Blog: 401372 blogi  Forum: 162960 postów  Galeria: 92501 zdjęć !  On-line: 346 osób

 COOLTURA

 SPORTY

 GALERIA

 BLOG

 GRY

 GRONET

 KOMÓRKI

 ŚCIĄGNIK

 E-MAIL
  |     |  Twój profil  |  Spis blogów  |  Kontakt  |  FAQ  |  Regulamin  |  Pomoc
BLOG: nieidealny świat
   
...
26.01.2008

Ostatnio nie pisałam. Powód? Trudno stwierdzić. Brak motywacji, potrzeby, czy jeszcze coś innego - sama nie wiem. Pewnie wszystko naraz. :P Patrząc na ostatnią notkę, widzę jak leci ten czas. Wydawałoby się jakbym ją pisała parę dni temu. Dopiero pisałam o początku semestru, a tu już sesja w pełni no i jak dobrze pójdzie (na co liczę, czego bardzo bardzo pragnę etc.) to jutro będzie koniec. Najgorszy egzamin.. ale może dam radę? Postawiłam sobie za cel żeby zdać go w 0 terminie, czyli jutro, żeby mieć to z głowy i móc realizować dalsze plany. Jak wyjdzie w praniu zobaczymy, ale trzeba być dobrej myśli. ;) Pisałam także o ciąży J. i planowanym ślubie, a tu niespodzianka, bo mamy kolejną przyszłą mamę w grupie i kolejny ślub. Tak na marginesie to jak się okazało po ostatnim badaniu, J. będzie miała córeczkę. :) Ciekawe co to będzie to drugie, może chłopak żeby było do pary? :)

A poza tym to bez większych zmian. Po sesji czeka mnie kolejna praktyka, tak się zastanawiam gdzie sobie tym razem załatwić. No a potem, jeśli do tego czasu nie znajdę pracy, załatwiam sobie staż. Może akurat zaproponują mi coś ciekawego. :) Ale jak na razie to w moim grafiku ciągle tylko nauka i nauka się pojawia.. Dlatego też chcę zdać jutro, by mieć w końcu czas na cokolwiek i móc wywiązać się z obiecanych spotkań. A parę mnie ich czeka. :) Już nie mówiąc, że od sylwestra to nigdzie nie byłam, ani na imprezie, ani w pubie. Jeśli już to tylko pojawiały się jakieś krótkie spotkania. I to też zamierzam nadrobić po sesji, a jak! ;)

A przede wszystkim to czekam na wiosnę, no gdzie ona jest? Ja już ją chcę, co z tego, że jest styczeń dopiero! :P
[komentarze]  (5) [stworz. 22:59 26/01/08 
mod. 23:15 26/01/08]
 
...
10.10.2007

Kurcze, myślałam, że będzie łatwiej mi teraz coś znaleźć, a tu jak na razie lipa. Chciałabym mieć już jakieś zajęcie, męczy mnie to siedzenie w domu - na dłuższą metę to staje się dołujące. Przyzwyczaiłam się do tego, że coś się dzieje, że mam cel. I choć fajnie było posiedzieć w domu parę dni, porządnie poleniuchować, to jednak chciałabym znów mieć jakiś cel, budząc się rano. Jedyne, co się nowego działo to, to że były w weekend pierwsze zajęcia. Nowe przedmioty, nowi wykładowcy (choć nie wszyscy, wiedźma ma teraz z nami ćwiczenia, aaa! :|). Ogólnie ok, lubię przebywać na uczelni, bo tam zawsze z kimś pogadam, na wykładach czasem można się pośmiać nieźle i w ogóle. Tylko przeraził mnie ogrom nauki w tym semestrze (następny ma być ponoć jeszcze gorszy!). Mam jednak nadzieję, że dam radę - muszę. No i parę zmian. Z naszej szczęśliwej 7 została niestety tylko 5. M. w Holandii, E. jedzie do Anglii - no a my walczymy dalej.. Ale za to jest nas tak jakby 6, bo J. nie jest już sama, tylko nosi pod serduszkiem dzidziusia, w co nie mogę uwierzyć do teraz. Jakoś dziwnie tak, nie umiem się przyzwyczaić, no i tyle się zmieni. No a w listopadzie bawimy się na weselu. Jak na razie jednak bawię się, ale gdzie indziej. Ostatnio z D. pojechałyśmy sobie na imprezę i tym razem bawiłam się bardzo fajnie. Spotkałyśmy tam N. no i poznało się parę osób. :) A w pt. planujemy znów gdzieś z D. wyruszyć, póki jeszcze pozwala nam na to czas.
[komentarze]  (6) [stworz. 23:57 10/10/07 
mod. 00:03 11/10/07]
 
