Blog: 398016 blogów  Forum: 162807 postów  Galeria: 92934 zdjęcia !  On-line: --

 COOLTURA

 SPORTY

 GALERIA

 BLOG

 GRY

 GRONET

 KOMÓRKI

 ŚCIĄGNIK

 E-MAIL
  |     |  Twój profil  |  Spis blogów  |  Kontakt  |  FAQ  |  Regulamin  |  Pomoc

Blog: The rest is silence

strona główna

spis treści

tytuł notki

następna >>

archiwum 2004
archiwum 2005
archiwum 2006
archiwum 2007
archiwum 2008
archiwum 2009
Scenka 1
Matka i na oko 7-letni syn. Idą ulicą.
M: Co to ma znaczyć?! Żeby mi to ostatni raz było! (coś w ten deseń przez kilka chwil)
S: [po przeczekaniu] Niedługo mam wycieczkę.
M: Nie jedziesz na żadną wycieczkę!!
S: Jadę.
M: Nie jedziesz!
S: Dlaczego?
M: Bo nie i już!

Scenka 2
Ojciec prowadzi na małym rowerkopodobnym czymś ok.2-3 letniego synka.
S: <gada, gada, śpiewa, nawija - jak to w tym wieku>
O: Przestań już!

Scenka 3
Biały tydzień, matka idzie z płaczącym synem.
M: Co ty sobie wyobrażasz?! Po co ty do kościoła idziesz?! Ty nie wiesz, że po mszy do domu masz wracać, a nie z kolegami zostawać?! Co się dziwić, że taki zmęczony z tej mszy wracasz! Już ja ci pokażę! Ja ci pokażę!!!


Nie rozumiem. Nie łapię i nie rozumiem. Ja wiem, że moi rodzice też tacy byli. Ja wiem, że to wszystko tak naprawdę wynika z troski. Ja wiem, że rodzice chcą wychować swoje dziecko na grzeczne, ułożone, po prostu dobrze wychowane - czy to dlatego, żeby dziecku dobrze było, czy dlatego, by sąsiedzi po kątach nie gadali "jakiego to syna ma ta Iksińska" - ale motywy to już inny temat. To wiem z perspektywy osoby, która ma to już za sobą i może spojrzeć z boku, poobserwować. Jednak... z tej samej perspektywy widzę, że... to nie działa.
Powiedzmy "Scenka 1". "Nie jedziesz na wycieczkę, bo nie". Hm... "Nie dostanie pani podwyżki, bo nie i już". Przemawia? Dociera? Rozumiemy, jaki jest powód odmowy? Tak do refleksji zostawiam.
"Scenka 2". Moim zdaniem typowe niezrozumienie zachowań charakterystycznych dla danego wieku. Dzieciak gada, opowiada, chce, by tata był zainteresowany tym, co on mówi. Rozumiem, że ojciec może być zmęczony po pracy i chcieć odpoczynku. Ale skoro już poświęcił czas na spacer z synem, to dlaczego nie poświęci go naprawdę jemu, dlaczego nie zostawi innych myśli, dlaczego nie skupi się na dziecku? Czy ten spacer to tylko przykry obowiązek? Cóż.
"Scenka 3". Mamusia martwiąca się i troszcząca. Nie ma w tym nic złego, sama nie jestem zwolenniczką "bezstresowego wychowania". Z drugiej strony uważam jednak, że trochę swobody można dziecku dać. Nie można zamykać dziecko w kloszu własnej ochrony. Ono musi nauczyć się życia z innymi, musi się dowiedzieć, jak to jest dostać w łeb - nie namawiam tu do dziecięcych bójek, nie! Chodzi o to, by poznało zawód, rozczarowanie i ból wtedy, kiedy jeszcze nie jest mu wstyd iść do mamy i się wypłakać. Mama pocieszy i przejdzie, a dziecko się czegoś nauczy. Gdy przeżyje pierwszy zawód w wieku dojrzewania, to może być to początkiem zamknięcia się w sobie. Poza tym te 9 lat, które ma się przy Komunii, to nie jest dużo, ale też nie tak mało, by zabronić dziecku zabawy z kolegami po mszy. Dziecko wróci, trafi - szczególnie, że scenka odbyła się w miejscu mało uczęszczanym przez samochody, gdzie do kościoła jest max 10 minut drogi...

