Blog: 398016 blogów  Forum: 162807 postów  Galeria: 92934 zdjęcia !  On-line: --

 COOLTURA

 SPORTY

 GALERIA

 BLOG

 GRY

 GRONET

 KOMÓRKI

 ŚCIĄGNIK

 E-MAIL
  |     |  Twój profil  |  Spis blogów  |  Kontakt  |  FAQ  |  Regulamin  |  Pomoc
BLOG: Smuteczki Radosnej
    nast >>
Czasem
Czasem w życiu układa się jak w bajce, nagle los się odmienia, fortuna się do nas uśmiecha, słońce dostosowuje świecenie tak, żeby to nam było przyjemnie, ptaki śpiewają nasze ulubione piosenki, obiady przestają być za słone, słodycze nie tuczą, panie w sklepie są miłe, ludzie dokoła są szczęśliwi i uśmiechnięci, od chodzenia z mokrą głową nie można się zaziębić, dzień się wydłuża, w snach nie ma horrorów, uzyskiwane oceny spełniają nasze wymagania, internet się nie zacina, rower błyszczy, chmurki na niebie wyglądają albo jak aniołki, albo jak baranki, właściwie czujemy, że jeszcze chwila, a będziemy musieli się przywiązać sznurkiem do ziemi, żeby nie ulecieć w górę jak balonik.

A czasem tak nie jest

Albo czasem powód takiego stanu powszednieje na tyle, że już nie czujemy tego, co wcześniej

Doceniajcie szczęście, które macie!


A co ma być, to będzie
i nie warto się tym zamartwiać

ps. nie, ta notka nie ma drugiego dna. Tak mi po prostu te słowa do głowy przyszły. A że akurat siedziałam na blogu i dawno nie pisałam, no to to jest efekt. Wracam do nauki. Jeszcze tylko trochę ponad tydzień...
[komentarze]  (5) [14:40 27/05/07]
 
Ojj tak...
Długo, bardzo długo nie pisałam. Bo właściwie, tak jak określił to mój brat, wyrażam się teraz wizualnie. Inaczej mówiąc, jak mam już czas na twórczość, to raczej rysuję niż piszę. A oprócz tego wierzę, że mam szansę na zmianę. Tzn, trochę wierzę, a trochę nie. Ale wiosna przecież jest!

Ze spraw do przedyskutowania:
Czym się różni melodramat od filmu sensacyjnego albo od thrillera? Naprawdę się nad tym zastanawiam. Bo przecież w większości filmów sensacyjnych chodzi o ratowanie ukochanych/pomszczenie śmierci żony a dodatkowo towarzyszy temu piękna na-początku-nieznajoma, którą na koniec główny bohater namiętnie całuje. Melodramaty opierają się na tym, że para głównych bohaterów nie może być razem ze względu, zazwyczaj, na przyczyny polityczne albo kontakty z mafią. W thrillerach wybierany przez główną bohaterkę kochanek okazuje się podłym mordercą, albo na odwrót. Całe kino opiera się na pokazywaniu emocji, uczuć, a najważniejsza z nich jest miłość. Tylko ile można mówić na ten sam temat? Czy można jeszcze odkryć coś nowego? I po co to szufladkowanie: film sensacyjny, komedia romantyczna, dramat psychologiczno-paranormalno-przyg  odowy? Może najlepiej by było, gdyby każdy film bronił się sam? A recenzentami byli ludzie do których dana produkcja jest przeznaczona? Wiadomo, że 50-letni człowiek nie zachwyci się filmem przygodowym dla 10 latków. Ale chyba więcej znaczyłoby "bardzo mi się podobało" takiego dziecka, niż "nic nowego, mało zaskakująca fabuła, film dobrze zrealizowany technicznie" dorosłego recenzenta.

