Moi rodziece są czasem naprawdę dziwni i nie wiem, czy mam płakać, czy się śmiać z tego powodu. Ostatnio zrobili mi awanturę, dlatego że mój kumpel zanim zadzwonił domofonem po mnie, to spalił pod klatką szluga. Miałam taką awanturę, że ja pierdolę, ale w końcu jakoś ich przekonałam. W sumie, to ja też palę, ale oni oczywiście nic nie wiedzą, i myślą, że jak będę się zadawać z tymi co jarają, to ja też będę, ale chuj. A kumpel za to też nie był delikatny. Powiedział, że jak nie poprawię wszystkich pizd, i będę spierdalała z lekcji, to nie będzie się ze mną spotykał i nie będzie w ogóle się do mnie odzywał. Ja muszę poprawić wszystko, bo mi zależy na jego koleżeństwie. Jest zajebistym ziomem.
A tak ogólnie, to u mnie życie od miecha płynie na melanżach. Dosłownie płynie, bo tyle alko się przelewa, że ja pierdolę. Ale o to chodzi. Ale kurwa fakt, faktem, że trzeba się w końcu zabrać za naukę, bo jak tak dalej pójdę, to chuj z tym lo, do którego chcę iść. A pierdolę DAMY RADĘ!
nara
"Olać szczęście, by być szczęśliwym"
|