|
archiwum 2003
archiwum 2004
archiwum 2005
archiwum 2006
archiwum 2007
archiwum 2008
archiwum 2009
przyjaciele
cos ciekawego
godne uwagi
|
|
|
Nie chodzi po świecie bezdomna
Nie liczy kropek na biedronki grzbiecie
wciąż młoda, a staruszka z garbem
jak dobre wino dojrzewa
by smak wyostrzyć fermentuje
raduje młodych, otumania głupich
wzrasta powoli jak młody pęd
szarpany wiatrem, zroszony deszczem
by z gleby powstać i w końcu obrodzić
......
Miłość nie budzi się do życia wraz ze wschodem słońca, pewnego ranka, z kaprysu, z nudy, z przypadku,
miłość dojrzewa wraz z Tobą i w Tobie w każdej czynności Twojej, codzienności, wraz z doświadczeniem, wzlotami i upadkami....miłość jest na początku małym pąkiem róży, po to by później pięknie rozkwitnąć, nie bierze się z jednego spojrzenia, słowa jednego .... okresem fermentacji jest okres samotności w którym... również dojrzewa w Tobie miłość.... na miłość przygotowują nas długie lata oczekiwania, pozwalają nam dojrzeć do niej....
ŻYCZĘ CI MĄDREGO SPOJRZENIA W SIEBIE I ABY WINNICE BYŁY PEŁNE ;-)
Jeden kwiatek i jedno wypchane serce z wystawy sklepu nie jest zwiastunem miłości ...;-), walentynki stały się automatycznym wydawaniem pieniędzy na pierdółki... a czy rzeczywiscie jest okazja do okazania uczuc?
Przechodząc obok przechodniów czasem się zastanawiam... W tym dniu chcę wam tylko życzyć aby wasze walentynki nie stały się śmietniskiem drobiazgow kurzących się na półce, kiczem miernej wartości zasilającym kieszenie producentów tych śmieci, którzy to dobrze sobie wymyślili... i pogłębieniem samotności tych, o których nikt nie pamięta...a przecież walentynki miały być dniem miłości...
|
|
|
|
|
|
" niewiara ma swoj sens: nie tylko w tym, że ujawnia słabsze mózgi o nędznej pojemności, niezdolne ogarnąć Boga, ale przede wszystkim w tym, że jest zachętą do wysiłku myślowego, do szukania prawdy, do wnikliwości, do niepokoju"
"cierpienie rozpływa się w doznanej miłości, kara przestaje być odwetem, bo jest lekarstwem ...smutek dręczący duszę jest orką na ugorze, pod nowy zasiew.. samotność jest oglądaniem z bliska, tego co kocham, złośliwość ludzka jest szkołą pokory i milczenia....."
"nie lubię myśleć o tym, co było, ani też głupio marzyć o tym co będzie, to rzecz Boga, zadanie życia sprowadza się do chwili obecnej..."S.K. Wyszyński.
Wciąż potykam się o czas, za kołnierz leją sie krople wspomnień i myśli nijakich, drobny okruch skały rzuconej w moją stronę potrafi mnie unicestwić ......ale jeśli uwierzymy ludziom, że jesteśmy do niczego to będziemy do niczego.....potykam się o czas, o myśli własne rozwiane, ale idę......
to nic to nic to nic, dopóki sił będę iśc, przecież iść będę iść.....nasze wędrowanie nie ma końca.
|
|
|
|
|
...jestem jak liść, wiatr pcha mnie wciąż to do przodu do na dół z gałęzi na której juz czułam się bezpiecznie...rok minął prawie odkąd pisałam tu ostatni raz, a wydaje mi się, że to robiłam zaledwie miesiąc temu. Zycie...ostatnio duzo nad nim myślę, myślę przechodząc między grobami na których kolorowo jeszcze od dekoracji z wszystkich świętych. Lubie przebywać na cmentarzu, wycisza mnie to miejsce i sprawia, że moja dusza jest spokojna. Ostatnio odkrylam dlaczego. Spojrzcie, czyz te groby kolorowe, oswietlone kolorowymi lampkami nie przypominają raju? Lubie wedrowac miedzy grobami wspominac te dusze, czuc, ze cos sie konczy, aby sie cos zaczelo... Te nagrobki sa im niepotrzebne! Nagrobki naszych bliskich są wyłacznie dla nas, dla naszego spokoju, obawiam sie nawet, ze gdyby ich zabraklo nawet ten raz w roku byśmy nie odmowili wieczny odpoczynek... za ich smutne czasem dusze. Sama przesadnie dbam o porzadek na grobie mojej babci odkad umarla, chociaz doskonale sobie zdaje sprawe, ze to MI pomaga, a jej juz tylko modlitwy...
