Blog: 401372 blogi  Forum: 162960 postów  Galeria: 92501 zdjęć !  On-line: 373 osoby

 COOLTURA

 SPORTY

 GALERIA

 BLOG

 GRY

 GRONET

 KOMÓRKI

 ŚCIĄGNIK

 E-MAIL
  |     |  Twój profil  |  Spis blogów  |  Kontakt  |  FAQ  |  Regulamin  |  Pomoc
BLOG: nic ciekawego
   
qpie jest nadawanie tematow...grrr
podczas ostatniej awantury ojciec pwoiedzial ze nie da mi ani grosika... pomijajac fakt ze ja go nigdy w zyciu nie prosilam o pieniadze! nigdy ! chcialam zlotwoke na bulke to prosilam o to mame a nigdy, prrzenigdy jego!
oswiadczylam ze ide jutro zbierac wisnie... i on na mnie z morda wylatuje... poklął se troche na mnie... i na koniec powiedzial ze go zdenerwowalam ostatno(czyli ta ostatnia awantura) ze to moja wina... i chuj...
[komentarze]  (0) [23:32 19/07/06]
 
zycie...
a wiec... od mych imienin sei baaardzo duzo dzialo... dobrych i zlych... ale oczywiscie wiecej zlych:( takim wydarzeniem ktore nie pozwala mi teraz normalnie funkcjonowac jest to ze poklucilam sie z ojciem... o co .. sama dokladnie nie wiem...

pojechalam pewnego dnia na maliny... zbieralam maliny cale popoludnie...ojciec sie spoznij z przyjazdem prawie ze 2 godziny ale chuj...nic sie nie odzywalam pojechalismy do qz do domu. byla akcja ze ojciec karmil psa 'grazkami' przy drzwiach! ja otworzylam drzwi bo chcialam wyjsc i pies wtedy wybiegl do ogrodka...i wtedy ojciec na mnie z morda ze wypuscilam psa ze jestem pojebana i ze jestem jakas tam qrwą itd i mi sie tak przykro w tym momencie zrobilo ze az mi lzy pojecialy...i se mysle nie bede tu siedziec ani sekundy dluzej i mwoie do mamy ze ide do kolezanki bo ona tam nieopodal mieszka(nie za blisko tak z hmmm 45 min na girach) wtedy ojciec wpadl w jeszcze wiekszy szal...i zaczął jeszcze bardziej na mnie klac ...minelismy sie w pewnym momencie on szedl do auta a ja do domu i mi znowu zaczał wymyslac... a ja normalnie ze spokojem tz troche mialam glos zalamany i jak zaczelam sie wypowiadac to mi lzy pociekly... i powiedzialam ze "ale o co ci chodzi...?! no co sie stalo ze drzwi otworzylam i pies wybiegl..nie rozumeiem dlaczego ty sie tak denerwojesz i wyzywasz mnie" a on na to " AAA .. spierdalaj!!!! " i odwrocil sie i poszedl... wiec ja juz nie moglam sie wtedy uspokoic ... wogule tak mi przykro bylo... usiadlam sobie w spizarni i probowalam czytac ale nie moglam sie uspokoic caly czas mi lzy lecialy ... i on wkoncu przychodzi do kuchni znowu sie cos tam powscieklal i drze sie ... a ja do niego ze ze on zamast mi mowic ze mnie kocha to do mnie spierdalaj mowi.. a on wtedy pwoiedzial ze na nic innego nie zasluguje !... w tym momencie nie wiedzialam co mam zrobic.... chcialam umrzec ... uciec z tamtad zapasc sie pod ziemie... nie iwem co jeszcze.... to jest straszne przezycie... zdazaly sie juz takie akcje ... czasami mowil mi ze bede jako dziwka na ulicy pracowac .. ze nic nigdy nie osiagne to jest standard, tak mi powtarza srednio raz w miesiacu.... generalnie jestem do tego przyzwyczajona... ale poprostu te slowa tak bola .. ze ja nie wiem co mam ze soba zrobic...:( po takich akcjach pozniej mi dawal kase...i myslal ze wszystko jest okej...teraz jakos nie dal mi ani zlotowki..i dobrze.. mam w dupie jego pieniadze... on mi tak zrujnowal zycie ... ja jestem psychicznie tak zryta... od tamtego czasu..juz chyba tydzien minął ja nie potrafie sie pozbierac, nie potrafie normalnie zyc....

