Blog: 401372 blogi  Forum: 162960 postów  Galeria: 92501 zdjęć !  On-line: 214 osoby

 COOLTURA

 SPORTY

 GALERIA

 BLOG

 GRY

 GRONET

 KOMÓRKI

 ŚCIĄGNIK

 E-MAIL
  |     |  Twój profil  |  Spis blogów  |  Kontakt  |  FAQ  |  Regulamin  |  Pomoc
Blog: Szalony Swiat...
archiwum 2005
archiwum 2006
archiwum 2007
Lady Shadow Flame
Strom - Ororo
Jean's Grey's
Mutanci
X- recruits
Rogue/Rude/Rudziki
Kittki
Inne X-menowskie
Znowu mnie nie było długo, ale chyba musicie przywyknąć bo mam kiepski dostęp do neta... Psor se wymyślił że połączy komputery w sieć, i mamy jakieś bezprzewodowe śmiecie... Tzn internet. Ogółem po Wakacjach.... Dużo się wydarzyło, nawet nie wiem od czego zacząć....

Wróciła Lady Shadow, Logan stał się od tego czasu strasznie zadowolony. Co nie tylko mnie wprawiło w nielada zdziwienie... Tak się wyżywał, tak nas źle traktował, a tu nagle jeden Dzień z Shadow i już czałkiem inny z niego mutant:)

Za to Hank... Hank posmutniał jeszcze bardziej. Zamknał się w swoim świecie. W internecie powstało jego drugie życie. Ciągle z kimś pisał, rozmawiał... Podejżewam fakt że nie umiał sobie poradzić z Faktem że Shadow kocha Logana (TAK!! KOCHA! to widać:) ), z resztą on ją też... Ale jak to mówiłam... tzn o kim mówiłam.
Czasem chodziłam do McCoya, żeby się trochę uwolnił od komutera, ale coś niechętnie mu to wychodziło...
Pozatym...
Rogue zaczęła spotykac się z Multikiem, po tym niefortunnym wydarzeniu xD Wyglądają śmiesznie, bo on jest od Rogue młodszy o jakieś 2 lata, i niższy... o jakieś 10 cm xD

Psorek jeździł szczęśliwy na swoim wuzku, coś podejżanie mu się Łysina świeciła... Chyba zaczął używać nabłyszczacza który dstał do żartu od kogoś w prezencie...
Ogółem jak go widziałam to wpadałam w podejżanie dziwny wesoły nastrój. Ale to chyba oddziaływanie Xawerego tzn jest tak zadowolony że nie panuje nad mocami (Xawery nie panuje, dooobree) i oczuwam jego humorki.
Scott zobaczył Jean w drzwiach kiedy wróciła, i aż stanął... tzn przystanął na końcówkach schodów po czym się sturlał po niech z wielkim chukiem i wylądował pod stopami wystraszonej Jean. To się nazywa prawidziwa miłość upadająca do stóp. Ale widok był przedni, tylko że Cycu wylądował w ambulansie z połamanym.... eeee... połamanym palcem... tzn u nogi.

Fanie bywało w centrum handlowym. Oczywiście znowu mnie mianowali królową flirtu, ale co to moja wina że faceci lecą na białowłosą, młodziutką, śliczną, wesołą, wyjątkową, boską, cudowną... dooobraaa no:P Na mnie:P Ogółem kilka dziewczyn przestało się do mnie odzywać.... Ale nie pojmuję dlaczego... Nie moja wina że nie potrafią się pomalowac czy ubrać, tak aby lecieli na nie faceci xD

Pozatym wakację się skonczyły, a ja... Ja na studia... O boże!!! Będę STUDENTKĄ!! aaaa!!!!!!
[komentarze]  (4) [14:09 06/09/07]
Dawno mnie nie było! Ale znowu się pojawiam;) jak mgła po chłodnej nocy, okłada się na ziemi, tak ja pojawiam się by napisać co u mnie się dzieje:)

Skonczyłam nareszcze naukę w szkole:) JUPI!!! jestem dorosła;) hehe. Nie no a tak na serio, w końcu dotrwaliśmy wszyscy do wakacji, już połowa mutantów wyjechała do Swoich rodzin, a Ci których rodziny albo nie chciały znać swoich bliskich, albo nie istniały, świetnie się bawili w instytucie.

Ja także zostałam w Tym wariatkowie:) A co sobie będę żałować. Logan Wyżywa się na wszystykich, bo Shadow wyjechała, i nie ma z kim się kłucić. Za to profesorek Xawier wyluzował na całego. Wczoraj siedział przy basenie i się opalał. Pochlapaliśmy go trochę ale się nie gniewał na nas. Śmiał się razem z Nami. Z Dziewczynami jeździmy do sklepów, bo w instytucie nie jest aż tak wesoło. Kurt pojechał do Rodziny z Niemiec. Jean pojechała do Rodziców. Scott został z nami, ale jakiś taki niemrawy chodzi, brakuje mu Rudej wiewiórki.
Rogue ostatnio się opalała w bikini, ha!! Chłopcy się gonili i Multiple jej nie zauważył. Wpadł na Rogue, no i jak wiadomo, zabrała mu troche mocy. Po czym się powieliła. Ile było śmiechu.
Ale wyszło jej to na dobre. Bo każda z Rogue (było ich chyba z 10) Opaliła się po trochu, a jak potem złożyła się w jedną, to opaleniznę miała sporą:) Tak więc szybko się opaliła i bez bólu.

