|
|
|
blablabla
|
znowu trochę porobione na mieszkaniu, znowu się namęczyłem w robocie, ale ogólnie to jest luz, soecjalnie wielkich rewelacji w życiu nie było, no, może telefon Dawa, ale tak w goóle nie ma o czym za bardzo się rozpisywać
|
|
|
czas leci
|
ok, trzeba nadgonić dwa tygodnie
w robocie dostaliśmy noego człowieka za Mirka, cóż, prędkościowo Tadek nie bije na razie Mirka, ale może się poprawi
w weekend pojechaliśmy z Myszą w góry, z Szyndzielni przez klimczok na Błatnią, stamtą na dół do Brennej, Na szczycie Klimczoka mieliśmy bliskie spotkanie z lisem
w tym tygodniu nocki, jakoś zleciały, nie lubie mieć na 23, ale cóż
no i trochę porobiliśmy na mieszkaniu z tatą
|
|
|
ciągle pada
|
wielka zmiana w pogodzie, juz nie ma takich upałów, są za to opady deszczu i chłód, w porównaniu z trzydziestoma paroma stopniami w cieniu, pochmurne dni z 20 stopniami to jest chłód
w robocie nocki, nie ma lekko, dwie zmiany było nas trzech i pół, bo ciężko liczyć Mirka jako pełnego pracownika, strasznie wolno pracuje, ale niestety zdrowie już nie te, więc na dwóch nockach był niezwykły zapieprz, do tego uwalczyłem trzy nadgodiny, jak tak dalej pójdzie to fajna będzie wypłata za sierpień
na mieszkaniu nic nie drgnęło, jakoś nie wychodzi
|
|
|
mamy płytki
|
początek pod znakiem bólu brzucha, nie wiem po czym, pwnie się czymś przytrułem, albo mięso z grila było niedopieczone
kupiliśmy w końcu te płytki, ale dojazd musiał być na dwa razy, bo skoda nie chciała wytrzymać
w robocie tylko dużo biegania i prawdopodobnie nam Mirka przeniosą, gdyż zdrówko mu nie pozwala na zbyt wiele, mimo wszystko operacja daje wycisk
no i powalczyłem trochę z pracą, szkoda, że tak późno, ale powininem się wyrobić
|
|
|
filmowy weekend
|
ogólnie tydzień spędzony na nockach, które pozwoliły nałapać troche punktów, do tego muszę wspomnieć o tym że do pracy jeździłęm na rowerze, staram się wyrboić sobie z powrotem kondychę, na Muchowcu spotkałem dziki, napędziły mi stracha, ja im pewnie też
zrobiliśmy sobie grill,a było wesoło i mnóśtwo mięsiwa, które mi później zaszkodziło
do tego:
Kraina traw Terry'ego Gilliama, czyli co może zrobić były Monthy Python, kiedy nie ograniczają żadni tchórzliwi producenci, radzę wytrwać do końca, pomimo niektórych scen wywołujących wyszczerz oczu ze względu na odwagę przekazu
Piraci z Karaibów 2: skrzynia umarlaka Gore'a Verbinskiego - dla mnie pełny ubaw, chociaż można spytać czy twórcy wiedzieli co konkretnie chcą pokazać, gdyż chwilami gubili się mieli bajkową wręcz inscenizacją i marynarską atmosferą
|
|
|
zoo w opolu
|
tydzień minął pod znakiem pracy, na początku mnóstwo roboty, potem stopniowo coraz mniej
pod koniec tygodnia zawitaliśmy do zoo w Opolu, skąd wywieźliśmy bardzo poztywyne wrażenia, takie powinno być zoo, niechaj od niego pozostaje biorą przykład
|
|
|
w pół drogi
|
w mieszkaniu już jest zrobiony tynk oraz wylewka, Kaziu już nie będzie marudził, gdyż wrócił na swoje włości, nie ma to tamto, w robocie się nie wymęczyłem, raptem miałem trzy dni roboty, wypłata nie była zła, ciekaw jestem, czy tam nie było jakiejś premii, skoczyliśmy do zoo z Myszą, zadziwiające jak dobre wrażenie może sprawiać ogród zoologiczny, w którym jest tak dużo improwizacji, bo nikt mi nie powie, że oni mają tak dużo kasy, bo to jest czyste kłamstwo, no i mnoży im się gadzinka
