku, że książkę którą dorwę w swoje ręce niewiadomo jak będzie gruba przeczytam w góra 3 dni :D Dumna z siebie jestem ;) Juwenalia przeżyłam ze skutkiem pozytywnym. Pokochałam koncerty :) pokochałam również długie noce spędzone na nauce i dopingowaniu się z Dziewczynami. Nie wyobrażam sobie, abym mogła mieszkać na stancji. Musze w akademiku :) Na stancji byłoby nudno jednym słowem. Teksty Pasa zapisuje skrzętnie w dzienniku :) Zawsze mam się do czego uśmiechnąć jak mi smutno ;) Mam dwa martwe zęby hehe, jedyneczkę i dwójeczkę :P Nie wiem czy powinnam się tym chwalić no ale ;D Święta Wielkanocne przeżyłam szczęśliwie :p nie było zbędnych pytań ani wielu dociekań uff. Nie lubię tego. Choć czasami miło jest jak ktoś sie o Ciebie martwi ;p Maniek ma towarzyszkę niedoli. Betti :D Tyle że się jak narazie nie rozmnażają :( Przez cały lipiec i sierpien się obijałam a trzeba zacząć się uczyć. Historia Wielkiej Brytanii przedemną. A w ten weckend jade na Breakout Festival do Cieszanowa :) I to by było tyle na chwile obecną :) Pozdrawiam i do następnego :)
 
[komentarze]  (1) [stworz. 10:45 31/03/09 
mod. 10:09 18/08/09]
Człowiek jest wielki nie przez to co ma, a przez to kim jest.
 
Styczeń! A co w styczniu? Noworoczny Kacuś :P Rezultat zabawy sylwestrowej u mojego brata to Limonko pod oczkiem spowodowane słuchaniem płyt... Chodnikowych xD Kolejne dni do 4 stycznia upływały mi na nauce i relaksie więc było wesoło. Niestety 4 musiałam się zapakować w Kazana i jechać do Lbn. Iza z Reszczykiem po mnie wyszły. Nową współlokatorkę poznałam:) Nawet fajna a jak będzie dalej to się okaże. I wieczorek spędziłam na nauce samogłosek angielskich których jest aż 12 :( Cóż przyroda. Pierwszy tydzień po feriach był straszny. Ciągle nas stresowali terminami zaliczeń uhh. Z Grześkiem się pogodziłam w poniedziałek. :] A we wtorek? Hm Podłączyłam sobie necika w akademcu :) Jupi ja jej i wreszcie mam swój dostęp do sieci :D Środa to zasypianie na txtowych i pisaniu oraz załamka z gramatyki... Niestety tylko Mock mnie ratuje. Czwartek i piątek upłynął na pilnej nauce do sobotniego Mocka. Trwał on od 13-17 :] A kiedy się skończył czułam się strasznie zmęczona psychicznie i fizycznie też. Ale za to w niedziele się wyspałam. Nie byłam w domciu bo nie opłacało mi się nawet. Ale tak czy siak Niedziela też upłynęła mi na nauce do opisowej tym razem dyftongi. Spanie od 4-7 stanie się chyba niedzielnym rytuałem ;) Ale jakoś przeżyłam kolejny poniedziałek :P Tyle że chcę już piątku ;( We wtorek na informatyce kopnął mnie zaszczyt gdyż mogłam jako pierwsza wybrać temat prezentacji :] Google Services. Środa? Ach jak fajnie sie wyspać bo praktyczne odwołali. I tylko na lingwistyce byłam. A po zajęciach coby mieć mniej roboty napisałam ściągawkę z psychologii :P Czwartek 15 stycznia był dniem kiedy przełamałam swoją barierę językową na egzaminie ustnym :P Wieczorek spędziłam na konspekcie prezentacji. Oh piątek wymarzony. Nie mogłam się doczekać kiedy pojadę do domu. Ale jeszcze musiałam iść i zaliczyć Wujka ;) I zaliczyłam testy jeszcze mi 2 teksty pozostały. Na wykładzie z historii nie byłam niestety :( Bo się do domu zbierałam. Ale wreszcie w domu pranie zrobiłam! :) No i Ktoś był zaskoczony moim pomysłem :) Sobota upłynęła mi na robieniu prezentacji z informy. Ale zrobiłam! Niedziela... Pisanie ściągawek z łaciny. Powrót do Lbn i zarządzenie podziału dóbr majątkowych :] Koniec miłosierdzia ja nie Caritas. Wieczór spędziłam na nauce... I znów spanie od 4-7 ^^ Ale to był kolos zaliczeniowy. Wiec trzeba było. Poniedziałek rano taki stres że szok. Z łaciny jakoś poszło. Literaturę opuściłam bo chciałam się uczyć. A na opisowej? Apokalipsa. Ale dało się napisać. Z psychologii 4 xD Wtorek zaskoczył mnie powodzeniem. Zdałam Mocka ustnego no i zaliczyłam txty u Wujosa :D Środa to dzień powodzenia kolejny. Zaliczyłam semestr z praktycznych wszystkich! <jupi> Jeszcze się z fonetyki uczyłam na test z samogłosek którego w czwartek nie zaliczyłam ale transkrypcję na 4. Oj wesołe życie studenta. Czwartek spędziłam na zakupach i wreszcie mam stopery do uszu! Piątek? Hm zaliczenie z francuskiego i z historii za wykłady. I do domciu. Pranie jak co tydzień a wieczorek? Porządny resecik. Ale nareszcie sie wytańczyłam i wybawiłam :P Sobota kac jak stąd do Palestyny :o Ale przeżyłam. I resztę dnia spędziłam bezstresowo tak jak i niedzielę mimo że musiałam wracać do Lbn. I jeszcze Bajurki sobie obejrzeliśmy w Sobotę a w niedziele było oglądanie w akademcu. Ostatni poniedziałek stycznia to zbieranie wpisów. Juz od Cioci mam zaliczenie z zajęć więc jestem Happy. Na Goneta się umówiłam po feriach. No i z łaciny mam zaliczenie też. Wieczorek= nauka. Wtorek środa i czwartek upłynęły mi także na nauce do egzaminu. Jak mus to mus. Nie chcę mieć powtórki z rozrywki w marcu. Aczkolwiek liczę się z taką ewentualnością. Jeszcze w czwartek była impreza na piętrze i nie dali sie uczyć wiec siedziałam do 4 nad ranem :] W piątek pobudka o 7 napisanie egzaminu i do domu z Erneścikiem! A w domu? Hm nie zabawiłam długo. Zebrałam się i do B. na żołądkową gorzką z mięta. A w sobotę umierałam! :P Ale taki już los biednych studentów:) Pozdrawiiam i do następnego :*
 
[komentarze]  (0) [17:50 01/02/09]
Kochać kogoś to znaczy widzieć w nim cuda dla innych niedostrzegalne.
 