...
22.09.2007

Jej, kiedy znowu ten czas tak minął. Dopiero teraz zorientowałam się, że mamy już 22 września, a przecież dopiero co się zaczął.. Co u mnie? Trochę się działo. Pracowałam trochę na początku września, ale w końcu zrezygnowałam, bo już się tam nie dało. Zresztą większość zrobiła to samo co ja. Czy żałuję? Nie, raczej żałuję, że tak się tam pozmieniało. Gdyby zostali dalej starzy, wypłata była normalna i kierownictwo, z którym można się dogadać to nadal z chęcią bym tam przychodziła. No ale cóż.. Jak na razie jestem na etapie szukania czegoś innego. Wczoraj skończyłam praktyki w przedszkolu. Z jednej strony się cieszę, a z drugiej będzie mi tego brakować. Trafiłam na świetne dzieciaki, aż miło się z nimi spędzało czas. Ale fakt faktem, że na przedszkolankę to ja się nie nadaję. :P Pobawić się z nimi, poczytać im itp. to i owszem, ale żeby wprowadzać im dyscyplinę, upominać itd. to nie dla mnie. Najgorsze były ostatnie dwa dni, bo musiałam pomagać w grupie maluchów, a one już nie były takie fajne. No ale jakoś przeżyłam. Na pewno będę miło wspominać to kolejne doświadczenie. A tak poza tym to nic nowego. Po praktykach większości byłam tak zmęczona, że spałam, co ja zwykle w dzień nie umiem. A jak nie byłam zmęczona, to się zawsze z kimś tam widziałam. Wczoraj dla odmiany pojechałyśmy z dziewczynami na imprezę. Fajnie się bawiłam, chociaż bywały lepsze. ;)
[komentarze]  (3) [stworz. 22:41 22/09/07 
mod. 22:48 22/09/07]
 
...
29.08.2007

I znów dłuższa przerwa, a wszystko dlatego, że większości jestem albo w pracy, albo śpię. Jedynie w środę i czwartek miałam wolne i to też dlatego, że powalczyłam o nie. Tylko co to są dwa dni.. Kiedy je masz to chciałabyś zmieścić w nie wszystko, a to jest niestety niewykonalne kiedy doba ma tylko 24h. No ale dobre i to. A ogólnie w pracy to różnie. Ogólnie niby ok, choć faktycznie parę osób zrezygnowało. Zostało jednak jeszcze parę tych ok więc jakoś to idzie. Tylko wkurza mnie to, że tyle kabli jest wśród nas. I tyle osób jest lizusami.. Zastępca kierownika, wielki pan, chodzi dumny i w ogóle na każdym kroku dobija maksymalnie. A jeszcze niedawno był zwykłym kasjerem, no ale w/w akcje robią swoje. Do tego siostra kierowniczki, następna wielka pani, która sama robi co chce, ale na innych to kabluje o wszystko. A wypłatę dostałaby i tak pewnie większą nawet jeśli pracowałaby tylko dwa dni, a my cały miesiąc.. I parę innych, których zachowanie zostawia wiele do życzenia - aż nie chce się tam wracać.. Byle do niedzieli, potem kto wie jak będzie. Na pewno biorę urlop, a potem w zależności od wypłaty albo zostanę, albo ciao!