Zycie...jakze ono jest kruche. Jednego dnia mozna sie cieszyc pelnia szczescia, mozna byc zdrowym... Kazdy z nas ma w sobie nowotwor, guz, nie okreslisz czy zlosliwy czy lagodny, pewnego dnia on moze po prostu zaczac sie rozwijac, lub na zawsze pozostac malym guzkiem gdzies w ktorejs czesci twojego organizmu. Swiadomosc posiadania tego guza powinna Cie poruszyc do dzialania! Umierasz jutro wiec co....? Co zrobisz? Czy masz jeszcze jakies marzenia? Plany? Niedokonczone sprawy?
Robie Ci wlasnie badanie ultrasonograficzne, przeswietlam Cie i "röndgenuje" widze teraz dokladnie, cierpisz na nowotwor, chociaz... czy na nowotwor mozna cierpiec? Nie mozna tez cierpiec z powodu nowotwora, mozna cierpiec z powodu konczacego sie zycia, ale w takim razie ... nikt z nas nie może ustać w cierpieniu .... Każdy z nas ma nowotwor, cialo jest kruche, żyje chwilę, tyle, ile potrzebuje duch..
Co Ty na to? Może usg kłamie, ale nie, röndgen nie. Co rano czujesz ból w klatce piersiowej, ból nóg po całodniowym bieganiu do pracy i z powrotem, gorączka przy grypie, ból głowy po całodniowym stresie ale nie.. to nie nowotwór, to znak, ze jeszcze żyjesz, więc kochaj ten ból, ból wypełniania obowiązków, ból podczas walki o marzenia, ból podczas zawodu miłosnego...ból jaki sprawia Ci czasem miłowanie Twoich bliskich... Kochaj ten ból, bo kiedyś może Cię zastać ten inny ... złośliwy..ból umierania, w fotelu, przed tv, z fajką w ręku, brudnej bieliźnie, z wulgarnym słowem którym akurat ciśniesz w nadchodzącą żonę, męża, matkę, ojca, dziecko, teścia...
Każdy z nas umiera każdego dnia, ... Jeśli w Twoim życiu brakuje usmiechu dla najblizszych to znaczy, ze umierasz, co dnia szybciej...
|
|
|
|
|
|
Czasem życie tak szybko płynie, że nie mamy czasu zatrzymać się na chwilkę nawet by otrzeć łez, już nie mówię o wyczyszczeniu nosa. Dlatego właśnie człowiek chodzi "zasmarkany" i chociaż jest dorosły i wydaje mu się odpowiedzialnie wykonuje powierzone mu zadania wciąż jeszcze czuje się jak "smarkacz".
Odpowiedzialny smarkacz hmm... widzę ich, przechodzę obok kiedy zakleszczają się między dzwiami autobusu i z triumfem na ustach szepczą :dziś jeszcze zdążyłem, kiedy biegną pod prąd po ulicach pełnych klaksonów i krzyczą: zdążę. Czasem kiedy pociągnę lekko nosem na mrozie przypominam sobie, że trochę do nich należe, do odpowiedzialnych smarkaczy, chociaż staram się mieć chusteczkę przy sobie, nie zawsze jest czas, by po nią sięgnąć. Jeśli wydaje Ci się, że mówię tu o higienie i o fizycznym zaniedbaniu człowieka MYLISZ SIę. Ja ot tak gram słowem, przyszła mi na to ochota, bo gdy odbijasz słowem w dół i w górę jak piłeczką kauczukową jest prawdopodobieństwo, że ktoś uniesie swój śmieszny łepek w górę i w dół w takt i w poszukiwaniu owej odbitej przez ciebie kauczukowej myśli. Jeśli uda ci się ją dosięgnąć chociaż czubkiem nosa własnego, tego "zasmarkanego" lub "Lebka smarkacza" to witaj w raju szaleńców, bo ja dziś się czuję jak Gombrowicz, a myśl owa kauczukowa to ferdydurke. Zostawmy smarkaczy, może kiedy taki smarkacz bez chusteczki, lub może nawet z chusteczką ale głęboko w kieszeni i właśnie dlatego "zasmarkany" bierze odpowiedzialność zasmarkaną nie tylko za siebie, ale i za innych to robi użytek z chusteczki i już przestaje być smarkaczem. Oto historia jak człowiek oświaty przestał być smarkaczem, chociaż tak naprawdę wciąż lubi czasem poczuć, że ma mokry nos... ( ale o tym w innej notatce, może kiedyś taką sporządzę opowiadanie pt.: "młody nauczyciel").