Grudzień. Miesiąc ś(n/w)iętego Mikołaja Gwiazdki i takich duperelków. Osobiście w tym roku tego nie doświadczyłam ale od początku. Miesiąc zaczęłam kolosem z gramatyki opisowej :] Wszyscy byliśmy posrani jak nie wiem. Następnego dnia znów byłam uradowana gdyż bezprzewodówkę mi załapało w akademcu jupi xD Środę miałam ochotę na piwsko i uratowała mnie Agatha z Przemkiem X) Czwartek to latanie po jubilerach itp.:) Wieczorna randka z francuskim na kolosa i zawitanie na biesiadę do Sieka :D Chwilowe oczywiście bo rano trzeba było wytężyć szare komórki :) Piątek to największy błąd transportowy na trasie Lbn-Hrb :] Nigdy więcej nie dam sie namówić na jazdę przez Krasnystaw! Nie dość że niewygodnie to jeszcze 3 godziny jazdy i wysiadka od dupy strony! Jednak najlepsze są busy;) W mikołajki pobawiłam się w górnika i rozwoziłam węgiel zamiast worka z prezentami :D Niedziela to powrót do Lbn i rozpakowywanie sie i jeszcze zakupy <strzela sobie w łeb> :] Poniedziałek z opisowej kolosa ZALICZYŁAM! ahaha :D Swoje urodziny spędziłam na randce z txtem i czasami :] Stara dupa ze mnie ale nie przejmowałam się tym bo koła następnego dnia :] Środa ach jak przyjemnie kola dwa napisać a trzeci nam odwołali bo babka nie przybyła na czas :D A wieczorek u Eweliny i znów objadanie sie i pogaduchy:) Czwartek to znów obchód miasta ale tym razem w celach przyjemnych. Jubiler i kupno pierścionka urodzinowego od Niego :* No i Galeria Centrum a później Rossman. Jednym z dobrych aspektów tego wypadu było to że kupiłam co chciałam tyle ze za dużo straciłam czasu na bezsensowne chodzenie i oglądanie bajerów. Ale wieczorem wyszła imprezka w Arenie... Nigdy więcej tego nie powtórzę ze względu na moje zdrowie i stan psychiczny boże kaca miałam jak stąd do Japonii ;) W piątek jakoś się przemęczyłam na tym francuskim i wykład nam odwołali więc na dworzec i miałam busika zarezerwowanego więc do domciu. Sobota to szczur na pokładzie! Maniek się nazywa i jest mój można tak powiedzieć tyle że w domu go nie będę trzymała ze względu na siostrę a i nie będzie miał go kto karmić. Do akademca też nie wezmę bo bezsensowne byłoby cotygodniowe wożenie... :] Ale ale sobie poleniuchowałam i w niedzielę znów Lbn city. I oby przeżyć poniedziałek bo już święta a raczej wolne. Nie było aż tak strasznie poza tym że źle zrozumieliśmy i nie przygotowaliśmy się na Literaturę. Zresztą na opisówkę też nie^^ Ale luz we wtorek zrobiłam sobie wolne od Gonetyki i dzięki temu się wyspałam a wieczorkiem impreza pożegnalna Michała bo rezygnuje. Ja tam na chwilkę zajrzałam jak zwykle :D tako se pogadalim wypiłam piwko i do akademca. Ponoć niezła imprezka była oj :D Ale cieszę się że poszłam bo w środę kolos z czasów... :] I jeszcze Reszczyka na dworzec odprowadzałam:) Czwartek to ostatni w tym roku wykład z opisówki i cudem zarezerwowany bus do domu. Nauczyłam się na łyżwach jeździć. Poszliśmy z Siekiem Przemkiem i Agatą K na MOSiR i się nauczyłam ale nie zaliczyłam ani razu gleby:D Piątek to zaspanie na wykład i spokojne zebranie się do domu. Z torbami na dworzec i doma. Oh jak fajnie na święta przyjechać i pozapierdzielać po same łokcie żeby czysto było bo panowie w domu obaj leworęczni. 24 siorka przyjechała to jeszcze trochę posprzątała ostatecznie. Wigilia.. Nie powiem fajnie było ale czuje się dziwnie pośród nich. Jakoś tak brak mi wspólnego tematu i znowu się odcinam. No nic po wigilii na P.asterkę :D Miło było:> 25 pół dnia przespałam a kolejne pół spędziłam u rodzinki na Wolicy:P 26 to juz całkiem odpoczynek. Weckend udany a jakże u Monisi byłam to sobie pogadałyśmy:* poniedziałek miałam nadzieje na naukę ale skończyło się spaniem przez pół dnia tak jak i w następne dwa dni. A Sylwester? Hm zebrałam sie przyszykowałam ładnie pięknie elegancko (żarcik) i sobie spędziłam z taką jedną fajową osóbką :) No i Maniek pił szampana :) Zadowolona byłam bardzo i jestem :) Tym samym kończę stary rok i życzę Wszystkiego Najlepszego w Nowym 2009! Pozdrawiam i do następnego :*
 
[komentarze]  (0) [00:15 03/01/09]
Dobrze jest oprzeć się o drugiego, bo nikt nie dźwiga życia sam.
 
Witam. Listopad to miesiąc opadających liści i nie tylko :)) To też miesiąc aklimatyzowania się w nowym mieście i środowisku. Pierwszy dzień owego miesiąca spędziłam w Jego towarzystwie:-) Słonecznie było. Drugi dzionek spędziłam w Dubience :) Nad Deusze troszkę i w domu pakowanie do Lbn. ;( a tak mi się nie chciało jechać że szok. Jak dojechałam to się okazało że laski jeszcze nie wróciły więc siedziałam do późna przed kompem i gramatyki opisowej się uczyłam lol :D Poniedziałek czyli najgorszy dzień tygodnia.. Literatura nawet bezstresowo za to na opisówce był pogrom :D Przeżyłam kolejny raz :D We wtorek na Gonetyce też był pogrom. Ale pozytywnym aspektem tego dnia było to że się współlokatorka wyprowadza ta nielubiana wielka damessa. Naskarżyła kierowniczce że brudno w segmencie i jej nie odpowiada zamiast z nami zagadać. Głupia cipa. Tyle tylko jak się później okazało jakoś nie mogła się wyprowadzić przez kolejne 3,5 tygodnia... 5 listopada był Dżamp w Jowiszu u Asi G xD Nawet fajnie było ale później wydałam resztę swojej kasy na piwo i Snickersy :D Ot biedne studenty. W czwartek wieczorkiem odwiedziłam Ewelinkę w celu nauki z francuskiego a skończyło się na celu objadania się i plotek. Piątek to bardzo miłe spędzenie wieczoru z Nim i zdanie relacji z minionego tygodnia :D Sobota powrót do domu i ostre chlańsko późnym wieczorem z Nim i Giegiem. Niedziela to sprzeczka z ojcem. 10 miałam wolne od zajęć więc się trochę pouczyłam żeby nie było że nie :D We wtorek po południu z Sudołkiem do Lbn. Chwilka u niej i powrót do Hlejosa :) Środa to poległy kolos z Irregularsów. Yh Czwartek to filozofia z rana i zakupy w Leclercu :D Plecak sobie wreszcie kupiłam nanana i zaniosłam pierścionek do naprawy wreszcie :D Piątek to 4 z francuza i cały wieczór z Nim. Sobota u Monisi :* I z Nim :D Niedziela to niezłe ruszenie nerwa i powrotne załadowanie się do Hlejosa :) 17 Kolejny poniedziałek przeżyłam... :D i nawet sobie popiłyśmy przed antropologią z Ewelą :D I sikuu sie chciało nie mi :D Gonetyka nie aż taka straszna a po Konwersacjach poszłam odebrać śliczności :D Wreszcie mogę go znów nosić:) Na informie jako tako i zbita na wykładzie u Blaima :D Środa to kolos z txtu i zebranie 10 piętra Heliosa w celu przypomnienia zasad regulaminu aby nie petować okien i takie tam cisza nocna :D Zbita ogólnie. Czwartek hmm Ewelinka mnie odwiedziła a wieczorkiem spotkałyśmy się z Girą i Ewelą w Plazie i po sklepach połaziłyśmy xD Zbita ogólnie była i wspominanie dawnych gimnazjalno licealnych czasów :) Piątek to szybkie pakowanie i po wykładzie bieg na PKS ;D Załadowanie do busa i miałam się ze Słonkiem spotkać jeszcze ale nie wyszło wiec pomachałam. W domu zaskok bo siostra jeszcze jest... nic nie załatwiłam z tego co planowałam i tak. Sobota to ganianie po mieście jakby nie było i odgrywanie roli pielęgniarki :D Niedziela to pożegnanie siory koledzy u tatka i do Niego. Wysłanie pewnej pani do lekarza i okazało się złamanie... Pan Bóg nie rychliwy ale sprawiedliwy...Długa droga do Lbn bo śnieg spadł. Poniedziałek pełen atrakcji. Kolos z łaciny, zbita na opisowej i psychologia 30 minut... :D A przed antropologią wódeczka i w czasie jakoś tak też wyszło :D Talenty z Eweliną jesteśmy :D Wtorek to nauka na kolejnego kolosa z txtu i granie w simsy :D środa to kolejny kolos a nawet dwa bo inclass z pisania też był. A po zajęciach do Plazy z Firlejem i Terejkiem :D a przed 19 na piwo bo był wykład z etyki po wykładzie też na piwo z Ewelą i Terejkiem :D Nie ma to jak drałować na 10 piętro z buta później :D Piątek znów do domku :D z gramatyki sie trochę uczyłam jadąc. w domku nauka tez i sprzątanko. Wieczór to chlańsko:D Sobota to latanie po mieście :D Niedziela to pakowanko i z Nim :D Potem do Lbn i w Hlejosie przeniesienie sie na łóżko wyprowadzonej koleżanki :D No i nauka z opisowej. Do następnego pozdrawiam :*
 
[komentarze]  (1) [00:00 29/12/08]
Myślenie to najcięższa praca z możliwych i pewnie dlatego tak niewielu ją podejmuje.
 