Weekend za to był przyjemny, bo spędzony ze znajomymi. W czwartek widziałam się z J., której z dwa miesiące nie widziałam. Rozmowy, piwka, wspólne objadanie. I jej stwierdzenie, że jak tylko mnie zobaczyła i nie widziałam tego blasku jaki zwykle mam w oczach, od razu wiedziała, że nie powiem jej nic, co ją ucieszy. Faktycznie osoba P. i sytuacja w pracy sprawiały, że ostatnio nie za wiele się uśmiechałam. No ale się to powoli zmienia. W piątek dla odmiany z K. pojechałyśmy sobie na imprezkę, gdzie znów szły %. Miałam wielką ochotę się porządnie napić i zapomnieć o tym, co było. I trzeba przyznać, że choć na początku średnio chciało mi się jechać, bawiłam się dobrze. I pomogło mi to. Obudziłam na nowo w sobie moje 50% łobuza (drugie 50% to 50% księżniczki ;]), co pozwoliło mi odzyskać swoją pewność siebie i wiarę. Niedziela zadziałała podobnie. W nią dla odmiany z D. pojechałyśmy na koncerty. Ogólnie fajnie, tylko żałuję, że podpita dałam numer kolesiowi, którego ogólnie nie znoszę.. Ale to nie jest problem nie do przeskoczenia. Tyle, że nie wiem jak to się stało, że go dostał. :D

A o P. postanowiłam zapomnieć. Dość. Już mi nie zależy żeby przyjechał czy coś. Po rozmowie z nim stwierdziłam to samo więc jest dobrze. Adios moja wakacyjna, miła przygodo. Bywaj zdrów!
[komentarze]  (3) [stworz. 10:01 29/08/07 
mod. 09:17 30/08/07]
 
...
17.08.2007

Po raz kolejny czuję się taka naiwna. I wkurzam się na siebie o to, że dałam sobie wejść na teren mojej wolności. Wkurza mnie, że moje samopoczucie tak bardzo zależy od Niego.. Wczoraj kiedy napisał byłam cała w skowronkach i pełna nadziei, że jak wróci z wakacji, to się spotkamy. A dziś kiedy nic nie pisze, usycham.. Chodzę zła i smutna równocześnie. Ostatnio kiedy go nie widywałam, jakoś szło. I wolałam żeby tak zostało. A ostatnio tak pragnęłam go zobaczyć i co? Zobaczyłam.. I co? I wracałam w deszczu płacząc, nie wiedzieć czemu. A przed oczami ciągle mam ten Jego uśmiech..

W pracy niby ok, ale nie do końca. Najpierw jazdy z wypłatą - na szczęście w końcu dostałam (ah, jakie to uczucie mieć własnoręcznie zarobione pieniądze!). A teraz tyle osób chce odejść i wiem, że kiedy to zrobią - nie będzie tak samo. Chciałabym by zostali, przywiązałam się. O tyle dobrze, że zmienili nam kierownika i praca od razu stała się bardziej ludzka, a atmosfera bardziej luźna i przyjazna. Tylko co z tego.. A wtorkowa imprezka integracyjna? Jak najbardziej udana, szkoda tylko, że nie wszyscy byli. Nie sądziłam, że będzie tak fajnie. :]
[komentarze]  (3) [stworz. 00:08 18/08/07 
mod. 00:12 18/08/07]
 
...

09.08.2007

Ostatnio strasznie dopada mnie rutyna, uczucie bezsensu i brak kogoś bliskiego. Wszędzie dookoła widzę zakochanych i zastanawiam się dlaczego ja nie potrafię znaleźć swojej drugiej połówki. Może jej w ogóle nie posiadam? Może to bujda, że każdy ją ma.. Brakuje mi kogoś, z kim mogłabym dzielić swoje troski i sukcesy. Kogoś, kto potrafiłby mnie rozbawić, pocieszyć, pochwalić, sprawić bym była szczęśliwa i zadowolona z życia. Powoli chyba zaczynam rozumieć, co mają na myśli ci, którzy mówią, że to miłość nadaje życiu sens, że bez niej życie nie jest pełne. Przez długi czas czułam się dobrze będąc samej, ale ostatnio jakoś dopadła mnie tęsknota za kimś drugim.. Kiedy wychodzę zmęczona z pracy, chciałabym by ktoś na mnie czekał, z kim mogłabym wrócić do domu.. Widocznie za dużo pragnę od życia..

