Blog: 398016 blogów  Forum: 162807 postów  Galeria: 92934 zdjęcia !  On-line: --

 COOLTURA

 SPORTY

 GALERIA

 BLOG

 GRY

 GRONET

 KOMÓRKI

 ŚCIĄGNIK

 E-MAIL
  |     |  Twój profil  |  Spis blogów  |  Kontakt  |  FAQ  |  Regulamin  |  Pomoc
BLOG: Podzielona dusza (:
    nast >>
ognisko
Nikt tu nie zagląda. Tym lepiej. Będę mogła opisać swoje uczucia tak, jak je czuję, bez zbędnego owijania w bawełnę.
Paznokcie mi schną, a oczy zamykają. Na wspomnienie pewnych chwil chce mi się płakać. Wiem, że nie wyglądam na uczuciową płaczkę i tym podobne, ale niektóre sytuacje są silniejsze ode mnie. Dreszcz wstrętu i obrzydzenia będzie mi jeszcze długo towarzyszył.
Wczoraj było ognisko u Szymona w Bukownie. Teoretycznie miało być o siedemnastej trzydzieści, jednak nie wiem dokładnie o której godzinie je rozpalono. Na miejsce przywiózł mnie Krzysiu, za co mu wielkie dzięki. Przybyli po nas kolejno Stochel i Madzia. Później gospodarz, kiedy wszyscy zapowiedzeni goście przybyli, rozpalił z Dudkiem ognisko.
Szymek ma bilard w domu, więc naszą pierwszą rozrywką były rozgrywki rozgrywane parami. Na początku ja i Krzyś vs. Dudek i Szymon, potem ja grałam z Dudkiem. Kto wygrał nie trzeba wspominać :) Cała ta sytuacja była fajna i integracyjna, jednak mało istotna. Potem dołączyły jeszcze do nas 3 dziewczyny, których nie znam (Madzia!&#8221;Przy ognisku jest zbyt tłoczno&#8221; - analogia do zmierzchu <haha>). Nie zabawiły długo.
Nie piliśmy dużo. Na dziewięć osób było sześć piw, wino, ćwiartka wiśniówki i szampan, którego wypiły dwie laski. Jedna nic nie piła, więc na 5 osób był cały asortyment. Ja tam wypiłam kubek wina i łyka wiśniówki. Wcześniej jednak wraz z Madzią usmażyłyśmy se kiełbaski. To była moja najlepsza kiełbaska &#8211; nieprzypalona, niesurowa i chrupiąca. Miodzio. Kiedy sytuacja się wyklarowała poszłyśmy siąść przy ognisku. Reszta towarzystwa zebrała się koło dziesiątej, więc byliśmy w elitarną piątkę: Ja, Madzia, Dudek, Szymon i Stochel. Przy ognisku sobie siedzieliśmy, jedliśmy piotrkowe spaghetti, piliśmy piwo i gadaliśmy. Szymon, płonący chłopak, siedział cały czas bez koszulki, kiedy ja marzłam, Madzia miała madejową &#8222;letką bombę&#8221;, Stochel się upił, a reszta wypiła może z dwa piwa. Ja tam siedziałam całkiem na luzie i kulturce w pełni świadoma tego, co się dzieje. W końcu doszliśmy do wniosku, że można wejść do domu. Rozłożyliśmy łózka, chłopaki poszli grac w bilard, a ja Magda i Stochel oglądaliśmy film (należy dodać, ze całą piątką spaliśmy w remontowanym domu Szymona). Starałam się uśpić Madzię, Piotrek na początku robił problemy &#8211; kładł się koło Madzi wzniecając jej furię, zasłaniał nam ekran, na którym leciał film i ogólnie zachowywał się dziwnie. Wcześniej, przy ognisku, był miły, częstował jedzeniem był naturalny, nie udawał, nie zabiegał o nasze względy i sympatię.
Całego Blade'a oczy mi się zamykały. Film był o wampirach, ale złych. Blade był pół wampirem i zabijał wampiry, które się panoszyły. Sceny wali były najgorsze. Nie dlatego, że były brutalne, krwiste, czy coś, tylko dlatego, że były nudne. Oczy mi się kleiły wtedy strasznie. W połowie dołączył Szymon i Dudek. Siedziała pod ścianą, ale kiedy zasnęła Madzia udało mi się uwolnić kolana od jej łowy. Było mi potwornie zimno. Włączyliśmy drugi film &#8211; Blade II. Śmiałam się, bo Szymon nie obejrzał ani jednej części, a jest ich trzy, w całości, bo są takie usypiające. Coś akurat wiedziałam na ten temat ;P Zmarznięta wcisnęłam się na łóżko 2 pomiędzy chłopaków. Uśmiechałam się do siebie, bo stwierdziłam, że Szymon powinien być wilkołakiem , bo grzał, jak wściekły. S chowałam się koło niego i usnęłam na początku filmu, a dokładniej &#8211; zasnęli wszyscy. Na oko było koło pierwszej, koło trzeciej Szymek kazał wyłączyć lapka po to, żeby go włączyć za pół godziny. W tym czasie poszedł wepchać się do Magdy na jednoosobowe łóżko, bo Dudek zachachmęcił koc i zmarzł. Ja oczywiście posmutniałam, bo mój kaloryfer ode mnie uciekał. Stochel też wstał i zaczął się gramolić na nasze łóżko. Siadł se w poprzek i nie zasłaniał nikomu, potem zaczął się do mnie przysuwać. W połowie filmu zasnęłam i obudziłam się pod koniec. Wtedy się zaczęło. Stochel zaczął mnie perfidnie, bezczelnie i ohydnie...
[komentarze]  (0) [07:11 27/05/09]
 
