|
|
21 Powrót do przeszłości VI
|
W głowie ciemnowłosej kołatały się najgorsze myśli związane ze Serwiuszem. Chciała napajać się do nieprzytomności obecnością Stefana, który obejmował ją paradoksalnie, ciepłymi ramionami. Jej wzrok wbity był w ścianę pokrytą kolorem ciemnej trawy, a cienie od palącego się kominka tańczyły od samej podłogi aż po sufit. Nina spokojnie czekała, aż Stefan zapadnie w głęboki sen. Kiedy już to nastało, delikatnie i bardzo sprytnie opuściła królewskie łoże. Podążyła na paluszkach do łazienki gdzie zaczęła odziewać się w pojedyncze części garderoby. Zaczęła od halki, a skończyła przy dobrze dopasowanym gorsecie. Poprawiła potargane włosy od namiętnych igraszek i trzymając w dłoniach czarne pantofelki zeszła równie cicho po schodach. Zatrzymała się przed drzwiami wejściowymi i wzięła głęboki wdech. Otworzyła je z wypisaną złością na delikatnej twarzyczce. Parę metrów od niej stał ubrany w czarny płaszcz mężczyzna o blond włosach. Wampirzyca nie sądziła, że ich kolejne spotkanie nadejdzie tak szybko. Podeszła do niego i odwróciła się za siebie spoglądając z utęsknieniem w okno od sypialni w której znajdywał się Stefan.
-Jak sobie życzysz- skinął głową i trzymając splecione dłonie przy kości ogonowej podążył szybkim krokiem za wampirzycą. Ta, zatrzymała się przed gęstym lasem, który otaczał dworek, który zamieszkiwała.
-Podjęłaś decyzję?- spytał, a jego oczy pokryły się iskierkami, które utwierdzały tylko Ninę w fakcie, iż Serwiusz nie może doczekać się jej odpowiedzi.
-Tak- odpowiedziała oschle wpatrując się ciągle ślepo w dworek.
-No więc, chodźmy- wyciągnął ku niej dłoń, a kąciki jego ust mimowolnie uniosły się ku górze.
-Ale ja nigdzie z tobą nie idę- spojrzała na niego, ponieważ musiała zobaczyć to konsternację na twarzy Serwiusza.
-Yy, ale jak to?- wypity z pantałyku próbował doszukać się racjonalnego wytłumaczenia.
-Posłuchaj mnie uważnie- podeszła do niego dość blisko i splunęła mu prosto na ciemny płaszcz. Nie było to zachowanie damy, ale Nina nie miała zamiaru zgrywać kogoś kim nie jest.- Odchodzę. Stefan nigdy mnie już nie ujrzy. Tego właśnie chciałeś.
-Ale chciałem, żebyś do mnie wróciła- przerwał jej marszcząc znacząco czoło.
-Pff- parsknęła bezczelnie z wymuszonym uśmieszkiem.- Kiedy zadawałeś mi ten cholernie okropny ból nie wspominałeś nic o tym, że mam do ciebie wrócić. Dałeś mi jasno do zrozumienia, że jeżeli kocham Stefana to zrobię wszystko żeby nie stała mu się krzywda. Właśnie to robię. Odchodzę. Stefan nic nie wie- mówiąc te słowa delikatnie zaciągnęła nosem powstrzymując mocno łzy, które coraz mocniej cisnęły się do oczu.
-Gdybyś zdecydowała się do mnie powrócić mógłbym ci zagwarantować, że zobaczyłabyś się jeszcze kiedyś ze Stefanem- wymamrotał grając na uczuciach wampirzycy, której był stwórcą.
-O czym ty mówisz?
-Jeżeli Stefan kocha cię tak samo jak ty jego, to na pewno zgodziłby się wstąpić do mojej elity, gdybym poinformował go o tym, że zastanie tam właśnie ciebie- uśmiechnął się podekscytowany swoim monologiem.
-Nigdy w życiu!- zacisnęła mocno pięści powstrzymując wściekłość, którą właśnie ją ogarnęła.- Nigdy nie pozwolę, aby Stefan cierpiał takie katusze jak ja, gdy żyłam w tym twoim gównianym i szatańskim świecie!- syczała jadem jak nikt inny. Serwiusz rzadko kiedy potrafił wysłuchiwać takich obelg na swój temat. Aczkolwiek Ninie nie chciał, a raczej nie mógł nic zrobić. Dlaczego? Kochał ją. Był z nią połączony niewidzialną nicią od momentu kiedy to stworzył ją jako nowa narodzona istota o której powstawało tak wiele legend i mitów.
Długowłosy spuścił głowę, jednakże po chwili znów podniósł ją dumnie ku niebu.
-Ty go naprawdę kochasz...- wyszeptał z bólem.
Ciąg dalszy w komentarzu
|
|
|
20 Powrót do przeszłości V
|
-Zostaw ją sukinsynie!- wysyczał wściekle szatyn coraz bardziej zbliżając się do Niny i Serwiusza.
Potężny wampir uśmiechnął się złowieszczo i ponownie odgarnął gęste włosy z szyi swojej byłej kochanki. Nina przełknęła mocno ślinę i zacisnęła mocno wargi po czym z całej siły się wyrwała.
-Stefanie, chodźmy do domu- podbiegła do ukochanego i położyła mu dłoń na ramieniu. Szatyn zdawał się nie reagować na słowa Niny. Wciąż świdrował wściekle Serwiusza pokazując swoją siłę, która mimo wszystko nie zdawała się dorównywać Serwiuszowi.
-Stefan! Proszę cię! Chodźmy do domu!- powtórzyła bardziej doniosłym tonem.
-Jeszcze cię kiedyś dorwę, przysięgam- zagroził uświadamiając Serwiuszowi, że to nie koniec. Serwiusz na te słowa wybuchnął cynicznym śmiechem, który rozniósł się po wszystkich ścianach rezydencji byłego już burmistrza, którego ciało bezwładnie leżało gdzieś pośród innych ofiar krwawej jatki, która nadal wydawała się nie mieć końca. To zachowanie tym bardziej prowokowało Stefana do tego, aby rzucić się na długowłosego i pozbawić go życia. Był zbyt pewny siebie. Niestety, ta cecha w czasie 'dojrzewania' u wampirów była bardzo silna. Wydawało im się, że mogą wszystko. Że są najsilniejsi i potrafią pozbawić życia każdego. Fakt, człowieka owszem. Serwiusza, hm... no, nie do końca.
Wampirzyca zaczęła ciągnąć Stefana w stronę wyjścia. Wzrok chłopaka ciągle skupiał się na Serwiusza, który nadal zdawał się być rozbawiony pogróżkami młodego wampira. Gdy para znalazła się za drzwiami domu, Ninę ogarnął straszliwy ból głowy. Opadła na podłogę trzymając się mocno za skronie. Z ust wydobywał się tylko cichutki pisk.
-Nina! Co ci jest?! Nina!- przestraszony Stefan zbliżył się do Niny, a po jego głosie ewidentnie słychać było przerażenie. Po paru chwilach ból ustał. Nina ze zmęczonym oddechem, odwróciła głowę w stronę drzwi wejściowych, a później wstała poprawiając zakrwawioną suknię.
-Wszystko w porządku- powiedziała uśmiechając się delikatnie.
-Na pewno? Co to było do cholery?- Stefan nadal był bardzo tym poruszony.
-Kochanie- ujęła jego twarz w dłonie i spojrzała mu głęboko w oczy.- To ze zmęczenie. Taka wampirza migrena- ucałowała go ciepło w usta i starała się o to, aby Stefan zaprzestał się martwić. Podążyli do swojego dworku dorożką. Gdy znaleźli się już w środku, Nina chciała jak najszybciej pozbyć się obcisłej sukni, która w talii dodatkowo była ściśnięta gorsetem. Stefan zasiadł na łóżku i wbijając ślepy wzrok w podłogę nie zwracał uwagi na to, że jego ukochana stoi obok niego. Był widocznie bardzo poruszony dzisiejszą nocą.
-Stefan...- ciemnooka stanęła przed nim i uniosła jego głowę do góry. Przez chwilę ich spojrzenia zdawały się tworzyć jedno.
-Nie mogę uwierzyć jak mogłaś tak stać kiedy ten gnój cię obmacywał- wysyczał z zazdrością i odwrócił wzrok w drugą stronę.