A w pracy lipa. Już nie tak chętnie tam chodzę, a wszystko przez kierownika, który wprowadza chorą atmosferę i niepokój o każdy dzień.. Szkoda słów. Teraz to chyba tylko ludzie mnie tam trzymają no i to, że nie mam nic innego na oku, a zarabiać muszę.. Jutro wypłata - w końcu.

No i byłam u fryzjera - nareszcie mam kolor jaki chciałam. Plus krótsze włosy - podobno ładnie, choć zaczyna mi brakować długich tak trochę.
[komentarze]  (1) [stworz. 23:01 09/08/07 
mod. 00:12 18/08/07]
 
...
01.08.2007

Trochę się ostatnio działo, ale nawet nie miałam kiedy coś napisać. Głównie to tylko w pracy siedzę. Zostaję jeszcze po godzinach, no bo otwarcie to trzeba się sprężyć. No i otworzyliśmy.. Jak dla mnie trochę bezsens, lepiej byłoby chyba jeszcze poczekać, aż wszystko będzie zapięte na ostatni guzik, a nie tak. No ale to nie ja tu decyduję.. I tak oto dzisiaj pojawili się pierwsi klienci - aż dziwnie jakoś było. Przez ostatni miesiąc poruszaliśmy się tam tylko we własnym, znanym gronie, odcięci od świata - a tu obcy ludzie nagle chodzą, oglądają itd. :P Trochę było śmiesznie, niektórzy ludzie to niezłe aparaty, trochę było stresowo, no bo jednak przy takich warunkach bywa ciężko. Ale daliśmy radę, jakoś to poszło.

No a tak poza tym to co.. Zeszły tydzień był dosyć zabawny, co chwile nam się z A. przytrafiały jakieś śmieszne akcje, czy to w parku, czy w autobusie. Do teraz na hasło 'do widzenia' wybuchamy śmiechem jak głupie. :D Byłyśmy też z A. i K. w zoo - normalnie nie pomyślałabym, że może to sprawić komuś w moim wieku tyle frajdy. ;) A na wrzesień planujemy wesołe miasteczko. ;)

A dziś śnił mi się po raz kolejny Ł. Normalnie nie pojmuję tego.. Nie myślę o nim ani nic, a tu ciągle te głupie sny..

Jest też sprawa P. Chociaż w sumie co tu wiele pisać.. Było miło, ale się skończyło, heh. :( A szkoda, bo naprawdę świetny chłopak z niego, ale co zrobić..
[komentarze]  (1) [stworz. 22:44 01/08/07 
mod. 13:38 10/08/07]
 