|
|
|
tydzień
|
tydzień minął dość spokojnie, niewiele się dzieje, magisterka nie rusza, rooty na mieszkaniu też niespecjalnie, może jutro coś drgnie, gdyż coś tam przebąkuje Kaziu, który akurat przyjechał i widział co tam jest na mieszkaniu, może coś drgnie, Mariusz miał kończyć okna, to mu się auto zepsuło, odniosłem wrażenie, że nad tym lokum ciąży jakieś fatum, naprawdę, jak ktoś coś chce zrobić, to coś się psuje, coś wyskakuje, w pracy spokój, i wolałbym aby tak pozostało
|
|
|
Aaron Spelling
|
23 czerwca w wieku 83 lat zmarł Aaron Spelling - jeden z najbardziej uznanych i najlepiej zarabiających producentów telewizyjnych w historii, współtwórca głośnych seriali "Dynastia" i, oczywiście, "Beverly Hills 90210", w którym jedną z głównych ról zagrała jego córka Tori Spelling.
Spelling, syn żydowskich emigrantów z Polski i Ukrainy, służył podczas II wojny światowej w amerykańskim lotnictwie. Był odznaczony amerykańskimi medalami wojennymi.
Był laureatem dwóch nagród Emmy. Pierwszą zdobył za zrealizowany w 1989 roku "Dzień pierwszy" opowiadający o Projekcie Manhattan, drugą za nakręcony cztery lata później film "A orkiestra grała dalej" traktujący o początkach epidemii AIDS w USA.
Do historii przeszedł jednak jako twórca bijących rekordy popularności a niejednokrotnie również czasu emisji, seriali. Był współtwórcą między innymi "Dynastii", "Melrose Place", "Beverly Hills 90210" oraz "Aniołków Charliego".
|
|
|
Henryk Lehnert
|
Henryk Lehnert, twórca kina, którego dzieła zdobyły 406 nagród podczas przeglądów i festiwali w Polsce oraz poza jej granicami, zmarł w czwartek w Oświęcimiu. Miał 72 lata.
Henryk Lehnert to dziś jedna z najciekawszych postaci amatorskiego i nieprofesjonalnego światka filmowego. Już jako nastolatek zainteresował się fotografią, w późniejszym czasie, gdy stateczny obraz przestał mu wystarczać zajął się filmem. Pan Henryk z wykształcenia był ślusarzem. Film był jego pasją , sposobem wyrazu życiowej filozofii z którą nieprzerwanie związany był od ponad 40 lat. Swego czasu był dobrym żeglarzem i zapalonym turystą, czego wyraz niejednokrotnie dawał w swoich filmach, pokazując piękno przyrody górskiej, radość wynikającą z obcowania z górami. Swój pierwszy film "Przygody myśliwego Walka" zrobił w 1962 roku, a pierwszym krytykiem była malutka wówczas córka pana Henia, Ewelina. Film doceniła nie tylko córka, bardzo dobrze przyjęty został również przez członków Polskiej Kroniki Filmowej, którzy potrafili docenić sprawny warsztat jeszcze niedoświadczonego przecież filmowca. W rok później w Zakładowym Domu Kultury przy Zakładach Chemicznych w Oświęcimiu został powołany do istnienia Amatorski Klub Filmowy" Chemik", którego początkowo członkiem, a później instruktorem został Henryk Lehnert. W międzyczasie ukończył dwa kursy instruktorów filmowych, seminarium filmowe w Katowicach połączone z odbyciem praktyki w Czołówce Filmowej, oraz kurs realizatorów filmu naukowo-technicznego. Z jego inicjatywy w 1985 roku ruszył, najpierw ogólnopolski a z czasem międzynarodowy, Festiwal Filmowy Kochać człowieka, który obecnie odbywa się co dwa lata w Oświęcimskim Centrum Kultury. Wymyślona przez niego i samodzielnie opracowana specyficzna