-Stefan zrozum. Zrobiłam to dla ciebie. On by cię zabił, a ja bym tego nie wytrzymała. Kocham cię i wiesz mi lub nie, ale potrafiłabym oddać za ciebie życie. Zrobiłabym wszystko, abyś tylko ty był bezpieczny- zwróciła jego twarz znów na siebie, a jej słowa płynęły prosto z niebijącego serca. Szatyn westchnął i położył swoje dłonie na biodrach Niny.- Kocham cię- wyszeptała i przystawiła swoje usta do jego.- Pomożesz mi ściągnąć gorset?- spytała z cwanym uśmieszkiem. Stefan bez słowa, przyciągnął gwałtowniej Ninę do siebie i w mgnieniu oka pozbawił jej nie tylko gorsetu, ale i całej kreacji jaką miała na swoim szczupłym ciele. Nina dosłownie opadła na Stefana po czym ich pieszczoty nie miały końca. Nie spieszyli się. Kiedy tylko Stefan robił szybkie ruchy (bardzo szybkie), to Nina zatrzymywała go i starała się aby ich ciała poruszały się w jednym tempie. Chciała napajać się tą chwilą bez końca. W objęciach Stefana czuła się bezpieczna i przede wszystkim kochana. Wywnioskować z tego można było mały paradoks. Mianowicie, to Stefan powinien się czuć bezpiecznie w ramionach Niny, gdyż to ona była silniejsza od niego.
Pleasure of murder
|
|
|
19 Powrót do przeszłości IV
|
Wampirzyca czując jak wypełnia ją żądza pożywienia się, patrzyła wściekle na Serwiusza, który zatapiał swoje kły w szyi burmistrza. Starszy mężczyzna wyciągnął błagalnie dłoń w stronę Niny. Jego oczy stały się szklane, gdyż przeżywał straszne katusze. Widać było, że jego ostatnim pragnieniem jest to, aby Nina powstrzymała Serwiusza. Był w takiej desperacji, że swoje ostatnie nadzieje pokładał właśnie w wampirzycy. Ciemnowłosa, jednak stała bez ruchu wpatrując się w ten morderczy obrazek jak zahipnotyzowana. Znała tego bydlaka. Zdawała sobie sprawę, że jest to prowokacja. Serwiusz wiedział, iż wampirzyca może i jest maszyną do zabijania, to jednak w dalszym ciągu nie została pozbawiona całkowicie ludzkich uczuć. Sumienia, które tak często ją blokowało. Jednak nie tym razem. Tym razem pozwoliła Serwiuszowi zabić burmistrza tylko po to, aby nie czuł satysfakcji z tego, że ją sprowokował.
-Mm..- blondyn oderwał kły od ciała, które bezwładnie opadło na podłogę. Wytarł krew z ust i rzucił Ninie namiętne spojrzenie.- Myślałem, że się skusisz na wspólną konsumpcję, albo chociażby mnie powstrzymasz- uśmiechnął się szyderczo.
Nieśmiertelna przełknęła jedynie ciężko ślinę i rozglądnęła się po zakrwawionym salonie, aby w tłumie rzeźni odnaleźć Stefana. Długo jej to nie zajęło. Młody wampir, pełen negatywnych emocji spijał krew z jakiejś młodej niewiasty, która było ewidentnie poruszona tym co się dzieje dookoła. W jej oczach wyczytać można było przeogromny strach, który tym samym powodował u niej paraliż całego ciała. Nawet się nie wyrywała, kiedy Stefan pewnym ruchem przyciągał ją do siebie poprzez mocny chwyt na biodrze dziewczyny.
-Stefanie- wypowiedziała te słowa z bólem i pogardą do samej siebie, za to w co zmieniła swojego lubego. Ale nie potrafiła pozwolić mu odejść. Za bardzo go kochała. Pierwszy raz jej na kimś tak bardzo zależało. Była w stanie zrobić dla niego wszystko! Wszystko!
-Zostaw go. Porozmawiajmy- za plecami Niny stanął wysoki Serwiusz. Kobieta zdawała się nie zwracać na niego uwagi. Wbijała smutny wzrok w młodego wampira, który nadal nie kończył się pożywiać, choć niewiasta miała już przymknięte powieki, a jej dłonie wisiały bez ruchu.
-Ty bydlaku! Po cholerę tutaj jesteś?! Po co niszczysz coś na czym mi zależy! Draniu!- Nina nie wytrzymała napięcia. Zwróciła się twarzą do Serwiusza i z całej siły zaczęła uderzać w jego klatkę piersiową. Blondyn stał bez ruchu. Pozwalał Ninie powoli łamać mu wszystkie żebra, które i tak następnie miały się na nowo zrosnąć.
-Porozmawiajmy- powtórzył jakby uderzenia nie robiły na nim żadnego wrażenia.
Wampirzyca uniosła wzrok ku górze, aby spotkać się tym samym z węglowymi źrenicami Serwiusza.
-Nie mamy o czym rozmawiać- wysyczała i odwróciła się do niego plecami. Miała zamiar zakończyć tą rzeźnię. Stefan właśnie zakończył posiłek. Młoda dziewczyna, która była jego ofiarą opadła na zakrwawioną podłogę. Jej ciało było całkowicie wyssane z krwi.
Gdy Nina zrobiła krok do przodu, Serwiusz złapał ją żelaznym uściskiem za ramię i do siebie przyciągnął. Zaczął gładzić jej szyję lodowatymi dłońmi, aby następnie skierować je nieco niżej. Tej całej sytuacji przyglądał się Stefan, który po zaspokojeniu głodu czuł się silniejszy i tym samym bardziej narwany na niebezpieczeństwa.
Pleasure of murder
|
|
|
18 Powrót do przeszłości III
|
-Stefan, przestań!- wampirzyca syknęła wściekle ukazując odstające kły. Nie potrafiła temu zapobiec. Ten widok sparaliżował wszystkich gości i gdy ktoś na sali krzyknął przeraźliwie: Wampir! Jedni w popłochu zaczęli uciekać, drudzy zaś byli gotowi do podjęcia walki z diabelskimi istotami. Serwiusz postanowił nie tracić uczty, więc rozmowę z Niną przełożył na drugi plan i zajął się ludźmi, którzy mieli być kolacją dla innych zgromadzonym wampirów. Stary i diabelski wampir fascynował się strachem jakim obdarowywał niewinnych ludzi. Podniecało go jak spijając krew słyszał błaganie w głosie ofiary, jak słone łzy na policzkach odzwierciedlały okropne tortury i okropny ból.
Długowłosy blondyn w sekundzie pozamykał wszystkie drzwi od rezydencji. Nikt nie miał prawa opuścić posiadłości. Ludzi ogarnął potworny strach. Na samym początku, wszystkie zgromadzone wampiry starały się walczyć ze swoim głodem, aczkolwiek zdawali sobie sprawę, iż wystarczy jedna kropla krwi, aby pochłonęła je żądza tego jakże zniewalającego trunku.
-Nie krępujcie się przyjaciele! Czas zacząć ucztę- powiedział z nonszalancją jeden z najstarszych wampirów na świecie i trzymając w swoich lodowatych ramionach pewną niewinną dziewicę, wbił w jej delikatną szyję lśniące kły. Dziewczyna próbowała się przez chwilę wyrwać, ale gdy pogodziła się ze śmiercią zaprzestała się szarpać i jedyne co robiła, to cichutko szlochała. Inni śmiertelnicy przyglądali jej się sparaliżowani widokiem wampirów, które ich otaczały. W paru sekundach oczy zgromadzonych wampirów stały się czarne niczym węgiel. Ich prawdziwe oblicze zostało ukazane. Ich emocje nad którymi starali się panować powoli zanikały, co było po nich ewidentnie widać. W jednej chwili, każda z bestii rzuciła się do tętniącej szyi osoby, którą miała pod ręką.
Nina powstrzymując z całej siły swoje pragnienie wykorzystała ten moment na to, aby pozwolić Stefanowi uciec. Krew tryskała na białe ściany rezydencji burmistrza, który ze wszystkich sił starał się znaleźć jakieś wyjście ewakuacyjne.
-Stefan, uciekaj! Skacz przez okno! Znajdę cię, gdy tylko Serwiusz zniknie!- to nie była prośba. Był to rozkaz, bardzo surowy rozkaz.