[komentarze]  (1) [20:58 19/05/09]
REACH!!!

Notka zastanawiająca.
Właśnie zauważyłam, że zapomniałam, czym jest dół. Pamiętam smutek, złość, rozczarowanie, żal, obojętność - ale jako osobne odczucia. Dół jest zdaje się pomieszaniem ich wszystkich? Nie wiem, nie pamiętam. Nie miewam doła. A pozostałe uczucia nauczyłam się przemieniać w napęd do działania. Czy to się nazywa kontrola nad emocjami?

[komentarze]  (2) [00:31 25/04/09]
Nagłówek na Onecie: "Nastoletni milionerzy". Zaglądnęłam z myślą, że znajdę tam osoby, które zaczęły na siebie zarabiać poprzez założenie własnej firmy, niebanalny pomysł (vide: nasza-klasa), czy coś w ten deseń. Okazało się, że to mierny artykuł o "gwiazdkach" show-biznesu w Hollywood. Cóż, to, że spodziewałam się czegoś całkowicie innego to chyba rezultat zupełnie innego spojrzenia na świat. Jak powiedziałby Kamil Cebulski - mam inne filtry percepcyjne ;) Problem w tym, że mam masę pomysłów, ale nie wiem, jak się do nich zabrać. To znaczy do jednego muszę się po prostu ruszyć i zacząć coś robić. Przy kolejnych potrzebne są już fundusze, które mogę zdobyć dzięki pierwszemu pomysłowi. Bo w końcu nie jest kwestią "Czy coś się sprzeda" tylko "Jak ja to sprzedam" ;) Pomysł może być niewypałem lub strzałem w dziesiątkę - wszystko zależy od sposobu realizacji :)


Ech, ileż ja mam marzeń do spełnienia... ;)

[komentarze]  (2) [22:58 18/08/08]
Na własnej skórze się przekonałam, co to jest dobry PR i co on daje xD W efekcie jutro pójdę właśnie do jednego pewnego sklepiku kupić butki. Po prostu dlatego, że sprzedawczyni była przemiła i prześmieszna. I dlatego, że pogadałyśmy chwilę, doradziła mi, pokazywała to i tamto... Miau :) Docenię PR i kupię buciki :D


Znów bywam tu od przypadku do upadku ;) Bocznymi drzwiami dołączyłam do bractwa w Bochni. Będę wikingówą :P Hurra, już mam strój xD


Studentką Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie jestem. Na kierunku Zarządzanie :) Miło. Pracuję u rodziców w biurze i będę przynajmniej przez najbliższy rok :) I wszystko gra :)


A Grunwald był fantastyczny :)

[komentarze]  (2) [22:40 24/07/08]
"Życie jest idealnie proste, tylko trzeba być w nim pijanym :D"


A teraz wyjaśnienie :P

Za dużo myślę i oto efekt :)
Ludzie twierdzą, że życie jest skomplikowane. No dobra, jest. Tak samo, jak dla trzeźwego skomplikowana jest zygzakowata droga, po której idzie pijany :) A ten pijany, chociaż się zatacza, to twierdzi, że idzie prosto - a spróbuj się z nim kłócić o to! :P A co najlepsze, to on rzeczywiście idzie prosto. Dokładnie tak prosto, jak idzie życie :) Więc najlepiej być w życiu pijanym. Na przykład tak, jak ja: Enneagram 7w8. Jak to na jakimś forum ktoś stwierdził: "Siódemki zawsze widzą jasną stronę pomidora" oraz "Siódemki są zawsze jak po trzech piwach" :D Wygodne, nie powiem. Bo po co mam twierdzić, że życie jest skomplikowane, skoro dla mnie wcale nie jest? Jestem pijana życiem i dobrze mi z tym.


