Blog: 398016 blogów  Forum: 162807 postów  Galeria: 92934 zdjęcia !  On-line: --

 COOLTURA

 SPORTY

 GALERIA

 BLOG

 GRY

 GRONET

 KOMÓRKI

 ŚCIĄGNIK

 E-MAIL
  |     |  Twój profil  |  Spis blogów  |  Kontakt  |  FAQ  |  Regulamin  |  Pomoc

Blog: KLAUstrofobia

strona główna

spis treści

tytuł notki

następna >>

archiwum 2006
archiwum 2007
Ostatnią notkę pisałam już dawno, dawno temu... Dzisiaj nie będę opisywała tego wszystkiego co się wydarzyło... Chcę zakończyć tego bloga. W dniu dzisiejszym zamknęłam pewien etap mojego życia, a mianowicie gimnazjum. Coś się kończy... coś się zaczyna... Z nowymi nadziejami wchodze w wiek prawie już dorosły, w czas liceum. We wrześniu przyjdzie mi się zmierzyć z nowymi wyzwaniami, poznać setki nowych, zupełnie obcych ludzi... To czas zmian. Te trzy lata gimnazjum były bardzo przełomowym momentem mojego życia. W tej chwili jestem zupełnie inną osobą niż w momencie rozpoczynania nauki w pierwszej klasie. Przede wszystkim jestem osobą znacznie dojrzalszą. Poważnie podchodzącą do swoich obowiązków, poważnie traktującą uczucia, szanującą siebie i innych. Jestem też jeszcze bardziej ambitna i pewna siebie niż wtedy. Wiem czego chcę i wiem co jestem w stanie osiągnąć. Robie to co kocham - śpiewam i prędko nie przestanę. Zmieniły się moje upodobania, z osoby pozornie nie wyróżniającej się z tłumu stałam się kimś oryginalnym, wyjątkowym, 'ufolem', a także miłośniczką rocka i metalu, oraz dojrzałą i dumną ze swej religii katoliczką. Przez 3 lata rozkwitło wiele przyjaźni w moim życiu - bardzo niewiele przetrwało. To nauczyło mnie ostrożnego podchodzenia do innych ludzi. Popełniłam wiele błędów, na któych wciąż się ucze, ale zrobiłam też wiele dobrych rzeczy, z których jestem dumna. Teraz kończy sie okres nie ponoszenia konsekwencji za swoje czyny, jeszcze bardziej niż kiedykolwiek będę musiała walczyć o siebie i swoje marzenia. Nie żałuję niczego, żyje się nie po to żeby żałować swoich czynów, ale by następnym razem zrobić coś lepiej. Nie wiem czy w liceum będę miała czas i ochotę na prowadzenie czegoś takiego jak blog... jak to ktoś ważny w moim zyciu powiedział blog to tylko ,,bardzo lubię opisywać głupoty" i coś w tym jest... Bo przecież Ci, którym zależy na tym by czegoś się o mnie dowiedzieć i tak się dowiedzą bez BLOGa. Macie moje gg, numer mojego telefonu, ja nie znikam, ja tylko zmieniam położenie.
Dziękuję tym którzy pozostali do końca. Wiem, że nie jestem sama choć może czasem jestem samotna... Ale przyjaciele są. Serce też, tylko że nie bije już dla mnie. Gdzieś przedemną jest mój własny cel, a ja idę drogą prosto do Niego. Przykro mi, że nie każdy potrafi to zrozumieć ale to nie jest już mój problem...
Czy będę tęsknić... może, lecz któż to wie.Tam gdzie idę będzie lepiej, wierzę w to, nawet jeśli nikt inny w to nie wierzy.
A teraz powracam już do Śródziemia gdzie się aktualnie zakotwiczyłam. Do zobaczenia kiedys, gdzieś!

[komentarze]  (3) [13:46 28/06/07]
No wypadałoby się z Wami podzielić tym co u mnie ostatnio słychać... Kilka dni po ostatniej notce miałam bierzmowanie. Ten sakrament dojrzałości chrześcijańskiej na pewno znacząco na mnie wpłynął. Choć najważniejsze dla mnie były same przygotowania do Niego. Uświadomiłam sobie jak wielkie znaczenie w moim życiu ma wiara i jak wiele brakuje mi do tego by stwierdzić że jest silna. Niemałą rolę w umacnianiu mojej wiary odegrał mój świadek za co mu bardzo dziękuję ;* Później były różne dziwne rzeczy w szkole ;p A 5 maja ruszyliśmy z Klubem Europejskim lub dla bardziej wtajemniczonych z T.K.P.P i P.U.E. na mini rajd do Łupek. (G) Łupki 2007 udały się wyjątkowo. Pozostaną mi już na zawsze jako wspomnienie ludzi cudownych zrzeszonych w tej organizacji. Szkoda tylko że to ostatni lub jeden z ostatnich takich wypadów z Nimi. Nie będę zdawała relacji gdyż wszystko jest objęte tajemnicą klubową, a Ci co tam byli wiedzą jak było świetnie ;] Później był straszny tydzień w szkole. Pełno sprawdzianów, które z resztą nie poszły mi tak jakbym chciała. Tak bardzo nie chce mi się już patrzeć na te szkolne mury.. Jedyną dobrą rzeczą jaka sie znimi wiąże w tym momencie to ludzie, z którymi przeżywamy ostatnie chwile, w których widujemy się niemal cały czas. Za trochę ponad miesiąc wszyscy rozejdziemy się najpierw na wakacje, a później do różnych szkół. Wiadomo że z najważniejszymi dla mnie ludźmi nie stracę kontaktu jednak to nie będzie juz to samo.. Ale musicie mnie zrozumieć moje kochane debilki :* Nie mogę tutaj zostać. Muszę iść szlakiem 'Własnej Legendy' jakby to P. Coelho powiedział... Wracając do mojego życia... W piątek byłam na rejonowym etapie konkursu z Poezji Śpiewanej w Bolesławcu. No i tak jak w roku ubiegłym dostałam się do kolejnego etapu. Wieczorem zrobiliśmy sobie próbę z chłopakami z zespołu bo już 27 koncert. A tak w ogóle to zapraszam was wszystkich na Esplanadę 27 maja. Godziny jeszcze nie znam. No i jak zawsze bylo wspaniale... Z Nimi to można całą noc prześpiewać i przegrać i nie zauważyć że już jest kolejny dzień. Ładują mnie energią na życie... Jednak bez muzyki to ja nie istnieje... Najbliższe tygodnie będą zwariowane. W weekend wybieram się do Krakowa, tydzień później koncert, następnie wojewódzki etap konkursu Poezji Śpiewanej, Lednica na której w końcu zobaczę sie z moim aniołem, wyjazd do Warszawy, i bierzmowanie Synusia której świadkiem jestem. No i koniec roku szkolnego. Więcej mnie teraz nie będzie niż będę więc jeśli napisze tu coś dopiero w czerwcu to będziecie musieli mi wybaczyć... Na koniec piosenka Piotrka Roguckiego którą się ostatnio zachwycam...

ANIOŁY

Jest kraina w której rośnie wielkie drzewo waszych snów
Wieczorami rój aniołów siada na nim i pakują sny do ust
Bedą czuwać całą noc nad ukojeniem waszych głów
Będą szeptać w ciepłe uszy senne kłamstwa dobrych słów

Sekret mój że jestem jednym z nim
Kradne z drzewa najcieplejsze sny
Nocą leżę tuż przy Tobie i
Tulę Twoją głowę lejąc łzy

Zaraz świt
Wstanie by
Zabrać mi jedyny sens
Gdy zbudzisz się ja rozpłynę się we mgle

Ponad drzewem jak parasol wzbiera dobro boskich rąk
Błękitnieją nasze oczy myśli płyną w noc
Aniołowie piją wino by nie wzdychać - tyle trosk
Zniosą wszystko nawet jeśli nie chcesz wierzyć że tu są

Sekret mój że jestem jednym z nim
Kradne z drzewa najcieplejsze sny
Nocą leżę tuż przy Tobie i
Tulę Twoją głowę lejąc łzy

Zaraz świt
Wstanie by
Zabrać mi jedyny sens
Gdy zbudzisz się ja rozpłynę się we mgle

Pozdrowienia z kosmosu dla was kochani :* Nie będę się rozpisywac ale ogółem dla mojego cudownego zespołu, dla ekipy (G)Łupki 2007, dla tej lepszej części mojej klasy, dla mojego Anioła i dla tych wszystkich z którymi mi sie tak rewelacyjnie ostatnio świrowało :]

Do zobaczenia kiedyś tam!