Witam:)) Dość długo nie pisałam ale czasu brakło na te studia. Październik studencki miesiąc. Pierwszego dnia tegoż miesiąca miałam uroczystą immatrykulację w Dużej Auli UMCS. Trochę stresowo było ale przynajmniej mogę powiedzieć że jestem żakiem tudzież żaczką bo mam indeks ;) Tegoż samego dnia dostałam miejsce w akademiku i w dodatku tu blisko w Heliosie :D Przynajmniej będę się wysypiać;) Nie wprowadziłam się od razu bo mi się nie chciało i nie miałam czasu. Wieczorkiem pisaliśmy jeszcze test z angielskiego na uczelni. Po powrocie na stancję byłam zdolna tylko się podołować że teraz wszystko muszę siama ale mi przeszło :D Następnego dnia jakże ochoczo poszłam na zajęcia. Tylko wykład z filozofii po zaświadczenie do funduszy i na stancję. Pakowanie i wyjazd do akademika. Warunki masakryczne ja chce z powrotem tam!! :( piątek to szybkie zebranie się na zajęcia w autobus i do domu. Br nie podoba mi się tu. Weckend spędziłam baaardzo miło i nabrałam sił aby przeciwstawić się grzybowi w naszej łazience xD Poniedziałek to kolejna rocznica bardzo ważna dla Nas:* Dzień pełen wrażeń i zajęć... Chyba najbardziej przerąbany ze względu na Descriptive Grammar :] Wtorek hmm poznałam co to znaczy Gonetyka. Huh ciężko będzie. Środa to założenie pierwszego konta w banku xD Alem juz dorosła lol. A wieczorem piwo ze współlokatorką i zasypianie przed kompem xD W czwartek pierwszy raz byłam na wfie :D Techniki samoobrony z facetem w 10 miesiącu ciąży xD Ale gość spoko. I znów piątek mgła straszna z rana jak szłam na francuski. Między zajęciami do miasta po małe zakupy. Po zajęciach natomiast mini zwiedzanie Lublina. W końcu trzeba się trochę poznać :D Do domu jechałam tym razem z Ernestem i Dorotą o 18 wieczorkiem ale miła atmosfera mimo że strasznie zmęczona byłam. Zajechałam do domu i znów się najadłam jak co piątek :D Mniam nie ma to jak domowe jedzonko a nie jakieś zupki z torebki ;) Sobota to ganianie po mieście po rzeczy potrzebne na studiach czyli gumowe klapki długopisy i zeszyty xD Spotkanie z Monisią moją :* i xerowanie książków. Niedziela powrót z Ernim i Dorcią. Poniedziałek kocham zapowiedzi kolosów z Descriptive... Wtorek Gonetyka i integracja z niektórymi laskami z grupy w McDonie a środa to niecierpliwe wyczekiwanie końca zajęć by pojechać do dom. Jej dłuższe wolne ale sie cieszę. Przynajmniej się wyspałam:) W piątek po popijawie miało miejsce morderstwo dwóch Skalarów i jednej Bocji.Za to sobota i niedziela obfita była we wspaniałe momenty z Nim:* I znów poniedziałek i znowu wczesne wstawanie i znów Gramatyka... Dwa kolosy jeden karny za nieprzygotowanie do zajęć... No cóż bywa. Wtorek to nauka z txtu na kolosa xD Gocha się gdzieś poszwędała więc miałam jako taki spokój ;) Środa... po zajęciach po raz pierwszy poszłam na imprezę z Gosią P. :D I ogólnie pierwsza w Lublinie w moim życiu ;) Fajowo było i wróciłam baaaardzo wesoła w miare wcześnie by nie zapindalać po schodach na to 10 piętro gdzie mój 1016 pokój xD W przedostatni dzień października lekki kacyk ale zajęcia udane :D Nawet wf był śmiechowy. No i jakby nie było pierwsza moja impreza z własną grupa studyjną miała miejsce we czwartek :D bratnią duszą okazał sie Przemek bo słucha tej samej muzyki co ja wiec się mogłam rozgadywać z nim na temat nowej wokalistki Nightwisha czy muzyce Therionu i Tiamatu:) Powrót przed 23:D Piśąek Hallowen nie musiałam się nawet przebierać a i tak wyglądałam strachowo :D Po zajęciach sobie siedziałam w akademcu zamiast lecieć na busa jak Ewelina. Spokojnie pod wieczór pojechałam na felin bo znów z Ernim i Dorcią pojechałam do domku:) I nie ma to jak niezłe picie na powitanie :D kocham to i zasypianie w opakowaniu :)) A Jeden taki fajny całą nockę przesiedział zamiast spać :)) Ech jak ten czas szybko leci... Za szybko :( Pozdrawiam i do następnego :*
 
[komentarze]  (0) [stworz. 11:05 29/11/08 
mod. 23:58 28/12/08]
Wiedzę możemy zdobywać od innych, ale mądrości musimy nauczyć się sami.
 
Wrzesień to ostatni miesiąc wakacji dla studentów... Czyli dla mnie ;) Rozpoczęłam go całodziennym bieganiem po mieście i dowiadywaniem się o różne sprawy przed wyjazdem na a przede wszystkim wreszcie uporządkowałam 20 GB mp3 na dysku z których zrobiło się 5 GB :D Jestem zdolna wiem :D Kolejnego dnia chociaż część rzeczy z listy przedwyjazdowej załatwiłam :) w czwartek odwiedziłam moją kochaną szkołę bo kiermasz książków był. I ich sprzedałam aż (!) 3 xD Odwiedziłam Erykę :) Weekend rozpoczął mi się nawet w miarę. Zdołowała mnie wiadomość że odwołania na UMCS będą rozpatrywane dopiero 15 września ale to nic jakoś sobie poradzę. Póki co mam gdzie studiować :) Ekhm znaczy uczyć się xD Sobota rozpoczęta wizytą rodzinki z Zamościa to znaczy same plusy w tym przypadku :) Dostałam powera i cały dzień był na wysokich obrotach xD Niedziela... Pierwsza część tegoż dnia była miła bardzo jednak później się skopsało. Jednakowoż jest dobrze. Poniedziałek to kupno butów i odwiedziny znajomych :) Środa to siedzenie w domciu i cały dzień przed kompem bo leniucha złapałam i zaczynam łapać zwiechy w związku z niedługim wyjazdem x( 11 był zły dzień nic mi nie wychodziło i jakoś źle się czułam :( Dopiero mięta mi pomogła... Pogoda się popsuła i zaczyna się typowa deszczowa jesień:( A ja chcę jeszcze lata bo ciepło było. I wakacji chcę chociaż jeszcze mi się nie skończyły :P W każdym bądź razie we w piątek też był dzień nie za bardzo piękny. Dopiero sobota była weselsza chociaż troszkę :) Broszka mnie odwiedziła i sobie pogawędziłyśmy jakby nie było a co! Mój komputerek doczekał się wreszcie formatowania dysku i stawiania na nowo Windy :D Zadowolony był :) a mi się nie nudziło jak się dopieszczał że tak powiem :D Skurkowaniec trochę waży niestety ale to nic :D Jakoś to przecierpiałam niosąc go do domu :D Poniedziałek był finansowo korzystnym dniem bo przecież sprzedałam wreszcie Vademecum z polskiego :D A przede wszystkim zostałam zakwalifikowana na pierwszy rok studiów stacjonarnych na UMCS :D od razu planowanie zabrania dokumentów z Białej i dostarczenia do dziekanatu mojej uczelni :D Ewelina też się dostała. Teraz jedyny problem to znalezienie mieszkania :(( Ale myślę że coś się skombinuje. W każdym bądź razie we wtorek wybrałam się zapłacić za legitymację i indeks i zdjęcia odebrać. Bro się na mnie obraziła bo wycofałam się ze stancji którą mi załatwiła... No niestety jeśli los daje mi lepszą szansę to trzeba z niej skorzystać. Środa to pobudka o 5 i o 6:20 wyjazd do Lbn z Eweliną :) Potem do BP marsz na uczelnie pisanie rezygnacji i z powrotem Lbn A potem Hrubieszów. Czwartek to pobudka o 7 w bus do Lbn i na UMCS :) złożenie kompletu dokumentów i wyżera w McDonaldsie xD Na dworzec i spotkanie Aśki i Znajka xD Cóż za miła niespodzianka :) w sumie to prawie pół klasy w Lbn będzie to i busa na święta będzie dla nas trzeba rezerwować ;) Piątek i sobota minęły troszkę nerwowo ale za to wszystko co trzeba porobiłam. Niedziela bardzo towarzyska i odstresowująca :) 23 sobie poszłam na badania do dentystki :D Zdrowe ząbki mam:D Środa do szybka decyzja wizyty u fryzjera i powiem szczerze ze chyba będę tak robić częściej xD 25 pojechałam do Lbn znów podanie o akademik zawieźć. I w sumie wycieczka na darmo bo 24 zł w plery... a nawet więcej bo u okulisty byłam :]Ale nic wieczór upłynął miło nawet :) Piątek ostatni piątek przed wyjazdem to spacer do SP3 i chlańsko takie prawie pożegnalne ;) z Nim i Grześkiem :) w sobotę dostałam powera posprzątałam i załatwił mi ojca kolega stancję ale sama musiałam się dowiadywać. W każdym bądź razie mam gdzie mieszkać przez pierwsze dni. Ostatnia niedziela miło spędzona lecz wieczór nerwowy bo mi ktoś chciał dupę po kryjomu obrobić ale się nie udało :] Ot nieszczęście xD Poniedziałek to wycieczka turystyczno krajoznawcza do Lbn z Nim:) Ostatni dzień to pakowanie i wyjazd. Zadomowienie wieczorny spacer i nerwy przed jutrem :( W końcu to nowy świat i środowisko Ale jakoś to będzie. Pozdrawiam i do następnego :*
 
