Blog: 398016 blogów  Forum: 162807 postów  Galeria: 92934 zdjęcia !  On-line: --

 COOLTURA

 SPORTY

 GALERIA

 BLOG

 GRY

 GRONET

 KOMÓRKI

 ŚCIĄGNIK

 E-MAIL

 MY DZIEWCZYNY
  |     |  Twój profil  |  Spis blogów  |  Kontakt  |  FAQ  |  Regulamin  |  Pomoc
BLOG: bezimienna kropla...
  << poprzed   nast >>
interpretacja
Zawsze mnie uczono na języku polskim, że każda sensowna interpretacja jest dobra, nawet jeśli odbiega od "co miał na myśli autor" bo i tak się tego nigdy nie dowiemy.
Jak długo pisze bloga, tak też jednocześnie psiocze na siebie i zastanawiam się czy to aby na pewno właściwa terapia.
Jednak doszłam ostatnio do wniosku, że jest w tym coś przydatnego. Czytając tzw. komentarz, autor blogowej notatki zapoznaje się z interpretacją swoich własnych refleksji, przemyśleń. Poznaje drugą stronę... może spojrzeć na siebie z perspektywy innego człowieka. Trzeba tylko odrobinę przystanąć i pomyśleć nas tym.
To rzeczywiście działa. Widze zamiast jednego ograniczonego własnego poglądu- wiele rozwidleń jednej ścieżki.

Kolejna rzecz. Po każdym takim wywnętrzeniu się odczuwam coś na podobieństwo "wyrzutu sumienia", że znów nie napisałam nic uniwersalnego, dotykającego problemów innych ludzi. Nie poruszam żadnych głębokich treści na tematy globalne. Cały czas tylko magluje te swoje wewnętrzne przeżycia. No ileż można.
Prawda jest taka, że introwertyk może w nieskończoność. I tak będzie nadal. W końcu po to tu jestem. Nie po to żeby wyrażać swoje poglądy na temat ekologii, aborcji, tolerancji, polityki. To też mnie obchodzi! Wcale nie mniej niż stan własnej psychiki. O tym pierwszym mam okazję podyskutować na codzień. Z żywymi ludźmi w żywe oczy. O sobie samym - trudno rozmawiać z każdym napotkanym człowiekiem. Mam potrzebę. Piszę.
W eter.
[komentarze]  (1) [09:23 22/01/07]
 
...
...session. Bynajmniej nie jam.
A szkoda.
[komentarze]  (0) [21:20 21/01/07]
 
Huśtawka
Idę przez życie z uśmiechem na twarzy. Jestem uprzejma, usłużna, grzeczna etcetera etcetera, przynajmniej takie robię wrażenie- jak to ktoś określił. Czasem pożartuję, pozgrywam "luzaka".
Jednak każdego ranka budzi mnie uczucie walenia głową w mur.
Może to tylko typowo polskie narzekanie człowieka, któremu wiecznie źle?
Może to tylko smutek-zima czasem tak nastraja.
Mogłabym zgadywać i wskazać palcem ludzi, którzy mają gorzej ode mnie. Radzą sobie z większymi problemami, rodzinnymi tragediami i tak dalej. I im gorsze rzeczy im sie przydarzają tym lepiej to znoszą co niektórzy. Zazdroszczę im.
Wyliczam sobie życiowe dramaty. Moje, rodzinne- te które maja wpływ na moją psychikę.
I chyba największym jest to, że nie potrafię polegać na samej sobie. Zawsze polegam na innych z jednoczesną świadomością, że nie można na nich polegać. I to będzie mnie niszczyć i rozdzierać dopóty, dopóki się nie nauczę...