dawniej, dawniej
Nie chcę nic mówić, ale pogderam trochę... Jutro szkoła, a ja w panice zaczęłam czytać Lalkę. Co mi z tego, skoro w moim podłym humorze ciągnie mnie wciąż po komputera, żeby oglądać i pogrążać się dalej.
W trzecim rozdziale Lalki powróciła do mnie podobna refleksja, co wówczas, kiedy czytałam Sagę o Ludziach Lodu. Chciałabym się urodzić z dwieście lat temu. Wiem, że to próżne, ale zawsze marzyłam, żeby chodzić w pięknych sukniach, jak w tamtych czasach. Ale myślę, że to nie tylko dlatego. Wtedy dziewczęta były skromniejsze, mniej im było wolno. Czasami mam takie masochistyczne myśli o chodzeniu w ciasnym gorsecie, coniedzielnych spacerach do kościoła, prostej, przymusowej postawy i ogólnej pracy. Całkiem też inaczej patrzono na sprawy związane z seksem. Myślę, że takie myśli rodzą się przez mój brak obowiązków. Przez ich brak czuję się mało potrzebna, co pewnie rodzi ten mój wisielczy humor.
Jednak w drugiej strony, chciałabym być grzeszną kobietą (chociaż w niedosłownym tego słowa znaczeniu, dla ówczesnych czasów). Chodzić z mocno wyciętym dekoltem w fioletowej sukni. Do tego, jak zwykle, czarne długie włosy niepokornie rozrzucone po ramionach, płonące, zielone oczy w czarnej oprawie.
Chyba od następnego wpisu zacznę pisać średniowieczne opowiadania, zobaczymy jak mi to pójdzie.

Widzę, że trochę podreperowałam sobie humor myślą, że zacznę coś robić. Jednak wciąż nie ulega zmianie obecność sześciu sprawdzianów w nadchodzącym tygodniu, przeczytanie trzech lektur, o których już wspomniałam, a także posiadanie Podstaw Rysunku Architektonicznego, z których muszę ćwiczyćć :D
[komentarze]  (3) [17:28 01/03/09]
 
czy Ty człowiek jesteś
Jeśli chcesz to Ci opowiem
Jak się w boga pobawiłem
Otóż szliśmy lasem
Ja tego człowieka prowadziłem
On kluczył, milczał, po trzykroć upadał
Znał me zamiary, jednak zawsze wstawał
Jeśli chcesz to Ci opowiem
Jak Go nad dołem pochyliłem
Jeśli chcesz to ci opowiem
Jak Mu w potylice ...
Jak to wpierw postaliśmy obaj chwile
A chwile później to już Go zabiłem.
A taki był piękny
I takie mądre miał oczy
Potem to już te oczy zgasiłem
A On w dół się stoczył
Tył Jego głowy wybrałem, tych Jego oczu się bałem
A teraz echo w tym lesie szydzi
Ze ziemia nosić mnie się wstydzi
Powiedz, ja człowiek jestem
Powiedz, czy ja człowiek jestem?

