Blog: 401372 blogi  Forum: 162960 postów  Galeria: 92501 zdjęć !  On-line: 277 osób

 COOLTURA

 SPORTY

 GALERIA

 BLOG

 GRY

 GRONET

 KOMÓRKI

 ŚCIĄGNIK

 E-MAIL
  |     |  Twój profil  |  Spis blogów  |  Kontakt  |  FAQ  |  Regulamin  |  Pomoc
BLOG: ŻyC!3 To N!3 BaJkA
    nast >>
Gumowe misie <3
może kiedyś...
[komentarze]  (3) [20:43 30/01/11]
 
i śnię mój sen, sen na jawie...
...Po odwaleniu prywaty przyszedł w końcu czas na jakiś wpis. To już rok...dopiero czy aż...? W sumie sama nie wiem. Przez ostatni bezpłodny twórczo okres w sumie niewiele się wydarzyło, jednak jest jedna rzecz, która spokoju mi nie daje...ale to chyba dobrze. W sumie nie wiem, cały ten shit z wcześniejszym pierdo****** o wielkiej miłości wydawał mi się śmieszny, po moich 'wielkich przeżyciach' jakoś nic za bardzo nie napawało mnie optymizmem, że kiedyś będzie 'bajkowo'...a jednak&#8230;? Jednak ktoś się pojawił...ktoś jest...był...wsystko wskazuje na to, że dalej będzie...?A tak naprawdę nic na to nie wskazywało...Ale co ja poradzę, że znowu sobie obrałam cel i musiałam go osiągnąć...? Tak to jest jak człowiek (szczególnie ja) sobie coś upier**** w tej głupiej głowie... A póżniej taka heca, że się zakochasz i nie ma odwrotu...Ale to dobrze...bo wcale nie chcę wracać... Bo jest ktoś, kto po części wypełnia moje życie i oddaje mi się prawie bezgranicznie =) Dlaczego raczej...? Bo jest ktoś, a raczej coś, co wydaje się ważniejsze dla niego, a może i nie...? Może tylko po prostu ja tak sobie ubzdurałam...? eh mniejsza z tym...nie będę sobie wmawiać...bo i tak wiem swoje...W ogóle dzięki niemu i temu jak mało czasu sobie poświęcamy, a właściwie jak mało mi on poświęca, a jak ja jemu wiele to nauczyłam sie, że życie jest zbyt krótkie, żeby siedzieć w domu i pierdzieć w kanapę...Dym, wypady na miasto do późna, pełen erotik, zakupy, gadanie o pierdołach, imprezy, alko oraz wszystkie inne przyjemności, jakie tylko sobie można wyobrazić...Wszystko to mnie omija wiecznie czekając, aż On się zjawie...I co tu dużo pisać...?Jednak dla takich chwil warto żyć...

cheers.


Poduszek sto, poduszek milion
Zapadam sie powoli, nie chce wracać, bo to boli
I śnie mój sen, sen na jawie
Pozostanę w nim tak długo jak tylko potrafię
Słyszę głos tam, gdzie Ty mówisz, że go nie ma
I widzę schody tam, drogę do nieba
I słyszę głosy ludzi, wszyscy mówią i bredzą
I widzę jak patrzą, ja wiem, że oni wiedza
Bo ja biegam po polach mojej świadomości
I wołam i krzyczę: tu nie ma nienawiści i złości!
To jest wolności miejsce, moje serce pełne jest miłości
Nic więcej




~*~__~~>  ; ( bY zIeLa ) <~~__~*~
[komentarze]  (1) [stworz. 22:16 24/01/10 
mod. 22:47 24/01/10]
 
...z niewiedzą zostanie mu więcej czasu...
Na początku zrobiło mi się słabo...Potem mama wyjaśniła, że on nic nie wie...że tak będzie dla niego lepiej...że z niewiedzą zostanie mu więcej czasu...żebym się nie wygadała i nie walnęła czegoś głupiego, jak to mam w zwyczaju...Jednak teraz zastanawiałm się jak bym zareagowała, gdybym dowiedziała się, że mam raka i, że niedługo umrę...że nawet nie ma sensu z tym walczyć...? Czy załamałabym się i czekała na śmierć...? Czy żyłabym tak, jakby każdy dzień miałby być moim ostatnim...? Czy poprosiłabym wszystkich, których skrzywdziłam o wybaczenie, nagle odnalazła boga, a potem skoczyłabym na bungee...? A może wydałabym całą kase na podróż na Karaiby...? A może w ogóle bym się wolała nie dowiedzieć o niczym tak jak w tym przypadku...? Prawda jest taka, że dopiero w momencie krytycznym przypominamy sobie o swoich marzeniach i bliskich...Kiedy dowiadujemy sie, że jest z kimś źle, momentalnie dzwonimy, jedziemy, odwiedzamy, żeby nktoś poczuł odrobine dobroci z naszej strony...(w sumie ja bym na pewnie poczuła - litość , no, ale to ja)...Jednak, kiedy z naszymi bliskimi jest wszystko w porządku, szczerze nas wali co u nich słychać, jak żyją i czy czegos potrzebują...Czy zastanawialiście się ile razy powiedzieliście do rodziców 'kocham was'...nie wliczając dnia matki i ojca...? (chociaż w moim przypadku nawet nie pamiętam żadnej takiej chwili)...Dlaczego często tak jest, że zaczynamy zauważać swoje marzenia wtedy, kiedy już nie mamy na nie czasu...? (Ja je widzę, ale nawet nie staram się ich spełnic) Dlatego chyba muszę się ogarnąć - w koło jest mnóstwo ludzi, na których mi zależy...fajnie by było dbać o nich i spełniać siebie i swoje marzenia...Przecież po części o to w życiu chodzi...?

Zabrali mu słońce pierdolone słońce...!
tak radosne i tak gorące...
zabrali mu słońce i poznali z nocą,
No odpowiedz kurwa powiedz mi po co...?!
zabrali mu wolność i zaufanie...
Poczuł zmęczone oczy...alkochol go zaskoczył...




