|
|
|
Ot tak..?
|
"Przystań"
Tutaj nie ma Cię pozytywnie,
Tutaj nie ma mnie jak zawsze.
Widoki na bajkowy las- w mej głowie,
Widoki na przejeżdżające tiry- trzęsące się ściany,
I widok na śmietniki- nawet te ludzkie.
Wewnątrz nie tak jak trzeba:
Niebieski- ciepły, czerwony- zimny.
Radia, telewizory, komputery, gazety i książki,
I ciche wspólne posiłki.
Na pewno nie tu, już nie tam.
Azylu brak. Gdzie mój dom?!
Chaos sprzeczności wewnętrznych.
Zagłuszyć ciszę, przeoczyć wrzask.
Wyłączność na spójność ma moja eteryczność.
Tęsknota za przyszłością i przeszłością.
Oby już nigdy...
Oby kiedyś...
Inaczej.
Płyta "thirty heart atacks a day" drivealone- dziękuję.
|
|
|
|
|
Jestem wkurzona..
Czym..? A żeby to tylko jedną rzeczą!! Trochę uśmiechu dostarczają mi myśli o tym, że mam wolności: kucharską, fotograficzną, od szkoły.. Ale te czynniki nie dające mi spokoju doprowadzają mnie do bólów głowy (a to u mnie rzadkie zjawisko).. Co to dokładnie?? Wymienię (kolejność losowa):
1) Brak czasu i pomysłów na prezenty, które muszę (a raczej bardzo chcę) kupić
2) Fakt, że nie załatwiłam sobie żadnego obozu by pędzić czas ze znajomymi, a okazało się, że moje przyjaciółki wyjeżdżają.. Ale coś wymyśle.. Prawda..?
3) Pewne niezwykle irytując zrządzenie losu..
4) Moja rodzicielka- a powinnam się już przyzwyczaić.. (Nominacja do mych irytacji za całokształt twórczości)
5) Myśl, że już koniec czasu spędzonego w gimnazjum.. I te wszystkie chwile stają się coraz to bardziej odległymi wspomnieniami.. Zabójcze połączenie Marthy i racuchów, kucharskie podboje, lekcje techniki z prawdziwym "twardzielem"- panem Robertem, zlot kół europejskich, sala jabłuszkowo- angielsko- informatyczno- kinowo- fotograficzno- kredytowa z lekcjami pana Bogdana, cudna grupa "zaawansowana" (no może Martha i Wiktor są zaawansowani;P) niemieckiego, podbój stolicy, podpisy i popisy na ścianach szatni by ja i Anna M., tarzanie się po bunkrach, gra w karty, sadzenie krzaczków, powroty ze szkoły z ŻAP'kusiem (Żoną Amerykańskiego Polityka), maślany popcorn, odpływy i przypływy (emocjonalne i ze szkoły) Tysi, ciekawostki o m. in. carycy Katarzynie II od pana La Mallonesse, każde pogróżki wykierowane do mnie (ile tego było!:P), tworzenie przeze mnie i Tyś imprezy zwanej "Pogowinki" (czyt. Połowinki), testy próbne i prawdziwe, huśtawki, nieliczne imprezy (w tym ta najważniejsza- bal pożegnalny), wypady do San Remo z panią Morawską(Czarną wdową), panem porucznikiem "ju noł" Rynkowskim oraz panem Malonem, mini szatnio- prysznice, a przede wszystkim wspaniała klasa^_^.. (Oj dużo tych wspomnień- jak coś się komuś przypomni to może by powspominać kiedyś wpisze to do komentarzy..?:P) Heh.. Żegnaj 3 b!!
6) Sąsiad z dołu organizujący nocne techno imprezki i pogaduchy z koleżanką o wkurzającym głosie.. Nie ma to jak bouncowanie łóżka w rytm umc- umc, gdy chce się spać..
7) Nie dostałam się do wymarzonej klasy w wymarzonym liceum.. Ale i tak jest dobrze.. Będę się uczyć przecież w szkole o wysokim poziomie i licznych zaletach.. Tylko czy nowi współklasowicze mnie polubią i zaakceptują?? Czy dam radę z nauką??
8) Baj, baj naj osiedle w całym mieście!! Początki pakowania się, wyboru mebli by za jakieś 2 tygodnie pożegnać się z miejscem, z którym mam tyle wspomnień, i które tak kocham by zamieszkać w nowym domu w nowej okolicy.. Co ciekawsze mam lęk przed spaniem w domkach.. W wieżowcu, który ma liczne zalety (jak coś co ma cząstkę -owcu może nie mieć plusów??) takie jak mieszkanie na piętrze, drzwi na domofon czy mnogość mieszkańców czuję cię bezpiecznie.. Teraz z lękiem będę spoglądała za okno..