Co jest, co się dzieje? NIC się nie dzieje! Ferie do dupska, zastanawiam się, kiedy się wezmę do nauki. Wróciło Sto tysięcy... i jakoś tak mi dziwnie. Tyle do roboty, gdzie chęci? Mam ochotę na ostrą akcję, może nawet na... fazęę :D
Czarodziejka.. jest juz w pełnym zaawansowaniu, 14 odcinków co ściągnięcia, do pełnej dwusetki, sama oglądam dopiero 145. Jestem zauroczona i w siódmym niebie, gdyby tylko ferie trwały dłużej..
Tak mi się dziś marzyło o tych beztroskich, ciepłych wakacjach, i w ogóle lecie z przeszłości... Poskakać po drzewach, pobiegać za piłką, bawić się w chowanego. Chociaż lato. Ciepłoo. ! a mnie zimno, czuję się, jakbym mieszkałą w kostnicy, łeee.
[komentarze]  (1) [stworz. 21:56 22/02/09 
mod. 22:11 22/02/09]
 
kukuryku
Wiem, wiem nie pisałam długo. I jeszcze ten głupi tytuł :P
Dziś ulotki i zakupy. No i kurnik - kalmbury oczywiście ;)) dużo nowych znajomości.
Szkoła? Ferie mam, dziś już drugi dzień tych ferii mam i dobrze. Muszte tyle zrobić (przepisać lekcje, odrobić lekcje, powtórzyć kilka przedmiotów...) - nauczyć się (matma, polski, fizyka, geografia, etc...), przecztać (Lalka, Mendel gdański, Kamizelka, dokończyć Pana Tadeusza), no i jeszcze odpocząć, ale kiedy? Chyba śpiąc...
W czwartek tłusty czwartek - już od jutra zabieramy się z mamą do pieczenia pączkówm z bitą śmietaną faworków i oponek :D ale będzie wyżeraa :))
Ściągam Czarodziejki, czwartą serię zaczęłam oglądać (ostatnie 6, czy 7 odcinków niestety bez lektora :( ), więc została mi piąta, ostatnia, seria do ściągnięcia. Ale to nic - są jeszcze filmy pełnometrażowe, odcinki specjalne, no i manga do czytania ;))
Strasznie spodobała mi sie jedna postać (nie główna bohaterka), mianowicie czarodziejka z Urana. Nie będę sie tu głupio rozzpisywała na jej temat, bo to nie jest blog jej poświęcony;)
Kończę, będę teraz pisała rzadziej, bo nic sie konkretnego nie dzieje ;))

No i przed chwilą jakiś taki smutek..Chce latoo !
[komentarze]  (1) [20:38 17/02/09]
 
czar prysnął
Znowu zimno. I to smutne uczucie.
Przeszedł dreszcz. Jestem już taka stara, że nie powinnam tak reagować. Powinnam rozumieć, ale nie chce. Może dlatego, że nie chcę się dzielić? Policzki pieką, przynajmniej łzy nie płyną. Zimno, dlatego, że nie chcę słyszeć. Gdybym chciała, albo gdybym musiała, znowu wysiliłabym się na durny komentarz, którego i tak nikt nie będzie egzekwował.
Nawet wykrzyknienia-
Nawet prośby
Nawet błagalne.

Nie ingeruję, bo chcę rozumieć. W końcu tu chodzi o szczęście. Lecz balsamowe morze buduje mur nie do pokonania. Tym lepiej dla mnie, nie mam wpływu na miłość, gusta i przywiązania.
Już mi lepiej.


Oglądam szybciej, niż odcinki się ściągają. Zwłaszcza, że dziesięć muszę ściągać na RS. Druga seria w całości. Dalsze już trochę lepiej, chodź nie zadowala mnie to do końca;P znalazłam prześliczną i prześwietną tapetę, do której będę się modliła co dzień:) jak ją ujrzałam od razu serce zaczęło mi szybciej bić (*)
Weekend minie pod znakiem nauki, zdenerwowania i zmęczenia. Trzeba się przygotować na to i owo oraz przypomnieć to, co się niestety pozapominało lub nie douczyło. Strasznie mi się nie chce, ale cóż począć.
Na ten przykład dziś w szkole zamiast się uczyć do kartkówki z chemii czytałam Sagę o Czarnoksiężniku czwartą część. Już nie wiem, co mnie bardziej podnieca &#8211; czytanie Sagi, czy oglądanie Czarodziejki z Księżyca?:) Zabawne:)
Czy ja naprawdę muszę czekać miesiąc, aż wyjdzie kolejny tom? :(



* - link do tapety;> : http://www.tinyurl.pl/?XYQgBpkV
[komentarze]  (3) [stworz. 23:37 06/02/09 
mod. 20:14 17/02/09]
 
tak trudno być... człowiekiem !
ja tu już więcej nic nie napiszę. pisanie takich głupot jest głupie. i bez sensu. i pałakać mi się chce.
i szkoła jest beznadziejna. tyle różnych powodów, aby dać sobie siana.


i ide spać.
idę spać..
zdychać, tylko to mi się należy od życia. nawet nie tak godnie jak zwierzę .

myśląc o miom zepsuciu i jałowości uczuć. o smętności i ponurości moich myśli. O braku potrzeby istnienia ?