technika filmowa, zwana zdjęciami rwanymi, pozwala na realizacje niezwykłych obrazów. Ten oryginalny wymysł Pana Henryka swego czasu włączony został przez Łódzką i Warszawską Filmówkę w program studiów, w archiwum obu uczelni znajdują się jego filmy zrealizowane tą techniką. Pan Henryk był zdobywcą wielu prestiżowych nagród za liczne ze swoich filmów. W roku 1997 został wpisany do Księgi Guinnessa z liczbą 258 zrealizowanych filmów i 218 zdobytych nagród. W roku 2004 figuruje w niej już z liczbą 365 filmów i 360 nagród ( w tym 123 międzynarodowych) a liczba i jednych i drugich z roku na roku wzrasta, gdyż Pan Henryk niezmiennie pozostaje wierny swojej pasji, a i tematów jakoś nigdy mu nie brakuje. W oświęcimskim AKF-ie pod okiem mistrza wzrastało kolejne pokolenie filmowców, a w klubie panowała świetna atmosfera. Pan Henryk nie miał skłonności do apodyktycznego narzucania swoich wizji i w ramach przyjętych zasad filmowania pozostawiał swoim podopiecznym wolną rękę, gdyż wiedział jak ważna jest radość płynąca ze spontanicznej zabawy w kino.
|
|
|
Alina Grabowska
|
W Monachium w wieku 71 lat zmarła wieloletnia dziennikarka "Wolnej Europy" Alina Grabowska.
Grabowska, która ukończyła uniwersytet w Łodzi, od 1971 r. pracowała w sekcji polskiej Rozgłośni Wolna Europa w Monachium. Swym charakterystycznym głosem komentowała głównie bieżące wydarzenia z PRL. Po 1989 r. wróciła do Polski. Po zamknięciu rozgłośni w 1994 r. była sekretarzem Stowarzyszenia Pracowników Sekcji Polskiej Radia "Wolna Europa".
"To śmierć niespodziewana, mimo jej ciężkiej choroby" - powiedział w czwartek PAP Stefan Bratkowski, honorowy prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i członek rady Stowarzyszenia Pracowników Sekcji Polskiej RWE.
"Była uosobieniem energii, pogody ducha; najbardziej będzie mi brakowało jej cudownego śmiechu, którym rozładowywała wszystkie problemy" - dodał Bratkowski, który znał Grabowską od 1960 r., gdy pracowała w łódzkiej prasie.
Podkreślił, że wyjazd Grabowskiej z kraju po 1968 roku wynikał z jej wyboru, i z pewnego przymusu. "Jej związek z Polską był jednak niesłychanie silny, o czym najlepiej świadczy, że gdy tylko można było, wróciła do kraju, w przeciwieństwie do tych, którzy się dobrze urządzili na Zachodzie" - powiedział Bratkowski.
Według niego, była ona jedną z najlepszych dziennikarek RWE.
|
|
|
Igor Śmiałowski 1917-2006
|
Zmarł Igor Śmiałowski, wybitny aktor teatralny i filmowy. 20 czerwca skończyłby 89 lat. O śmierci aktora poinformowały w piątek telewizyjne "Wiadomości".
Urodził się w 1917 r. w Moskwie. Później jego rodzina powróciła do Wilna, skąd pochodziła. Tam Śmiałowski studiował na Wydziale Sztuk Pięknych; w czasie wojny ukończył tajną szkołę aktorską - Studio Dramatyczne.
Debiutował jako aktor 2 października 1940 r. w wileńskim kabarecie "Ksantypa". Związany z oddziałem AK, musiał w 1945 r. uciekać z Wilna. Po II wojnie światowej występował w teatrach Białegostoku, Krakowa - Stary Teatr, Katowic, Łodzi i Warszawy, gdzie związał się z Teatrem Narodowym, w którym spędził 21 lat. Występował też w warszawskiej Komedii i Teatrze Polskim.
Widzowie kojarzą go przede wszystkim z rolami amantów i arystokratów. "Na wieki wieków amant" - żartował ze swego kolegi Andrzej Szczepkowski.
