|
|
|
Boy I’m scared of you.
|
Jestem zażenowana. Jestem wkurwiona, jestem rozmazana od płaczu, który towarzyszy mi już przeszło dwie godziny. Dawno nikt mnie tak nie poniżył. Czuję się bezradna, bezsilna. Nie potrafię sobie z tym poradzić. Nie potrafię tego zaakceptować. Brakuje mi dystansu do moich wad, niedociągnięć.
Tomek też poruszył ten temat, powiedziałabym, że był pierwszy. Usprawiedliwiam go tylko dlatego, bo nie skierował tego w moją stronę w przeciwieństwie do Marcina. Czego można nie zrozumieć w słowach: uderzasz w zły temat Marcin? Przecież to jest oczywiste, że powinnien zamknąć temat, ale nie, trzeba jeszcze bardziej drążyć. Do tego jeszcze krótkie: nie rozumiem jak można mieć z tego powodu kompleks.
Straciłam chęci do wszystkiego, złe wspomnienia z tym wróciły. Pewno przez cały weekend będę otrząsać się z tej rozmowy. Boję się poniedziałku, boję się go spotkać w szkole, nie wspominając już o tańcach. Nie pójde na nie, przecież się nie zapisałam, przecież nie prosiłam o lekcje tego cholernego tańca. Mam już to w dupie, podjęłam prawdopodobnie złą decyzję. Może mogłam zrezygnować z Marcina, w końcu jest takie przysłowie: zawsze wybierz drugą osobę, ponieważ gdybyś kochał pierwszą nie szukałbyś drugiej. Dobry, grzeczny, kulturalny co jeszcze? Święty? Cnotliwy? Pierdole to wszystko, marze tylko o gorącej kąpieli i śnie. Chciałabym się obudzić jutro z lepszym humorem.
Miss Envy,
|
|
|
|
Sticks and stones may break my bones.
|
Powinnam zrezygnować z pisania tej notatki, w końcu przed chwilą usunęło mi notkę na 3500 znaków. Jestem gorzej niż wkurzona, ale trudno, takie przeżycie trzeba opisać. To było coś dla mnie nowego i chce to zapamiętać jak najlepiej.
Wczorajszy dzień był zarazem najdziwniejszym i najprzyjemniejszym dniem w tym miesiącu. Cały wolny tydzień uczyłam się na prace klasową z historii by móc dowiedzieć się, że trafiłam na jego grupę. Co gorsza powinnam ją napisać w miarę dobrze, w końcu jakieś tam pytania mi napisał, ale dramat tej sytuacji polegał na tym, że nie zajrzałam do tych pytań, bo zapomniałam, a wcześniej stwierdziłam, że skoro jestem w klasie humanistycznej, to nie zrobi sprawdzianu jak dla mat fizu. Moje kartki były prawie, że puste, pytania były z kosmosu, żałuje.
Chłopcy dowiedzieli się o sobie, znaczy tak myślę. Na przerwie oboje konwersowali ze sobą dość długo patrząc centralnie na mnie. Ich wzrok nie był dość przyjazny. Nie wiem jak zareagowali, nie pochwalili się. Rozmowy po szkole były właśnie tymi najdziwniejszymi, chyba wkręcają mnie, albo chcą dać mi nauczkę. Oboje rozpoczęli w ten sam sposób rozmowę używając tych samych słów i zwrotów. Przeraziłam się, ale masz babo co chciałaś. Znaczy pisanie z nimi, to nie jest tak, że do obojga coś czuję, w żadnym wypadku. Tomek=> przyjaciel, znajomy. Marcin=> Tu bym chciała chyba coś więcej, jeszcze nie wiem, nie jestem aż tak tego pewna. W szkole ta sytuacja bardzo mnie przybiła, wszyscy to zauważyli, nawet nauczyciele, wiadome nikt nie wiedział o co chodzi. Nie zamierzam nikomu nic mówić.
