Blog: 398016 blogów  Forum: 162807 postów  Galeria: 92934 zdjęcia !  On-line: --

 COOLTURA

 SPORTY

 GALERIA

 BLOG

 GRY

 GRONET

 KOMÓRKI

 ŚCIĄGNIK

 E-MAIL

 MY DZIEWCZYNY
  |     |  Twój profil  |  Spis blogów  |  Kontakt  |  FAQ  |  Regulamin  |  Pomoc
BLOG: Chapter Adolescence
    nast >>
[ Victim ]
Osobiście mam ochotę udusić i skopać tylek temu mężczyźnie, który zaglądnął dzisiaj do mnie do pracy i pod głupim pretekstem zaczął ze mną rozmawiać, a na końcu po mojej 'delikatnej' sugestii(że normalnie nigdy nie pracuje w soboty, pozatym zmieniam prace i nie bedziemy sie już widzieć) nie poprosił o mój numeru telefonu. Potrafił czekać kilka razy przez pięć minut aż będę wolna żeby zamienić chociaż dwa słowa. Naprawdę przystojny chłopak, będący w trakcie robienia 2 kierunku studiów, bystry i inteligentny. Wybaczam mu tylko ze względu na fakt, jak na końcu podął mi rękę mówiąc, ze ma na imię Piotrek i przeuroczo sie zawstydził, zwłaszcza ze świadkiem naszej rozmowy było wtedy juz szefostwo i myślę ze tez go to powstrzymało. Jeszcze go dopadnę. Przysięgam.

Szczegółem jest fakt, ze pochodzi z Zielonej Góry, a ja stale wkopuje sie w związki na odległość i bardzo kiepsko na tym wychodzę...
[komentarze]  (10) [stworz. 15:05 20/03/10 
mod. 18:57 20/03/10]
 
[ Tylko jednego nie rozumiem, dlaczego chcesz ze mną zerwać? ]
Przy okazji, że przelecę Ciebie, przelecę Twój mozg. Jest taki pusty, ze nie będzie stanowiło to żadnego problemu. Wystarczy mi jeden wieczór na pojęcie go w całości, a później sie rozstaniemy. Bardziej skomplikowane akcje nie wchodzą w grę, myślę, że oboje sie błyskawicznie znudzimy swoja obecnością i układaniem myśli. Ja Twoją prostotą, a Ty moją przenikliwością. Najlepiej jak nie będziesz nic mówił, ja wszystko dopowiem za Ciebie. Stworzymy dialog idealny i nieskazitelny bez żadnych najdrobniejszych niejasności. Aby pociągnąć to dalej potrzeba nam osób trzecich, a wiesz ze na to sie nie godzę. Ani trochę, ani nie przekonuj mnie hasłami o wyzwoleniu i czystej rozrywce. Bawi mnie Twoje przekonanie w glosie i naiwność iskrząca w oczach. Chyba nie pomyślałeś ze to czysta ciekawość?


Co powiesz, piękny?
[komentarze]  (3) [15:46 18/03/10]
 
[ Mołdawia. ]
Jak przyjemnie upływa czas każdego ranka, gdy włączam laptopa trzymanego na kolanach siedząc wygodnie na fotelu i skupiam się na wspomnieniach dnia wczorajszego. Chyba zaczynam sie do tego przyzwyczajać, a przecież juz dzisiaj stad wyjeżdżam. Mam nadzieję, że dom będzie za mną tęsknił. Nawet gitarę opuszczę z wielkim żalem, przecież tyle mogłabym sie w tym czasie nauczyć!