W połowie lat 90., jako siedemdziesięcioparolatek, rozstał się z teatrem. Powiedział wtedy: "Niektórzy aktorzy marzą o tym, by umrzeć na scenie. Ja nigdy takich marzeń nie miałem. Uważam, że zrezygnowałem w samą porę. Nagrałem się już dosyć".
Aktor wśród najważniejszych swych ról teatralnych wymieniał Villona w "Królu włóczęgów", rolę tytułową w "Mazepie", hrabiego Almavivę w "Weselu Figara" i cara w "Kordianie".
W filmie debiutował w 1947 r. w "Zakazanych piosenkach", gdzie zagrał gestapowca. Widzowie pamiętają go także z "Miasta nieujarzmionego" (1950 r.), "Młodości Chopina" (1951 r.), "Znachora" (1981 r.), a także "Stawki większej niż życie" (1968 r.) jako inżyniera Erwina Reila i "Kariery Nikodema Dyzmy" (1980 r.), gdzie zagrał hrabiego Roztockiego.
Po raz ostatni pojawił się na ekranach w 2000 r. jako hrabia Alfred Bizanc w ostatniej części serialu "Dom".
W 2004 r. Śmiałowski został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.
|
|
|
głos kibica Polska - Kolumbia 1:2
|
30 maja 2006, 18:00 - Chorzów
Polska 1-2 Kolumbia
Ireneusz Jeleń 90 - Elkin Murillo 19, Luis Enrique Martínez 63
Polska: Artur Boruc (46 Tomasz Kuszczak) - Marcin Baszczyński (85 Dariusz Dudka), Mariusz Jop, Jacek Bąk, Michał Żewłakow - Kamil Kosowski (46 Grzegorz Rasiak), Radosław Sobolewski (46 Arkadiusz Radomski), Mirosław Szymkowiak, Jacek Krzynówek - Maciej Żurawski (82 Paweł Brożek), Euzebiusz Smolarek (64 Ireneusz Jeleń).
Kolumbia: Luis Enrique Martínez - Pablo César Pachón Henao, Andrés Felipe Orozco, Álvaro Francisco Najéra Gil, Javier Arizala Caicedo (71 Óscar Passo) - Fredy Alejandro Guarín Vásquez (77 Steven Vélez), Fabián Vargas (67 Edwin Valencia), Luis Yanes, Jaime Castrillón (42 John Edwis Viáfara) - José Moreno Mora, Elkin Murillo (46 Jairo Patiño).
żółte kartki: Bąk, Radomski, Jeleń - Castrillón, Viáfara, Vargas.
sędziował: Zsolt Szabó (Węgry).
mecz słaby, nie wiem, czy Janas przedobrzył, czy po prostu Śląski faktycznie nie służy polskiej reprezentacji, w tym meczu nie było wielu rzeczy, była za to bramka tego stulecia jak na razie, Luis Martinez wybija piłkę spod swojej bramki, ta przelatuje większość boiska, kozłuje, Kuszczak źle oblicza lot piłki, cofa się, ucieka z rękami, żeby nie walnąć w poprzeczkę i akurat tam trafia piłka, no po prostu pech, jeśli tam wyglądać forma na 10 dni przed pierwszym meczem mundialu, to ja się aż boję tych mistrzostw, to będzie masakra
co mnie wnerwiło? kibice, nie, nie kibice tylko zwykłe kurwy, bo nie ma ich ulubieńców czyli Frankowskiego i Dudka, to zaraz nie jest ich reprezentacja, to po kiego chuja przyszli na ten stadion? szczytny na pewno ich nie ściągnął, powinni ich wspierać tak samo, a nawet mocniej, gdyż to jest im teraz potrzebne, bardziej niż bramki, zamiast ich dopingować, woleli wpsierać Kolumbijczyków okrzykami 'OLE!' przy każdym udanym podaniu, hańba i wstyd
to że reprezentacja zagrała słabo, nie oznacza, że kibice też muszą trzymać poziom, powinni się wznieść ponad to, czy tak trudno wesprzeć zawodnika? łatwiej krzyczeć gdzie jest Franek, gdzie jest Dudek, już ich wieszają na drzewach, mieliśmy w planach isć an ten mecz, i dobrze, że nie poszliśmy, dziwnie bym się czuł, sam przeciw 30 000 debili, to nie oni prowadzą kadrę, więc niech dadzą szansę tym, którzy zostali powołani