[komentarze]  (9) [stworz. 19:28 13/05/07 
mod. 19:36 13/05/07]
Zanim jednak przejdę do wczoraj czyli 27.04 to trochę się rozpisze na temat poprzednich dni, tygodni i w ogóle bo mnie tu dawno nie było ;] Ostatnią notkę pisałam jakoś tak w trakcie rekolekcji... Później moją głowę oprócz spraw typowo szkolnych zajmowały próby do triduum i samo triduum. Te trzy, najważniejsze dla katolików dni spędziłam na niekończącym się śpiewaniu. Ale było na prawde pozytywnie. Cała ekipa z chóru była po prostu świetna i przebywanie z nimi sprawiało mi prawdziwą przyjemność. Potem na prima aprilis pojechaliśmy z ludźmi ze Szklarskiej do Jelonki na wspólną msze. Z Qrakiem się tam ostro wyszalałyśmy ;] Pare dni później jechałam na odbiór nagród za konkurs poetycki. Okazuje się, że moje wiersze są doceniane bo zgarnełam najlepsze laury. W międzyczasie wkręciłam się w nowy zespół... Ale o tym za chwilę. Jakiś tydzień później znalazłam się w Żeromku na drzwiach otwartych. Po tym co tam zobaczyłam, usłyszałam itp. jestem już w 100% przekonana, że Żerom jest jedyną szkołą w okolicy, do której chcę chodzić. Później było ostre zamieszanie z testami. Ale z tego co sprawdzałam swoje odpowiedzi to poszło mi bardzo dobrze. Humanistyczny napisałam bezbłędnie a w matematycznym popełniłam nieliczne błędy. W czwartek po testach było sprzątanie ziemi, a ja latałam z próby na próbę. No i wczoraj - 27 kwietnia, moje urodziny, a w szkole Dzień Patrona i wielkie zamieszanie. Występowałam trzykrotnie. Najpierw prezentując moje nowe piosenki, z którymi jeżdżę na konkursy poezji śpiewanej (otrzymałam wówczas stypendium, parę złotych się przyda) następnie grałam rolę prezenterki o jakże wymownym nazwisku - Liz Blondyna, o dziwo nie pomyliliśmy się wcale i było bardzo fajnie, no a później to juz tylko koncerty z moim zespołem. Jestem bardzo zadowolona ze współpracy z Nimi... Na reszcie znalazłam bandę ludzi którym się chce, którzy mają milion pomysłow na minutę tak jak ja i którym muzyka sprawią ogromną radość. Ci co byli słyszeli jaką muzykę gramy.. Trudno mi jest dokładnie określić gatunek ale najbliżej nam chyba do progresywnego rocka/metalu... Ten koncert mnie tak pozytywnie naładował jak żaden inny. Za te wszystkie próby do północy i za ten cudowny koncert chcę Wam bardzo podziękować :
Giatara-Tygrys(ek) ;*
Bas-Twardziel ;*
Casio (czyt. casio)-Klawisz ;*
Pekusja- Pała (dla uczniów 'pałkarz' ;p) ;*
No i nie mogę zapomnieć o innych ludkach co to mi czas zabarwiają ;]
Mój Wiedźmak ;*
Qrak ;*
Niko ;*
Syn ;*
Siostra ;*
Lichu ;*
Ulka ;*
Karolina ;*
Malwina ;*
Szmer ;*
Natka ;*
Gosiek ;*
Majka;*
Dudi ;*
Milen ;*
I inni ;]
A no i jeszcze muszę podziękować wszystkim za wczorajsze życzenia ;* Dziekuję za pamięć!

Piosenka optymistyczna, w którą mnie Paweł wkręcił -

Robert Kasprzycki

ZIELONE SZKIEŁKO

Stoję na słońcu łapię w palce czas - nitki babiego lata.
Patrzę na świat przez szkło bez krat - przez dno butelki.
Włosy rozwiane głaszczą mi twarz,
świat jest bez końca zielony,
człowiek na słońcu to właśnie ja - a może nie człowiek.

Leżę na ziemi wdycham zapach traw - obłoki skłębione.
Zielone szkiełko całą prawdę zna - wie dokąd idę schylony.
Palce mi ziębną gdy przyjdzie świt,
nie wiem od rosy czy wstydu.
Człowiek na ziemi to właśnie ja - a może człowieka widmo.

Lecę gdzieś w przepaść widzę czarne dno,
słyszę jak krew stygnie w żyłach.
Spływa po twarzy powietrza prąd - to cel mnie znalazł i wybrał.
Znalazłem drogę, którą chcę
przejść aż na drugą snu stronę,
zielone szkiełko przecina dłoń - spadam na ziemię jak promień

[komentarze]  (8) [stworz. 15:38 28/04/07 
mod. 17:30 28/04/07]
No tak się składa, że tenże blog ma już roczek... A że ja akuratnie jestem chora i siedzę w domu to mam czas na napisanie notki. Ta choroba to mi tak średnio pasuje w tym momencie... Najgorsze, że to angina i moje gardło jest w opłakanym stanie, a w przyszłym tygodniu musi być na najwyższych obrotach... Ale z drugiej strony to ma to pewne zalety, bo w końcu moge sobie odpocząć. Ostatnio nie miałam czasu na nic. Dużo nauki, nauczyciele dostali jakiejś zbiorowej epidemii powtórzeń przed egzaminem. Oni bardziej się przejmują egzaminami od nas. Co z tego że został już tylko miesiąc. Jak ktoś się uczył przez 3 lata to nie będzie miał problemów, a jak się nie uczył wcale to i tak mu pójdzie źle. Proste. Ja się o swój test nie martwię... Ze wstępnych wyliczeń wyszło mi że nawet jak napisze przeciętnie to z innych rzeczy będę miała tyle punktów, że spokojnie dostanę się tam gdzie chcę się dostać. Jakiś tydzień temu były u nas rekolekcje... 5 godzin śpiewania non stop :P ale było świetnie. Nasłuchałam się nauczania dla wszystkich grup wiekowych... I muszę przyznać że nie przeleciało to przeze mnie bez echa. Zmieniłam postępowanie, wiele zrozumiałam... Poniekąd przez liczne znaki jakie wówczas otrzymałam. To było mi bardzo potrzebne... Taka odnowa duchowa. Znowu. Dużo śpiewam (pewnie przez to ta angina), ostatnio wręcz przesadzam, bo z jednej próby biegne na drugą... Marzec był ogólnie dla mnie ciężki, z różnistych powódów, ale wyszłam z niego obronną ręką. Teraz kwiecień. 'Mój' miesiąc :] Już dziś mam zaplanowany każdy weekend kwietnia :D Jak to mówi Qrczak - byle do Lednicy. Nie myślę o przeszłości, zajmuję się teraźniejszością, która wiele ode mnie wymaga i planuje przyszłość, która zapowiada się owocnie :] Chcę bardzo podziękować przyjaciołom za wszystko :*Pawłowi, Qrczakowi, Syni, Adze, Nikowi, Lichowi:*, a także Moozowi (wymyśliłeś nick taki że nie umiem go odmienić :P), Ulce, Malwie vel Robert vel Maciek, mojemu sobowtórowi Karolowi, Aśce i innym rozmaitym świrom co to na mej drodze stanęli :* No i co by tradycji stała się zadość wlepiam tu dwie piosenki:

