|
|
|
 |
Spoko sandał |
|
|
|
|
Nowy blog
|
Ktoś tu w ogóle jeszcze zagląda? Tam na dole po lewej jest nowy adres. Czujcie się zaproszeni :P
|
|
|
|
blyp
|
Tak siedzę. Tak myślę. I tak patrzę: czereśnie są najbardziej czerwone tuż przed burzą. Nauczyłem się zatem czegoś nowego o świecie. Moim świecie, bo to jak wygląda świat każdego człowieka zależy od jego sposobu patrzenia na rzeczywistość.
|
|
|
|
Święta święta...
|
... iii po świętach :]
P.S. W oczekiwaniu na wenę. Chociaż sama chyba nie przyjdzie. Taka już jest. Trzeba będzie się zabrać się i poszukać.
|
|
|
|
święta...
|
Siedzieli w salonie na kanapie. Gdy jedno opisywało ozdobę, drugie zgadywało gdzie owa ozdoba wisi na choince. Przy takiej zabawie mijały im długie grudniowe wieczory. O tak. Gdy słucham opowiadań mojej babci, jak spędzała wigilię wraz ze swym bratem, czuję atmosferę świąt minionych lat. Choinka mojej babci miała zapach lasu, mrozu i pierników pieczonych przez jej mamę. Na gałęziach wisiały jabłka, orzechy i domowej roboty cukierki zawinięte w bibułkę.
W Boże Narodzenie zatrzymuje się czas, uchwycony jak na kliszy starej fotografii. Zatrzymuje się, tworząc przestrzeń wypełnioną ciepłem i miłością, niesioną przez nowonarodzone Dziecię.
A moja choinka? Ja ją zapamiętałem taką, jaką ją ubierał dziadek. Bo to on miał zawsze wyłączność i najlepszą zabawę z ubierania choinki. Świąteczne drzewko zawsze mi się będzie kojarzyć z lampkami - wspaniałymi przedwojennymi lampkami z wkręcanymi na gwintach żaróweczkami. Widzieliście kiedyś takie? Jedna żarówka zawsze była lekko odkręcona, przerywając obwód by choinka się nie świeciła. Dziadek nigdy nie mówił która to żarówka by mieć wyłączność na włączanie choinki. Mi jednak zawsze udawało się go rozgryźć =). Teraz, gdy nie ma już dziadka, który by ubierał na swój sposób choinkę, wiszą zwykłe lampki z supermarketu. Nie udało mi się przekonać rodziny do zabytkowych lampek, gdyż wywalały korki :P
Ale jak będzie wyglądać choinka naszych dzieci i dzieci naszych dzieci? Mnóstwo plastiku, może jakaś folia, choinka przyszłości. A na wigilijnym stole będą jakieś łatwe w przygotowaniu potrawy, nie daj Boże fast foody typu karp z pudełka, barszcz instant, pierogi z mikrofali. Chyba przesadzam. Tradycja raczej nie zaginie. Akurat Bożonarodzeniowe tradycje trzymają się mocno. Tak jak Kevin sam w domu trzyma sie mocno ramówki Polsatu w każde święta.
Wesołych!! =) Szczęśliwego!! =)
|
|
|
|
eeech
|
Nie mam weny. Nie chce mi sie pisać więc piszę to :P
|
|
|
|
...
|
Coś się zaczyna, coś się kończy. Przychodzimy i odchodzimy, a wszystko się zmnienia szybko, jak krajobraz wokół drogi, wzdłuż której wędrujemy. Homo viator, motyw wędrówki... Człowiek się do czegoś przyzwyczaja, a to przemija. I droga znów woła.
A szkoła teraz jest pusta. Cisza tylko chodzi po szkole. Słońce wpada przez okna do klas i kładzie cienie w nogach ławek. I widać jak drobinki kurzu wędrują sobie po świetlistych ścieżkach. Cisza i samotne ściany - to pozostało po nas. W tej ciszy najlepiej posłuchać jak skrzypią drewniane schody. I to właśnie dlatego opuszczaniu tych murów towarzyszy pewna nostalgia. Bo w tej ciszy moglibyśmy posłuchać jak te schody i ściany opowiadają o nas samych.