~*~__~~>  ; ( bY zIeLa ) <~~__~*~
[komentarze]  (2) [stworz. 11:19 09/01/09 
mod. 01:12 14/04/09]
 
...ujeb*** błotem buty...
Ostatni  o wracając ze szkoły spotkała mnie dziwna i zarazem dająca do myślenia sytuacja... Stwierdziłam, że Polska nie jest jednak gotowa na pewne sprawy...A już w ogóle nie wspominając o starszych ludziach...Ej no i jak tu byc tolerancyjnym narodem...? Ale wracając do sytuacji...wracałam sobie spokojnie ze szkoły. miałam do wyboru iść przez błotniste podwórko - krócej, albo po chodniku - dłużej...Jak to ja - wybrałam oczywiście błoto...W słuchawkach śpiewa mi namiętnie Michael Buble piosenkę 'feeling good', i jak tu nie śpiewać z nim...? To idę sobie i śpiewam ujebana po kolana w błocie...przchodząca obok mnie starsza pani z psem spojrzała na mnie jak na pojebaną i odwróciła wzrok mrucząc pewnie pod nosem: 'co za młodzież'...Cie  kawe jak byście zareagowali na kogoś, kto idzie po chodniku tańcząc i śpiewając, kogoś, kto jest szczęśliwy...tudzież 'pojebany'..  .? Zastanawiam się, dlaczego zawsze staramy się dostrzegać to, co złe, nie patrząc na to jak naprawdę jesteśmy zajebiście szczęśliwi...? Ja nie mam faceta, w chuj kasy, dobrych ocen w szkole, czy rodziny z reklamy kostki 'knor'...al  e jestem szczęśliwa, bo mam oczy, które widzą, uszy, które słyszą i serce, które jest wolne i otwarte na wszystko. nawet za cenę ujebanych błotem butów...=/

Żadna **rwa nie ma prawa ograniczać...! ani mnie ani Ciebie za grzechy rozliczać...!
Robie po swojemu wszystko tak jak chcę, robie po swojemu, ale z głową dobrze wiem...!




~*~__~~> ( bY zIeLa ) <~~__~*~
[komentarze]  (0) [stworz. 22:33 23/12/08 
mod. 01:08 14/04/09]
 

...nie wiem kiedy ten czas leci. nie wiem i boję się zapytać,a właściwie dokąd on leci...? gdzie jest ten miniony czas...? tylko w miłych wspomnieniach, zdarzeniach, które nadają nam wyraz...? tylko...tylko, że zawiodłam się...znowu...I chyba tego tak bardzo się bałam...podejmując decyzję, tak bardzo nie chciałam tego żałować...Wiedziałam, że ten moment nastąpi, że będzie wahanie...no i nastąpił ten wspaniały moment, kiedy zaczęłam tęsknić do oczu...szkoda...? Nie wiem...Dobrze, że dookoła tyle zajęć - zapominam o 'tym' wszystkim, o tych ludziach, o sobie, o tym, że tak boli...i nie użalam się nad sobą...chyba tylko tutaj, kiedy milczą usta, ręce działają ze zdwojoną siłą...Aż ogarnia mnie satysfakcja...Powinnam być jak wyrocznia...zawsze wiem co się stanie, a i tak pcham się tam, gdzie nie powinnam...Na początek sielanka...później mniejsze upadki, ale zawsze...wreszcie uczucie, które początkowo starałam się 'trzymać na dystans' ogarnęło mnie całkowicie i...zostało odrzucone...a zapomniałam - dopiero zostanie...! Ze mną jest naprawdę coś nie tak...lubię, kiedy zaczynam coś czuć do drugiej osoby, kiedy ona to odwzajemnia, lubię okres poprzedzający związek między dwojgiem ludzi...a potem to odrzucenie...To tak cholernie boli...Ale przez to staję się bardziej dumna...Ale czego tylko ja muszę być przygotowywana tak bardzo...To wcale nie prawda, ze jestem tak silna...ale mam swoje zasady i nie pozwolę się skrzywdzić...! A, to że mam podejście do miłości takie jakie posiadam to już nie moja wina - wina doświadczeń, moje złe doświadczenia po 'wielkich uczuciach' jak widać nie wniosły nic dobrego, prócz strachu...Dlatego moje nastawienie na ogromne uczucie, zawsze bycie razem i bujanie w różowych okularach, przestało się liczyć...! Jeśli jednak pojawi się ktoś, kto zechce pomóc zbudować moją nową wiarę - Podziękuję...! A teraz czas na kilka chwil ze sztucznym bananem przy ustach i podniesioną głową, że niby nic wielkiego się nie stało, a ja stałam się jeszcze silniejsza niż wcześniej...


Za mała by dotknąć nieba...=(



~*~__~~> ( bY zIeLa ) <~~__~*~
[komentarze]  (2) [stworz. 17:32 04/10/08 
mod. 18:12 04/10/08]
 
...School special...
...Już miesiąc szkoły...Cholernie się bałam tego powrotu...A może nie tyle co bałam, tyle tylko, że wracać tam nie chciałam ot co...! No, ale...Nie ma sensu się tu rozczulać...Znowu zobaczyłam twarze niektórych ludzi, tych których wcale nie miałam ochoty widzieć...! A mam to w D****...nie tylko oni są na tym świecie...A tak naprawdę zaczynam się zastanawiać czy jest kto kol wiek taki, który nie byłby w pewien sposób **ujowy...? Myślałam, że tacy są, ale...ale jednak chyba nie...Tak jest, że wszystko traci sens, gdy się dowiadujesz nieodpowiednich rzeczy, od nieodpowiednich osób, w nieodpowiednim miejscu i nieodpowiednim momencie...Ostatnio w ogóle wszystko stało się nieodpowiednie...W dodatku zaczyna brakować czasu na małe przyjemności...nie tylko mi, ale także innym...Nie mogę zdzierżyć tego jak czasami pozory bardzo potrafią zmylić...Ja chyba jednak nie znam się na ludziach...