9) Samotność.. Może i bez przerwy dostaje na gg wiadomości z Anglii o tym, że ktoś za mną tęskni, ale jak opowiadać co u mnie gdy rozmowy są krótkie.. Może i często miewam rozmowy z jedyną osobą, którą regularnie pyta co u mnie, ale czy to nie trochę wymuszone?? Może i ostatnio spędziłam trochę czasu z przyjaciółką, ale było mało czasu i ona zaraz wyjeżdża więc czemu mam ją dręczyć opowiastkami o mnie..? Może i jest osoba, której mogę zawsze wszystko powiedzieć, ale nie gdy ta osoba nie chce.. Miło jest przebywać wśród ludzi- śmiać się, rozmawiać.. Ale jest ktoś chętny na spędzenie czasu ze mną..? Ni- ma.. Więc wywalę swe żale w internetowy eter a chętni przeczytają cząstkę tego co u mnie..
A teraz niech mnie ktoś przytuli.. Może ktoś inny niż plusowy miś czy owieczka..?
|
|
|
|
|
Przybyłam tu z wielką kolorową miotełką z ptasich piór by odkurzyć bloga- dodać nowe notki i zrobić porządek w linkach.. Ostatnio pisałam tu przed Wigilią.. 2006! A zdaje się, że to było tak niedawno.. Nie miałam czas, a później zapomniałam hasła. Trochę mój nieogar tu zadziałał..;) O czym mogę tu napisać po takiej długiej przerwie?? Przecież nie streszczę wszystkich wydarzeń, emocji czy odczuć w jednej małej notce!! Ale w skrócie.. Co do pana z poprzedniej notki stał się cud i staliśmy się parom.. A później przyjaciółmi.. Tylko i wyłącznie przyjaciółmi.. Z ważniejszych spraw także muszę napisać iż moje nowe miejsce zamieszkania kończy się robić i w czerwcu się przeprowadzam.. Inne ważne sprawy?? Są ważne, ale prywatne.. Ściśle tajne.. Przynajmniej dla niektórych.. Tam niżej ma publikacja trochę nie taka jak zwykle, trochę tajemnicza i poplątana acz oddaje chaos w moim życiu.. Więc notka(znaczy ta część prawidłowa) będzie mówić o.. Zresztą sami zobaczcie (jeśli są jacyś chętni)..
++++++++++ +++++++++++++++++++++
Chaos.. Zajęcia przygotowawcze, powtórki, mleko, rozwiązywanie testów próbnych, wybór liceum, dobór kolorystyki kuchni, niepotrzebnie przekazane mi informacje, zdjęcia, niewyspanie, relacje międzyludzkie, mętlik w głowie, sukienka, milczenia i wrzaski, historie repatrianckie, me tchórzostwo, łzy, orzechy, eskapizm, rockoteka i.. Jestem zestresowana tym natłokiem małych dręczących spraw.. Na zmianę napycham się wielkimi ilościami jedzenia i tańczę, ćwiczę.. Tak dla rozluźnienia.. Ciekawe, w którą stronę w tym wypadku przechyli się wskazówka wagi?? Za dużo tego wszystkiego.. Tyle rzeczy nie w porę.. A może właśnie w porę?? Lecz niektóre rzeczy przychodzą gdy najmniej się ich spodziewamy.. Ten natłok sieje zamęt w mojej głowie.. Skupienie.. Czy ja pamiętam jeszcze co to znaczy?? Moje myśli tułają się głównie wokół dwóch tematów- szkolnego i.. Jeej.. Czy to?? Ale.. Nieważne.. Może i piszę jak obłąkana.. Może i myślę jak obłąkana.. Więc może i jestem obłąkana?? Mój aktualny stan umysłu na to wskazuje i tu dla mnie zaskoczenia nie ma.. Z dnia na dzień emocje rosną.. Już nie mogę się doczekać, ale się boję tego dwudziestego któregoś.. Niech karuzela przystopuje.. I niech już nic nie wypada nie w porę.. Me serce bije jak oszalałe.. Chce spokoju.. Chcę polatać i wzbić się ponad ziemię.. I by jawa stała się snem.. I by wiosenna beztroska zagościła już w mym życiu.. A przede wszystkim chcę nieosiągalnego.. Choć już raz taka zachcianka, a w zasadzie ogromne marzenie się spełniło.. Teraz to by było już za duże wymaganie od losu, który teraz i tak mi jest nieprzychylny.. Lecz mimo przytłoczenia jestem uśmiechnięta..:) Więc jak widać życie u mnie toczy się dalej.. Nic tylko czekać na ciąg dalszy, który leży w moich rękach.. Oby mi się udało.. Trzymać kciuki!!^_^
|
|
|
|
|
