Blog: 398016 blogów  Forum: 162807 postów  Galeria: 92934 zdjęcia !  On-line: --

 COOLTURA

 SPORTY

 GALERIA

 BLOG

 GRY

 GRONET

 KOMÓRKI

 ŚCIĄGNIK

 E-MAIL
  |     |  Twój profil  |  Spis blogów  |  Kontakt  |  FAQ  |  Regulamin  |  Pomoc
dUcHy_MrOk_KrEw
  nast >>
xxx
 
xxxxx
 
[komentarze]  (7) [13:35 17/05/05]
 
Niniejszym oznajmiam
 
że ghost stories usunęłam ze względu na niską oglądalność, że isę wyrażę. Ale fajnie opowiadania pisze pani Mucia z mucia.blog.pl, tak więc robię jej darmową reklamę i zapraszam.
Do zobaczenia, może kiedyś wrócę.
A,
 
[komentarze]  (2) [13:44 21/04/05]
 
PRZEPROWADZKA.
 
No więc, moi kochani czytelnicy, przenoszę bloga na adres
www.ghost-stories.mylog.pl
Zapraszam wszystkich :D
Na mylogu jest więcej pola do popisu w sensie szablonu.. i w ogóle.
Więc, mam nadzieję, że chociaż Angiena się cieszy, że Duchy przetrwały :*

 
[komentarze]  (3) [12:38 28/10/04]
 
przepraszam
 
ja chyba zawiesze tego bloga, nie mam czasu na pisanie, a kiedy mam czas nie mam siły.
tak jak dzisiaj, 38,7 goraczki.
przepraszam :(
 
[komentarze]  (4) [16:41 30/09/04]
 
+++
 
1. Wybrałąm się z kolegą na jabłka, które rosły dziko w lesie, niedaleko naszych domów. Zawsze tam chodziliśmy ale to... to był ostatni raz. Kiedy byliśmy na miejscu zobaczyliśmy cos przerażającego. Ze straej chaty która kiedyś tam stała zostały tylko fundamenty. Obok, pod drzewem siedziala ubrana na czarno kobieta. Na głowie miała kaptur, a w jej twarzy brakowało oczu i ust. Zaczęliśmy uciekać. Kiedy byliśmy już bezpieczni, kolega powiedzial mi, ze coś go ciągnęło wgłąb lasu. To na pewno nie byłam ja! <Malina>
2.Mój brat poznał w dyskotece pewną dziewczynę, Agę. Pod koniec imprezy zaproponował że odwiezie ją do domu. Zrobiło się zimno, więc dał jej swoją kurtkę. Następnego dnia pojechał ją odebrać. Drzwi otworzyła mu pewna kobieta, która na pytanie "czy jest Aga?" prawie zemdlała i powiedziałą cicho "Ale Agnieszka już od dwóch lat nie żyje...". Paweł nie dowierzał, więc zaprowadziła go na grób Agi. Leżała na nim jego kurtka...<Młoda>
3.Wybrałam się na cmentarz żeby zanieść kwiaty na grób mojej babci. Wzięłam ze sobą komórkę no i zgubiłam ją gdzieś po drodze. W nocy nie mogłam zasnąć i nagle zobaczyłam że drzwi pokoju się otwierają... weszła moja babcia, która nie żyje od pięciu lat. W ręce miała mój telefon. Położyła go na biurku i odeszła. Rano pomyślałam że to był tylko sen, ale telefon leżał na biurku...

+++

Dobra, mam nadzieję że zadowoleni z tego kursu prawdziwych <serio!> opowiastek. Co do klasztorów i co tam jeszcze pisałeś, to może kiedyś, bo narazie nie mam czasu szukać, a wymyślać nie chcę :]
Blessed.
Me.
 
[komentarze]  (14) [08:48 28/07/04]
 
Przejażdzka..
 