Taaaaak, jak zwykle pewnie za bardzo zamotałam, heh xD


P.S. A za komenatrze dziękuję :D Jednak ktoś tu jeszcze wpada :)

[komentarze]  (6) [22:24 03/05/08]
Tak, żyję :) Co z tego, skoro nikt tu nie wpada, nie? ;)


Ważne, że dalej jestem szczęśliwa. I nie chcę, żeby to się zmieniło :) Ciągle czekam, aż spełnią sie niektóre marzenia. Ale ja mam tyle marzeń, że co chwilę spełnia się któreś z nich :) I o to w tym wszystkim chodzi... :)

[komentarze]  (5) [22:58 07/04/08]
Poczucie odmienności.


Krótka rozmowa z Natalią na temat prób poloneza przed studniówką zakończyła się jej pełnym zdziwienia pytaniem:
- To tobie na czymkolwiek zależy??

Jej zdziwienie było stuprocentowo autentyczne. Bo MNIE zależy na tym, żeby poloneza fajnie zatańczyć? Bo okazało się, że jednak są rzeczy, na których mi zależy? Tak... Bo, jak powiedziała, sprawiam wrażenie osoby, której nikt i nic nie obchodzi. No i co w związku z tym? Tyle osób sprawia takie wrażenie... Przecież każdemu na czymś zależy. Że akurat się wyróżniam i nie obchodzi mnie szkoła, to czy od razu musi to znaczyć, że olewam WSZYSTKO? Jak myślisz? Nie obchodzi mnie szkoła. Oceny. Klasa. I masa innych rzeczy. Obchodzi mnie kilka ważnych osób, kilka spraw, którym lubię poświęcać swoją uwagę. I może jestem egoistką, bo nie myślę o wojnie, zanieczyszczeniu środowiska, problemach społecznych, itd. Być może dlatego, że twierdzę, że KAŻDY może odmienić swoje życie, jak tylko ruszy swoje szanowne siedzenie... Ale cóż, ludzie wolą tkwić całe życie w jednym bagnie. Kwestia przyzwyczajenia...


Wakacje 2007, Kraków, godzina prawie 23, okolice pewnego przystanku. Idę w cieniu. W pewnej odległości widzę pijanego mężczyznę, na oko 40-50 letniego, ktory krzyczy na kobietę, która idzie za nim. Kobieta, chyba też pijana, nie pozostaje mu dłużna. Obok idzie kolejny mężczyzna, na oko 25-30 letni. Idzie cicho, szybkim krokiem. Należy do tej grupy. A jeszcze dalej, kilka kroków za opisaną trójką, człapie mała dziewczynka... Nie ma więcej, niż 10 lat... Idąc, tuli do siebie misia i zanosi się płaczem... Kobieta krzyczy, żeby tak się nie wlokła...

Nie zrobiłam nic, chociaż tak bardzo chciałam. Stałam jak wryta i gapiłam się na cała scenę... Marzę o tym, by poznać tę dziewczynkę. POZNAĆ. Przywrócić jej marzenia...

A Ty, co Ty byś zrobił? Podszedłbyś? Pomógłbyś maleństwu? A może minąłbyś całą grupę myśląc: "Szkoda tej małej, ale co ja mogę? Nie moja sprawa, co się wtrącać będę..."

[komentarze]  (1) [22:28 18/01/08]
Notka filozoficzna.

Dobrze. Powiedzmy, że kocham ten popieprzony świat. Że lubię ludzi, którzy tak często są wobec siebie wilkiem. Że uśmiecham się podczas gdy inni narzekają. Że mam cele w życiu do których dążę i które osiągnę. I co z tego? Życie mnie kopie w dupę, ludzie traktują jak trędowatą, a za uśmiechem czasami kryją się łzy. A mimo to ciągle jestem nastawiona pozytywnie. Ciągle wierzę. Ciągle mam nadzieję. Ciągle spełniam swoje marzenia. Osiągam cele. Robię wszystko, by być szczęśliwa. I mam pewność, że dam radę. W podstawówce próbowali mnie zgnoić, nie udało się. W gimnazjum nie byłam już zahukaną trusią. W liceum stałam się trędowatą, z którą nikt nie rozmawia i która niewiele się do innych odzywa. Która żyje w swoim świecie. Cóż, to tylko maska przy klasie. Klasa jest fajna, tylko... ja do niej nie należę. Nie chcę. I nie będę. Może 5 osób jest, z którymi w ogóle rozmawiam. To i tak dużo i cieszę się z tego. Ale gdyby ich nie było również dałabym sobie radę. Zawsze daję.