[komentarze]  (1) [stworz. 18:06 04/10/08 
mod. 20:38 04/10/08]
Być wolnym to móc nie kłamać.
 
Sierpień... Ten miesiąc jest dla młodzieży szkolnej ostatnim miesiącem wakacji ale nie dla mnie :) Ja zapewne zacznę swój rok akademicki od października :> Pierwszego dnia miesiąca żniw odwiedzałam znajomych i załatwiałam % a wieczorem odwiedził nas kumpel który w Irlandii siedzi :D Ale juz spaliśmy więc za dużo i długo nie pogadaliśmy :) Sobota minęła znowu u Mareckich ale tym razem na flaszkowaniu cytrynowym xD Stracha mi napędził więc się bałam po ciemku iść do domu :D Przeszło mi już xD A w niedziele powiodła się transakcja pewnej rzeczy po naszej myśli :D Poniedziałek to dzień spędzony na mieście ale powiedzieć tylko powiem że fajnie było. Kolejne dni minęły mi mniej więcej tak samo tyle że należy dodać do tego odwiedzanie znajomych. Monisię odwiedziłam jak ogóry robiła to sobie poplotkowałyśmy i ponarzekałyśmy na to i na tamto :D W środę miałam odwiedziny Bro z walizka i ciuchami na dwa miesiące ;) To się śmiałyśmy :) Po prostu pomagałam jej robić porządki w starych ciuszkach:) A no i powiem że się z siostrą pogodziłam lol Zadzwoniłam do niej życzenia złożyć i jakoś tak samo wyszło :D W czwartek takiego powera dostałam jak nie wiem:) Czułam się specem od komputerów :D No ale w każdym bądź razie miałam możliwość obcowania z fajnym komputerkiem :)) 8 zaliczyłam takie zdziwko że się w pale nie mieści. Wyobraźcie sobie wracam do domu rano od koleżanki xD A tam moja siostra :] bez zapowiedzi bez niczego normalnie szok. I nawet ze mną rozmawiała normalnie lol. Tyle że mi później strasznie nerwa ruszyła ale nic już nie będę mówić takie typy tak maja. Kolejny dzień rozpoczęłam od kupna prezentu imieninowego dla mojego kochanego Papy :D Tak samo i moja siostra jak sie okazało. Wieczór spędziłam z Monisią w Collturze. Niedziela hmm Giegie nas nawiedził później Mareccy a przed wieczornym wyjściem do Mareckich napisałam odwołanie na UMCS. Nie mam pojęcia czy coś z tego będzie ale miejmy nadzieje. Poniedziałek to chlanie z Szymkiem na stadionie :D Wtorek to sączenie piwka w domciu... Zaczynam się bać o moją wątrobę ;) 13 miałam dziwny dzień jakoś mnie wszystko denerwowało... I aż komuś się oberwało xD 15 wszyscy idą do kościoła a My siadamy do flachy... A nawet dwóch na 3 osoby. Tegoż wieczoru miało miejsce spotkanie dziewczyn z klasy więc nawiedziłam je i tak :D Umarłam i zmartwychwstałam bo przede mną była cała noc picia skoro już spotkaliśmy pod elfem Bogdana i jego wino gazowane. Ot Samarytanin się znalazł :D I nawet Asieńka się załapała ;) W sobotę w południe się obudziłam no i niestety ale dogorywałam u Niego :D Więcej tak nie pije xD Grzesiek tak samo :D W sumie można powiedzieć że się leczyłam dwa dni ;) 18 wreszcie skończyłam sprzątać w pokoju... Już widzę ten uśmiech tak tyle trwało moje sprzątanie :P 20 dostałam kolejnego powera kiedy się dowiedziałam ze sie dostałam na filologię do Białej jupi:) Wysłałam dokumenty zadzwoniłam na UMCS i babka mi powiedziała że wszelkie odwołania będą rozpatrywane we wrześniu... Dupa tam. Kolejnego dnia już miałam stancję w Białej :D Dzięki Bro :* W sobotę zabrałam się za porządkowanie dysku bo w końcu trzeba go sformatować skoro stanie się własnością mojego brata. W niedziele poznałam ciekawych ludzi i okazało się że w sumie z jednym człowiekiem się znaliśmy z małej wioski :D We wtorek pogoniłyśmy z Bro na imprezę do Dzikensa :> I fajno było trochę sie Bro spiła bo i tak miało być :D Późno do domu wróciłyśmy :) Ostatni czwartek miesiąca upłynął na odwiedzinach u Monisi i fajnymi akcjami wieczorkiem :P W piątek trochę się poszlajałam i fotki porobiłam z Giegiem a wieczorek upłynął na połóweczce :) Ostatnia sobota miesiąca to leniuchowanie i natchnienie na ciastko :D Malizną było czuć :( Ale niedługo powtórzę pieczenie ;) Wieczór to obalanie kolejnej połóweczki i rozklejanie się... A niedziela a niedziela będzie dla Nas :) Seansik filmowy był :> I udany. I wycenianie książek i padanie na dzióbek:> Tak więc moje wakacje trwają jeszcze miesiąc: ) Pozdrawiam i do następnego :* :*
 
[komentarze]  (2) [07:23 02/09/08]
Miłość nie jest całkowicie ślepa, ale cierpi na daltonizm.
 