Zapraszam na mój profil na deviancie: http://specyficzna.deviantart.com  /

Zespoły do słuchania na marzec: Arab Strap (koniecznie), Placebo, Blur, Lambchop, Air
[komentarze]  (8) [15:13 18/03/07]
 
Dialog
- czy wierzysz w przeznaczenie?
- w jakim sensie w przeznaczenie?
- w takie romantyczne, jak Mickiewicz, Byron...
- w takie, że dwie dusze Bóg przed stworzeniem świata połączył łańcuchem, którego nikt na ziemi nie może zerwać? Nie, nie wierzę. To nie może działać
- a jeżeli to nie działa właśnie dlatego, że ludzie nie wierzą? Wyobraź sobie, że tak jest i że ty wierzysz. Czy wtedy warto czekać pół roku? Rok? Dwa? Trzy? Albo i dłużej?
- no dobrze, to czekam i okazuje się, że to właściwie była pomyłka, to nie ta osoba, która była mi przeznaczona
- przeznaczenie steruje ludźmi tak, że wiedzą że to właśnie ta osoba
- ale przecież to jest tak, że każdy potrzebuje kogoś bliskiego. Po takim czasie nawet jakby istniało przeznaczenie to obie osoby miałyby kogoś, a poza tym byłyby zupełnie inne
- jeżeli to przeznaczenie, to nawet po 10 latach, nawet gdyby na ulicy się te osoby nie poznały z wyglądu, to i tak by wiedziały, że to ta druga i, i tak, byłyby razem
- w takim razie biedni ci, których wzięto na zastępstwo
- biedni. Ale czy uważasz, że byłoby warto?

Długa cisza

- warto


Stan relaksu sprzyja takim dialogom. Pojawiają się w głowie nie wiadomo skąd, nie wiadomo po co, dotyczą spraw bliskich i odległych, takich, z którymi nigdy wcześniej się nie miało styczności. Historie kryminale, w których Agata Christie by się pogubiła, historie miłosne, przy których Harlequin to komedia... Wystarczy odłączyć się od spraw, które potrzebują większego skupienia.
Gdybym była Kasią, pewnie napisałabym na podstawie tego jakieś ładne opowiadanie. Ale ja nie napiszę. Jestem jedną z tych malutkich, co próbują złapać wszystko jednocześnie i przez to zostają z pustymi rękoma. Przynajmniej zdaję sobie z tego sprawę. Jest dobrze. Uczę się pokory. A dialogi takie jak ten wystawiam na sprzedaż.
[komentarze]  (11) [15:32 02/12/06]
 
Intensywny
Za oknem szaro. Wszystko jakby przygasło i w tym moje oczy szukają jakiejś intensywności. I znajdują. Intensywne uczucia, wrażenia docierają głęboko i sprawiają, że odczuwam wszystko mocniej niż zwykle. Fascynująca rzecz. Dzięki temu między innymi w pełni zrozumiałam, jak bardzo jestem szczęśliwa. Nie chcę by się to zmieniało. Najchętniej zatrzymałabym czas w miejscu. Wcale nie cofała, bo nie ma co, nie przyspieszałabym, bo coś mnie czeka w przyszłości... Teraz jest mi dobrze, właśnie w tej chwili. Mam wszystko czego mi potrzeba: wspaniałą rodzinę, przyjaciół, zdrowie i pełno dni do przeżycia. A co najważniejsze, mam wrażliwość i naiwność. Potrafię przystanąć w drodze do domu, by popatrzeć na panoramę miasta, wyjść na dwór, by patrzeć na deszcz, zauważyć jak pięknie wygląda starszy pan jadący na czerwonym rowerze i nie bać się wracać samej koło 22 do domu wierząc, że nic mi się nie stanie. Nie chcę zdobywać tego doświadczenia, które mnie nauczy zawsze zamykać drzwi do domu i nie zostawiać swoich rzeczy bez opieki na ławce. Nie chcę stracić wiary w ludzi. Zastanawiam się jednak, czy uda mi się uciec... szczególnie gdy ktoś kradnie nam z ogrodu tulipany absolutnie niszcząc cały kwiat, albo tnie cis stojący przed domem, by sprzedawać jego gałęzie 1 listopada, a przy okazji szpeci krzew.
[komentarze]  (3) [22:15 08/11/06]
 
Miłość
Co to jest miłość? Kiedy się zaczyna? Jak zrozumieć, że się skończyła? Po czym poznać, że to ona, a nie tylko krótkie zauroczenie? Czy jest jedna na całe życie? Czy może być od pierwszego wejrzenia? Czy to jest tak, że tylko jedna, jedyna osoba jest nam przeznaczona? Czy można wszystko niechcący zniszczyć? Czy musi być najpierw przyjaźń? Jak to jest kochać? Czy można prawdziwie kochać w naszych czasach? Czy uczucie musi być nie dokońca spełnione i trwać tylko przez chwilę, by go czymś nie zeszpecić?