Kocham Wszystkich młodych mutantów jak rodzeństwo. Ale musiałam iść odwiedzić jedną osobę. Ostatnio żadko wychodził ze swojej mrocznej siedziby, tzn z biblioteki.
- hej Hank - Przywitałam się z niebieściakiem, pocałowałam go w policzek po czym spojżałam przez ramię na ksiązkę którą czytał.
- Co tam masz ciekawego? - Zapytałam wesoło.
- A... takie tam... - Powiedział pustym głosem. Wziełam ręką przez jego ramie, i obejżałam okładkę książki.
- "Potęga podświadomości"? Interesujesz się takimi sprawami? - Zapytałam szczerze zaciekawiona.
- No tak... Wiele można dokonać za pomocą podświadomości. - Nadal jego głos był jakiś taki smutny.
Jakoś mi się Odwróciły kartki, i zobaczyłam na pierwszej stronie wpis: "Dla kochanego przyjaciela, wyjątkowego i wspaniałego, Od Lady Shadow ' nie zapomnij o mnie ' ". Hm Shadow z takimi ksiązkami?
Hank również przeczytał tą dedykację poczym, mimowolnie spojrzał w stronę rogu biurka. Widniało na nim zdjęcie. On i Lady Shadow przewieszona przez jego Ramie. Oboje uśmiechnięci.... Czyży Hank się w niej...
- Chyba Cię wołają - Wyrwało mnie nagle z moich mysli jego stwierdzenie.
- Och.. Tak, lece. Trzym się Hank - i pocałowałam go w policzek, po czym pobiegłam do Dziewczyn....
[komentarze]  (11) [11:11 03/07/07]
Moje mysli wirowały w mej głowie, czyżby coś się we mnie zmieniło? Nie wiem. Nadal jestem taka sama, a jednak czuję się inaczej....


Rankiem się obudziłam. Najpierw szkoła, potem trening. Już mnie tak nie wykanczało to wszystko, już było lepiej, może dlatego że przywykłam do tego ciągłego rygoru, ciągłych zmagań.

Wszystko było dziwne i inne....

Siedziałam właśnie w salonie. Nikogo nie było. panowała taka wspaniała cisza. Nie wiedziałam dlaczego tak mi dobrze samej, i tak fajnie czułam się kiedy siedziałam i rozmyślałam.
W koncu jednak i to musiało minąć. Reszta wróciła ze szkoły. Zrobił się hałas....

A ja co? Zaczęłam przyglądać się mutantom. Jean i Scott wyglądali jak zakochani nastolatkowie, mimo że starali się tego nie okazywać. Jednak mimo wszystko, człowiek patrzący z boku, widział te spojrzenia, ich uśmiechy i nieśmiałe odwrócenia wzorku.

Kitty biegała zadowolona po instytucie, i jak nie ganiała się z chłopakami, to biegała do dziewczyn po kosmetyki, albo ciuchy... Na prawdę towarzystwo było wesołe.

Kurt teleportował się ciągle, czasem pojawiał się na stole przedemną, uśmiechał się po czym znikał, wcześniej puszczając do mnie oczko.

Iceman zamrażał co nie co, nie panując jeszcze nad swoją mocą. Przez co zdarzalo się że nie można było otworzyć na przykład drzwi, bo były zalodzone.

Multiple wpadając na innych powielał się, przez co robił się charmider, i nieporządek. Uśmiechał się wtedy niezręcznie i próbował się pozbierać do kupy.

Spotykałam też różne dziwolągi. Oczywiście bez obrazy dla nich. Ale jak zareagowalibyscie na człowieka o 4 twarzach na jednej głowie i to jedna przy drugiej, tak że oczy łączyły się ze sobą i zamiast 8 oczu było ich 5??

Albo człowieka bez kości, który wygląda jak gumowa lalka? a porusza się jak jakaś ameba czy pantofelek?


Z jednej strony dziwił mnie ten świat, zastanawiał. Ale z drugiej strony tak do niego przywykłam że mało co mogło mnie zaskoczyć.

Sama jestem mutantką. Panuję nad mocą w miarę dobrze. Ale nie myślcie że panowanie nad pogodą, nad wiatrami i nad różnymi aspektami klimatu jest takie łatwe.
W każdym razie w instytucie znalazłam się dlatego, żeby nauczyć się całkowicie panować nad mocami.

