|
|
|
NOC
|
nie lubię Nocy. w Nocy, kiedy nie widać nic poza bladymi światłami latarni, zdaje się, że materialnych kształtów nabierają wszelkie problemy i bolączki. tysiące obrazów przemyka przez głowę i wydaje się jakby ktoś wyświetlał je na ścianie jak slajdy. wbrew pozorom w Nocy widać wszystko! a w szczególności to, czego nie widać za dnia. wszystko co niematerialne nabiera realnych kształtów i kolorów. Noc jest do płaczu. w ciemności łzy mniej pieką, są mniej gorące. w Nocy nie wstydzę się płaczu. to tylko moja intymna chwila rozliczająca każdy miniony dzień. nie lubię Nocy, bo nie ma głosu. ona zna mnie jak nikt. mówię jej cicho o wszystkim.ale ona nigdy nie pomaga. słucha. ale nie radzi. zostawia mnie z problemami samą. milcząca i nieubłagalna. Noc jest po to, żeby ukoić skołatane serce i rozedrgany mózg. ale jak noc ma łagodzić nerwy skoro zsyła sny, które nie dają zapomnieć nawet na chwilę o najskrytszych marzeniach, największych strachach i najgorszych zdarzeniach? najbardziej nie lubię Nocy w zimnej pościeli, w pustym łóżku. bo gdy stawiam czoło Nocy z Nim to Noc jest jakby bliższa. zdaje się wtedy, że Noc nie jest do płaczu tylko do radosnego dwugłosu w pachnącej pościeli. że nie jest po to by wyciszyć i ukoić ciało, ale po to by doprowadzać je do ekstazy. że nie zsyła koszmarów, a cudne marzenia senne, w których głośny dziecięcy śmiech odgania ciemność
|
|
|
|
wyplute myśli
|
właśnie, że nie o głodzie w Afryce i nie o dziesiątkującym ludność AIDS. nie o wojnie i biedzie. nie o aborcji i nie o przewożeniu koni w niekońskich warunkach. właśnie, że nie o tych wszystkich okropieństwach i straszliwościach! nie o tym, bo to mnie nie dotyczy! będzie o mnie! raz będzie o MNIE! bo to się dla mnie liczy. będzie o tym, że kocham ładnie wyglądać, kupować ciuchy i buty! o tym, że lubię kolorowe drinki i o tym,że jestem nieprzeciętnie nieśmiała i o tym, że mam niską samoocenę. o tym, że nie wierzę w siebie i że nie lubię przywiązywać się do ludzi, bo oni odchodzą. zawsze. gdy tylko zacznie mi na nich zależeć. o tym,że kocham swoją rodzinę i co dzień drżę o to, co by nic im się nie stało. o tym, że babcia jest dla mnie najbliższą istotą i że oddałabym wszystko za to, żeby żyła wiecznie i nigdy nie cierpiała. o tym, że wszystko co dobre zawdzięczam właśnie babci i dziadkowi. o tym, że mam wspaniałych braci. o tym, że mama jest nieszczęśliwa i o tym, że nigdy mnie nie kochała, pomimo, że ja kochałam ją całym swoim maleńkim dziecięcym serduszkiem. o tym, że jej mąż jest pijakiem i tyranem. o tym, że niszczy ją, i nas obserwujących to. o tym, że mój Kuba nie może sobie znaleźć miejsca na świecie. o tym, że ja wiem, że nie mogę z nim być, bo on ulega powolnej destrukcji, ale nie umiem go opuścić. o tym, że choćbym chciała to nie umiem w niego uwierzyć. o tym, że jest dobrym człowiekiem, ale nie umie sobie z niczym poradzić. o tym, że nałogowo kłamie i nie liczy się z tym co mówię. o tym, że chciałabym mieć w życiu wszystko co mi się zamarzy. chciałabym mieć tyle szczęścia, żeby móc nim obdarzać innych. o tym, że chciałabym się wyzbyć samolubności i zazdrości. o tym, że chciałabym bardziej wierzyć w Boga, ale żeby nie udowadniał mi swojej obecności w jakiś bolesny sposób. tylko dobrocią i miłością, bo podobno jest tego uosobieniem. o tym, że chciałabym pamiętać Tatę. o tym, że chciałabym spotkać przyjaciela przez duże P. o tym, że uwielbiam mojego kota, bo wydaje mi się, że jest magiczną istotą, która rozumie wszystkie moje myśli, a jednocześnie bezinteresownie kocha i nie ocenia. o tym, że boję się raka u siebie i kogoś bliskiego. o tym, że chciałabym być szczupła i piękna. o tym, że lubię kokietować mężczyzn. o tym, że nie lubię seksu.i na koniec o tym, że nie mam żadnych konkretnych planów na przyszłość. oprócz tego jednego. PLANUJĘ BYĆ SZCZĘŚLIWA. najszczęśliwsza. na świecie!