Black Label Society

BRIDGE TO CROSS

Hands on the wheel
All is straight ahead
Left behind
Second guessing all that I once said
I once said
I once said

My spirit is bent and there's blood on my hands
The more I'm down, the less I understand
Once so found, now so lost
I ask no questions, it's just one more bridge to cross

All is black and white
Wouldn't change even if I could
I'll take what I'm handed
Whether it's damned or if it's good
If it's good
If it's good

My spirit is bent and there's blood on my hands
The more I'm down, the less I understand
Once so found, now so lost
I ask no questions, it's just one more bridge to cross

My spirit is bent and there's blood on my hands
The more I'm down, the less I understand
Once so found, now so lost
I ask no questions, it's just one more bridge to cross

CREED

WASH AWAY THOSE YEARS

She came calling
One early morning
She showed her crown of thorns
She whispered softly
To tell a story
About how she had been wronged
As she lay lifeless
He stole her innocence
And this is how she carried on
This is how she carried on

Well I guess she closed her eyes
And just imagined everything's alright
But she could not hide her tears
'Cause they were sent to wash away those years
They were sent to wash away those years

My anger's violent
But still I'm silent
When tragedy strikes at home
I know this decadence Is shared by millions
Remember you're not alone
Remember you're not alone

Well if you just close your eyes
And just imagine everything's alright
But do not hide your tears
'Cause they were sent to wash away those years ...

Pozdrowienia z kosmosu :*

[komentarze]  (8) [stworz. 18:22 30/03/07 
mod. 20:04 30/03/07]
Po długiej przewie jestem tu ponownie. Wydarzyło się tak wiele, że nie jestem w stanie nawet w dużym skrócie tego opisać. Podam pare suchych faktów, a resztę, Ci którzy mieli znać - znali. Drugi tydzień ferii spędziłam równie przyjemnie, choć praktycznie nie odpoczywając wcale. Ale za to odbiłam sobie wszystko wyjazdem do Kalwarii Pacławskie na 'Ferie ze św. Franciszkiem' z ekipą Ufol, Rybson, Siojo i Weronika wyruszyliśmy w bodajże czternastogodzinną podróż do Przemyśla. Po drodze dołączył do nas jeszcze Mateusz. Na miejscu zameldowaliśmy się pierwsi i już od razu zostaliśmy zaangażowani w granie i śpiewanie :] łącznie młodzieży przyjechało około 120 osób. Przez pięć dni wspólnie modliliśmy się, czuwaliśmy, tańczyliśmy, bawiliśmy się, wędrowaliśmy, śmialiśmy się, śpiewaliśmy itd. itp. Nasi opiekunowie-bracia Franciszkanie a w szególności o. Piotr i o. Robert oraz siostry Serafitki w cudowny sposób poprowadzili całe rekolekcje. Z wielu powódów tamten tydzień mogę nazwać najpiękniejszym tygodniem mojego życia... W linkach będzie odnośnik do zdjęć z Kalwarii na wielu z nich jestem widoczna, a cechą szczególną jest to, że chodzilam cały czas z Bongosem :] Tak, tak, kolejny instrument ufoluda:] Wśród ekipy rekolekcyjnej znana jestem jako dziewczyna z bębenkiem ;D Z rekolekcji wyjechałam odmieniona, szczęśliwa i znacznie bardziej uduchowiona. Później przykry powrót do rzeczywistości, spore zamieszanie w szkole, trzeba było nadrabiać ale w sumie już wszystko wróciło do normy. Wczoraj był powiatowy konkurs poezji śpiewanej... W tym roku walczyłam piosenką 'La Boheme' czyli 'Cyganeria', którą w polskiej wersji śpiewała Justyna Szafran. No i wygrałam :] Etap rejonowy (czyli bilet do Bolesławca:P) będzie na początku maja, już po testach co mnie bardzo cieszy. Ostatnio śpiewam już z tyloma grupami, różnymi osobami że nie wyrabiam z próby na próbę. Takie non stop śpiewanie powoli odbija się na moim zdrowiu bo właśnie złapałam jakieś choróbsko, które mi między innymi na oskrzela i płuca siada więc musze zacząć sie czymś faszerować, bo zwolnić nie mogę. Zapomniałam o całym świecie, nie odwiedzam już nawet przyjaciół po prostu nie starcza mi na wszystko czasu. Kto chciałby wyprodukować mi klona? :D No i tak podsumowując swoją wypowiedź stwierdzam iż ogółem miesiąc luty był dla mnie bardzo owocny i pozytywny chyba we wszystkich sferach mojego życia, a ja jestem znów odmieniona... Dla was przecudnej urody piosenka towarzysząca mi przez caly ostatni czas.

Piotr Rogucki

A MY

Noc jest z milczenia skrzydeł ptasich
Gwiazdy z mądrości swoich oczu
Rozkute w planetarnym czasie
Po grzbiecie nieba światło toczą

Modlitwa jest z wzniosłości dzwonów
Z zadumy kaplic i organów
Z różańca wpół uśpionych domów
Co na mszę pod kościołem staną

A my z wiecznego niepokoju
Z przelotu wiatru, z garści cienia
Z brzóz przedwieczornych, które stoją
Nad cichą rzeką zamyślenia

A my z harmonii i rozdźwięku
Z niecierpliwości strun spragnionych
Które od bólu
Łzami pękną
Pod gniewem rozpalonych dłoni

A my z harmonii i rozdźwięku
Z niecierpliwości strun spragnionych
Które od bólu
Łzami pękną
Pod gniewem rozpalonych dłoni


Całuję :*

Ufol

Na zdjęciu moje dłonie w trakcie gry :] Zdjęcie by Rybson

[komentarze]  (26) [stworz. 21:57 04/03/07 
mod. 21:04 06/03/07]
No i moi mili... mamy ferie :] Już połowa ich minęła niestety ale ważne żeby ta druga część była równie dobra co pierwsza. A dla mnie była po prostu rewelacyjna. Ferie zaczęłam najlepiej jak mogłam sobie wymarzyć-w piątek 26 stycznia miał miejsce koncert COMY!! Dla mnie-comanki było to niesamowite, nieporównywalne z niczym przeżycie. Wszystko było dokładnie takie jak to sobie wyobraziłam. Roguc w transie na scenie, Matusz, Kobez, Tomasino, Witos grający jeszcze lepiej na żywo niż na nagraniach, cały szalony tłum w pogo... To wszystko było po prostu cudowne. Nie spodziewałam się że tylu moich znajomych zna i lubi Comę, bo niemal każdy kto był pod sceną śpiewał z Piotrkiem. Takie momenty jak "mam jeden cel, gdy przyjdzie dzień wyzwolę GNIEW" czy cała piosenka "nie wierzę skurwysynom" albo schiozfrenia kiedy wszyscy wykrzykiwali tekst były niesamowite. Trudno jest mi to wyrazić słowami.. to trzeba poczuć. Po koncercie zostałam jeszcze trochę z wiernymi kompanami mianowicie Nikiem i Qrczakiem by zdobyć autografy. Udało się! Mają specjalne miejsce w moim tajnym, ufoludnym zeszycie. Oprócz tego tapetę mojego telefonu zdobi moje własne zdjęcie z Rogucem. Piotrek był zaskoczony tym jak bardzo Coma jest znana w Szklarskiej, ale cieszę się ze zaskoczylismy go tak pozytywnie. W rozmowie ze mną stwierdził że będzie chciał tu jeszcze wystąpić co mnie szalenie ucieszyło. Podsumowując ich koncert mogę powiedzieć jedynie tyle ze spełniło się moje marzenie. Kolejne dni, choć może nie tak pełne emocji były równie piękne za sprawą pewnej osoby... Z którą na nowo uczę się być szczęśliwa. Po drodze byl jeszcz koncert Voo Voo, także rewelacyjny. Cóż mogłabym o nim powiedzieć.. wybujałam się na nim zdrowo :P Cały zespół to istna wirtuozeria. A później nocka z Synitą :* muuuaaa mój kochany debilku :* Ogólnie jest Lolowo, jest dobrze, bardzo dobrze. Mogę powiedziecieć ze w tym roku odradzam się na nowo, moje życie bardzo sie zmieniło i wszystko idzie ku dobremu. Mam kogoś z kim 'rozwiać miliony chmur to żaden trud" , mam tylu pozytywnych ludzi wokół... Może będę w końcu na prawdę szczęśliwa...?... czas pokaże. Póki co żegnam się z Wami szczególną dla mnie w ostatnim czasie piosenką Dżemu. No i oczywiście jeszcze specjalne pozdrowienia na koniec.

