Blog: 397944 blogi  Forum: 162801 postów  Galeria: 92943 zdjęcia !  On-line: 851 osób

 COOLTURA

 SPORTY

 GALERIA

 BLOG

 GRY

 GRONET

 KOMÓRKI

 ŚCIĄGNIK

 E-MAIL

 MY DZIEWCZYNY
  |     |  Twój profil  |  Spis blogów  |  Kontakt  |  FAQ  |  Regulamin  |  Pomoc
archiwum 2004
luty
marzec
kwiecień
maj
czerwiec
lipiec
sierpień
wrzesień
październik
listopad
grudzień

 
archiwum 2005
styczeń
luty
marzec
kwiecień
maj
czerwiec
lipiec
sierpień

 
POCZTA
sisko@megapolis.  pl
www.wonderboys.b  log.onet.pl
 
poezja
...milosna
Z pozdrowieniami dla Was!
gayart
 
Blogi czytam.
gejowisko Grzechu
rapaz
gabrielo-pawlo
SOFIS
Młody - kolzam
Gejas
Amelia
TakiSeKtoś
 
moje Brzmienie
Franz Ferdinand
Archive
agressiva69
 

 
  3...2...1...Lostboy
   
Dodalem troszke linkow.
 
Sa to blogi ktore czytam, zdarza sie ze czytam inne, ale jesli dodam jakies do listy ulubionych to dodam i tutaj, Polecam szczegolnie muzyke, przesluchac mozna tam wiekszosc Kawalkow zespolu Archive(mojego ulubionego) a`propos muzyki sadzicie ze ci trzej gostkowie z O-zone to geje ? po obejrzeniu tego teledysku i wysluchaniu piosenki(dragonsteria din tey), doszedlem do wniosku ze chyba sa na 99%.
 
[komentarze]  (3) [22:27 28/05/04]
gdy to pisze...
 
...Jest sobota wieczor, to kolejny z cykli wieczorow w samotnosci, ludzie sie bawia a ja...ja nie ma z kim tej najopowiedniejszej osoby nie ma przy mnie - bedzie w czerwcu, ale poki co jestem sam.
Robi sie cieplej na ulice wybiegla ostanio masa starych znajomych, spotkalem Zosie ona: czesc ja: czesc, spotkalem Darka ja: czesc on: czesc przyklady mozna mnozyc - 9 lat znajomosci i na co to sie przelozylo na "czesc", znalem wiele osob z gimnazjum i co, i na nic mi sie to nie przydalo, czy po liceum bedzie to samo, czy bedziemy sie mijac na ulicach nie zauwazajac sie ? Czy warto nawet rozpoczynac nowe znajomosci skoro wiadomo ze i tak skazane sa na zapomnienie - tylko ze czasem tak jak dzis zal mi ze ich juz nie "znam".
Dlatego chce dzis napisac cos o kolezance - Klaudii, jest rok starsza, z poczatku odnosilem sie do niej z dystansem, pozniej w miare czasu, stalem sie jej jak to powiedziala: "najlepszym przyjacielem w szkole", na szczescie ma wielu przyjaciol poza szkola, wiec nie "klei" sie do mnie, ma nawet chlopaka, ba jest taka "samodzielna" ze przeprowadzila sie nawet na stancje, poki co zycze jej zeby przeszla 1 klase, ale faktycznie dziewczyna jest po przejsciach, rozbita rodzina, paczka przyjaciol ktorych pochowala, lacznie z chlopakiem, to odbilo pietno i moze dlatego jakos wyjatkowo dobrze sie z nia rozumiem ba pojawily sie nawet ploty ze krecimy ze soba (jak nie wiele potrzeba do niepotrzebych plotek) z tym ze ona i wogole takie kobiety jak ona obrzydzaja mnie, zreszta przytocze tu heteroseksualna definicje "przyjaciolki- osoba ktora ma cos to cos co powodoje ze nigdy nie pojdziesz z nia do lozka." w sumie ploty wyszly mi na dobre, nie mam juz etykietki pedala, a jedynie osoby dosc specyficznej.
 
[komentarze]  (2) [stworz. 13:28 23/05/04 
mod. 19:53 23/05/04]
Pewien piekny majowy poniedzialek.
 
W poniedzialek bylem gotowy wstac nawet o piatej zeby zdazyc i byc 1 autobusem u Lukasza, musialem jednak wyjsc z domu po ojcu zeby nie wzbudzac podejrzen ze nie ide dzis do szkoly, spoznielem sie i prawie by bus uciekl ale jakos sie udalo po krotkiej podrozy bylem juz pod Transportowcem. Zapukalem, wszedlem i jakos niepostrzezenie przeszlo do "czulosci", z krotka przerwa na sniadanko przy pani "top modelce" tak sie dla niej pechowo stalo ze zjadlem jej cala rezerwe platkow ze stolika, wzbudzajac usmiech na twarzy Lukaszka, pozniej w pokoju wrocilismy do "czulosc" przeplatanych gromkim smiechem, wybuchajacym po komentarzu badz powodowanym laskotaniem sie. Ale wszystko co mile szybko sie konczy, zabralismy sie za sprzatanie pokoju, szalelismy tam, sadzilem ze opisy na niektorych czynnosci na blogach to szalenstwo, my posunelismy sie do rownie ciekawych waryjactw, po godzinie 11 wymeldowani, pojachalismy do centrum na dworzec do przechowalni potem do lekarza z moim stluczonym paluchem a potem do 'Atmo'Sfery na Ice hockeya, nie udalo mi sie odegrac za niedziele, znowu przegralem.
Po rozrywkach zjedlismy pizze w piramidzie, ja zamowilem z tym czego nie jada Lukasz, Lukasz z tym czego ja nie jadam, ale generalnie bylo bardzo milo, szukalismy rybki Nemo bo siedzielismy visa -vi duzego akwarium, po obiedzie, bylo jeszcze tyle czasu ze mozna bylo spokojnie udac sie na Szyndzielnie co zreszta tez uczynilismy, spragnieni namietnosci, skuszeni chwila samotnosci w gondoli zdobylismy sie na rzeczy mogace zainteresowac niektorych turystow. Na schronisku byla totalna pustka, co oczywiscie bardzo mi odpowiadalo, oj, szalalo sie w pustych pomieszczeniach.
Zjechalismy potem kolejka (zgadnij czym sie zajmowalismy) wrocilismy na miasto w okolice dworca, nadchodzil juz czas odjazdu pociagu, rozwazalem zeby odprowadzic Lukaszka do Katowic jednak nie mialbym jak wrocic do Bielska a intercity bylo zbyt drogie jak dla mnie, tak wiec nawet nie spostrzeglem sie kiedy Lukasz mial juz odjezdzac, to ze go zas nie zobacze przez dluzszy czas dotarlo do mnie gdy stracilem go z widoku, sadzicie ze plakalem wracajac do domu, macie racje, moze nie ryczalem ale w autobusie poleciala pierwsza lza.
Lukasz kiedy ja Cie znowu zobacze ?
 
