|
|
|
żegnam Cię Stary Roku.
|
całym swoim życiem żegnam to, co było.
fantastycznie rozpoczęty rok 2012 będzie ciężki, ale kto, jak nie ja sobie z tym wszystkim świetnie poradzi?
|
|
|
|
miód i mleko.
|
połowa września już za nami, a moje ciało już się buntuje przeciwko zmianie pogody jaka nastąpiła niewątpliwie zbyt szybko i gwałtownie. ktoś mógłby pomyśleć, "Dziewczyno, gdzie Ty byłaś przez całe wakacje?" bo w sumie pogoda podobna, tylko dla mnie temperatury mniej na termometrze, a mnie termometr zepsuł się, więc nie wiem, czy mam już gorączkę, czy jestem przed.
szkoła-dom-praca-dom-łóżko.
wtykam w wolne chwilę czas na napisanie dzisiaj czegoś, bo naszła mnie ochota.
raczej na wszystko teraz mam ochotę. ale jak patrzę na latające nad głową wskazówki, to żal mi tych snów, które właśnie uciekają mi wraz z czasem.
na szczęście kończy się bateria w laptopie, jego również położę zaraz spać, ale najpierw zrobię kanapki Wojtkowi do pracy, sobie do szkoły, wezmę dość szybki prysznic i wtulę się w tego, dla którego poszłabym jeszcze dzisiaj wszędzie, mimo braku sił.
dzisiaj czuję się strasznie zakochana.
jakbym znów zjadła stado dzikich motyli.
a ty śpisz kochanie, tak do rana.
żeby obudzić mnie w środku nocy i wyjść.
znów będąc przy nim, jestem w stanie góry przenosić. chyba to właśnie robi miłość z ludźmi?
|
|
|
|
tak bardzo boję się.
|
o następne 9 miesięcy się boję.
o siebie w tym czasie.
że nie dam sobie rady.
wiem, jakie trudności mnie czekają, bo miałam próbę, a teraz czas wyjść na scenę w czasie premierowego spektaklu, a numeru aktu już nie pamiętam, bo trochę ich już było.
praca, szkoła, dom. trzeba ułożyć te puzzle tak, by do siebie pasowały.
a Ty? swoją miłością musisz mi pomóc,
nie mów, że nie dam rady, bo przecież chcesz, żebym dała sobie radę!
im bardziej się boję, tym czas między nami topnieje jak lód w moim zimnym napoju.
lecz zaraz, znów będzie czas tylko dla nas dwoje.
najlepiej byłoby wtedy pozbyć się telefonu, komputera, wszystkiego. i tak chyba zrobię.
przyszłam tu żeby wziąć się w garść, więc jestem już w tej garści i teraz niech nic nie przeszkadza, bo jeszcze dobrze się trzymam!
|
|
|
|
cały czas jestem. :zabiegana!
|
chwilę spokoju mam gdy wstaję wcześniej o pięć minut rano, a to pięć minut muszę wypełnić sobą, bo tylko pięć minut mogę wcześniej wstać, żeby się wyspać. Wyspać? co to w ogóle znaczy, albo jak to b ę d z i e wyglądać za niecałe już dwa tygodnie? z jednej strony nie mogę doczekać się tego zmęczenia, chociaż strasznie się boję, że nie dam rady. dzisiaj czeka mnie rozmowa na ten temat z przełożoną w pracy, żeby grafik był układany właśnie pod mój brak czasu. czyli moje 3/4 etatu zmieni się w cały dodając jakieś 40h w szkole.
ale ja przecież lubię tak. muszę mieć tylko do dyspozycji kilka wolnych stron w kalendarzu i zaraz zrobię z nich pożytek. jeśli już dziś zacznę układać w głowie plany związane z maturą, dyplomem, to nie będę tracić czasu wtedy, kiedy plan powinien być w trakcie. najlepiej zaczynać od początku, a nie od środka.
mam tylko nadzieję, że znajdę chwilę, by spędzić ją z kimś, z kim spędzam każdą noc. bo w nocy zmęczenie dopada nas, nie ma rozmów, obiady są odgrzewane, kanapki do pracy i szkoły się miną, a my powinniśmy być przecież mimo wszystko szczęśliwi, bo w głębi siebie robimy to, co lubimy i dla nas nawzajem.