Lipiec... Pierwszy dzień owego miesiąca spędziłam ganiając i załatwiając sprawy z uczelniami(czyt. wpłacając wpisowe) razem z Eweliną. Następnego dnia udałam się po zaświadczenie lekarskie i pojechałam z Madzioszką do Lublina na uczelnie i na piwo oczywiście :) Kolejnego dnia spotkanie z Paulinką :> Małe co nieco mi przywiozła i poplotkowałyśmy o wszystkim i o niczym. Imprezę z pewnej okazji mieliśmy z Mareckimi i chętnie bym ja powtórzyła :) A następnego dnia kiedy się wybrałam do Beatki z Bro i Eweliną przed samym domkiem nas deszcz tak zlał ze coś okropnego. Jak mokre kury wyglądałyśmy :P A kilka dni później szukałyśmy pracy dla blachary xD Może byśmy sie do jakiegoś salonu blacharskiego załapały :D 8 lipca przybyła moja siostra cioteczna ze Śląska z którą nie wdziałam sie dobry czas temu bo jakieś 10 lat :D Więc trzeba było następnego dnia pojechać do babci odwiedzić :) Wycieczka rowerowa nam nie wyszła bo padało więc skorzystałyśmy z Bro z innego środka transportu :)) Na miejscu wybrałyśmy sie w poszukiwaniu sklepu na wiosce no i tylko zmokłyśmy xD Ale szczęście jakoś wyschło :D W namiocie miałyśmy spać ale nas wilkami nastraszyli i zimno było strasznie :(( Więc w domciu spałyśmy i następnego dnia wróciłyśmy do domku :) Piątek minął mi mało miło bo na sprzątaniu i wieczornym lataniu po pizze :( I jakoś tak mi smutnawo było. Ale minęło następnego dzionka kiedy się wyspałam i zajmowałam się czymkolwiek żeby zabić czas do wieczorka kiedy to przyszła moja rodzinka :D Normalnie się stęskniłam. Ojciec mnie zaskoczył bo popijawę w 5 minut urządził :D A Justyna u mnie spała więc fajowo było i żeśmy się nad ranem spać położyły :) Poranek też był w sumie miły bo się zebrałyśmy i ją odprowadziłam do rodziców a tam czekało na mnie zimne piwko a tego i pacierza w życiu nie odmawiam jak to mówią ;) Miło było ale rodzinka pojechała niestety lecz mam nadzieje że niedługo nas znów odwiedzą :) W następnych dniach jeśli było słoneczko to się opalałyśmy z Bro :> I sie razem trzymałyśmy no bo jakby inaczej :) Tylko poniedziałkowy wieczór był trochę zawirowany bo udało mi się ją wyciągnąć na dwór na trochę dłużej :> 15 lipca miało miejsce moje najdziwniejsze wstawanie z łóżka w życiu :D Wtedy to właśnie podbiłam sobie oko monitorem :D Cóż ma się te talenty :)) Nauczyłam się teraz spać w drugą stronę, głową do mebli :D Bo monitora nie przestawię ani siebie nie upilnuje ;) Ot zdolność :) Następne dni minęły mi domowo że tak powiem. Odwiedziny Bro w piątek bardzo mnie podbudowały i mało tego aż tak bardzo iż zdecydowałam sie zrobić sobie pierwszy w życiu omlet i mi wyszedł wyśmienicie :)) Na słodko oczywiście jednak był tak Duzy ze nie zdołałam go zjeść ;) Sobota wieczór spędzona na piwkowaniu u Mareckich i jedzeniu sałatek z Colltury:D Postanowiliśmy z Bro i Grześkiem jechać do pracy a dokładniej na Borówki. Mieliśmy tam zostać dłużej ale po jednym dniu pracy zaczęło padać i Hrabia Henryk nas atakował (bezzębny wampir jakby kto pytał :D) Oj i dużo shizów wtedy mieliśmy:) Podobnie jak i w ostatni piątek miesiąca :D Byłyśmy z Bro i Giegiem na grillu u Qlka na działeczce... Daleko ze kurde blade dobrze ze z powrotem nas odwieźli bo by lipsztyk był wracać w środku nocy :D Sobota? Hmm połóweczka została obalona bo jakby inaczej :D A jak jest połówka to i zaopatrzenie z Colltury :D Niedziela... A w niedziele cały boży dzień czytałam książkę bo mnie aż tak strasznie wciągnęła i w poniedziałek ją skończyłam :D Wszystkim polecę "Narzeczoną Księcia" :D Wtorek to wielkie porządki w szafce ze spodniami :D Ale uporządkowałam i natchnienie mnie naszło na ogólne posprzątanie w szafkach w pokoju :D Ostatnie dwa dni miesiąca spędziłam miło i to nawet bardzo w Jego towarzystwie :> Jednak jedyne co mnie nie pocieszyło to że się nie dostałam na żadną uczelnię ani na UJ ani na UMSCS :/ Zarejestrowałam sie w Białej na filologię bo to mój wymarzony kierunek. I mam nadzieję się dostać ale jak to będzie to zobaczymy a tymczasem kończę :) Do następnego :*
 
[komentarze]  (2) [17:23 30/08/08]
Najniebezpieczniejsi są głupcy po naszej stronie barykady.
 
Dzień Dziecka spędziłam bardzo fajnie:) Poza tym ze się wyspałam to torta jadłam i z kumpelą na lodach byłam :)) kolejnego dnia spiekłam sobie tyłek na Słońcu niestety ale na przyszłość wiem ile się opalać. Oj jak ja narzekałam i siadać nie mogłam przez 2 dni xD Kolejny dzień był dniem odwiedzin :) Najpierw Ewelina później Monika i Eryka :)) Trzeba było pobiegać więc wieczorkami z Ewelinką i Broszką biegałyśmy sobie :) Coby spalić te zbędne kilogramy xD Piątek był bardzo rozrywkowy:)) Z Moniczką na mieście byłam z Sandry psem :)) "Ojej jaki słodki mogę pogłaskać?" :> I takie tam komentarze ludzi :) Wieczorkiem było bieganie i nie tylko :> Bro przyszła do NAS jak skończyliśmy robotę pooglądaliśmy bajki i popiliśmy :) Następnego dnia był wyjazd całodzienny poza miasto :) Bardzo owocny w dialogi i żarty :> Mimo że byłam strasznie zmęczona towarzyszyłam Moniczce i Michałowi na festynie :)) Piwko wypiłam z bratem potańczyłam i tak:> A niedziela? Pyszny ajerkoniak z Misią nie powiem gdzie :> W poniedziałek poszłam z Moniczką do szkółki dowiedzieć się co i jak a potem nad rzekę się kąpać. Trochę mało wody było ale dobre ochłodzenie nie jest złe;) Wieczór i następny dzień nie upłynął mi miło niestety ale już wsio w pariadkie;) We środę wieczorkiem oglądaliśMY dużo fajnych filmików:) Sukienkę sobie ładniusią kupiłam w ciuchu xD I biegałyśmy z Bro wieczorkiem na boisku i się nabiegałyśmy:)) w piątek 13 Viva city na spotkanie z Rewuszką Sanderą i Bro :> Po browarku i sprzedać Książki a później do kaliny i po modeliki do sklejania:> I małe przemeblowanko:) Sobota znaczy się weselicho z Grześkiem. Wyjazd o 16 20 do Horodła na msze xD Kierowca był świetny ubaw mieliśmy przez całą drogę :)) Wesele w szałasie popiliśmy potańczyliśmy poznałam kilka fajnych osób i zdarłam gumowe(!) fleki xD Powrót do domu jak świtało czyli około 4 rysowanie klucza wiolinowego na liniach wysokiego napięcia;) i w spanie. Pobudka następnego dnia około 14. Oddanie koralików i tym podobnych. Z Misią na sałatkę i pogaduchy a później z Nim wieczór i dostałam wystrój pokoju:)) Kolejny dzień upłynął mi bardzo miło na porządkach :> a wieczór to po prostu marzenie Mrrr :> :* Zmiana wystroju pokoju wpłynęła na mnie bardzo pozytywnie no i nie tylko na mnie:-) Spacerek z Bro i Maką był udany:) Sobie komplementy poprawiłyśmy i miło;) 19 była sesja zdjęciowa na Huczwostradzie bardzo udana zresztą :) Bo z moja Bro :* piątek wieczorem spędziłam na "ognisku" klasowym :D Oczywiście sam babiniec był bo ja Gira, Marian, Buchu, Świchu, Zwichu, Pachu i na chwile Bełatka z Bro przybyła :)) Jak nam się skończyło co nieco to pod HDK i do mnie na make up i brat mój sie ekscytował jakie ja mam koleżanki:)) Skończyło się piciem za małym kościółkiem i tańcami :) a potem jeszcze nocny i Gdzieś;> i wyszło tak że do domu nad ranem wróciłam z tej imprezy ale trzeba było posprzątać bo siostra moja przyjeżdżała w sobotę. Oczywiście ani cześć ani pocałuj mnie w dupę xD wielka primadonna. To ja sobie poszłam na % :) Niedziela była typowo niedzielna. Lenienie się ile się da poza tym śliczne paznokcie mam:> W Dzień Ojca trzeba było tatusiowi złożyć życzonka :) Jako dobra córcia już rano pobiegłam się podlizywać:) popołudnie poza Hrubkiem:)) następny dzionek znów w odwiedzinach:) Sobota to impreza :) I wkurzanie Sępa:) Niedziela podobnie tyle że bez pierwszego;) Dobry obiadek sobie zrobiliśMY i słodko było :> wieczorkiem późno w domciu. I nadszedł dzień 30 czerwca. Promyki słońca przedzierały się przez białe firanki. Wstałam zebrałam się i poszłam po wyniki. Otrzymałam świadectwo dojrzałości :)) Nie było tak strasznie :> Babcia mi dawała :D Wyniki? hmm polski 42% (jak się spodziewałam:P) angielski 79 % (!) i gegra 56% czyli całkiem nieźle :) Jestem w miarę zadowolona. Miałam iść na piwo ale nie poszłam:D Za to wieczorem z radości to mi się film urwał i nie pamiętam jak wróciłam do domu xD Oj dawno tak miałam dawno :D Ale żyje i bede dalej :)) Na tym kończę :) Pozdrawiam i do następnego :)) :* :*
 
[komentarze]  (1) [15:20 24/07/08]
Przyjaciół kochamy dla ich wad, bo lubimy, gdy ktoś tez ma wady.
 