Wczoraj z czystego przypadku trafiłam na urodziny. Solenizantką była bardzo dobra koleżanka Kaji(A Kaja jest siostrą Pja, mojego najlepszego przyjaciela). Zapowiadał się bardzo kameralny i spokojny wieczór, na co po części liczyłam. Dawno juz nie mięliśmy okazji z pjem usiąść i po prostu sobie porozmawiać. Nagadać sie za ten cały długi czas, gdy sie nie widzieliśmy. Jedynym gościem dodatkowym miała być Wiktoria, lecz jest ona osobą, która tylko urozmaiciłaby naszą dyskusję.
Siedzieliśmy spokojnie, gdy Pj powiedział, ze niedługo ma wpaść Kaja. Faktycznie, wpadła z 20 innymi osobami i tak juz zostało. Cały wieczór spędziliśmy naprawdę zabawnie, szczególnie ze było dwóch znajomych z Mołdawii, gdzie jeden, który nie mówił po polsku i znal tylko rosyjski, robił przez cały wieczór do mnie maślane oczy i za wszelka cenę chciał ze mną rozmawiać. Komizm sytuacji polegał na tym, ze rozumiałam niewiele z tego, co mówił a im bardziej pijana byłam miałam wrażenie ze używa języka, z którym nigdy nie miałam doczynienia. Pamiętam, ze na koniec zapytał, gdy wyszliśmy już z pubu czy pocałuję go na dobranoc, gdzie moja reakcja znów było, 'co robi?' A jego wybuch śmiechu i odpowiedz 'Nic nie robi!'. Dopiero jego przyjaciel poratował w nas opresji, a ja słysząc pytanie grzecznie odparłam, ze ja sie nie całuje i burknęłam cos w deseń, że 'nieśmiała jestem'. Byłam naprawdę mocno nietrzeźwa.

Z minusów jest taki ze złamałam swój zakaz palenia, a nie tknęłam papierosów od grudnia. Generalnie nie pale nigdy, tylko na większych imprezach zdarzyło mi sie kilka razy. A poprzedniego wieczora było tyle dymu w powietrzu, ze aż łzawiły oczy, wiec stwierdziłam ze to mi juz nie zaszkodzi.
[komentarze]  (8) [stworz. 09:48 14/03/10 
mod. 10:06 14/03/10]
 
[ Wizyta u mamy część 2 i spotkanie. ]
Do napisania tego wszystkiego zainspirował mnie wieczór w ktorym w końcu od jakiegoś pół roku poszłam z moimi przyjaciółmi do pubu 'lotka' niedaleko mojego domu. Siedzieliśmy przy stole i popijaliśmy piwo, gdy w którymś momencie dostrzegłam ze do pubu zawiał mój 'przyjaciel z dzieciństwa', który pomachał mi z serdecznym uśmiechem dopatrując sie mojego widoku. Co ciekawe, ostatnio rozmawiałam na jego temat z bratem, wspominałam dawne czasy i jak zwykle bez żadnego zastanowienia podeszłam do niego i zaczęłam rozmawiać.
Cala historia jest taka, ze do momentu przeprowadzki na ulice cichą, spędzaliśmy ze sobą każdy dzień od rana do wieczora. Dorastaliśmy razem, a nasi bracia razem sie bawili. Nasi rodzice znali sie i lubili. Wszystko zmieniło sie, gdy zmieniliśmy miejsce zamieszkania-oni odwiedzili nas kilka razy, ale kontakt powoli zaczął wygasać i skończył sie kompletnie. Chodziliśmy do innych szkol, zaczęliśmy dorastać, zmieniło sie grono znajomych. Najdziwniejszy jest tylko fakt, ze chodziliśmy razem 2 lata do jednego liceum i ani razu nie rozmawialiśmy. Właściwie to była jedna z pierwszych rzeczy, które poruszyłam, gdy zaczęłam z nim rozmawiać i zapytałam 'Jak to sie stało ze nigdy nie rozmawialiśmy?'. Mówiliśmy sobie na korytarzu 'cześć', ale pamiętam ze byłam wtedy zbyt nieśmiała żeby do niego podejść i czekałam na jego ruch, którego nie było.
Podczas rozmowy strasznie zachciało mi sie udac do toalety, pomyślałam ze jak tam pójdę on zaraz zniknie i nic z mojego 'odważnego' podejścia do niego tego wieczoru nie wyniknie. Mimo to stwierdziłam, ze Moj pęcherz jest juz w krytycznym stanie, zwłaszcza po wypiciu piwa wiec przeprosiłam go i poszłam. Odchodząc widziałam, ze tez poszedł do swoich znajomych. Gdy wróciłam zobaczyłam ku mojemu zaskoczeniu ze nadal tam był i czekał. Nadal był uśmiechnięty i zaaferowany rozmową. Ciekawe było to, ze naprawdę mieliśmy, o czym porozmawiać i dobrze nam sie rozmawiało. (Pewnie mój obraz był skrzywiony poprzez płynący w żyłach alkohol). Gdy moi znajomi zaczęli woląc mnie do stolika, bo odeszłam na tak długo, on zapytał o mój numer telefonu mówiąc, ze skoro mieszkamy w tym samym mięście możemy kiedyś gdzieś wyskoczyć. Byłam totalnie za, milo będzie spotkać sie i powspominać. I pewnie trochę ponarzekać, bo z tego, co zrozumiałam tez jest po przejściach z dziewczynami.

