|
archiwum 2004
archiwum 2005
archiwum 2006
archiwum 2007
archiwum 2008
archiwum 2009
|
|
|
|
Heh.... Po czwartkowej wycieczce do Plazy jakoś ciągle nie mogę dojść do siebie. Cholerny popcorn... Przez długi czas nie będę go jeść. Ani pić coli. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło... Jak wróciłam i rozwalało mi cały przewód pokarmowy to właściwie po raz pierwszy od baaardzo długiego czasu ucieszyłam się, że jednak nie mieszkam sama. Bo ostatnio something is changing... I oby na lepsze...
Pozdrówcie dla Patrycji, Mateusza, Agi, Madzi i Anki (wracaj do zdrówka!)
|
|
|
|
|
|
Miłość u mężczyzn jest tylko poczuciem błogości, zadowolenia i szczęścia, które im przynosi. Przeciwnie się dzieje u kobiet. Ich miłość poczyna się jakimś straszliwym niepokojem, niewysłowioną obawą i trwogą. I słusznie Albowiem dla nich miłość jest tylko bramą do nieskończonych cierpień i bólów, droga do ustawicznych poświęceń zdrowia i życia, czasem się staje rzutem w objęcia śmierci - szczęścia z niej mają li tyle, ile go może dąć poświecenie się dla szczęścia drugiego, ile go daje świadomość, że uszczęśliwiły tego, którego ukochało ich serce.
Z. Kaczkowski
Taki cytat dostałam dziś mailem. Zamówiłam sobie na www.cytaty.com codzienną przesyłkę jednego cytatu i dzisiaj otrzymałam to. Co ja to będę komentować... Każdy pomyśli sobie o tym co innego...
"Nie każde złoto jasno błyszczy,
Nie każdy błądzi, kto wędruje.
Nie każdą siłę starość zniszczy,
Korzeni w głębi lód nie skuje.
Z popiołów strzelą znów ogniska,
I mrok roświetlą błyskawice.
Złamany miecz moc swą odzyska,
Krół tułacz wróci na stolicę."
Tekst z "Władcy Pierścieni". Wprawdzie przeczytałam tam lepszy fragment, ale kiedy indziej go napiszę. Tolkien był rewelacyjnym pisarzem... Mam w planie kupić sobie jeszcze parę jego dzieł :)
Pozdrówka dla Patrycji, Agi, Mateusza, Madzi i Anki
|
|
|
|
|
|
Gdy widzę Ciebie, Twoją twarz, oczy i ręce, przychodzą mi na myśl zatrzaśnięte drzwi, zamknięte okiennice, a także dom, do którego nikt nie ma dostępu, w którym nikt nikogo nie oczekuje ani nie wita. Wyjdź ze swojego "ja", gdzie się wszystko tylko wokół Ciebie kręci. Otwórz te zakratowane okna i zaryglowane drzwi. Za zewnątrz jest wiosna!
Tego tekstu chyba nie muszę komentować... Znaczy on dla mnie wiele i możliwe, że ja rozumiem do inaczej niż ktokolwiek inny. Ale może jest ktoś, kto interpretuje go podobnie jak ja.
|
|
|
|
|
|
Why do you weep?
What are these tears upon your face?
Soon you will see -
All of your fears will pass away.
Across the sea
A pale moon rises.
The ships have come
To carry you home...
Don't say
'We have come now to the end'.
White shores are calling.
You and I will meet again.
Najbardziej podobają mi się wersy: 3, 4 ,7 i 8. Ale ogólnie cały tekst jest dla mnie świetny... Bo czuję, że w jakimś stopniu odnosi się do mnie. "The ships have come to carry me home"... Przybyły, lecz jeszcze nie mogę na nie wspąpić i odpłynąć. Jeszcze nie... Ale to z powodu osób, które na razie decydują o mnie i o tym, co powinnam robić, a co nie... Ale już niedługo... Nie będę z domu uciekać - chcę po prostu się usamodzielnić i uniezależnić. Może zbyt szybko dorosłam... Może powinnam być jeszcze dzieckiem... Lecz już nim nie jestem... Wiem, że jeszcze zbyt mało wiem o otaczającym świecie aby bez obaw móc odejść. Jednak podjęłam decyzję... I naprawdę nie wiem, co mogłoby ją zmienić...
|
|
|
|
|
|
Poszłam po lekcjach z Agą i Patrycją do ogródków piwnych na rynku. Zamówiłyśmy sobie pepsi, gadałyśmy, śmiałysmy się, robiłyśmy jaja... Fajnie się tam siedzi, oczywiście z fajnymi osobami :) Siedzimy sobie, popijamy pepsi, a tu nagle... tata Patrycji z kumplami wchodzi do ogródka :) Na szczęście długo nie był :] Przyszłam do domu, jak zwykle starałam się myśleć, że wcale mnie tu nie ma. Na balkonie siedziałam, prawie sobie przysnęłam, a potem poszłam na polany. Byłam tam z godzinę i byłabym trzy razy dłużej, ale mama po mnie zadzwoniła. Wprawdzie nie powiedziała, że mam wracać, ale z jej tonu czułam, że dobrze by było, gdybym jednak w ciągu 5 minut wróciła.