Do kołyski

Żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi
Bo nie jesteś sam
Śpij, nocą śnij
Niech zły sen cię nigdy więcej nie obudzi,
Teraz śpij

Niech dobry Bóg zawsze cię za rękę trzyma
Kiedy ciemny wiatr porywa spokój,
Siejąc smutek i zwątpienie
Pamiętaj, że

Jak na deszczu łza,
cały ten świat nie znaczy nic, o nic
Chwila która trwa, może być najlepszą z twoich chwil
Najlepszą z twoich chwil

Idź własną drogą, bo w tym cały sens istnienia,
Żeby umieć żyć
Bez znieczulenia, bez niepotrzebnych niespełnienia
myśli złych

Jak na deszczu łza,
cały ten świat nie znaczy nic, o nic
Chwila która trwa, może być najlepszą z twoich chwil
Najlepszą z twoich chwil

Rybson->:*:*:*:* za to że jesteś obok, ze dajesz mi wiarę i sam uczysz się wierzyć:*:*:*:*
Niko-> :* za towarzystwo na Comie, Voo Voo i w ogóle, nie dołuj się, co...
Synuś-> za upojną nockę hehe :* pozdrów ode mnie Poznań :D
Qrak-> Też za nocke :* i za to że rozumiesz
Paweł->:* ostatnio to Ty mi robisz za anioła a nie ja Tobie

I buźki dla całej ekipy koncertowej czyli:
Nika,Syni,Qraka,Siostry,Licha,Ulk  i,Szmera,Dudka,wszystkich trzech Natalii,Marty,Karoliny,Marcela,Mi  chała,Magdy i wszystkich których w jaki kolwiek sposób pominęłam z niewiadomych przyczyn

Pozdro!

[komentarze]  (8) [20:50 05/02/07]
No i mamy rok 2007. Oby był lepszy od poprzedniego... Na pewno będzie przełomowy- we wrześniu nowa szkoła, nowi ludzie. Jakoś za bardzo cały rok 2006 przesłoniło mi jedno wydarzenie żebym mogła nazwac go dobrym. Ale ten zaczął się b. dobrze. To dzięki wyjątkowym ludziom, z którymi go spędziłam. Nie będę tego opisywała bo zainteresowani dobrze znają tą historię :] W każdym razie uznałam ten sylwek z najlepszy w moim życiu :D Potem było dużo nauki, wiele konkursow. Np. wczoraj odbył sie ten z historii do którego się tak długo przygotowywałam... Ehh.. pytania dzikie, ale co będzie to ma być. Życie mi ratują popołudniowe odwiedziny pewnej osóbki i próby zespołu. Rany... eh co tu mówić.. po prostu normal-nie :D Themon(o)polowy czy na czym w końcu stanęło to banda ludzi którzy uciekli z pewnego zakładu... Nie.. lepiej to uściśle. Dwóch członków uciekło :D (Patrz ja i patrz RAJ :]) Cały obraz mojego życia uzupełniają długie rozmowy z Pawłem i jest optymistycznie. W ogole przeczytałam niedawno coś co sprawiło że skoczylam prawie pod sufit. Otóż Coma (mój naj naj naj naj naj naj... ulubieńszy zespół) przyjeżdża do Szklarskiej 26 stycznia i gra koncert! TAK.. TO JEST COŚ. Kolejnym wydarzeniem kulturalnym dla mnie ważnym jest ekranizacja powieści Pachnidło... musze sie jakoś do kina na to dostać, jedna z najlepszych ksiazek jakie czytalam i tez najbardziej 'oryginalnych'. BTW to dzięki Synusiowi czytam 'Odd Thomas' Deana Koontza... też polecam :] Aaa... jeszcze coś... może to średni pomysł, choć czemu nie... ogłaszam konkurs na wymyślenie nazwy dla naszego zespołu:] Licze na Wasze pomysły bo moje i Rybsona stają się coraz mniej czytelne dla ludzi (ciekawe dlaczego :P) Nie chce mi się dziś za dużo pisać... W głowie i tak mam tylko tych czubków :* Wrzucam tekścik wyjątkowej piosenki, piszę specjalne podziękowania i lecę dalej :]

Tool - PARABOLA

We barely remember who or what came before this precious moment,
We are choosing to be here right now. Hold on, stay inside
This holy reality, this holy experience.
Choosing to be here in

This body. This body holding me. Be my reminder here that I am not alone in
This body, this body holding me, feeling eternal
All this pain is an illusion.

Alive, I

In this holy reality, in this holy experience. Choosing to be here in

This body. This body holding me. Be my reminder here that I am not alone in
This body, this body holding me, feeling eternal
All this pain is an illusion.

Twirling round with this familiar parable.
Spinning, weaving round each new experience.
Recognize this as a holy gift and celebrate this chance to be alive and breathing.

This body holding me reminds me of my own mortality.
Embrace this moment. Remember. we are eternal.
all this pain is an illusion.

No wiec specjalne podziękowania dla:

Rybsona- no jestem w stanie w to uwierzyc :D w ogóle dobraliśmy...(c.d. znasz) :*
Synusia- oj kochanie moje Ty się tam Ibanezujesz a dawno nie miałaś inwazji :] trza to naprawic:*
Nikodema- no buziaki i tyle:*, a i pozdrów tuptusie
Pawła- no i jak Ty się o ten śnieg modlisz, co? ja Cie chce tu widzeć, jak najszybciej! buziaki :*
Reszty zespołu- za to że robimy coś razem (albo raczej usiłujemy) :]
No i musze za Sylwka podziękować całej ekipie:D Czyli Syn, Lich, Siostra, Szmer, Qrczak, Rybson, Niko, Kapuch :*

A teraz juz żegnam Was :]