po co? na co? komu?
poproszę o formata, chodź pewnie nie pomorze...
[komentarze]  (6) [21:48 02/02/09]
 
bielmo
Pozakupowałam dziś. Kupiłam sobie płaszcz, dziś w kinie się okazało, że Magda ma taki sam ;o, polara, jakąś bluzkę, torbę na laptopa, w której jak znam życie będę nosiła książki. Stara mi się urwała, jak szłam wczoraj ze szkoły. Jestem zadowolona trochę, bo kupiłam co chciałam, chodź naprawdę żałuję, że nie pojechałam do Krakowa po tą książkę.
Po zakupach poszłam z Szymonem, który dzielnie mi doradzał co kupić :), do Gwarka na bilard - tam czekaliśmy na Stochla i Łukasza. Pograliśmy dwie godziny, zjedliśmy frytki i poszłam do domu. Oni poszli do Łukasza "naumieć się" na informatykę na poniedziałek. Jednak skończyło się dzwonieniem do mnie i błaganiem mnie, żebym poszła z nimi do kina. Na Madagaskar 2. Maiłam iść z Magdą na Zmierzch, więc im mówię, ze odpada. Ale przekonali mnie, żebym szła na oba. Dogadałam się jednak z Magdą, że pójdziemy na jeden i tak zostało.

Uśmiałam się niemało na filmie. Był w sam raz, no co tu dużo mówić. Chłopcy wzięli jeszcze Ewelinę i Agę - ta ekipa powinna spotykać się częściej! Tak sądzę :D było bardzo fajnie:) Odprowadziliśmy Magdę i sami nie wiedząc gdzie, poszliśmy. W końcu znów wylądowaliśmy w Gwarku, lecz tam był bilard zamknięty... Poszliśmy do Odlotu. Po drodze wytarzali mnie i dziewczyny w śniegu.
Gdy dotarliśmy do tego podłego miejsca, zwanego Odlotem, przywitały nas krzesła z wyciągniętą gąbką na wierzch. Kilka kroków dalej napotkaliśmy stół bilardowy i wszyscy uśmiechnięci ucieszyliśmy się, że gra będzie lepsza jak w Gwarku. Czekało nas jednak rozczarowanie. Chłopcy kupili godzinę grania praktycznie w ciemno, ale cóż zrobić. W komplecie brakowało jednej bili, nie było kredy, przez co kij zjeżdżał z bil. Nawet Szymon, który narzekał na warunki w Gwarku, stwierdził, że tu jest gorzej. Ponadto podłoga była krzywo umyta, blaty grube, szklane (co akurat ładnie wygląda), jednak wiele kawałków w nich brakowało i niewiele dzieliło mnie od przecięcia sobie ręki... po prostu koszmar, co tu dużo mówić.

Teraz, jak już wróciłam, piszę tą relację i oczy mi się zamykają. Ponadto jestem głodna, ale nie chce mi się szykować nic do jedzenia.

No i jest studniówka w czwartym LO. Magda mi napisała, że Sylwester jest z jakąś dziewczyną, której nie zna, tak samo jak Rombek. Z kim ten ostatni jest to wiem, ale z Sarą byłyśmy ciekawe, z kim ten pierwszy przybędzie, skoro na próbach tańczył z Salmą Hayek. Pewnie się tego nie dowiemy; ewentualnie Sara się tego dowie od Marleny, bo ma w klasie całą elitę małopolski, która zna każdą ploteczkę na każduńki temat.
[komentarze]  (4) [22:31 31/01/09]
 
lśnienie
jestem człowiekiem.
nie mam pomysłu co by tu umieśić... Mam jedną, wielko pustkę w ciężkiej głowie. Chce mi się jeść i spać. Chcę jechać do krakowa, ale kuźwa nie mam z kim! Liczyłam na zakup nowego płaszcza. A jeszcze bardziej liczyłam na kupno książki "Podstawy rysunku architektonicznego".
Wczoraj spotkałam się z Adrianem. Mieszka obecnie w Anglii i przyjechał do Polski, bo ma wolne. Postanowiliśmy się spotkać. Kiedy zadzwonił do mnie i zapytał, gdzie ma podjechać sparaliżowało mnie... Starszy chłopak, auto... Od razu mi się skojarzył Garry i jego pomysł seksu w samochodzie... Pierwsze to napisałam do Marty co mam zrobić... Potem do Kamionki. Marta mi powiedziała, żebym mu kazała zostawić uto na parkingu i iść w wybrane miejsce na piechotę. Tak też zrobiłam. Byłam bardzo zadowolona rady Marty. Miedziana natomiast mi zabroniła robić z nim czegokolwiek ^^ jakbym była głupia i sama o tym nie wiedziała:P ale każda rada jest dobra, bo w różnych okolicznościach można zapomnieć o tej małej podstawie.
Poszłam dziś na wasky z chemii. PAtrzyłam jak nasza drużyna przegrywa i jak ksiądz obdarł sobie kolano (szkoda mi go). Potem z WOSu do gwarka na bilard z Szymkiem, Gosią i Łukaszem.

