|
|
|
† COMA †
|
CZASAMI WOLĘ BYĆ ZUPEŁNIE SAM
NIEZDARNIE TAŃCZYĆ NA GRANICY ZŁA
I NAWET STOCZYĆ SIĘ NA SAMO DNO
CZASAMI WOLĘ TO NIŻ CZUŁOŚĆ WASZYCH OBCYCH RĄK
POSIADAM WIARĘ W NIEMOŻLIWĄ MOC
POTRAFIĘ JEŚLI CHCĘ ROZŚWIETLIĆ MROK
MOGĘ PORUSZYĆ WAS NA KILKA CHWIL
TYLKO ZROZUMCIE KIEDY ZECHCĘ ZNOWU Z SOBĄ BYĆ
NA PEWNO CZUŁEŚ KIEDYŚ WIELKI STRACH
ŻE OTO MIJA TWÓJ NAJLEPSZY CZAS
BEZRADNOŚĆ ZNIOSŁA CIĘ NA DRUGI PLAN
CZEKANIE SPRAWIA ŻE GORZKNIEJE CAŁA SŁODYCZ W NAS
OGROMNY ZGRZYT ZNIECZULA NAS NA SZEPT
TAK TRUDNO ZNALEŹĆ DROGĘ W CIEPŁY SEN
SŁOWA ZLEWAJĄ SIĘ W FAŁSZYWY TON
GDY NADWRAŻLIWOŚĆ JEST JAK BILET W JEDNĄ STRONĘ STĄD
OKŁAMALI MNIE Z NADZIEJĄ ŻE
UWIERZYŁEM I PRZESTANĘ CHCIEĆ
MUSZĘ LECZYĆ SIĘ NA BÓL I STRACH
GDZIE JEST CZŁOWIEK KTÓRY Z SIEBIE SAM POKAŻE MI JAK
KTO POKAŻE MI JAK ?
CZASAMI WOLĘ BYĆ ZUPEŁNIE SAM
NIEZDARNIE TAŃCZYĆ NA GRANICY ZŁA
I NAWET STOCZYĆ SIĘ NA SAMO DNO
CZASAMI WOLĘ TO NIŻ CZUŁOŚĆ WASZYCH OBCYCH RĄK
POSIADAM WIARĘ W NIEMOŻLIWĄ MOC
POTRAFIĘ JEŚLI CHCĘ ROZŚWIETLIĆ MROK
MOGĘ PORUSZYĆ WAS NA KILKA CHWIL
TYLKO ZROZUMCIE KIEDY ZECHCĘ ZNOWU Z SOBĄ BYĆ
ZNOWU Z SOBĄ BYĆ...
NA PEWNO CZUŁEŚ KIEDYŚ WIELKI STRACH
ŻE OTO MIJA TWÓJ NAJLEPSZY CZAS
BEZRADNOŚĆ ZNIOSŁA CIĘ NA DRUGI PLAN
CZEKANIE SPRAWIA ŻE GORZKNIEJE CAŁA SŁODYCZ W NAS
OGROMNY ZGRZYT ZNIECZULA NAS NA SZEPT
TAK TRUDNO ZNALEŹĆ DROGĘ W CIEPŁY SEN
SŁOWA ZLEWAJĄ SIĘ W FAŁSZYWY TON
GDY NADWRAŻLIWOŚĆ JEST JAK BILET
W JEDNĄ STRONĘ STĄD
NICZEGO NIE BĘDZIE ŻAL...
OKŁAMALI MNIE Z NADZIEJĄ ŻE
UWIERZYŁEM I PRZESTANĘ CHCIEĆ
MUSZĘ LECZYĆ SIĘ NA BÓL I STRACH
GDZIE JEST CZŁOWIEK KTÓRY...
...NICZEGO NIE BĘDZIE ŻAL
|
|
|
|
† Róża †
|
Piękny kwiat z sennego ogrodu Tobie przynoszę.
Zerwany nocą,która spowita gwiazdami lśniła.