-Nie! Nie zostawię cię tutaj samej. Poza tym...- rozglądnął się dookoła. Powoli cały salon jak i inne części domu stawały się pozbawione jasności. Ściany wypełniała krew, która jeszcze bardziej rozwściekała nienasyconych 'umarłych'.- Poza tym, ta krew. Jestem tak głodny moja miła! Okropnie głodny! Nie potrafię... nie potrafię tego powstrzymać!- zaciskał kamienne pięści oraz zęby. Nina patrzyła na niego z bólem widząc jak Stefan przemienia się w potwora, którego sama stworzyła. Cierpienie jakie jej w tym momencie towarzyszyło, nie dało się nawet opisać. Wiedziała, że taka jest już ich natura. Muszą zabijać, aby żyć. Muszą się pożywiać, aby mieć siłę i aby móc poruszać się za dnia, udając zwykłych śmiertelników.
-Nie, Stefanie... nie...- pokręciła głową, a po policzkach spłynęły krwiste łzy.
Na twarzy jej lubego pojawiły się widoczne żyłki, a z ust wystawała para kłów, które pragnęły wbić się w świeże mięso, aby następnie dostać się do tętnicy z której płynęła najsoczystsza krew. Wiedziała, że przed nią nie stoi już ten przystojny szatyn, w którym się zakochała i dla którego była w stanie zrobić wszystko. W tej chwili miała przed sobą potwora, który jak najszybciej musiał się pożywić. Zanim Nina zdążyła wziąć wdech, Stefan już spijał krew z pewnej młodziutkiej kobiety w śnieżnobiałej sukni, która powoli zabarwiała się na czerwono.
-Nino!- usłyszała wołanie z drugiego końca salonu. Zwróciła się w stronę osoby, która ją wołała. Ujrzała Serwiusza ubrudzonego na twarzy świeżą krwią. Na jego ustach kreował się złowieszczy uśmieszek.- Spójrz, to specjalnie dla ciebie- spojrzał na roztrzęsionego burmistrza, który szarpany przez Serwiusza zdawał się być marionetką, której można było kontrolować każdy ruch.
Pleasure of murder
|
|
|
17 Powrót do przeszłości II
|
Gdy ten tajemniczy i pełen zgrozy mężczyzna pojawił się na dwóch schodkach prowadzących do salonu, ludzie wpatrywali się w niego z ogromną ciekawością. Po sali roznosiły się szepty na temat ów nieznajomego. W tym momencie można było bardzo rozpracować, kto z obecnych gości jest śmiercionośnym potworem. Wszystkie zgromadzone w salonie wampiry spoglądały na siebie nerwowo. Wiedziały, że obecność mrocznego blondyna nie przyniesie nic dobrego.
-Kto to?- szepnął Stefan zwracając tym samym uwagę wszystkich obecnych nieśmiertelnych.
-Serwiusz- wydukała Nina przełykając nerwowo ślinę.
Wysoki złotowłosy zszedł po schodach i podarował wszystkich wściekły uśmiech na porcelanowej twarzy.
-Witajcie panie i panowie. Dlaczego wszyscy patrzą na mnie jak na osobę, której w ogóle nie powinno tu być?- spytał pewnym siebie głosem i kiedy prześledził wszystkich gości, jego wzrok zatrzymał się nagle na Ninie. Wszyscy to zauważyli i zwrócili wzrok na stojącą przy oknie brunetkę i na jej partnera- Stefana.
-Kupę lat Nino- ukłonił się przed wampirzycą jak prawdziwy dżentelmen, a gdy unosił głowę do pionu spojrzał na nią z pod byka, co wprowadziło Ninę w jeszcze gorsze osłupienie.
-Powinniśmy już iść, Stefanie- wypowiedziała pośpiesznie te słowa i chwytając ukochanego za rękę skierowała się w stronę wyjścia.
-Już chcesz nas opuścić? Przyszedłem tutaj specjalnie dla ciebie!- wykrzyczał za nią długowłosy, a Nina zatrzymała się w połowie drogi i puściła dłoń Stefana ze stalowego uścisku.
-Nie chcesz chyba rozmawiać ze mną przy tych wszystkich osobach, czyż nie mam racji?- rzuciła mu złowieszcze spojrzenie podchodząc do niego coraz bliżej. Starała się ukryć strach jaki ją paraliżował, jednak była w stanie zrobić wszystko, aby uchronić Stefana przed niebezpieczeństwem, które czuła już na kilometr, a którego młody wampir nie był nawet świadomy.
-Wiesz dobrze, że i tak nikt z nich nie przeżyje- wymruczał obejmując chłodnymi rękoma twarz wampirzycy.
Nina dobrze znała taktykę Serwiusza. Pierw robił wielkie show, obdarzając każdego wampira posiłkiem, a następnie zdobywał ich zaufanie, aby później kontrolować ich przez wieki. Kto spróbował się sprzeciwić odchodził ze świata w katorgach i niezliczonych cierpieniach, których nie doświadczył przez całe swoje istnienie. Niby każdy wampir 'starego rocznika' o tym wiedział, jednak potęga Serwiusza była tak ogromna, iż najsilniejszy nieśmiertelny mu ulegał będąc świadomym co może go spotkać, gdy mu odmówi. Bycie u boku Serwiusza nie było jednak wcale tak złe. Druga strona medalu okazywała się jedynie wtedy, gdy Serwiusz został zdradzony. Do momentu, gdy to się nie stanie, wampiry goszczące w jego królestwie były traktowane jak bogowie. Codziennie świeża krew, tolerancja i pozwolenie na to, aby każdy był w swoim żywiole nie musząc się kryć ze swoim prawdziwym ja. Istniała jedynie tylko jedna zasada. Gdy już Serwiusz zostaje twoim przyjacielem, ojcem czy stwórcą nie masz prawa mieć własnego zdania. On jest władcą. Oddajesz mu swoją nieśmiertelną duszę, a on może robić z nią co mu się tylko marzy!
-Tęskniłem za tobą- wyszeptał chcąc ucałować Ninę w usta, które nie pozwalały mu na to, aby przez chwilę mógł zapomnieć o otaczającym go świecie.
-Nie zbliżaj się do niej, bydlaku!- do konwersacji i próby zdobycia Niny dołączył się nieproszenie Stefan.
Nina spojrzała za siebie widząc ukochanego, który pewnym krokiem zmierza w ich stronę. Wszyscy zebrani przyglądali się tej sytuacji ze strachem. Ludzie nie zdawali sobie sprawy z tego co się dzieje, a wampiry spodziewały się rozlewu krwi, który zaraz miał zamiar się rozpocząć.
Pleasure of murder
|
|
|
16 Powrót do przeszłości I
|
Rok 1864, Atlanta
Wybijała powoli godzina dwudziesta, a przyjęcie zorganizowane przez burmistrza miasta miało zacząć się za trzydzieści minut. 26-letnia brunetka właśnie dopieszczała makijaż i fryzurę, gdy jej nowa sympatia siedziała znudzona na królewskim łożu.
-Długo jeszcze?- zajęczał.- Robię się głodny- dodał po chwili marudnie.
Kobieta widząc Stefana w lustrze, rzuciła mu jednoznaczne spojrzenie, które oznaczało aby dał jej jeszcze chwilę czasu.
-Pożywimy się dopiero po przyjęciu- powiedziała odchodząc od lustra i sięgnęła po perfumy, które pozostawiały na ciele dość ostry zapach wiosennych kwiatów.
Po minie młodego wampira było widać niezadowolenie. Gdy para była gotowa do wyjścia, opuściła folwark który zamieszkiwała ciemnooka i podążyli do dorożki, która powiodła ich w stronę pałacu burmistrza. Po drodze Nina poprawiła swojemu ukochanemu smoking, a kiedy znaleźli się przed budynkiem złapała gwałtownie mężczyznę za rękę, aby podzielić się z nim pomocną informacją.
-Zachowuj się normalnie. Nie próbuj nikogo atakować, bo to źle się dla ciebie skończy- spojrzała mu głęboko w oczy, aby pokazać mu, że to co mówi to nie tylko przestroga co ukazanie faktu, iż się o niego martwi.
-Kochanie, wiesz że dla ciebie jestem w stanie zrobić wszystko- mruknął a po chwili ich usta złączyły się w namiętnym pocałunku.
Po parunastu minutach stali już przed ogromnymi, białymi drzwiami prowadzącymi do miejsca, gdzie połowa zaproszonych gości wiedziała o istnieniu wampirów, jednak nikt z nich nie próbował sprawdzać tego, kto nim tak naprawdę jest. Ludzie obawiali się szatańskiego zła i śmierci. Wierzono, iż wywieszone krzyże oraz woda święcona potrafią odstraszyć te złowieszcze istoty. Ludzie od zawsze wierzyli w mity, a wampiry wyśmiewały się z nich widząc naiwność w oczach osób, które mogłyby zaspokoić ich głód.