Tak trudno iść bo roztopy bo wiatr w oczy i uszy w moim przypadku (niektórym wiatr w oczy przede wszystkim a mi zawsze w uszy, a jak zagwizdze to jakby mi pociąg po moich połączeniach miedzynerwowych przejechał, człowiek zaraz czuje, że żyje).
Idę sobie przez życie na wpół zgięta brakiem czasu, na wpół wyprostowana czasem, na pięcie i na palcach, na w "krzyżu łupie" i przed siebie.
Idę i czasem się zatrzymam spojrzę za siebie i pomyślę, że chyba jednak się udało i że nadzieja "ten jeden raz nie jest matką głupich" a królową mojego zgarbionego jak sykomora życia - ta biblijna bo ona zawzse była dla mnie zgarbiona! (przyp. z sykomory wyrabiano trumny :), wydawała ona niesmaczne owoce...ale jakże trwałe było jej drzewo). Czasem tak samo nasze życie wydawałoby się niesmaczne owoce wydaje i tylko z nim do trumny, a jakże jest często cenne i nieodkryte...
|
|
|
|
|
|
Jest taki czas, w życiu człowieka, gdy wychodzi
z dziupli, w której zaszył się jak wiewiórka- egoistka z orzeszkiem tylko dla siebie,
Jest taki czas w życiu człowieka, gdy ogrzewa płomieniem wiary wilgotny od łez duszy ogarek
Jest taki czas, w życiu człowieka, gdy nadzieja ten raz jeden nie jest matką głupich, a królową wytrwałych,
Jest taki czas, w którym miłość nie jest tylko ostatnim okruszkiem na brodzie bogacza ofiarowanym biednemu....
Wierzę, że ten czas nie jest ogrzany tylko lampką z choinki lub tą z witryny sklepowej,
Wierzę, że Ty człowieku nie jesteś ogrzany tylko płomieniem żalu, zawiści,
Wierzę, że to nie niechęć i przymus pcha Cię w wir świątecznych zakupów i porządków,
Wierzę, że PAMIĘTASZ, na co tak naprawdę przygotowujesz się,
Narodziła się miłość, by dać Ci początek, więc to Ty się narodziłeś, narodziłeś, aby żyć, więc dlaczego codziennie umierasz?
Zostaw niewiarę, zwątpienie, gonitwę za czasem, żal, zawiść, SMUTEK- to wszystko zabija!
Dlaczego nie chcesz się narodzić?
Jest czas ...w którym nie powinno zabraknąć Ci odwagi na jeden uśmiech, jedno słowo, gest.
Odwagi, aby marzyć i żyć,
To jest ten czas i życzę Ci siły, by mieć odwagę żyć i kochać
|
|
|
|
|
|
Co jakiś czas w zakurzonej stercie rupieci odnajduje prawdę o sensie istnienia... szkoda tylko, że później ląduje ona w kącie ..poczym odkurzona zostaje 40 dni przed narodzeniem się świata na nowo...tak to sobie nazwałam.