Ach, nie wspomniałam o jednym małym szczególe. Zerwałam z Kamilem przedwczoraj. Rozmawialiśmy przez telefon i zirytował mnie do tego stopnia, ze stwierdziłam, ze po prostu nie mogę juz z nim wytrzymać, słyszeć jego głosu i mieć cokolwiek z nim wspólnego i zerwałam. Wiem, ze nieładnie przez telefon i pewnie jeszcze raz (ostatni) sie z nim spotkam żeby powiedzieć mu to na żywo, ale po prostu musiałam sie od niego uwolnić. Chodziłam juz tak poirytowana, ze zaczęłam od znajomych słyszeć hasło 'Rzuć go'. Kamil był swego rodzaju 'terapią' po moim poprzednim chłopaku. Wiem, ze go bardzo nie zraniłam, wiec nie mam wyrzutów sumienia. Nie, to nie była żadna miłość ani nic podobnego. Dużo brakowało, co on sam przyznał. Niestety chłopak nie chce tak łatwo dać za wygrana i dalej do mnie pisze. Myślę, ze liczy ze jak sie spotkamy on mi to wszystko wyjaśni i dam mu 'kolejna szanse'. Ta szansa juz była, mięliśmy zerwać ze sobą juz 2 tygodnie temu, ale daliśmy sobie ten czas, który on zresztą wyprosił. (On jest z innego miasta niż ja, a właściwie ze wsi niedaleko mojej rodzinnej miejscowości wiec widujemy sie rzadko, ponieważ mieszkam juz we Wrocławiu.)
[komentarze]  (1) [stworz. 10:02 13/03/10 
mod. 05:15 15/03/10]
 