czy można jednak kogoś pochwalić? Szymkowiak jednak coś próbował, to po jego strzale padła bramka, odbił ją Martinez a dobił Jeleń (który się dobrze wprowadził, ale potem jakby koledzy o nim zapomnieli), Bąk by miał dobry występ, ale dał się głupio sprowokować i zarobił żółtą kartkę, tak bez sensu, chyba byłoby na tyle, bo reszta zagrała poniżej swojego zwykłęgo poziomu
Żurawski za dużo wracał, poza tym jakby bał się wziąć na siebie odrobinę odpowiedzialności, zaryzykować, Ebi był po jakimś zatruciu, ok, jakieś wytłumaczenie
Sobolewski coś faktycznie próbował, strzały z daleka i wyciąganie piłek spod nóg przeciwnika, Krzynek i Kosa jakby bez sił byli
Baszczu i Żewłak za mało wspierali atak, szkoda, że tak późno ruszyli, Jop jakiś przygaszony, Bąk za dużo machał rękami
Boruc przy bramce nie miał szans, gdyby się jednak rzucił, wyglądałoby to lepiej, niż ten jego przysiad, Kuszczak miał po prostu gigantycznego pecha, matematyk z niego żaden, i za to nie znalazł wsparcia u tej bandy debili, chcącej być kibicami
po przerwie pojawili się Rasiak (miał szansę, której się wystraszył), Radomski (w zasadzie mało widoczny, bał się nogę wyciągnąć czy co?), Jeleń (fajnie zaczął i nawet zdobył bramkę, ale nie ma wspracia u kolegów), Dudka (raz się niebezpiecznie zagapił) oraz Brożek (miał szansę na bramkę)
i to wszystko
serce boli, ale nadal wierzy
na zdjęciu Kuszczak
|
|
|
Królestwo niebieskie
|
Film zrobiony niemal jak Gladiator, jednak Orlando Bloom to nie Russell Crowe, nie udźwignął ciężaru. Że tak powiem, zbroja go przygniotła.
Poza tym nie jest to film poprawny politycznie, gdyż bardziej wojowniczy są chrześcijanie, nie muzułmanie. Chociaż może na tym miała polegać ta poprawność.
Postaci były dośc klarowne, jednak brakowało jakiegoś silniejszego uczucia względem nich, jak już się pojawiało, to oni zaraz ginęli. Śmieszny zabieg, gdyż główny bohater, Balian, grany przez Blooma, był zupełnie obojętny, ani zimny, ani gorący. Pojechać odkupić grzechy swoje oraz żony-samobójczyni, ale szybko o niej zapomniał w ramionach księżniczki.
Warte zapamiętania:
walka w lesie
obrona Jeruzalem
ocena: 7/10
|
|
|
sen mamy
|
siedzimy przy kolacji: jajecznica z 4 jaj, ale gęsich, czyli, ja wiem, jakieś 7 kurzych, może 6, ale jest tego spora porcja
mama stweirdza, że znowu się nażarła przed snem, zaś się jej będą śniły pierdoły
jakie zaś? pytamy z tatą
bo ostatnio to mi się śniło coś takiego:
podchodzę do łóżeczka i widzę trójkę małych dzieci, patrzę jak głupia
no trojaczki - mówię w tym śnie - sami chłopcy
ci po brzegach czarni...
my z tatą w śmiech, mi przyszedł na myśl Murzyn, tacie pewnie też, ale mamie chodziło po prostu o czarnowłosych chłopaków
... a w środku taki rudzielec, który to jednego złapie za nos, to drugiego za ucho, i tak szarpie ich co chwilę...
wtedy mama się budziła i myśli:
- trojaczki? Basia? niech będzie jedno a zdrowe
|
|
|
|
|
|