[komentarze]  (8) [stworz. 18:46 13/01/07 
mod. 19:39 13/01/07]
A no i mamy święta. Jakieś takie bezpłciowe... to pewnie przez ten śnieg, którego nie ma... Chociaż ja się w zasadzie ciesze z jego braku, to w ogóle taki szok-Szklarska Poręba, górska wioska:P, koniec grudnia a tu grama śniegu... No w samych górach jest ale na niego to w zasadzie można tylko popatrzeć. Nie czuję tej atmosfery świąt tak jak kiedyś... Ehh starzeję się :P Miałam odpoczywać, a jestem jeszcze bardziej zmęczona niz przed świętami. No może trochę przesadzam... Ale nadmiaru wolnego czasu to ja nie posiadam. Ostatnia notka była tuż po Mikołajkach, z tego co pamietam. W komentarzach padło pytanie co dostałam na Mikołaja. Otóż nic, ponieważ u mnie w domu nie ma jakiejś tradycji, że na Mikołaja się daje prezenty. Natomiast pod choinkę jak najbardziej. I pod choinkę otrzymałam dokładnie to czego najbardziej chciałam czyli pokrowiec do gitary i czarny sweterek z kapturem :] No oczywiście jeszcze cudna chustkę od kochanego Synusia:* i naszywki. Ponieważ nie pamiętam dokładnie całego miesiąca opiszę kilka dni z życia ufola. Cały ubiegły tydzień upłynął mi pod znakiem prób i koncertów. Miało to swoje plusy i minusy. Do plusów niewątpliwie należało świrowanie, które towarzyszyło niemal każdej próbie. Do minusów zaliczyłabym brak czasu na cokolwiek, no a przede wszystkim (nad czym najbardziej ubolewałam) dla przyjaciół. Po tygodniu prób nadszedł piątek-dzień potrójnego koncertu :P A więc pierwszym koncertem były jasełka(?) w szkole. Nie do końca podobało mi się jak wyszło, ale nie było źle. Potem występ z tą samą grupką ludzi w hospicjum, by pare minut później wybrać się z Rybsonem na koncert kolęd do hotelu Szrenica. Przeżyłam to jakoś, choć z moim głosem było już nieco gorzej. Sobota była wolna od koncertów, co nie oznacza, że wolna w ogóle. Udało mi się kogoś odwiedzić :* no a później zrobić jeszcze próbę w Kościele. Aaa... no i z tego wszystkiego zapomniałam dodac, że w czwartek wraz z rzeszą młodzieży przystrajałam Kościół. Mimo usilnego namawiania nie założyłam spódnicy by następnie wejść w niej na drabinę :P Po dość spokojnej sobocie nastała niedziela-Wigilia. W Wigilie wieczorem mieliśmy z Rybsonem ponownie występ w Szrenicy. Po powrocie do domu zjadłam kolację Wigilijną z rodziną i kimnęłam się na godzinkę by być żywa na pasterce. A samą pasterkę uwielbiam. Ten swietny klimat... Coś cudnego. Jeszcze na koniec łamanie się opłatkiem z często obcymi osobami. Takie chwile się pamięta... A dzisiaj jeszce ślub, na którym sobie powyłam Ave Maria :] Jakbym miała jakoś podsumować te dni to powiedziałabym-dużo śpiewania, dużo zmęczenia, ale też mnóstwo radości... bo przecież nic tak nie cieszy jak to że robisz to co kochasz. Zanim skończę tą notkę chcaiałbym podziękować paru osobom, a mianowicie:

Rybsonowi-za cały trud jaki podjąłeś i to że mogłam na Tobie polegać
Synicie-za to że wciąż ze mną wytrzymujesz i że jesteś taka kochana
Nikodemowi-za to że mnie tak cudownie na duchu podnosisz :*
Qrczakowi-za to że choć czasem nie wszystko wychodzi tak jak powinno Ty nie odwracasz ode mnie głowy
Pawłowi-chyba po prostu za te wszystkie optymistyczne rozmowy
Lichowi, Adze, Szmerowi i wogole wszystkim co to usmiech wywoływali na moich ustach

A na całkowity koniec (tak to już) chcę Wam złożyć życzenia:

Tradycyjnie jak co roku
sypią się życzenia wokół.
Większość życzy świąt obfitych
i prezentów znakomitych,
a ja życzę, moi mili,
byście święta te spędzili
tak jak każdy sobie marzy,
że mu kiedyś sie przydarzy.
Może cicho bez hałasu
wyjeżdżając gdzieś do lasu,
może w gronie swoich bliskich
jedząc karpia z wspólnej miski,
może gdzieś tam w ciepłym kraju
czując się jak Adam w raju,
może lepiąc gdzieś bałwana,
jeśli śnieg popada z rana.
Może tak jak to lubicie
licząc dziury na suficie,
sami zresztą chyba wiecie,
gdzie najlepiej się czujecie.
Takie dla Was mam życzenia
w dniu Bożego Narodzenia.

Trzymajcie się :*

[komentarze]  (7) [stworz. 21:15 25/12/06 
mod. 21:30 25/12/06]
Tak właśnie. Zwariować można. A ja już zwariowałam dawno. Ale teraz to wyjątkowo. Wli mi już tak na dekiel że ludzie ze mną nie wytrzymują:P Przepraszam jeśli o czymś zapomniałam przez poprzedni miesiąc, jeśli nie wykonałam jakiejś obiecanej rzeczy, czy po prostu kogoś nie słuchałam. Po prostu już mi głowa pęka od nadmiaru informacji i zadań do wykonania. Muszę sobie oprogramowanie zmienić :P Nakręcam się jak tylko mogę. Chyba już potrzeba mi świąt i odpoczynku. Nie wiem dlaczego ale w tym momencie nie spoglądam na nadchodzące Święta Bożego Narodzenia jak dawniej... Są dla mnie jedynie szansą na relaks, zjedzenia troche lepszego żarcia niż zazwyczaj, pośpiewania kolęd, nie czuję tego ducha świąt. Strasznie ubolewam nad tym, ale już nawet to mi zobojętniało. Kilka ostatnich dni upłynęło mi pod znakiem dzisiejszego koncertu... Śmieszna sytuacja wogóle. W poniedziałek otrzymuję smsa: Potrzebuje wokalu na cztery kawałki na koncert 2 grudnia-pisałabyś się? No a kto inny może być takim świrem żeby się podjąć tego. W niecałe 5 dni, na 3 próbach nauczyłam się 4 kawałków. W dodatku występ na Esplanadzie, czyli na dworze. W tak ekstremalnych warunkach jeszcze nie śpiewałam. Ale ogółem jestem zadowolona, bo jak na tak krótki czas przygotowania to wyszło nam całkiem nieźle. Hm.. niech no tylko sobie przypomnę inne fakty z całego miesiąca. A np. wyjazd do Wrocka na Antygone z klasą... Przedstawienie było dość średnie, ale za to potem włóczęga po mieście ze wskazaniem na Galerię Dominikańską świetna. Oj odbiła nam tam szajba, odbiła... Jakby to powiedział Synuś-całe życie z debilami. Coraz częściej stosuję metodę ZZZ czyli, zakuj, zdaj,zapomnij. Ze słuchawkami na uszach i pełną głową wspomnień idę przez zycie. Doszłam ostatnio do wniosku że chcę być sama. Minęły już 4 miesiące odkąd jestem sama. I niech tak zostanie. Przynajmniej nie mam niepotrzebnych zmartwień i wahań nastroju. No i mam więcej czasu na rzeczy na prawdę istotne. Dobra... nie sposób opisać całego miesiąca w tak krótkiej notce, a ja jestem już zmęczona po dniu pełnym wrażeń. Wklejam tylko piosnkę która ostatnio cały czas gości w mojej głowie i idę spać.

NIGHTWISH-ANGELS FALL FIRST

An angelface smiles to me
Under a headline of tragedy
That smile used to give me warmth
Farewell - no words to say
beside the cross on your grave
and those forever burning candles

Needed elsewhere
to remind us of the shortness of our time
Tears laid for them
Tears of love, tears of fear
Bury my dreams, dig up my sorrows
Oh, Lord why
the angels fall first

Not relieved by thougts of Shangri-La
Nor enlightened by lessons of Christ
I'll never understand the meaning of the right
Ignorance lead me into the light

Sing me a song
of your beauty
of your kingdom
Let the melodies of your harps
caress those whom we still need

Yesterday we shook hands
My friend
Today a moonbeam lightens my path
My guardian

Synu-musimy szybciej zabijac czas...
Aga-dobry wybór nigdy nie jest zły
Lichu-Stowarzyszenie Szalonych Zielonych
Qraku-wybacz że musiałaś tego doświadczyć
Paweł-byle do stycznia
Niko-taaa daaam ;)
Rybson-dzieki
Buziaki dla bardziej lub mniej zakreconych istot, które mialam okazje spotkac na swej drodze.

UWAGA! UWAGA! UWAGA!
Fotki z koncertu znajdują sie na stronie Rybsona:
www.rybsonweb.republika.pl (w dziale galeria)
Link w "blogi/stronki przyjaciół"
UWAGA! UWAGA! UWAGA!