...
16.07.2007

Totalny obrót, aż jestem w szoku. W piątek wychodząc z pracy, dopiero za drzwiami sklepu, doszło do mnie, że to był nasz ostatni dzień z P., kiedy widzieliśmy się w pracy i mogliśmy pogadać.. Niby powiedział, że w niedzielę może będzie i pożegnaliśmy się tak, jakbyśmy się mieli w nią jeszcze zobaczyć, ale jadąc autobusem, stwierdziłam, że to wcale może nie dojść do skutku, skoro mam na drugą zmianę.. Aż łezka mi się zakręciła, że tak dziwnie urwana zostanie nasza krótka, lecz dosyć miła znajomość.. I tak oto z ową myślą, postanowiłam w końcu iść gdzieś oblać sesję, a przy okazji zapić smutki. Impreza ogólnie oka, tylko nie do końca jednak dobrze się bawiłam.. Póki % działały, wszystko jakoś szło. Gorzej kiedy ulatniały się, a ja wtedy przypominałam sobie o Nim.. Najbardziej jednak Jego brak odczułam w sobotę, kiedy przyszłam do pracy i wiedziałam, że gdzie się nie ruszę - Jego nie będzie.. Tak pusto się zrobiło i odechciało się wszelakiej pracy.I pomyśleć, że jeszcze dzień wcześniej się do mnie uśmiechał jak tylko się natknęliśmy na siebie. Co gorsze, dowiedziałam się, że niedzielę mam wolną - co już totalnie przekreślało jakąkolwiek szansę, by Go jeszcze zobaczyć.. Z początku załamka, potem jednak postanowiłam jakoś miło ją spędzić, by nie myśleć i w ogóle. No i tak oto z K. wylądowałyśmy najpierw na zakupach, a potem w parku. Siedziałyśmy sobie, gadałyśmy, wygłupiałyśmy się. :) I tylko momentami kiedy temat schodził na Niego, robiło mi się żal.. I tylko mówiłam, że gdybym dostała jeszcze jedną szansę, by Go spotkać, nie zawahałabym się - wzięła od Niego numer, by mieć jakikolwiek kontakt. By mieć świadomość, że jeśli będę miała ochotę, lub On, będę mogła napisać choćby sms'a, a nie tak.. A dziś rano tak strasznie nie chciało mi się iść do pracy.. Po co? Skoro Jego tam nie ma, to już nie będzie tak samo - myślałam. W końcu jednak dotarłam i od razu zgłosiłam do pilnowania towaru w odizolowanym boksie, by nie chodzić po sklepie i nie widzieć, że Jego nigdzie nie ma.. I jakież było moje zdziwienie, kiedy rozmawiając z koleżanką, nagle zobaczyłam Jego idącego w naszą stronę. Ubrany w szarą koszulkę, tak fajnie wyglądał.. a ja nie potrafiłam uwierzyć w to, co widzę! Byłam w totalnym szoku - on tutaj, znów, nagle, nie wiadomo skąd. :) I jak tylko się uśmiechnął, powiedział 'cześć', spytał o kierownika i poszedł - wiedziałam, że to jest ta szansa, o którą tak prosiłam więc nie mogę jej zaprzepaścić. Poszłam w końcu w głąb sklepu i zobaczyłam Jego stojącego trochę dalej. Tak jakby chciał podejść, ale się zawahał, więc w końcu podeszłam ja. Chwila rozmowy aż w końcu spytałam o numer i dostałam. W głowie totalny chaos, ale pomyślałam - miałam to zrobić i zrobiłam, nie ma co myśleć czy powinnam, czy nie. I jak się potem okazało, była to jedyna okazja by to zrobić, gdyż później już nie mieliśmy w ogóle okazji wymienić choćby zdania. A jutro mam wolne, on za to ostatni dzień jest w pracy. Trochę szkoda, bo się nie zobaczymy, ale mam w końcu Jego numer, On - mój, także to zupełnie inna sprawa. :)

A co do grafiku, to ogólnie całkiem mi odpowiada. Jutro wolne więc będę mogła skorzystać z pogody. W środę mam na 1 zmianę, więc popołudniu spotkanie z D. No a czwartek znów wolne - superrr. :)

[komentarze]  (1) [stworz. 22:57 16/07/07 
mod. 23:05 16/07/07]
 
...
12.07.2007

Budząc się dziś rano, jedyna myśl jaka mi towarzyszyła, to taka, że jestem głupia - po co brałam zmianę dziś.. Nakryłam się kołdrą, w duchu dodając, że najchętniej przespałabym cały dzień, nie myśląc o niczym. Krzątając się po domu ciągle nachodziła mnie myśl, że mogłam siedzieć w domu, bo lepiej jakbym go już wcale nie widziała.. Jadąc do pracy w głowie ciągle latało to, by go unikać jak tylko się da.. A w pracy? Wszystko, co myślałam wcześniej zniknęło. Z początku trzymałam się z boku, jednak później nie potrafiłam być daleko. I tak oto można powiedzieć, że całą zmianę spędziłam z nim. Akurat w tym czasie były laski, z którymi nie bardzo mam o czym rozmawiać tak więc jakoś to tak wyszło, że to on był moim towarzystwem. :] On i inni kolesie - z jego ekipy, z mojej - ale głównie jednak on. :] Siedziałam i rozmawiałam z nim jak z kimś, kogo znam długo - bez żadnych barier, swobodnie. To był naprawdę udany dzień. I nawet jeśli nigdy go już nie zobaczę, pozostanie mi po nim miłe wspomnienie i nutka żalu. Choć może nie nutka, tylko po prostu będzie mi żal.. Oczarował mnie, bez dwóch zdań.