Rodzinka jak nic... wiadomo, nikt nie zastąpi nam Prawdziwej rodziny, ale my mutanci, jesteśmy wielką wspaniałą rodziną...
[komentarze]  (5) [08:58 08/05/07]
Dziękuję Nielicznym czytelnikom którzy wogóle się wypowiedzieli... Dziękuję. I dziękuję mojej przyjaciółce Shadow:* jesteś kochana mimo ze taka głupia:P hahaha.... I tak Cie nie lubie :)

No i dziękuję Komentującym;D I Rogue ktora mnie podtrzymuje przy życiu wogóle ( TAK TY:P) I Storm ktora mnie odwiedza;):P

Aa no i daję do notki zdjęcie Shadow, bo ktoś nie wiedział kto to jest, a i odsyłam na jej bloga ( No też nie wiedzieć kto to Lady Shadow Flame;P ) Żartuje:) Miłego czytania:)


.................................  ..................................  .........................
- Witaj Ororo.- Powiedział moj Aniołek. Spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam zalotnie.
Podszedł do mnie i mnie obioł. Chciał mnie pocałować, ale do pokoju weszła Kitty. Jak zawsze, przez sciane.
- Ja ten przepraszam, nie chciałam przeszkadzać. Bo uciekam przed ten chłopakami. No to pa - i pobiegła dalej. Cały urok minął. Odsunęłam się od Warrena, wziełam torebkę i poszliśmy.

Spacerowaliśmy długo, doszliśmy aż do miasta. Aniołek zabrał mnie na kolację do restauracji. Siedzieliśmy, rozmawialiśmy, ale jakoś nie wiem czemu nie umiałam się z nim dogadać, on też był jakiś obcy.
Oboje Zaczeliśmy w tym samym czasie:
- Chyba musimy porozm... - Spojrzeliśmy na siebie i sie roześmialiśmy.
- To zacznij - powiedział jako Dżentelmen. Zerknęłam w jego śliczne oczy, ale nic nie czułam. Nie było fajerwerków i miękkich nóg.
- Wiesz... Chodzi o to że chyba... Że my chyba jesteśmy tylko dobrymi przyjaciółmi, nie chcę Cię ranić.... - Zaczełam, ale nie wiedziałam jak dokładnie wyrazić to, o co mi chodziło. On o dziwo się uśmiechnął.
- Rozumiem. Też miałem ten sam problem. Długo nad tym myślałem, i też nie chciałem Cię zranić, ale skoro doszliśmy do tego samego wniosku... Cieszę się. - Złapał moją dłoń i złożył na niej pocałunek. Posiedzieliśmy jeszcze, ale już nie tak niezręcznie, śmialiśmy się, gadaliśmy ciągle. Żartowaliśmy.

Potem mnie odprowadził. Cieszyłam się że tak wszystko się poukładało. Ale jak wróciłam do instytutu, coś mnie złapało. Zrobiło mi się smutno. Było już późno i wszyscy byli już w swoich pokojach.

poszłam do kuchni. Najpierw w planach miałam podwędzić piwo Logana, ale ostatecznie zrobiłam sobie gorącą czekoladę. łzy pociekły mi po policzkach. Usłyszałam że ktoś wchodzi do kuchni.

- Storm? Czemu siedzisz tu sama? i... Coś się stało? - Shadow usiadła obok mnie. Mowiła takim spokojnym, mocnym szeptem. Taki kojący miała głos.
- Ja... ja sama nie wiem... Smutno mi po prostu - powiedziałam. Nie chciałam się wyżalać, ale tak mnie uspokajał jej głos.
- To taki wiek. Też to przechodziłam. Każdy to w pewnym wieku ma. - Popatrzyła na mnie. Jej oczy pokazywały swoja mądrość. Nie dziwię się że tylu mutantów ją kocha.
- Życie jest krótkie, za krótkie na smutki, ale czasem jest potrzebne odosobnienie i popłakanie sobie.
- Tak tez czuję. Źle mi samotnie, ale nie chcę wykorzystywać uczuć innych. Ale nie wiem... Czuje się samotnie. - Powiedziałam szczerze.
Ona mnie przytuliła do siebie.
- Nie czuj się tak, masz nas. Przyjaciół. Wiem co czujesz. Możesz mi nie wierzyć, ale ja kiedyś też byłam młoda. całkiem niedawno nawet - puściła mi oczko i się uśmiechneła. Promieniała jakąś wewnętrzną siłą. Siedząc przy niej nabierałam pewności siebie. Tak na mnie działała jej moc. Dziwne...
- Dziękuję Shadow.... Nie wiem czemu, ale przy Tobie czuję się silna. Czuję że mam po co żyć. - Powiedziałam zgodnie z prwdą.
- Hehehehe... Tak działa moja wewnętrzna pewność siebie na innych ludzi. Ale nie myśl że to takie proste, żebys mogła się tak czuć to trzeba wiele czasu poświęcić na ćwiczenia woli... Ale wiem że Ty dasz radę - Powiedziała Shadow. Wstała, pocałowała mnie w czoło i wyszła. Poczułam że mam rodzinę, że kochają mnie tutaj i że jestem dla kogoś ważna. A Shadow jest jak Mama.....
[komentarze]  (6) [stworz. 15:51 18/01/07 
mod. 15:58 18/01/07]
Jako że nikt nic mi nie napisał, inny niż Rogue wiec pisze notkę dla niej:) Dla tych co wejdą i zobaczą najpierw tą notkę to niżej jest jeszcze jedna ktorej nie czytaliście;) ZAPRASZAM DO KOMENTOWANIA. bo się w sobie zamknę i już nigdy nic nie napisze. A jesli ktos chce, to jak bede miała czas, to mogę zarzucić mu moim gg, albo mailem albo czymś. NO I PISAĆ MI W KOMACH CZY MAM INFORMOWAĆ W KOMENTARZACH O MOICH BZDURNYCH NOTKACH:))))))
.................................  ......................