przeprowadzka była bardzo sprawna, bo to tylko blok dalej, ale jakie szczęście, że widzę nową współlokatorkę i się uśmiecham, bo bardzo ją lubię! mit o tym, że ze znajomymi się nie mieszka zostanie obalony, choć to tylko dopiero kilka dni, już wiem, że współlokatorskie problemy mamy już rozwiązane, bo umiemy i lubimy ze sobą rozmawiać ;)
nie wiedziałam, że zmywanie po Marcie naczyń, będzie dla mnie przyjemne, ale jeśli ona jest 12h w pracy, to czemu by tego dla niej nie zrobić? ręce mi nie odpadły :D
czasami będę tu zaglądać, może nawet częściej niż w zeszłym miesiącu, bo komputer będzie moją najlepszą zabawką od września.
|
|
|
|
I want You.
|
jedni sprzedają warzywa, a innym nie udaje się dostać tego, czego chcą. mimo podpowiedzi intuicji i spekulacjom mózgu, a nawet wielu mózgów. poszukiwania pracy na wakacje są ciężkie, szczególnie kiedy nie ma zbyt dużego wyboru w branżach ani możliwości również.
będzie co będzie, raczej nie może być gorzej niż w tamtym roku.
trzy dni słodkiego lenistwa. z hrabią, panem mrukiem, który z gąbki ma serce i nie może nacieszyć się z tego, że jego kochana dziewczyna potrafiła zamknąć klucze do kłódki od piwnicy w jej środku. jeszcze zabawniejsze było ich wydostanie stamtąd - przez piwnicę obok, ale nie będę chwaliła się swoją elokwencją, bo jedno zdarzenie z drugim wykluczają inteligencję. chyba zawsze już będę tego pilnowała, bo za wydane pieniądze na nową kłódkę, która się nie przydała, mogłabym kupić kilka ładnych koszulek!
zapamiętam to sobie, bardzo dokładnie.
nie wiem jeszcze czy jutro rano będzie dzień, w którym będzie chciało mi się wcześniej niż potrzeba wstać z łóżka i zrobić Mu śniadanie do pracy, tak jak zaplanowałam, ale to przecież takie słodkie widzieć mnie w takim stanie, że skuszę się na to. przemawia przeze mnie ironia, bo nie sądzę bym była piękna rano, a nawet o każdej porze dnia i nocy, więc śmiech wskazany :)
/Andy Korg - I want You (Parov Stelar remix)/
|
|
|
|
nie planuj, bo ktoś zaplanuje za ciebie inaczej!
|
wakacje nie zaplanowane od początku do końca. wiele dni, o których nie wiem nic, tylko mnóstwo rzeczy do zrobienia i spraw do załatwienia. dla rozwoju właśnie, po to ten czas, na te wszystkie rzeczy i sprawy, które nie mogą dziać się kiedy są obowiązki szkolne. znów przyszło mi na myśl, że to cudownie, że jeszcze nie czekam w tym roku na wyniki maturalne, egzaminacyjne czy przyjęto mnie, czy też mam szukać sobie innego wyjścia. dwa miesiące odpoczynku, luzu pełnego zaangażowania w związek, nauki gotowania nowych potraw, leżenia na trawie i jazdy na rowerze. chyba inaczej nie muszę sobie tego wyobrażać?
raczej pogramy w improwizację.
lato poszukiwań, polowań i zdobywania. ograniczę się jednak to mojego portfela i rzeczy materialnych. wykorzystam czas i znajdę piękną sukienkę, wygodne wysokie obcasy i dobrze skrojoną marynarkę! :)
co do poszukiwań, to potrzeba mi tematu dyplomu, który będę zaczynała już we wrześniu, więc przydałoby się coś już wymyślić, żeby zrobić parę szkiców koncepcyjnych, planów i rozpisać temat.
myśli więc będą zajęta bardziej niż ciało, ale nie ma co się spieszyć, można sobie zrobić krótką przerwę na kawę i książkę. :)
/parov stelar - your man/
|
|
|
|
niepamiętam.
