|
|
|
Po notce obwieszczającej rozpad instytutu postanowiłam wymazać go ze swojej pamięci. Przez dłuższy
|
czas nie wybierałam strony "nasz-instytut". Wciąż jednak coś korciło mnie, by sprawdzać, czy jest on dla mnie ważny. Jak się okazało, olanie tego bloga wcale nie jest łatwe. To cos więcej niż internetowy blog, to MY!
Pozwalając sobie napisać "koniec instytutu" popełniłam błąd, ale dobrze wiem, że on się nigdy nie skończy! Bo nasza przyjaźń, chcąc czy nie chcąc podtrzymuje go do życia;]
Uważam, że końca nie powinno być ponieważ każda z nas w każdej chwili może się nawrócić i coś tu napisać, tak jak to zrobiłam teraz ja.
Pozdrawiam!
Jean!
|
|
|
|
Wiadomosc do Xludzi
|
Instytut zostaje zamknięty.
Koniec, taka wola ogółu
|
|
|
|
Konkurs:D
|
"Nananananana tanczę, aż mnie bolą kolana! Na śniadanie była kaszana i kasza manna o smaku banana!! A na drugie śniadanie było wino tanie, karp pływał w wannie. Zdrowa żywność to jest to oraz regularny stolec ooo!!! I jak sie zdrowo żywi to se czasem mozna wypić! Ale wcale niekoniecznie trzeba się żywić żeby se wypic od czasu do czasu, bo ja na ten przykład chleje regularnie i wcale sie nie żywie, dlatego jestem..."
No właśnie kto jest autorem tych jakże mądrych słów?!
Osoba, która jako pierwsza odpowie na pytanie konkursowe dostanie występ pana *x* na maila :D
No to czekamy na propozycje!!
|
|
|
|
Ciąg dalszy historii
|
Otworzyła z wysiłkiem oczy. Tysiące pytań cisnęło jej się na usta, jednak nie mogła wydobyć z siebie głosu. Poruszała spękanymi wargami jak ryba wyrzucona na brzeg. Zerknęła na zranione ramię -Ktoś zna się na rzeczy- pomyślała z uznaniem, widząc profesjonalny opatrunek.–Gdzie...ja...jestem..? -wydusiła widząc, ze do pomieszczenia wchodzi niebieskowłosa nastolatka. Instynktownie sięgnęła do kieszeni spodziewając się, że będzie tam jej broń. Nie było ani broni, ani kieszeni.–Ktoś mnie pewnie przebrał- zerknęła na piżamę, którą miała na sobie-bez broni, z uszkodzoną ręką...już po mnie- przemknęło jej przez głowę- trzeba zyskać na czasie...-rozkaszlała się. Mróz, na którym była dał jej się we znaki.
-Kim jesteś, co to za miejsce, gdzie moja broń i ile się należy za opiekę?- zapytała na jednym oddechu i znów zaniosła się kaszlem
Scary
|
|
|
|
Historii ciąg dlaszy - by Ozzie
|
Po incydencie z Jubilee i łazienką Ozzie postanowiła wdrapać się na "swoje" drzewo, gdy zobaczyła tam jednak uwiesznych Kurta i Fergie dała sobie spokój. Nie zdążyła nawet wymyślić sobie nowego zajęcia, gdy w całym instytucie rozwyły się alarmy.
Wszyscy uczniowie Xaviera najszybciej jak potrafili przeszli w stan gotowości, w końcu nie na darmo Logan urządzał im o każdej porze dnia ćwiczenia, podczas których musieli nie tylko musieli natychmiast przerwać tak fascynujące zajęcia jak bezmyślne gapienie się na szklany ekran lub odrabianie zadań domowych, ale róznież błyskawicznie przebrać się w mundur i stawić w wyznaczonym miejscu, którym równie dobrze mógł być hall instytutu co jego piwnica pełna gratów. Tym razem alarm był jak najbardziej prawdziwy, dlatego bez dłuższego namysłu po usłyszeniu w myślach komunikatu profesora młodzi mutanci wylali się na ośnieżony trawnik.
Jak się okazało domniemanym niebezpieczeństwem była ranna dziewczyna, która zaraz po znalezieniu się za murami szkoły opadła nieprzytomna w kontrastującej z bielą śniegu kałuży krwi.