A w maju?"Zwykłem jeździć na przedniej platformie tramwaju... wielce szanowni panowie." J.Tuwim:) Cóż zaczęła sie apokalipsa ;) Jednak na moje szczęście miałam jeszcze kilka dni do powtórzenia. I siedziałam cały czas się uczyłam powtarzałam z polskiego to z geografii i angielskiego. Nerwy niesamowite aż nadeszła godzina 0. Polski był tragedyczny. no po prostu takie tematy że tragedia boje sie ze nie zdam... :( Wieczór spędziłam przy angielskim. To był 5 maja. Kolejnego dnia apokalipsa z angielskiego. jakoś poszło oby było dobrze... 7 miałam wolne wiec wykorzystałam to na ustną część angielskiego znaczy się powtórka. W komisji Derlak i Pecyna szczęście uczyła mnie kiedyś:P Ale i tak stres byłam druga. Jakoś mi poszło i w ogólnym rozrachunku 13/20 z rozszerzonego. Nie byłam najgorsza jednak xD Trzeba było oblać to do Colltury z Magda i Broszką na sałatkę :) I Mandaryna była to sobie chwile z nią porozmawiałyśmy. Następnego dnia 9 maja zdawałam maturę z geografii... Siedziałam w pierwszej ławce xD Jakoś napisałam i mam wolne do 27. Oj wieczorem była mała balanga xD i następnego dnia też :D Magda u mnie spała a mój brat maniany odwalał xD W niedzielę się porelaksowaliśMY xD I gościa miałam następnego dnia :> Broszka na herbatkę przybyła:> I te następne wolne dni były magnificent a zwłaszcza ognisko klasowe na Maziarni xD Boże co tam sie działo to szok normalnie. :D Mało osób było ale sie dowiedziałam kilku Fajnych/ niefajnych rzeczy zależy jak na to patrzeć :D Nocka była słodka zwłaszcza zdziwko pewnej pani xD Następnego dnia po ognisku 15 byłam strasznie obolała xD Siniaki miałam na plecach od huśtawki xD Boże aleśmy sie bawili. Piątek był rozrywkowy bo u Misi byłam xD A potem zaopatrzyłam sie w 1l i dżamprez we dwójkę xD Sobota? Mrrr cała poza Hrubieszowem:) Sobie po łąkach łaziliśMY i zdjęcia były i chodzenie na bosaka, taplanie w piasku i rzucanie kamieni. A później jeszcze smyranie stóp trawą i powrót do domu (: 18 było Happy Birthday my father xD Ale nic nie postawił xD jednakowoż wieczór był super bo była burza i sterczenie dwóch czubków w oknie " No walnij w to drzewo walnij" xD a w poniedziałek zaczęło się pisanie prezentacji z polaka. Relaksująca noc w tygodniu i jakoś sobie poradziłam. W jeden dzień miałam prawie napisane xD ale dopiero 24 się zaczęłam jej uczyć i omawiać ją xD a 25 dopiero zrobiłam multimedialną ;) Znaczy no nie tylko ja (: Ale cicho sza. W przeddzień examu do szkoły sprawdzić czy prezentacja będzie działać i działała na szczęście xD :) Nauka jeszcze po raz enty i następnego dnia poszłam na stracenie. W komisji moja sąsiadka była i nie było tak stresująco. No i sama uruchomiłam komputer bez hasła sie popisałam xD No nic. W każdym bądź razie za prezentacje na temat impresjonistów zdobyłam 20/20 pkt xD Jestem zadowolona:) I mogę powiedzieć ze od tego momentu zaczęły mi się wakacje:) 28 przyjechała moja siora ale dalej grobowa cisza i foch na całego xD Tegoż samego dnia zrobiliśmy głupa z pewnej pani ale nie było sępa przynajmniej i było można w spokoju się napić i pogadać i powydurniać xD Kolejny dzień był bardzo odwiedzający ponieważ najpierw Monia później Beata i na końcu Eryczka xD Się trochę opalać zaczęłam xD Kolejny dzień był nudny tylko do połowy a potem same atrakcje. Sprzątanie w pokoju, picie likieru z pewną panią xD i łupanie na kompie xD Ostatni dzień maja przyniósł mi relaks na ogrodzie w postaci smażenia tyłka na słońcu :D Razem z Broszką bo przyszła :) Potem odwiedziłam Ewelinkę i kawę wypiłam xD Kolejną xD Wieczorkiem trzeba było się odstresować no i zrzucić kilka gramów więc poszłyśmy z Broszką pobiegać na boisko :D Muzyka weselna nam grała :D wściekałyśmy się na huśtawkach między blokami xD Niewygodne są bo mają oparcia :P Ale co tam takie stare baby tez czasem sie mogą pohuśtać :) Teraz zostaje tylko czekać do 30 czerwca na wyniki matury... Najbardziej się polaka boję ;( Stres stres i stres... Ale trzeba kolejną Mandarynę kopnąć w dupę xD Na tym kończę notkę;) Do następnego xD :* :*
 
[komentarze]  (0) [15:41 26/06/08]
Wypita czara goryczy często idzie na zdrowie.
 
Kwiecień plecień. Ostatni miesiąc przed maturą ;) Niestety albo może i stety. Prima aprilis nie zrobił mi niespodzianki ani ja nikomu żartu chociaż miałam niecne plany :) Cóż nasza Mandaryna to jednak jest ****. No nic. Spacerek wieczorny zakończył się podwózką do domu. Chciałam sie z chemii poprawić ale hmm no myślałam ze nie dałam rady a jednak sorka W. postawiła mi tą piąteczkę :) A po stresującym tygodniu trzeba się było odstresować i jak zwykle połóweczka w doborowym towarzystwie :) A następnego dnia leczenie kacusia Guinessem :) Mrrrr. Wieczorkiem poprawiłam Blue curracao :) Drogie to cholerstwo bo 1litr kosztuje 60 zł :( ale nic w pierwsza niedzielę tak się odstroiłam że szoking w trampkach i ciemno Przed oczami. I z Misią na spacerek :) Wieczorem miałam nerw bo miałam... Następny "pracujący" tydzień minął mi na rowerku, odwiedzaniu Colltury z Moniczką i na nauce niestety przed końcem roku. Bo już 25 kwietnia kończę edukację :D W szkole oczywiście bo mam zamiar iść na studia :) Piątki to ciekawe dni są. na przykład w drugi piątek kwietnia Upłynął mi w Collturze i fajnie było. To chyba teraz najfajniejszy klub w mieście jest :-) 12 w środku nocy odwoziliśMY kolegę na dworzec :) Fajnie było zaobserwować świt :> :) Niestety ja musiałam się z angielskiego na 4 poprawiać więc się uczyłam jak głupia ale się nauczyłam i poprawiłam :) Mimo że nie miałam siły na naukę uczyłam się i kurde blade było no :P Na zdjęcia do tablo chodziliśmy no bo jakby inaczej :) 17 kwietnia wyklarowały się wszystkie moje oceny. I byłam z siebie bardzo zadowolona zarówno tak jak i On. :) Gdyż ponieważ dopięłam swoich postanowień. A mianowicie nei miałam żadnej trói na świadectwie no i średnia wyższa niż rok temu bo 4,43 :) Mrrr wszystkich w klasie na ognisko zaprosiłam u siebie :) W piątek 18 Monika pojechała na wycieczkę a ja dostarczałam jej plan prezentacji i szukałam dresów :) W szkole nikogo już prawie nie było bo po radzie no ale :) Na angielskim w piątek(ostatni piątek szkoły) z dziewczynami liczyłyśmy średnie ludziom z klasy :) Wzięłam się za ogród w końcu :) Jednak fajnie sie tak grzebać w ziemi. Było śmiesznie bo brata mojego bolał ząb i nie chciał do dentysty iść a jak sie w końcu zdecydował to dentysta był zamknięty a się z niego śmiałyśmy z Magdą :) Pewien pan w hotelu mnie podrywał to miałam z niego zbite a moje słonko specjalnie mnie po piwo wysyłało :P Wredny:> :* Ostatnie dni szkoły były super :) ChłopACY gitary wzięli do szkoły ale później na nich w Vivie grali no bo jakby inaczej :-) I dużo zdjęć się zrobiło :) I dostałam dobrą chałwę z UA no i wódkę sie dobra piło :) mrau. A zakończenie roku było niesamowite. Każdy dostawał osobiście z rąk Daria świadectwo gratulacje i te sprawy. Mandaryna prezent dostała ale najważniejsze było to co działo się wieczorem A działo się dużo :) Może zacznę od tego że było bardzo dużo osób u mnie ;) I zostawili pobojowisko ale warto było :) Kilka zgonów zaliczyli obowiązkowo część nie pamiętała niczego i ogólnie zajebiaszczo :) Trzeba było posprzątać to i posprzątałam nawet fajnie :) Nocka ze Słoneczkiem mrrr :> W niedziele Monika u Nas była to sobie z nią pogadałam trochę :) I pojechaliśMY nad Deusze :) Było baaardzo romantycznie;) Ostatnie dni kwietnia upłynęły mi na nauce z polskiego i ogólnie do matury. Bo kiedyś trzeba w końcu :) Po Słonko wyszłam i spacerek sobie zrobiłam:) 30 kwietnia były konsultacje z angola chyba ostatnie. Każdy przejęty dużo osób było no i fajnie było i u Moniki byłam na kawie w końcu:) Pogawędziłyśmy sobie troszkę :) A wieczorem nerw i urąbanie sie no bo jakby inaczej:-) I tak zakończyłam kwiecień. Zostało mi tylko czekać do MATURY której sie strasznie boje no ale nic niestety nie poradzę to jest nieuniknione:( Mam nadzieje że chociaż zdam ale najbardziej boje się angielskiego ustnego :( Derlak w komisji:-] Jakoś trzeba dać temu radę. To kolejna Mandaryna którą trzeba kopnąć w DUPĘ :) Na tym kończę tą notkę. Pozdrawiam i do następnej. :) :* :*
 