Kiedyś spotkałam swoje lustrzane odbicie. Człowieka podobnego do mnie. Powiedział mi, że najsmutniejszym człowiekiem świata jest komik. Miał rację.
Mam coś z komika. Jesteśmy ZABAWNI... ale nikt nie wie jacy nieszczęśliwi, skryci, niedocenieni. Tak właśnie się czuję i nie potrafię albo i nie chce tego zmienić. Bo to moje "ja" które jednocześnie potępiam i mam ochotę zabić, a jednocześnie egoistycznie kocham.
[komentarze]  (1) [22:46 28/12/06]
 
" A kiedy spotkam ciebie na śmierci zakrętach..."


Coś kocham...ale co?
Kiedy pękają ściany domu. Kiedy świat szarzeje coraz bardziej. Gdy kości przenika chłód.
Nadchodzi trudny czas. A jednak nigdy wcześniej tak się nie czułam.
Powietrze wcale nie stało się czystsze, a ja oddycham coraz lepiej i głębiej. Wreszcie oddycham Życiem, przez duże "Ż".
Nie znam przyczyny, albo też wszystko jest przyczyną.
Być może niebawem to rozwikłam...
[komentarze]  (4) [17:22 29/11/06]
 
nigdy bym...
...a jednak.
[komentarze]  (5) [18:22 12/08/06]
 
...
bez sensu ...
[komentarze]  (1) [18:51 10/07/06]
 
...
Próbuję prosto i zwięźle, ale zawsze jest enigmatycznie i z niedopowiedzeniem.
Bo, żeby zrozumiec całość, czasem potrzebne mi są trzy kropki zamiast jednej...
Banialuki wyssane z palca! Wydawało nam się cholernym indywidualistom, że jestesmy w stanie wszystko zrozumieć i sporo przyjąć. Nie koniecznie zaakceptować, ale właśnie pojąć przyczyny i skutki.
BA! Czasem nawet chcemy zrozumieć śmierć.
Tymczasem nic nie rozumiemy...
Tymczasem następny aktor znika za kotarą wieczności.

Śnił mi się sad. Ogrodzony kolczastym drutem. Weszłam do niego i poczułam się wolna.
Ale kiedy poszłam tam za dnia, zrozumiałam, że bez zadrapań nie uda mi sie przedrzeć przez zasieki,
i że sad to tylko sad... chwila samotności,
że trzeba z niego wyjść, znów poranić skórę, i życ dalej.
Że wolni sa albo wszyscy albo nikt.


Ale przecież i tak niewiele rozumiem.
[komentarze]  (1) [10:56 13/05/06]
 
jaka jest różnica między strachem a lękiem?
... ?
[komentarze]  (1) [18:44 31/03/06]
 
Dlaczego?
Dlaczego każdy skrawek Irlandii jest tak daleko jak gdyby nigdny nie istniała.

Dlaczego człowiek, którego uśmiech zniknął z twarzy staje sie nagle kimś innym.

Dlaczego próbując wyjść z bagna jeszcze bardziej się pogrążamy.

Dlaczego nie mogę wejść na wagon z węglem i pojechać w nieznane.

Dlaczego zmienia mnie to czego dowiaduję się o sobie.

Dlaczego nie wierzę. Dlaczego nie ufam.

Dlaczego nie piszę. Dlaczego nie gram.

Dlaczego zasypiam tylko po znieczuleniu?
[komentarze]  (1) [22:10 10/03/06]
 
...
i czemu gowno od razu kojarzy się z narkotykami... ? przecież ja nawet nie pale...
[komentarze]  (0) [21:53 10/03/06]
 