|
|
|
|
rozczarowania spopielam
|
moje rozhisteryzowane do krańców możliwości i egoistyczno- hedonistyczne podejście do życia i ludzi jakby się ulotniło. gdzie? dlaczego? było mi z nim dobrze. ciągłe użalanie się nad własną osobą i szukanie dziury w całym miało jakiś sens. stanowiło o stałości i niezmienności mojego charakteru. czarnego charakteru. ojjj czarnego! zdaje mi się, że wiem kiedy ten proces burzenia światopoglądu Chmurnej Zosi- Samosi się rozpoczął. rozpoczął się nagle i niespodziewanie. jednego dnia był. położyłam się z nim spać, a następnego dnia rano już zniknął. zabłąkał się gdzieś w eterze. zupełnie niezauważalnie i bezboleśnie dla mnie. tak jak odeszła ta Jedyna Przyjaciółka. nawet nie zauważyłam kiedy. i myślę, że w sumie do dziś to do mnie nie dotarło. obie straty nie skupiły jakoś szczególnie mojej uwagi. wychodziłam z założenia, że duże dziewczynki nie płaczą, nie okazują emocji i nie przeżywają. słońce dalej świeci! hej hoł! a że dziś jakaś szczególna melancholia wdarła się wraz z zimowym powietrzem do mojej głowy zdecydowałam,że czas pochować i Zosię- Samosię i Jedyna Przyjaciółkę. tak więc żegnaj Zosiu. nie odeszłaś ode mnie, a jedynie wysubtelniałaś i dziś zamiast krzyczeć i tupać nogami uśmiecham się ironicznie i rzucam ciętą ripostę nie mniej ciętym ozorem! Żegnaj i Ty Jedyna Przyjaciółko! Ty odeszłaś naprawdę i realnie pomimo, że byłyśmy idealnym duetem. nie brak mi Ciebie, bo to Twój świadomy wybór. a ja wybory ludzkie szanuję. dziś wiem, że żegnam Cię na zawsze. bo nie ma powrotów. jest też to o rzece w ten sam deseń. kochałam i byłam kochana. niczego nie żałuję i gdyby TO działo się dziś, postąpiłabym tak samo. jak w kiczowatej telenoweli poróżnił nas facet. zastanów się czy było warto...
|
|
|
|
śnieg
|
szyba.
do jej powierzchni z jednej strony przyklejają się płatki śniegu,z drugiej-mój policzek
tęsknię.
za przyjacielem,którego nigdy nie miałam
za matką,jak wyżej
kropla.to ta rozpuszczona od mojego ciepłego oddechu gwiazdka śniegowa czy ta słona skroplona z końca moich rzęs?
chłopak.
w czarnej kurtce z rudym futerkiem przy kapturze.na futerku płatki śniegu.czerwone zdziwione usta mają dziwny wyraz.
oczy.
błyszczą odbijając blask gwiazdek sypanych z nieba.
dzieli nas szyba.i przeraźliwe zimno małych śnieżynek.
czuję ciepło jego serca.
ciepło paruje.gwiazdki je osłabiają.
cichy przyjaciel.
|
|
|
|
nie wiem
|
a dziś?
nadal nie wiem czy kochać to skakać razem po mokrym chodniku i uśmiechać sie do kropel spadających z nieba.przecież w każdej książce miłość to drżenie ziemi,drżenie rąk i drżenie serca.często skrajne radosne szaleństwo albo agonia uczuć i zaufania gdy jest niespełniona.
a my?
harmonia emocji.łaskotki i sprzeczki.błahe rozmowy i wygłupy.żadnych uniesień.ale czuję promieniujące ciepło,bezpieczeństwo i serdeczność.najprawdziwszą.najsze rszą.
i nie wiem czy to miłość.ale ta bliskość drugiego człowieka to najmocniejsze uczucie jakim kiedykolwiek ktoś mnie obdarzył.
i nie wiem czy to miłość.ale picie z jednej słomki słodkiego napoju i jedzenie jedną łyżeczką kwaśnego dżemu to uczucia zwalające z nóg.
i nie wiem czy to miłość.ale ten uśmiech na powitanie... to cierpliwe słuchanie mojego pieprzenia o tłuszczyku na udach... to siedzenie po nocach,bo mam koszmary...ten blask w oczach gdy zbliżam usta...
nie wiem czy kocham, ale wiem, że jestem szczęśliwa. tak poprostu.
jak nigdy w życiu
|
|
|
|
kocham cię
|
KOCHAM
-nawet nie wiem co znaczy to słowo,ale widzę że tobie jest przyjemnie gdy je mówię- więc mówię.