najgorsze jest to ze nawet nie mam komu o tym pwoiedziec...nikt nie jest w stanie mnie zrozumiec....ojciec i mama teraz zachowuja sie jakby nie bylo sprawy..jakbysmy bylo kochajaca sie rodzinka

mom marzeniem jest aby mnie ktos pokochal... ja nigdy nie zaznalam takiej milosci..takiego oddania takiego ciepla... ja chyba nie potrafie kochac... tak bardzo bym chciala miec kogos przy sobie ... kogos kto mnie zrozumie... a nie faceta ktory sobie codziennie imprezuje sam...i w ogole ma w dupie mnie i moje problemy...tylko ze ja juz nie mam sily mowic mu ze zle mnie traktuje bo on teego nie rozumie i ma jeszcze do mnie pretensje ze mu cos takiego mowie..

ja chyba nie chce juz zyc... to sa moje najgorsze wakacje...
[komentarze]  (1) [23:43 18/07/06]
 
imieninki
a dzis sa moje imieniny... nikt oprocz mej qmpeli donki ktorej ja pierwsza zlozylam zyczenia nie pamietal... rodzicom nawet przypominalam o tym...! aby przypomniec calej reszcie juz nie starczylo mi sil...

tak pozatym... to jestem najsmutniejsza osoba na swiecie...moj facet ma mnie totalnie gdzies... przyjaciolka rowiez... a inni... inni nawet nie wiedza ze istnieje.. siedze w domu sama jak buc.. juz nie mam sily sie kompromitowac i proponowac ludziom spotkania... i tak wlasnie siedze i nikt sie do mnie nie odzywa...nikt o mnie nie pamieta.. czuje sie strasznie... a jeszcze w dzisiejszym dniu tym bardziej... jest mi bardzo zle i nawet nie mam komu o tym powiedziec...:(
nie mam z kim isc na miasto... nie mam z kim isc na basen... czuje sie jakbym miala dzume az braqje mi slow aby opisac to co czuje...

zastanawiam sie ... co ja w sobie takiego mam ze tak odstraszam ludzi.. ze oni wszyscy o mnie tak szybko zapominaja..chcialabym aby ktos mnie ocenil i powiedzial co robie zle... tak bardzo chcialabym sie zmienic! chcialabym byc taka, aby ktos o mnie pamietal!
wszyscy mi tylko obiecuja i gowno z tego wychodzi...mam dosc tych cholernych obietnic..samego tego slowa nienawidze!!!

najbardziej to ..chcialabym sie poczuc kiedys w zyciu wyjatkowo! chcialabym aby ktos dostrzegl we mnie wyjatkowa osobe! a moze to jest tylko marzenie...mejbi ja nigdy nie bylam nie jestem i nie bede nigdy wyjatkowa... przykro mi z tego powodu..ale jesli to prawda...

nie mam komu o tym powiedziec...nie lubie mowic o moich smutkach... zreszta.. smutna jestem wtedy gdy jestem sama jak dzis jak wczoraj .. a jutro zobaczymy... gdy mam przy sobei jakies towazystwo to jestem szczesliwa! chyba tylko tego mi w zyciu trzeba - innych osob najlepiej przyjaciol! samotne siedzenie w domu doprowadza mnie do szalenstwa...nienawidze tego... i jeszcze te cholerne lzy... leca z tych oczu i leca jakb nei mogly tam posiedziec... o bosze...
[komentarze]  (1) [23:21 06/07/06]
 
bad mood...
ah... wszstko super ... ale jednak nie! czuje sie zle samotnie i wogyle do dupy...:( nikt z mych przyjaciol nie ma dla mnie czasu... spotykam sie z mym facetem 2 razy dziennie(nie codziennie ale bywa ze widzimy sie 2 razy na dzien) i chyba mamy siebie juz poprostu dosc... dzis np jadac do niego wieczorkiem na 2gą wizyte w ciagu dnia bylam happy! chcialo mi sie i wogyle supere... ale przyjechalam do niego ... poszlismy na kosza...troche sie powyqpialismy i bylo spox.. lecz pozniej takie zmeczenie przyszlo i rozdraznienie... i wogule taka do dupy sytuacja ze rozstalismy sie w milczeniu ...:( czuje ze oprocz niego nie mam nikogo...chcialam jakos odpoczac od niego aby znow byla taka swiezosc miedzy nami... lecz z kim ja mam sie umowic skoro wszyscy mnie maja w dupie...:( czuje sie strasznie... juz mi jest glupio prosic ludzi o spotkanie. nie mam pojecia co mam ze soba zrobic....