~*~__~~> ( bY zIeLa ) <~~__~*~
[komentarze]  (1) [stworz. 23:13 30/09/08 
mod. 16:49 04/10/08]
 
...Idealny facet...
...Zawsze chciałam napisać notkę o ideale mężczyzny...O takim moim ideale...Pewnie coś bazgrałam mniej więcej o tym już we wcześniejszych notkach, ale przydałoby się to złożyć jakoś do kupy, w coś konkretnego, w coś, co by miało ręce i nogi...W ogóle to na początku zapomnijmy o tym, że idealny facet zauważa podcięte o 1 cm włosy...nowy błyszczyk do ust, a już w ogóle zapomnijmy o tym, że zauważy nową żółtą bluzkę, która przecież jest całkiem inna niż ta z zeszłego roku w kolorze cytryny...=) Nie łudźmy się tez, ze będzie pamiętał co robiliśmy 15 maja 3 lata temu, no chyba, że to był np seks w ubikacji...I co ideał faceta...? Chwila jaki ideał...? Ideały przecież nie istnieją...? Hmm...no, ale jeżeli już by był to oczywiście mój ideał musi być mężczyzną...xD ale pewnie to was nie dziwi...xD jednakże wspominam o tym bo samo posiadanie wacka nie czyni z osobnika płci męskiej mężczyzny...=) Prawdziwy mężczyzna podaje kobiecie płaszcz, schodzi przed nią i wchodzi za nią po schodach, otwiera jej drzwi, ustępuje miejsca czy to w autobusie czy gdzie kol wiek indziej i nigdy nie pozwoli kobiecie zapłacić za kolacje...Prawdziwy mężczyzna kąpie sie przed pójściem do łóżka i nigdy nie uprawia seksu w skarpetkach...xD Po wszystkim otula Cię ramieniem i nigdy nie zadaje głupich pytań w stylu "czy było ci dobrze?", "doszłaś?"...=/ Mój ideał to taki ktoś, kto zrozumie, dlaczego zdarza mi się płakać, kiedy nawet nie ma powodu, który śmieje się ze mną, kiedy nawet nie ma z czego...Czasami będzie się zachowywał ze mną jak gówniarz i zrobi coś szalonego...Musi mnie rozumieć bez słów, albo przynajmniej udawać, że tak jest...=) Mój ideał jest piękny dla mnie musi mieć to coś, dobrze jak ma fajne ciało, najlepiej już w ogóle jak gra w nogę albo jest mundurowym...=) Nie musi być bogaty i zabierać mnie nie wiadomo gdzie...na te ch***** ostrygi z kawiorem...=/ Czasem fajnie po prostu posiedzieć na jakimś zadupi i pomilczeć...ale żeby tego milczenia nie było za wiele to mój ideał powinien umieć rozmawiać, ale nie o pogodzie...Powinniśmy mówić sobie co nam sie podoba, a co nie...W związku...W życiu, wszędzie...Musimy umieć powiedzieć sobie otwarcie, czy nadal się kochamy, mówić o swoich wątpliwościach, obawach, marzeniach, problemach...Mój ideał po prostu mówi...=) Chcę czuć się bezpiecznie ze swoim ideałem, powinien umieć się postawić, powinien być niezależny i spontaniczny...Kiedy trzeba czuły i słodki, a w innych okolicznościach cwaniak i cham...Nie lubię romantyzmu, ale czasami nie zaszkodzi...Mój ideał jest szalony i ma swój styl, robi głupie rzeczy i popełnia błędy, ale szybko je naprawia...Jest trudny do okiełznania, ale daje się ugłaskać od czasu do czasu...Nie jest pantoflem, ale spełnia moje prośby...Mój ideał jest dla mnie wyzwaniem, daje mi do zrozumienia, że oboje musimy sie o siebie starać, żeby nic nam nie zgasło wcześniej niż powinno...=)




~*~__~~> ( bY zIeLa ) <~~__~*~
[komentarze]  (3) [stworz. 23:22 04/08/08 
mod. 17:35 04/10/08]
 
Życie nie jest, ani lepsze, ani gorsze od naszych marzeń...
I co...? Zbliża się już do końca pierwszy miesiąc wakacji...i dupa...=P Prawie nic sie nie działo...Ehh...Obóz treningowy,a po powrocie zimno...nawet na basen nie ma jak pójść...od czasu do czasu jakaś impreza sie trafi...No niby nie jest nudno, a jednak...=/ Co tu robić...? Jeszcze w planach Kraków...Zobaczymy czy wypali...=) Pozytywy wakacji...? Cóż poznałam na obozie i poza nim wielu ciekawych ludzi...z tym, że ci mniej ciekawi też się trafili...no, ale...Tak jest zawsze...xD Poza tym to poczułam się taka trochę niedoceniona...no, ale to może zostawię i tak nic sie nie wyjaśni...nie ważne...!! Chyba muszę się do tego po prostu przyzwyczaić...=)) Poza tym to ciekawy wniosek wysnułam...w ogóle ostatnio nachodzą mnie świetne refleksje na notki...chyba będę zapisywać te inteligentne pomysły...=))
To wszystko jest takie pierdolnięte...xD Chodzi o to, ze w dzisiejszych czasach nie będąc lachonem nie masz szans...=/ Jeśli nie masz długich, szczupłych nóg i urody modelki jesteś nikim...? Możesz sobie być piękna dla siebie, ale inni i tak wytkną ci twoją brzydotę, otyłość, krzywe zęby, duży nos...Nie czaje tego...=| Skończyły się czasy Exupéry'ego, który pierdolił w "Małym Księciu", że najważniejsze jest niewidoczne dla oczu...Teraz zaczęły się czasy hiphopowych skurwysynów, którzy chcą by laska miała "stajla" i była suczą...Teraz najważniejsze jest, kiedy gibki lachon wije się wokół rury i kręci dupą...Pozostało mało facetów, a będzie ich coraz mniej, którzy doceniają to, co jest poza cielesnością... I co...? A niby każdy pierdoli, że trzeba być po prostu sobą...na szczęście, że istnieją jeszcze tacy ludzie...ehh już kiedyś pisałam o tych pieprzonych stereotypach więc nie będę się powtarzać...No przecież jak ktoś czuje się piękny to po prostu taki jest...Sam w sobie powinien się czuć najlepiej...
Czasem przechodzi mi przez myśl, patrząc na inną osobę, powiedzieć: to jest to, taką właśnie chciałabym być...Codziennie mijam się i rozmawiam z "moimi" ideałami kobiet, codziennie myślę o tym jak by to było być jedną z nich....Jednak zauważam, że tak naprawdę wszystkie jesteśmy idealne...=) Czasem przechodzi mi przez myśl powiedzieć dziewczynie z autobusu: 'zrób coś z włosami, zmień makijaż, zrób coś z sobą...'Jednak po chwili widzę, że skoro ona czuje się z tym piękna, to nie mam prawa burzyć jej ideału....nie...?? Czasem zastanawiamy się jak to jest, że widząc brzydką dziewczynę z przystojnym facetem, mówimy: 'taki fajny facet, a taki pasztet prowadzi,' a prawda jest taka, że to jest właśnie, to, co odróżnia nas od zwierząt...Umiemy czuć, a nie polegać na mylnym zmyśle wzroku...=))