Przed drzwiami pojawił się kamerdyner. Młody chłopak o dziecinnych rysach twarzy wyglądał starzej przez założony przez niego smoking. Widać jednak było na pierwszy rzut oka, iż chłopak pochodzi z biednej rodziny, a praca u samego burmistrza jest najlepszą rzeczą jaka mogła przytrafić mu się w życiu.
-Mają państwo zaproszenie?- spytał olśniony pięknością Niny.
-Oczywiście, że tak- powiedział Stefan widząc spojrzenie młodzieńca, którym przeszywał Ninę od stóp do głów.
Wampirzyca przewróciła teatralnie oczyma i uśmiechnęła się delikatnie na znak, że podoba jej się to, iż Stefan jest o nią zazdrosny.
-Proszę wejść- chłopak robiący za posłańca wpuścił parę do środka, a następnie zajął się płaszczem Niny. Następnie podążyli wzdłuż jasnego korytarza, aby znaleźć się w salonie, gdzie przebywali wówczas wszyscy goście. Stefan pokierował dłoń swojej ukochanej tak, aby znalazła się ona na jego przedramieniu.
-Pozwól, że będę cię trzymał ciągle przy sobie. Spojrzenia tych mężczyzn doprowadzają mnie do szaleństwa, moja miła- wyszeptał uśmiechając się nerwowo. Nina odpowiedziała mu zalotnym uśmieszkiem, a później razem podeszli do burmistrza, który wręczył im dwie lampki szampana, a następnie przyjrzał się uważnie Stefanowi.
-Czyżby nowy partner życiowy, Nino?- syknął dość obraźliwie.
-Wydaję mi się panie burmistrze, iż nie jest to pana sprawa- rzucając mu ironiczny uśmieszek wypiła trunek znajdujący się w kieliszku.
Przyjęcie trwało w najlepsze! Nie obeszło się bez wielu toastów i tańców, które były tradycją na takich przyjęciach. Wszyscy bawili się wyśmienicie, do momentu aż nie pojawił się ktoś, kto wzbudzał strach nie tylko w Ninie, ale i innych, którzy nie byli tymi za których ich uważano.
Pleasure of murder
|
|
|
15 Zabójczy romans
|
-Dobrze słyszałaś- odparł i skierował się do barku. Wyciągnął sobie z niego butelkę piwa i otworzył rzucając kapsel prosto do czarnego śmietnika pod drewnianym biurkiem.
Nina zamarła. Jej myśli płatały jej figle okazując różnorodne obrazy. Najmilszy był ten, gdzie Stefan po prostu został puszczony wolno, choć jej realizm podpowiadał jej, że to jedynie naiwność, która związana była z miłością jaką darzyła wampira.
-Z...zabiłeś go?!- wydusiła z siebie po chwili, a po jej policzkach spłynęły krwawe łzy.
-Oj, błagam cię! Tylko nie rycz! Nie zniosę tych łez...- marszcząc czoło ze współczuciem grał na uczuciach Niny.
-Ty bydlaku!!- wykrzyczała wściekle i nie kontrolując samej siebie rzuciła się na potężnego wampira. Ich walka nie trwała zbyt długo. Serwiusz unieruchomił ją na podłodze kładąc swoje ciało na jej. Nina jeszcze przez chwilę starała się wyrwać, jednak gdy histeria wzięła górę leżała bezwładnie na podłodze płacząc jak małe dziecko.
-Taką mieliśmy umowę. Miałaś się do niego nie zbliżać. Nie pamiętasz? Przysięgałaś, że go pozostawisz i nigdy więcej się z nim nie spotkasz! Darowałem mu życie tylko z tego względu! Nie pamiętasz?! Pytam się!!- potrząsał ją mocno. Wampirzyca parę razy dość mocno uderzyła głową o wykładzinę, jednak ból fizyczny był o wiele mniejszy niż ból psychiczny jaki właśnie przeżywała. Czuła jak jej serce rozkłada się niczym martwa tkanka.
-Jak mogłeś to zrobić...- chlipiąc przez cały czas nie chciała wierzyć w to co właśnie się dzieje. Jeszcze parę godzin temu Stefan był przy niej! Przytulał ją, całował, pieścił! Nie potrafiła w tej chwili pogodzić się z faktem, że go nie ma i nigdy więcej już go nie ujrzy. Chociażby tak niespodziewanie jak dzisiejszej nocy przed spotkaniem z Serwiuszem i Brian'em, który wywarł na niej tak intrygujący wpływ.
-Taka była umowa Nino. Ja tylko dotrzymałem danego mi słowa- po tych słowach puścił brunetkę i skierował się w stronę okna. Wieczna 26-latka podniosła się z podłogi i oparła o łóżko. Trzymając dłonie na głowie starała sobie to wszystko w jakiś sposób poukładać.
-Dlaczego to mnie nie zabijesz? Dlaczego usuwasz z mojego życia wszystkie osoby, które kocham?! Dlaczego to robisz, Serwiusz?! Jesteś wcielonym diabłem!!!- wrzasnęła, choć tym razem nie miała już nawet sił na atak. Krople krwi spadały na wykładzinę dość mocno wnikając w jej strukturę.
-Ty naprawdę nie rozumiesz- pokręcił przecząco głową i wpatrywał się w załamaną wampirzycę bez żadnych uczuć. Bez żadnego współczucia! To był naprawdę straszny widok.
-Nie, nie rozumiem! Nigdy tego nie pojmę jak możesz być takim skurwysynem!!- w ataku szału i nienawiści jaką darzyła Serwiusza ponownie uderzyła do ataku. Tym razem wampir jednym ruchem wbił jej drewnianą nóżkę od biurka, które w sekundzie runęło na ziemię.
-Ostrzegam cię- syknął przekręcając kołek, który został wbity tuż obok serca.
-Śmiało...- wyszeptała z potwornym bólem.- Zabij mnie. Spraw bym nieświadomie popełniła samobójstwo, bądź zrób to tu i teraz. Zabij mnie!
-Wiesz, że tego nie zrobię- po tych słowach pewnym ruchem wyciągnął kołek. Nina dość obficie zaczęła krwawić, jednak wiedziała, że nie jest to koniec jej żywota.- Jeżeli tak bardzo chcesz umrzeć, to zrób to sama! Ja cię do tego nie zmuszę. Wybacz mi moja miła.
Nina zdawała sobie sprawę, że jest to pewne wyjście z sytuacji, jednak... potwornie bała się śmierci. Potwornie bała się tych wszystkich ludzi, którzy są po drugiej stronie właśnie z jej powodu. Te myśli wprowadzały ją w paraliż, który nieustannie kazał jej trwać w tym popieprzonym świecie, gdzie przez tysiące lat miała cierpieć niezliczone katorgi. Fakt, faktem, iż wolała te katorgi niż nienawiść skierowaną w jej stronę przez wszystkie jej 'już' martwe ofiary, które z pewnością nie przywitałyby jej po drugiej stronie z szerokim uśmiechem na twarzy i z transparentem: Witaj wśród Nas droga Nino!
Dodane wcześniej niż było to przewidywane;)
Pleasure of murder
|
|
|
14 Zabójczy romans
|
Ból w paru sekundach zniknął. Nina rzuciła Serwiuszowi zażenowane spojrzenie i sama podniosła się z chodnika. Weszli do środka, a później skierowali się windą do pokoju, który wynajmowała wampirzyca. Wyciągając z torebki kartkę, włożyła ją do elektronicznego zamka i wparowała do środka z prędkością światła zatrzymując się dopiero przy oknie.
-Po co te nerwy moja droga Nino, hm?- Serwiusz zamknął za sobą kulturalnie drzwi i na pierwszy rzut oka nikt by nawet nie pomyślał, że ten ów mężczyzna jest najpotężniejszym wampirem na świecie.
Zasiadł spokojnie na łóżku i lustrując pokój wyglądał jak marmurowy posąg, który jest jedną z wielu dekoracji w hotelowych pokoju. 26-latka stojąc nadal przy oknie, nie wytrzymała w końcu presji jaką wywoływał u niej Serwiusz i zwracając się do niego przodem, już chciała wypowiedzieć słowa, gdy ten jej gwałtownie przerwał.
-Nie krępuj się. Wiem o czym myślisz. Mów, moja droga, mów- ten jego bezczelny uśmiech ani na chwilę nie znikał z jego porcelanowej twarzy. Włosy delikatnie opadały na kremową kapę, a on wpatrywał się w Ninę w taki sposób, że jej kolana mimowolnie drgały ze strachu.
-O co ci chodzi? Dlaczego tutaj jesteś?