W tych dniach wiem, że ulegając pokusie człowiek staje się obślizgły jak żmija, która jednoznacznie kojarzy się ze złem, zgniłym jak nadgryzione jabłko, którym nikt już się nie posili, nie nasyci, a jedynie wykrzywi w grymasie i obrzydzeniu twarz. Jak to jest, że świeże, soczyste jabłka pochodzą z tego samego drzewa, co nadgniłe i nieurodzajne? Jak to jest, że w jednym sadzie obok pięknych, smukłych skąpanych w słońcu drzew stoją w wiecznym półcieniu skarłowaciałe? Jednak nadchodzi dzień, gdy znów na nowo dana jest szansa i skarłowaciałym i urodzajnym i smukłym i kalekim.
Nie lubię składać życzeń... . Ktoś kiedyś mądrze powiedział, że składać komuś życzenia to jakby utrzymywać go w przekonaniu, że wszystko będzie dobrze bez jego starań i trosk... to chęć odjęcia mu tych trosk. Nie chcę Ci odejmować trosk...chcę się z Tobą podzielić...i poprosić, abyś przystanął i rozważył wszystkie troski i trudy, abyś dopatrzył się w nich sensu. Sens mojego życia głęboko odczuwam, gdy staję twarzą w twarz z piątkiem od krzyża i wciąż wierzę, że to nie na darmo..... Dziś jesteś osłem...tak osłem, dobrze usłyszałeś. Możesz być nie tylko osłem, który wiedzie Boga przed tłumy jak w Palmową Niedzielę, a odważną Weroniką lub Szymonem, który najpierw wołał, dlaczego ja, a później nie chciał krzyża z ramion zdjąć - tak sobie myślę. Możesz być też jak lud płaczący nad cudzym losem..nad cudzym powtarzam, lub krzyczeć wraz z innymi– ukrzyżuj niewinnego! Możesz jeszcze być Piłatem i umywając ręce od wszystkiego czuć się bez winy, lub Judaszem, który wciąż zadaje pytanie: powiedzcie, co mi za to dacie, a wydam Go!
Przydrożnym kamieniem stać się możesz, leżącym na drodze, o który otarła się stopa Jezusa, by go ożywić i do życia powołać. Jeszcze jedną masz możliwość...możesz być gwoździem. Rola gwoździa jest często najbardziej poważana. Gwóźdź jest przecież ostrym narzędziem, pokona najmocniejszego, przebije wszystko, czego dotknie.... zwycięży?
Gdy obudzisz się rankiem w Niedzielę Zmartwychwstania przetrzyj szybko oczy i ujrzyj tą prawdę, kto tu naprawdę zwyciężył...abyś wtedy nie zapłakał, abyśmy nie zapłakali, że złą dla siebie rolę wybraliśmy... rolę w istnieniu tego świata.
|
|
|
|
|
" bosi na ulicach świata,
nadzy na ulicach świata,
głodni na ulicach świata..moja wina,
ZGROZA i nie widać końca zgrozy,
ZBRODNIA i nie widać końca zbrodni,
WOJNA i nie widać końca wojny...moja wina,
moja wina..moja bardzo wielka wina,
zagubieni w dzungli miasta,
obojętność objęć straszna,
bez MIŁOŚCI,
bez CZUŁOŚCI,
bez SUMIENIA,
i bez DRŻENIA!
bez pardonu wśród betonu,
na kamieniu rośnie kamień...
manna manna narkomanna
dokąd idziesz po omacku
i nie słychać końca płaczu,
jedni cicho upadają,
drudzy ręce umywają,
coraz więcej wkoło LUDZI,
o CZŁOWIEKA coraz trudniej,
moja bardzo wielka wina..."
Sted dla świata........ tylko gdzie jesteś świecie? Nie słuchasz...nie słyszysz....moja wina
|
|
|
|
|
piękne słowa wyciągnęłam ostatnio z kolejnego programu poświęconemu katastrofie.... i sobie tak myślę, że to najpiękniejsze motto życiowe jakie słyszałam:
w życiu chodzi o życie...
o CO chodzi w moim życiu? Czy zawzse chodzi o życie, kiedy pod stertą grubych książek, goniąca za kolejnym terminem nie czuję już życia...czasem myślę czy to ma sens, jeśli zaniedbuje się całkiem przyjaciół a w zawodzie-nauczyciel, dla którego to wszystko czynię ...hm
Teraz jednak mam chwilkę wytchnienia...spacerowałam sobie dziś po parku pełnym śniegu odgarnianego z dachu ....ludzie BUDZĄ się do życia, naprawiają własne zaniedbanie...każde zaniedbanie może mieć tragiczne skutki...