A po wakacjach, po tych dwóch miesiącach, czeka pustka. Nic jeszcze nie wiem. Czekają tam "szklane domy". A co w środku?? Zobaczę.
Tak swoją drogą... fajnych i udanych wakacji życzę =]
|
|
|
|
...
|
Oj Janas to nie dla nas...
Ekipa śp. Trenera Górskiego nie grała dla pieniędzy. Jedyną ich nagrodą była sława i nieśmiertelność - rzeczy w zdobycie których wkładali wszystkie swoje siły starożytni Grecy na stadionach Olimpii. Bo w wieńcu laurowym, który dostawali, był zaklety duch sportu, imię zwycięzcy powtarzano z ust do ust w całej Helladzie a zawodnik znajdował swe miejsce u podnóża Olimpu, u stóp samego Zeusa. W czasach PRLu postawa Orłów Górskiego była szczególnie ważna, gdyż w tej szarości codziennego życia uzyskali dla siebie i swych rodaków świadomość, że można wywalczyć wolność ducha i ciała.
Dlaczego naszym obecnym reprezentantom daleko do "Orłów"?? Myślę że mentalność się trochę zmieniła. Teraz dostaje się nawet sześciocyfrowe pensje, na wszystko wpływają media, zdolności i wojowniczość słabną. Nawet hymn nasi piłkarze śpiewają półgębkiem.
A gra toczy się dalej....
|
|
|
|
Jaki rok jaki miesiąc jaki dzień...
|
Starzeję się :P
|
|
|
|
Wiosna!!
|
Po raz drugi odbiegam od zasady i daję kolorowe zdjęcie. Za pierwszym razem było kolorowe bo jeszcze nie było tej zasady :D. Teraz z kolei myślę sobie że lepiej jak będzie zielono.
Czujecie wiosnę?? Ją się odkrywa stopniowo. Trzeba wyruszyć na Jej poszukiwanie. Ja Wiosnę znalazłem już za drzwiami - w ogrodzie wyrosły mi przebiśniegi choć dałbym głowę że ich dzień wcześniej nie było. Innym razem Pani Wiosna uśmiechnęła się do mnie promieniami słońca zza szarych chmur. Zdawało mi się że od wieków nie widziałem światła i cieni rzucanych na chodnik przez drzewa. No i dzisiaj... Zachciało mi się pójść z psem na dłuższy spacer. Jak były mrozy to psina sama się wracała do chaty jak tylko postawiła łapę na podwórku. A dzisiaj węszy, węszy... Zaczął kropić deszczyk. Zarówno pies jak i ja poczuliśmy Wiosnę. I pobiegliśmy chodnikiem przed siebie i ja jakoś poczulem że to już to. Teraz już tylko czekam jak zieloność wybuchnie w pełni. Przyda mi się taka odmiana bo ostatnio coś cierpiałem na nieżyt twórczy.
|
|
|
|
...
|
Dziś będzie o tańcu... :D Siadłem sobie pewnego razu na dyskotece, nabyłem tonik Kinley i sącząc go powoli przez słomkę oddałem się kontemplacji. Patrzę na tych ludków na parkiecie i nasuwają mi się różne skojarzenia, od małp po porażenie prądem 200 000 V. Bardziej kulturalne skojarzenia również. To siedzi w instykcie człowieka. Patrzę wstecz do początków istnienia naszego gatunku, kiedy to homo sapiens itp. wykonywali w jaskiniach różne małpie ruchy w rytm przytupywania i pukania kamieniem o skałę, potem indiański taniec wojenny wokół ogniska, drgawki szamanów afrykańskich przy akompaniamencie wydrążonych pni, korowody greckich tancerek w święto Dionizosa, tancerki na rzymskich orgiach, japoński i indyjski taniec, w którym główną rolę grały skomplikowane ruchy rąk, taniec brzucha, dalej mamy bale u króla Ludwika XIV, taniec kozacki, chwila dla Elvisa Presleya, no i czasy współczesne. Wszystko coś łączy. Oddanie ciała rytmowi, poddanie się podświadomości. Znajdzie się tu też erotyzm i instykty stadne. Mimo że trendy taneczne sie zmieniają to jednak jakiś niezmienny pierwiastek pozostaje. No i masz, patrząc się na zwykłą dyskotekę przeleciałem historię :D
No to chyba już skończę truć. To była taka mała dygresja. Czasem zabawne są takie spostrzeżenia.