Wczoraj pierwszy raz byłam już na tych tańcach. Znaczy tym razem miałam nie iść, ale jak widać tak się złożyło. Co najciekawsze, instruktor od razu mnie poznał, pomimo, że tydzień temu byłam tylko popatrzeć. Powiedziałabym, że był miło zaskoczony widząc moją osobę. Tak właściwie to wszyscy byli zdziwieni. Monika chyba najbardziej, w życiu nikt mi tak nie rzucił się na szyje jak właśnie ona i Ania. Adaś to już w ogóle tego nie ukrywał. Jakoś nie dziwię się im wszystkim, aktualnie zajmuję się muzyką i oni wszyscy to wiedzą, pewno stąd też takie wrażenia. Początki wiadome, cholernie trudne. Ciężko było mi złapać wszystko co mówił instruktor, ponieważ jakoś ciężko mi było to zobrazować. Byłam tak spięta jak nigdy w życiu, w końcu zależy mi na tym idiocie. Najważniejszy komentarz: Widzisz jak dla ciebie się poświęcam? Moje marudzenie, że w życiu się tego nie nauczę było najlepszym dowcipem na sali, do czasu, gdy pan w kitce nie powiedział, że jest napalony i chce czegoś szybszego. Poległam na tym, ja ledwo ogarniałam na wolnych piosenkach, a on tu wyskakuje, że chce czegoś szybkiego. Najważniejsze, że dałam radę, i pomimo, że miałam momentami takie akty desperacji, że zaraz wyjdę, nie poddałam się. Wstydziłam się, byłam zażenowana momentami. Tak, tango mnie jakoś najbardziej onieśmieliło. Kocie ruchy to jeszcze nie ja. Przyznaje było najlepsze, ale następnym razem poproszę o coś łatwiejszego. Tak właściwie to już znam podstawy do trzech tańców więc jest dobrze. ''Dużo też zależy od grupy, od tego czy cię przyjmą z uśmiechem i dadzą ci szansę'', tak Aniu muszę ci przyznać tutaj rację. Oczywiście nie jestem włączona do tej piątki, ale to, że wszyscy pomimo, że w czwartek jest wolne, pomimo, że Adaś musi dojechać chcą mi pomóc. Doceniam ich starania i jest mi niezwykle miło, że chcą poświęcić dla mnie czas. W końcu skoro przyszłam raz to już zostanę na stałe, żartowali. Nie wiem, nie planuje, nie zamierzam, wszystko wyjdzie w praniu.
Miss Envy,
|
|
|
|
Tonight we make our dreams come true.
|
Dosłownie ''Przy Tobie dobrze czuję się''. Piszę z nimi dwoma, ale nadal czuję ogromny pociąg do Marcina, a dzisiaj sprawił, że to wszystko, te całe uczucia narosły. W życiu bym się nie spodziewała takich słów od niego, poczułam się taka, nawet nie potrafię tego określić. Choćby szczęśliwa, tak na pewno, wyróżniona, również. W ogóle dzisiejsza rozmowa była tą najszczerszą, najważniejszą. Oboje zaczęliśmy sypać tekstami, które na co dzień moglibyśmy maksymalnie zachować dla siebie. Przynajmniej ja w życiu bym nie odważyła się powiedzieć coś takiego, tak szybko, za szybko. Nie wiem co będzie dalej, liczę na jak najlepsze rezultaty.
Oprócz nadmiernej szczerości trochę się przekomarzaliśmy, ale raczej pozytywnie, choć jedna sytuacja była na skraju lekkiej kłótni. Nie rozumiem, oboje nie rozumiemy tego. Chyba oboje mamy ten sam problem, chociaż w moim przypadku wygląda on nieco gorzej, a to wszystko przez brak dystansu do siebie. Jednak najbardziej rozśmieszyło mnie planowanie przyszłości. Za dużo by pisać a tak mało czasu. Po prostu powiedzmy sobie szczerze, że coraz bardziej ulegam jemu i chce żeby tak było.
Miss Envy,
|
|
|
|
I feel my heart start beating to my favourite song.
|
Sytuacja się zmieniła. Wywróciła mój mały, niezachwiany świat do góry nogami. Nie, wcale tą osobą nie jest Marcin, choć wcześniej opisywałam, że tylko on byłby w stanie to zrobić. Tą osobą jest Tomek. Niby powinnam się cieszyć, ale tak nie jest. Nie mam pojęcia jak grzecznie powiedzieć, że mimo wszystko wybieram Marcina.