Pełno pytań. Nie oczekuję na nie odpowiedzi. Bo co z tego, że przeczytam, skoro nie poczuję? Mogę pisać wiersze o miłości, pisać piosenki. Wystarczy, że zsyntezuję te, co już poznałam. Z resztą pewnie sporo osób właśnie tak to robi. Ale to mnie nie dotknie. Czytam XIX-wieczne romanse, oglądam wszelekiego typu komedie romantyczne i melodramaty, słucham romantycznych piosenek, wysłuchuję opowieści przyjaciół, ale to mnie nie zbliża do prawdy. Coraz więcej pytań i pytań.

A czym jest to uczucie tęsknoty, której nie umiem zdefiniować i które zawiązuje mi łzy w oczach czasem pod wieczór?
[komentarze]  (6) [19:04 08/10/06]
 
Zasmerczyły się połoniny we mnie
Tak łatwo układać wiersze
Tak łatwo uwierzyć w ich moc
Tak łatwo znaleźć metaforę dla wszystkiego, co się widzi
Tak łatwo odszukać romantyczność

A głosy ludzi z daleka przypominają śpiew ptaków
I będąc samotnym nie czuć się samotnym
A idąc w tłumie być jednak samemu
I rozróżniać różne błękity

Można zrozumieć nazwy
Można dać się zmienić w trawę
Można dotknąć chmur
Można biec

A walka z sobą jest czymś naturalnym
I każdy krok wybija siebie
A wokół cisza, cisza grająca
I wolność, wolność, która jest niepojęta

[komentarze]  (1) [23:09 26/09/06]
 
Rozmowa
Nie potrafię rozmawiać

"Cześć Basia, jak dobrze cię widzieć!"
"Hej!"
"No mów, co u ciebie?"
"A, wszystko ok, po staremu" No bo co ja mam mówić. Oczywiście, mogę godzinami opowiadać o SOBIE... ale po co? Po co mówić o olimpiadach z matematyki, fizyki, przecież to d z i w a c t w o. Ciuchy? Przemyślenia o życiu i śmierci?
"A co u ciebie?"
"No też wszystko ok" I tu zapada cisza. Albo słyszę jakąś historię, na którą jedyną odpowiedzią na jaką mnie stać, by nie mówić o SOBIE to "ojej" albo "to kiepsko". Czasem również następuje wymiana informacji o szkole
"Nawet nie poczułam, że miałam wakacje", "od razu pełno roboty", "zadania domowe", "Pani Y, to powiedziała...", "Pani Z zmieniła fryzurę"
Uprzejmości wymienione, można się rozstać. I pozostaje wrażenie niedosytu, źle spełnionego, hmm, obowiązku?

Czy na tym polega rozmowa?
Na mówieniu ciągle o SOBIE, albo słuchaniu o rozmówcy? Czasem o jakiejś osobie trzeciej, szkole, w skrajnych przypadkach wymieniając poglądy dotyczące pogody lub przy odrobinie poświęcenia o filmie, który był w telewizji? A później o studiach i pracy, i mężu, i wspaniałości własnego dziecka?

Ciągle mówić,
mówić,
mówić,
nie rozmawiać,
mówić o sobie
tylko o sobie
cały czas
na okrągło

Pojmuję rozmowę inaczej... Bóg, kwiaty, drzewa to wszystko chce rozmawiać, a ja nie potrafię tego i z tego powodu nie umiem ich zrozumieć. Rozmowa, tak jak poezja polega chyba na nazwaniu tych nienazwanych myśli, ale bez używania słów ze słownika w umyśle. A może na czymś innym?

Kto potrafi rozmawiać?

Czy są jakieś kursy rozmowy?