Czerwień jego wśród mroków rozświetla drogę,
blask na cienie skryte rzucając.
Dłońmi,które codziennością dla Ciebie były,
składam go delikatnie przy Twej twarzy,
gdy śpisz tak lekko na swym obłoku tam wysoko.
Niech zawsze jego światło o mnie Ci przypomina...
Niech czerwień jego obejmuje Cię zawsze, gdy mnie nie ma...
Kolce jego niech zadadzą Ci ból i cierpienia przysporzą...
Zawsze pamiętaj,że jak róża jestem!!!
Delikatny w dotyku,jak płatki jej czerwone,
słodki niczym bajeczna woń z ich kwiatu,
ostry jak kolce których już dotknęłaś...
Więc krwaw,niech krew płynie strumieniami rwącymi.
|
|
|
|
Blog zawieszony na czas nie okreslony...
|
Zawieszam blog
<---
<---
|
|
|
|
† Ciemność †
|
Czymże jest Ciemność ? Niepojętym ;
Matką i siostrą zarazem -
Kochanką zimną, acz namiętną;
Artystą - i obrazem
Ciemność jest końcem i początkiem ,
Oddechem i konaniem ;
Zapomnieniem i głębią wspomnień ...
Jest szeptem. Ciszy wezwaniem .
Ciemność jest Panią bez litości ;
Bez Niej - dłoń zimna i pusta ;
Z Nią - klucz do Ogrodu bram ,
I smak krwi na mych ustach ...
|
|
|
|
† Martwa Wolność †
|
Szla nie widząc, nie slysząc, nie czując, polewając kamienie swą krwią, sama siebie co chwilę oszukując i nie rozumiejąc, co oni od niej chcą I skrzypialy zamknięte drzwi, glosno jęczal uspiony wiatr i kazda kropelka krwi miala coraz slodszy smak. Zimny bruk byl domem, rodziną Zimny bruk byl wieczorem i rankiem. Kazda smierc miala nowe imię Kazde zycie bylo grą w chowanki. Pewnej nocy w szczurzej dziurze ona pada na slabe kolana i pisze znaki na skorze, i pije krew z wlsnej rany. I nie widzi tego jasne slonko, i nie widzą tego nawet gwiazdy, spią kwiaty, motyle i pszczolki tylko ona nie moze zasnąc. Ona lezy na malym kamyku i jej cialo drzy od strachu nikt nie slyszy jej krzyku, bo ona sama nie chce plakac. Obok niej na czarnym marmurze lezy cos, co bylo czlowiekiem, i czerwone pręgi na skorze liczą krotkie i glupie wieki. Martwa wolnosc bez plci i bez ducha i piora z zlamanych skrzydel, i krzyk, ktorego nikt nie sluchal i film, ktorego nikt nie widzial
|
|
|
|
† Hunter-Kiedy Umieram †
|
Kiedy rodzisz się nawet góry toną we krwi
Będąc dzieckiem pragnień nadzieją zabarwiasz złe sny
Bredząc trzy po trzy powiedziałeś, że Ty
Jesteś Władcą Snów - uwierzyli bez słów
Krok po kroku ich opętałeś...
Kat oszalał brodząc we krwi
Tak twój lud bezmyślnie pogrążał swój kraj
Wierząc ślepo w Ciebie szedł dalej próbując
Odnaleźć swój Raj
Bredząc trzy po trzy przypomniałeś, że Ty
Jesteś Władcą Snów - wierzyli bez słów
Poszli w ogień za tobą - zginęli przed!
Powiększając armię cieni
Chciałeś dać swego Boga innym, choć tego nie chcieli
Żyli w zgodzie, spokoju - swojego Boga już mieli...
Bredząc trzy po trzy oznajmiłeś, że Ty
Dasz im Władcę Snów
Nie pojęli twych słów
Więc zginęły miliony - ich słowa brzmiały dziwnie
Ten sam Bóg nosił inne imię!