[ Wizyta u mamy część 1 ]
Nie pierwszy raz, ale któryś raz z kolei byłam u mamy w pracy. Tym razem w innym celu niż zwykle (typu odbieranie jej po pracy, albo pomoc w zakupach) Spytałam mamy czy mogę przyjść do niej do pracy trochę jej pomoc i przy okazji zobaczyć jak ona wygląda. Moja mama jest pielęgniarką od wielu, wielu lat. Obecnie pracuje w krwiodawstwie, za co ją podziwiam. Zresztą zawsze ceniłam ją za to, co robi. Chyba po niej odziedziczyłam dużo empatii dla potrzebujących ludzi i chęć pomocy. (no, może nie aż taką by iść na kierunek studiów związany z medycyną.)
Wstałam rano o godzinie 7:30 niemal (!!) i zrobiłam to, co zwykle, poszłam do pokoju brata, bo był piątek, czyli oznaczało to, ze siedzi juz w szkole albo przynajmniej powinien wychodzić. Usiadłam na krześle i słyszę tylko glos
-Dzięki ze mnie obudziłaś!
Patrzę a tam brat! To było komiczne, ze go w ogóle nie zauważyłam. Okazało się, ze ustalił z tatą i on pozwolił zostać mu w domu. Właściwie to nie jest pierwszy raz, kiedy mój brat wagaruje. Dopóki radzi sobie w szkole nie mam nic przeciwko. Właściwie powinnam rozważyć czy 1 na półrocze z chemii się liczy, ale zmieniła mu sie nauczycielka, z którą ja sama miałam i u niej nie ma szans nie zdać. Nie wiem czy Pani Rams kiedykolwiek kogoś usadziła i ma zamiar. Ktoś musiałby naprawdę nieźle sie napracować.
Po nieumyślnym incydencie wybudzenia brata z głębokiego snu zaczęłam sie zbierać. Spóźniłam sie jakieś 15 min i pierwsze, co usłyszałam po wejściu ze 'Spóźniłaś sie do pracy'. Jakby to było pierwszy raz...;)
Podobało mi sie zobaczyć mamę w pracy. Wyglądało to zupełnie niż to, czym ja obecnie sie zajmuje. Jej praca jest bardzo odpowiedzialna, ale nie powiedziałabym ze jest szczególnie ciężka. Tak naprawdę intensywnie pracują od 8:30 do około 11:00.
Jak to w małym mięście, co zaczęło juz mi sie w pamięci zacierać i mimo wszystko mnie zaskoczyło, nastała mała sensacja ze pojawiła się nowa osoba w 'kadrze'. Przychodzili panowie stawali i patrzyli, a jak zostawali wyganiani odzywali sie i mówili tylko, ze taka ładna dziewczyna dzisiaj przyszła to musza popatrzeć. Chyba juz przywykłam do takich komentarzy i mnie to nie rusza, chociaż przyznaje ze robi sie milo zwłaszcza, jeśli słyszy sie to samo od kilku osób.
Wszyscy byli przesympatyczni. Szczególnie podobał się mi sie pan doktor, na którego moja zirytowana mama stale narzekała, ze przeszkadza jej skupić sie na pracy. Tak, to po mamie odziedziczyłam brak podzielnej uwagi. Dałabym wiele, aby to zmienić. Pytałam sie ojca czy można ją wyćwiczyć, ale stwierdził ze to niemożliwe, czym pogrzebał moje wszelkie nadzieje. Doktor nadawał tez o tym, ze to skandal ze młodzież teraz pracuje i ze kiedyś zaczynało sie prace po 26 roku życia, czyli dopiero po skończeniu studiów. Teraz mam wrażenie, ze dane jest to niewielu i kompletnie sie z nim zgadzam!
[komentarze]  (0) [stworz. 09:57 13/03/10 
mod. 10:38 13/03/10]
 
[ Jazzowa piosenka z rana i wieczora. ]
Jak to okreslil moj znajomy: muzyka zbyt usypiająca do sluchania, idealna do zadymionego klubu.

http://www.youtube.com/watch?v=Dh  -FjG72FmQ


Kocham piosenki oddające mój stan emocjonalny, a ta po prostu nie mogła być lepiej trafiona.
[komentarze]  (1) [stworz. 09:48 10/03/10 
mod. 10:09 13/03/10]
 
[ Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. ]
Wiem, ze slusznosc jest subiektywna. Mimo wszystko trzeba mieć określone racje, bo to stanowi o nas.
Wierze w mniejsze zło, mimo ze niektorzy mają problem z pojęciem tego.
[komentarze]  (10) [stworz. 19:18 05/03/10 
mod. 10:39 13/03/10]
 
[ Rzucam cytatami jak z rękawa kartami. ]
"Okrutny los znów śmieje się
Jest mi niedobrze, jest bardzo źle
I tylko jedną myśl w głowie mam
Znów się nie uda, znów będę sam."
[komentarze]  (0) [stworz. 18:44 05/03/10 
mod. 10:39 13/03/10]
 
[ Nigdy więcej, nie ryzykuj jednym słowem. Mogę później nie zapomnieć co mi powiesz. ]
"Kto pozna miłość raz, a potem straci ją - inaczej patrzy na życie"

"Jesteś okrutny! Bełtasz mi w głowie, a potem odchodzisz bez mrugnięcia okiem. Mimo to...