Nie mam się o czym rozpisywać TU.
Śpię na siedząco .
[komentarze]  (2) [23:26 30/01/09]
 
dziwna kraina zwana wyobraźnią
Ja to nie wiem, co się w ogóle dzieje.. Sny. Bardzo dziwne. Te stare są opisane niżej. Jeden z tych najbardziej dziwnych, specyficznych opiszę dziś.
Nie ukrywam, że był to koszmar. Śniło mi się, że Sara umarła w połogu. Byłam przy niej, jak rodziła. W szatni 3a (znowu!!), gdzie okna były zakryte szmatami panował półmrok, a wokół kręcili się ludzie, których nie pamiętam z twarzy. W ogóle nie pamiętam żebym ich znała. Gdy Sara urodziła dziecko, którego nie widziałam, i którego nie znam płci, wiem, że za moim poleceniem (?), drogi rodne obłożono/wysmarowano/oprószono jej wapnem (spoiwo używane do cementu). To był sen, ale na jawie wyobrażałam sobie jak to boli... Potem, choć nie pamiętam tego fragmentu, podałam jej jakieś leki, po których umarła. Jak ją wywozili z szatni, to płakałam. Przytulałam się do ciepłego płótna w okolicach jej twarzy, a ona mówiła, że kocha mnie i Martę. Płakałam naprawdę, bo się przebudzałam i czułam wilgoć swoich oczu.
Takie to smutne, że wciąż o tym myślę. Pewnie to była kara za to, że się na Sarę wkurzyłam w piątek, chodź nie pamiętam za co <myśli>.

- uczestniczyć w nieszczęśliwym porodzie: ból i smutek;
- trup, nieboszczyk - symbol spraw już załatwionych, które jednak nie przyniosły ci odpowiedzi na wszystkie nurtujące cię pytania. Może symbolizować błędy, winy, porażki z przeszłości, które próbujemy ukryć. Trup może oznaczać wygasłe uczucie, namiętność. Czasami wyraża się w nim podświadome pragnienie śmierci osoby, przez którą mamy problemy.
[komentarze]  (3) [stworz. 21:46 24/01/09 
mod. 22:02 24/01/09]
 
sen...
Jaki miałam dzisiaj ciekawy sen! Śniło mi się, że znowu byłam w szatni(a to coś znaczy, jak gotycyzm w romantyźmie). I tam był Rombek. No nie pamiętam co się działo dokładnie, ale wiem, że chciałam z Nim porozmawiać. Ale targały mną sprzeczne uczucia. Wkrótce przyszedł Popiołek, żeby wziąć "Mateusza" na olimpiadę historyczną (nie wiem czemu cudzysłów, przecież tak ma na imię. Może dlatego że Popiołek tak do Niego powiedział?), małe déj&#224; vu w związku z tym, co się naprawdę wydarzyło. No i Rombek stanął w drzwiach szatni. No i wydarzyło się coś takiego, że na jawie wróciło mi wspomnienie, w którym Popiołek mówi, że ma wiele ukrytych talentów; grał dobrze, i nadal to robi, w pingponga, grał w trzecioligowym klubie piłki nożnej etc. No i pojedynkowałam się z panem hist(e)orykiem. Jakoś się złożyło, że się pojedynkowaliśmy. Dziwnie to brzmi, jak z odległych czasów historycznych, ale tak było; no i jakby nie było spoglądałam na Rombka, który stał w szatni numer 2, jak bramka w Idź Na Całość;D, i nawet spoglądał. Zwieńczeniem naszej bitwy było pokazowe tango, w pewnych chwilach myślałam, że tańczyłam z kimś innym, sama nie wiem z kim...
Do brutalnej rzeczywistości przywołał mnie budzik. Musiałam bardzo głęboko spać, bo Trycjator zaczął już krzyczeć.
---