...fanatyzm jest przekleństwem narodów
Kult jednostki, religijny, polityczny, nacjonalizm
Będą zawsze tym samym - czarną stroną człowieczeństwa
Nic nie tłumaczy morderstwa!
Kiedy umierasz - spokój gasi ich łzy
Lecz z odejściem twoim wkrótce nadchodzą złe sny
Koniec prawie zawsze jest początkiem...
Bredząc trzy po trzy wtedy zjawiasz się ty
Jesteś Władcą Snów - zawsze idą bez słów!
I znów zginą miliony gdy wraz z dziećmi swymi
Zmienisz inny kraj w krainę cieni
Umieram - gdy widzę jak błądzimy we mgle
Umieram - gdy czuję, że trwamy we śnie
Umieram - bo wiem, że Ty nie rozumiesz, że ja
Umieram - wciąż widząc to...
|
|
|
|
† Prośba do Anioła †
|
Oddechem karmić i poić umarłych
Rosą poranną zmywać resztki łez
Zdusić w gardle krzyk dzikiej pogardy
I zostać w mroku jeśli tylko chcę
Namiętnie głodem tracić resztki zmysłów
W nadziei słyszeć słów twoich szept
W lepkości zwierzeń szukać naszej prawdy
Rozumem uciec w pustki otchłań gdzieś
Udawać że nic, nigdy i nikogo
Choć życie przecież tak okrutne jest
Umrzeć wtedy kiedy cię zawołam
Byś zimną dłonią oczy zamknął me
Ty Anioł Śmierci wreszcie się pojawisz
Żeby mi podarować sen
Ja spokój czuję już w oddali
Na Elizejskich Polach śpiew...
|
|
|
|
† Miekkość †
|
Mój sen jest dziś, Lekki jak len, To on, Pozwala Mej duszy, Błądzić po świecie ciemności. Uwielbiam go......... Uwielbiam to.......... Sen w śnie, Ciemność w ciemności, On przemawia do Mnie, Ja go słucham, Krążę po ziemi całej we krwi, Nie...... Nie, boję się..! Coś pomaga Mi to przetrwać, To uczucie wznowiło się we Mnie. Ciemność, krew.... Krew, ciemność..... Chcę zostać w tym świecie jak najdłużej. Nie..! Mój sen..! Kończy się. Ostatnie spojrzenie... Ostatni obraz... Ostatni zapach... Ostatnie tchnienie........ Otwieram oczy, ale Nie zapomnę, Mego świata. To Ma wyobraźnia Go stworzyła, Jest jego Bogiem i Stwórcą. NIE ZAPOMNĘ....
|
|
|
|
† Gdzie Jesteś? †
|
Powiedz gdzie jesteś aniele ze snów,
Gdzie się ukrywasz, czy jesteś gdzieś tu?
Aniele piękny, o lśniących włosach,
Jak w świetle słońca poranna rosa.
Aniele mądry (po nocach szlocham)
Kiedy przybędziesz i mnie pokochasz?
Powiedz dlaczego nie schodzisz z nieba,
Czemu kołysek do snu nie śpiewasz;
Czemu nie mogę Cię pocałować,
Odkryć krainy gdzie zbędna mowa;
Czemu nie mogę Tobie się zwierzać;
Dziękować Bogu co noc w pacierzach.
Powiedz dlaczego przy mnie nie jesteś,
Kiedy marzenia przykrywa me śnieg,
Gdy jestem smutna. Gdy ktoś mnie rani,
Gdy chce już skończyć i chcę się zabić
Gdy z melancholią walczę po nocach
Czemu Cię nie ma? Przyjdź i mnie ocal!
A Ty mówisz ze snu cienia:
„Nie spełniają się marzenia.”
|
|
|
|
:: *** ::
|
Wszystko umiera...
świat chyli się w stronę śmierci
Jej zimne palce
delikatnie pieszczą ziemię...
szept...
oddechem wiatru
strąca liście z drzew...
Łzy...
spływają z nagrobków.