|
|
|
|
...
|
Pustka.... Rzeczą którą najlepiej słyszę jest chyba cisza. Czasem ona mówi najwięcej. Umiejąc słuchać ciszy doceniamy lepiej to co przychodzi w jej miejsce.
Enjoy the silence...
|
|
|
|
...
|
Czasem mam nieco inne, bardziej poetyckie spojrzenie na świat. I w tym dniu/nocy widzę nieco więcej niż wymaga norma codzienności. Chciałbym właśnie dziś popatrzeć uważniej, by dostrzec magię tych sylwestrowych chwil. Mam nadzieję że w momencie gdy ucichnie ostatnie tyknięcie zegara w 2005 roku, a zanim jeszcze zacznie wybijać północ, to poczuję coś wyjątkowego. Wychwycić ten ułamek sekundy między starym a nowym rokiem, i poczuć.... poczuć jak skupiają się wszystkie moje marzenia związane z dniami, miesiącami, które zaraz nastąpią. Poczuć, że te marzenia mogą się spełnić. Myślę, że w tym mgnieniu oka, którego nie można zaliczyć ani do roku 2005, ani do 2006, zawarte jest pragnienie, by czas zatrzymał się choć na moment.
Tak, czas tu daje znać o sobie. Później, jak Bóg da, będą mówić: "żył na przełomie wieków". Ciekawy jestem, co się zdarzy w tym roku. Jaka będzie przyszłość, która stopniowo przemieniać się będzie w historię? Czy spełnią się moje marzenia? Czy dojdę gdzieś, gdzie będę zadowolony z miejsca które osiągnąłem? Czy odnajdę to czego szukam, czy mnie to zaskoczy, czy też nie? Nowy, nie napoczęty jeszcze rok to obietnica wielkich możliwości, osiągnięć, a przede wszystkim spełnienia marzeń.
No to życzę Wam wszystkiego naj, żeby się spełniły wszystkie wasze pragnienia i żebyście nie bali się marzyć. Szerokiej drogi ! ;]
Szalom Alejchem!!
|
|
|
|
Anioły są wśród nas...
|
Już za chwilę Święta... Boże Narodzenie to czas niesamowity. Niesamowity dlatego, że między ziemią a rozgwieżdżonym niebem krążą anioły. Tymczasem w przedświątecznym okresie ze spuszczoną głową gonimy od jednego sklepu do drugiego, z pracy do domu, ze szkoły do domu... Dlaczego by nie przystanąć? Odetchnij wieczornym, zimowym, mroźnym powietrzem i wznieś oczy do gwiazd. One tam tańczą, wirują w płatkach śniegu - zimowe, świąteczne anioły. Czasem zejdą nawet na ulice, idą sobie na przełaj przez białe zaspy, patrzą wyczekującym wzrokiem na ludzi... Gdyby tak jednego złapać za rękę, to sie uśmiechnie szeroko i pośle czas żeby poszedł sobie na spacer z zimowym wiatrem. Godziny zaczną upływać powoli, zima stanie się jeszcze piękniejsza, w duszy coś się otworzy, poczujemy że to są już święta! Taki anioł podejdzie też do samotnej osoby, szepnie jej coś na ucho, zaczaruje tą samotność tak, żeby to było Boże Narodzenie. Anioły właśnie mogą pchnąć w nasze drzwi kogoś, dla kogo przygotowaliśmy puste nakrycie.
