Chcę być wszechświatem albo zniknąć, nie być. Jak przekazać drugiemu coś czego samemu sie nie posiada? Skąd to czerpać,tą życiową energię, radość, kiedy robi sie coraz bardziej jesiennie i bezsłonecznie. Jeszcze przedwczoraj przyglądając się dworcowym obrazkom, wylapywalam optymistyczne nitki nadziei w uśmiechu starego człowieka, w dziecku karmiacego gołębie, w szeleście drzew i podmuchu cieplego wiatru i przynioslo mi to tak wiele pozytywnej energii na caly dzień.
Dziś zapijam swoje obawy gorzką i zbyt mocna herbatą. Nie potrafie nic zmienić na lepsze, łzy sie cisną do gardła, potrafie tylko współodczuwać i rozumiec, ale to niewiele, to chyba nie wystarczy.
Powiedz mi co ja mam zrobić, albo lepiej nie mów, i tak cię nie posłucham...oszaleję. To wszystkie szaleństwo przez tyle lat się we mnie gotuje i kumuluje i nie chce wreszcie znaleźć ujścia, może powinnam zacząć ćwiczyc sztuki walki inaczej porozrywam sie na strzępy i spale. Pragnienia, namiętności, agresja, wściekłośc na zlych ludzi, a nawet wielkie ekstatyczne przezycia radości, wszystko to sie dzieje pod skórą gdzieś ukryte. Cholerna autokontrola, analiza, ciągłe przobrażanie sie, drążenie w sobie, usilne i bolesne próby wydobycia z siebie czegokolwiek. Wreszcie spokój, chwila wyciszenia, wyczekiwania, przyjęcie wszystkiego z zajebiście stoickim spokojem.To czasem dziala w najmniej nieoczekiwanym momencie wyskakuje tzw "suprajs" i cos sie udaje.
[19:23 29/08/08]