Oj Tiril, Tiril. Tyle cienia będzie w Twoim świecie. Tylko Twoja Stwórczyni mogła stworzyć taką piękną miłość. Taką czystą, delikatną i malowniczą. Dlatego właśnie przypomniał mi się temat z polskiego Dziady cz. IV - romantyczne studium miłości, czy jakoś tak, ale teraz nie ma to wielkiego znaczenia. Znaczenie ma temat tego tematu, przecież pierwsze trzy, bo dopiero tyle do tej pory dorwałam, części pokazują, jak nastolatka, może przemieszczona w czasie o 300 lat, w miom wieku okrywa dorosłość, nie tą zmysłową, uczy się życia, budzą się w niej uczucia i uczy się je rozróżniać. Na pewnym forum jakiś użytkownik stwierdził, że wracając po latach do lektur Margit Sandemo, że nie robią już na nim wrażenia; uważa je za dobrą fantastykę. Ale to nie chodzi teraz o fantastykę. Chodzi o niepojęte piękno ubrane w słowa, chodź jak twierdzą romatycy, niedoskonałe słowa brukają to, co jest piękne i wyjątkowe[mowa o poezji, ale poezja to przecież uczucia, prawda?]; mimo to Mojej Autorce udaje się w piękny sposób opisać nie tyle co miłość zmysłową, ona tu teraz nie ma znaczenia, co poszczególne relacje pomiędzy osobami darzącymi się miłością.
"Móri i Tiril pasują do siebie. Oboje są tacy czyści... (...)Głowę dam, że oboje są wciąż nietknięci!"

Czasem zastanawiam się, czemu się wpędzam w tę bezdenną otchłań? Przecież karmiąc się ideałami pięknej miłości zatracam siebie w rzeczywistości, przez co jeszcze bardziej szukam wymysłu wyobraźni, który i tak skończy sie fiaskiem. Ehh.
[komentarze]  (11) [stworz. 15:52 20/01/09 
mod. 20:55 24/01/09]
 
w świecie fantazji.
Sagi mnie trzymają w świecie rzeczywistym jako zasłona do świata baśni, wyobraźni. Teraz dorwałam Sagę o czarnoksiężniku; Móri. Taki pociągający ideał, ciemne oczy połyskujące w ciemności, pociągający uśmiech, brązowe loki. Osiemnastowieczny bohater zrodzony w wyobraźni dwudziestowiecznej pisarki z Norwegii. Jest porywająca w tym, co robi, tak przyjemnie czytać tą fikcję literacką. Przeżywać wraz z Sol wędrówkę wśród Dotkniętych, czytać o zmaganiach Tengela ze Złym dziedzictwem, przeżywać wzruszającą historię Cecylii i ze wstydem obserwować jej zachowanie u boku Aleksandra. Czytać o rozdarciu Tiril pomiędzy pociągającym czarnoksiężnikiem Mórim, a byłym narzeczonym Carli - Erlingiem, uciekać wraz z nią przed oprawcami, których zwierzchnik nie jest znany żadnemu z bohaterów. Zagłębianie się w fabułę pozwala zapomnieć o rzeczywistości i zmartwieniach. Boskie chwile spokoju. Martwisz się tylko o bohaterów. Nie myślisz o tym, co si,e w danej chwili dzieje. Szukasz siebie, utożsamiasz się z bohaterami, z ich uczuciami. Potem płaczesz w poduszkę, że nie dane Ci będzie przeżyć taką miłoąś jak Dag i Liv, czy Tengel i Silje. Napotkać Księcia Czarnych Sal, doznać miłości Lucyfera.
Tak wiem, wiem, takie to przyduszające, monotonne iw ogóle bez ładu i składu. Ale jestem jako Aslan &#8211; nieoswojony człowiek i tylko ja wiem co w głębi mnie siedzi, co postąpię. Chcę być zagadką i tajemnicą :)
"A potem w nocy każdy z nich
o locie na balonie śni
bo tylko we śnie każdy chce
odlecieć gdzieś polecieć gdzieś
odlecieć gdzieś polecieć gdzieś..."
Republika

[komentarze]  (4) [20:05 18/01/09]
 
dekolt !
Ano nie pisałam ze trzy dni. Trzeba to odrobić. We środę wystawiali szanowni profesorzy ocenki z polskiego i z historii. Na polskim dowiedziałam się, że dostaję dobry. Babka stwierdziła, że pracuję na piątkę, ale ja tego nie widzę. Nie potrafię tłumaczyć i analizować dramatu jak przeciętnego, norwidowskiego wiersza. Ale kobita mnie bardzo lubi, ja ją też, więc nic nie stoi na przeszkodzie dalszej współpracy. Może trochę za często stosuje swoje dygresje, do których ma tendencje, a potem z Sarą nie wiemy co do czego. Potem historia. Konik Rombka, hehe. Na historii bałyśmy się z Sarą jak pierwszaki co najmniej. Bo Tych co mieli niepewne oceny, jak w naszym przypadku, dopytywał; chyba wyczuł, że nie umiemy, bo nie pytał. Pamiętliwy jest, bo wciąż pamięta 'wała' z pierwszej klasy. Piszemy sprawdzian i miałam książkę na kolanach. Ten podchodzi i mówi, że ślepy jesteś i nikt go nie zrobi... [tu urwał, a ja dokończyłam] ... wała... Cisza jak w Stepach Akermańskich, a ten się uśmiechnął. I teraz przy każdej nadarzającej się okazji 'wypomina' mi ten występek. Obie z Sarą mamy pięć, więc jest to powód do sukcesu. Należy zwrócić uwagę, że to moja pierwsza w całej karierze piątka z historii na semestr, a druga w ogóle na okres z tego jakże obszernego przedmiotu pod względem dat.