-przyjemnie mi gdy to słyszę od ciebie.wiem,że kłamiesz tak samo jak ja,ale gdy tak mówisz, czuję się tak jakbyś nigdy nie miał odejść.jakbyś nie umiał beze mnie oddychać.
|
|
|
|
utrata złudzeń- wszystkiego utrata
|
wszechogarniający nonsens.wstawanie- nonsens,jedzenie- nonsens,oddychanie- nonsens.tydzień nonsensownego,bezmyślnego nic-nie-robienia na nic się nie zdał.czuję taką samą pustkę.ba.może nawet jeszcze bardziej brzęczącą pustkę.
w ręce wpadł mi kuby zeszyt.od polskiego.a w oczy rzuciło się wypracowanie.o marzeniach.z lękiem dotarło do mnie,że nawet marzeń już nie mam.co się stało z ambicjami i wielkimi planami kariery zawodowej?jeszcze nie tak dawno wszystko było takie realne i bliskie osiągnięcia.wierzyłam,że zostanę wziętym prawnikiem.będę zarabiać krocie.kupię 500- metrowe mieszkanie w centrum metropolii z widokiem na ruchliwe ulice.oczywiście to miał być wieżowiec.tak wysoki jak moje ambicje.sięgający chmur!a może nawet znajdujący się gdzieś między nimi.
czuję jakby całą moją inteligencję wypijał wielkimi łykami jakiś ogromny potwór.nawet pleców nie chce mi się prostować.
dzisiaj przekonana jestem,że będę szarą jednostką.taką jedną z miliona.znudzona niesatysfakcjonującą pracą,ze zmarszczkami na twarzy,ale nie takimi od uśmiechu,ze zniszczonymi dłońmi i paznokciami,z odrostami błagającymi o interwencję fryzjerki,z mężem alkoholikiem,z dziećmi,które robią wszystko...oprócz darzenia szacunkiem,pozostawiona sama sobie,bez przyjaciół i jakichkolwiek perspektyw na lepsze.
dziś sama nie wiem czy korzystać z życia dopóki mogę, czy za wszelką cenę,szaleńczo i z przerażeniem pracować aby nigdy nie spotkał mnie właśnie taki los.
ale cóż ja mogę?
ktoś na pewno powie,że nie mam na to wpływu.
stanie się co ma się stać.
zazdroszczę Wam...
Wy ciągle jeszcze się łudzicie.
życzę aby złudzenia trwały jak najdłużej
|
|
|
|
(!)
|
miłość to tabletka bólu w słodkiej otoczce.
m.
dziękuję że bulwersujesz się z tych samych powodów co ja
dziękuję że razem ze mną walczysz z wiatrakami
dziękuję że jesteś wspólautorem najgłupszych wyczynów mojego życia
dziękuję że nie oceniasz
dziękuję że twoje gadanie o niczym jest takie absorbujące
dziękuję za mandarynki:)
|
|
|
|
(!)
|
monika brodka:
Help Me Make It Through The Night
|
|
|
|
moja miłość
|
zacisnęłam oczy. żeby łzy nie miały możliwości wypłynąć. ich słoność czuję w gardle.
jasne mroczki skaczące pod powiekami układają się w kształty.jeden z nich przypomina Ciebie.tak.ciemne włosy,długie rzęsy,czerwone usta.Ty.i ciepło Twojego ciała.otulona ramionami jak mała dziewczynka myslałam,że sobie poradzę.ze wszystkim.słyszę Twój głos.i to zgrzytające w uszach "kocham".czuję na ustach lepkie pocałunki...i myślę,że na moim miejscu powinna być jakaś pięknowłosa blondyna, z nogami po szyję,to jej język powinieneś ssać,to ją powinieneś traktować jak nic nie rozumiejącą naiwną idiotke to na jej oczach powinieneś palić trawkę i wmawiać z uśmiechem że to lizak.to ona powinna wysłuchiwać kiepskich wymówek i przytakiwać im bezmyślnie.ona.nie ja!dobrze by ci z nią było prawda?plastikowa piękność do popisów przed kolegami.bo przecież ich zdanie jest najważniejsze.nie byłoby wyrzutów,łez i nieprzyjemnych sytuacji.Twoje "oj Kochanie"rozwiązywało by wszystko.wyprułeś mnie z wrażliwości.wypłukałeś moje wyobrażenie miłości.zdeptałeś i zbrukałeś znaczenie słowa "kocham".