Taaa.. Zanim przejdę do oczywistej części notki-, czyli tej świątecznej muszę coś napisać.. Może i nie ma, nad czym się tu rozwodzić, ale.. To mój Blog i on jest o mnie, więc chyba mogę to napisać.. Cały czas staram się być „happy”, ot tak po prostu.. Ale ostatnio często miałam uśmiech na samą myśl o.. Nim.. Zawsze za pewnik brałam, że nikt płci przeciwnej nawet na mnie nie spojrzy, a jeżeli już to.. Niepozytywnie.. On jakby złamał tą regułę.. Sam Jego uśmiech, wywoływał mój uśmiech.. Myślałam, że to mi się zdaję, że jest po prostu miły.. Ale osoba bardziej obiektywna i szczera powiedziała mi, żebym się obudziła i nie zamartwiała.. Że najwidoczniej Mu się podobam.. Byłam uszczęśliwiona.. Ale.. Dziś po Wigilii klasowej wracając po drodze widziałam Go.. Był po drugiej stronie ulicy.. Nie widział mnie.. Stał tyłem czasami się odwracał lekko, żeby zarzucić grzywkę.. Stał naprzeciwko koleżanek.. One sobie siedziały na ławce.. Były jak w 7 niebie.. On je rozbawiał, zagadywał.. To nie było jak do koleżanek.. Flirtował sobie.. Na chwilę stanęłam.. Zapięłam płaszcz.. Długo się przyglądała.. Idąc dalej doszłam do wniosku, że On jest miły dla każdego.. Ups!! Znaczy dla każdej.. Wróciłam szybko do domu.. Nie czułam już wesołej atmosfery, którą czułam w szkole.. Zrzuciłam płaszcz na łóżko, włączyłam komputer.. Chciałam nagle zobaczyć jego zdjęcie.. Tak.. Śmiesznie na nim wyszedł.. Chciałam szybko je zamknąć, ale ręka mi się jakoś trzęsła i nie mogłam.. Wkurzona zjadłam pełno pierniczków i Kinder Bueno.. Powiedziałam sobie dość!! Zaparzyłam sobie smaczną owocową herbatę w kubku, który sama sobie wczoraj w prezencie kupiłam.. Chciałam włączyć jakąś muzykę.. Myślałam o moim ukochanym zespole.. Ale jakoś zrezygnowałam.. Ostatnio w kółko słuchałam pewnej ich piosenki, bo mi się kojarzyła z Nim.. Pierwsze, co zobaczyłam w folderze z muzyką to wykonawczyni, której tytuł ostatnio napisał mi koleżanka na ręce.. Tak.. Też związany z nim.. Chciałam posłuchać coś, co dawno nie słuchałam.. Wypadło na Kelly Clarkson.. Niestety docierały do mnie tylko te fragmenty piosenek, które kojarzyły mi się z.. Już lepiej nie kończę.. Teraz złapałam na to luuza.. Po paru godzinach.. Słucham sobie starej listy piosenek.. I uważam, że to wyszło trochę jakbym była jak(bez obrazy) jedną z tych koleżanek, które co chwila przezywają chłopaka.. I pomyśleć, że tak niedługo przed zobaczeniem go koleżanka składała mi życzenia związane z nim i strasznie mi się podobały.. Oki.. Już przechodzę to części głównej notki..
W tym roku mimo mocnego(komercyjnego) nacisku z każdej strony na świąteczną atmosferę, nie czujemy jej.. Wszyscy mówią, że to przez brak śniegu.. Może i.. Ja właściwie z różnych powodów bardziej czuje Wielkanoc..:P Te Święta dla mnie będą.. Inne.. Nie wyjątkowe, ale dziwne.. Bez rodzinnej atmosfery, bez żywej choinki.. Nawet mało angażowałam się w kupowanie prezentów-, czyli coś, co uwielbiam.. No tak.. Teraz wypadałoby złożyć życzenia tym, co jakoś przemęczyli i przeczytali.. Od razu mówię, że to tylko bożonarodzeniowe- sylwestrowe dodam, później.. Dużo zdrowia, szczęścia, dobrych ocen.. Na święta rodzinnej atmosfery i duużo lenistwa.. Żebyście pamiętali, że to nie prezenty są najważniejsze!! To tylko mały materialistyczny dodatek!! Oczywiście miłego obżarstwa..:) I spełnienia marzeń- w szczególności tych najskrytszych.. Ogólnie.. Wszystkiego naj!!^_^
|
|
|
|
|
Dziś 2 słowa wstępu: "Miłego dnia"!!:)