Dla Ciebie mam nieskończone źródło miłości. Czuwam nad Tobą zawsze i na wieki."


...
[komentarze]  (2) [stworz. 18:37 05/03/10 
mod. 10:40 13/03/10]
 
[ O nie, nie, nie. Tego wolałabym nie wiedzieć. ]
"W rzeczywistości czasem nie możesz udzielić właściwej odpowiedzi. Są rzeczy, których nie możesz zrobić. Nie wszyscy ludzie są szczęśliwi. Szczęście korumpuje ludzi. Przyzwyczajamy się do szczęścia które raz nas spotkało i chcemy go więcej. Jesteśmy chciwi. Dlatego ludzie czują także ból. Jeśli nie czuliby smutku, skąd wiedzieliby, że są szczęśliwi?"
[komentarze]  (0) [stworz. 18:31 05/03/10 
mod. 10:41 13/03/10]
 
[ Nie masz czasu, nie masz chęci. ]
Pamiętaj, że to, co jest teraz, Twój oddech w danym momencie, mrugnięcie okiem, myśl, że właśnie czytasz, składasz litery kiedyś nie będzie miało żadnego znaczenia. Będziesz obchodzić ludzi, tak jak obchodzi Cię egzystencja ludności w dawnych latach i ich przeżycia.
Teraz nawet większości opowieści starszych ludzi wydaja się nudne, to, co dopiero będzie w przyszłości? Gdzie liczy się pęd, chwila, pośpiech? Im mniej masz czasu, tym fajniejszy jesteś-z tym większym respektem będą patrzeć na Ciebie, gdy Ty usilnie będziesz dukał jedno zdanie 'nie mam czasu.'

Nie masz czasu? A czy to nie jest tak, ze nie masz chęci? Dlaczego Twój ojciec siedzi przed telewizorem całymi dniami, zamiast oderwać się na chwile i zrobić Ci herbatę, gdy jesteś chora. Albo, dlaczego nie ugotuje obiadu nawet w weekend, mimo ze czasu ma masę? Zaczynasz kpić z tego, co słyszysz, ze nie ma czasu. Może po prostu nie chce Ci go poświęcić.
[komentarze]  (0) [stworz. 18:27 05/03/10 
mod. 10:41 13/03/10]
 
[ Myslisz, ze wszystko czym jestes to wlasnie wspomnienia. ]
Podobno nie można żyć bez wspomnień, ale nie można żyć też nimi.
Kim bylibyśmy nie posiadając ich wcale? Pustą kartą w bezsensownej egzystencji. A jednak czasami się marzy, aby część z tego zaczerpnąć, zmazać niektóre wspomnienia, które często spędzają sen z powiek. Te wydarzenia, po których juz nie jesteś taki sam, mimo ze starasz się sie z całego serca.


Bardzo bałam się tego spotkanie, naumyślnie dzień wcześniej wybrałam sie ze znajomymi potańczyć, poszaleć i wypić. Jak zwykle picia dużo nie było, ale wystarczyło, aby na drugi dzień osiągnąć ten poalkoholowy stan błogości, który pozwala Ci rzucić obojętnym okiem na zdarzenia, którymi normalnie emocjonowałbyś sie bez pamięci.
Twoje oczy straciły swoją intensywność, stały sie tak blade i wypalone jak oczy Twojego ojca.
Twoje włosy kiedyś najcudowniejsze, teraz stanowiły nieopisany bałagan.
Twój styl, który zawsze mnie tak pociągał... Nie, z niego właściwie nic nie zostało.
Twoje zamiłowanie, kiedyś tak fascynujące, teraz powiewające zardzewiałą nudą.