przepraszam że nie byłam kolejną panienką do zaliczenia
dziękuję za 5 miesięcy dzięki którym dowiedziałam się że miłość to wyobraźnia filmowców
przepraszam za słowa których jeszcze Ci nie powiedziałam, a które przesiąknięte są goryczą i żalem
|
|
|
|
myśLi niepoukŁadane
|
Uczucia? Phi ... cóż to jest? Wymysł naszego umysłu i serca, z którym się nie da walczyć?
Śmiać mi się chce, gdy pomyślę, jak mogłabym poświęcić wszystko, dla kogoś, kto mnie nie szanował ... a ja z opaską na oczach nadal za nim...
Czasami wolę być zupełnie sama.
Niezdarnie tańczyć na granicy zła.
I nawet stoczyć się na samo dno.
Czasami wolę to niż czułość waszych obcych rąk.
Posiadam wiarę w niemożliwą moc,
potrafię jeśli chcę roświetlić mrok.
Mogę poruszyć was na kilka chwil
tylko zrozumcie
kiedy zechcę znowu z sobą być.
|
|
|
|
beZsennie mi ...
|
" -i teRaz też niE wieM, cZYm JesT miŁośĆ- stwieRdziŁ
-tO dLacZeGo poWtaRzaSh mi, że mNie kOcHasH?
-bO muSHę ci JakOś pRzeKazaĆ to, cO cZuJę,
aLe to, co dO Ciebie cZuJę,
jeSt cZymŚ więCeJ niŻ okRzYcZane " kOcHaM",
teN banaŁ, kTooRYm ludZie prZeRzucaJą siĘ,
jaK piŁeCzką dO pinG- poNga...
mojE ucZucia do CieBie są niePowtaRzaLne
i niE moŻna icH naZwaĆ..."
~~URoK i CzaR cZeGoŚ cO niGdY niE będZie mOje...~~
|
|
|
|
OoOoOoooOOooOoOoOOoOooOoOoOoOOoOOoooOooOoO OOoOoOo
|
...bo właściwie życie jest jak piosenka w nieznanym języku...
niektórym się podoba,
innym nie,
ale nikt jej nie rozumie...
|
|
|
|
żYCie
|
Każdego ranka, po przebudzeniu otrzymujemy kredyt
w wysokości osiemdziesięciu sześciu tysięcy czterystu sekund życia na dany dzień.
Kiedy wieczorem kładziemy się spać, niewykorzystana reszta sekund
nie przejdzie na następny dzień;
to, czego nie przeżyliśmy w ciągu dnia,
jest na zawsze stracone,
pochłonięte przez wczoraj.
Każdego następnego ranka rozpoczyna się ta sama magia,
znowu otrzymujemy taką liczbę sekund życia
i wszyscy zaczynamy grać w tę nieodwracalną grę ...
Bank może zamknąć nam konto w najbardziej nieoczekiwanym momencie,
bez żadnego ostrzeżenia ...
w każdej chwili może zatrzymać się nasze życie ...
MiCHaŁ [*]
|
|
|
|
miłość..........
|
Kocha się ze względu na coś czy pomimo wszystko? A może i jedno i drugie? Za co można kogoś kochać? Za to, że jest czy może raczej za to, że go nie ma? Czym wogóle jest ta miłość? Stałym uczuciem, czy może raczej krótką chwilą, kiedy nie możemy oddychać bez tej jednej osoby? Jak odróżnić zakochanie od miłości? Skoro zakochanie to fascynacja drugą osobą, to co sie stanie jak jej zabrakie? Pojawi sie miłość czy juz nic nie bedzie? A jesli fascynacaja to jest to "coś" przez co kochamy to tym bardziej nie wiadomo jak odróżnić jedno od drugiego... A może to, to samo? Nadmierna zazdrość może zabić miłość... A czy może też zniszczyć drugiego człowieka? Co oznacza ciągłe i głupkowate wpatrywanie się w komórke z nadzieją na odebranie kolejnego smsa o tej samej treści? Kochasz czy kłamiesz? Oto są pytania! A Hamlet-idiota się nad samobójstwem zastanawiał...
|
|
|
|
|
|
|