********************************* ***********
Kim jestem? Sobą.. Bez względu na to, czego chcieliby inni, bez względu na to, co chciałabym ja.. To, że wyglądam tak jak teraz jest sprawą Boga czy tam DNA.. To nie ode nie zależy czy jestem wysoka czy mam taki czy inny nos.. Nie musze i nie zamierzam dodawać sobie uroku makijażem.. Na makijaż przyjdzie czas, a bez niego już teraz potrafię z uśmiechem spojrzeć w lustro.. Akceptuje siebie w pełni.. Przynajmniej w tej chwili.. Zwykle o tej porze roku mam doły.. A teraz?? Jestem zadowolona z siebie, mimo, że może i nie powinnam.. Owszem ma powody do smutku, do niezadowolenia z siebie.. Ze swojego życia, charakteru, wyglądu.. Ale mimo to mam uśmiech na twarzy.. Jeżeli ktoś mnie hamuje w tym uważa, że moim głównym rozważaniem jest czy rozpłakać się dziś w nocy w swojego pluszowego misia czy nie to.. To mam ochotę przywalić tej osobie.. Jeżeli mimo wszystko i wbrew wszystkiemu chce być szczęśliwa i zadowolona, a są mi wytykane moje wady, których nienawidzę to jest mi ciężko(w szczególności, gdy słyszę to od kogoś, kto jest moją dobrą koleżanką).. Jeżeli powiem coś komuś w tajemnicy to niech potem nie wrzeszczy tego z nerwem.. Miałam dobre intencje.. Nieważne.. Czy coś się stało?? Czy to wiosna, czy to miłość, że jestem pozytywnie nastawiona?? Hehe.. Wszystko przez pewien dzień.. Miał być ciężki z różnych względów.. Nie chciałam się dołować nim.. Powiedziałam sobie "uda mi się, przetrwam"!! Poprzedniego dnia starałam się nastawiać pozytywnie.. I co?? Dzień, mimo, że miałam powody i do radości i do smutku- był bardzo udany.. Uśmiech nie schodził z mojej twarzy.. Od tamtego dnia staram się być dobrze nastawioną.. Akceptuje siebie, przyjmuje porażki bez zbędnego załamywania się, widzę więcej pozytywnych stron życia.. No właśnie.. Więcej ich widzę czy mój uśmiech je przywołuje?? Wiem, mimo wszystko życie jest nie fair.. Może i jest we mnie wiele zazdrości.. Ale nie chcę upodobniać się do tych osób.. Chcę być sobą.. I może kiedyś to ktoś będzie mi czegoś zazdrościł?? Może i ta nowa pewność siebie i samozadowolenie przyniesie mi coś w tym życiu?? Wiem, że pewnie na razie tego pozytywnego nastawienia nie widać.. Ale co tam.. Czy nie najważniejsze, że ja je czuje i to dodaje mi energii i chęci do życia?? I na koniec tekst, który znalazłam w czeluściach Internetu i uważam za mądry.. i może to stanie się moją dewizą życiową??
"...Wczoraj przeminęło bezpowrotnie, a jutro dopiero nadejdzie.
Dzisiaj - to jedyny dzień.
Twój dzień.
Uczyń go najlepszym dniem twojego życia... "
|
|
|
|
|
Zanim przejdę do notki zacznę od małych ogłoszeń.. Blog ten.. Na początku tylko dodawałam ładne fotki i jakiś komentarz, co do nich.. Potem jakieś moje zdanie czy coś i do tego zdjęcie.. A na końcu.. Pisanie bardziej osobiście.. Pisałam o "Szalonej- innej"- czyli.. O mnie?? Tak.. Ludzie mówią, że pisanie w 3 osobie jest głupie.. Ja uważam, że niektórzy, kiedy MÓWIĄ o sobie w 3 osobie chcą się wywyższyć w ten sposób.. A ja?? Ja pisałam tak, żeby było wrażenie, że to nie o mnie tylko o kimśtam nieważnym, anonimowym.. Tak było łatwiej pisać o mnie.. Że niby może to jednak nie ja?? Albo nie do końca ja..?? Chciałam by to było bardzo moje.. Taka szczera ja. No cóż.. Ostatnia notka(o Winobraniu) już nie była taka.. Moja.. Bardziej jak pod publikę.. Nie jestem z niej dumna.. Bardziej jestem dumna z notek: o miłości i przyjaźni.. Ta notka miała być o szkole.. Chciałam się wyżyć na wychowawczyni.. Postanowiłam, że sobie odpuszczę.. Ta będzie o moich refleksjach.. Ta będzie bardzo moja- z serca.. To tylko przemyślenia, które miałam przedwczoraj wracając sobie do domu.. Ta przyjemna ciemność, wiatr i deszcz, który mieszał się z łzami.. Jeżeli w tej notce chcecie znaleźć odpowiedz na pytanie, czemu płakałam to chyba nie znajdziecie.. Po prostu wszystko wtedy nagle ze mnie wypłynęło w postaci myśli i łez..