A tymczasem zmęczona padam na łóżko z książką, a potem będę zasypiać z myślą o dzisiejszym dniu, o nim..
[komentarze]  (1) [stworz. 23:50 12/07/07 
mod. 23:53 12/07/07]
 
...
11.07.2007

I moja nadzieja, że będę go jeszcze widywać, prysnęła jak bańka mydlana.. Myślałam, że chociaż tydzień jeszcze, w porywach szczęścia dwa, a tu tak - dwa, ale dni.. DWA DNI.. I to jeszcze tylko dlatego, że wzięłam jutro zmianę, chociaż miałam mieć wolne, bo tak to widziałabym go jeszcze tylko w piątek.. Tylko co z tego? Co z tego, że tak słodko się do mnie uśmiecha.. że jest taki miły.. Nie mamy nawet okazji żeby pogadać coś więcej, a za dwa dni zniknie.. Aż zaczynam żałować, że w ten pn. zwróciliśmy oboje na siebie uwagę.. Przynajmniej normalnie przyjęłabym to, że remont się kończy - jak normalną, zwykłą rzecz. Ja to zawsze mam pecha.. :(

A wczoraj po ponad roku spotkałam Ł.. Tyle razy śniło mi się nasze spotkanie, ostatnio nawet z 3 razy chyba. Niby nie myślałam o nim, ale podświadomie chyba strasznie obawiałam się tego, co zrobię jak go spotkam i w ogóle.. A tu co? Z obu stron wielkie udawanie, że nie widzimy tego drugiego. W sumie ja zrobiłam to dlatego, że widziałam jak on to robi. Dobrze, że nie byłam sama.. Wtedy byłoby trudniej, a tak jakoś się udało.. I z początku nie bolało, ale teraz boli.. Nie potrafię znieść tego jak bardzo mną gardzi, choć na to nie zasłużyłam. Ja mogłabym z nim normalnie porozmawiać lub jakby potrzebował pomocy - pomogłabym mu. Tyle, że to bez znaczenia. Tak bardzo pragnę odciąć się od przeszłości.. a ona ciągle musi mnie jakoś dopadać. :/

Ogólnie do dupy dzisiaj dzień..
[komentarze]  (1) [stworz. 00:39 12/07/07 
mod. 23:53 12/07/07]
 
...
09.07.2007

Zmęczona po pracy pochłaniam kolejne tony czekolady i słucham muzyki. Tak, relaks. :) Dobrze, że nie widać po mnie tych słodkości - mogę pozwalać sobie na tą przyjemność bez wyrzutów i bez liczenia kalorii. :) A jutro na rano.. Nie chce mi się wstawać za bardzo, no ale co zrobić no. :) Ale.. Znalazłam sobie lekką zachętę dodatkowo, do chodzenia do pracy. :D A jest nią bardzo fajny blondyn - jeden z członków ekipy budowlanej. :) Tak, to dobra zachęta. Jak tylko pomyślę, że nie chce mi się, to przypominam sobie, że on też tam będzie. :D Kurde, dawno nikt nie zwrócił mojej uwagi - zapomniałam jakie to fajne uczucie mieć kogoś na oku hehe. :)

Ewidentnie przydałaby mi się wizyta u fryzjera, tylko kiedy ja w końcu do niego dotrę? Mam nadzieję, że jakoś niedługo. :)
[komentarze]  (3) [stworz. 22:51 09/07/07 
mod. 23:54 12/07/07]
 
...
08.07.2007

Ojej, zdałam! Zdałam! I to na 4 - po prostu nie wierzę! :) Ohh, jaka to ulga móc nazwać się studentką 2 roku, tak oficjalnie już. :) Nie mogę w to uwierzyć i przeogromnie cieszy mnie ten fakt. Teraz tylko znaleźć i odbyć praktyki.. :) Ale zanim to nastąpi, zanim w ogóle zacznę o nich myśleć - trzeba oblać zakończoną sesję, obowiązkowo. :)