Mogę podziękować. wszystkim ludziom, których spotkałam na swojej drodze. Przecież gdyby nie oni, to moje życie byłoby uboższe o jakąś cząstkę, czasem nawet minimalną. Oni wszyscy sprawili, że jestem taka, jaka jestem. Do tego dołożyły się geny, które otrzymałam w spadku po rodzicach. I wyszła taka, a nie inna Kasia. Na dodatek ciągle się zmieniam, odkrywam coś nowego, czym mogę się zachwycić. Bieszczady, ładna pogoda, to, że mogę widzieć, słyszeć i mówić, że mogę się przejść do kogoś w odwiedziny. Zachwycam się literami poskładanymi w słowa, które są poskładane w zdania, z których stworzona jest cała książka. Cieszę się, gdy mogę odwiedzić ukochany Kraków. Zachwycam się muzyką, czuję dreszcze, które mi czasem przechodza po plecach... Chcę przedłużyć chwile spędzone wieczorami z przyjaciółmi przy ognisku. Jestem szczęśliwa, gdy udaje mi się pocieszyć kogoś, gdy ktoś ma do mnie zaufanie i powierza mi to, co mu na sercu leży. I to jest piękne. Bo życie jest piękne. Tylko ludzie zatracili zdolność wychwycania z niej tych promieni słonecznych, które mogą dać tak wiele radości...

Patrzę w przyszłość i mimo, że jej nie widzę, to wiem, że jest jasna i ciepła. Mogę ją porównać do siedzenia i wpatrywania się w kominek w moim wymarzonym domu, siedząc z kubkiem herbaty, zawinięta w kocyk na bujanym fotelu w obszernej, domowej bibliotece... Ta błogość, to szczęście... Wiem, że tak wygląda moja przyszłość.

Mam mnóstwo miłości dla świata...

[komentarze]  (3) [22:54 10/11/07]
Niedawno był rok. Rok, odkąd jestem z Shiryu. Długo ze mną wytrzymał :)

Pracuję, zarabiam, pół pensji wydaję na książki, które mam na stoisku. Od połowy sierpnia chcę zacząć kurs na prawo jazdy. Nie jest źle.

Szybko czas mija. Jeszcze żadne wakacje tak mi nie uciekały... I nie chcę, by się kończyly. Nie chcę wracać do szkoły, chcę pracować, mieszkać, żyć w Krakowie. Jeszcze rok czekania...

[komentarze]  (2) [14:54 05/08/07]
SHIRYU MA PRACĘ :D
MAM FACETA OCHRONIARZA! xD
Galeria Krakowska rządzi xD

Shiryu ma pracę, ja mam pracę obok jego pracy... :D Fajnie :D Tylko kurka... 14h łażenia po Galerii... Ale da chłop radę :P O! :P

Póki co w pracy idzie mi świetnie :D (tfu tfu... żeby się nie odmieniło! :D) Lepiej nawet od szefa xD Aż gość się zastanawia, czy mnie legalnie nei zatrudnić :] Mrrr... :] Jestem najlepsza, ot co :P <skromniś> :P

Niach niach, ale mam dobry humor :D :D :D Pewnie to skutek ostatniego weekendu spędzonego non-stop z Shiryu :D :*p

[komentarze]  (1) [22:10 02/07/07]
Straszliwie tęskno. Straszliwie. Nie chcę myśleć, ale myślę. Myślę, bo kocham. Tak po prostu i już.

Znalazłam pracę :) Kto chce mnie znaleźć - Kraków, tunel "Magda" pod PKP, stoisko z książkami zaraz za peronem 2 ;) 5 zł/h, praca od 19 czerwca. Dwie ośmiogodzinne zmiany: 6.00-14.00 i 14.00-22.00. Ciesżę się, bo będę mieć zajęcie. Sprzedawać będę książki i w wolnym czasie je czytać :D Do szczęścia w tej pracy potrzeba by mi jeszcze było odtwarzacza mp3 :P

Dla Shiryu znalazłam mieszkanie :) Blisko, cena super, pokoik wprawdzie malutki, ale własny ;) Jestem z siebie dumna.