Profesorowi, człowiekowi poczciwemu żal się zrobiło tej nieszczęśniczki odzianej w cienkie, obdarte ubrania, zdecydowanie nieodpowiednie przy temperaturze -15 stopni Celsjusza. Nie musiał nikomu polecić zabrania jej do własnego domu, nawet w myślach; uczynny Cyclopes dobrze wiedział, że należy ją jak najszybciej przenieść do ambulatorium, dlatego wziął nieprzytomną dziewczynę delikatnie na ręce. Szybko pożałował tego, jak jest szarmancki, bo pod ciężarem tej wychudzonej nastolatki kolana młodego mężczyzny natychmiast się ugięły. Tajemnica podejrzanie dużej wagi nieznajomej wyjasniła się, gdy z wewnętrznych kieszeni jej kurtki wypadła dubeltówka, a po niej wysypała się ilość śrutu mogąca spokojnie napełnić co najmniej trzy magazynki.
Po otrząśnięciu się z pierwszego szoku X-Meni nie zwlekając zabrali niespodziewanego gościa, razem z przywleczonym przezeń sprzętem do swego wspólnego domostwa. Żadne z nich nie przeczuwało co ściąga na siebie, oraz tę jakże przytluną willę, której udzielił im ich mentor.
Mam nadzieję, że trochę to wzbogaci rozpoczynającą się nową historię i zmotywuje innych do kontynuowania jej pisania.
Wasza Ozzie
|
|
|
|
Scary
|
Mam nadzieję, że nikt nie będzie miał mi za złe, że zmienilam postać i od tej pory będę psiać nią, a nie Rogue- ktoś ciekawy czemu? Pisać na GG :P
Śnieg przykrył wszystko białą, puchową kołdrą. Wiał zimny wiatr, słońce leniwie wschodziło. Skrzyp, skrzyp-skrzypiał śnieg pod czyimiś nogami. Kap, kap- kapała ciemnoczerwona krew znacząc drogę. Krew należała do brązowowłosej dziewczyny ubranej całkowicie nieodpowiednio do pogody- w cienką, czarną kurtkę, przybrudzone, podarte dżinsy sięgające ledwo do połowy łydek i granatowe trampki. Na głowie miała fantazyjnie zawiązaną czerwoną chustkę. Kap, kap- kapała krew.
-Że ty też się musisz zawsze w coś wpakować Jo- zganiła sama siebie, idąc coraz większym zygzakiem, trzymając się za prawe ramię by choć trochę spowolnić krwawienie. Nie mila pojęcia ile już idzie i czy w końcu zmyliła pościg czy też pościg zmylił ją.
-Nigdy więcej polowań- obiecała sobie w duchu, po raz pierwszy od bardzo dawna czując się jak lis w potrzasku.
-Cześć Scary- zza zakrętu wyszedł potężnie zbudowany, silnie opalony mężczyzna. Nastolatka na jego widok odwróciła się na pięcie i rzuciła się do ucieczki.
-Biegnij, biegnij. Dokądkolwiek pójdziesz i tak będziesz blisko nas!- jej uszu dobiegł na pół rozbawiony na pół rozwścieczony głos. Chociaż nikt nie zamierzał jej już gonić, dziewczyna zwolniła dopiero wtedy gdy z wycieńczenia padła na kolana. Nadludzkim wysiłkiem zmusiła się do wstania i wdrapania się na mur, z którego już bezwładnie spadła, znajdując się po drugiej stronie ogrodzenia. Rozwyły się alarmy, z wielkiego budynku zaczęli wybiegać dziwni ludzie w równie dziwnych kostiumach. Zemdlała
|
|
|
|
Lecim dalej z tym koksem! by Ozzie
|
Skoro większość zapomniała o tym blogu, lub ewentualnie nie ma zamiaru omówić zmiany formuły pisania tego postanowiłam po krótkiej naradzie ze Strom (a może już Carmen) napisać normalną notkę, jakby kilkumiesięczna przerwa nie robiła nikomu większej różnicy:
Ozzie obudził poranny powiew chłodnego styczniowego wiatru. "Cholerny przeciąg"-pomyślała przeciagając się przy jednoczesnym przesadnym rozciągnięciu swojego ciała. Prawą dłonią poczuła korę jednego z najwyższych konarów drzewa, na którym przysnęła swoim zwyczajem poprzedniego wieczora. Gdy przywróciła długość swoich kończyn do normalnych rozmiarów odkryła, że w lewej ręcę nadal ściskała kurczowo zieloną gitarę, którą dostała od przyjaciela latem. Większość mutantów z instytutu dawno przestał dziwić fakt, że więcej czasu dziewczyna spędzała przesiadując na drzewie, które roslo pod oknem jej pokoju niż w samym pokoju, którego okno samo chyba nie wiedziało już co to znaczy być zamkniętym.