porycze se porycze i mejbi przestanie...! mam to wszystko w DOOOOPIE....
[komentarze]  (0) [23:52 04/07/06]
 
nowy pamietnik
no i jestem tu po bardzo dlugiej przerwie... chyba zaczne traktowac tego bloga jak pamietnik. kiedys pisalam pamietnik, ale przestalam... przestalam i nawet nie wiem dlaczego przestalam... tak poprostu chyba.. brak czasu - sama nie wiem.. ostatno myslalam aby znow zaczac pisac.... ale czy ja czasem nie jestem za duza na takie cos jak pamietnik?!

...jestem smutna.. od jakiegos czasu nie potrafie sobie poradzic ze soba.. jakos mnie wszystko przygniata, nie ciesze sie jak kiedys... kiedys bylam pelna optymizmu nadzieji... a teraz... chyba mi to wszystko obrzydlo, niestety! chce byc radosta szczesliwa wesola.. ale im bardziej sie staram tym trudniej mi to zrealizowac...:/

mam ... hmm zajebistego faceta! tylko ze jestem z nim juz od ponad roq ... i sie chyba wszystko zjebalo ;( nie potrafie sie z nim dogadac.... czasem jest dobrze przez pare dni..a pozniej przyjda jakies ciche dni i wszystko sie jebie... kiedys potrafilismy godzinami se soba rozmawiac na gg .. a teraz... zaledwie 3 zdania i na tym koniec .. nastepuje dluga cisza i kazde z nas zagaduje "co robisz..?!" "czemu nic nie piszesz...?!" itd to wszystko jest bez sensu... zmienilam sie... na poczatq naszej znajomosci bylam taka super, bylam idealem w oczach jego qmpli, bylam wyrozumiala,tolerancynja pilam z nimi browarki nie bylam zazdrosna itd i cieszylam sie z tego i w rzeczywistosci taka bylam naprawde! ale z czasem ...gdy juz jestem z nim ponad rok jestem coraz bardziej zazdrosna, chcialabym wszystko wiedziec i fajnie by bylo gdyby caly czas siedzial w domu !:D ja wiem ze to jest smieszne... ale wlasnei taki jest urok dluuuugich zwiazqw czasem bardzo zle sie czuje gdy mnie on tak traktuje.. jest mi przykro i to bardzo przykro ciezko mi mowic o tym... ale czasem sie zastanawiam czy to wszytko ma jezscze jakis sens... ale gdy tak mysle to nie wyobrazam sobie zycia samej ... i zal by mi dupsko sciskal gdyby on sobie znalazl nowa inna panne...

taka samotna jestem na tym swiecie... jak dzis czytalam me stare notki, o tym ze stracilam tylu przyjaciol z gimnazjum to mi jest bardzo przykro...

ogolnie jestem zadowolona z zycia!:) jestem wesola szczesliwa...prawie zawsze usmiechnieta!:) i dobrze mi z tym... czasem mam chwile slabosci gdzie wlasnei potrzebuje napisac cosik w pamietniq ktory jest tylko dla mnie.. nikto go nie czyta ...:D
[komentarze]  (0) [23:51 28/06/06]
 
i co ja mam tu napisac...?
eh... wlasnie sobie przypomnialam ze mam takie cóś jak blogasiorek i po zastanowieniu sie jakie bylo haslo jestem tu... i mam dziwne uczucia... po tym co tu przeczytolilam... :O jakos nie przypominiam sobie zebym pisala o takich qpotyach.. az mi wstyd.. :) jedynie pierwsza notka jest godna przeczytania a reszta to.... ale przeciez nie bede kasowac... za rok znów mi sie przypomni i bedzie hardcore:) sesese...