[komentarze]  (2) [16:02 28/05/08]
Najważniejsze karty historii odwracają się bez żadnego szelestu.
 
A w marcu? Miałam natchnienie jednym słowem bo znowu zrobiłam ciastko :) Mała dawaj ciacho czyli odwieczny txt Mareczka :D I resetowanie się :) Jazda samochodem mi się znudziła jakoś takos uczyć sie trzeba :( ale od 3 na rekolekcje czyli takie lekcje po których DZIECI stają się lepsze ;) A wiadomo jak to wygląda. A po poniedziałkowych spotkaniach na hali do dentysty i po znajomości :) Uwielbiam grać głupim ludziom na nerwach. Młodzi klerycy fajni byli ale jakoś tak fajniej było na trybunach:-) Ostatni dzień to tylko złożenie podpisu i z Pięknym dzień:) Jakoś opornie mi idzie ta nauka do matury;-( Objadanie Broszki stało się naszym hobby :D Dzień kobiet w szkole był jako taki ot lizaka dostałyśmy no i fajne figurki od chłopaków :) I biegałam sobie na odstresowanie:-) Nawet różę od brata dostałam. Bawiłam się we fryzjerkę i Koleżance pasemka zrobiłam :D No i nawet mnie wyszły :)Coraz więcej sytuacji stresowych ale to przez naukę bo ja leń jestem i później będę tego żałowała ;( 13 nareszcie kupiłam sobie kartę pamięci do mojego se :) I w końcu mogę sobie większej ilości muzyki słuchać :) Artystyczna sesja zdjęciowa by Bro miała miejsce pewnym wieczorem kiedy to Bro mnie nawiedziła i akurat posiadalam przy sobie aparata:) Następny dzień był pełen przygód bo oto po lekcjach odstresowałam się i z moją Broszką siedziałam u niej a później wybrałyśmy się do vivy i akurat Grześka 18 była :P TO kulturalnie życzenia złożyłam i w ogóle :) A jak wróciłam do domu to okazało sie że u Pięknej spię :D I miałyśmy nocne odwiedziny :) Ech fajnie było :-) Rano do domku i nic mi sie nie chciało robić to za mnie dziewczynki posprzątały :) Ot i to jeden plus. Niedziela palmowa była prawie wolna od nauki nie licząc porannej randki z geografią :) Ale po południu trzeba było się czegoś napić i coś dobrego zjeść to na tacos do Słonka :D I się stawiałam bo jakby inaczej :) Jak się od czasu do czasu z bratem porządnie nie pożre to chyba życ nie mogę ;P Biedny on był jak go parasolką okładałam przy kolegach ;) Ale internet w końcu mi chodzi :P Bo ileż można bez cywilizacji żyć ;) Przynajmniej plusy takie że się czegokolwiek nauczyłam z tego polskiego:P A wieczorem odstresowanie herbatką z rumem i sałatką grecką w Collturze :) Polecam włoską i kulki chlebowe.. mniamciu:D a od 20 zaczęło się wielkie sprzątanie przed świętami :D Trzeba było zmieniać firanki myć okna bleh.. Ale wieczorkiem się z Madzioszką wybrałyśmy na błękitną Laguunę :D Fajno było i spała ze mną ;) ale tylko w łóżku ;) I wspólne skrobanie pisanek z Nim było :D Śliczności :D I trzeba było sie zresetować po raz kolejny przed świętami :P ale jajca poświęciłam mówcie sobie co chcecie ;) może nie moje ale poświęciłam :P I tym razem Sobieski Cranberry przypadł mi do gustu :) Niedziela Wielkanocna była nawet fajna :P Poza żartami na różne tematy mieliśmy gościów i ja sie poszłam jajkiem stuknąć :D Ciągnęli mnie na piwo ale nieugięta byłam i następnego dnia były fajne akcje ;) Chlanie rodzinne w domu :D Z Moniczką spacer jeszcze w poszukiwaniu barów ale sie ludzie zjechali i miejsc wolnych nie było ;( Ale fajny bolsik leśny fajny :D Nareszcie odebrałam dowodzik osobisty. Długo czekałam ale to nic. Z siorą moją się pożarłam ale to nic to nic każda ma swoje racje, których rozum nie zna:P powrót do szkoły nie był stresowy bo stosunkowo mało robiliśmy :) Uwielbiam żelki :D I biegać kilka razy dziennie do przyszłego Carrefoura :P ech w sobotę sobie pospsiątałam jakoś takoś i fajniuchno było :) A niedziela była dla NAS :* i się trochę odstresowałam przed tym co będzie za miesiąc ;) mniej więcej oczywiście. Ostatni dzień marca spędziłam po części fajno i nie. W szkole lekcje normalnie były niby ale ok 12 poszliśmy całą szkołą eskortowani przez policje do prosektorium i na pogrzeb ojca dyrektora (nie mylić z Rydzykiem). Pierwsze wyjście na rower z dziewczynami i fajny powiew wiatru we włosach :) Ech gdyby nie jedna rzecz to byłabym w pełni happy. ;( Na tym kończę pozdrawiam i do następnej notki ;) :*
 
[komentarze]  (2) [16:22 30/04/08]
Wszelki gniew, wszelką nędzę i moc wszelką, złe losy zmoże, kto zbrojny miłością.
 