Mutantka zgrabnie przeskoczyła z szerokiego konaru do pokoju, w którym zdawał się panować mróz niewiele mniej dokuczliwy aniżeli na dworze. Wyjątkowo zamknęła okno i wyszła, jak codzień, do łazienki, którą dzieliła z Fergie mieszkającą w pokoju obok. Mogła mieć pewność, że nie zazna współlokatorki w pomieszczeniu, nigdy nie była na nogach tak wcześnie w sobotni poranek. Ostatecznie sama Libby też nie byłaby gdyby nie mróz.
Później tego dnia, wracając ze śniadania minęła na korytarzu dobijającą się do drzwi łazienki Jubilee z naręczem ręczników, i jak podejrzewała, farby do włosów. "Kitty znowu wyszła z łazienki przez ścianę zapominając otworzyć drzwi"-pomyślała Ozzie-"Faktycznie Jubes powinna ukryć to różowe pasemko odrostu.".
Gdy dotarł do niej sens myśli, którą przed chwilą sama ze sobą się podzieliła, spojrzała szybko przez ramię. Niestety teraz jedynym co mogła widzieć były osmolone drzwi łazienki.
-Lee?-zdążyła powiedzieć tępo zanim chowajaca się w środku Chinka zatrzasnęła z pewną trudnością lekko przytopiony zamek.
Tak, zapowiadało się na jak najbardziej zwyczajny mutanci dzień...
Wasza Ozzie
|
|
|
|
Wesołych Świąt
|
Siema ludzie ;* życzę Wam szczęśliwych, spokojnych i udanych świąt Bożęgo Narodzenia. Masy prezentów i inteligentnych rozmów ze swoimi zwierzakami :P :D . Pozdrowienia dla szystkich, trzymajcie się :)
Storm
P.S. Uwaga, potrawy wigilijne robiła Kitty z Robertem i psorem, nie strujcie się ;P :)
P.S.S. Napiszcie mi ktoś SMSka, bo się chyba tam przy stole zanudzę, a rodzina mnie zamęczy tekstami "No pokaż ten nowy zegarek! :)" itp :/
|
|
|
|
Cóż...
|
Słuchajcie- to nie ma sensu. Mówię to z wielkim bólem, ale ktoś to powiedzieć musi. Odkładamy wszystko na potem, mówiąc, ze rozkręci się w czasie w olnym, a jak mamy ten czas zawsze jest co innego do roboty. Wszyscy doskonale wiemy, że tu już nic nie będzie takie same. I wszyscy mamy złudną nadzieję, ze może jednak, że jeszcze... To jest sztuczne podtrzymywanie życia. Nie mamy chęci, motywacji...
Rzuciłam pomysł- niespodobał się, ok, ale był pierwszym pomysłem od bardzo dawna. Może blog by powstał z popiołów- w trochę innej formie, ale jednak by istniał. Teraz- znowu nie ma żadnego pomysłu. Niestety jestem za usunięciem tego bloga. Wije się w konwulsjach,a chwilowe polepszenie sytuacji jest tylko wstępem do agonii. Przykro mi...
Ro...Marta
Ps. Jak ktoś ma pomysł jak rozkręcić blog to śmiało, jeśli nie...cóż. I żeby się nikt wyrywny nie rwał do kasowania. Jeśli zapadnie wyrok śmierci ja chcę go wykonać... Coś się mojemu zaniedbanemu blogowi ode mnie należy. Ja chcę z nim być ab ovo usque ad mala. Przemyślcie to. Bardzo was proszę
|
|
|
|
Regulamin
|
Widzę imponujący odzew ;) Co? W tej chwili macie nadzieję, że ja pierwsza umieszczę tu swoje opowiadanie? Pocałujta w dupę wójta proszę państwa :P Zraz wam regulamin wysmaruje ;)
1. Piszemy w trzeciej osobie
2. Nie wsadzamy swoich amatorskich postaci (a co! :P) a jak wsadzamy rola ma być niewielka (podkreslam NIEWIELKA)
3. Możecie pisac, o którejkolwiek grupie mutantów (jak ktoś widzi Magneto popijającego drinka z parasoleczką na hawajskiej plaży, Masterminda w nocnym klubie, Gambita na żaglach, Pyra nad jeziorem- proszę bardzo!)