Życie nie jest,
ani lepsze,
ani gorsze,
od naszych marzeń,
jest po prostu inne...




~*~__~~>  ; ( bY zIeLa ) <~~__~*~
[komentarze]  (6) [stworz. 16:12 19/07/08 
mod. 16:22 19/07/08]
 
...The Cute, The Evil, The Crazy...
...Czasami się zastanawiam jak wiele robię dla siebie, żeby poczuć się szczęśliwa...? I doszłam do wniosku, że jestem okropna...? Śmieszne...ale jak przyjrzałam sie temu z bliska to wyszła jak wyszło...Co ostatnio zrobiłam dla siebie...? Tak w sumie chyb to wielkie 'G'...bo zawsze był ktoś ważniejszy niż ja...! Jakoś chyba lepiej stąpało mi się po 'drugim planie'...
Zmuszam się by chodzić do szkoły w końcu pozostało jeszcze niecałe 2 tygodnie...Nie czuję się szczęśliwa siedząc tam na zajebiście nudnych lekcjach i patrząc jak mi życie spierdala...Fart, że czasami zaśpię...że niby przypadkiem...
Czasami jak mam ochotę coś zrobić to tego nie robię...z różnych powodów...tak serio to leń ze mnie...Taki, że aż się to robi śmieszne...Kiedy mam ochotę wyjść na miasto, nawet na głupi spacer, to zazwyczaj mi się nie chce ruszać dupy z domu...i znów życie mi spierdala...
Zdarza mi się też czasami nie mówić tego, co myślę, fakt faktem, ze bardzo rzadko, ale w wielu sytuacjach uratowało mi to dupę, straciłam tez przez to wiele cennych znajomości, ale chyba tez zyskałam...ale jak zawsze widzi się tylko negatywy...Bo pozytywów brak...
Ostatnio kiedy jechałam w autobusie wspaniałej linii 126 i ktoś napierał na mnie torebką, plecakiem, czy chuj wie czym jeszcze, to nic nikomu nie powiedziałam - mogłam się wkurwiać, kląć w myślach, ale nigdy nie powiem: 'zdejmij, kurwa, ten plecak! a jak nie kumasz to przeczytaj pierdolony regulamin, który wisi w każdym autobusie', albo 'może pani, do chuja pana przestać dźgać mnie tą torebka w nerki...?' wiem, jestem cienias...ale ciesze się, że przynajmniej tylko w niektórych sytuacjach...
A tak nawiasem mówiąc to niby nie znoszę tych posranych autobusów, ale niekiedy są ciekawe sytuacje inspirujące mnie do napisania notki...? Prawie jak w Kościele tylko bez przymulania Ks. X... Otóż...W autobusie linii wcześniej wspomnianej, do którego wsiadłam po szkole miała miejsce takaż oto sytuacja. Pewien pijaczek...(?) podróżujący z psem rasy kundel o wdzięcznym imieniu Sabina, stojąc na przegubie bez przegubowego autobusu przyczepił się do jakiegoś małolata siedzącego przede mną...Opowiadał o swojej babce, która, de facto, nie żyje od ładnych paru lat...Śmieszna sytuacja, zwłaszcza, że piesek nie pachnął zbyt przyjemnie, jednak mimo całej śmieszności tej sytuacji, człowiek z czerwonym noskiem wypowiedział bardzo mądre i sensowne zdanie...Uprzedzając małolata, że zaraz wypowie motto życiowe i żeby sobie je zapamiętał na całe życie, wypowiedział te oto słowa: 'Śmiej się ze wszystkiego, co możesz'.
Więc się śmieję...Śmieję się z tego, że nie jestem idealna, śmieję się, że jestem bezczelna, chamska, śmieję się z tego, że skrzywdziłam kogoś mi bliskiego, śmieję się, że ten świat jest pojebany, śmieję się z tego, że mogę nie zdać tego roku, śmieję się, że na sercu jest mi coraz ciężej, niż lżej, że jak wstaję rano, to widzę pluszowego misia, zamiast faceta mojego życia...Śmieszne jest to, że mam prawie 18 lat a zachowuję się jak gówniara...
I wiecie co...? Gdyby Pan z autobusu znał mnie choć trochę, wcale nie byłoby mu do śmiechu...Niech spierdala...