Jak to jest chcieć żyć a nie móc żyć, czy kiedyś się zastanawiałeś? Z jakim uczuciem w duszy idzie pzrez świat nieuleczalnie chory, co myśli , o co błaga, czy Bogu krzyczy w twarz, czy szlocha wzywając pełny nadziei....Prosi BOga żeby jego bliscy byli zawzse szczęśliwi....dziś szczególnie mogłam wczuć się w sytuację takiej osoby...dziś szczególnie wiem co znaczy:
W ŻYCIU CHODZI O ŻYCIE....
czasem je zwyczajnie deptamy, własne życie...sprawia nam radość jak po nim skaczemy, śmiejemy się...imponujemy...nie czujemy wtedy nic, jesteśmy odurzeni jak ci biedni ludzie na katowickim dworcu...co nie mogą skoordynować własnych ruchów i jak pajacyk automatycznie, nieadekwatnie do sytuacji ruszają konczami, a na dworcu autobusowym tańczą niemal pod kołami pojazdów...oczy im świecą jak błędne ogniki.........
........czasem jeden ruch .....nieodwracalne skutki......lecz po co ja to piszę, każdy musi być chociaż raz głupim nastolatkiem, by to moć zrozumieć
życie, kocham cię
|
|
|
|
|
|
.....czas jak rzeka niesie mnie, czasem zawadzę o kamień...prawą kostkę mam czerwoną ...opuchnięty ból...płynę dalej...rzeka nie pozwala mi zatrzymać się ani na chwilę ....widzę twarze, jak zakurzone stronice książek rozmokłych w wodzie rzeki, wiec nie pzreczytanych.....są mi bardzo bliskie, ale za daleko nie mogę dosięgnąć dłonią, bo nim minie moment jestem już po drukiej stronie, płynę już w inną stronę świata...rzeka czasu porwała mnie.....
..........................................
.........................................
moje życie składa się właśnie z takich kropek, pośpiesznych kropek, które stawiam idąc sobie drogą........ CZAS..... wypowiadam walkę czasowi, chcę tak jak pzred paroma dniami, w Twoje Piękne Urodziny usiąść w ciemnych kościele, by spojrzeć głeboko w swą duszę.......jest jeszcze coś o wiele trudniejszego.....spojrzeć w duszę drugiego człowieka i powiedzieć do niego słowami z własnej dusyz pochodzącymi.....w tym życiu moim pełnym dziwnych pospiesznych kropek....człowieka szukam i on daje mi wielką radość....
dziękuję Wam (tu pozdrawiam Radka, który wskrzesił moją wiarę w to, że słowa tu pisane nie są ziarnem na wietrze, pospiesznie wirującym pod niebem po to, by upaść na ziemię i zostać zapomnianym.....)
..........................................
.........................................
moje życie składa się właśnie z takich kropek, pośpiesznych kropek...
|
|
|
|
|
|
das ist alles was wir brauchen noch viel mehr als grosse Worte
Tak tu u mnie cicho, a w głowie jak zawsze tyle rozważań, myśli, pytań.....tyle życia jest w moich płucach. Wiatr pcha mnie jak psa wychudłego, tak prosto i z uciechą jaką....a ja czas chowam do skarbonki jakbym go chciała zatrzymac.................nie dam rady. Chociaz mysle, ze zyjac pelnia zycia i biorac wszystko w swoje niezgrabne czesto rece wlasnie zatrzymuje ten czas w mojej skarbonce, by kiedys rozmienic na drobne, na najdrobniejsze grosiki jakich jeszcze swiat nie widzial. Nie wiem, czy ktos mnie dzis rozumie, nie slysze dzis tez krzyku, ktory chcialby mnie zatrzymac.....dzis pedze jak wiatr, pedze, bo tak łatwo się zastać, bo tak łatwo jest tęsknic, bo tak szybko pokochac..... Ostatnich pare dni bylo odkurzeniem mojej duszy i sprawdzeniem tego, co ona jest w stanie jeszcze zrobic, bylo oddanie siebie calkiem ludziom wcale mi nieznanym.
