|
archiwum 2004
archiwum 2005
archiwum 2006
archiwum 2007
archiwum 2008
archiwum 2009
|
|
|
Znów nowy wpis...
Dostałam się do tego LO, do którego chciałam i do klasy, o jakiej pragnęłam. Cieszę się. Szkoda tylko, że Patrycji się nie udało...
Byłam dziś w Krakowie. Odwaliło mi i się zabrałam z ojcem. Zobaczyłam się z Nien i Ósemkiem (Buźki dla Was ;-) ). Później miałam jakieś 2 godziny dla siebie. Wystarczyło mi chodzenia po Rynku, poszłam gdzie indziej. Tam, gdzie mogłam choć przez chwilę się wyciszyć i uspokoić w tym wielkim mieście.
Miałam chwilę zamyślenia, zastanowienia się. Nad sobą, nad innymi, nad różnymi rzeczami... Zrozumiałam coś. Zdałam sobie sprawę, że... że ja nigdy nie będę mieć dobrego wzroku... że muszę się z tym pogodzić... że nie mam innego wyboru... Zdałam sobie sprawę, że nawet laser mi nie pomoże. Albo inaczej - to ja nie będę mieć pieniędzy na tą operację. Nigdy nie odzyskam wzroku. To jest ta prawda, którą muszę przyjąć... którą ciężko mi będzie przyjąć... z którą po prostu muszę pogodzić. Nie mam wyboru. Nie tylko ja mogę decydować o swoim życiu... Nie mam nad swoim życiem pełnej władzy...
Dzięki, że jesteście... Dzięki Wam mogę o tym nie myśleć... Dziękuję :*
|
|
|
|
|
Wakacje, czas wolny, wracam chwilowo do bloga... Potem pewnie znów będzie czas, że od niego się odsunę... Normalka.
Byłam w kinie na "Królestwie Niebieskim" Dobry film. Ogólnie uważam, że Ridley Scottt robi dobre filmy ;)
Tak sobie myslę, że w ogóle nie powinnam zaczynać pisać tej notki... To będzie chyba kolejna z tych nudnych, mówiących o niczym... Totalnie wyssana z uczuć i przeżyć... Typowe bzdury.
Ostatnio ciągle ktoś z F3 łapie się na Dire Straits... Zaczęło się od Ósemka :P Potem Nien, Arath... Ja w międzyczasie też :P Ale o tym cicho- sza :P Ja tak dyskretnie :D:D:D
P.S. Dire Straits to taki zespół muzyczny, bardzo fajny, chociaż już nieistniejący. Na pewno znacie takie kawałki jak "Walk of Life" czy "Brothers in Arms" :P:P:P
|
|
|
|
|
Rekordowo szybko nowa notka...
Tak sobie czytałam poprzednie wpisy w tym blogu... Tak, jak pisałam i pisze dalej o tym, co czuję. Ale nigdy nie piszę tego wprost... Dlaczego? Proste - nikomu nie ufam... A zaufanie jest tu podstawą...
Czytałam o moim humorze kiedyś... jak opisywałam tu, że wszystko olewam, że wegetuję... To była prawda... Nie widziałam sensu. Nawet sensu życia. Ale coś się zmieniło... Na lepsze? Chyba tak. Zauważyłam, że zaczęło się poprawiać, kiedy... poznałam na żywo ludzi z F2 i F3... (elendili.pl oraz librae.histo.pl). To bylo w kwietniu - wtedy po raz pierwszy pojechałam na Zjazd... I zaczęło się... Gdzieś w poprzednich notkach przeczytałam, że "uzależniłam się od nich". I to jest prawda ;) Dziwnie to zabrzmi, ale moje smutne humory zmienili ludzie poznani przez internet... Ci, którzy kiedyś byli dla mnie "tymi po drugiej stronie ekranu". Teraz są dla mnie prawdziwi i wiele dla mnie znaczą - więcej, niż niejedna osoba z moich bocheńskich znajomych... To oni mnie zmienili? To dzięki nim jestem weselsza? Nie udaję już wesołości? Tak. Tak. Tak.
Przepraszam wszystkich, którzy mogą poczuć się urażeni, że piszę tylko o Nich... Wy wszyscy, których znam, z internetu i nie, także dla mnie wiele znaczycie. Kasiu - my się niedługo zobaczymy tam u Ciebie w Wyszkowie. Arawern - my także. Aniołku-bez-skrzydeł... co się stało? teraz nasz kontakt tak osłabł... MiRnO... zastanawiam się, czy jedna drugą zna... Wszyscy inni - cieszę się, że jesteście...
Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy,
Ważnych jest kilka tych chwil, tych, na które czekamy...
Marek Grechuta, "Dni, których nie znamy"
|
|
|
|
|
No dobra. Po miesiącu jeszcze coś napiszę :P
Jutro koniec roku. Żałowałam, bardzo żałowałam rozstania z obecną klasą. A teraz? Chyba coś sięzmienilo. Pomyslałam sobie: "Okej, Prędzej czy później i tak musiało się tak stać, a przynajmniej rozpocznę nowy etap w życiu" Już nie żałuję. Teraz ciesze się na myśl, że zmienię trochę środowisko i otoczenie. Co do szkoły średniej - też zmieniłam zdanie :P I chyba juz ostatecznie :P Idę do LO, klasa geograficzno-historyczna. Cieszę się, bo coś mało osób z mojej klasy się tam wybiera :P jedynie idzie tam moja stara, dobra przyjaciółka Aśka ;) Fajnie. Rozpoczę coś nowego... znów...
Eh... a mogłam złożyć podanie do jakiegoś krakowskiego Lo... wtedy bym mogła się bardziej uniezależnić, rozpocząć totalnie nowe życie... czemu ja jestem taka głupia?!...
W ostatni weekend był kolejny Zjazd w Krakowie... Heh... Nie będę tego opisywać, bo i po co. Napiszę tylko, że bardzo się cieszę, że w ogóle poznałam tych ludzi... Buźka!... :*
Kończę tą kolejną przynudnawą notkę... Przepraszam, że przestałam już pisać tu o tym, co jest dla mnie najważniejsze...
"Ant vaer sa Ant Eru" - w ostatecznym rezultacie na pewno tak, ale na początku trudno się z tym zgodzić...
P.S. Ja chcę gitarę!!!
|
|
|
|