|
Jest mi ciężko, bo dziś pożegnałem swojego przyjaciela, psa Empira. To stało się tak nagłe. Wczoraj miał wylew i został dowieziony do kliniki. Dziś stwiedzono raka wątroby i jej duże zniszczenie. Ja wraz z rodzicami wyraziliśmy zgodę na przedłużenie narkozy......Jestem w stanie totalnej rozpaczy. Lewo piszę te słowa. Trudno mi się pogodzić z tym, że już go nie zobaczę i zostanie skremowany... Ledwo tłumię w sobie żal, że nie wzieliśmy ciała Empira i go nie pochowamy. Jest mi strasznie źle, ale wierzę, że postępowanie rodziców jest racjonalne. Pies nie będzie już cierpiał. Na raka chorował do dawna. Miał już 3 operacje usuwania guzów. Ostatnia widocznie naruszyła jego odbytnicę i tam się przerzuty dostały atakują przewód pokarmowy i wątrobę. Do końca był żywym i mocnym psem. Można powiedzieć, że był chuliganem w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Miał silny charakter co było widać i słychać. Doprawdy trduno mi jest się pogodzić z tym, że go już nie ma. Był silny jak na spaniela. Może nawet wydawał się gruby. Ale miał silne serce i kondycje. Przez to bez szwanku przechodził kolejne kolejne operacje. Ostatnią operację w swoim 13letnim psim życiu też przeszedł bez szwanku. Tylko, że byłby skazany już tylko na cierpenie i dochodził swych ostatnich chwil przewdopodobnie pod kroplówkę. Poznałem go bardzo dobrze i wiem, że tego był nie zniósł! Boże, jakie piekielne jest uczucie tej straty..........Zaraz rodzice znaleźli stare jego zdjęcia jak był młody. Patrząc na nie prawie go nie poznałem, jaki był w rok po swoich narodzinach. Teraz miałem je pokazac swojej dziewczynie, ale nie moge tego zrobić. Jeszcze nie doszedłem do siebie. Czas szoku trwający od wczoraj już minął, teraz jak już wspomniałem jestem w przypływach coraz większej rozpaczy...Ale wiem, że prędzej czy później będę musiał się pogodzić z myślą, że Empirka już nie ma. Narazie jest to niemożliwe.....;((((( Muszę znaleść wszyskie jego zdjęcia. Empir, KOCHAM CIEBIE gdziekolwiek teraz jesteś!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
|