++++++++++ +++++++++++++++++++++++++++++++++
Czy to, co Monika mówiła to prawda?? Czy.. Czy naprawdę mam szanse na to by ludzie mnie akceptowali?? Czy to nie przez wygląd, ale zachowanie?? Wiem, że często zaczynam głupio gadać, że za bardzo okazuje przy innych moje negatywne zdanie o sobie.. Nie wiem, co mówić przy ludziach.. Nie wiem, czego nie wypada.. Gdy czuję się w środku źle zamiast pozwolić sobie na spokój i smutną minę, udaje, że wszystko jest ok.- śmieję się głośno i udaje luz.. Głupie maski.. Ale, naprawdę nie potrafię ich zdjąć!! Gdy jestem sama to ich nie mam.. Ale czemu od lat przy ludziach ona jest już elementem mojej twarzy?! Tyle razy od tylu lat próbowałam, być sobą przy innych.. Ale nie dało się.. Gdzie popełniłam błąd?! Czemu moje stosunki między ludzkie są takie ciężkie?! Kiedyś chyba aż tak mi to nie przeszkadzało.. Chociaż.. Nie było tak jak jest teraz.. Chciałabym.. Chciałabym móc znowu popłakać do mojego misia Mariana.. Tak on kiedyś był niezawodny na nieprzespane noce pełne łez.. Chciałabym znowu z Nią jeść lody o smaku coli z najlepszej, najukochańszej lodziarni w mieście.. I w tym czasie kręcić się na karuzeli i zastanawiając się czy jest nam nie dobrze od tępa czy od smaku lodów.. Chciałabym go znowu mieć Go za kolegę.. To był jedyny kolega w całym moim życiu, ale, przeze mnie spartoliłam nasza znajomość.. Chciałabym znowu poczuć ten smak Frugo czarnego lub zielonego.. Nie.. Chyba jednak bym nie chciała.. Ale.. Może jednak bym chciała.. Chciałabym znowu podczas dziecinnych zabaw na Placu Zabaw stanąć patrząc na zachód słońca i pomyśleć, że chcę mieć aparat i móc fotografować takie widoki.. Już jako kilkulatka wiedziałam, że fotografowanie jest niesamowitą pasją.. Chciałabym znowu poczuć to, co czułam kiedyś czytając Jej bloga.. Znowu przeżywać te przygody, zmieniać się, czuć, że coś jest ważne i jest, na co czekać.. Chciałabym znowu "ratować honor klasy".. Może to nie był dobry czas, ale ja byłam w czymś dobra.. Chciałabym znowu móc wygrać te głupie 3 miejsce na całe miasto.. Czy ja naprawdę kiedyś byłam mądra?! Chciałabym znowu być najlepsza z całej klasy z j. angielskiego.. No nie musze być znowu najlepsza, ale przynajmniej nie być taka kiepska.. Chciałabym móc dalej TU mieszkać.. Nie chcę tego 29 grudnia.. Ale cytując: "chcieć to se można".. Nie mam marzeń mam tylko zachcianki.. Jedyne, co chcę to żeby przyszłość nie zapomniała o mnie i żebym ja niezapomniana o przeszłości..
|
|
|
|
|
(kolory z dedykacją dla koleżanki szalonej-innej Monisi:))Winogrona.. Cudowne owoce.. Niektórym kojarzą się ze starożytnym, Rzymem czy tam Grecją.. Szalonej- innej z ich słodkim smakiem(ja da tylko zielone- czerwonych nie lubi), jej miastem i Winobraniem.. Winobranie owo(, które zresztą dziś się zaczęło- oj już po północy- no w takim razie wczoraj) jest to święto w stylu "dni miasta".. W Zielonej Górze(gdzie nasza bohaterka ma przyjemność mieszkać) kiedyś były olbrzymie pola winorośli i teraz w owym mieście, które kojarzy się z winem(tymszlachetni ejszym) jest organizowana, co roku tygodniowa "impreza".. Dla niej kiedyś to była atrakcja- baloniki, duuże lizaki, karuzele, orzeszki w miodzie.. A teraz..?? Dziecięcy czar prysł.. Dziś dla niej Winobranie to już nie atrakcja,(chociaż te orzeszki.. Jammi..).. No może i będą jakieś koncerty.. Ale Ci wykonawcy jej nie ruszają.. No ogólnie polska muzyka jej nie rusza.. Jakieś inne atrakcje?? Pełno stoisk- jak to ona zawadiacko nazywa- badziewisk: wszystko od cygańskich patelni, poprzez przyprawy niewiadomego pochodzenia i o niewiadomym składzie, aż do staroci- takich jak pamiątek z "II wojny świtowej" czy obrazów, złota(prawdopodobnie jak to mówią z "jumy").. I jedzonko "1 świeżości".. I.. Tłumy.. Szalona-inna ich, co najmniej nie lubiła.. Momentami szło się tak wolno, że zastanawiające było czy jeszcze się poruszasz czy może już stoisz?? Ogólnie to wiadomo, że nie można kojarzyć z twarzy niektórych ludzi-, ale niektóre indywidual ności bardzo charakterystycznych w życiu na oczy nie widziała.. Ten gif dobrze to przedstawi a.. Tłum tak różnorodny i ściśnięty.. Niektórzy z nich siadali gdzieś pod murkiem i śpiewali lub grali(lub i to i to) i wystawiali karteczki, że są chorzy i zbierają na operacje lub inni bardziej szczerzy- po prostu, że na alkohol.. Nie widziała w tym ŻADNEJ atrakcji.. Ale.. Poszła na Winobranie .. Dlaczego?? Bo zapomniała o tym, że to niestety już.. I oczywiście zanim sobie przypomnia ła umawiał się tez na 4 września-, że po rozpoczęciu pójdzie znowu z koleżanką.. I.. Aż siebie nie poznaje.. Ale.. Po tej(około 5-godzinnej) eskapadzie po mieście(zresztą włóczyły się bez celu często mijając te same miejsca), gdy gadała z koleżanką(tą, z którą się włóczyła) na gadu zgodziła się pójść i na drugi dzień.. 3 Dni pod rząd w tym tłumie(część pijana, część wymachując a papierosami na oślep-, ale na ogół wolną się wlekąca) wśród badziewisk i bez konkretneg o celu.. Zgodziła się.. Dlaczego?? No cóż.. Może, dlatego, że nie miała pomysłu jak sensownie spędzić ten dzień?? Może to moc perswazji koleżanki?? Na pewno powód był nie byle, jaki(musia ł być, co najmniej zacny)..Ale niech to pozostanie tajemnicą.. Słodką jak winogrona..