[komentarze]  (10) [stworz. 21:57 02/12/06 
mod. 18:39 03/12/06]
Ależ na dworze się nieprzyjemnie zrobiło... Zalewa mnie ta atmosfera zimo-jesieni... W życiu u mnie bez większych nowości i rewelacji. Niestety jestem często przeziębiona, co mi nie ułatwia funkcjonowania na wysokich obortach. Ostatni tydzień był wyjątkowo męczący... zapewne dlatego w ten weekend miałam 39 stopniową gorączkę:/ Codziennie jakieś próby, konkursy... Za dużo tego jak na ufolka. Ale podołałam. Nie zawsze wszystko działo się z mojej inicjatywy-np. w piątkowym apelu nie brałam udziału z własnej woli :/ tak po za tym to moim zdaniem było to z deka nudne, kiczowate i wogóle. Ale cóż... mam w tym roku bierzmowanie więc nie mogłam odmówić katechetom. "Kochanym cięzarem" są jak zawsze spotkania kółka tatralnego. Nowy skecz robimy, przy którym oczywiście śmiechowo jest:] Cały czas zakuwam do dwóch konkursów historycznych. Aż mi się zaczyna wszystko mieszać bo dotyczą róznych okresów historycznych... Gitara chwilowo poszła w odstawkę, nawet nie mam czasu na nią spojrzeć. Do domu wracam po 18, czasem po 19. Ale tego chciałam i to mam. Dobrze, że chociaż mam przy sobie mp3 bo taka dłuższa separacja od muzyki nie wyszłaby mi na dobre. Na całe szczęścia zaczynam już przygotowania do konkursów poezji śpiewanej... to mnie zawsze napawa optymizmem i daje motywację do działania. Szkoda że i jednego i drugiego mi trochę ostatnio brakuje. Jak to Qrczak powiedział-energetycznego kopa nam brak. Od początku listopada po głowie mi sie pałęta piosenka "Listopad" COMY, nawet nie chodzi tu o tytuł, ale ogółem atmosferę piosenki... Wyczekuję już na święta... wtedy będzie czas na melancholię. Teraz ciśnie i się ona na serce i duszę, ale nie ma na to czasu. A w święta będzie. No i wyczekuje stycznia-odwiedzin. W długi weekend-bo mój był dłuższy, dzięki wagarom jakie sobie zrobiłam 2 udało mi się stworzyc dwa wiersze. Jednym Was poczęstuję:

ZABIŁEŚ

Jak piękne obrazy maluje śmierć
Martwe drzewa
Owijane zaciskającym się sznurem śniegu
Błagalnie miotają gałęziami
Błękit nieba zasłonięty pierzyną z chmur
Traci barwę, umiera
Krople deszczu w locie giną
Zamieniając się w bezładny puch
Piskle, zbyt późno powołane na świat
Wiatru oddaje ostatnie tchnienie
Na wysłanej kryształami ziemi
Trzy krople krwi
Zachłannie wchłaniane przez śnieg
Jest ich więcej, coraz więcej
Prowadzą w dół
Dwudziesta, trzydziesta
Już straciłam rachubę
Purpurowa droga dobiegła końca
Zmrożone spojrzenie pozbawione blasku
Jego błękit także przysłoniły chmury
Rąbek czarnej sukni falujący na wietrze
Rozwichrzone włosy przemoknięte całkiem
Pocałuj blady policzek
Jak kiedyś
Poczuj oddech śmierci
Który zgasił płomień

"Ja jestem cieniem, lecz Ty piekłem widzisz mnie" Pozdrowienia z kosmosu!

[komentarze]  (8) [19:27 12/11/06]
Wiem, wiem... zdaję sobie sprawę z tego, że zaniedbuję bloga...Ale jakoś kiedy mam wam coś do przekazania nie mam na to czasu, a kiedy mam czas nie mam co napisać... :/ Parę rzeczy mi się ostatnio udało, parę nie, zaangażowałam się w sporo spraw, z różnym skutkiem, ogółem jest co robić.
Lawirując między obowiązkami, których mi coraz więcej przybywa z resztą na moje własne życzenie, a tym co jeszcze chciałabym, zrobić zapominam o sobie samej. Chyba tak miało być. Doskonale odnajduję się w tym co mi wypełnia czas. O miłości, marzeniach, uczuciach ogółem już nie myśle. Tylko kiedy zasypiam, zamykam oczy w oczekiwaniu na sen i myślę...
W szkole może nie jest aż tak rewelacyjnie.. nałapałam pare średnich ocenek, które mnie ne zadowalają, niebędąc równocześnie złe, ale jakoś mnie to nie rusza. Zmieniłam nastawienie na całkiem olewackie wobec ocen, natomiast zależymi na wiedzy. Czy mi to na dobre wyjdzie-okaże się... Popołudniami na jakiś zajęciach, Klub Europejski, kółko teatralne, angielski, ostatnio nawet na SKSy i kółko plastyczne zaczęłam chodzić... do domu wracam wieczorami, czasem już po ciemku, potem homework i lulu. Weekendy tez mam zawalone. W soboty Klub, próba, FSM, na niedziele znalazłam sobie pracę, a oprócz tego trzeba na Mszy pośpiewać. I tak leci... Bez chwili wytchnienia. Tak miało być.
Śmieję się gdy jestem wśród przyjaciół, ale wystarczy się odwrócić a już uśmiech znika. Jakoś moje nastawienie do świata nie jest optymistyczne. Łatwiej jest iść do przodu z klapkami na oczach. Bez przerwy słuchawki w uszach,a w nich coraz mocniejsze brzmienia. Już nawet zaczęłam takich totalnych nawalanek słuchać jak Cradle of Filth, Behemoth... Mówi się że to chaos a nie muzyka... może... ale mnie to nie przeszkadza. Wytyczam sobie krótkofalowe cele, np. przygotowuję się do konkursu z historii, na którym bardzo mi zależy i nic oprócz mojego lenistwa nie może mi stanąć na przeszkodzie. Jestem mało pocieszająca, ale jakoś nigdy nie miałam ku temu zdolności...
Może nie tak bardzo jak Comę, ale również, pokochałam Huntera. Ich muzyka jest tak akurat na moje humory... Więc ich piosenki:

SCREAMIN' WHISPERS

Hollow scream
You should turn away
Hollow cry
You can't be made of clay
Empty words, empty cries
Do you get it? DON'T FORGET!
NEVER!

Whispers lost
Silence screams so loud
Are you blind?
Our life will be the price!
Empty words, empty cries
Do you get it?
Don't forget! Never, NEVER!
LIES!

Whispers lost-SILENCE!
Cryin' kid-VIOLENCE!
Screamin' soul-SADNESS!
Are you blind ? MADNESS!

PROMISE DAY
Don't believe in lies
Are you blind?
Our life will be the price!
Our life, our child
Do you get it?
Don't forget! Never, NEVER!
LIES!

NIKT

Tak, wiem... zawsze byłem nikim
Wiem też, mogę zgasnąć bez słów
Obojętność to spokój
Jest jeszcze SUMIENIE
W kilku prostych słowach

Cierpienie to nadzieja
Nadzieja to krew
Krew to życie
Krew to życie
Słowa we krwi
Myśli we krwi
Marzenia we krwi

A cel wciąż uświęca środki
Szaleńcom od lat
To MY karmimy ich milczeniem
Milczenie to TAK

Czasem mówią mi, że jestem bezpieczny
Czasem mówią też, że ktoś jest zwierzęciem
Za górami niebo mieni sie czerwienią...
Dobrze, że nie U NAS!!!