~*~__~~> ( bY zIeLa ) <~~__~*~
[komentarze]  (8) [stworz. 16:41 06/06/08 
mod. 21:58 07/06/08]
 
...Wszystkie jesteśmy księżniczkami...
...W końcu trzeba było przeprosić się z blogiem. Nawet jeśli mnie nie było, to dużo myślałam na temat nowych notek i zebrało się tego tyle, że nie wiem od czego mam nawet zacząć...Przyjaźń jest piękna...chyba zawsze była,chyba nie bez powodu powstało na ten temat wiele książek, filmów. Dziwi mnie jednak to, że kogokolwiek bym nie spotkała...mówi się, że nie ma czegoś takiego jak przyjaźń damsko-męska. Z tego miejsca chciałabym pozdrowić moich przyjaciół.
Miałam przyjaciółkę, z resztą nie jedną, kiedy brakuje komuś czasu, przyjaźń zmienia się w zwykłe koleżeństwo...Jednak chyba mężczyźni nie są takimi tępym prostakami ? Chyba potrafią docenić poświęcenie i ogrom serca włożonego w relację. Oni myślą też inaczej niż babki...Lepiej...? Przykro mi, że niektóre moje przyjaciółki już nimi nie są...? Nie mówię to oczywiście o laskach które tak naprawdę chyba nigdy nimi nie były...? Życie się zmienia, zmieniają się ludzie...szkoda tylko, że tak drastycznie...=/ Ale odkąd pamiętam zawsze miałam więcej kolegów niż koleżanek...Poza tym zawsze chciałam być chłopcem...nie to, że chciałabym zmienić płeć, dokleić sobie siusiaka i brać hormony, po których najdzie mnie ochota na oglądanie meczy siedząc na fotelu i drapiąc się po jądrach...z nimi wolałam rozmawiać o seksie, niż z koleżankami o lalkach i że Kaśce z 5c urosły cycki, a co do cycków to noszenie ich tez nie należy do przyjemności-co miesiąc bolą, przeszkadzają w bieganiu, a po porodzie zamieniają się w coś, co przypomina dwie skarpetki wypełnione piaskiem.W ogóle życie kobiety jest przejebane...Z resztą lubiłam budowanie baz w krzakach, wspinanie się na drzewa, klocki LEGO, żołnierzyki, przeklinanie i wszystkie sprawy, które interesowały chłopców...Faceci w ogóle maja lepiej: nie muszą targać piersi, nie dostają okresu, nie mogą zajść w ciążę, nie płaczą na filmach, są silni i twardzi, poza tym mogą sikać na stojąco i nie oblać sobie butów, mogą drapać sie po jajach w miejscu publicznym itd...Chociaż nigdy nie uznałam żelaznej kurtyny między chłopcami i dziewczynkami w podstawówce i lubiłam mazać długopisem po przedramionach oczywiście do czasu, kiedy zrozumiałam, że ciężko to później zmyć...Brzydziłam się sukienek i wszystkiego, co różowe i bajkowe...kazałam mamie ubierać się w jeansy i zieloną bluzę...Włosy w warkocz, grzywka i tyle...Zawsze jak kazali mi ubrać sukienkę to protestowałam...Później też nie było malinowo...To samo co wcześniej tylko w końcu obcięłam długie włosy...Mniejsza z tym...Żałowałam...
Ale w tym wszystkim nie chodzi o to, że jestem chłopczycą...Chodzi o to, że mimo mojej jakże interesującej przeszłości, mimo tego, że przez znajomych jestem określana jako "dziewczyna z jajami", czy coś typu "babo-chłop" i tak dalej, to w głębi duszy jestem księżniczką...?
Uwielbiam czesać, układać, modelować i wszystko inne co związane z włosami...Mogłabym godzinami siedzieć w wannie albo malować paznokcie...Uwielbiam gadać o tym, kto się zakochał, kto komu dał,a kto komu nie...Nadal nie lubię koloru różowego, ale lubię mocne kolory...wyraziste...? i co ja do kurwy nędzy poradzę, ze jak jest coś ładne to musi być różowe...? Jestem księżniczką, z resztą jak każda z nas...Nawet jeśli uważasz, że nią nie jesteś, to i tak przyznasz mi rację...Uwielbiam, kiedy ktoś mówi do mnie zdrobniale, albo używa jakichś słodkich przezwisk...Czasami lubię dostawać kwiaty i oglądać te beznadziejne romantyczne filmy po których często ryczę...Czy jest ze mną coś nie tak...? Oczywiście, że nie...
Przecież my jako kobiety potrzebujemy poczuć się wyjątkowo, nic nie dodaje nam uroku i uśmiechu lepiej, niż komplement, nawet jeśli dotyczy on świeżego oddechu. Nie ważne, czy jesteśmy grube, chude, brzydkie...Każda chce czuć się jak ta jedyna na balu...I może nie widać tego na pierwszy rzut oka...=)




~*~__~~>  ; ( bY zIeLa ) <~~__~
[komentarze]  (8) [stworz. 17:28 04/05/08 
mod. 19:55 04/05/08]
 