Warren odwiedział mnie bardzo często i nie żałuję tego. Ah jak było miło i wogóle. Ale sama nie wiedziałam, czy pasuje mi chłopak ze skrzydłami. hehe:) No co no co, wybredna bywam. A może jeszcze za młoda jestem na powazne związki. Bo jakby nie było Aniołek jest odemnie powazniejszy.

Siedziałam w kuchni i się zastanawiałam pijąc mleko.
- Hej Storm. O czym tak rozmyślasz? - usłyszałam damski głos.
-A nie umiesz sobie przeczytac moich myśli? - Zapytałam nie podnosząc głowy na Emmę. Po czym spojrzałam na nią. Ta była trochę zła, czy oszołomiona, tak jakbym oskarżyła ją że to robi.
- Rozumiem że już to zrobiłaś.- Uśmiechnęłam się do niej.
- No, ee... Przepraszam, czasem jeszcze tego nie kontroluje. - odpowiedziała lekko zatykając się. Zaczełyśmy się obie śmiać. Normalnie jak jakieś nienormalne. No ale zauważmy: Kto w tym instytucie jest wogóle normalny? Na pewno nie Logan i jego Shady. Xawery to już wogóle psychol nie z tej ziemi...
Może Jean i Scott? Buahahaa mimo ze wyglądają W MIARĘ normalnie, to raczej bywają zbyt idealni. Aż mi się żygać chce jak myślę o ich idealności. Ona dobra, kochana, szczera, piekna i bla bla bla, a on? Idealny trener, przywódca, przystojniak. Nie no za idealni, normalnie jak jacyś bohaterowie z kreskówki o super bohaterach.

Kiedy znalazłam się w swoim pokoju, znowu naszły mnie moje dziwne mysli. Ale nie na długo, bo za oknem, na balkonie pojawił się Aniołek....
[komentarze]  (3) [09:50 21/12/06]
Aaaaaaaaaaaa............. Przepraszam!!!!!!!! Tak dawno nic nie pisałam, ale to wina tego że zapomniałam hasła do bloga -_-

Wróciłam. TZN zapisałam sobie hasło na monitorze:))))) Wiec nie powinnam mieć już problemu z zapomnianym hasłem. Kto tęsknił za mną? No bo też jak można za mną nie tęsknić? Kocha mnie ktoś jeszcze? Wypowiadać się w komentarzach, czy macie jeszcze ochotę czytać moje nudne i głupie notki czy nie, puki sie nie wypowiecie to koniec. Nie pisze, bo nie lubię pisać sama dla siebie. Moja pani psychiatryk powiedziała że muszę uważać żeby nie rozmawiać samej ze sobą, dlatego czekam na wasze wypowiedzi.


Jeśli jest ktoś kto za mną tęsknił to czekam w komentarzach o napisanie czy mam dalej świrowac na tym blogu, i co wam się podoba a co nie :) Pozdrawiam kochani!!!
[komentarze]  (3) [12:09 08/12/06]
Wiem wiem. Miałam pisać notki... Ale nie moja wina, że wyruszyłam w świat i zapomniałam laptopa...

Skoro nie napisałam nic przez wakacje to moze teraz napisze co się działo?