Cóż sie jeszcze działo, ale to stare, z poniedziałku. Wchodzimy z Sarą do biblioteki i [kam]Szotek mówi do mnie per Diana, nie pamiętam już w jakich okolicznościach, ja z oburzeniem stwierdzam, że nie jestem diana i jak pan profesor może mi tak mówić. No to on odparł, że tak jest na stornie naszego czwartego liceum; po powrocie do domu to sprawdziłam, okazało się to prawdą. Próbowałam dojechać Babkę, Słonka i nawet Grzesia, ale ten ostatni stwierdził, że to 'zasługa' jego brata. I nikt jeszcze tego do TERAZ nie zmienił! Karygodne!

Dziś natomiast był pełen oczekiwania strach. Strach przed Wos-em. A to dlaczego? Moją aspiracją było pięć, a miałam czwórkę ze sprawdzianu i na tym koniec moich ocen. Wzięłam nawet prasówki od Sary i mama mi je wszystkie starannie od kserowała, a ja je trzy dni wklejałam (dlatego nie miałam czasu pisać!); w ostateczności włożyłam do szkoły bluzkę z dekoltem i z podniesioną głową, i wypchanym zeszytem, poszłam na lekcję. Pan mnie uprzejmie zapytał o relacje rosyjsko-ukraińskie i co z Polską w związku z tym. Powiedziałam dwa zdania, resztę dopowiedział Szymon i Krzysiu i dostałam tą wymarzoną piątkę. I tak teraz reasumując moja średnia semestralna wynosi 4.43. Jest najwyższą chyba w całej mojej karierze w dżimnazjum i liceum; czy w podstawówce miałam wyższą trudno stwierdzić, bo to było milion lat temu:)

Objawiło się moje siercotwo. Przymierzając się do obejrzenia "Opowieści z Narnii Książę Kaspian" zrobiłam sobie zajebiście duży kubek herbaty, mama skleciła makaron z makiem, odmrożonym z wigilii, i miałam jeszcze kubek dla Adasia. No i wylałam sobie to na ręke. Wkurwiłam się total, ale nie płakałam! Trochę mnie popiekło, jak posmarowałam kremem, ale dziś już jest dobrze - mam kilka pęcherzy i brunatnoróżowy placek na lewej dłoni. Całkiem przystępnie to wygląda. Mateusz, Gutek, pyta się mnie czy mnie boli; w końcu to martwa skóra, więc odpowiedziałam mu "nie".


Kilka ostatnich dni spędziłam też na kurnik.pl grając z Marcinem;> i Mazepą w makao. Oczywiście ograli mnie, ranking mi spadł, a jakbym miała pieniądze, to bym je straciła:D ale ogólnie jest dobrze.
[komentarze]  (7) [stworz. 21:59 16/01/09 
mod. 22:03 24/01/09]
 
the world of chaos
Dzień dobry państwu. Ale wstęp. No dobra. Dziś, jako, że poniedziałek, rozpoczął się nowy tydzień. Poniedziałek to zły dzień tygodnia, bo trza iść do szkoły. Dzień wcale nie stał się lepszy przez to, że miałam na dziewiątą. Ale to koniec złych rzeczy. Jak na razie. Przyszłam na dziewiątą i miałam fizykę. Przyszedł Głupek (nasz wychowawca) i zapisywał chętnych na jakieś warsztaty, lekcje wyrównawcze i zajęcia z autopromocji etc. to się zapisałam na warsztaty z fizyki, tej całej autopromocji i jeszcze czegoś, w podobnym guście.
Później była informatyka. Miałam wahaną ocenę, między cztery a pięć, ale się wykaraskałam 'doskonałą znajomością Pascala' ;o Odkryłyśmy z Sarą, że to jest łatwe. Przecież każdy umie napisać program
var
begin
jakieśtampierdoły w stylu write('V=');writeln(1/s  qr(sin(x)......);
readln;
end.
Pewnie coś jeszcze zapomniałam, tych flaków ze środka, ale cóż. W końcu wyznaję trzy Zet. Zakuć, Zdać, Zapomnieć. Chodź większość wiedzy, bardziej tej praktycznej jak teoretycznej, zostaje mi w głowie. No, ale to nie wszystkie wydarzenia z infy. Jednym z nich było 'Diana idź z Sarą poszukać dziennika mojej klasy, trzeciej B. No tośmy z Sarą złaziły pół szkoły i go nie znalazłyśmy, bo się sam znalazł, a dokładnie przyczyna jego poszukiwania &#8211; Krawczykowa. No i zdałam na bdb z tej ynfy. Potem matma. Z tego co wiem, to mam bdb jedyna w klasie. Czuję się wyróżniona ;D ale ciężka praca popłaca :) Nie mogę się doczekać końca semestru.
[komentarze]  (2) [20:51 12/01/09]
 