...JeDna miłość dla tych kumatych, czujących klimaty...=)
...No i wszystko się jakoś toczy...=) Usłyszałam o sobie ostatnio kilka słów prawdy... tylko, że ja wiedziałam, że taka jestem...i wcale się tego nie wstydzę...bo niektórzy uważają to za zaletę, a nie wadę...z resztą ja tez...=) Niech ludzie popatrzą na siebie najpierw bo zwracają uwagę mi, a sami robią tak samo...? No coś jest chyba nie tak...? Jeden ci powie, ze jesteś szczera będąc powierzchowną, a drugi, ze jesteś powierzchowna będąc szczerą...? I jak to wszystko pogodzić...? no, ale ciesze się, że jeszcze są ludzie którzy potrafią mi takie rzeczy powiedzieć...bo naprawdę cenię takie rzeczy...z resztą...Ehh...Nie ważne...=) Jak na razie zmierzam cały czas do osiągnięcia pewnego celu...? Ciekawe czy się uda...? Mam nadzieję, że tak w końcu zawsze dostawałam to co chciałam...szkoda tylko, że na krótką metę...chyba muszę więcej chcieć od życia...xD a ja dalej tęsknię za Nim, ale kiedy pomyślę, że znowu...Może lepiej kiedy nie ma Go obok...Koniec Jego tematu!!...Teraz myślę o kimś bez przerwy, ale staram się szukać wad, które i tak ostatecznie sama, przed sobą akceptuję...nie muszę być pierwszą, pod warunkiem, że będzie kochał...zresztą nieważne. Poza tym jakie wady...? a mówi się, że nie ma ludzi idealnych...dla mnie istnieją...Może to źle, że mi tak wiele do szczęścia nie potrzeba...? Chociaż inny twierdza inaczej...=)) Mi naprawdę wystarczy Jego uśmiech, spojrzenie, gest...Głupie słowa potrafią sprawić nieziemską radość...i będę się cieszyć jak dziecko...=Pp W końcu trzeba się bawić życiem, a może nie całym życiem tylko jego chwilami...=) Mam nadzieję, ze niedługo się nim pociesze...=Pp a no właśnie, a ja zawsze mówiłam że "nadzieja to kur*a w zielonej sukience" no ok...dalej tak uważam, ale chyba zaczynam ją mieć w pewnych sprawach...i sama nie wiem czy to dobrze, czy może i nie...?? Pewnie się okaże...do czasu, kiedy się znowu na niej nie przejadę...



~*~__~~>  ; ( bY zIeLa ) <~~__~*~
[komentarze]  (2) [stworz. 17:52 26/02/08 
mod. 18:11 26/02/08]
 
...Bo wszystko w życiu to gówno...
...Ja to jak zawsze mam zapłon...=) Moja styczniowa nota widze, ze się pojawia w porę i na czas...Heh...no, ale to normalne...Ohh działo się działo...=) Sylwester...Urodziny...Ferie...xD Kosmos...!! Ołł JeaH...=) Było Bosko...!! W każdym możliwym znaczeniu tego słowa...=) Już dawno nie pamiętam takich fajnych ferii...Takich urodzin...=) Balowało się oj balowało...
Sylwester był jak to zawsze sylwester...=) Nie ma co gadać...Bo każdy wie jak to jest...HyHy...Urodziny... Mmm...Nigdy nie zapomnę tego zboczonego prezentu...Dzięki chłopcy za wszystko...no i Asia Tobie też...:*:* W następnym roku to powtarzamy...!! Nie ma c*uja...=P No może nie w takim samym składzie bo znowu wyjdzie lipaaa...!! Ale damy rade...=) A co do ferii...? Pierwszy tydzień w Zakopanem...=) Dupa obita...xD ale nauczyłam się jeździć na nartach i na snowboardzie...=D HaH zdolniacha ze mnie...=P od zawsze to wiedziałam...Liczę na taki wyjazd za rok...xD Będę miała co dzieciom opowiadać...HaHa...=) No, a drugi tydzień warsztaty taneczne...=)) Z Donatą z Wawy i Mariuszem z "You Can Dance"...i co kto jest fajny...?? xD Aaa Push iT...i nic więcej...!! xD a NeXt Biby...o Boże co to nie było...=)) Szkoda słów...xD no, ale ciul, niektórym to nie dogodzi za nic...! Mniejsza o to...!
No i jak to oczywiście w życiu bywa...po chwilach szczęścia nadchodzą chwile smutku...xD "Bo wszystko w zyciu to gówno, oprócz moczu..." - nie Asia...?? HaHa...=) Oj ale na szczęście te durne chwile były bardzo krótkie...=) Poza tym od kiedy za przyjemności płacimy strachem...? Czemu z wiekiem coraz bardziej uważamy na nowe znajomości...? Boimy się, aby się nie potknąć i nie złamać nogi, albo...serca...? Szkoda, ze w życiu nie spadamy na siatkę bezpieczeństwa...! Stwierdziłam, ze to wale...Już będzie co ma być...! Trzeba się bawić, a nie dołować...! Z reszta ludzie obudźcie się w końcu...! Zacznijcie żyć...przecież dobrze wiecie, ze życie nie toczy się wokół jednej osoby tylko wokół nas wszystkich...=) Poza tym "...nie należy próbować zapanować nad miłością...musicie wiedzieć, że przegracie...Jeżeli będziecie chcieli wiedzieć o co dokładnie chodzi w tej miłości będziecie mieć zamieszanie w głowie, którego i tak nie zrozumiecie...! ale tak na dobrą sprawę w miłości nie ma mądrych bo nawet JA się czasami gubię..." Z resztą nie zauważyliście, że nawet, gdy nie widać sensu to żyjemy dla jego poznania...?


".  ..Bo wszystko w życiu to gówno, oprócz moczu...a to co masz zrobić to umrzeć i żyć...Dopóki nie umrzesz resztę sobie wymyślasz..."


~*~__~~> ( bY zIeLa ) <~~__~*~
[komentarze]  (6) [stworz. 23:36 31/01/08 
mod. 17:36 04/10/08]
 