A mianowicie, jak pisałam. W piątek po zakończeniu roku szkolnego, umówiłam się z dziewczynami na piwko. Niestety wyszło z tego coś innego...
Rogue, Kitty, Ja, Falkon, Fay, Cassidy, Elektra, Emma i kilkoro innych laseczek wybrałyśmy się na dyskoteke. A jak wiadomo na dyskotece dziewczyny się bawią na całego.
No i oczwiście... Hehe, poszłyśmy tam bez zgody dorosłych. Żeby było śmieszniej. Zaczęłyśmy pic drinki. Niektóre dziewczyny piły piwo, PO pewnym czasie, połowa tańczyło w klatkach, przy rułkach, czy ogółem na stołach, a druga połowa czołgała się pod stołem.
Ja jak to ja, stwierdziłam że czas poznać kogoś interesującego. Kupiłam sobie Drinka i podeszłam do pewnego przystojniaka.
- Hejka, Co porabiasz tutaj tak samotnie?- Zagadałam. Chłopak spojrzał na mnie i się uśmiechnął.
- Chyba czekałem właśnie na Ciebie! - bosz, pomyślałam, mam nadzieje że nie będzie to jakiś prostak.
- To miło. A pozatym jestem Ororo.
- Miło mi, ja jestem Warren. - Nie wiem czemu ale kojarzyłam to imię. Koleś był dziwny. Ale przez to tak bardzo interesujący. Był taki tajemniczy. Dziwił mnie fakt ze miał płaszcz na sobie.
Rozmawialiśmy dość długo. W kóńcu poprosił mnie bym przeszła się z nim na spacer.

Co mi szkodziło?

NO i wtedy okazało się że musze iść było bardzo późno, i czułam że mamy nieźle przesrane. Dziewczyny wyturlały sie z dyskoteki. Ruszyłyśmy do domu. Warren zatrzymał mnie jeszcze i poprsił o numer telefonu.
Dałam mu po czym poszłam za przyjaciółkami.

W instytuvcie miałyśmy nieźle przewalone. Logan zapowiedział że niech nie myślimy nawet że mamy wakacje bo on juz zaplanował nam wiekrzość czasu.
Najgorzej miały się te co były jeszcze mocno wstawione. One miały chyba kilka kar. Dobrze że ja byłam prawie trzeźwa. Bo pogadałam troche, starałam się załagodzić sprawę.

Kiedy znalazłam się w pokoju moje mysli zajął Warren. Kim był, dlaczego go kojażę skądś...

Późnej, jak zadzwonił na drugi dzień umówliśmy się na randkę. Było bosko!! Ale on znowuż był w tym swoim płaszczu. Troche mnie to drażniło. Ale moze było mu zimno? W końcu umawialiśmy się tylko w nocy.. NIe wiem też czemu, ale lubię tę porę. hehe...

Jak się później okazało, Zna profesorka. No i domyślił się że jestem mutantem.

Pewnego dnia wakacji pokazał mi dlaczego chodził w płaszczu. On miał skrzydła!!! Już wiedziałam kim był. On Był Angelem, tym który przylatywał do psorka.

Ogółem drugi miesiąc wakacji spędziłam podrużując z Warrenem, hehe, załatwił mi to u psorka. Było bosko!!

TO były najlepsze wakacje jakie mogłam mieć!

Najgorsze było jednak to że jednego dnia, jak byliśmy w Indiach, zaatakowali nas ludzie. Zobaczyli Skrzydła Warrena i musieliśmy walczyć.

Jakoś nam udało się uciec i wróciliśmy do domu.

Mimo że zaczął się nowy rok szkolny niczego nie żałuję!
[komentarze]  (3) [11:03 10/09/06]
Witam po mojej długiej nieobecności! Wracam!!! Tak wiem cieszycie sie:) I ja również się ciesze. Wszystkie przedmioty zaliczone, wszystkie lekcjie pokończone, a teraz do piątku wagary i no zakończenie roku szkolnego.

Wogóle wszyscy w instytucie się radują! To znaczy młodzi w instytucie. Chociaż Logan, Shadow i Psorek też się cieszą. każdy ma inny powód.

Na przykład Logan cieszy sie bo przez woly czas moze robić nam więcej treningów, a on uważa że wysportoway mutant to mutant prawdziwy... jak ja go nienawidze. To przesada żeby tak mnie męczyło te jego wymogi.
Shadow Cieszy się, bo ma zamiar wyciągać nas na wakacje gdzieś.. Bosz, tyle że Logana też weźnie... No a psor jest psychiczny więc sie po prostu cieszy.

Za to ja jestem szczęsliwa, bo idzie ciepło i słoneczko i można w końcu ubierać spódniczki bluzeczki na ramionczkach i wogóle! Lato jest fajnie, idzie czas miłości, radości i oczywiście IMPREZ!!!