|
|
|
|
|
(Mam nadzieję, że ten gif jest sentymentalny.. A raczej jest bardziej nostalgiczny..) Szalona-inna od dawna wie, że jest sentymentalna.. Nawet, kiedy sprzątała to nie wyrzucała, rzeczy, które inni uznaliby za śmieci- dla niej to były pamiątki(jej mama mówi, że to nie sentymentalność tylko rupieciarstwo i nie chce jej się sprzątać).. Niczego się nie boji, ale jest coś, co napawa ją przerażeniem.. Przeprowadzka.. No już niedługo,(kiedy?? Nie wie, ale najprawdopodobniej za rok) będzie mieszkała już gdzieś indziej.. Ale.. Przecież ona tu dorastała!! Zna tu każdy kąt, a nawet panie ze sklepów na tyle na tyle ją poznały, że wiedzą jak ma na imię, kto jest jej siostrą, mamą.. Do sąsiadów zawsze grzecznie mówi "dzień dobry" i oni czasami do niej zagadają.. Znają się z imienia i nazwiska.. Ale nie tylko tym przejawia się jej sentymentalność.. Przeraża ją, że nigdy już nie spotka ludzi, których Np. poznała na koloni, chodziła z nimi kiedyś do klasy lub.. Swojej byłej nauczycielki od polskiego!! Tak ona była nauczycielką z powołania.. Lubiła szaloną-inną i uważała, że bardzo różni się od swoich rówieśników i chciałaby zobaczyć jak potoczy się jej przyszłość.. Lecz niestety nie mają ze sobą kontaktu.. I już nie będą miały.. Chyba, że kiedyś się spotkają w przyszłości.. Gdyby nie owa nauczycielka dziewczyna chyba nigdy by nie pokochała tak interpretacji wierszy, wyrażania swoich opinii i pisania- obojętnie, czego byle by to była jej twórczość.. Lecz ostatnimi czasy jej sentymentalność daję się we znaki ze względu na.. Bloga!! I to nie byle, jakiego.. Blog ten.. Ach(wspomnienia..).. No zmienił ją.. Jesień 2004.. Gdyby nie ten blog: prawdopodobnie nigdy by nie słuchała rocka, uważałabym, że jeśli coś jest złe to koniec- nie tykać się i nie myśleć, że ktoś skoro jest zły to ma swój powód, który go(no dobra po części) usprawiedliwia, nie czytałaby blogów i sama ich nie prowadziła.. Nie byłabym ta samą osobą, którą jestem dzisiaj.. I ta notka ku czci owego genialnego bloga.. I ku czci jego autorki..
|
|
|
|
Troche weny więc coś o bezsenności..
|
No cóż nabrała szaloną-inną na przemyślenia czy może raczej na pisanie?? Nie wiem i nieważne.. Więc teraz o.. bezsenności czy raczej "bezsenności"?? Owa dziewczyna o, której ostatnio pisuje ma kłopoty z zasypianiem.. Bywa, że zasypia nad ranem i co chwila się budzi.. Czasami zasypia normalnie.. Ale aktualnie bardziej to pierwsze.. Jej mama uważa, że to nie bezsenność tylko tak to jest jak się wstaje o 12-13.. Ale nie!! Przecież szaloną-inną łapią owe kłopoty z zasypianiem także gdy wstaje do szkoły o 6:31 w ciągu roku szkolnego!! Najpierw przeczytała w bezcennej "wikipedi" jakie są przyczyny bezsenności.. Zaburzenia lękowe- yy.. Czasami aż ją dziwi, że niczego się nie boji.. Depresja- uu.. Czasami ma doła, ale zaraz depresja??!! Nie.. Alkohol- o nie!! To już najgłupsze.. Nienawidzi alkoholu, dziwi się ludziom, którzy się upijają- sama pije tylko szampana na Sylwestra- bo wypada.. Napoje zawierające kofeinę- też odpada.. Czasami napiję się swojej ukochanej Nescafe Cafe Latte Frappe, ale to tylko latem i za dnia, nigdy pod wieczór.. Coli czy Pepsi nie pije, bo mają gaz- czyli(o zgrozo jak to brzmi!!) kwas węglowy.. Niewłaściwa higiena snu- yy.. Co ma się rozumieć poprzez te słowa??!! Ale to definitywnie odpada.. I gdy podczas starzenia się.. Już nawet nie kończę.. Ja się jeszcze nie starzeję.. Szlag!! Więc co??!! Domyśla się.. Połączenie miłości do eskapizmu(parę notek niżej) i dysleksji- przez, którą trudniej jej się skupić na czymś.. Jak zapewne wicie jest ona myślicielką.. Analizuje, rozmyśla, marzy.. I jakoś z natłoku myśli, którego nie może powstrzymać wynika brak czasu na rozpoczęcie przez mózg fazy zasypianie.. No cóż.. Zostają jej tylko próby zmęczenia się poprzez chodzenie po Internecie, pisanie bloga i czytanie książek.. Zmęczenie intelektualne.. I cóż.. Niezbyt wychodzi.. Ale próbować zawsze warto..