chłodna niedziela.
Nie spędziłam zbyt leniwie dzisiejszego dnia - piszę prasówki. A tak dokładnie, to brakowało mi od 26.10 do 29.10. No i przez cały dzień zrobiłam tyle, że kończę dwudziestego ósmego października. Wiem, że mało, ale teraz przez tego neta nie mam ochoty się od niego odrywać.
Jakby nie patrzył, to dziś Siedemnasty Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Powinno się iść do kościoła no i wrzucić co nie co do puszki jakiegoś kwestionariusza, wolonrtariusza. A potem szpanować przez pół miasta i, kolejne trzy dni, jakim to się nie jest dobrym; bo mam serduszko na piersi, to jestem fajny.
Wczoraj był u mnie ksiądz po kolędzie. Poraz pierwszy od 5 lat czyba. Był bardzo miły i sympatyczny. Sądzę, że gdyby byli tylko tacy księża, frekwencja w kościołach wzrosłaby o 100%.
znowu mi zaimno, a to wina frontu ze wschodu...
[komentarze]  (1) [17:42 11/01/09]
 
a dygresyyja.
Wszystkie sprawy się pokomplikowały. Już nie mam alternatywy, niestety, więc moje serducho przez najbliższy czas będę sama, co jest pewnie jak moja 5 z niemieckiego na pierwszy semestr. Cały ten stan, niezdecydowania, mnie powoli denerwuje i nawet niszczy. Jednak bardziej mi grozi wybredność. Miesza się z dominującą potrzebą bliskości, co daje turbuletną mieszankę. Tylko się palnąć ręką w czoło. I jeszcze ta zima. Kurewsko zimno, co dzień nie mogę zejść z łóżka, w obawie przed chłodem. W szkole mi zimno, w domu mi zimno... Normalnie nienormalne. Teraz nadszedł ten czas, tak jak rano, kiedy mnie nadchodzi nastrój na te piekielnie przygnębiające piosenki. Dobrze, że nie wiem o czym jest połowa, bo natłok myśli i ich pochodnych, rozerwałby mnie od środka na strzępy.
Nawet nie jestem w tak beznadziejnym położeniu, jak zawsze; nawet żeby pisać o uczuciach tak, jak to robiłam zawsze, nie mam predyspozycji i 'natchnienia', gówno będzie więc z Improwizacji. Chodź prozą.
Chcę być inna. Tak myśli pewnie wiele dziewcząt w moim wieku! Tylko dlaczego to znowu padło na mnie? Wszystkie te czarne myśli, które innych mogą nie dotyczyć, bo im Tego nie brakuje, znów przychodzą do mnie i zawracają mi dupę? Gdybym mogła chodź chwilę nie myśleć, nie zastanawiać się, nie wspominać, nie rozmyślać, etc. &#8230; Przecież taki stan niemyślenia nie istnieje, ale mnie by się przydał. Taka chwila odosobnienia. Wyłączyć się, tak.

Do tego jeszcze &#8222;te napady&#8221;. Kuwa, ciągle jestem głodna. To już mała przesada, prawda? Jak tylko widzę jedzenie staję się głodna, muszę się tego odzwyczaić... Poza tym tyję, nie ćwiczę.. Wróżę sobie źle?kuwakuwakuwagówno. o!
[komentarze]  (2) [13:22 10/01/09]
 
    nast >>
archiwum 2008
kwiecień
maj
czerwiec
lipiec
sierpień
wrzesień
październik
grudzień
archiwum 2009
styczeń
luty
marzec
maj
 
czytańskooo ]:-<
closed-window
Madź moja ;*
will-not
czytamy
Podstęp Prometeusza
Wiedźmin
Trylogia Hysycka - Narrentrum,Boży Bojownicy,Lux..
SoLL
Saga o czarnoksiężniku
Saga Zmierzch
słuchamy.
nałożnica.
święta.
układ sił.
ten black roses.
song to say goodbye.
o mnie
nk.
galeria
kontakt | firma | regulamin | polityka prywatności | pomoc