A tak wogóle to kto się wybiera ze mną w piątek na imprezę? Opić zakończenie roku??
[komentarze]  (6) [09:38 20/06/06]
Święta nadeszły bardzo szybko. W instytucie, wszyscy byli czmyś zajęci. Jak nie sprzątli to ozdabiali instytut, jakimiś stroikami, lampkami, bombkami czy łańcuchami. Zabawa przednia, ale nie dla mnie. Mnie Musiał psorek przydzielić do kuchni. Musze zmywać, gotować, sprzątać... ech życie jest okrótne....
- Hej Storm! Pośpiesz sie! Niektórzy tutaj z głoooodu umierają! - usłyszałam głos Kurta.
- Jeszcze nie czas na wililię! Wiec mnie nie pośpieszaj jeśli oczekujesz czegoś jadalnego. - odwzeszczałam mu, a ten potulnie zamkał pyszczek. Przygotowywałam jedzonko. Ogółem było pełno różnych potraw. Osoby z polski przygotowywały tradycyje potrawy, które jadali u siebie. fajnie sie pracuje z grupą. Mimo że nie nadaję sie do pomagania innym, oczywiście starałam się jak tylko mogłam. okolo 16 poszłam do pokoju. Musiałam się przygotować. Idąc korytarzem zachwycałam się. Wszystko wyglądało bardzo ślicznie.... nie mogłam sie doczekac już wigilii......
[komentarze]  (5) [14:49 25/12/05]
Dawno nie pisałam nic, ale nadrobię:) A mianowicie, Jak wiecie kocham szaleć i podrywać.... I ostatnio nawet zaszalałam:)
Jako ze się z Pietrem nic nie udalo, pomyślałam raz kozie śmierć, Ide na podryw. Oczywiście nim sie wybłagałam psorka i Trenerów to troche minęło czasu, ale w końcu pozwolili mi iść na "malą imprezkę". Na ogon dostalam Rogue i Kitty. No normalnie nic tylko kulkę w łeb sobie strzelić i wyjść kanalizacją:/

Ogółem ubrałyśmy się i ruszyłyśmy na miasto:
- Stormy, gdzie ten idziemy?
- Kitty, nie pytaj sie głupio, Na podryw idziemy. - Odpowiedziałam, ale patrząc na nią, zastanawiałam sie czy to dobry pomysł. Zastanawiałam czy nie walnąć je obie do kina na jakiegoś Puchatka albo coś. Ostatecznie wyszło na to ze idąc spotkałyśmy bractwo. Kitty uśmiechała się i czerwieniła. Lance ją podrywał i w końcu oboje się ulotnili. Rogue poszła do sklepu z płytami gdzie siedział Kurt od dłuższego czasu. Zaczeli gadać i flirtować... I wyglądało ze zostałam sama i musze sobie jakoś poradzić. Ale łatwiej narywac do chłopcow bez potencjalnej konkurencji:P

Chodziłam dosc długo samotnie po mieście. W końcu się wkurzyłam... Szłam zła. Nie patrzyłam na drogę. Wpadłam na kogoś..
- Excuse-moi cherie...- Usłyszałam francuski.... Popatrzyłam do góry..
- Gambit...- szepnęłam po czym się uśmiechnełam. On szarmancko podał mi dłoń i pomógł wstać.
- Czy w formie przeprosin mógłbym cię zaprosić na kawę?
- Ależ:) No pewnie:) ... - Odpowiedziałam figlarnie. Chyba mu się spodobało. Podał mi ramię żebym mogła się złapać i ruszyliśmy. Poszliśmy do ekskluzywnej restauracji.... Wszystko było by spoko, Ale powiedział mi po zakończeniu przyjemnego wieczoru ze zapomniał portwela:/ Noż... Zdenerwowałam się. Bo myślałam ze bedziemy musieli płacić. A ten hasło:
- Ale pieniądze zawsze nosze w kieszeni...- Obraziłam się na niego. On drażnił sie ze mną. Podał mi płaszcz, zebym ubrała ale ja nadal byłam obrażona. W końcu ubłagał mnie. Ubaliśmy sie i odprowadził mnie pod instytut. Tam na dowidzenia pocałował mnie romantycznie. I powiedział:
- Miłej nocy Cherie, nie zapomnij o mnie... - Puścił oczko i zwiał. Zobaczyłam ze Kitty i Rogue dawno są w instytucie... Ooooo oł....
[komentarze]  (5) [22:50 11/12/05]
NA balu było cudownie. Pietro Ciągle mi pomagał, był uslużny... Normalnie zachwyt.... No tak Lady Flame i Logan oczywiście wszystko psuli. Ale Flame ma u mnie plusa. Ona w przeciwieństwie do logana pozwoliła nam pić. No Ale Wolvie nie pozwalał. Wyszłam z Pietrem na zewnątrz. Poszliśmy gdzieś w ustronne miejsce. Było romantycznie i nastrojowo... Już miał mnie Pietro pocalować, aż tu nagle... JAk się wystraszyłam. POjawiło się całe Acotyles... Gambit podszedł, odsunął Pietra jak śmieć... Spojżał mi w oczy. Wzioł moją dłoń pocałował w nią i powiedział:
- Witam Cherie... - Patrzył na mnie swoim wzrokiem. JA stałam niewzruszona. Zobaczyłam że W nasza stronę idą inni X-meni... Acotylesi byli na to gotowi. Rozpoczeła się walka. Oczywiście X-meni zaczeli przegrywać, bo kto to widział żeby walczyc w strojach balowaych?? Zaatakował mnie Gambit. Walczyliśmy dość długo. Dla mnie raczej wyglądało to jak przekomarzanki. Ale miałam go już dość... I zrobił coś za co po prostu chciałam go zabić!!!!!!!!!! Rozerwał mi sukienkę. Wtedy tak się wściekłam że wywołałam tornado. Do tego pomogła mi Shadow, bo zrobiła taki cień że nic Acotylesi nie widzieli. Scott strzelił promieniami a jean użyła Swojej mocy jako tarczy i dzięki temu tornado nam nic nie zrobiło. Acotylesi przegrali a my zmęczeni i wkurzeni ruszyliśmy do instytutu. Dzieczyny miały w oczach chęć mordu, bo widac nie tylko mi zniszczyła się sukienka...