Albo zajęcia wyrównawcze?
[komentarze]  (9) [21:23 13/09/06]
 
Tak jakoś
Pewne rzeczy, a właściwie pewne słowa, bo mam na myśli głównie teksty piosenek, czy wierszy, mają dla nas przez pewien czas ogromne znaczenie a potem przechodzimy obok nich obojętnie. Piosenki, które niegdyś wyciskały łzy z oczu teraz beznamiętnie przewijamy nawet nie dlatego, że się znudziły. Albo wręcz przeciwnie. Coś co zawsze uważaliśmy za bezsensowne wreszcie dociera do naszego serce, czy umysłu i wierci się tam, kręci, a my nie wiemy co z tym począć. Cały czas słucham Cure. Jest niesamowity. Wróciła mi miłość do T.Love i ochota na Guns'n'Roses. A uderzyły we mnie słowa: odkąd cię poznałam, noszę w kieszeni szminkę... Bez żadnego wydźwięku. Ani związku z tym, co się we mnie dzieje.

Przytoczony wiersz w całości już nie ma takiej magii, tak jak zapisane "zamienię cię, w koraliki, które zawsze mam", nie wzrusza tak jak zaśpiewane. Mimo wszystko daję ten tekst

Halina Poświatowska
***
Odkąd cię poznałam, noszę w kieszeni szminkę, to jest bardzo głupie nosić szminkę w kieszeni, gdy ty patrzysz na mnie tak poważnie, jakbyś w moich oczach widział gotycki kościół. A ja nie jestem żadną świątynią, tylko lasem i łąką -- drżeniem liści, które garną się do twoich rąk. Tam z tyłu szumi potok, to jest czas, który ucieka, a ty pozwalasz mu przepływać przez palce i nie chcesz schwytać czasu. I kiedy cię żegnam, moje umalowane wargi pozostają nie tknięte, a ja i tak noszę szminkę w kieszeni, odkąd wiem, że masz bardzo piękne usta.

Przygnębiający Cure, romantyczna Poświatowska, ballady Guns'n'Roses i wrzeszcząco-radosne piosenki T.Love... Jakoś to wszystko do siebie nie pasuje... A jednak da się to połączyć.

[komentarze]  (4) [19:00 05/09/06]
 
Wyspy
Wróciłam z obozu całkiem zadowolona. Padało 2 tyg, ale ze względu na ekipę było świetnie. Z drugiej strony nie było to nic takiego, co koniecznie trzeba opisać. Wesołe 2 tyg i tyle. Dopiero wczoraj znalazłam temat, którym bym chciała się podzielić.

Chodzi o emigrację do Anglii i Irlandii. To straszne, że gdziekolwiek się nie pójdzie, nie porozmawia okazuje się, że zawsze co najmniej kilku znajomych wyjechało na Wyspy. Pełno młodych, zdolnych i wspaniałych ludzi opuszcza nasz kraj. Jest mi po prostu smutno. Nawet nie chodzi o jakiś patriotyzm, tylko o to, że tych ludzi już nie ma. Nie będę mogła się z nimi spotkać, zobaczyć ich w dowolnym momencie. Tak, jak wszyscy byli skupieni w okolicach jednego miasta, teraz rozpraszają się po dwóch krajach. Większość z nich planuje powrót. Ale dość trudno w to uwierzyć. Nie potrafię sobie wyobrazić, by po 5 latach na studiach w bardziej rozwiniętym kraju z wieloma propozycjami pracy ktoś zechciał powrócić.

I co z tego, że istnieje internet, że można z nimi rozmawiać prawie na bieżąco, że odwiedzają rodzinę na Święta? Z czasem przecież zmieni im się towarzystwo, kontakty w kraju nie będą niezbędne, a pustki po tych, co wyjechali nawet nie ma kto zapełniać. Kolejni pakują plecaki i kupują bilet w jedną stronę.
[komentarze]  (5) [stworz. 16:33 25/08/06 
mod. 17:06 25/08/06]
 
Pakowanie
Oficjalnie właśnie pakuję się na obóz. Cała podłoga w pokoju zasypana jest ciuchami, część rzeczy jeszcze leży w innym pokoju, a ja siedzę w internecie. Oficjalnie obyło się bez kłopotów. Pakowanie pochłonęło ofiary: klucz do domu oraz wypalona dziura w dywanie rodziców. Oficjalnie rodzice nie są potrzebni dzień przed wyjazdem. Nie ma nic do jedzenia i picia. Oficjalnie cieszę się, że wyjeżdżam wreszcie z domu. Chętnie obejrzałabym co dalej dzieje się w duel masters oraz x-men evolution. Oficjalnie spędzę czas z przyjaciółmi. Muszę jeszcze sporo pogadać z A, dopiero wróciła, K wyjeżdża 11...