Życie to krew
Krew to wolność
Wolność to nadzieja
Nadzieja to cierpienie
Słowa we krwi
Myśli we krwi
Marzenia we krwi

A cel wciąż uświęca środki
Szaleńcom od lat
A MY karmimy ich milczeniem
Milczenie to TAK

A cel wciąż uswięca środki
Szaleńcom od lat
A MY karmimy ich milczeniem
Milczenie to GWAŁT

[komentarze]  (18) [stworz. 16:38 22/10/06 
mod. 21:08 01/11/06]
Wybaczcie że ostatnio zaniedbywałam bloga, ale wokół kręci się tyle spraw że nie mam czasu na nic. Jak zawsze wzięłam na siebie za dużo obowiązków i momentami nie wyrabiam... Ale znalazłam dziś te pare minut późnym wieczorem by co nie co napisać (choć czeka na mnie jeszcze list z Polskiego do napisania). Co u mnie słychać? Ano bywa różnie... Zależy do czego przywiązywać większą uwagę. Właśnie się tak ostatnio zastanawiałąm co dla mnie jest priorytetem-to kim jestem, czy to jak mnie widzą. Doszłam do wniosku że pomimo tego że często zależy mi na pozytywnych relacjach z ludźmi tak na prawdę zaczynam mieć wszystkich co raz bardziej gdzieś. I proszę mi się tutaj nie obrażać bo nie chodzi mi o kogoś konkretnego tylko o ogół społeczeństwa, a określenie mojego zachowania egoizmem jest po prostu trafne. Jestem egoistką i dobrze mi z tym. Kilka dni temu żałowałam że nie umiem palić mostów patrząc na kogoś, a później niestety dowiedziałam się że inni potrafią... cóż... nie bywa mi przykro. Pare optymistycznych spotkań, paru optymistcznych ludzi i troche lżej się czuję, ale dalej mnie ściąga w dół. Nawet doszłam do wniosku że wylał Hades i już nie zaufam osobnikom przeciwnej płci, ale jakoś mi to nie wychodzi zazwyczaj... Eh... wokoło i w środku czuć jesień. Zwrócono mi uwagę iż rdzewieje... Trochę w tym prawdy jest. Ja jestem chora, ale na szczęście nie na to co 3\4 moich znajomych. Uodporniłam sie na miłość i całe szczęście. Wogóle to ja nie wiem... ostatnio większości ludzi odbija na tym punkcie... Niby to na wiosne się wszyscy zakochują, a widać łamiecie schematy. Kiedyś napiszę książkę o ludziach. Mam przynajmniej obiektywne spojrzenie jako ufolud. Wsłuchuję się w Huntera i odpływam. A do czego mi miłość potrzebna... mam swoją ciemność i dobrze mi tak. Rzucę tu Hunterem i się zmywam. ooo dam Wam kołysankę wg. Huntera ;) Ja tego słucham przed snem :D

HUNTER - SIEDEM (z płyty Medeis)

Śpij dziecino, śpij...spokojnym snem
Sen ochroni cię przed twoim złem...
Nocą jesteś tam, gdzie każdy dzień...
Cicho, cicho sza...
Tam zabawa, trwa...

Brzask rozrywa cię!
Uwalnia zło...
Wijesz się jak wąż...bo czeka ktoś, przed kim...
Starasz się...
Uciec?

Chodź...
Dziecino...chodź...
Otrzymasz dar...

...YNAHCOKU NORT
...YNAHCOKU JAR
RAJ UKOCHANY...

SEN...
Jest chwilowym złudzeniem...
Bo ON...podaruje ci władzę, a TY - bez litości...
Na tronie...we krwi...odnajdziesz się...

Koszmar mija gdy...zapadasz w sen
Sen uchroni cię przed twoim złem...

Wróci, kiedy dzień...roztoczy czar...
...YNAHCOKU NORT...YNAHCOKU JAR,
!azdałw !ałis !asakkasa! siła! władza!

SEN...jest jedynie złudzeniem...
Bo ON...zrobi wszystko! Co zechcesz!
A TY...bez litości, na tronie we krwi...
Odnajdziesz...

Siedem ścieżek w mrok...prowadzi w mrok!
Wijesz się jak ktoś...kto zostaje...
Chociaż bardzo chciał odejść...

SEN...będzie chwilą nadziei...
Czy znów rozpoczniemy zabawę...?
Czy TY...jak bezmyślna kukiełka...
We krwi...odnajdziesz się...?

Śpij...dziecino...śpij...spokojny  m snem
On uchroni cię...przed twoim złym...
SNEM!
Będzie tylko wspomnieniem...
Bo JA dam ci wszystko! Co zechcesz!
A TY siedem ścieżek zobaczysz we krwi...
Odnajdziesz je...odnajdą cię...
Odnajdę cię...odnajdziesz się.

Bywajcie! Ja bywam... raczej czarno...

[komentarze]  (6) [stworz. 18:37 03/10/06 
mod. 18:42 03/10/06]
Udało się! Przeżyłam :) No dobra... wiedziałam że przeżyję, ale nawet nic mnie nie boli... Na rajdzie było świetnie, choć oczywiście mogło byc jeszcze lepiej, ale tak jak było jest na zdecydowanym plusie u mnie. To było takie miłe oderwanie od rzeczywistości... Tuż przed rajdem miałam okropne dni... W środę było zwiechowo, w czwartek lekarz, który mnie bynajmniej nie pocieszył, w piątek takie kompletne i małooptymistyczne zawirowanie, ale w końcu nadszedł błogosławiony dzień o nazwie sobota i ruszyliśmy na rajd. Więc może opowiem... So... Zbiórka na PKSie rano, potem autobusik, czekanie na specjalny bus i wysiadka w Janowicach. Tam po otrzymaniu plakietek i dokładnego planu trasy wyruszyliśmy. Jestem wielce zawiedziona bo obiecano mi taki fajny zestaw małego żołnierza wiszacy w kiosku, a go nie otrzymałam :P ale pozorując brak zainteresowania powyższą sprawą od razu nadałam tempo wycieczce. Podczas marszu dowiedziałam się iż mieszkam na bagnach, wraz z ogrami, w sumie to ja się do ogrów przyznaję bo też są zieloni więc ostatecznie nie była to jakaś obrażająca, czy całkowicie mylna hipoteza :] Gdy dotarliśmy na zamek Bolczów moja przecudnej urody arafata została bezczelnie porwana przez dwuosobową bandę w składzie Marcel i Rafał... Ale obaj odpowiednio oberwali :D Bo małych nieścisłościach-iść czy czekać na przewodnika wycieczki-poszliśmy dalej. Po paru godzinach wędrowania przyłączył się do nas jakiś dziwny i po paru piwkach facet. Myśmy podejrzewały że to gwałciciel ale on chyba po prostu potzrebował towarzystwa. W każdym razie w schronisku Szwajcarka nas opuścił. Tam też powstało jakieś 5 pierwszych zwrotek naszej wspaniałej pieśni 'Ja wiedziałam że tak będzie' czyli piosenka o uciekającym kamieniu i ogólem naszych odczuciach z rajdu. Gdy dotarliśmy do schroniska w Stróżnicy, czekał na nas 8 osobowy pokój (co oznaczało że musimy spać z opiekunem). Średnio nas to zadowoliło ale co tam... Ogółem warunki w schronisku były niezłe (w porównaniu z tymi w których miałam okazje nocować to na prawdę nie było źle). Wieczorem mieliśmy tzw. Wieczornicę, czyli najpierw konkurs krajoznawczy (do wyniku się nie przyznajemy:P) a potem prezerntację programów artystycznych. Co myśmy się tam naśmiali to nasze :) Np. dowiedziałam się iż Marcel jest tylko w 75% mężczyzną, albo oglądałąm interpretację lotu bombowcem co tak na prawdę miało być ilustracją błogich chwil spędzonych w toalecie :P Po prezentacjach zaczęliśmy już wolną 'nasiadówę' przy gitarze. Ochrzanieni przez kierowniczkę schroniska że co tak długo, około 23 udaliśmy się do pokojów, gdzie śmialiśmy się i do około 1 w nocy. Następnmego dnia pobudka o 7, śniadanko i w trasę. Była cięższa, ale za to uraczyły nas piękne widoki. Wogóle przez cały czas mieliśmy wspaniałą pogodę. Nie będę się tu rozpisywać na temat co działo się w trakcie wędrówki bo były to głównie rozmowy o Ograch, Albercie, wojny na jabłka i wiele, wiele innych. Gdy dotarliśmy wreszcie do Kowar zaskoczyło nas Kowbojskie cyz jak wolicie 'Kał,bojskie' przywitanie. Też śmiechu była co niemiara z powyższego, gdy tańczyłam przebrana za Irakijczyka 'Sweet home Alabama' i ogółem rózne schizy nam do głowy przychodziły :] Po ogłoszeniu wyników, rozdaniu nagród i rzekomemu przekazaniu sztandaru nam (bo w przyszłym roku 33 rajd odbędzie się u nas) skierowaliśmy się w stronę domu. Rajd na pewno będę zawsze dobrze wspominać i w przyszłym roku (mam nadzieję) pod barwami Żeromka także się na nim pojawię. Ten czas był tymbardziej dobrym dla mnie bo choć na chwilę nie myślałam o tym wszystkim... czego się sporo u mnie w główce nazbierało. Teraz... przykry powrót do rzeczywistości... cóż. Ale rajdu nie zapomnę. Buziaki dla rajdowej ekipy i wszystkich którzy pod moją nieobecnośc choć przez moment o mnie myśleli :*