***Przejażdżka***
Pewnego, ciepłego i pięknego wieczoru dwoje zakochanych Marcin i Agnieszka wybrali się samochodem na przejażdżkę. Pełni namiętności do siebie zatrzymali się koło lasu. Chłopak zaczął namiętnie całować dziewczynę po czym zaczoł się do niej dobierać. Ona jednak odepchneła go i powiedziała żeby odwiózł ją do domu gdyż jest już późno. Marcin próbował odpalić samochód jednak bez skutku. W środku lasu widać było świecące się światło... to światło dochodziło z jakiegoś domku. Chłopak postanowił się tam wybrać i poprosić o pomoc. Dziewczynę zostawił samą w samochodzie. Dał jej kluczyli i kazał jej nie wychodzić z samochodu! Chłopak długo nie wracał, więc dziewczyna z przemęczenia zdrzemneła się. Jej słodki sen zakłuciło jej jakieś zgrzytanie o dach samochodu. Pomyślała sobie, że to gałęzie drzew. Lecz zgrzytanie nie ustawało! Agnieszka się zdenerwowała i wysiadła z samochodu! To co widniało przed jej oczami było przerażające... Na gałęzi został powiesiony Marcin! To co tak zgrzytało o samochód to były jego paznokcie...
 
[komentarze]  (28) [10:04 01/07/04]
 
Tajemnica wypadku
 
W sobotni wieczór byłam w domu całkiem sama. O północy ktoś zadzwonił do drzwi. Przez wizjer zobaczyłam dziewczynę całą we krwi. Szybko wpuściłam ją do środka. Powiedziała że ona i jej chłopak mieli wypadek. Posadziłam ją w fotelu i poszłam zadzwonic po pogotowie. Kiedy wróciłam, nikogo już tam nie yło. Musiałam się nieźle tłumaczyć policji i lekarzom. Ale kierowca karetki powiedział że przed laty jego córka zginęła w wypadku przed moim domem. Czy to ona zadzwoniła do drzwi?... <monika>
 
[komentarze]  (8) [12:24 30/06/04]
 
Duch Dziadka
 
Pojechałam z rodziną na dwa tygodnie do cioci. Pewnoego dnia spędzałam czas na powietrzu i świetnie się bawiłam. Ale zrobiło się już późno, więc wraz z kuzynką położyłyśmy się w jej pokoju. Nagle obudziłam ię w nocy i poszłam wziąć coś do picia. Zobaczyłam na kuchennym krześle... dziadka, który zmarł kilka lat temu. Szklanka wypadła mi z ręki. Przestraszona uciekłam do łożka i nasunęłam kołdrę na głowę. Usłyszałam jeszcze cichy głos "nie bój się, nic ci nie zrobię... chciałem tylko porozmawiać..."

Co myślicie o nowych kolorkach? A wszystkim o MOCNYCH nerwach polecam "Czarny Anioł" Grahama Mastertona. TYLKO DLA OSÓB O MOCNYCH NERWACH!!!!!
 
[komentarze]  (5) [stworz. 11:56 30/06/04 
mod. 12:08 30/06/04]
 
Zaklete lustro (XX wiek, w pobliżu Filadelfii w stanie Pensylwania, USA)
 
Przepraszam za tamta denną historyjkę, nie lubię pisać z obowiązku a mam ostatnio problemy... nie ważne jakie. Nowa historia. Tym razem prawdziwa. Postaram się dodawać po dwie historie tygodniowo. Ale nie wiem co z tego wyjdzie =] Na dole parę godnych polecenia lekturek,.