Ostatnio często myślę o... podróżach :) Sama albo ze znajomymi... ale nie z rodziną... :( Chciałabym w któreś wakacje po prostu spakować plecak i tak na 2 tygodnie wyjechać w Polskę. Tam, gdzie mnie oczy poniosą. Szkoda tylko, że rodzice mnie nie puszczą... Kurde... jeszcze nigdy tak usilnie nie czekałam do 18. urodzin... Właściwie od razu chciałabym wtedy zamieszkać sama, bo wiem, że dopóki tu będę, nigdy nie będę mogła sama o sobie decydować i czuć się niezależna. Zdaję sobie sprawę, że posiadanie własnego mieszkania wiąże się z wieloma wydatkami.... z trudnościami... Ale wierzę, że sobie poradzę. Jestem osobą strasznie upartą i z raz obranej drogi nie zboczę choćby nie wiem co się działo. Chociaż w życiu różnie bywa... C'est la vie...
|
|
|
|
|
|
Dziś mój braciak miał Komunię. Zazdroszczę mu tego aparatu fotograficznego :) Ciekawe, czy mi pożyczy :]
Postanowiłam dziś dotrzymać ciotce towarzystwa i pójść z nią na "Pasję". Byłam już po raz trzeci... I za każdym razem, kiedy oglądam ten film, przeżywam go coraz bardziej i właściwie już nie potrafię patrzeć na cierpienia Jezusa. Po prostu zamykam oczy. Mogłabym jeszcze wiele rzeczy napisać związanych z tym filmem, ale nie chcę. Chyba bardziej wolałabym o nich opowiedzieć niż napisać... Bo jednak jest duża różnica między tym, co się pisze a tym, co się mówi, nawet, jeśli są to te same słowa.
|
|
|
|
|
|
Głupi dzień... Dołek powoli przechodzi... Ale tylko powoli - bo ostatnio coraz częściej ustępuje wściekłości i zdenerwowaniu... Właściwie od rana nic mi nie wychodzi... jedyne, co mi dziś poprawiło humor to mail od Romka, gdzie zapraszał mnie na święcenia diakońskie (czy coś w tym guście) do Poznania. Ucieszyłam się, ale zaraz mina mi zrzedła - przecież mi nie pozwolą! :/
W każdy możliwy sposób staram się stąd uciekać... Jeżeli nie mogę wyjść z domu, to się wyłączam - wszystko, aby zapomnieć, gdzie się znajduję... Albo czytam książki, albo słucham muzyki i bujam w obłokach... Wszystko mnie tu drażni... Nie chcę tu przebywać. Chcę być wolna od tego miejsca, od tej atmosfery i od ludzi, którzy tu przebywają... Wiem, że jest to moja rodzina. I że nie powinnam tak myśleć. Ale właściwie robię wszystko, aby stąd iść... Nie chcę tu być... :(
|
|
|
|
|
|
C'est la vie... Takie życie... Raz dobrze, a raz źle. Tym razem źle... Nawet bardzo... Tylko muzyka filmowa z "Gladiatora" pomaga mi poprawić humor. Ona podnosi na duchu... Słyszy się w niej wszystko - wojnę, smutek, gniew, chęć zemsty, a w końcu zwycięstwo... Piękne zwycięstwo... i radość... Dlatego właśnie kocham tą muzykę. Za to przesłanie - nawet jeśli musisz walczyć, poświęcać tak wiele, jeśli jesteś smutny - zawsze nadejdzie radość i zwycięstwo... Dzięki tej muzyce wierzę, że będzie dobrze, że wszystko się ułoży, że Agnieszka znajdzie to, czego szuka, że nie zrobi nic głupiego, że ja także znajdę to, czego szukam... O tym, co tu napisałam, jeszcze nikomu nie powiedziałam, ale teraz niektórzy się dowiedzą... Może to dobrze, a może źle... Mam jeszcze trochę nadziei, że dobrze...