...
już mnie nie smieszy ten świat, nie ma już nic zabawnego w tym że wszystko zaczyna zachodzic gównem, że ludzie obrzycaja się gównem, ze jedni drugich wciągają do gówna.
nie śmiesza mnie kawały dla gówniarzy
że zycie to żart

własciwie to już mnie nic nie śmieszy
[komentarze]  (3) [21:24 10/03/06]
 
głupie kroki
Stopniowo wszystko zaczyna nabierać sensu. Wystarczyło wyjść poza świat, w którym byłam właściwie sama sobie "statkiem, morzem okrętem"
Wystarczyło zatrzymać windę dłonią, wejść i pojechać w górę, żeby wszysko sie zmieniło na trudniejsze, ale o ileż lepsze...
Zgodziłam się na totalne szaleństwo, propozycja niespodziewana jak grom z jasnego nieba... ale dzięki temu znalazłam swój cel..., znalazłam środki..., i chyba też znalazłam sama siebie.
Uzdrowiłam się z natręctw, depresji i innych urojonych chorób psychicznych ;] ( do czego mam niestety skłonności i do czego poraz pierwszy się przyznaję)

Olewam Palantów przez wielkie P i tych drugich pisanych przez wielkie D ... którzy pomimo, że zasługują nieraz na podziw za to co robia dla swoich dzieci, potrafia skutecznie odebrać nadzieję innym chorym (i ich opiekunom ;]) na paraplegii... (zawiść i nic więcej)



swoją drogą napisze najprościej : jak to fajnie cos robić zamiast siedzieć w domu i użalać sie nad sobą...
[komentarze]  (1) [20:17 13/01/06]
 
...
czasem coś mnie nachodzi i nagle gaśnie.nie chcę żeby gasło.
nie wiem czemu w zyciu czasem rzeczy pozornie mało ważne dla ducha mają największe znaczenie. to są te małe smugi światła.

list, długi list dogonił mnie śród myśli, rozdarty na wszystkie strony świata
rozmazany z brudem i łzami po twarzy
odnalazł mnie w kryjówce za piecem, sród pajęczych strun
przypomniał mi kim był, kim jest

lubie samotność, i swoją i nie swoją, tak ogólnie ludzką
ale lubie też rozmawiac. dzięki prawdziwej rozmowie można znów sie odnależć w tym całym zgiełku.zamyślic się na dłużej...
zastanawiam się tylko...chyba pewne rzeczy robię nie tylko dla siebie...a nie zawsze tak było.
teraz się czymś dzielę i to jest...zachwycające, nowe takie na bezdechu przemyślane

tak, zdecydowanie jest to bezdech spowodowany nadzwyczaj spokojnym zachwytem, albo inaczej zdziwieniem, jak jawnie coś się zmienia...

(ja chyba sama nie rozumiem co właśnie napisałam)
[komentarze]  (2) [21:58 17/11/05]
 
czekanie
całe moje życie to czekanie przed drzwiami
zwis na klamce
gubienie kluczy dzikich gęsi
obiad w sieni na schodach chleb sprzed dwu dni z tornistra wygrzebany
głaskanie kota pod włos
spacer z psem przez wycieraczki park
deklamacje instrukcji przeciwpożarowych
i włóczęga przez światło z dziurki od klucza



morał:
pukajcie a otworzą wam
wszędzie tylko nie tam


teraz stoję przed Innymi drzwiami...
[komentarze]  (1) [22:02 07/10/05]
 
początek
wróciłam do odrapanych murów
do skrzypiących schodów przeciekających rynien
zachwyciłam się światłem w okienku na strychu
jakbym ujrzała nowe stare życie na końcu tunelu
wróciłam do swego cienia
którego właściwie to ja jestem cieniem
[komentarze]  (0) [stworz. 20:34 06/10/05 
mod. 20:42 06/10/05]
 
  << poprzed   nast >>
archiwum 2004
marzec
kwiecień
maj
czerwiec
lipiec
sierpień
wrzesień
listopad
grudzień
archiwum 2005
styczeń
marzec
czerwiec
lipiec
wrzesień
październik
listopad
archiwum 2006
styczeń
marzec
maj
lipiec
sierpień
listopad
grudzień
archiwum 2007
styczeń
marzec
maj
czerwiec
lipiec
archiwum 2008
sierpień
wrzesień
 
archiwum dusz
Lubo
Mirror
Maurycy
kontakt | firma | regulamin | polityka prywatności | pomoc