Przeciwieństwa. Może jednak za późno jedziemy? Zasiedziałam się.
Przecież będzie cudownie, jedynie i niepowtarzalnie. A jednak...

No nic, zamiast się zastanawiać, biorę się do roboty. Zawsze najlepsze są te imprezy, których się nie chce i od których nic się nie wymaga.

Uchylam kapelusza, mazurskie komary!
[komentarze]  (1) [20:34 02/08/06]
 
Grudki
W przypływie familijnych uczuć do rodziny oraz znaku pokuty za zerowy wkład w kończący się właśnie Wielki Remont postanowiłam zrobić wspaniały niespodziankę na podwieczorek - budyń.

Misja zaczęła się od zdobywania składników. Po 15 minutowej modlitwie do regału udało mi się wybrać markę, wielkość opakowania, a nawet smak. Jako, że robienie budyniu nie jest dla mnie czynnością powszednią, a wręcz można powiedzieć, że moje przygody z tym przysmakiem opierały się głównie na zjadaniu tego, co zrobiła Mama, lub marudzeniu na Słodką Chwilę moja ręka chwyciła paczkę z napisem: "łatwy w użyciu, zero grudek". Wybór mleka na szczęście był już łatwiejszy.

Po triumfanym powrocie do domu nadszedł czas na prawdziwe wyzwania. Po pierwsze musiałam się uporać z przyprawami, które w ramach Porządków Po Wielkim Remoncie wywędrowały ze swojej szuflady, następnie nadszedł czas mycie talerzy i innych naczyń zalegających w zlewie. Nareszcie przystąpiłam do działania. Na pierwszy ogień poszedł budyń czekoladowy. Zrobiłam wszystko zgodnie z zaleceniami. Umyłam nawet zimną wodą miseczki, co więcej woda również została na dnie, w końcu jak coś chłodzić to porządnie. Cała ta magia zdała się na nic. W moim wspaniałym deserze pojawiły się Grudki.

Spróbowałam więc inaczej. Wcześniej najpierw wsypywałam wszystko, a potem mieszałam, za drugim razem wsypywałam mieszając. Dodałam nawet mantrę "budyniu malinowy, bądź gładki, budyniu malinowy, bądź gładki..." Niczego to nie zmieniło. Paskudne ciemniejsze kropki zniszczyły mój koncept idealnego dwukolorowego podwieczorku. O ile na początku podejrzewałam siebie o pomyłkę, teraz byłam pewna: albo hasło "zero grudek" to oszustwo, albo moje budynie są przeklęte. Druga opcja jest mi nawet bliższa biorąc pod uwagę ilu łańcuszków nie przesłałam.

W związku z tym kieruję słowa uznania do dziewcząt i kobiet, którym budynie wychodzą zawsze i ze wszystkiego. Nawet z ryżu preparowanego. Pomyślcie o nich czasem, drodzy czytelnicy, a ja teraz idę skrobać garnek ze spalenizny.
[komentarze]  (7) [16:23 25/07/06]
 
Ponieważ
Piszę tylko dlatego, że nie chce mi się sprzątać w szafie.
Pisać też mi się nie chce, bo jest paskudnie gorąco i ręce muszę trzymać w powietrzu, by się nie przykleiły do biurka. Obleśne.
Sprzątać muszę, ponieważ znów naciągnęłam Mamę na ubrania i uważa, że nie może mi ich ciągle przybywać...
Przyklejam się do blatu, gdyż nie chcę pozbawiać moich kwiatków światła, a okno mam od południa.

Nie wiem, o czym mogę mówić. Może o tym, że mimo iż jadę w tym roku tylko na obóz prawie w ogóle nie ma mnie w domu. Mniej więcej co trzecia noc jest nieprzespana i trochę mnie to już męczy. Chociaż z drugiej strony jest całkiem przyjemnie.

Mogę również napisać, że nie rozmawiam z nikim z mojej klasy i trochę mnie to martwi. Chętnie bym poszła na imprezę klasową.