Zdawało się, że Nina przyrosła do ściany. Gdyby wbić w nią gwóźdź i przyczepić do ściany wyglądałaby niczym renesansowe dzieło wybitnego rzeźbiarza.
Serwiusz powstał z łóżka i z każdym kolejnym krokiem zbliżał się do wampirzycy, która coraz bardziej była zestresowana jego obecnością.
-Przed hotelem wspomniałaś o umowie jaką ze sobą zawarliśmy. Wiesz, że kto jak kto, ale ja słowa dotrzymuję. Zostawiłem cię w spokoju, ale zrobiłaś coś, co nazywa się zdradą. Zerwałaś ją poprzez niepowstrzymanie swoich emocji- mówił to bardzo spokojnie przy czym odgarnął z twarzy ciemnookiej kosmyk włosów, który zaplątał się na jej policzku. Nina bardzo dobrze wiedziała o co chodziło z tym zerwaniem umowy. Nie spodziewała się jednak, że Serwiusz zdoła dowiedzieć się o tym tak szybko, a gdzieś w środku miała ogromną nadzieję, że nigdy to nie wyjdzie na jaw.
-Kto ci powiedział?- wymamrotała pod nosem, wiedząc, że nie ma co się oszukiwać. Nie miała zamiaru kłamać. Chciała żyć!
-A jak myślisz?
Kobieta nadal wbita w ścianę zaczęła się zastanawiać, kto mógł pobiec na skargę Serwiuszowi. Nie zdołała jednak znaleźć żadnego logicznego wytłumaczenia. W końcu Stefan pojawił się sam w hotelu. No chyba, że ktoś go śledził przez cały czas.
-Eh, widzę że chyba ciężko ci się trochę skupić. Dam ci podpowiedź- tu znów na jego twarzy pojawił się ten obskurny uśmiech.- Nie wysyłałem żadnych swoich podwładnych. Więc jak myślisz Nino. Kto mi doniósł o twojej zdradzie?
Na chwilę zapadła grobowa cisza. Po chwili jednak kobieta wytrzeszczyła oczy i otworzyła delikatnie usta tworząc literę 'O'.
-Stefan...- wyszeptała nie wierząc w to co powiedziała.
Serwiusz nie odpowiedział. Odsunął się od Niny i znów zasiadł na miejscu, które wcześniej sobie zajął.
-Nigdy nie wątpiłem w twoją inteligencję- jego uszczypliwe komentarze zdawały się zupełnie nie ruszać wampirzycy. Trzymała nerwy na wodzy, gdyż w innym przypadku mogłoby się to dla niej źle zakończyć. Nadal zszokowana wampirzyca wpatrywała się ślepo przed siebie. Była pewna, że Stefan sam z siebie tak po prostu nie pobiegł do Serwiusza i zdał mu relacji z upojnego seksu jaki ze sobą mieli. Zakładała tylko jedną opcję. Serwiusz wkradł się bez niczyjej wiedzy do Detroit i szukając Stefana znalazł go niefortunnie przed hotelem w którym Nina się zameldowała. Oczekiwał go przed wejściem, a kiedy w końcu stworzony przez Ninę wampir się pojawił zahipnotyzował go, a ten tracąc świadomość wszystko mu wyśpiewał.
-Nie wierzę. Jak mogłeś?!
-Ja?! Ha! Chyba sobie kpisz!- wstał nerwowo z kanapy i zacisnął mocno pięści.- Nie staraj się mnie zdenerwować. Jeżeli nie chcesz skończyć jak Stefan, lepiej mnie nie prowokuj- zagroził.
-Coś ty powiedział?!
Pleasure of murder
|
|
|
13 Niespodziewane spotkanie
|
Kiedy ciemnowłosa widziała jak rana na szyi mężczyzny powoli się zagaja, objęła jego twarz swoimi zimnymi dłońmi i wymusiła na nim to, aby na nią spojrzał.
-Nigdy mnie nie spotkałeś. To co się stało zupełnie nie miało miejsca. Pójdziesz do domu i jutro wstaniesz z uśmiechem na twarzy- mówiła bardzo wyraźnie i ze stoickim spokojem.
-Dobrze- wydusił z siebie i kiedy Nina go wypuściła ze swojego chłodnego objęcia, zahipnotyzowany poszedł prosto do domu. Wampirzyca odprowadzała go jeszcze wzrokiem do momentu, aż nie zniknął za rogiem. Gdy to nastąpiło, Nina zaczęła iść w stronę hotelu. Przed wejściem do szklanego budynku ujrzała zakapturzoną postać. Czarny płaszcz rozwiewał chłodny podmuch wiatru. Wampirzyca zatrzymała się jakieś dziesięć metrów od mężczyzny i kiedy wyostrzyła swoje nozdrza poznając zapach tego osobnika, jej kolana delikatnie się ugięły. Przez chwilę pomyślała o ucieczce, jednakże szybko musiała wyłączyć głosy w swojej głowie. Dobrze zdawała sobie sprawę, że ta osoba potrafi przechwytywać myśli innych i w ten sposób mogła poznać najciemniejsze jak i najsłabsze strony swojej 'ofiary'. Mężczyzna z pochyloną głową nieruchomo stał przed wejściem. Przechodnie omijali go traktując osobnika jak posąg. Nina wzięła głęboki wdech i zastanawiała się jakie to jeszcze niespodzianki czekają ją w mieście w którym jest zaledwie jedną noc.
Chciała uciec, ale co z tego że bardzo tego pragnęła, skoro wiedziała, że przed kimś tak potężnym jak Serwiusz nie da się skryć? Gdyby chciał, ten potężny wampir mógłby zabić ją samym spojrzeniem. Wystarczyłoby, że ją zahipnotyzuje. Ułamek sekundy, a Nina mogłaby na zawsze pożegnać się ze swoim nieśmiertelnym życiem. Zrobiła mały krok do przodu uświadamiając sobie, że do tego spotkania tak czy siak musi dojść. Kiedy znalazła się parę centymetrów od Serwiusza, odchrząknęła cichutko, co wskazywało na to, iż jest bardzo zdenerwowana.
-Co tutaj robisz?- wydukała starając się ukryć strach. Na nic jej to nie wyszło, gdyż Serwiusz dobrze wyczuwał stan emocjonalny osoby, na której się skupiał.
-Dobrze wiesz- powiedział ściągając z głowy ciężki kaptur. Odsłonił tym samym długie blond włosy. Jego oczy były jak ocean. Gdy mocniej się przypatrzyć na jego tęczówkach znajdowały się czerwone drobinki. Wyglądało to, jakby pękły mu żyłki w oku, jednak to jedynie świadczyło o jego intelekcie i o tym, że jest jednym z najpotężniejszych wampirów na świecie. Samo jego imię wzbudzało respekt u wszystkich wampirów, które wiedziały o jego istnieniu, a można mi wierzyć na słowo- prawie każdy o nim wiedział! Kto nie wiedział, najczęściej ginął stawiając mu czoła nie zdając sobie sprawy, że Serwiusz wcale nie używał siły fizycznej, a psychicznej. Była to o wiele gorsza śmierć niż wbicie drewnianego kołka w serce nieposłusznego wampira.
-Przecież zawarliśmy umowę. Obiecałeś mi, że zostawisz mnie w spokoju!- zacisnęła mocno wargi i rozglądnęła się dookoła, jakby uważała, czy ktoś czasem ich nie widzi.
-Dlaczego się tak unosisz?- ze spokojną tonacją w głosie podszedł do ciemnookiej i pogładził ją twardą dłonią po policzku. Nina brzydziła się jego dotykiem, ale ze strachu o własne życie ani drgnęła.- Chciałem z tobą porozmawiać. Może wejdziemy na górę?- zaproponował.
-Możemy rozmawiać tu- postawiła się wpatrując się w jego oczy pochłonięte złem i nienawiścią.
-Wiesz, że nie lubię sprzeciwów- wypowiadając te słowa zadziałał swoją tajną bronią.
Po chwili Nina opadła na kolana, a jej głowa wydawała się coraz bardziej pulsować, jakby za chwilę miała rozlecieć się na miliony kawałeczków. Przechodnie zwracali na to uwagę, ale nikt nie odważył się podejść do cierpiącej kobiety.
-Serwiusz to boli!- jęknęła trzymając mocno dłonie na skroniach.
-Wejdziemy do środka?
Ból znów się nasilił przez co wampirzyca tylko przytaknęła głową.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę- uśmiechnął się złowieszczo i wyciągnął ku brunetce swoją dłoń oczekując, aż ta pozwoli się podnieść z chodnikowej płyty.