Poproszę o serce do wymiany, i tę garść wspomnień również.
Pragnę tylko jednego, jednego dnia, aby o Tobie nie pomyśleć. Abyś stał się dalekim wspomnieniem, które ledwo będę sobie przypominać.


Nudzisz mnie, a mimo to, stale jest mi smutno.




"...Nie mam nic do stracenia. Znikam, by znaleźć kogoś do życia w tym świecie. Dzisiaj wieczorem nie będzie światła na końcu tunelu. Jak most, który spłonie. Mylisz się, jeśli myślisz, że możesz przejść przez moje drzwi po stokroć. Już nigdy więcej. Taki właśnie jesteś. Wrócisz wtedy, kiedy ja znów pójdę do przodu..."
[komentarze]  (1) [stworz. 18:09 05/03/10 
mod. 10:41 13/03/10]
 
[ Nieważne. ]
'Nieważne co w życiu wybierzesz...

Mnie zależy tylko na Twoim szczęściu.

Nawet jeśli się z tym nigdy nie pogodzę, to życzę Ci tego z całego serca."
[komentarze]  (1) [stworz. 17:56 05/03/10 
mod. 22:55 09/03/10]
 
[ Into the wild ]
THERE is a pleasure in the pathless woods,
There is a rapture on the lonely shore,
There is society, where none intrudes,
By the deep sea, and music in its roar:
I love not man the less, but Nature more...


Lord Byron
[komentarze]  (6) [stworz. 10:18 18/02/10 
mod. 10:44 13/03/10]
 
[ N ma urodziny. ]
-(...) i wiesz co, muszę Ci się jeszcze pożalić..
tak?
-moja mama nie złożyła mi życzeń na urodziny.
o, to identycznie jak rok temu.




a tato mówi tylko, żeby się przyzwyczajać. Nie chce, żeby za każdym razem mnie to ruszało. Uh.




Ale zeby niebylo tak negatywnie, dostalam w tym roku tak piękne zyczenia od osób na których mi zależy, że zrekompensowały mi wszystko. Asia wysłała mi maila ze zdjeciami swojego chrześniaka trzymajacego tabliczkę '100 lat Neiko-chan! (Aśś jest ogromną fanką anime.. :) ), a Salem zrobila zdjecie razem ze swoim chlopakiem ze smiesznymi minami i napisem 'Wszystkiego najlepszego!'. Nawet brat złożyl mi piękne i bardzo zabawne rymowane życzenia.

To byly naprawde mile urodziny, a najbardziej cieszy mnie fakt, ze nawet nie mam ochoty ich oblewać. Najwiekszym prezentem byl moj mezczyzna przyjezdzajacy mimo zakazów (egzamin za pasem brr) i robiący mi niespodziankę. Najważniejsze to wiedzieć, że są ludzie którzy się o Ciebie troszczą.
[komentarze]  (2) [stworz. 09:17 16/02/10 
mod. 22:36 09/03/10]
 
    nast >>
archiwum 2002
sierpień
wrzesień
październik
listopad
grudzień
archiwum 2003
styczeń
luty
kwiecień
maj
październik
listopad
archiwum 2004
marzec
archiwum 2005
styczeń
luty
kwiecień
archiwum 2006
grudzień
archiwum 2007
styczeń
luty
sierpień
wrzesień
październik
listopad
grudzień
archiwum 2008
styczeń
marzec
kwiecień
wrzesień
październik
grudzień
archiwum 2009
luty
październik
listopad
grudzień
archiwum 2010
styczeń
luty
marzec
 
blogi
Onusy89
caat(cousin)
cytaty_gwiazd
widzę,słyszę,czu  ję
panto
szysha
gingerka
kontakt | firma | regulamin | polityka prywatności | pomoc