Natura ginie...
Coroczny spektakl odejścia
by powrocić.
Czuję się zagubiona...
żyję choć nie mam siły...
Może powinnam zasnąć?
... tak jak świat dookoła...
|
|
|
|
†..:Wybacz Mi Boże:..†
|
Wybacz mi Boże ,bo zgrzeszyłam..
W twe istnienie nie wierzyłam...
Bez przerwy z Ciebie kpiłam, drwiłam...
Lecz dziś....
Dziś się nawróciłam !
Wciąż pokusom ulegałam...
że źle robię dobrze wiedziałam...
smak kłamstwa, obłudy, ranienia poznałam...
tyle zła dokonałam...
Jednak przestać...
Przestać nie chciałam...
Grzech był moim przyjacielem...
Szatan wielkim kusicielem...
Magia mym nauczycielem...
A ja....
Ja po prostu zerem...
Dziś proszę Cię o wybaczenie...
Wiem...źle robiłam...ale się zmienię!
Strąć do lochów złe duchy, demona...
A moja dusza będzie ocalona...
|
|
|
|
***
|
Krocze we mgle szukając drogi którą kroczyć mam
Nie widzę celu życia bez świadomość mego bycia
Okaleczona dusza pełna nienawiść wypełnia mnie mgła mroku
światłość nie widzę już, jestem pełen martwych dusz
Żyje w mrocznym świece gdzie nie liczę się
jestem osobą w tłumie nie liczącą się jednostka
jestem nikim nic nie czuje
nad nikim się nie lituje
Jestem posłaniem beznadziej życia doczesnego
dotrwam do końca beznadziei życia
niema ucieczki niema ukrycia przed beznadzieją życia
Ciemne dni mej duszy potępieni mego istnienia.
Walczę w moim życiu do samego ciemnego konnica
Moja samotna beznadzieja
Mój koniec nadchodzi widzę oblicze śmierci
Żegnam was na mnie już nadszedł czas
Dla mnie już nie ma was
Jestem sama pełna ran
|
|
|
|
..:Ostatnie Łza:..
|
Wyschłam razem z nią
odeszłam cicho, niepostrzeżenie
jakbym wsiąkła w rękaw życia
odeszłam ścieżką po policzku
prosto w objęcia zapomnienia
odeszłam razem z tą łzą
której nie chciałeś widzieć
|
|
|
|
†::Samobójstwo Kurta C.?Dzis mija 10 lat::†
|
Dziś mija 10 lat od dnia śmierci Kurta Cobeina wokalisty grungowego zespołu Nirvana. Oto ZARYS CAŁEJ SPRAWY jeśli jej nie znacie to przeczytajcie, jeśli ja znacie to też przeczytajcie moze dowiecie sie czegos więcej...
Kurt Cobain opuścił Centrum Odwykowe w Marina Del Rey w Californii 1 kwietnia 1994 i od tamtej pory został uznany za zaginionego. Jak pewnie wszyscy wiecie, cztery dni później już nie żył...
Nazywam się Tom Grant. Jestem licencjonowanym prywatnym detektywem stanu California oraz byłym śledczym przy departamencie szeryfa Los Angeles. 3 kwietnia 1994 roku, zostałem wynajęty przez Courtney Love (która wtedy przebywała w Los Angeles), w celu odnalezienia jej męża po tym jak opuścił on Centrum Odwykowe w Marina Del Rey w Californii. Pani Love została w Los Angeles podczas gdy ja przyleciałem do Seatlle i z jednym z najlepszych przyjaciół Kurta – Dylanem Carlsonem – rozpocząłem poszukiwania. Faktycznie to ja i Carlson byliśmy w posiadłości Cobainów, na dzień przed znalezieniem ciała Kurta w pokoju nad garażem.
Policja natychmiast rozpoznała samobójstwo. Ja nie byłem taki pewien. Nie była tego pewna także Rosemary Carroll, prawniczka Courtney Love. Pani Carroll była także bliską przyjaciółką Cobainów. Coś tutaj nie grało... i to bardzo.