Kiedys tam, dawno temu ludzie chcieli stworzyc wielka wieze tak zwana Babel, by Boga przeskoczyć....nie udalo im sie, Stwórca pomieszal im jezyki, a bez porozumienia nie ma nic. Spedzilam z tymi ludzmi 17 dni, ludzmi, ktorzy wydawali z siebie dziwne dzwieki, ich jezyk byl mi obcym jezykiem, ich mentalnosc byla mi obca mentalnoscia, oni......stali sie dla mnie tak wazni, jakim nie byl mi czesto "bliski" czlowiek.........kiedy masz dusze czlowieka i serce wprost do podarowania Bog pozwoli Ci sie tak pieknie porozumiec z kazdym, mimo iz wczesniej rozgniewany pomieszal nam jezyki.
Miłość jest wszystkim, wszystkim czego pragne,
miłość jest duzo wiecej jak wielkie słowa................
tego szukam, za tym pędzę
to mnie trzyma
kocham
|
|
|
|
|
Człowieku!!
Czy wiesz? Jesteś szczęśliwą istotą, wybrańcem?
Dziś mówię Ci to w czasach, gdy słowo SZCZĘŚCIE jest oddalone od Ciebie o setki mil, mimo iż pod ręką,
w czasie, gdy określenie wybraniec oznacza „mieć powodzenie”,
Dziś Ci to mówię człowieku, w Dniu, gdy Miłość płynie z ran,
gdy umiera na krzyżu, abyś Ty mógł w końcu wstać.
Więc Ci życzę człowieku abyś wstał,
przestał narzekać, płakać przestał,
Bóg mówi Ci dziś:
bądź Moim uśmiechem
i przypomina:
tylko w spokojnej rzece odbija się niebo,
życzę Ci człowiecze, aby w Twojej pokorze, w sercu Twoim z nadzieją, odbiło się niebo oczu Bożych,
życzę Ci abyś to niebo odnalazł w oczach innych ludzi,
niebo oczu Bożych, abyś w nich Boga odnalazł zwyczajnie,
życzę Ci abyś potrafił się jeszcze jak dziecko światem zadziwić,
zachłysnąć się szczęściem z rzeczy niewielkich,
bo to z niewielkich rzeczy wielka sprawa powstaje...
kiedy się wierzy nie trzeba wszystkiego rozumieć,
kiedy się kocha, zawsze się wraca...
życzę Ci jeszcze człowieku
abyś wrócił, jeśli odszedłeś....
|
|
|
|
|
|
..idę lasem, w którym nie ma drzew... gdzie się podziała cała ta zieleń, a z nią nadzieja, zielona moja nadzieja...
idę lasem w którym nie ma liści, to las liściasty przecież,
mknę przez las, w którym nie ma korzeni...
lasem bez drzew, bez korzeni jak dziś przez świat..
wszystko pokryte jest folią....w słońcu posrebrzaną...miłą dla oka rzeknę obiektywnie,
ale....ona przykrywa te radosne liście wiosny,
tak długo czekamy na wiosnę mając dośc mrożnej zimy w sercu, a to co się dzieje w porach roku, odgrywa się w naszych duszach,
chcę wznieśc głowę ku słońcu,
las bez drzew zielonych...?????????
|
|
|
|
|
|
Rozdmuchać w popiele serc iskierkę nadziei. Zarazić uśmiechem smutasa. Nałożyć różowe okulary, tym co widzą wszystko w czarnych kolorach. Podarować przebaczenie w geście wyciągniętej ręki. Obudzić i zaprowadzić aż na horyzont wschodzącego słońca. Pomóc odkryć zapomniane skarby ukryte w duszy. Uchylić nieba tym, którzy wrośli w ziemię. Towarzyszyć w drodze pod górkę. Wspólnie oczekiwać spadającej gwiazdy. Poprawić niewygodną poduszkę pod głową. Wysłuchać do końca, nie przerywać, choć ma się tyle do powiedzenia. Być blisko, gdy daleko do Boga. Pokazać drugą stronę zmartwienia. Jak to wszystko dobrze. Jak dobrze oddać siły, tym co już sił nie mają, oddać miłość, którzy żyją w nienawiści. Podarować kawałek ciepła, skostniały z zimna sercom. Jak to dobrze zakochać się w Mistrzu, chcieć być jak On. Odgapić od Niego sposób patrzenia na świat i człowieka, powtarzać Jego maksymy. Jak to dobrze być uczniem Jezusa, móc chodzić jego ścieżkami, choć wybetonowali obojętnością pół świata. A gdyby jeszcze udało się kogoś zarazić tą miłością. A gdyby jeszcze ktoś zapragnął tak samo żyć. Jak to dobrze pozyskać kogoś dla szczęścia, pełni człowieczeństwa, pozyskać dla Jezusa.