Pleasure of murder
|
|
|
12 Ruszone sumienie
|
-Co do cholery?!- zdezorientowana wampirzyca nie wiedziała jak ma się w tym momencie zachować. Postanowiła więc zahipnotyzować bruneta. Była już tak blisko do zaspokojenia swojego pragnienia! Wyrwała się z jego objęć i starała się unieruchomić 23-latka, tak aby stał spokojnie i pozwolił jej działać. Aczkolwiek Brian był silnym mężczyzną, a Nina z braku pokarmu była słabsza niż zawsze. Nie znaczyło to jednak, że nie potrafiła sobie z nim poradzić. Dzięki swojej szybkości w końcu udało jej się uziemić Brian'a tak, aby nie uciekł. Zasłoniła mu usta, aby czasem nie zamierzał wołać o pomoc.
-Wybacz mi- powiedziała ukazując ponownie swoją ludzkkie uczucia po czym wróciła do stanu drapieżnika i wbiła swoje ostre kły w szyję ofiary. Próbę hipnotyzacji pozostawiła, gdyż mężczyzna nie miał się już jak wyrwać z jej sideł. Jęczał, choć nie starał się wyrywać. Zaintrygowało to Ninę, która powoli zaspokajała swój głód w ten sposób męcząc jeszcze bardziej zaszokowaną i sparaliżowaną strachem ofiarę. Oderwała po chwili kły i spojrzała szaleńczymi źrenicami na niebieskookiego.
-Nie wierzę, że wy naprawdę istniejecie- wymamrotał przełykając ciężko ślinę. Nina przez chwilę wpatrywała się w niego jak w obrazek. Pierwszy raz spotkała się z taką sytuacją! Jakby ruszyło ją... sumienie? Tak, sumienie! Zazwyczaj takimi wyrzutami katowała się po posiłku, bądź parę lat później. Tym razem było inaczej. Z jej dosłownego gapienia się na 23-latka przerwały odgłosy jakiejś grupy, która właśnie przechadzała obok.
-Siedź cicho albo cię zabiję- zagroziła i przycisnęła go mocniej do ściany, aby pokazać swoją siłę. Brian wysłuchał wampirzycy i nawet się nie ruszył. Jedynie jego gałki oczne wirowały dookoła zaułku. Kiedy grupa przeszła, Nina nadal nie wiedziała co się z nią dzieje. Zaciekawiło ją to, ale i również przestraszyło. Nie wiedziała jak ma się zachować. Czuła osłupienie i nieodpartą chęć rozpłakania się. Nie zastanawiając się zbyt długo ugryzła się w dłoń i przytkała krwawiącą rękę do ust Brian'a.
-Co ty robisz? Nie będę tego p...
-Nie pieprz głupot tylko pij jeżeli chcesz przeżyć!
Gdy już usta Brian'a wtopiły się w rękę wampirzycy, wydawał się być zafascynowany jej smakiem. Nina wiedziała, że każdy człowiek właśnie w taki sposób reaguje na krew tak potwornej istoty jak ona.
Pleasure of murder
|
|
|
11 Intrygująca ofiara
|
-Cześć- powiedział nieznajomy brunet. Choć jeszcze nie zamienili ze sobą paru zdań, Nina wiedziała, że mężczyzna jest pewny siebie i wie jak rozmawiać z kobietą tak, aby ta mu uległa.
-Hej- odpowiedziała krótko nie powstrzymując uśmiechu. Była głodna. Cholernie głodna! W jej uszach szumiał dźwięk płynącej krwi co nie pozwalało jej się skupić na rozmowie z nieznajomym.
-Jestem Brian- wyciągnął dłoń w stronę wampirzycy.
-Nina- odparła podając swoją dłoń. Jej uścisk był mocny i chłodny. Najwidoczniej mężczyznę to zaintrygowało, gdyż skierował wzrok na uciśnięte ręce i delikatnie zmarszczył czoło, co wskazywało na to, że ta sytuacja po części go zdziwiła.
-Masz lodowate dłonie. Zimno ci?- spytał i spojrzał na Ninę w taki sposób, iż było po nim widać, że przez spotkanie wampirzycy przestał dla niego istnieć cały świat jaki go w tym momencie otaczał.
-Jest chłodno na dworze. Dopiero co przyszłam. Zawsze tak mam- odpowiedziała bezstresowo i puściła dłoń Brian'a.
-Ooo, Brian dzisiaj wyrwie- zza pleców ofiary dobiegały komentarze jego kumpli. Mężczyzna odwrócił się do nich i prosił ich o spokój. Nina zareagowała na to nonszalanckim śmiechem i przechyliła kieliszek połykając trunek, który niedawno zamówiła.
-Nie jesteś stąd, prawda?- spytał opierając jedną rękę o bar.
-A co? Znasz wszystkich w Detroit? Tutaj połowa ludzi się nie zna.
-Powiedzmy, że akurat jestem osobą, która nie tylko mieszka tu od urodzenia, ale jest dość znaną osobą w tym mieście- nie ukrywając swojej skromności ewidentnie zaczął flirtować z Niną.
-Brian, będziemy czekać na ciebie przy tym stoliku co zawsze- rozmowę przerwał jeden z kumpli bruneta i kiedy wszyscy powędrowali do stolika, Nina postanowiła działać.
-Widzę, że jesteś tutaj stałym bywalcem- powiedziała odwrócona do Brian'a profilem i przechyliła kolejny kieliszek wódki.
-A ja widzę, że ktoś tu lubi pić sam- mruknął i uroczo się uśmiechnął. Ten uśmiech sprawił, że wampirzyca przez chwilę przestała myśleć o głodzie. Było to coś w stylu, oderwania się od tego kim była naprawdę. Przestraszyła się tego i szybko wróciła do swojego planu.
-Nie chciałbyś oprowadzić mnie po okolicy?- zaproponowała bezwstydnie.
-Hmm, oprowadzić?- rzucił jej dwuznaczne spojrzenie.
-Nie gadaj, tylko chodź- pociągnęła go za rękaw od śnieżnobiałej bluzki i skierowali się do wyjścia. Kumple Brian'a widzieli tą sytuację i zaczęli plotkować na temat swojego kolegi. Nina nie wzruszona tym faktem, poczekała aż niebieskooki włoży na siebie granatową kurtkę i wyszli z klubu.
-Mogę ci pokazać uniwersytet na którym studiuję- rzucił, kiedy przechadzali się pustym chodnikiem. Nina nie słuchając w ogóle tego co do niej mówi, szukała idealnego miejsca na konsumpcję.
-Nina? Słuchasz mnie?- zatrzymał się łapiąc ją za ramię tak, aby 26-latka sama się zatrzymała.
-Mam lepszy pomysł- mruknęła i zaciągnęła Brian'a w ciemny zaułek.
-Wow, widzę że szybko przechodzisz do czynów- zaśmiał się trochę zaszokowany tak pewną postawą kobiety.
-Ile masz lat?- złapała go za twarz oczekując niecierpliwie na odpowiedź.
-Dwadzieścia trzy- odpowiedział poddając się pieszczotom jakie fundowała mu wampirzyca.
-Wybacz kochaniutki. Jesteś słodki, ale twoja krew sprawia, że nie potrafię się kontrolować- wyszeptała składając na ustach Brian'a gorący pocałunek. Kiedy ofiara znajdowała się w takim położeniu, Nina spokojnie mogła zaspokajać swój głód. Byli niczym marionetki pochłonięci rządzą seksu. Dlatego też, 26-latka najczęściej wybierała mężczyzn. Brian był jednak inny. Odsunął dłoń Niny ze swojego rozporku i zmusił ją, aby ta na niego spojrzała. Nie spodziewającą się tego wampirzyca ukazała swoje prawdziwe oblicze ze względu na głód jaki jej doskwierał już od paru godzin. Gdy ujrzał widoczne żyłki na twarzy brunetki, wystające kły z jej ust i te pochłonięte czarną pustką oczy złapał ją mocniej za twarz i otworzył szeroko usta.
-Co do cholery?!