Jest również jeszcze jeden temat, którego na blogu nie opiszę, jedynie zaznaczę. GG jest złe... Ciekawe, co w czwarte

Jeremi Przybora
List do jedzącej Eurydyki

Piszę
bo ci nigdy nie opowiem
jakbym jadać chciał przy tobie
jak ten facet w barze 'Smok'.
Piszę
że nie umiem ci wysłowić
co się ze mną co dzień robi
gdy zobaczę cię o krok.
Piszę
jak głód sycąc daniem z rożna
można
tobą sycić głodny wzrok

Piszę
list mój pełen smutku
list co w sensie skutków
nic nie może dać.
Piszę
przy niezdrowych zmysłach.
Nawet by go wysłać
mnie nie będzie stać.
Piszę
że to w głowie się nie mieści
jak prześlicznie jesz naleśnik
lub sok sączysz swój co dzień.

Piszę
że to dla mnie jest tak wiele
jak nóż trzymasz i widelec.
Tylko tego gościa zmień.
Piszę
o nim może zbyt zuchwale
ale
On jest jak na tobie cień.
Piszę
a choć styl mam podły
ja do ciebie modły
w moim liście ślę.

Piszę
zdania nie najlepsze
a ty nie podeprzesz
nie pocieszysz mnie.
Piszę
jak do Eurydyki
jak wiersz do muzyki
która brzmi gdy jesz.
Piszę
choć nie wyślę listu.
Gdy zabraknie mi słów
mnie zabraknie też.
[komentarze]  (6) [stworz. 13:09 11/07/06 
mod. 13:13 11/07/06]
 
Lipiec
Ojj... leży ten blog połogiem, jak nic.

Nie, że nic się nie dzieje, bo przecież żyję, jem, śpię, rozmawiam z ludźmi. Czasem nawet pomyślę o czymś... Ale chyba nie warto tego wszystkiego zapisywać. Przyszły wakacje czas odpoczynku i odpoczywam na całego. Jak na razie zmarnowałam tydzień. Przede mną jeszcze 8. Znów chodzę na kurs tańca. Od podstaw. Pierwszy stopień. Większość z rzeczy, których się uczę pamiętam jeszcze sprzed dwóch lat, ale fajnie jest po prostu pokręcić biodrem w jedną, drugą, pośpiewać "Lemon Tree". Jak na razie zapowiada się, że ten sam stopień będę jeszcze raz robić pod koniec sierpnia. Eeeh... nie ma to jak poświęcenie...

Odnoszę wrażenie, że coś się zmieni w te wakacje. Głupie przecież, bo zawsze się na to liczy. Ale ja ostatnio na tyle się zmieniłam, że świat nie może chyba na to pozostać obojętnym, prawda? Chyba, że te zmiany tylko mi wydają się takie duże...

Przesłań na najbliższy czas mam kilka:
Po pierwsze: jak najczęściej patrzmy w niebo. Szczególnie wieczorem. W letnich, różowych chmurach jest coś takiego, co trzeba poczuć, a trudno opisać.

Po drugie: ha! ha! ha! Paker... ha! ha! ha! Patrz na klatę ha! ha! ha! jestem śliczny!

Po trzecie:
- Is everything all right?
- Listen--
- No, please, i don't want you to tell anything else. Are you all right?

<-tą rozmowę usłyszałam dziś w mojej głowie... To przez nią poczułam tęsknotę za czymś nie uchwytnym... Może jeszcze miała na to wpływ muzyka, której słuchałam...

To chyba mnie więcej wszystko. Mat-fiz się ze mnie zrobił. Nawet porządnych zdań wielokrotnie złożonych wypełniających całą notkę nie potrafię sklecić. Humany z fu z 2 lo - przeanalizujecie mój język bloga?

Może to sierpień, ale drzew tu nie ma
A sierpień zawsze dojrzewa na drzewach
[komentarze]  (2) [stworz. 15:07 30/06/06 
mod. 12:39 11/07/06]
 
Po przerwie znów przesłuchałam Turnaua
Leopold Staff
Więc można kochać


Więc można kochać i nie wiedzieć o tem
Po przypadkowym, najkrótszym spotkaniu
dłoń sobie wzajem podąć w pożegnaniu
i w dusz spokoju odejść z bezpowrotem

By już nazajutrz, ledwo po rozstaniu
w dzień ów zabłądzić pamięci przelotem
i stając jakby przed czymś cudnem, zlotem
uczuć się nagle sercem na wygnaniu