ks. Krzysztof Tomalik.
Jak pięknie potrafi pisać człowiek, który czuje to co pisze i dlatego pisze, a nie pisze, aby poczuć. Dawno szukałam takich słów, gdzieś w sobie w chodnikowym tłumie, a teraz jak już je wyczytałam, może wyruszyć z nimi JUŻ NAPRAWDĘ w świat? Świecie czy przyjmiesz mnie z tymi słowami?
|
|
|
|
|
* * * *
Dla Ciebie
By ogrzać serca stwardniałe w kamień,
co je jak skałę drąży czas
spłonę jak drewno w ogień rzucone.
Ukocham jeża niczym człowieka,
któremu w sercu wyrosły kolce,
kryjąc duszę jak filcowy płaszcz.
Wstanę ze świtem, pogłaskam księżyc
i wymaluję Twój portret święty
na rusztowaniach ludzkiej twarzy
w porze, co sen jeszcze liczy owce.
Zwołam anioły, by z nimi tańczyć,
w sandałach biedy, rzemieniach wiary,
z upadłym krążkiem nad głową krzywą,
co aureolą u świętych bywa.
Oddam Ci wszystko, kochając mało,
pogubię nuty, z fałszywym śpiewem
ucieszę uszy, w niedoskonałej,
nocnej modlitwie człowieka z wiarą.
<Bądź dla wszystkim Moim uśmiechem>
przechodzę chodnikowym światem niczym cień , lub wielki obserwator, brakuje mi tylko...wzięcia udziału w tej sztuce zwanej życiem. Uśmiech? Jak rzadko widać go na twarzach ludzkich, uśmiech kierowany do nieznajomych.....czyżby było to takie trudne? Czy rzeczywiście sprawia nam trudnosc usta w szczery uśmiech zlozyc? A ja tak na przekór światu i sobie czasem będę śmiać się aż mi starczy sił, będę uśmiech mój po swiecie rozsyłać, odłos jego niech trafi do Ciebie przechodniu i uśmiechnij się wtedy serdecznie!! Wszystko co prawdziwie możemy to uśmiechać sie na przekór tym co tak jak ja zaśmiecają świat smutkiem dusz!!
:):):):):)
UŚMIECH kto i kiedy spostrzegł, że można twarz w piekną serdeczność ułóżyć, aby usta rozlały się na twarzy pół lub całą może, i kochać świat w uśmiechu takim!
|
|
|
|
|
|
czasem czuję się jak dziś, jak robite szkło, jak strzępek bawełnianej tkaniny, jak szarpany na wietrze włos, jak rozlane mleko, które rozlało się samo, jak spuchnięte od płaczu powieki, jak serce, które nie wie, że jest po to aby kochać, KOCHAĆ, jak ździbło słabe pełne nadziei, jak kałuża, którą ktoś w gumiaku z nogą rozchlapał na cztery strony świata. Czasem czuję się jak kamień rzucony, nie mogący sie odnaleźć, chociaż leży bezpiecznie, przykryty liśćmi jesieni zanim przyjdzie zima. Czasem unieść by się chciało nad ziemię i zapomnieć wszystkie rozterki ciała, by ożywić duszę, która często w ciele zamiera? Czasem prosto z deszczu pod rynnę, a co z tymi, którzy ciągle w ciepłym domu i może dlatego czasem czują się jak ja............
błogosławiony spokój ducha, albowiem on zwycięża wszystko!
|
|
|
|