|
|
|
Feel so low
|
Ze zdumieniem odkryłam, że jeszcze nie sprzedałam tekstu mojej piosenki. Opisuje ona mój stan permanentnie i już zawsze będzie mi się kojarzyć z moim 16 rokiem życia... Jest piękna w swojej prostocie... Uwielbiam ją...
Porcupine Tree
Feel so low
So see how long I can last
You can pretend that I don't exist for you
And I can laugh about it now
But I hated every minute
I was waiting for your email
And each day that you forgot to call
Just made me feel so low
So low
Christmas 1998
I tried to call
I just couldn't wait
And your message was out of date
So I left my voice on your machine
But you did not respond
OK OK OK you've won
You make me feel so low
So low
|
|
|
|
Samotność
|
Samotność bywa dobra. Jest dobra wtedy, gdy szuka się kasztanów. Jest dobra, gdy czyta się książkę. Jest dobra również wtedy, gdy idzie się na poranny spacer, by pomyśleć o wielu rzeczach. Jest dobra, gdy jest dobrowolnie przez nas wbrana.
Samotność boli. Szczególnie wtedy, gdy wie się, że to wyłącznie nasza wina. Boli, gdy koniecznie chcesz z kimś podzielić się tym co myślisz, swoimi radościami i smutkami. Boli, gdy wśród wszystkich jest się innym.
Samotność jest chorobą. Powstaje w wyniku niedoboru miłości i czułości. Nie pozwala zauważyć otaczających nas przyjaciół. Nakazuje zagłębiać się w swój ból. Drążyć nieszczęście. Wyniszcza. Co można na to poradzić? Chyba musimy odnaleźć drugą osobę cierpiącą na to samo schorzenie. Tylko, że to musi być odpowiednia osoba... i my też musimy być odpowiednią osobą. A to się nie zdarza codziennie.
Trzeba czekać...
Porcupine Tree
Waiting
Waiting... to be born again
Wanting... the saddest kind of pain
Waiting for the day when I will crawl away
Nothing is what I feel
Waiting... for the drugs to make it real
Waiting... for the day when I will crawl away
Waiting... to be disciplined
Aching... for your nails across my skin
Waiting... for the day when I will crawl away
|
|
|
|
The Start Of Something Beautiful
|
No i się zaczęło. Nowy etap w moim życiu. Jak na razie wszystko wygląda dość kolorowo. Gdy wychowawczyni wymieniała moich nauczycieli, prawie kwiczałam ze szczęścia. W szkole w tym roku pojawiło się znacznie mniej plastików i tym podobynych istotek. Klasa też wydaje się być ciekawa. Na biwaczku integracyjnym okazało się, że ludzie w większości słuchają mocniejszej muzyki. Nie ma ani jednej osoby, którą bym z miejsca skreśliła, każdy wydaje się sypatyczny. Być może to pierwsze wrażenie, ale na razie przestałam myśleć o zmianie szkoły. Ojj, będzie dobrze. Musi być!
A teraz parę słów smuteczkowych, by notka była słodko-kwaśna, czyli tak jak być powinno.
Na biwaku po raz kolejny przekonałam się, że u mnie jest coś nie tak z nawiązywaniem kontaktów. Możliwe, że to jakiś mój kompleks i zwracam na to jakąś szczególną uwagę, przez co wyolbrzymiam problem, ale mam wrażenie, że ludzie mają w stosunku do mnie jakiś taki dziwny dystans (a może to ja mam do ludzi...). Jakoś trudno mi było nawiązać od razu ze wszystkimi przyjacielskie relacje. A się starałam! Naprawdę zależało mi na tym, by zmienić swój wizerunek, być inną niż dotychczas. Przecież wśród przyjaciół jest inaczej...
PS. Zdjęcie torów o wschodzie słońca. Zaczyna się nowy dzień, nowy etap. W mgłę idą dwie pary torów. Pewnie za 3 lata się spotkają, ale tylko jedne są naprawdę wyraźne. Nareszcie są wybrane.
|
|
|
|
|
|
|