I odtąd wracać wstecz wciąż, i na próżno
przesiewać przeszłość wspomnienia przetakiem,
by coś w niej znaleźć, co było żywotem

lecz smęt mży jeno szarym, suchym makiem,
jak proch w klepsydrze, co szemrze: "za późno!..."
wiec można kochać i nie wiedzieć o tem

(i w dusz spokoju odejść z bezpowrotem)


Grzegorz Turnau
Było kiedyś między nami


Przecież było, proszę pani,
tyle kłótni między nami,
tyle słów płynących łzami. Tyle listów.
Więc to chyba jednak, moja droga,
nie było znowu takie nic.
Choć w pudełku twoje listy,
a w szufladzie me rysunki,
chociaż dawno zapomniane
śmiechy, żale, pocałunki,
to co było kiedyś między nami
musi sobie jeszcze gdzieś tam żyć.
Ja nie chcę wcale walczyć z czasem, wspomnieniami,
bo w przemijaniu drzemie cały życia smak.
Spojrzę raz tylko i uśmiechnę się - ot tak -
do paru chwil co były kiedyś między nami.
Tyle było wojen, zwycięstw
telefony i piwnice.
Wiele ławek, wiele ulic wieczorami.
I pomyśleć, że nam wtedy
wystarczyło całkiem tak po prostu - być!
Wtedy było, proszę pani,
takie niebo ponad nami
i ulice z kałużami złotych liści...
Więc to chyba jednak, moja droga,
nie było znowu takie nic.
[komentarze]  (3) [18:24 04/06/06]
 
Wyjaśnienie
Mój komputer umiera. Dyszy ostatnimi siły. Ma problemy z obsługą co najmniej dwóch programów na raz. Aż żal go włączać. Ehh... łatwe tłumaczenie prawda? Gdyby mi zależało, pewnie bym się z Nim męczyła. Ale mi się nie chce. Nic mi się nie chce.

Jakoś poprzestawiały mi się piorytety. Oduzależniłam się może od komputera i zaczarowanego świata internetu? Może dlatego, że z osobą, przez którą przywykłam do korzystania z tego medium już nie rozmawiam? Może dlatego, że jem chleb ze świeżym ogórkiem? A może dlatego, że czasem muszę wypić litr herbaty z mlekiem? Czy może dlatego, że bardzo mi zależy, by wiedzieć, jaką strunę trącać, gdy na pięciolinii nutka jest na 3 polu? A może dlatego, że potrafię wchłonąć wszelkie literki z czegokolwiek drukowanego? Prawdopodobnie wszystko na raz.

W każdym bądź razie ostatnio bardzo często się śmieję, chyba chrzani mi się męsko-żeńska przyjaźń (podobno jest możliwa!), a w sobotę na wystawie pokonkursowej w MDKu zawiśnie moja praca.
[komentarze]  (5) [stworz. 22:55 23/05/06 
mod. 18:38 25/05/06]
 
    nast >>
archiwum 2004
czerwiec
lipiec
sierpień
wrzesień
październik
listopad
grudzień
archiwum 2005
styczeń
luty
marzec
kwiecień
maj
czerwiec
lipiec
sierpień
wrzesień
październik
listopad
grudzień
archiwum 2006
styczeń
luty
marzec
kwiecień
maj
czerwiec
lipiec
sierpień
wrzesień
październik
listopad
grudzień
archiwum 2007
marzec
maj
 
Komiksy sieciowe^^
Bundz
Hadrian, gadająca skarpeta
Kokoart
Konstanty wraca do domu
A quartz bead
Sequential art
Zdjęcia, zdjęcia, zdjęcia
Dużo, ale wiele kiepskich
Dużo, w miarę fajne, ale z napisem przez środek:/
Rozwinięcie jednego z tych portali
Super zdjęcia, ale mało
Tylko do oglądania
Fakjowe blogaski
Klasa gimnazjalna
Smutaseek
Monti
Martyneczka
Blogi moich najlepszejszych koleżanek
Kama
Olcia
Sylwiuś
Marta
Marcelka
Madzia
Kaś
Misia
GSS
Caroline
Fajne stronki
Strona mojej szkoły:D
Moje miejsce na Deviancie
Najbardziej porąbane pluszaki świata
Rozkład jazdy MZK Bydgoszcz...dla mojej wygody:P
kontakt | firma | regulamin | polityka prywatności | pomoc