Zaklete lustro (XX wiek, w pobliżu Filadelfii w stanie Pensylwania, USA)
Amerykańskie małżeństwo, Tim i Judy Corwina, odziedziczyło po babce Tima szafę na ubrania. Dzieje owej wielkiej szafy były nieznane, ale przypuszczano, że pochodzi ona z poczatku XIX wieku i że babka przed wieloma laty otrzymała ja w prezencie slubnym.
Szafę umieszczono w drugiej sypialni w domu Tima i Judy; speniała ona czasowo rolę pokoju dziecinnego; przebywał tam ich niedawno narodzony synek.
Raz czy drugi Judy zajmujac się dzieckiem dostrzegła dziwne migotliwe swiatło, wydobywajace się z lustrzanych drzwi szafy; za drugim razem dojrzała w lustrze odbicie jakby wychylajacej się z niego starej kobiety. Zjawa była ubrana w suknię z wysoka stójka i bialy kapelusz. Kobieta popatrzyła prosto na Judy, a ta przerażona uciekła z pokoju.
Judy opowiedziała o tym mężowi, ale on nie dojrzał w lustrze niczego oprócz własnego odbicia. Pewnego wieczoru wspomnieli o zjawie rodzicom Tima. Jego matka przypomniała sobie wówczas, że gdy była bardzo młoda, dostrzegła pewnego razu dziwne migotliwe swiatło płynace z lustra i ujrzała w nim cos niezwykłego, nie byla to jednak kobieca postac dostrzeżona przez Judy. Prawdę mówiac matka Tima zupełnie zapomniała o tym wydarzeniu, dopóki opowiadanie dwojga młodych nie pobudziło jej pamięci.
Matka Tima ujrzała w lustrze sama siebie idaca po ulicy i rozmawiajaca z sasiadka; przypominało to odtworzenie sceny nagranej na tasmie video. Potem matka Tima przypomniała sobie kilka innych obrazów widzianych w lustrze, a także rozmowy na ten temat, jakie prowadziła z bratem Wayne'em, on również widywał w nim różne obrazy. Kiedy pamięć matki Tima uległa odblokowaniu, przypomniała sobie niezwykłe wizje, ktre ogladała przed kilkudziesiecioma laty; wydawało się wprost niewiarygodne, że mogła o nich zapomnieć. Matka Tima ujrzała w lustrze walczacych amerykańskich żołnierzy w strojach identycznych z mundurem jaki nosił jej brat Wayne wstapiwszy do armii. Patrzac w lustro, ujrzała smierć swojego brata, choć dopiero dwa miesiace pózniej do rodziny dotarła wiesć, że zginał w akcji. Potem już nigdy nie zbliżała się do tej szafy.
++++
No cóż... miła szafeczka.
LEKTURKI:
F. Paul Wilson - Twierdza
Graham Masterton - Manitou i Zemsta Manitou
Stepehen King - Salem, Smętarz dla zwierzaków oraz Christine. Aha, i Carrie.
Horrory to to może nie są, ale wciągające =]
Pozdro
Anne




 
[komentarze]  (9) [09:51 27/06/04]
 
Niania
 
Aleera została sama w domu z nianią. Rodzice wyszli na jakieś spotkanie ze starymi znajomymi. Minęła już północ, ale opiekunka jakoś nie miała chyba chęci posyłać dziewczynki do łóżka. Ta bawiła się w najlepsze lalkami.
Nagle telewizor i wszystkie światła zgasły. W ciemnościach błyszczały tylko stalowe oczy Aleery. Widać w nich było coraz większą panikę. Niania usłyszała nerwowy szept dziewczynki:
-Nie... nie proszę nie... nie... nie przychodźcie znów... NIE! ODEJDŹCIE!!!!- ciszę rozdarł jej krzyk. Opiekunka pobiegła do kuchni i na wyczucie znalazła świecę. Zapaliła ją i wróciła do dziewczynki.
Ta z całej siły przyciskała pięści do oczu i krzyczała "Odejdźcie! Nie chcę, odejdźcie!!!" jednak w pobliżu nikogo nie było widać. Opiekunka próbowała uspokajać dziecko, jednak Aleera nadal była niespokojna. W końcu zaczęły krzyczeć razem, a niania zaczęła czuć się coraz gorzej i coraz bardziej się bała.
W chwili w której dziewczynka krzyknęła "Nie! Zostawcie mnie! Oni tu są! NIEE!!!!" Niania wybiegła z domu, a dziewczynka roześmiała się. W jej stalowych oczach było widać tylko diabelskie rozbawienie.
-No to cześć, nianiu!-i zakreśliła na kartce kolejny krzyżyk.
 
[komentarze]  (6) [18:42 21/06/04]
 
Śmierć...?
 
Ojciec znowu uchlany zasnął z rozdziawioną gębą na podłodze kuchni.
Wiedziała, co zrobi.
Wyjęła mały scyzoryk z kieszeni.
Wyjęła kartkę.
Wyjęła długopis.

<NIE WYTRZYMAŁAM. NIE WYTRZYMAŁAM RODZICÓW ALKOHOLIKÓW, NIE WYTRZYMAŁAM BIEDY, NIE WYTRZYMAŁAM BÓLU. BYŁAM JAK TAMA. DOPÓKI TRZYMA, JEST DOBRZE. ALE JEŚLI PĘKNIE...
PĘKŁAM. PĘKŁAM I ROZLAŁAM SIĘ KRWIĄ.>

Wbiła scyzoryk lekko pod skórę, w starą bliznę. Krew otarła kartką.

<TO ZA MOICH RODZICÓW>

Przecięła skórę na wierzchu dłoni.

<TO ZA WSZYSTKIE SZYDERSTWA I NIENAWIŚĆ "KOLEGÓW">

Krew przesiąkła przez kartkę.