...No tak...Jeszcze kilka dni i nowy rok...Mówię od razu, że nawet nie mam zamiaru go komentować bo to jeden wielki żal...! Z resztą co tu dużo mówić...=P Było jak było...a i będzie co ma być...nie ma sensu co nad tym rozmyślać...W końcu przecież każdy jest kowalem własnego losu...a może i nie...? Hmm no jeszcze niedawno tak uważałam...ale teraz...? Przeznaczenie...?? Istnieją momenty w naszym życiu, gdy mówimy sobie: "tak musiało być...", "to było nam pisane..."...A w innym mówimy "mogłam się postarać...!"...i gdzie sens i gdzie logika...? Sami nie wiemy w co wierzymy...i czego oczekujemy...? Czasami zadajemy sobie pytanie: "czy nasze dotychczasowe istnienie lub wstrząsające wydarzenie, które miało miejsce w naszym życiu było wynikiem ingerencji Boga czy zupełnym przypadkiem...? Czy człowiek ma wolną wolę...? Czy może wybierać...? Czy ten wybór zawsze istnieje...? Czy jest taki sam sposób postępowania Bożego z osobami przebywającymi z Nim w harmonii jak i osobami żyjącymi na sposób cielesny...? Jaka jest nasza osobista odpowiedzialność za nasze życie...? Kiedy to co nas spotyka jest wolą Bożą, a kiedy przejawem naszego egoizmu i nieposłuszeństwa wobec Boga...?" Na te pytania wbrew pozorom bardzo łatwo jest odpowiedzieć...zależy od postrzegania świata...=) Ostatnio w drodze na trening rozmawiałam z przyjaciółką...właśnie o przeznaczeniu...No i zaczęła się nasza debata...:) Prawie jak Kaczyński i Tusk co nie Asia...?? xD na początku było, ze "Każdy jest kowalem własnego losu"...ale potem wyszło na to, że to przeznaczenie kieruje tym co "wykujemy w metalu"...:) więc jak kto lubi..:) Ostatnio przeczytałam na necie: "Jak rozpoznać, że nasze życie nie ma nic wspólnego z Przeznaczeniem...? Realizując swoje pragnienia... Naprawdę - choć brzmi to niezwykle paradoksalnie. Najlepszą okazją do poznania samego siebie jest obserwowanie swoich reakcji na zrealizowane pragnienia..." - Cóż teraz to ja już nie rozkminiam...:) Ale jeszcze odkryłam jedną metodę...Drogę do Samego Siebie może oczywiście odkryć Tarot. I w takiej chwili, kiedy jakby gonimy za własnym Cieniem, warto zagłębić się w Magię Kart i zapytać je o wytyczne...Hah dobre sobie...=P z Tym oczywiście żartowałam...=P w te pierdoły to już w ogóle nie wierze...ale żeby nie było, nie chce tu nikogo obrażać...:P Tarot to może być przecież punkt zwrotny w naszym życiu, ale niekoniecznie w takim znaczeniu, jakbyśmy chcieli...Na pytanie o Cel, Przeznaczenie w życiu możemy otrzymać odpowiedź, która w pierwszym odruchu wyzwoli tylko gwałtowną reakcję - "To niemożliwe!" - i jak tu w takie coś wierzyć...? Hmm podsumowując...? Jaka jest moja opinia na ten temat...? Jaka ja jestem w stosunku do tego...? To całe gadanie o przeznaczeniu nie jest dla mnie łatwe...w moim życiu jest tak, że czuje, ze sama kieruje swoim życiem...Wychodzę z założenie, że szczęściu trzeba czasem dopomóc...i dlatego pewnie nie czekam na to co się stanie tylko wyznaczam sobie jakieś cele i opracowuje sposoby dojścia do nich...ale też często mówię "będzie co ma być...!" - no i pojawiła się pewna sprzeczność, ale mniejsza z tym...! Myślenie o przyszłości w kategoriach przeznaczenia kłoci się z moim wyobrażeniem o życiu...Doświadczenie życiowe pokazało mi, że jeżeli bardzo się czegoś chcę, ale i usilnie dąży do tego...to się to osiąga...=) Byś może i istnieje przeznaczenie...chociażby w kontekście miłości...=) No, a co z wolą Boga...? Dotarłam do pewnie doskonale znanych od dawna słów, które wypowiadaliśmy na pewno nie jeden raz - "Bądź Wola Twoja" - wypowiedziane z głębi serca przynosi taką ulgę, jakby Ktoś nagle zdjął nam z pleców stu kilowy ciężar...Z chwilą, gdy wypowiemy te słowa stanie się też jasne...Kto od samego początku stał za tym, żebyśmy dotarli, co Celu...jak potężnego Sojusznika mieliśmy od samego początku obok siebie...:))



~*~__~~> ( bY zIeLa ) <~~__~*~
[komentarze]  (97) [stworz. 01:04 28/12/07 
mod. 01:09 28/12/07]
 
Złapała mnie chandra...Nie wiem głupi dni, coś dzieje się ze mną ostatnio złego...Jest zupełnie nie tak jak być powinno...Wydarzyły się niespodziewane zupełnie rzeczy...Ehh Załamka w niedziele wieczorem jak się dowiedziałam o wypadku...dachowanie autobusu, zmarła jedna osoba...Tyle znajomych w szpitalach...=( i kto by się spodziewał...? Po sukcesie porażka...Ktoś, kiedyś powiedział, ze 'Po chwili wielkiego smutku nadchodzą chwile radości'...Ja mogę powiedzieć na odwrót 'Po chwiali wielkiej radości nadchodzą chwile smutki'...Szok dla wszystkich...To było takie niespodziewane...=( Ehh...Nie mogę już o tym myśleć...! Koniec tematu...=( !!
Kolejny dzień mija tak samo...na treningach...na nauce chociaż i tak robię wszystko żeby się nie uczyć...nie mam już na to siły...nie chce mi się...jeszcze 3 dni i przez kilka dni po odpoczywam w sposób bierny, bo czynny powoli mnie wykańcza..xD ale o tym tez nie ma co pisać...z resztą po co o czym kol wiek pisać...Nawet nie mam czasu, żeby po odpisywać na komentarze...a czasami bym chciała dowiedzieć się co słychać u tych wszystkich zgnitych czerep...=) A tytuł posta...chyba jest zbyt przesadny no, ale zawsze pojawia się uczucie, które początkowo starałam się 'trzymać na dystans' ogarnęło mnie całkowicie...i nic już nie wiem...Jak ja tego nienawidzę...!! Włączyła mi się ta je*ana blokada przez tego frajera...przez którego nie mogę być w końcu szczęśliwa...ale mimo wszystko i tak go kurcze lubię, a tak bym nie chciała...=( I chyba 'tego' tak bardzo się bałam...podejmując decyzję, tak bardzo nie chciałam tego żałować...Wiedziałam, że ten moment nastąpi, że będzie wahanie. no i nastąpił ten 'wspaniały' moment, kiedy zaczęłam znów tęsknić do oczu...hmm...było, minęło...szkoda...?? A On...? naprawdę staram się nie myśleć, ale wszystko mi Go przypomina...jeśli nie piosenka, która przywołuje wspomnienia, to one same powracają...Rozumiem troskę znajomych, wiedzą, że to przeżyłam dość mocno, i jestem im za nią niezmiernie wdzięczna, ale ile razy jeszcze zapytają jak się trzymam, jak sobie daję radę bez Niego...? Kiedy mam ochotę o Nim mówić, pisać, myśleć wtedy to robię...!! Fuck...!! =(( Wiem, przesadzam...Stałam się bardziej nadwrażliwa, niż byłam dotychczas...ale się wyzbieram...nie wiem kiedy, ale to nadejdzie...! Kiedyś...?
Koniec z tym. Powtarzam to sobie od kilku dni, ale jakoś nie umiem tego zamknąć...Ten rozdział już minął, a ja nadal nad nim płaczę czasami. Nie powinnam, bo to i tak nic nie da...i tak nie zmienię niczego...a szkoda, dla mnie szkoda...? Chociaż nie...ja już w nic nie wierzę...!!