Wyrwać się... Nie potrafię już o niczym innym myśleć... Wiem, z czym wiąże się posiadanie własnego mieszkania... Ale mnie to nie przeraża - za bardzo chcę stąd odejść, aby jakieś trudności mogły mnie powstrzymać... Jedyne, co mnie tu trzyma, to: widok na polany i dostęp do neta. Dlaczego tylko to? I won't say anything more... Just guess..
|
|
|
|
|
|
To chyba będzie kolejna niezbyt zrozumiała nota. Dlaczego czasem niektórych uważam za lepszcyh, niż są w rzeczywistości? Albo dlaczego często polegam na zdaniu innych? Te wydarzenia bez przerwy tłuczą mi się po głowie... A osoby, które bardzo lubię, zaliczają kolejne minusy... Czy musi tak być? Ale przecież nie ode mnie to zależy. Może wystarczy wyimaginowanych rzeczy... Muszę się obudzić. Do cholery, gdzie ja żyję?! Za dużo wymyślam... że jest inaczej, niż jest naprawdę... A przecież ciągle pamiętam to zdanie: "Ilusion never change into something real"... Dlaczego jednak próbuję o nim zapomnieć?...
|
|
|
|
|
|
I've got nothing to say... Poważnie. Nic nie mam do powiedzienia ani napisania... Jak już pisałam ostatnio - czuję się pusta i wypalona... Muszę się przejść na polany... Bo tam się odnajduję - wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej... Z każdą chwilą coraz bardziej pragnę mieszkać sama. Być niezależna od rodziny... Kiedy wreszcie spełnię to marzenie? Jest ono tak potężne...
|
|
|
|
|
|
Cóż mogę dziś napisać... To, co teraz myślę mogę opisać bardzo krótko: "nie wiem". Dwa zwykłe wyrazy... A teraz doskonale pokazują moje uczucia. Czuję się tak pusta... Tak wypalona... nic we mnie nie ma.
Boże, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią...
Ostatnio to zdanie ciągle tłucze mi się po głowie... A czego dotyczy, to nawet na tym blogu nie napiszę... Bo mimo, że piszę tu bardzo wiele, to jednak dużo jest tylko w moim pamiętniku, a jeszcze więcej - nigdy nigdzie nie zostało zapisanych... Wiele myśli tłucze mi się po głowie, o których nikt nie ma najmniejszego pojęcia. Tak samo jest z tym, co dotyczy tamtego zdania... Oni naprawdę nie mają pojęcia, co robią... Przepraszam, że piszę niezrozumiale...
Boże, przebacz im...
|
|
|
|
|
|
Siedzę i siedzę, myślę i myślę, czego naprawdę mi brak?...
Oj, wielu rzeczy. Ale nie można mieć wszystkiego. Ostatnio moim największym pragnieniem jest wolność i niezależność. Nie cierpię być komuś lub czemuś podporządkowana. Chcę robić wszystko z własnej woli, sama o sobie decydować i odpowiadać za siebie. Ale jestem zależna i jeszcze długo będę... Chociażby od rodziny. Oni za mnie odpowiadają i mówią co mam robić, a co nie. Nie znoszę tego. To dlatego jak skończę te 18 lat chcę się wyprowadzic i mieszkać sama... To tylko pragnienie wolności i niezależności. Wiem, może niektórym wyda się to dziwne - od razu opuszczać rodzinę? Ja ich nie opuszczam... Ja po prostu chcę być od nich niezależna. Nie od tej chwili tego pragnę. Kiedy przeglądam kartki mojego pamiętnika widzę, że chęć bycia wolnym "chodzi" za mną już ponad pół roku. I wcale się nie osłabia - wręcz przeciwnie... Teraz jestem w domu sama na weekend. I przyznam, że bardzo dobrze się czuję, kiedy mieszkam sama i nikt o mnie nie decyduje. Tylko jeśli miałabym żyć sama, to nie w tym domu... Jakaś dziwna atmosfera tu panuje... Dla mnie jest ona bardzo nieprzyjazna - dlatego w miarę dobrze czuję się tylko w swoim pokoju... Ostatnio moim domem są polany... Bo tamte miejsca kocham... A ten budynek odpycha mnie...
Pozdrowienia dla Patrycji, Mateusza, Aśki i... Agnieszki... :(
Ciągle szukam swego domu,
ciszy światła i wolności.
Ciągle szukam swego domu,
domu prawdy i miłości.
Ogrzej dłonie przy ognisku,
płomień twarz Ci zarumieni.
Usiądziemy razem blisko,
jedną myślą połączeni...
|
|
|
|