Pleasure of murder
|
|
|
10 Skrupulatny wybór
|
Niczym z amerykańskiego filmu stanęła na środku klubu i swoim wyostrzonym wzrokiem szukała pierwszej, potencjalnej ofiary, która w miarę szybko mogłaby jej ulec. Wyszukiwała osoby, która była w miarę trzeźwa. Krew zmieszana z alkoholowym upojeniem nie była tak smaczna. Zdawała się mieć posmak przeterminowanego soku pomidorowego. Nie zwracając uwagi na przechodzących obok niej pijanych nastolatków, którzy kierowali w jej stronę głupie komentarze ruszyła w stronę baru, gdzie ujrzała młodziutką dziewczynę starającą się kupić alkohol. Wydawało się, że jeden z najbardziej ekskluzywnych klubów w mieście, to tak naprawdę jedna wielka speluna, gdzie wpuszczane były dzieciaki nie mające nawet ukończonych 21 lat. Nina nie myślała już jak człowiek. Jej ciałem kierował głód i jej jedynym celem było zaspokojenie tej potrzeby. Podeszła do dziewczyny i położyła na jej odsłoniętych ramionach swoje chłodne dłonie. Blondynka drgnęła i gwałtownie zwróciła się w stronę wampirzycy.
-Nie bój się mnie. Niech zgadnę. Chcesz sobie kupić drinka, ale nie masz 21 lat i nie chcą ci sprzedać, co?- ciepłym i hipnotyzującym głosem, Nina starała się o to, aby niewinna dziewczyna nabrała do niej zaufania.
-Jesteś lesbą?!- wyskoczyła nagle odsuwając się od wampirzycy.
-A gdybym była to co? Chciałabyś się ze mną zabawić?- mruknęła pewna siebie.
-Odwal się ode mnie. Psychiczna jakaś jesteś!- w sposób jaki wypowiedziała te słowa, świadczyło tylko o tym, że Nina źle trafiła myśląc, iż dziewczyna jest trzeźwa. Blondynka chwiała się na boki i z wielką trudnością przychodziło jej wypowiedzenie słów.
-Eh, głupie dzieciaki- syknęła pod nosem i odepchnęła dziewczynę tak, aby mimowolnie zeszła jej z drogi. Zasiadła przy barze i zamówiła mocną kolejkę szotów.
-Masz do mnie jakiś problem?- znikąd pojawiła się pijana nastolatka, która nie zdawała sobie nawet sprawy z tego, że przez swoje upicie uniknęła śmierci.
Wampirzyca mając dość buzujących hormonów blondynki złapała ją mocno za twarz i gładząc jej poliki zmusiła ją do tego, aby na nią spojrzała. Kiedy już to nastąpiła zaczęła mówić spokojnym i wyraźnym głosem:
-Nie zawracaj mi głowy, maleńka. Bierz swoich naćpanych i narąbanych znajomych i wracajcie do domu. Zrozumiałaś?
-Tak- odparła krótko i idąc jak lunatyk podeszła do swoich znajomych, abt po chwili wszyscy razem skierowali się do wyjścia.
Gdy nastolatkowie opuścili klub Nina ponownie zaczęła się rozglądać. Postanowiła niczym modliszka zaczaić się na kogoś przy barze. Sądziła, że na pewno ktoś dopiero przyszedł i jest czysty od alkoholu. Narkomani całkowicie odpadali! Po ich krwi wampiry zamiast czuć się silniejsze, chodziły jak koty po kocimiętce. Fatalne rezultaty. Ten kto raz spróbował, wie że więcej już tego nie zrobi!
Nagle przy barze pojawił się ciemny brunet o niebieskich oczach i śniadej karnacji wraz ze swoimi znajomymi. Wyglądali na takich co dopiero przyszli się zabawić, jednak Nina wyostrzyła bardziej swój instynkt, który tym razem jej nie zawiódł. Facet był czysty, a jego krew w zapachu zdawała się być tą którą Nina najbardziej sobie ceni, a na którą rzadko kiedy trafia. Podsunęła się do bruneta i skierowała na niego namiętne spojrzenie. Szybciej od jej przyszłej ofiary zauważyli to jej kumple. Poszturchiwali go, aż w końcu i brunet ujrzał zainteresowaną nim wampirzycę. Na początek zmierzył ją uwodzicielskim wzrokiem, aby następnie skierować swoje kąciki ust ku górze.
Pleasure of murder
|
|
|
9 Małe polowanie
|
Opuściła hotel i kocimi ruchami skierowała się w stronę stojących taksówek. Wsiadła do jednej i spojrzała na mężczyznę średniego wieku, który siedział za kierownicą. Niczym przyczajona tygrysica zbliżyła się do siedzenia, a zapach gorącej i świeżej krwi napajał jej nozdrza.
-Gdzie panią zawieźć?- zapytał mężczyna i tym samym oderwał Ninę od niekontrolowanych myśli. Kątem oka spojrzała na deskę rozdzielczą, gdzie ujrzała parę fotografii na których znajdowały się jakieś dzieci i kobieta.
-To pana rodzina?- mruknęła usadzając się wygodnie na kanapie.
-Tak. Żona za dwa dni urodzi mi synka. Nawet nie wie pani jakie to dla mnie ekscytujące! A pani ma dzieci?- widać, że taksówkarz był bardzo rozmowny. Wyrzucił przez okno niedopałek i zamknął szybę z której wcześniej dobiegało chłodne powietrze.
-Nie i nigdy mieć nie będę- odparła smutnie. Oczywiście nałogowy palacz nie zdawał sobie sprawy z jakiego względu, więc od razu założył swoją tezę.
-Bardzo mi przykro. Moja znajoma również nie może zajść w ciążę.
-Heh- zaśmiała się głupio pod nosem i skierowała wzrok na ulicę miasta.- Jest tu w pobliżu jakiś klub gdzie można się pobawić i napić?
-W Detroit dużo tego mamy.
-Proszę wybrać najlepszy i mnie tam po prostu zawieźć. Byle jak najszybciej. Umieram z głodu- ostatnie zdanie wypowiedziała bez przemyślenia. Powiodła wzrokiem na kierowcę, ale ten wydawał się nie wzruszony. Zaśmiał się głośno i powiedział:
-Jeżeli chce pani zjeść to bardziej polecałbym jakąś miłą restaurację niż dyskotekowy klub- i znów zaśmiał się ciepło.
Po dziesięciominutowej przejażdżce po mieście w końcu taksówkarz zatrzymał się przed ekskluzywnym klubem. Nina zapłaciła za kurs i życzyła taksówkarzowi dużo zdrowia nie tyle dla niego co dla niego rodziny. Nazwała go szczęściarzem. Mężczyzna z ciepłym uśmiechem pożegnał wampirzycę. Dobrze, że nie zdawał sobie sprawy, że w jego taksówce jeszcze parę sekund wcześniej siedziała kobieta, która mogła go zabić i się nim pożywić. Co ją powstrzymało? Fakt, że miły taksówkarz miał rodzinę. Gdy tylko mężczyzna oznajmił jej, że spodziewa się trzeciego dzieciaka w Ninie coś pękło. Znów jej ludzkie uczucia wygrały zawziętą walkę z pragnieniem. Aczkolwiek nie na długo, bo wiedziała, że nie będzie w stanie funkcjonować, jeżeli się napoi. Tą noc ciemnooka zaliczyła do tych bardziej napiętych niż wszystkie inne. Spotkanie ze Stefanem było po części miłą niespodzianką, lecz z drugiej strony wiedziała, że seks z nim nigdy nie powinien mieć miejsca.
Omijając długą kolejkę do klubu napatoczyła się na wiele obraźliwych spojrzeń. Musiała się bardzo kontrolować, gdyż jej głód powodował nagłe ataki agresji. Starała się nie wsłuchiwać w dźwięk krążącej krwi w żyłach śmiertelników. Na jej twarzy pisał się niepokój, a do tego doszedł jeszcze ogromny ból głowy. Pulsujące skronie stawały się coraz bardziej uporczywe. Wampirzyca wiedziała, że nie ma na co dłużej czekać. Kiedy miała już wejść do klubu przed drzwiami zatrzymał ją ochroniarz. Jego potężna ręka zdawała się zasłaniać całe przejście. Uśmiechnął się do Niny i wyciągnął w jej kierunku dłoń. Zdziwiona kobieta zmarszczyła czoło.
-Co?- parsknęła nie wiedząc o co chodzi.
-Dowodzik- z ironicznym uśmieszkiem poruszał palcami i czekał na okazanie dokumentu.
-Chyba sobie żarty ze mnie robisz- mruknęła oburzona tym faktem, ale posłusznie wyciągnęła portfel i ukazała dowód. Oczywiście widniały na nim inne dane. Mianowicie imię i nazwisko brzmiało Patricia Brown, która urodzona była 23 sierpnia 1988r. Fakt, jej wiek nie zgadzał się z realnym wiekiem Niny, ale wampirzyca naprawdę wyglądała na młodszą niż na starszą. Rzadko bywało, że stanie się wampirem kogoś postarzało. Zazwyczaj przy przemianie twarz jak i ciało 'nowego' wydawało się matowieć.