nie wiem o czym mam pisac... czuje sie tak obco :) gdyby wiedziala ze nikt tego nie przeczyta to wypisywalabym tu takie rzeczy ze Ło... az wstyd by wam bylo to czytac hehee :)
[komentarze]  (0) [23:18 27/04/05]
 
szesc wszystkim
dzisiaj bylam na wycieczce integracyjnej troche pozno bo my sie juz integrowalismy 3 wrzesnia :) zdolne i rozpijaczone z nas dzieci :) i tym nalezy sie chwilic :)
w kazdym badz razie i tym razem nie bylismy gorsi bo..... wycieczka skonczyla sie o 13 :) ale to nie byl zupeelnie koniec :) nastepnym etapen naszej inegracji byl bar :D kochane miejsce wszystkich dzieci :) tam wypelnil sie najmilszy obowiazek kazdej wycieczki czyli wyproznilismy wszytkie kufle :)
pierdole troche qpoty ale to za bardzo nie jest dziwne zjawosko szczegolnie po wycieczce inegracyjnej :) krzywo nalezaloby sie patrzec na ludzia ktory po takiej wycieczce byl by trzezwy ..... ja do takich ludzi sie nie zaliczam i jestem z tego dummna :)
koncze bo nie chce mi sie z wami gadac :)
[komentarze]  (0) [19:55 21/09/04]
 
to jest poprostu smieszne
to wszystko jest poprostu smieszne a jednoczesnie tragiczne ....wszyscy sobie ze mnie jaja robia i to tak na MAXa... z checia napisalabym o co chodzi ale sie powstrzymam w obawie ze któs znajomy dopadnie tego mojego blogasa i sie domysli ze ja sie ukrywam pod pseudonimem sssansara....

ta moja tajemnicza norka koncze ...
[komentarze]  (1) [17:51 15/08/04]
 
cos nie cos o tym co czuje
sa wakacje.... dla mnie bardzo dziwne wakacje nie ze wzgledu na to w jaki sposob je spedzam ale ze wzgledu na to ze po nich bede musiala isc do nowej szkoly poznac moja nowa klase nowych jak zwykle pojebanych nauczycieli itd.
w czerwcu musialam sie brutalnie rozstac z ludzmi ktorych znalam 9 lat byl to dla mnie duzy cios i do tej pory nie moge sie pozbierac tak do konca. niby mieszkamy w tym samym miescie, dosc niedaleko od siebie ale to juz nigdy nie bedze to samo wtedy laczyla nas szkola czyli cos co zajmuje nam wiekszosc naszego czas... rozeszlismy sie do innych szkol
na poczatku wakacji bylo zajebiscie czulam ze stajemy sie coraz bardziej zgrana paczka co jakis czas sie spotykalismy przy pifq demolujac wszystko do okola tak bylo tylko przez pierwszy tydzien no moze przez dwa pierwsze tygodnie a teraz kiedy wakacje nieublagalnie szybko zblizaja sie ku koncowi czuje ze naszej paczki juz nie ma ... no ale coz to jest poprostu zycie mowi sie TRUDNO i zyyje sie dalej....

najlepsza czesc moich wakacji spedzilam na koloni nad morzem ( wiem ze slyszac "kolonia" wyobrazacie sobie totalna katastrofe ale NIE tam gdze ja bylam ) to byly zajebiste wyjebane w kosmos 2 tygodnie poznalam tam roznych ludzi od geniuszy poprzez przemadrzalych ale zajebiscie inteligentnych facetow ... do zaaaatapetowanch 3 kilogramowa warstwa pudru pustych dziwek... jednym slowem wybuchowa mieszanka ludzi :) a najgorsze jest to ze tesknie za nimi ( oczywiscie ze tesknie tyko za wybranymi...he he )

dziwnie mi sie pisze do ludzi ktorzy mnie zupelnie nie znaja i ktorzy i tak nie czytaja tego co napisze. w kazdym badz razie nie czuje potrzeby namawiania ludzi do komentowania tego co nabazgrole bo jest to dla mnie zbedne ale nie ukrywam ze milo by mi bylo gdyby ktos cosik mi naskrobal nie czulabym sie taka inna:)
[komentarze]  (0) [00:52 14/08/04]
 