[komentarze]  (1) [stworz. 03:21 16/05/04 
mod. 03:27 16/05/04]
pewna majowa niedziela.
 
Tydzien temu w niedziele przyjechal do mnie Lukasz, przyjechal zaraz rano, wstalem punkt szosta przygotowalem sie i wsiadlem do buska, bylem grubo przed czasem, poszwedalem sie po okolicy, schodzilem po schodach i wtedy przyjechal pociag, wysial z ostatniego wagonu, zobaczylem go po 3 miesiacach byl jeszcze sliczniejszy niz w lutym, pocalunek na dzien dobry, to taka nasza "stala".
Szukalismy hotelu najpierw trafilismy do hotelu z fatalnej jakosci obsluga hotelowa, recepcjonistka byla suchsza niz Sachara, malo tego czuc bylo od niej jakas zlosc, szybko opuscilismy tamte skromne progi, trafilismy do miejca ktore pamietamy dobrze z okresu ferii. Tym razem pokoj dwu osobowy, po zakwaterowaniu w intymnej atmosferze doszlo miedzy nami do "czulosci", pozniej wrocilismy na miasto zjesc cos, padlo na Nalesnikarnie, (moja ulubiona potrawa) bylo smacaznie, no ale musialem wrocic jeszcze na obiadek do domu, pozniej poszlismy do kina na "miedzy slowami" nie wiem czemu nie moglem sie skupic na fabule, cos ciagle mnie rozpraszlo, bylo mi tak nie wygodnie ze sie strasznie rozpychalem moja reka wyladowala w kieszeni u Lukasza a z wrazenia az but mi spadl, spacerkiem przemiescilismy sie w strone domu, Lukaszek wrocil do hotelu ja mialem pozniej do Niego dolaczyc, nie udalo mi sie jednak tego dnia zalatwic u rodzinki przepustki na noc, efektem czego bylo ze zostalem w pokoju u Lukasza jedynie do dziesiatej, pozniej wrocilem, ale nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo. Dzieki temu Lukasz byl wypoczety w kolejny dzien.
 
[komentarze]  (0) [02:49 16/05/04]
unia, bury i moja milosc.
 
Weszlismy do UE , ciesze sie bo co mam niby robic lepszego, nie popieram EUfori, ale wiaze z unia jakies nadzieje, dogonimy kulturowo i cywilizacynie kraje z zachodu, wiadomo ze zajmie to wiele lat, Unia jest w pewnym sensie potencjalem i od nas zalezy w jakim stopniu wykorzystamy akcesje, zalezy to takze od inicjatyw spolecznych, samorzadow, dostalem sie do miejskiej rady mlodziezowej zobaczymy niedlugo jakie beda moje obowiazki i czy bede w stanie wyperswadowac z reszta rady wieksze sumy na miejskie szkolnictwo, i jak wogole to bedzie wygladac.
Sobota wieczor, siedze i stwierdzam ze kolejny dzien, moge zaliczyc go do udanych jedynie pod wzgledem konsumpcyjnym, szystko inne zawodzi albo zupelnie brakuje, wypad rodzinny zakonczyl sie "chujnia". Staremu po czterech piwach odwala, "cudownie" jest jechac autem i patrzec jak kierowcy patrza sie na nas a wlasciwie sluchaja tych wulgaryzmow. Pisalem juz ze jedyne wyjscie jakie widze zeby w tej mojej rodzinie sie poprawilo to rozwod ?
Lukaszek jest teoretycznie blizej mnie teraz przebywa w Pulawach w celach "sluzbowych" jak mozna to tajemniczo okreslic, mi sie rzecz jasna teskni za nim, w dodatku nie wiem czy przyjedzie w maju czy bedziemy musieli czekac ze spotkaniem az do lipca, bylbym w siodmym niebie gdyby udalo sie nam zobaczyc juz niedlugo.
Chcialbym z nim zamieszkac pod jednym dachem, moc wracac do niego po pracy, odpoczywac w jego obecnosci, ba wszystko robic w jego obecnosci, chce byc z nim, ale ile czasu bedzie musialo uplynac do tego czasu, gdy nic nas juz nie rozdzieli.
 
[komentarze]  (3) [22:46 01/05/04]
 
   
kontakt | firma | regulamin | polityka prywatności | pomoc