-Mam nadzieję, że jeszcze cię gdzieś tutaj zobaczę, Pati- kokieteryjnym głosem ochroniarz oddał Ninie dowód i wpuścił ją do środka.
-Nie bądź tak pewny siebie, bo kiedyś pożałujesz.
Pleasure of murder
|
|
|
8 Potok krwistych łez
|
-Gdybyś wiedział...- wymamrotała poprawiając luźne ramiączko od czarnej bluzki.
-Wiedział co?- podłapał to szybko i już po sekundzie Nina żałowała, że wypowiedziała te słowa na głos. Stefan podszedł do niej i objął ją swoimi ramionami.- Gdybym wiedział co? Nina, co takiego?!- dociekliwie nie dawał za wygraną. Wampirzyca jedynie wpatrywała się w niego jak w obrazek ze szklanymi oczami. Czuła, że zaraz emocje wezmą górę, a nie chciała do tego dopuścić.
-Nic. Idź stąd- odwróciła wzrok w kierunku okien i czekała, aż Stefan mimowolnie ją puści.
-Nie powiesz mi, prawda?- spytał, choć dobrze wiedział że tym samym odpowiedział sobie na pytanie.
-Wyjdź stąd, proszę. Nie chcę cię już oglądać- ze zmarszczonym czołem i zmęczonym głosem prosiła go o opuszczenia hotelowego pokoju. Wampir odsunął się dwa kroki od kobiety i jeszcze przez chwilę się w nią wpatrywał, jakby chciał wyczytać z jej oczu co przed nim ukrywa. 26-latka przełknęła mocno ślinę i zamknęła powieki. Dla Stefana był to znak, aby się ulotnić. Po twarzy musnął jej delikatny powiew wiatru, a kiedy z powrotem otworzyła powieki Stefana już nie było.
Zacisnęła wargi wpatrując się ślepo w drzwi pokoju. Jej oczy stawały się coraz bardziej szkliste. W końcu po policzku spłynęła jedna łza, która rozpoczęła potok krwistych łez. Nie potrafiła powstrzymać histerycznego płaczu. Chlipała niczym mała dziewczynka. Oparta o ścianę zjechała po niej do samej podłogi i skuliła głowę. Dodatkowo zakryła ją ramionami jakby chciała się przed czymś schować. Owszem, chciała schować się przed światem, który ją cholernie przytłaczał. Nienawidziła się za to kim się stała. Nienawidziła siebie, a równocześnie ubóstwiała za urodę, która zwracała uwagę. Można byłoby wymieniać i wymieniać wszystko co Nina w sobie kochała i tak samo nienawidziła. Powoli stawała się zmęczona tym, że jej życie polega na owijaniu sobie nieświadomych ludzi wokół palca, którzy następnie kończą jako jej kolacja. Miała tego dość, ale nie mogła żyć inaczej. Przecież musiała się pożywiać! Fakt, słyszała o wampirach, które potrafiły przetrwać bez krwi i żyć jak normalni ludzie. Ale byli słabi i niezdolni fizycznie. Słyszała też, że w czasie pierwszych lat wegetacji wampir staje się bardzo podatny na uczucia. Zaczyna rozpamiętywać wszystkie twarze niewinnych, których zabił tylko po to, aby zaspokoić swój drapieżny instynkt. Nina była silna na zewnątrz, jednak wewnątrz najbardziej obawiała się tych wszystkich pojawiających się twarz. Jej ofiary były zróżnicowane. Były to małe dziewczynki, chłopcy którzy zagubili się w centrach handlowych szukając rozpaczliwie mamy, której w rzeczywistości już nigdy mieli nie ujrzeć.
Rozmyślając o tym wszystkim stała się głodna. Czuła jak krew w jej organizmie powoli traci swoją uzdrowicielską moc, która dawała jej energię i siłę. Podeszła do lustra i wytarła zakrwawione policzki. Weszła pod prysznic, aby zmyć z siebie zaschniętą krew i jakby nigdy nic zaczęła szykować się do wyjścia. Jakby myśli, które jeszcze przed chwilą ją męczyły po prostu wyparowały. Jakby tamta słaba i bezsilna Nina nigdy nie istniała.
Pleasure of murder
|
|
|
7 Kłótnia kochanków
|
Po udanym i jakże upojnym seksie, para kochanków pokryła swoje ciała aksamitną kołdrą i w konsternacji wpatrywali się w sufit. Po chwili Nina zerknęła kątem oka na leżącego obok niej szatyna i podniosła się gwałtownie z łóżka.
-Co robisz?- zapytał widząc oddalającą się od jego osoby wampirzycę.
Ciemnooka nie odpowiadając wyciągnęła z paczki jednego papierosa i podchodząc do okna odpaliła go, rzucając zapalniczkę na stojący obok stolik. Stojąc nago przed tarasowym oknem wpatrywała się ślepo w zamglone ulice Detroit. Stefan liczył na coś więcej. Poczuł się zraniony, gdy Nina bez słowa opierała się o okno i zachowywała się tak, jakby w hotelowym pokoju była sama.
-Musisz to robić?!- parsknął zirytowany wstając z łóżka i szukając swojej bielizny.
-Co takiego?- odpowiedziała pytaniem na pytanie z ogromną obojętnością w głosie jak i na twarzy.
-Nina, do cholery! Nie znamy się od wczoraj! Zapomniałaś już ile razem przeżyliśmy?
-Znów zaczynasz dramatyzować- zaciągnęła się mocno, jakby chciała ukoić w ten sposób swoje sumienie, które w jakiś sposób ją gryzło. Wiedziała, że źle traktuje swojego byłego jak i ówczesnego kochanka. Ale nie potrafiła inaczej. Nie mogła dopuścić do tego, aby Stefan znów należał do niej.
-Nie, Nina. Ja nie dramatyzuję. Ja cię kocham! Nie pamiętasz przez kogo stałem się tym kim jestem teraz?!- zaatakował ją. Tego wampirzyca najmniej się spodziewała.
-Chcesz mnie teraz obarczyć za to, że jesteś wampirem?!- parsknęła zaskoczona i ironicznie się zaśmiała.
-Wiem, wiem. Sam tego chciałem. Byłem głupi! Gdybym wiedział, że młody wampir ma tak zażyłe emocje ze swoim twórcom, nigdy bym sobie na to nie pozwolił!- usprawiedliwiał się, ale na takie 'pierdy' było już za późno.
-Wiesz co Stefan? Czasami zastanów się co ty w ogóle opowiadasz! Fakt, mogłam tego nie robić. Nawet nie wiesz jak teraz tego żałuję! Rzeczywiście mogłam cię zostawić umierającego w tym pieprzonym rowie! Niepotrzebnie się nad tobą zlitowałam- warknęła wściekle i nerwowo zaczęła zakładać bieliznę po czym na jej ciele w zawrotnym tempie znajdywały się kolejne części garderoby. Kiedy 26-latka chciała podejść do drzwi, Stefan w sekundzie znalazł się przy niej i złapał ją mocno za ramię. Nina szybko odwróciła atak przeciwko niemu i nim szatyn się zorientował był już przyciśnięty do ściany w taki sposób, iż nie mógł nawet poruszyć głową.
-Nie zapominaj kto tu jest starszy i silniejszy- ukazując ostre kły pokazała swoją wyższość nad Stefanem.
-Jak mogłem pozwolić sobie na to, aby zakochać się w kimś tak pozbawionym uczuć jak ty!- starał się wyrwać, ale na daremno. Po tych słowach Nina wypuściła wampira ze swoich sideł i zamyślona oparła się o pokojowe biurko. Te słowa ją zabolały. Stefan ją znał i zdawała sobie sprawę, że powiedział to w nerwach, jednak wypowiedział je z takim jadem, iż wydawały się one szczere. Nie zdawał sobie jednak sprawy, dlaczego Nina go porzuciła i dlaczego musiała o nim zapomnieć. Chciała mu powiedzieć, ale kiedy tylko czuła taką potrzebę coś ją blokowało. Coś, co nazywała bezpieczeństwem. Nie swojej osoby, ale Stefana. Chodziło jej o jego bezpieczeństwo, a wiedziała, że kiedy ten dowiedziałby się prawdy, szukałby zemsty. Chciała tego uniknąć za wszelką cenę. Nawet za cenę miłości, którą darzyła kochanka.
Pleasure of murder
|
|
|
|
|
|
|