<TO ZA WSZYSTKO, CO ZROBIŁ MI OJCIEC>

Na dywanie wykwitła szkarłatna plama.
Przecięła przegub. Zabolało.

<A TO ZA CAŁY BÓL TEJ PRZEKLĘTEJ MIŁOŚCI>

Zacisnęła na ręce bluzę. Sięgnęła po tabletki uspokajające.

<USPOKOJĘ SIĘ NA WIEKI>
dopisała
<ŁYKAJĄC TRZYNAŚCIE.
PRZEKLĘTA>
Ułożyła głowę na podłodze. Ręka krwawiła coraz mocniej, szara dotąd bluza stała się krwistoczerwona.
Poczuła słodką senność, kontury rozpłynęły się. Ale z dwóch wcześniejszych nieudanych prób wiedziała, że ma jeszcze chwilę. Długopis. Już zimny.

<PRZYJACIÓŁKO. ZAWSZE CIĘ KOCHAŁAM.>

Mdłości.
Nareszcie koniec.
Zamknęła oczy. Ciepło. Dłoń mokra od krwi. Ciemność.
Ciemność. Złote światełko na końcu tunelu. Pojawiła się postać. Gorąco. Postać uderzyła ją w twarz.

- Myślałaś, że tu będzie ci lepiej? - zaśmiała się szyderczo.


MVamos,
Głogów dn. 6.04.2004r.

<...every step that I take is another mistake...>
 
[komentarze]  (14) [13:48 26/05/04]
 
CZESC DRUGA GONITWA
 
GDY ZOBACZYŁA TE ŚLADY ZACZĘŁA UCIEKAĆ. JEDNAK ZEWSZĄD DOBIEGAŁ JĄ WRZASK JAKBY UMIERAJĄCEJ OSOBY, KTORA WOŁAŁA <I TAK CIĘ DORWĘ... NIE PRZEZYJESZ TEGO... GRRR... NIE...> BIEGŁA JEDNAK SZYBKO, A SEN ZACZĄŁ JEJ SIĘ WYDAWAĆ JAWĄ. NIGDY WCZEŚNIEJ, GDY "BIEGAŁA" W ŚNIE, NIE CZUŁA TAKIEGO BÓLU W MIĘŚNIACH ANI TAKIEGO ZMĘCZENIA. ZACZĘŁA KRZYCZEĆ <MAMO!!> MIAŁA NADZIEJE, ŻE KRZYCZĄC PRZEZ SEN OBUDZI CZUJNOŚĆ MATKI I TA POSTANOWI JĄ ZBUDZIĆ. JEDNAK OBEJRZAŁA SIĘ ABY SPOJRZEĆ NA TEGO MĘŻCZYZNĘ. MUSIAŁA TO ZROBIĆ, MIMO ŻE NIE CHCIAŁA. COŚ PO PROSTU ODWRÓCIŁO JEJ GŁOW.Ę. MĘŻCZYZNA BIEGŁ ZALEDWIE KILKA KROKÓW ZA NIĄ, NADAL WYMACHUJĄC ZAKRWAWIONYM NOŻEM. ZBLIŻAŁ SIĘ CO RAZ BARDZIEJ. ŁZY SPYNĘŁY PO JEJ POLICZKACH. NIE MOGŁA JUŻ KRZYCZEĆ, STRACIŁA KONTROLĘ NAD MIĘŚNIAMI. ZDOBYŁA SIĘ TYLKO NA WSKOCZENIE DO NAJCZĘŚCIEJ ODWIEDZANEJ TOALETY I SPRÓBOWAŁA ZABARYKADOWAĆ SIĘ ODŁAMANYM ZLEWEM. NIE UDAŁO SIĘ.
MĘŻCZYZNA WBIEGŁ ZA NIĄ DO TOALETY. NÓŻ ZABŁYSNĄŁ, JAKBY SIĘ CIESZYŁ NA NOWY KONTAKT ZE ŚWIEŻĄ KRWIĄ. MARYAM NIE MIAŁA JUŻ NAWET SIŁY BRONIĆ SIĘ. POCZUŁA TYLKO, JAK W PIERSI ZANURZA JEJ SIĘ JAKBY GORĄCY, ROZPALONY NÓŻ. ZAPAMIĘTAŁA JESZCZE TYLKO SŁABY ZAPACH TRUSKAWEK, JAKI WYCZUŁA W CHARAKTERYSTYCZNYM ZAPACHU ZABÓJCY. POTEM UJRZAŁA JUŻ SWOJE CIAŁO NA POSADZCE ŁAZIENKI, W KAŁUŻY KRWI....