|
|
|
|
No dobra juz inny tytuł.. Nowe wnioski do poprzedniej notki..
|
Owa dziewczyna myślał, że "miłość" nie istnieje.. A teraz wie, że nie tylko ona nie istnieje teraz dochodzi do wniosku, że relacje ogólnie między ludzkie są tak trudne, że i przyjaźń, mimo, że przetrwała, ale często umiera.. Sama dziewczyna zwana "szalona-inna" nigdy nie miała przyjaciółki, przyjaciela.. Najwyżej czasowe koleżanki.. Czasowe, bo były a potem już znikały z jej życia.. No cóż ciągle się łudzi, że tym razem będzie inaczej lub, że znajdzie przyjaźń.. W swoim życiu widziała 4 wielkie przyjaźnie, na które patrząc myślała, że przyjaźń istnieje.. Pierwsza.. Jej starsza siostra i jej przyjaciółka z liceum.. Obiecywały jej, że będzie mogła chodzić z nimi na spacery od 13 roku życia.. Nie doczekała się.. Przyjaźń nie przetrwała do tego czasu.. Kolejna.. W podstawówce w jej klasie były przyjaciółki, jakich mało.. I co?? Szok dla wszystkich.. Jedna zdradziła drugą.. Finito.. I teraz.. Szalona-inna miała koleżankę, której zazdrościła przyjaźni.. Dziś wieczorem dowiedziała się, że teraz są już tylko koleżankami.. I to ją zainspirowało do przemyśleń o przyjaźni.. Ale jest jeszcze jedna przyjaźń, którą dziewczyna najbardziej podziwia.. Jej siostra(ta, która już w tej notce została wymieniona) ma.. przyjaciela!! Tak!! Nie dość, że przyjaźń trwa juz długo i przetrwała to jeszcze i jest to rzadka przyjaźń damsko-męska!! więc nagle dochodzi ona do wniosku: dziewczyny są zdradziecki, podłe i dwulicowe, są plotkarami.. Więc może przyjaźń damsko-męska w którą niewielu wierzy to jest to??!! Szalona-inna aktualnie ma zamęt.. Wie jedno.. Z ludźmi nigdy nic niewiadomo..
|
|
|
|
Giffek
|
Czy to nie smutne, że młoda dziewczyna niewierzy w miłość?? Ostatnio owa panna była u rodziny w pewnym miasteczku.. Siedziała na ryneczku na ławce i patrzyła na kościuł który stał nieopdal.. Był stary i piękny.. Oczami wyobraźni cofneła się do 1976r. a dokładniej w pewną październikową sobote.. Wyobraziła sobie jak wyglądały wtedy te drzewa jarzębiny, ulica, kościuł.. Wyobraziła sobie panne młodą.. W pięknej skromnej, błękintnej sukni.. Posągowo piękna blondyna, która miała niesamowite spojrzenie.. I pan młody.. W garniturze.. Miał dłuższe lekko kręcone włosy, brode, wąsy.. No cóż moda.. Widziała gości przed kosciołem.. Gdy tak siedziała na ławeczce w tym samym czasie inna para brała ślub.. Popatrzyła na nią.. Wyglądali na szczęśliwych.. Ona(tak samo jak ta z przed 30 laty) nie była w ciąży.. Więc czemu brali ślub?? Miłość?? Nie.. Przecież coś takiego nie istnieje.. Miała ochote podejść do nich i ich ostrzec lub krzyknąć z daleka, że miłość nieistnieje.. Niezrobiła tego.. Doszła do wniosku, że badziej chciałaby ostrzec tych z jej "wyobraźni", że w życiu niebędzie im łatwo i zgubią gdzieś "miłość.. Zastanawiała się jak możliwe jest żeby za 30 lat dziecko tych państwa młodych sidziało tu i z równą goryczą jak ona wtedy oglądała czyjś ślub.. Wtedy zatoczyło by się koło histori.. No cóż historia lubi się powtarzać..