One są wśród nas... Te same, które latały nad betlejemską szopką i śpiewały "Gloria in excelsis..." i witały Chrystusa. Życzę Wam, aby każdy wypatrzyl jakiegoś anioła, który sprawi, że Święta będą Świętami, takimi z prawdziwego zdarzenia, że poczujemy, że przed dwoma tysiącami lat narodził się Jezus.
|
|
|
|
Przedzimie...
|
Coś mi się zdaje, że moja poprzednia notka siłą rzeczy straciła na aktualności wraz z pierwszymi opadami śniegu. Inna sprawa że śnieg sie stopił i sie zrobilo beznadziejnie. Żadnych kolorów, zimno, szaro i ponuro. Coś sprawia że są chwile, kiedy się czuję do dupy i nic mi sie nie chce i zastanawiam się, gdzie tu szukać inspiracji jakichkolwiek?? Jedni szukają wsparcia w gumowych żółtych kaczuszkach, inni oddają się temu co kochają robić, szukają nowej muzy. Ja moge sobie pójść na basen na przyklad.... Wyżyć się tam, odpłynąć daleko od świata, a potem wracając na ziemię ze świeżym spojrzeniem, znaleźć jakiś sens.
Wszystko niby jest, a jednak czegoś brakuje.... To szczególnie złośliwa odmiana pustki, bo pozostawia nam złudzenia, że wszystko jest na swoim miejscu. Tymczasem gdzieś tkwi czarna dziura. I wieje chłodem.
No troche pesymistycznie zacząłem.... Na pocieszenie dodam, że nie zamierzam kopać sobie dołka. To by bylo za proste. Mam po prostu kiepski humor i już. Jak mówi stare indiańskie przysłowie: "będzie GIT!". Nie będę tak dużo biadolił, pozytywne motywy też są. Tylko jakoś mniej. Ale to naturalna kolej rzeczy.
Na tym zakończę. Howgh!
Co do pozdrowień to ave wszystkim którzy raczyli skomentować poprzednią notkę. Szalom też dla tych którzy raczą skomentować tą. Niech będzie pochwalony zaś wszystkim ludziom dobrej woli z którymi mam przyjemność przebywać na codzień ;]
Amen.
|
|
|
|
Jesień ogarnęła cały świat....
|
Jesień zawsze oddziałuje na mnie szczególnie. To piękna pora roku. Można się w niej zakochać... Ostatnio doszedłem do wniosku że jesień jest najlepszym czasem na to, by pogodzić się ze śmiercią. Bo kiedy wciąż zadajemy sobie pytanie "dlaczego??" to właśnie jesień przychodzi nam z odpowiedzią.
Wystarczy spojrzeć na pożółkły liść. Dla niego jesień to śmierć. Ale jak pięknie odchodzi. Drzewa przybierają ciepłe barwy, liście tworzą kolorowe obrazy, cieszą oczy, a następnie spływają ku ziemi po drodze wirując, tańcząc z wiatrem. A wszystko to w wszechobecnej złotej poświacie słońca. Kiedy patrzę na piękny koniec liścia, dostrzegam sens jego dotychczasowego zielonego życia. To życie czyni koniec piękniejszym.
To jesień nauczyła mnie patrzeć na śmierć jako kres doczesności, ale nie koniec wszystkiego. Po zachodzie słońca pozostaje piękno i zachwyt nad codziennym cudem natury. Czas zabiera przyziemność, ale to co jest w sercu nie idzie w ślad za przemijaniem.
Dlaczego o tym piszę?? Bo nie chcę być z tym sam. Każdemu śmierć da o sobie znać, przypomni o sobie w najmniej spodziewanym momencie życia. Do mnie przyszła jednak piękna pani zwana Jesienią. Patrząc Jej w oczy łatwiej jest zrozumieć...
Nie oczekuję że zrozumiecie coś z tego wywodu... Wielu popuka sie pewnie w czoło... Jak uda Wam sie to przeczytać bez ziewania to będzie mi miło :P
|
|
|
| |
|
|
|