No i jak to bywa, z romantycznego wieczoru nici... Poszlam do Hanka żeby pomóc mu poopatrywac rannych, bo przeciez znam sie dobrze na ziolach leczniczych. Pogadałam z Mc Coyem chyba do 4 nad ranem. fajny jest. Wręcz uwielbiam tego kolesia:) NO a teraz idę spać... Ale nie ma że zostawię to tak bez niczego. Gambit zapłaci mi za rozwalenie mojej sukienki i wieczoru... Ale teraz tak myśląc, raczej ze związku z Pietrem by nic nie wyszło..... Dobranoc;)
[komentarze]  (16) [11:30 13/08/05]
Zaczełam się zbierać na zakupy. Przecież nie mogę iść na bal w obdartych jeansach<kupionych zaledwie przaedwczoraj>? No i Wskoczyłam do salonu:
- Która idzie ze mną do sklepów? Trzeba sie obkupić przed Baaaaleeem!!!!!!!- Wydarłam sie na wszystkich tam siedzących. Zobaczyłam jak kilka zadowolonych dziewczyn wstaje.
- Idziemy z Tobą.- powiedziała Jean. Fajnie...
- Dobra. No to za 30 minut pod instytutem.
Kiedy się wyszykowałam na przechadzkę po sklepach < ubrałam najseksowniejsze ubranie i buty na szpilach> wyruszyłyśmy. JA przy okazji podrywałam co przystojniejszych kolesi... A co? Nie wolno? I tak wszyscy patrzeli na mnie swymi psimi oczyma. Jean, Kitty i Rogue wściekały się coraz bardziej na mnie. Ale w końcu coś w życiu trzeba robić prawda? łazilyśmy po sklepach dobre dwie godziny, i nadal nie miałam kiecki na bal. Patrzymy a tu przed Nami idzie ta nowa... JAk jej tam. Emma. Chodziła po Sklepach. Sama... Co za odlód. Gorzej Niż Shadow. Ech.. No ale Dziewczyny ją zagarnęły.. I teraz się z tego cieszę. Dzięki niej zauważyłam pewną zajefajną suknię. Odrazu mi podpasiła.

Wieczorem gotowa do wyjścia czekałam. Miał zjawić się mój książe na białym rumaku. Przybył po mnie Pietro:) Normalnie radość niesamowita. Zgraliśmy się kolorem włosów:) I nawet kolorem stroii. JA miałam bialą suknię a on bialuśki garniak. Ślicznie. Tylko mój humor się zepsół kiedy zobaczyłam wytrojonego Logana i Panią Ciemności.... Oni beda opiekunami:/ Zajeb..... Ech... no cóz. Ale trzeba korzystać z życia puki sie da....
[komentarze]  (6) [23:30 27/07/05]
Ludzie w instytucie są lekko dziwni... A może nawet bardzo. Chociaż trudno mi to stwierdzić, bo sama normalna nie jestem. Ale na przykład: taka Kitty. Biega przez ściany, wchodzi bez pukania, budzi niepotrzebnie ludzi oznajmiając że mamy trening... Nie no. Albo taki Logan. Drze się jak oszalały, bo coś tam mu zniszczyłam w motorze. Moja wina ze zostawia kluczyki na wierzchu?

A już totalnie zdenerwował mnie Profesor. Stwierdził że jestem niekompetentna i sprawiam zbyt wielkie problemy wychowacze. NIE wiem gdzie on to wyczytał, albo po czym tak stwierdził. NO przecież dodanie kilku lekko przyczyszczających roślinek do obiadu złe nie jest? Cóż.. Mam karę. Mam zajmować sie kwiatkami, młodymi rekrutami i Czyścić salę po treningu... Czyli uwaloną ziemią, błotem, i resztkami mocy innych:/ no bosko....