~*~__~~>  ; ( bY zIeLa ) <~~__~*~
[komentarze]  (38) [stworz. 20:31 27/11/07 
mod. 20:55 27/11/07]
 
...Zero weny...
...I co pisać...? Nic...=( Ehh...Zero weny...Porażka...!! Kończy się już 2 miesiąc tej durnej szkoły...Chociaż może i nie do końca durnej...? xD W końcu doczekałam się liceum...=) Chociaż jeśli chodzi o naukę to bym się wróciła do gimnazjum...ale jak chodzi o ludzi i szyderę jaka się kręci to zdecydowanie liceum...! HaH...=) Ciesze się, ze poszłam tam, gdzie poszłam...=) I nie zmieniła bym za nic tej pieprzonej szkoły...xD A tak ogólnie w życiu...? To wszystko Ok...No poza tym, że nie potrafię docenić tego co mam...No, ale zawsze wiedziałam, ze mam nasrane w głowie...! Ważne, że się z tym nie kryję...=D Czas mi płynie strasznie szybko i może dobrze, że momentami aż go brakuje. teraz też nie powinnam siedzieć i pisać tej notki, ale poza treningiem już mnie żadna przyjemność dzisiaj nie czeka, więc chyba mogę sobie na to pozwolić...Dni zawsze wyglądają tak samo...teraz historia, później trening, biologia, a na koniec nauki, a początek dnia jutrzejszego angielski... no i brakuje mi czasu na naukę polskiego, a jeszcze gdzieś muszę znaleźć czas na matmę, fizykę i chemie...Te obowiązki. Może dobrze, że są w takim natłoku, zapominam o tym wszystkim, o tych ludziach, o sobie, o tym, że życie czasami tak boli...nie użalam się nad sobą...chyba tylko tutaj, kiedy milczą usta, ręce działają ze zdwojoną siłą...ale zawsze tak było, lepie wyżyć się pismem...nie wiem kiedy ten czas leci. Nie wiem i boję się zapytać. a właściwie dokąd on leci...? Gdzie jest ten miniony czas...? Tylko w naszych głowach, tylko w przeszłych słowach, miłych wspomnieniach, zdarzeniach, które nadają nam wyraz...? Ehh...Lipa straszna...

No comment...=((




~*~__~~> ( bY zIeLa ) <~~__~*~
[komentarze]  (2) [stworz. 16:07 31/10/07 
mod. 19:40 27/11/07]
 
    nast >>
archiwum 2003
październik
listopad
grudzień
archiwum 2004
styczeń
luty
marzec
kwiecień
maj
czerwiec
lipiec
sierpień
wrzesień
październik
listopad
grudzień
archiwum 2005
styczeń
luty
marzec
kwiecień
maj
czerwiec
lipiec
sierpień
wrzesień
październik
listopad
grudzień
archiwum 2006
styczeń
luty
marzec
kwiecień
maj
czerwiec
lipiec
sierpień
wrzesień
październik
listopad
grudzień
archiwum 2007
styczeń
luty
marzec
kwiecień
maj
czerwiec
lipiec
sierpień
wrzesień
październik
listopad
grudzień
archiwum 2008
styczeń
luty
maj
czerwiec
lipiec
sierpień
wrzesień
październik
grudzień
archiwum 2009
styczeń
archiwum 2010
styczeń
archiwum 2011
styczeń
 
~stwierdzam~iż~mam~głęboko~w~dupie~te~link
ot co !
¥ AbaUt Me ¥
miejscowość : rzeszów
ksywa : ziela
kolor : zielony
imię : anka
gg : 2603803
~§~ aBaUt My BlOg ~§~
rekord komantzry : 1179
prowadzony : jakieś 64 miesiące
noty : 472
komentarze: ok 10700
założony : 8.10.2003
♫ mYzYcZkA ♫
happysad
timbaland
the offspring
snoopdogg
sean paul
red hot chili peppers
pussycat dolls
pink
pidzama porno
peja
nelly furtado
molesta
missy eliot
metalica
marily manson
linkin park
3 wymiar
50 cent
52 dębiec
abradab
ascetoholix
benny benassi
blink 182
bloodhoundgang
bob marley
daddy yankee
eminem
fergie
green day
gwen stefani
hemp gru
justin timberlake
limp bizkit
♀ YoU sTyLe ♂
orsay
reebok
H&M
adidas
americanos
atlantic
bigstar
cropp
diverse
ravel
house
new york
troll
reserverd
reporter
puma
kontakt | firma | regulamin | polityka prywatności | pomoc