W pracy ok. Zmienił mi się wprawdzie grafik, przybyło też godzin, ale niech będzie. Trochę szkoda, że będę mieć w końcu mniej dni wolnego, ale za to mam teraz więcej zmian na rano także popołudniami zawsze można coś jeszcze zrobić. Jak na razie każdy dzień to niespodzianka - ciekawe co będzie działo się jutro. ;)

A dziś wolna niedziela, jak się pracuje to jakoś bardziej się to docenia. ;) Spacer z A., lody, rozmowy - jak to miło móc robić co się chce z poczuciem, że jestem już po zdanej sesji. :)
[komentarze]  (1) [stworz. 00:17 09/07/07 
mod. 23:54 12/07/07]
 
...
05.07.2007

Ha! Zdałam kolejny egzamin i to na 4.5. :) Jeszcze tylko wyniki z psychologii.. Oby było również pozytywnie.. Tak chciałabym mieć sesję z głowy. Mam zbyt wiele innych spraw na tapecie, by jeszcze mieć poprawki we wrześniu. Jedną z nich jest oczywiście praca. Jak na razie nie jest związana dokładnie z tym, z czym będzie za jakiś czas, no ale.. Roboty idą powoli do przodu także niedługo wielkie otwarcie. A tymczasem pozostaje nam bezsensowne sprzątanie (bo i tak non stop się brudzi). Chociaż dzisiaj było ostro. Uwijaliśmy się jak małe mróweczki z tymi pakami. 240 wyładowanych z magazynu, przewiezionych windą i zataszczonych do sklepu paczek.. Jutro pewnie połowa nie będzie umiała się ruszać. A gdzie tam reszta? No ale pomimo ciężkiego dnia, przeciętej ręki - nie zrażam się. Wręcz jakoś tak dobrze się czuję. :) To jednak pozytywne uczucie móc się wykazać. Mieć coś w grafiku, być potrzebną. No ale zobaczymy co będzie dalej, w końcu na razie to tylko 2 dni.. A ludzie? Ciężko cokolwiek powiedzieć. Jest ich tylu, że i tak co chwilę się zmieniają. Pozostaje mi na razie obserwacja. Ciekawa jestem co do ilu osób się pomylę w niej. :P Czas pokaże.
[komentarze]  (3) [stworz. 21:27 05/07/07 
mod. 23:55 12/07/07]
 
...
02.07.2007

Dlaczego? Na starym blogu zbyt długie robiłam przerwy - jakoś mnie nie ciągnęło do niego. Tak więc przeniosłam się z nadzieją, iż tu pójdzie mi lepiej. Wiem, może głupio brzmieć, no ale cóż. Oczywiście tamtego nie kasuję. Zbyt wiele serca tam pozostało.

---- --- -------------------- --- -------------------

Jutro pierwszy dzień pracy - w końcu. Dosyć się to wszystko opóźniło, ale co zrobić. Ważne, że w ogóle znalazłam pracę. Chociaż z drugiej strony lepiej, że tak wyszło, bo mogłam spokojnie uczyć się do sesji. W sb. ostatnie egzaminy, pozostaje więc czekać już tylko na wyniki. Oby były pozytywne! No a wracając do pracy, to ciekawa jestem jak będzie. Z jednej strony boję się, co chyba jest normalne. Zawsze, kiedy człowiek czegoś nie zna, boi się. Pamiętam jak bałam się idąc na studia. Totalnie sobie ich nie wyobrażałam. A teraz? Już jestem po 1 roku i śmieję się z tego, że się tak bałam. :) Mam nadzieję, że z pracą będzie podobnie. No a z drugiej strony nie umiem się doczekać. No ale jutro zresztą myślę już co nieco się rozjaśni pod tym względem także ok.
[komentarze]  (1) [stworz. 23:12 02/07/07 
mod. 23:55 12/07/07]
 
   
archiwum 2007
lipiec
sierpień
wrzesień
październik
archiwum 2008
styczeń
 
Mój poprzedni blog
szalonaa87 - chcesz? masz :)
Wy
Zozolek
Bunia
Mary
kontakt | firma | regulamin | polityka prywatności | pomoc