|
miesiąc.
drugi zleciał.
trzeci minął.
a czwarty się zaczął niedawno.
ale dzisiaj, jestem na nowo, jakoś tak.
za sprawą szczęścia, jakie mnie dzisiaj spotkało.
pierwszy dzień lata,
pierwsze kroki na nowych pedałach.
zakochałam się, chociaż nie jest zielony.
wakacje zapowiadają się na dwóch kółkach. samodzielnie i bez pomocy, tylko trochę pociągiem, na jeden czy dwa weekendy. trzeba zbierać na swoje marzenia do małej skarpetki.
postanawiam też, codziennie, tutaj napisać choć słówko, nawet literkę jedną, wraz z rodzinką spacji, bo inaczej się przecież nie zapisze.
nawet nie wiesz jaka jestem szczęśliwa.
nawet nie wiesz, jak bardzo mnie to cieszy
że jestem tu a nie tam
/radiohead - lucky/
|
|
|
|
tetris.
|
nigdy Ci nie powiem na głos, co się działo w mojej głowie dzisiejszego dnia.
mam za sobą nóż w plecy i błyskawiczną wojnę ze sobą i o siebie. bo został mój mózg zgwałcony nie wiadomo z jakiego powodu, chyba bez powodu, chyba dlatego, że się nie uśmiecham, bo mnie wszystko boli i nie jest mi wtedy do śmiechu, jak zresztą pewnie nikomu.
pisać. pisanie to proces i przygoda. ciągnie mnie do siebie jak magnes, ale zawsze coś stoi pomiędzy. na wszystko zresztą przyjdzie czas, co ciągnie się za nami, książka poczeka na półce na swoją kolej, a facet zmądrzeje, niestety większość zbyt późno.
|
|
|
|
zgubię luty!
|
prawie luty, podkuj buty.
witam Cię.
znów zajrzałeś w moje życie, jakby to była jakaś wielka tafla niespełnionych marzeń, zatęskniłeś może, może słów za mało masz w sobie? pytasz why? a nie dlaczego.
dziwnym człowiekiem jestem, w tej chwili nie kobietą. myśli mam dziwne i sny również, ale każda jak inne jestem, więc można znaleźć podobną, tą czy tamtą.
marzę już o marcu, bo kwiecień szybko minie, a potem Krk się kłania i trochę wolnych dni. wszystko będzie się działo wiosną, bo wiosna jest zielona i ja też jestem.
szukam roweru, zielonego, by oderwać swoje nogi od ziemi i czuć wiatr we włosach wtedy, kiedy tylko mi na to słońce moje pozwoli.
szczęścia mi nie brakuje. brakuje tylko czasu, żeby się nim po prostu cieszyć, ('co robisz?' - cieszę się szczęściem!) oh, zabawne niby, ale nie-robienie-nic daje satysfakcję i rozleniwia do cna. a tak chciałabym, chociaż chwilę, może jeden dzień?
dzisiaj taki pełnomuzyczny dzień, wszystko kręci się wokół nut, których nie znam, nie wiem jak są zapisywane, ale wszystko słucham, a słuchanie pożarło czas na obiad!
napierdalaj wiosno i mnie nie wkręcaj z tymi styczniowymi ciepłymi dniami, gdzieś zgubię luty, mówię wam!
|
|
|
|
phhhhi
|
nowy rok rozpoczyna angina, druga tura już leczona.
chciałabym napisać coś sensownego, ale brakuje mi słów.
|
|
|
|
horyzonty
|
Chyba nie lubię, kiedy ktoś mi mówi, że powinnam kierować życiem innego człowieka. Idealnie mam to w dupie, po co mam chować do klatki kogoś, kto przy mnie jest wolnym? Mam zamykać go i cieszyć się z tego jeszcze, że nieszczęśliwym go robię? Ograniczeń sobie nie postawił, więc może wszystko, czemu miałabym go ubrać w przyciasny uniform i zagonić tam, gdzie pasą się zbłąkane owieczki, które w końcu i tak zostają na lodzie, same bez perspektyw na przyszłość. Pierdolenie o Szopenie. Sama zastanawiam się nad tym, czy ja będę potrzebowała do szczęścia kontynuowania po maturze nauki, czy po prostu porwę się w wir dorosłości. Wiem jedno, zawsze będę robić to, co kocham lubię i chcę. To nie są ambicje, tylko robienie z życia przyjemności, by móc cieszyć się każdą chwilą, a nie gonić za cieniem, który znika za rogiem.