no comment...
wszystko sie jebie! wszystko co do tej pory uwazalam za sluszne i idealne juz dla mnie nie istnieje. mysle o rzeczach ktore wiem ze niszcza psychicznie ale jakos nie moge przestac. wszystko to zaczyna mnie przerastac i blache rzeczy robia sie tak wielkie i skomplikowane ze nie moge sobie z nimi poradzic. zaczynam tesknic za rzeczami, chwilami, ludzmi ktorzy ze mna jeszcze sa ale kiedys ich juz nie bedze przy mnie. wszystko sie zmieni i nie mam na to dosc duzego wplywu zeby tak ssie nie stalo.nie lubie sie czuc bezradna to takie ....(sami wiecie jakie)

narazie jestem bardzo szczesliwa. obecna sytuacja jest poprostu...fajna (ma swoje wady ale nie patrzmy na nie) mogloby tak byc przez jakis czas

ale mieszam dzisiaj; lepiej zebym poszla juz spac; tak to tobry pomysl ....
[komentarze]  (0) [stworz. 00:17 07/03/04 
mod. 00:24 07/03/04]
 
dziura...
"Kiedys myslac o czarnych dziurach, przectawialam je sobie jako symetryczne jednorodne czarne walce.Wpadalo sie do nich gwaltownie i niespodziewanie, a potem byl dlugi lot w pustce i ciemnosci.

Kto nigdy nie byl w takiej dziurze, nie wie nic. Ani o zyciu, ani o smierci. Rzadko kto wskakuje do takiej dziuryjak mysz do norki.Bo czarna dziura nie jest schronieniem,ale wbrew pozorom jego przeciwienstwem.Ciemnosc nie chroni tu przed swiatlem,ale rozjarza je do blasku, od ktorego najkrutsza droga prowadzi do slepoty.A wiec wychodzi na to samo.

Znakomita Wiekszosc wsuwa sie do dziury stopniowo i- rzec by mozna- mimochodem. O ile jednak wysuniecie sie mimochodem nie dostarcza zadnych trudnosci, o wysunieciu sie Wiekszosc moze jedynie pomarzyc. Bo dziura wciaga. Jej sila grawitacji przekracza wielokrotnie sile przyciaganie ziemskiego. Czarne dziury nie maja nic wspulnego z cisza i spokojem. Pelne sa wrzaskow i jekow, szeptow i dudniacej muzyki.

Bywaja dziury plytkie i glebokie. Krete jak jelito grybei proste jak naciagnieta struna skrzypiec.W dziurach czas jest pojeciem jeszcze bardziej abstrakcyjnym, niz jest nim w istocie. Nie ma dni ani nocy, ani por roku. Mieszkancom dziur wydaje sie,ze panuja nad czasem, podporzadkowujac go bez reszty swoim potrzebom, jest to jednak pozorne, jak pozorne jest ich poczucie wolnosci. Nie ma bowiem ciasniejszego wiezienia jak to, ktore sobie sami zbudowali.

Ich zwiazki z tym, co na gorze, slabna, stad tez potrzeba wydostania sie z wieziena stopniowo maleje. Zdarza sie, ze ktos z gory zapusci sie w czarny labirynt, prubujac odszukac kogos zaginionego w dziurze. Ale nawet jesli go znajdze, przy blizszym przyjrzeniu sie stwierdza, ze to ktos obcy, przypadkowa zbierznosc rysow, budowy ciala i dokumentow, o ile takowe istnieja.Niektore uparciuchy, nie zwarzajace na wszystko, decyduja sie pomoc tej nieznajomej osobie wydostac sie na powierzchnie, sa to zwykle ludzie opetani miloscia i nadzeja."
[komentarze]  (2) [stworz. 22:52 27/01/04 
mod. 00:03 19/07/06]
 
   
archiwum 2004
styczeń
marzec
sierpień
wrzesień
archiwum 2005
kwiecień
archiwum 2006
czerwiec
lipiec
 
rozne stronki
peace
reggae
punk
pidzamka
kontakt | firma | regulamin | polityka prywatności | pomoc