Luty Luty załóż ciepłe buty ;) Zaczęło sie od okropnego kataru:( I balowania do późna ale następnego dnia wcale sie nie czułam lepiej :( Ale nie z powodu kaca tylko kataru:( Ważne że przeżyłam;) I ciastko nawet upiekłam:D I znów Sandra u mnie spala i Diana pośrodku łóżka;) Skwarek na ustach mi się zrobił przez co strasznie ubolewałam ale już w porządku;) Zdjęcia i filmy ze studniówki odebraliśmy i ogólna radość była:) Zasmakowałam w słodkim winie mniam :P I na ostatki sobie piłam :) Przez dwa tygodnie nie mieliśmy polskiego bo nam polonistka zachorzała :( To i sobie chodziliśmy wcześniej do domu albo później do szkoły;) Nowa metoda na ściągi z wosu to skanowanie podręcznika i przerabianie go na mniejsze wersje:) Ale sie opłaca bo da się spokojnie ściągać a jeszcze taka fajna sala jest i o:) Mamy spotkania ze szkołami wyższymi na sali bo przyjeżdżają i nas kuszą swoimi ofertami ;) A nam uciekają lekcje:D 8 sie poryczałam 3 razy przy 3 filmach :) Ale ja to zdolny talent pod tym względem jestem ;) Sandra sie zadeklarowała i pomaga mi sprzątać w domu w soboty dzięki temu praca szybciej nam idzie i mam więcej wolnego :) Długie spacery wieczorną porą z koleżanką są fajne :) Zwłaszcza jak się później leci oby szybciej oby więcej oby.. Oby .. On. Nienasycenie. I kolejny dzień też był i podczas niego byłam u Sandry i Diany i się wściekałam;) Wiem że Wielki Post ale co mi tam:D U lekarza byłam z Sandrą i dupa wam powiem bo leczyć nie umieją. Bezproblemowo wygłosiłam swój referat z biologii a u dentysty musiałam przełożyć wizytę przez skwarka ;( A tak już miałabym to za sobą. Zrobiłam fajny eksperyment:D Moja mała blondyneczko ;) Walentynki były nie walentynkowe. Nastrój wspomnień i złych myśli. Ale wieczorem prezentacja na informatykę została zrobiona. I nie mieliśmy angielskiego w pewny piątek ale nam kochany Dario zrobił dwie historie ze stryjenką wry:/ Imprezowe weekendy miewam ostatnio ale to dobrze przynajmniej zapominam o kwestii matury ;) Dezerterem mnie nazwano po raz drugi ale mi sie to podoba:) Nie ma to jak posłuchać sobie na temat tego co niby ktoś pisze do kogoś a czyta to wścibska baba :-/ Wnerwia mnie takie coś Kufa. Ale nic z Moniką jakoś potrafię normalnie gadać już. Miałam do niej iść ale nie poszłam i sama sie zaoferowała z podwiezieniem... To nie w jej stylu jest chyba... Ale co mi tam szkodziło. Mamy nowego kolegę w klasie i nazywa się Mariusz Mariusz xD Jest Niepokonany wszechwiedzący i w ogóle xD Na reli się tak podpisaliśmy na kartkówce i Ciekawa jestem co na to nasza sorka do religii:D Ostatnio coś poddenerwowana chodzi:D Z fizyki dostałam dobra ocenę za odpowiedź :D Bez uczenia się:D Kolejny sprawdzian z wosu i kolejne skanowanie książki:D Nie ma to jak we czwartki po lekcjach chodzić z Sanderą do Broszki i ją objadać :D Ale ona zawsze ma coś dobrego w lodówce ;D Dwa razy mi zdarzyło się zaspać do szkoły:D W piątek i w poniedziałek:D Ale mam na szczęście spóźnienie z tym że w poniedziałek wracałam się do domu po kartkę z niemieckiego:D W sobotę Sandra z Dianą przyszły sprzątać to i musiałam obowiązki podzielić ale i tak sie szybko uwinęłyśmy:) A w weekend to się nów pobalowało i nie nazwano mnie dezerterem xD Ale jakaś taka rozkojarzona byłam xD Ale u Broszki kochanej byłam i się z chemii i fizyki pouczyłam:) Z niemca odpowiadałam to i 4 dostałam:D Ale musiałam jeszcze raz w piątek odpowiadać bo na 4 na koniec pracowałam i zapracowałam:D W poniedziałek po lekcjach miałam gościów i bajki oglądałam;) Na likier mnie ostatnio wzięło:) To i sobie kupiłam kokosowy:) Jak fajnie jak Mandaryny przez tydzień nie ma:D Odpoczynek od angielskiego:D Kolega mój z dzieciństwa się powiesił ... RIP. Ale mówi się trudno i żyje się dalej. Byłam sobie z Broszką i Sanderą na cmentarzu w nocy :D Fajnie było:) We czwartek oglądałam sobie meble bo i w końcu trzeba :D a piątek? Hmm Moniczka do mnie przyszła i sobie likier kokosowy piłyśmy a wieczorek spędziłam z Tym Naj Naj:) I tak zakończyłam luty :) Pozdrawiam i buziaczki:*
 
[komentarze]  (2) [stworz. 14:11 02/03/08 
mod. 14:22 02/03/08]
Życzliwe spojrzenie i uśmiech więcejnieraz znaczą niż udany dialog.
 
Styczeń rozpoczęłam w ramionach mojego Naj Naj Najsłodszego :) Ale po powrocie do domu sie dziwili że ja żyje :D Broszka mnie odwiedziła :) Powrót do szkoły nie był aż tak tragiczny :) Sukienkę odebrałam sobie w piątek 4 :) Śliczna była :D W ten sam wieczór Sandra u mnie nocowała :) Jak ją odprowadzałam to poznałam dwóch facetów z tym że jeden sie nie chciał odczepić ;) W czasie kiedy pierwsza tura miała poprawiny ja redagowałam przewodnik z geografii i jakoś wyszedł :D I zbrakło mi tuszu to kreślarskiego użyłam a potem czyszczenie. Nie ma to jak mieć najwięcej z klasy z próbnej z gegry :D 72% :D W ostatnim tygodniu przed studniówka było dużo prób poloneza po kilka godzin. Ale jakoś to wytrenowaliśmy bo prawie nikt sie nie pomylił na studniówce :) Mało tego przed wielkim dwudniowym imprezowaniem mieliśmy dysko w szkole :) Wcześniej więc trzeba było wybrać się do vivy na Blue Sky xD 3 wypiłam i potańcówkę. Humor prysł dość szybko ale to nieistotne. W każdym bądź razie im bliżej 12 to więcej sie działo w szkole. Dekorowanie poprawianie i tym podobne. Zmieniliśmy wystrój korytarzy prawie całkowicie a w piątek jeszcze musieliśmy dekorować naszą salę jadalną ;) Przekrętów trochę z Mandaryną było ale co tam fajna z niej baba czasami... Ale tylko czasami bo tak na co dzień to nie ;) I W końcu nareszcie przyszedł TEN dzień:) Rano zaliczyłam fryzjera później jeszcze ostatnie przygotowania i do szkoły:) Pierwsi z Markiem byliśmy bo ja ciastko miałam upiec i oczywiście kupiłam ;) Polonez nam wyszedł jak już pisałam... Ale wszyscy byli zdenerwowani bo kamery i w ogóle :) Nowaczek nam podziękował za współpracę:) I sie zajadaliśmy jedzonkiem zdjęcia i nareszcie impreza :) Na kabarecie nie byłam bo pobiegłam szybciutko spotkać się z Miśkiem :* Tańcowaliśmy do białego rana i fajnie było a alkohol legalnie sobie popijaliśmy:) Rodzice chodzili i butelki zbierali ale ciiicho sza nikt nic nie wie ;) Rano zatrucia dostałam po pasztecikach ale wszystko w porządku nie umarłam. Dzień spędziłam bardzo fajnie a wieczorkiem znów na potańcówkę tym razem poprawiamy:) Super było i tyle powiem. I Nareszcie ferie zimowe i nareszcie dostałam telefona z 18 ;) Złożyłam wniosek o dowód i niestety muszę czekać do końca marca:( Ale spacerki i odwiedziny u koleżanek na feriach były :) 20 pojechałam w odwiedziny do siostry porannym awtobusem :) Nudziło mi sie i jakieś fenole jechały to smsowałam z Nim;* Ale ciesze się że moja siostra się ucywilizowała i ma internet :) Latałam sobie po mieście trochę w poniedziałek i ponacierałam sobie nóżki bo siostry buty wzięłam:( ale to nic 22 miałam super dzionek i piłam Giunessa z beczki mniam...świetnie było sie spotkać z Pewną osóbka i podbijać Kraków :) I pierścionek śliczny dostałam:) I super była ta wizyta:) I jeszcze mi siostra butki super kupiła i spodnie :) I jeszcze.. I jeszcze... I wiele jeszcze było :) 25 pojechałam ja do domu i padłam jak nieżywa. Ostatni weekend przed szkołą był dość rozrywkowy:D Wkurzyłam się na lekarza i służbę zdrowia, pobiłam kolegę, poznałam nowych ludzi fajnych zresztą oraz oczywiście siedziałam przy książkach... ;) Powrót do szkoły nie był tragiczny. Klasa się jakoś zgrała i tak:) 30 w szkole z kacem siedziałam... Bleh więcej nie pije w ten sposób( ile razy ja już to sobie powtarzałam ;)) ech.. bywa Ale jakoś przeżyłam zarówno ten dzień jak i kolejne. I ostatni dzień stycznia to objadanie się pączkami i czym się dało a potem obietnice że sie będzie biegało i takie tam ale znając życie to obiecanki cacanki;) Z każdym dniem coraz bliżej matura a ja sie boje normalnie. Jeszcze nic nie zaczęłam no może oprócz tej prezentacji z polskiego:) Ale to drugorzędna sprawa. Próbnych matur nie będzie a my sobie żartujemy że i tych właściwych też nie bo OKE coś pierdaczy. Że niby kasy nie mają ze to że tamto. No niestety jak państwo chce inteligentów to powinno za ich naukę płacić ;) Po co szkoły robili...? Teraz niech mają :D Wry. Na tym kończę moją notkę :) Pozdrawiam i buziaki:) Do następnego :*
 
[komentarze]  (0) [stworz. 19:32 26/02/08 
mod. 18:47 01/03/08]
 
    nast >>
kontakt | firma | regulamin | polityka prywatności | pomoc