Zaczęło się niewinnie od urodzin Diany. Lekko rozmawialiśmy, z resztą upiłam go, bo trafił niefortunnie, że ciągle polewałam. Potem na przystanku gdy już cholernie wytrzeźwiał, przy okazji karmiąc swojego raka zaczął się przystawiać. Reakcja była dość szybka, po prostu wcisnęłyśmy, że obie jesteśmy zajęte i tego wieczoru wszystko się zakończyło. Na urodzinach Kasi przegięłam. Akurat tego dnia jakoś się złożyło, że znowu coś z Marcinem mieliśmy lekkie spięcie i nie odzywaliśmy się do siebie. Silnie potrzebowałam żeby ktoś mnie przytulił i powiedział, że będzie dobrze, i tu poległam. Teraz nie mam serca by powiedzieć, że widzę w nim jedynie małego, slodkiego braciszka.
O dziwo Marcin nie był zły. Jego strategia była prosta, omamił mnie i w końcu wyciągnął ze mnie wszystko. Wiedział, że coś ukrywam, może po krótkich odpowiedziach, może dlatego, bo ciągle próbowałam zmienić na darmo temat. Wyrzuty sumienia opadły. Całą niedziele się męczyłam.
Tego dnia poszłam też na jego zajęcia z tańca towarzyskiego i mogę uczciwie przyznać, że siedziałam wryta. Po prostu ociekający seks. Bioderka w lewo, w prawo, zmysłowe ruchy. Widząc go w latynoamerykańskich tańcach moja mordka sama automatycznie się cieszyła, naprawdę czułam się jakbym wygrała los na loterii, bo na ogół mało kto wie, że on tańczy, a jeszcze mniej osób widziało go w akcji. Nie wiem czy ma szczęście, czy to sprawa jego horoskopu, czy tego, że z początku mnie naciskał, lub może tego, że pociągał mnie jeszcze bardziej tańcząc, ale zamierzam spróbować już w następny poniedziałek.
Tak wiem będzie mi cholernie ciężko dorównać komuś kto zajmuje się tym od dzieciństwa, ale widać, że to sprawia mu i całej tej grupie tyle radości, że chyba chciałabym sama to poczuć. Faktem jest również to, że chciałabym zobaczyć znowu te kocie ruchy. Od samego początku uprzedzałam, że jestem dość mało reformowalna, ale jak to powiedział: wystarczy uwierzyć w siebie, no i odrobina cierpliwości. Co więcej jedna dziewczyna z tych tańców powiedziała, że bardzo chętnie mi pomoże w wakacje. Chwilowo jestem bardzo optymistycznie nastawiona, oby tak zostało.
Miss Envy,
|
|
|
|
Look to the skies, give me life.
|
Całe te dwa dni były niesamowite. Najpierw dupy. Boże całą zimę marzyłam tylko o jednym: aby móc w końcu usiąść na stadionie i mocno kibicować żużlowcom. Nareszcie się doczekałam tego. Zapach spalonego metanolu, ryk silników to jest naprawdę coś za czym można piekielnie tęsknić. Dzięki mnie coraz więcej osób w klasie jest ciekawych tego sportu, a to jest bardzo pozytywne zjawisko, bo nie bardzo się znam na piłce i miło jest nareszcie porozmawiać o takim sporcie,w którym mam coś do powiedzenia. Oczywiście wiem na czym polega spalony, ale co mi z tego.
Żużlowcy byli na wyciągnięcie mojej ręki, jednak tego dnia byłam grzeczna i żadnego nie zaczepiłam. Ale, jak tak teraz o tym myślę, to trochę spaliłam sytuację. Mogłam podejść i wyciągnąć autografy. Tak, nie ważne, zrobię to następnym razem. Z lekka rozczarowującym faktem było to, że tym razem nie spotkałam ich w maku. Tak, czekałam na to.
Dzisiaj zamiast lekcji pojechaliśmy na wykład do Poznania. Tak do końca, a nawet w ogóle nie mam pojęcia o czym on był. Cały wykład grałam w statki, albo po prostu przegadałam z innymi. Chyba najbardziej interesujące w tym wszystkim była jazda autokarem. Głośne śpiewanie disco polo, picie wina i konkretne plotkowanie o osobach, których nie zauważyłyśmy w autokarze, a poszły największe pociski na nie. Trudno, stało się. Chyba nawet nikt nie żałuje tego, bo w końcu one robią to codziennie. Na tym wydziale jeszcze oprowadzali nas po różnych salach. Opowiadali nam jak się kręci wywiady, jak się montuje ekran na greenboxie, no i radio. Tak, to jest to co mogłabym robić. Najbardziej mi się spodobało w tej salce.