[komentarze]  (7) [19:25 24/09/06]
Ah no... żeby nie było że się obijam to napiszę jakąś tam notkę :) Czas leci, ostatnio bywa optymistycznie, optymistyczniej lub jeszcze bardziej optymistycznie :) No ewentualnie momentami zwiechowo ale to tak dla równowagi. Nabijam się na różnych dziwnych ludzi :) Starych znajomych spotykam i takie różne stworzenia :) Świruję z tymi i tamtymi, "no czego chcieć więcej"... no jest czego... ale cofam do przodu i leci. Zacieszam się już na następny weekend bo idę na rajd. Powędruję sobie po górach-ubóstwiam ten stan. Paczka może nie jest idealna, ale i tak zapewne skumpluję się z kimś całkiem nowym. Piątkowe popułudnie było świrujące ale to dobrze :) Potem sobota zmulająca, a niedziela odmulająca, trochę w rytmie punkrocka mi upłynęła, wogóle dziwnie-nieczęsto słucham punkrocka, ale jakoś tak się dzisiaj zebrało. Pewnie dlatego pisze mi się tak dziko (zauważyliście :P), no ale jeśli piszesz cokolwiek słuchając Happysadu to nic dziwnego że wychodzi jak wychodzi :) Napawam się swoją ufoludnością i egoizmem. Oh tak... błogo jest... "Kiedyś kupię nóż i powyżynam wszystkich wkoło" rządzi ;) Jutro bedzie masakra (oczywiście z odpowiednim akcentem) bo first lesson u pani F. więc razem z Drucikiem idziemy na rzeź niewiniątek :) zobacze czy przeżyję czy też na prawdę to będzie samobójstwo z mojej strony... Nie chce mi się więcej pisać... jak coś ciekawego mi wpadnie do głowy to napiszę. Wogóle chyba zmienię schemat bloga... więcej krótszych notek... bo nie pamiętam już tego co miałam Wam do powiedzenia 3 dni temu... No to zostawiam Was z piosenkami jak zawsze, tym razem jedną zmulającą a drugą odmulającą. So pierwszy zamuł:

Hey BYŁABYM

Gdybyś był, a nie bywał
Raz na jakiś czas
Byłabym wreszcie czyjaś
Nie bezpańska aż tak

Jesień trwa
Rdzawych liści czas
Kaloszy peleryn i mgły
Jesień trwa
Szpetnej aury czas
Pod płaszcze się pcha
Wyziębia nam serca wiatr

Gdybyś miał, a nie miewał
Czas i chęć i gest
Byłabym na wyłączność
A nie ogólnie dostępna

Jesień trwa
Rdzawych liści czas
Kaloszy peleryn i mgły
Jesień trwa
Szpetnej aury czas
Pod płaszcze się pcha
Wyziębia nam serca wiatr

Happysad PSYCHOLOGA!!

Kogo niosą na swych rękach
Czyje wykrzykują imię
Czy to jakaś nowa rewolucja
Na kogo cześć i w imię czyje

Czy to bohater pozytywny
Czy to bohater negatywny
Kogo niosą na swych rękach
Po co ta udręka dlaczego ta piosenka

Wszyscy politycy dziennikarze
Wszyscy policjanci piłkarze
Każda ręka i noga
Cały mój świat potrzebuje psychologa

Jestem ekonomistą myślę bystro
Za parę lat zmienię wszystko
Przezwisko też zmienię
Powpycham w kieszenie kamienie

Bo tu wszyscy studenci chodzą spięci
Zapięci pod szyję
Mnie to nie kręci
Ja żyję

Wszyscy politycy.....

Mamo nie wiem czy ty wiesz
Że nie martwi mnie niskie PKB
Mamo nie wiem czy wiesz że nie martwi mnie
Wysoka stopa inflacji
Odwieczny problem alokacji
Migracji ludności przemysłowej
Płynności finansowej
Ja sobie sam poradzę
Mam dosyć twoich marzeń

Wszyscy politycy.....

Buźki dla kochanych (ufo)ludków. Czy na prawdę muszę wymieniać....

[komentarze]  (8) [stworz. 20:59 17/09/06 
mod. 21:21 17/09/06]
Szkoda że nie przemija szybciej :) Ale jeszcze trochę... Na początku tylko lekcje i ogółem przebywanie w szkole się wlecze. Ale później, nawet nie zauważe że nowy rok się zaczął, że już ferie itd. Jak to ktoś powiedział.. 'byle do Lednicy' ta. Byle do Lednicy. Dziś aktualnie znajdowałam się w stanie odpłynięcia co w wolnym tłumaczeniu oznacza iż rozmyślałam nad tym i owym, co jak zawsze skończyło się zapisaniem myśli ulotnych. Eh... no czemu Bozia nie dała talentu plastycznego... miałam taki fajny pomysł na rysunek, ale nawet nie próbowałam-i tak by nic nie wyszlo. Jednym z nielicznych pozytywnych akcentów w szkole jest Klub... tego mi brakowało przez wakacje-zaangażowania, współpracy, integracji i tak dalej i tak dalej. Doszłam dziś do wniosku że jestem urodzoną samobójczynią-na własne życzenie znalazłam się w (moim zdaniem) zdeczko zbyt zaawansowanej klasie z dodatkowego anglika u pani F. Samobójstwo. Będzie rzeź niewiniątek. Tradycyjnie pisząc to przytulam się do gitarki, cóż mi zostało. Ale i tak jest, może lepiej bywa, zielono. Choć raczej tak jak na mojej arafatce ukochanej czarno-zielono. Glany mnie już nieobcierają i jest to zdecydowanie optymistyczna myśl. Wogóle ostatnio miewam takie tragiczne wizje jakbym jakieś haluny brała w stylu: wracam sobie ze szkoły do domu, mijam różnych ludzi i wyobrażam sobie że wyłażą jakieś zombie, wampiry i co tam jeszcze i w dość małoapetyczny sposób odbierają życie ludziom. Pozytywnie :P Za dużo horrorów, za dużo gotyku, zbyt mało kontaktu z rzeczywistością i ludźmi, ale co ja się będę z ludźmi zadawać :P Chyba niedługo ze mną będzie jak w "Schizofrenii" Comy :P No dobra, kończę, bo warto by było zrobić coś pożytecznego :) Tekst dla Was.

Nightwish - ANGEL FALL FIRST

An angelface smiles to me
Under a headline of tragedy
That smile used to give me warmth
Farewell - no words to say
beside the cross on your grave
and those forever burning candles

Needed elsewhere
to remind us of the shortness of our time
Tears laid for them
Tears of love, tears of fear
Bury my dreams, dig up my sorrows
Oh, Lord why
the angels fall first

Not relieved by thougts of Shangri-La
Nor enlightened by lessons of Christ
Ill never understand the meaning of the right
Ignorance lead me into the light

Sing me a song
of your beauty
of your kingdom
Let the melodies of your harps
caress those whom we still need

Yesterday we shook hands
My friend
Today a moonbeam lightens my path
My guardian

Wielkie buziaki dla 3sx:*Synusia:*Qry:*Siostry(mimo wrogiego obozu:P):*Licha:*And others którzy zabarwiają mi czas

[komentarze]  (11) [20:36 12/09/06]
kontakt | firma | regulamin | polityka prywatności | pomoc