**************************

MAŁA ULUBIENICA NAUCZYCIELA MATEMATYKI WŁAŚNIE WCHODZIŁA DO TOALETY. JEDNAK W TEJ CHWILI JEJ CIENKI KRZYK ROZDARŁ GWAR SZKOLNEJ PRZERWY.

CIAŁO MARYAM SPOCZYWAŁO NA PODŁODZE...

TO JEDNAK NIE BYŁ SEN.....


napisałam to sama, zainspirowanw przez Adę M. <zmeczona-dusza.blog.onet.  pl> mam nadzieje ze sie podobało.
 
[komentarze]  (6) [19:50 19/05/04]
 
PIERWSZA CZĘŚĆ DZISIAJ! SORY ŻE TAK DŁUGO!
 
Na wstępie zepsuję troche nastrój i przeproszę wszystkich którzy czekali. Naprawdę nie mam czasu!

SEN MARYAM:

<ZNOWU PRZYŚNIŁO JEJ SIĘ TO SAMO. BRĄZOWE, ODRAPANIE ŚCIANY STAREJ SZKOLNEJ TOALETY. DOSZŁA DO DRZWI, JEDNAK ZANIM ZDĄŻYŁA CHWYCIĆ ZA KLAMKĘ USŁYSZAŁA GŁOŚNE SKRZYPNIĘCIE DRZWI WEJŚCIOWYCH. UCHYLIŁA WIĘC TYLKO LEKKO WYJŚCIE I ZOBACZYŁA CZŁOWIEKA Z NOŻEM W RĘKU. POPRZEDNIE NOCE ŚNIŁY JEJ SIĘ TYLKO SKRZYPNIECIA DRZWI; NIE WIDZIAŁA TEGO MĘŻCZYZNY. MIAŁ OKOŁO 180 WZROSTU, POSZARPANE SZARE WŁOSY I DZIWNIE ZIELONE OCZY, TAK INTENSYWNIE ZIELONE, ŻE MARYAM WIDZIAŁA JE WYRAŹNIE NAWET Z DUŻEJ ODLEGŁOŚCI. PRZESTRASZYŁA SIĘ, PONIEWAŻ POCZUŁA SIĘ BARDZO REALISTYCZNIE. MĘŻCZYZNA ZOBACZYŁ MAŁĄ SZPARKĘ W DRZWIACH. W CHWILI GDY MEŻCZYZNA PODCHODZIŁ, POCZUŁA, ŻE ZA PLECAMI ZABŁYSNĄŁ KSIĘZYC. UCIEKŁA DO JEDNEJ Z KABIN.
DRZWI SKRZYPNĘŁY. MARYAM SPOJRZAŁA ZA SIEBIE. PRZY SUFICIE ZAUWAŻYŁA PRZEJŚCIE, DOKŁADNIEJ DZIURĘ PRZY RURZE. DOSYĆ DUŻĄ ABY SIĘ PRZEZ NIĄ PRZECISNĄĆ, JEDNAK UMIESZCZONĄ WYSOKO. wDRAPAŁA SIĘ NA MUSZLĘ. KIEDY PRZERZUCAŁA NOGĘ ZA ŚCIANĘ, OTWARŁY SIĘ DRZWI KABINY.
DZIEWCZYNKA SZYBKO PRZEBIEGŁA Z TOALETY, KTÓRA ZNAJDOWAŁA SIĘ OBOK. ZNALAŻŁA SIĘ PRZY DRZWIACH, JEDNAK MĘŻCZYZNA JAKIMŚ CUDEM JUŻ TAM NA NIA CZEKAŁ.
PRZERAZIŁA SIĘ JESZCZE BARDZIEJ. W JEGO RĘKU POŁYSKIWAŁ NÓŻ.
NÓŻ PO KTÓRYM SPŁYWAŁA JUŻ CZYJAŚ KREW......

DRUGA CZĘŚĆ JUTRO ALBO POJUTRZE!!

 
[komentarze]  (3) [18:35 18/05/04]
 
Już niedługo....
 