4. Jakiś specjalnych ograniczeń co do długości nie ma, ale- dłużej niż pół strony
5. A że wszyscy ze mną na czele jesteśmy lenie patentowane- każdy ma 2 tygodnie od przeczytania tej notki :P
|
|
|
|
Pomysł
|
Słuchajcie moje wy lenie patentowane, wasza królowa (leni oczyiscie ^^) ma pomysła..
Skoro i tak się nic tu nie dzieje ogłaszam konkurs na opowiadanie pod tytułem "Mutanci na wakacjach"
Proszę o nie wzorowanie się na odcinku,w którym X-meni brali udział w rejsie. Nagrodą będzie uścisk dłoni i zadanie następnego tematu pracy.
|
|
|
|
Halo...?
|
Żyjecie? Bo coś ostatnio pod notką nie widzę żadnych waszych komentarzy? Zapomnieliście o instytucie czy co? :P
No dobra, trza cos z tym zrobić...
Do Sylwestra (taaak, ja ostatnio tylko o tym potrafię gadać :P :D) jest jeszcze trochę czasu i wypadałoby się trochę zastanowić, co w TEN dzień można by było zrobić ^^ .
Jakie są Wasze propozycje? Piszcie!!!
Storm
|
|
|
|
PyTaNeCkO :*:*:*:*:*:*
|
Hi Hi Hi :*:*:*:*
MaM dO wAs TaQiE pYtaNkO :) Do naSHego instyt00tu cHcE sIEm zaPisać zn00f koleyna os00bka... :> :*:*:*:*
Czy ChCeCiE pShYjĄć Ją? :*:* :* :*
I cHcE bYć KiTTy :/ :*:*:*
Yey n00mer GyGy : 1027250 hie hie hie :*:*:* NaReCqA :* :* :*
Wy MoYe sUoDzIuChNeeee :*:*:*:*:* <rotfl 475627465437651> <lol 73652542504> <kiss>
StOrM :*:*:*:*:*:*
LoVaM wAsSsSs!!!!! :*:*:*:*:*:*:*
PoZdR00FFFFkA :*:*:*:*
P.S. Bueheheh!!! Przepraszam, ale podczas pisania notki zepsuł mi się Caps Lock, Shift i niektóre inne przyciski na klawiaturze też :] :] :] .
|
|
|
|
*-* !!!
|
I panna X znowu się odzywa! :P Co prawda nie ma czasu i nie jest dopuszczana do kompa!!! :P Ale co prawda jak siorka dostanie laptopa z bezprzewodowym netem za dobre stopnie to się mam nadzieje zmieni...... :] :P .
I co teraz planujecie zmienić w instytucie? Siostrunia i ten tajemniczy "anonim" (jeżeli można tak go nazwać :P) miała rację - Nowych już nie przyjmujmy! Na ostatnim przykładzie kity widzieliśmy do czego może to przyjmowanie doprowadzić! A jeśli już przyjmujemy to tylko zaufane osoby, z którymi znamy się dość długo. Np; Amara (witamy!!! ;D) .
Napiszcie co sądzicie o tym co napisałam... I przepraszam za to, że nie odzywałam się tyle czasó ale no, nie miałam jak :/ PzDr !!! =*
X23
P.S. Na obrazku osoba, której tyczy się hasło na instytut :) ^^ . Piszcie w komentarzach kto to jest :D .
|
|
|
|
Ha Ha Ha :P !
|
Ha ha ha :/ :/ :/ zmieniłam hasło na instytut bo nie życzę sobie tu więcej takich "wypadków" jak to powiedziała Jean (zgłaszajcie się po hasełko do mnie) ...
Storm
|
|
|
|
|
|
|