|
|
|
|
Giffek
|
To mi się zdaje takie.. Zawadiacko marzycielskie..:) "Eskapizm - ucieczka od rzeczywistości.. Moim zdaniem.. Najlepsze lekarstwo na każdy problem, pod warunkiem, że stosowane z umiarem.. W moim przypadku to wręcz narkotyk.." Kiedyś(OMG chyba jakieś 2 lata temu) to przeczytałam.. Takk.. Znam to aż za dobrze.. I u mnie to chyba też narkotyk.. Czytam opowiadania i juz puszczam wodze fantazji- co dalej?? Wyobrażam siebie w lepszym życiu.. Nawet tworze różne hisorie różnych ludzi- no właściwie opowiadanie, książki- jak kto woli.. Czasmi niestety np. zamyśle się tak na lekcji.. Ale bez przesady.. Staram się stąpać twardo po ziemi.. Żyć swojim własnym życiem.. Ale nocami gdy nie moge zasnąć.. Czuje się usprawiedliwiona i eskapizm mnie pochłania.. Dla wileu może to dziecinne.. Ale nie dla mnie.. Wyobraźnia- piękny i nioceniony dar od Boga..:)
|
|
|
|
Giffek
|
"100% me"- taki napis wideniej na koszulece.. Dla niewiedzących "me" w j.a. oznacza "ja".. Stuprocentowa ja.. Cała ja.. Zauważyłam (żadna nowość..), że ludzie z trudem siebie oceniają i mówią jacy są- bo często sami tego nieweidzą.. Szukają czegoś, gubią się, są zmienni.. Ja moge powiedzieć, że ten blog oddaje całom mnie- a w szegulności to za co bardzo siebie lubie- twarde zadanie i opinie na różne(często choćby błache) tematy.. Przelewam siebie na.. yy.. klawaiture?? Wiem, że teraz myśle tak.. A moż ekidyś już będę myślała inaczej?? Zastanawiam sę do czego mogłabym użyć zwrotu "w mojim stylu".. Mm.. Chyba do rzeczy mi bliskich, które śa cząstko mnie i dodatkiem do mojego charakteru i wyglądu.. Jedzenie dużo makaronu.. Spanie w dni wolne do 12-13.. Pisanie do niedostępnej na gg Moniki długie wywody na tematy jaki kto ma opis i co głupiego przeczytałam ostatnio.. Ostre ściąganie na niemcu.. Chowanie się przed aparetem Bogdana na angielskim.. Nic wielkieogo.. Błachostki.. Ot cała ja!!
|
|
|
|
Giffek
|
Taa.. Kocham góry!!:) Ale nie coś w stylu "Zakopiec" środek sezonu.. <brr> Wole wioske w Bieszczadach.. Dookoła pełno rzek- nie słonych i nie zatłoczonych!! Spokuj.. Natura.. No może nie takie efektowne i wielkie góry jak na tym obrazku..:P Wiecie co tam też mi sie podoba?? Kocham konwalie i bzy.. I u nas już ich nie ma.. Jade w góry a tam dopiero kwitną!!:) I w ten sposób można mieć je na dłużej..:P Popatrzcie- tłoki morza kontra spokluj takich miejsc w górach.. Zachód słońca tylko raz dziennnie kontra w kółko piękne góry i roślinność.. Zimne, słone, zatłoczone morze kontra jedna z wielu spokojnych rzek.. Może i góry są bardziej miejscem dla samotnika- ale dzięki temu bardziej można odpocząć.. I można też pozwiedzać!! Ja tam jestem uparciuch i mówie- góry górą a morze dołem..:P
|
|
|
|
Giffek
|
Oki a tutaj wakacyjny akcent!!:) Morze.. Co ludzi pociąga do morza??!! Ktoś z wielkiego miasta chce uciec od chałasu, tłoków- jedzie nad morze- i tam to samo..:P Niee.. To nie to ich kusi.. A może kusi ludzi piasek?? Piasek, który dostaje się wszendzie i co chwila trzeba myć włosy i odtykać balsam do opalanie?? Mmm.. Po głębszej analizie dochodze do wniosku, że to też nie.. Morze?? Tłoczne, często zimne, czasami z takimi falami, że trudno jest wyjść z wody?? To też nie.. Są jeziora i baseny.. Popularne jak ja to mówie "badziewiska"?? Czyli wszelkiej maści straganiki i sklepiki z pierdółkami.. Genialne ciuchy któr można często kupić w mieście.. Podrubki.. Jedzenie- mmm.. Lepeij pozostawmy bez komentarza.. Ale to chyba nie "badziewiska".. Co najwyżej moge zrozumieć zachody słońca.. Ale czy dla 1 atrakcji przyjeżdzają?? Ja ich raczej nie zrozumiem.. Sama byłam nad morzem i głównie spacerowałam, słuchałąm mp3 i czytałam książki.. Ja jako pół- góralka (ściślej Biszczadka.. yy.. dobrze odmieniłam??) wole góry.. Więcej o tym w next notce..:)
|
|
|
|
|
|
|