Trening mieliśmy wykańczający. Ale postarałam sie i pokazałam na co mnie stac. Teraz siedze i zszywam stroje innych, bo po treningu dostąłam kolejną karę.. Że to co rozwaliłam muszę naprawić. Ale przecież nie moja wina że włazili mi pod nogi... NO tak, ale Pani lady Shadow Wydarła sie po mnie że co to ja niby nie jestem, i ze mam atakować wrogów a nie swoich. Ech..... NO i teraz siedze i szyje te ich ubranka i kubraczki...
Po prostu wiocha....
[komentarze]  (11) [stworz. 14:03 18/06/05 
mod. 14:09 18/06/05]
Ide na rolki. Patrze... A z instytutu w pełnym stelażu wychodzi Jean. Patrzę co ona robi. Zastanawiam sie czy ona przypadkiem się o coś nie uderzyła, a ona do mnie:
- Stooooormy, pomóż miiiiiiiiiiiii............- Nie no teraz to już przegięcie.
- A gdzie ty tak odwalona idziesz???- Zapytałam ironicznie. Ona spojrzała na mnie spojrzeniem numer 54 (#nie widzisz??#) Po czym zachwiała się. Myślałam ze już upadnie, ale nie.. Ona żwawo złapała się ściany.
- No jak to gdzie. Z toba. Na rolki.- Tylko tego mi brakowało. JAk ja mam sobie pojeździć jak bede miała opiekowac się tak umiejetnym stworzeniem???
- No doooooobra......A umiesz jeździć chociaż?- przygladałam się jej postawie z lekkim zniecierpliwieniem.
- No pewnie, jeździłam niedawno... Jakieś 6 lat temu... NA wrotkach.- Super no. Wprost cudnie. NA wrotkach jeździła. 6 lat temu:/ Boże mój drogi czemuś mnie opuścił? Czy bóg kocha mutantów?
- Dobra Jean.. Zejdź ze schodów i do mnie podjedź. - jej wzrok nagle stał się wzrokiem wystraszonej myszki.Ja tylko uderzyłam dłonią w głowę.NIEEE.........
-Dobra, ale bedziesz za mnie sprzątała ze stołu przez tydzień.- powiedziałam podjeżdżając do niej. Ona uśmiechnęła się i podała mi rękę na przybebicie, przy czym groźnie się zachwiała. złapałam ją silnym uchwytem. Zaczeła się nauka. Spędzilam na tłumaczeniu techniki, układu nóg, stup, rak i ciała, jakieś 2 i pół godziny. Wreszcie wyruszyłyśmy w trase. Nie szło jej najlepiej ale jak na pierwszy raz to nawet nieźle. nawet próbowała sie ze mną ścigać. Wreszcie na łączce koło polnej drogi upadłyśmy na trawę. Kiedy poleżałyśmy dość dużo czasu zapytałam:
- A po co ci umieć jeździć? Wiesz że nie jesteśmy wielkimi przyjaciółkami... A nikt inny na razie nie szarżuje na rolkach... - Ona popatrzyła na mnie tymi swoimi zielonymi oczami po czym spuściła wzrok na swoją dłoń i powiedziała cichutko:
- o Scott... On zawsze jak ty idziesz na rolki leci za Tobą.. I... Mu się chyba podoba to jak jeździsz. Też chcę tak jak ty umieć....- mówiła to tak smutnym głosem że powinno mną ruszyć. Ale mną nic. JA tylko wstałam pomogłam jej wstać i ruszyłam. Pojechałam przed siebie. Wiedziałam że Jean sobie poradzi. JA nie chciałam z nią zostawać. To by i tak ne wyszło. Przyjaźń między nami nie jest możliwa. Nie i koniec.
[komentarze]  (6) [07:01 31/05/05]
Po południu mieliśmy jakiś apel... Wielce dorośli mutanci chcieli się nad nami poznęcać. Stwierdzili ze mamy projekt przygotować. A wiecie z kim dostałam pokój i wykonanie projektu zarazem?? :/ Z Jean. Nie wiem czemu ale ta kobiecinka mnie stresuje. Niby to taka porzadna, pracowita osóbka, ale mnie niesamowicie denerwuje... Może to dlatego, że dość często widuję ją z... Scott... Mmmm.. Te jego bicepsy wyzwalają we mnie tygrysicę. Muszę czasem się opanowywać by nie rzucić sie na niego. Ciekawe ilu jeszcze takich przystojniaków tutaj spotkam. Jak już wspominałam jestem tutaj niedługo. A mianowicie jakiś tydzień. Ale przez pierwsze kilka dni nie bardzo chciało mi sie poznawać mieszkańców instytutu. Znam Logana, Xawiera, Scotta, Kitty, i pannę doskonałą - Jean. A teraz przydzielili mi z nią pokój:/ Załamka. A chciałam sobie przykleić jakies konkretne plakaty, zrobić coś ciekawego z pokojem. A teraz jak myslę to pewnie bedzie w pizdu brytnejów, lopezów i tym podobnych.. ech..... Dobra idę pojeżdzić na rolkach:) pozdrówki
[komentarze]  (7) [stworz. 18:51 23/05/05 
mod. 19:21 23/05/05]
kontakt | firma | regulamin | polityka prywatności | pomoc