Jutro czeka mnie ostatnia osiemnastka w tym miesiącu. Nie mogę się doczekać. Chciałabym, aby...
Trochę przeraża mnie poniedziałek. Niby narazie idę tylko rozejrzeć się, wybadać teren, ale mimo wszystko jakoś denerwuję się. Boję się, ze może czekać mnie tam niespodzianka, którą nie będe mogła odrzucić. Jednakże spróbujmy, ciekawość mnie zżera. Co więcej nie lubię łamać obietnic.
Miss Envy,
|
|
|
|
pitu pitu
|
|
Nie sądziłam , że można pisać notkę na telefonie. a jednak. będę to robić czesciej. *_* Miss Envy,
|
|
|
|
Diamond life, lover boy.
|
Nie mam czasu, nie chce mi się. Ciągle to samo. Zabieram się za napisanie notki od dłuższego czasu, jednak lenistwo wciąż ma nade mną władzę.
W szkole nie narzekam, nie dzieje się nic co mogłoby wywołać jakieś dziwne działanie. Księżniczki jak zwykle zatruwają nam życie, ale stajemy się coraz bardziej odporni na to. Przestaliśmy już reagować na to, nawet na ich jakieś prośby. Niby są, ale nie dla nas. Przykro, ale jak jest się wredną, obrabiającą dupę jędzą to ponosi się jakieś konsekwencje.
Osiemnastka Diany dała mi dużo do myślenia. Było fajnie, wszyscy się bawili. Na początku odczuwałam brak Marcina, zżyliśmy się jeśli chodzi o imprezy. Przyzwyczaiłam się, że jest, że bawimy się razem, ale szybko mój niedosyt zapełnili inni. Od tamtego czasu patrzę na pewne kwestie pod innym kątem. Czuje rozterki wewnętrzne. Coś mi mówi, że powinnam zmienić stronę, ale chyba pozostanę na pewnym gruncie, zobaczymy co się wydarzy dalej.
Jestem żałosna na swój sposób. Nie patrze realnymi kategoriami, wciąż marzę o Bóg wie co, ale ja nie potrafię inaczej. Niby nic z nieba mi o tak nie spadnie, ale ja na to wciąż czekam. Boję się, że stracę swoją okazję. W końcu rzadko zdarza się taka sytuacja, powinnam łapać rybę za ogon, czy jakoś tak, nie ważne.
Ja tylko pragnę szczęścia.
Miss Envy,
|
|
|
|
I know my looks can be deceivin'.
|
Powinnam się cieszyć jak dziecko, jak taki mały uroczy Piotruś. Wszystko pokolei się układa, chyba nawet lepiej niż tego chciałam, ale pojawia się to zwyczajne ale. W szkole idzie mi narazie dobrze, pozytywnie układają mi się stosunki z ludźmi z klasy. Nawet Marta wróciła, tak jakby pokłóciła się ze swoim przydupasem i nagle zauważyła mnie. Nie wiem czy mam się z tego cieszyć, ale musze przyznać, że zakupy dzisiaj z nią to była czysta przyjemność. Rozmowa jak dawniej, uśmiechy, głupie sytuacje. Tylko czy ty wszystko było szczere?
Jutro idę na osiemnastkę Wery, świetnie, jednak martwi mnie jedna sytuacja. Wkrada się zazdrość?
Jesteśmy dziwni, na fejsie i gadu rozmawiamy jak starzy znajomi, a jak przychodzi co do czego uśmiechamy się szeroko, albo działamy na neutralnych tematach. Zdecydowanie dziwni z nas ludzie.
Miss Envy,
|
|
|
Baby it's such a crime.
'Zapada zmrok, a moje życzenie się nie spełnia,
Lecz jutro będzie nowy dzień, (...), '
Chce tego, postaram się, zależy mi.
Boję się, odezwał się. Nie chce tego, na początku było okej, nie narzekam, trochę wspomnień nikomu nie zaszkodzi, ale to przeradza się w obsesję. Ciągle proszę wyjdź, przyjde po ciebie pod twoją szkołę, odczuwam niepokój, powracają niepokorne myśli. Nie umiem powiedzieć stanowcze nie, bo wiem, że pomimo to będzie nadal to robić. Nie wiem ile wytrzymam, staram się unikać.
Teraz tylko jedna osoba może wywrócić moje życie do góry nogami.