Po kilku miesiącach dokładnego śledztwa, które obejmowało mnóstwo rozmów z najbliższymi przyjaciółmi i członkami rodziny, doszedłem do wniosku, że Courtney Love i Michael Dewitt (opiekujący się na co dzień Frances; mieszkający razem z Cobainami), są w spisku, który doprowadził do morderstwa Kurta Cobaina.
Wydaje się, że nie była to pierwsza próba zamachu Courtney na życie Kurta, jednak pierwsza jaka jej się powiodła.
W grudniu 1994 roku, rozpocząłem publiczne ujawnianie szczegółów dotyczących śmierci Kurta. Moje starania w tym celu spotkały się z groźbami zarówno prawnymi jak i fizycznymi ze strony pewnych osób. Courtney Love złośliwie zapobiegała wszelkim próbom ujawnienia prawdy w tej sprawie.
Tak jak przewidywałem, kiedy ujawniłem prawdę, media nie miały żadnych zastrzeżeń co do mojej tezy wydarzeń z 4 kwietnia 1994 roku.
Wszystkie dotychczas przedstawione dowody były pełne kłamstw, zaprzeczały logice oraz miały niezliczoną ilość niezgodności.
Courtney Love, która miała na uwadze tylko swoją karierę oraz profity z niej płynące, przy wydatnej pomocy własnych prawników oraz tzw. „rockowej prasy”, dążyła do zatarcia jakichkolwiek śladów dotyczących sprawy Kurta.Cobain miał w swojej krwi trzykrotnie większą dawkę heroiny od śmiertelnej!!
Na jeden litr krwi przypadało 1.52 mg heroiny (morfiny). Dawka taka wymagałaby wstrzyknięcia sobie 225 mg heroiny trzykrotnie, co jest nie do przeżycia nawet dla człowieka bardzo mocno uzależnionego. W krwiobiegu Kurta znaleziono także narkotyk o nazwie Diazepam.
Jeżeli Kurt Cobain wstrzyknął sobie tak potężną dawkę heroiny, dlaczego jeszcze strzelił sobie w głowę, zostawiając swoją córkę – miłość jego życia – z tak strasznymi wspomnieniami, które niechybnie pozna? Dlaczego po prostu nie „zasnął” snem, z którego już nigdy by się nie obudził?
Jeżeli Kurt wstrzyknął sobie dawkę narkotyku trzykrotnie przekraczającą śmiertelną, jakim cudem zdołał jeszcze podnieść broń do głowy, wycelować i strzelić? Czy natychmiast nie straciłby przytomności po heroinie?
Tak wysoki poziom heroiny we krwi Cobaina, został przez biegłych rozpoznany jako śmiertelny ze skutkiem natychmiastowym. Kurt nie byłby w stanie podnieść pistoletu. Nie byłby w stanie pociągnąć za spust!Media podały, że Cobain zabarykadował się w pokoju – to nie prawda! Krzesło jakie rzekomo miało blokować wejście, w rzeczywistości tylko stało naprzeciwko dwóch nie zamkniętych na klucz drzwi, z których jedne prowadziły na balkon.
DOBRA KONIEC NOTY BO MIEJSCE SIE KOŃCZY WIĘCEJ MOŻECIE ZNALEŹĆ NA STRONIE INTER. NIRVANY KTÓRĄ MAM W LINKACH...
|
|
|
|
***
|
Co nam to dało,
że pragnęliśmy być
więksi od Boga,
zbuntowaliśmy się przeciw aniołom
krocząc z diabłami,
strąceni na Ziemię,
spalenie tchnieniem Szatana,
zatruci pocałunkiem śmierci...
Łapiemy odłamki stłuczonego nieba,
łzy palą zamiast chłodzić,
jesteśmy tacy słabi...
bezbronni...
nadzy...
a On śmieje się tam nad światem...
pod światem...
w nas...
|
|
|
|
|
|
|