Niedługo dodam następną notkę mam już całe opowiadanie ale narazie nie mam czasu. Angiena dzieki za tą inforamcje!
A czy ty masz jakiś swoj blog? Podaj!
Obiecuje w poniedziałek postaram się napisać! TO będzie o śnie pewnej dziewczyny, a do napisania go skłoniła mnie Ada Magda.
dobra, narazie blessed.
Anne
 
[komentarze]  (4) [20:09 15/05/04]
 
<kolejny dom w Wielkiej Brytanii>
 
Dzisiaj dodam wreszcie następną notkę. Będzie to coś w rodzaju probostwa w Borley, ale niestety bez dokładnych danych ponieważ ich nie znam.
Stoi sobie tam gdzieś dom, wybudowany pod koniec XVIII Podobno mieszkała tam rodzina niezbyt bogata, jednak po poprzednich lokatorach pozostało tam kilka wartościowszych przedmiotów, w tym złoty puchar do wina oraz złocona zastawa.
Pewnego dnia ojciec stracił pracę. Rodzina popadała w ubóstwo, więc postanowiono sprzedać puchar. I wtedy zaczęły się kłopoty. Kupiec zmarł po wypiciu pierwszego łyka wina z pucharu, a w domu bezrobotnego ojca ukazywać się zaczęła blada i na wpół przezroczysta twarz młodej, trzynastoletniej dziewczyny. Później w piwnicy pod obluzowaną deską odkryto niewielkie zdjęcie (7x7) przedstawiające właśnie tę dziewczynę. Kiedy trzymał je w dłoni ojciec, który wpadł na pomysł sprzedaży pucharu, jej oczy robiły się czerwone. Jednak nie myślcie, że taką dziką, rażącą czerwienią. Nie. Wyglądało to jakby już dawniej takie zdjęcie było a oczy czerwone były ale jakby już zatarte, jak reszta zdjęcia. Zdjęcie spalono, a podczas tego z pieca dochodził skowyt psa.
To był kolejny błąd. Po spaleniu zdjęcia drzwi trzaskały same z siebie, słychać było wycie, jęki kobiety. Cała rodzina chodziła jak sterroryzowana. Często znajdowano znikąd kości na stole lub w pobliżu trzymanej jeszcze zastawy. Wkrótce z powodu dalszej biedy ją też sprzedano.
Ten błąd wydał się być punktem kulminacyjnym. Po domu rozbiegał się czarny pies z iskrzącymi, zielonymi oczyma, na schodach lub piecu siadywała młoda dziewczyna w pogryzionej i zakrwawionej białej sukni.
Mieszkańcy zaczęli wypytywać o wydarzenia z przeszłości. Nikt nie chciał się do tego mieszać, wszyscy mówili "panie, ja tam nic nie wiem..." i uciekali wzrokiem. Dopiero od staruszka mieszkającego nieco dalej dowiedzieli się czegoś konkretnego:
&lt;w tym domu mieszkała kiedy taka dziewczynka jaka pan mówi.. no i jej familia jej nie lubiła, o nie. Była za ładna, mówili, myśleli, że próżna była. Ale nie, to dobre dzieciątko było, tyle że nieco takie inne, nie lubiło ludzi, nie lubiło się bawić... ale psa na nią poszczuli, bali się że wstyd familii przyniesie...&gt;
Tak kontynuował opowieść. Zakończył jeszcze słowami &lt;Mówili, że jeszcze na tym domu klątwa jaka...&gt; urwał jakby wystraszony &lt;ale ja nic więcej nie powiem&gt;
Starzec zmarł kolejnego dnia.
Cała rodzina postanowiła wyjechać do Ameryki. Jednak Titanic zatonął, a jego historie wszyscy już znamy...
Czy to prawda? nie wiem. może...?
 
[komentarze]  (12) [12:11 29/04/04]
 
 
  nast >>
archiwum 2004
styczeń
luty
marzec
kwiecień
maj
czerwiec
lipiec
wrzesień
październik

 
archiwum 2005
kwiecień
maj

 
coś dla osób nieprozaicznych
MiŁoŚć W SłOwAcH
JEMU SIĘ UDAŁO!!!!!
 
Pamięci tych co odeszli...
_+do końca wierzyła+_
pamiętnik zmarłego
heroina
 
Księga Zbłądzonych Dush...
zob  acz
dopisz się
 
duCHY I TYM PODOBNE
opow  ieści
supe  r str.
 
moje inne i blog.mojej qmpeli
mro  czna-gwiazda
KAC  HA
wejdź, ale i tak mnie nie zrozumiesz
PiM  bOlKi
AdA
ElY  rIa
 
kontakt | firma | regulamin | polityka prywatności | pomoc