Jesteśmy teraz my i ja. Mi to odpowiada, bo jestem ja i ja z tobą - razem. Połączyć to, co było niemożliwe do połączenia potrafią tylko bardzo wykształceni naukowcy, a my zwykli mali szarzy ludzie? Stałam się bardziej poważna, chociaż tylko w głowie mam to, tego nie widać. Nadal jednak chciałabym, żeby Miłość się nie kończyła i trwała wiecznie. Nauczyłam się tego od Marty, która kocha nad życie i wielbi całą sobą faceta, który zachowuje się czasami jak mały chłopiec. Cierpliwości potrzeba, żeby takiego ujarzmić, to tak jakby Mój Wojtek ujarzmiał mnie, ma czasami tyle cierpliwości, jak nikt inny na tej planecie...
Mój Narzeczony.
|
|
|
|
aaaaaaaaaaaaaaa!
|
Mimo, że zżera mnie od środka ból co-miesięczny, czuję, że jesień jest całkiem miła dla mnie. Mimo braku uszczelki w oknie nie marznę w stopy, ogrzewają mnie inne, trochę większe i męskie. Budziki wkurzają, kiedy w wolny dzień bez powodu nie są wyłączane. I próba wczesnego wstawania też nie wychodzi.
Kilka wolnych dni dobrze robi. Odpoczynek jakiego potrzebuje każdy człowiek. Czas, w którym układa się wszystkie zaległości, by nie były już nimi.
Kocham :) :*
|
|
|
|
bełkotu sto sylab, tak się zaczyna.
|
postanowienie-wykonanie-sukces
celów tyle nastawiałam sobie, że gubię się w odnajdywaniu ich początków. tego jest/było za wiele. czas to zmienić. być może będzie wiele spraw, z których trzeba będzie zrezygnować.
ostatnio bywam zbyt roztargniona, co nie pomaga mi w niczym. aż denerwuje mnie to do takiego stopnia, że czasami nie mogę ze sobą wytrzymać.
a ze sobą trzeba wytrzymać jak najdłużej.
melanchujnia. muzyka. jesień.
|
|
|
|
chasing pirates
|
chrypiący głośnik przetwarzający bluesowy głos pięknej ciemnookiej brunetki do moich uszu. zapadam w trans, który wpływa na poziom endorfin w mózgu i uśmiech na twarzy. zachwycam się banalnością piosenki, która ma w sobie to coś, co wpływa na mnie jak wzrost inflacji na bezrobocie. płyta "the fall" jest dziś moją ulubioną, a zmiana, jaka zaszła w muzyce autorki zniewala mnie. gitara wraz z pianinem brzmią perfekcyjnie. cudownie mi, norah jones, mimo że śpiewa smutne piosenki daje taką radość z tego, że po prostu jest.
dlatego w tej chwili nie chce mi się poprawiać prac plenerowych. pragnę tylko nastroić się i spędzić przyjemny wieczór z herbatą i winem w towarzystwie mężczyzny, z którym dzielę prawie wszystko.
|
|
|
|
bad day
|
wraz ze złym samopoczuciem przyszła do mnie mała depresja jesienna. przyniosła dla mnie tęsknotę, chęć spania i słuchania tylko tej muzyki, która pasuje do wewnątrz panującego nieładu i braku chęci do egzystencji. podwójnie widziany świat zaprowadził mnie do toalety. być może tak objawia się zmęczenie materiału. przez to można przespać połowę a nawet więcej ze swojego życia.
chyba będę mieć wyjebkę, na maxa. na wszystko, jutro i pojutrze.
odpocząć.
pochłonąć.
i spłonąć.
i tak bez powodu, chce mi się płakać.
|
|
|
|
|
|
|