Odliczam dni...

[komentarze]  (3) [22:38 05/06/07]
Duuużo tęsknoty przede mną. Za mną - długi weekend majowy, namioty i wesele na Północy. Kilka chwil szczęścia w czystej postaci :) A teraz samotność w nadmiarze. Ale z nadzieją... Że się uda. Musi. Chcę tego. I zrobię wszystko.

Pod namiotami - potrrrrrrrrofnie zzzzzzzimno xD I fantastycznie ;) Cowieczorne ogniska, trochę czasu spędzonego z ludźmi, przy których mogę wariować, zachowywać się jak dziecko z ADHD (:P) a i tak będzie OK :)

Wesele? Zabawa do świtu, kilka godzinek snu i jazda do Białego na Komunię niejakiego Łukasza ;) A w poniedziałek powrót i tęsknota... I wymyślanie zajęć najprzeróżniejszych, byle tylko nie myśleć i żeby tak strasznie nie skręcało. Będzie trudno... Ale dam radę. Stop. Wróć. Damy radę. :*

[komentarze]  (2) [23:16 25/05/07]
Wyjazd do Grecji - prześwietny. Potem trochę smutku, depresji, czego tam chcecie. A święta najpiękniejsze w moim życiu, spędzone w Sokółce. Wiele wrażeń, wiele wspomnień, myśli, marzeń... Kolejne odliczanie do długiego weekendu majowego. Żeby tylko coś wypaliło... A potem znów będzie walka o wyjazd do Sokółki. Potem 1,5 miesiąca away - sesja letnia...

Ja tylko chcę być z nim...

[komentarze]  (2) [19:35 12/04/07]
Kolejny znak życia.

Znów monotematycznie mogę napisać, że tęknię. Zresztą, ja wiecznie tęsknię. Nawet obecność Shiryu nie jest w 100% radosna, bo mam świadomosć, że to znów minie jak krótka chwila i znów będę tęsknić, jeszcze mocniej niż przedtem. "...A szczęście często ma smak łez..."

22.03 wyjazd do Grecji. Balice, godz. 5.50 rano. Powrót 28.03, wylot o 4.30 z Aten. Tydzień gadania po angielsku, zwiedzania i "zwiedzania", tydzień jeszcze większej tęsknoty z powodu jeszcze większej odległości i bardziej ograniczonego kontaktu... Z drugiej strony - tydzień odpoczynku od szkoły i rodziny. Ja chcę stąd wyjechać...

1,5 roku. Studia. Wyjazd. Oby na zawsze. Bochnia to nie moje miasto. Chcę w góry. Gorce, Bieszczady, Beskidy... Byle nie tu. Byle dalej od rodziny i byle bliżej miejsc, które kocham. I chcę być też bliżej ludzi, których kocham... Szczególnie blisko jednej osoby...

Marzyć, marzyć, marzyć. Nie przestawać marzyć. Dążyć do marzeń. Dążyć do ich spełnienia. Wierzyć w nie. Będzie jak chcę!...

[komentarze]  (3) [22:38 13/03/07]
Jeśli chodzi beczenie, to ze mną lepiej :] Od wyjazdu beczałam tylko raz: jak się drzwi za Shiryu zamknęły. No cóż.

Piszę notkę na "odwal się"... Żeby był jakiś znak życia. Że jeszcze ten blog istnieje. Ech.

Byłam z Afrem, Auć i Michałem Ż. na mieście. Jako jedyna miałam rękawiczki i jako jedyna złapałam odmrożenie I stopnia :] Zdolny ciepłolub ze mnie, oj zdolny. Nienawidzę mrozów... I wszelakich innych przejawów zimy...



Ta tęsknota jest okropna!... Ja tak nie chcę...

[komentarze]  (2) [23:11 17/02/07]
kontakt | firma | regulamin | polityka prywatności | pomoc