Miss Envy,
|
|
|
|
First time I saw you for who you were.
|
Będzie dobrze, a jak na razie cieszmy się świętami.
Miss Envy,
|
|
|
|
Faith is what keeps me going. ♥
|
Jestem rozczarowana co do poprawy z matematyki, ale przecież spodziewałam się, że kiepściutko mi poszło. Mimo wszystko 1/1 jest żenujące. Teraz tylko czekam na oddanie popraw z fizyki, boję się, ale za pewne poszło mi lepiej niż na matmie.
Nadal nie dzieje się nic interesującego w moim życiu, poza dzisiejszymi przyczajonymi zdjęciami. Trochę szkoda mi Przemysława, ale on chyba naprawdę lubi gdy głośno rozmawiamy o nim. Jest wtedy taki radosny, wręcz promienieje wśród swoich znajomych. Dołączenie tutaj zdjęć byłoby dość dziwnym zjawiskiem, więc chyba raczej sobie odpuszczę.
Miss Envy,
|
|
|
|
If it’s feeling so good it has to be two of you.
|
Jest dobrze, popawiam oceny, zależy mi jak nigdy dotąd. Nie mam czasu dla siebie, nie mam czasu na czytanie książki, którą rozpoczęłam, ale nie ważne, teraz robię coś pożyteczniejszego, będę z siebie dumna widząć rezulataty. Jak na razie czekam na oddanie trzech prac, czyli trzy jedynki już znikają z kartki. W poniedziałek kolejna będzie na wylocie. Pozostaje jeszcze tylko kilka i będzie dobrze. Chociaż nie będę mogła ich jakoś w pełni poprawić, można wziąć na klatę odpowiedź, czy coś takiego. Będzie dobrze, coraz lepiej.
Mam już dosyć marudzenia na tenbicie, rzygam już nieszczęśliwą przyjaźnią, która jest chora. Chciałabym, aby zapanowała tutaj jakaś radosna atmosfera, ale za tym ciągnie się jakaś interesująca opowieść, której chwilowo brakuje.
Nie mam czasu na przygody, staram się o zmiany na lepsze. Jak widać zaczynam od szkoły, od ocen, potem dopiero wezmę się za siebie, za swoje emocje.
Licencja jest dla mnie teraz takim dużym promyczkiem, który w końcu oświetli moje życie.
Miss Envy,
|
|
|
|
I give you everything you want everything you need.
|
Za szybko zleciał mi weekend. Dlaczego nie ma dnia pomiędzy sobotą a niedzielą? Teraz będę musiała całą niedziele spędzić nad książkami, czyli beznadzieja. Jak można nie skorzystać z takiego słoneczka?
I znowu zaczyna się tydzień, znowu zaczynają się udręki w szkole. Znienawidziłam to miejsce. Nie czuje już tego co wcześniej, idę bo muszę. Od niedawna przytłacza mnie to miejsce. Chce już święta, odpocząć psychicznie od chorych sytuacji, przyjaźni.
Wczoraj z Patrycją trochę podreptałyśmy sobie. Przeszłyśmy obok mistrzyni dizajnu, ale nie zauważyłam jej, więc chyba dobrze, pomimo, że chciałam jej wtedy dopiec. Pogadałyśmy, tego bym potrzebowała, takich osób, ale gdzie ich znaleźć?
W tym tygodniu zobaczymy jak się sprawdzi moje nowe powołanie, czyli kara w realnym świecie. Nie wiem jak ja wytrzymam na dodatkowych lekcjach fizyki, ale w końcu przecież tego potrzebuję. Nie ważne, chociaż kto wie, może zostanę w przyszłości geniuszem fizycznym? Znaczy, oby nie.
Miss Envy,
|
|
|
|
It's about time you knew the truth.
|
Sytuacja pozostaje bez zmienna, nic się nie pogarsza, nic nie polepsza. Patrycji generalnie zwisa to wszystko, uważa, że po prostu powinnam sobie odpuścić. No dobrze, powiedzmy, że to zrobię. W takim razie, co mi zostanie? ''Ból i cierpienie'' - czuję się jakbym już to słyszała, i nie mam tutaj na myśli fragmentu piosenki Kasi Cerekwickiej. Po prostu jakoś ciągle przechodzi mi to przez myśl. Jakby na to nie patrzeć to ja już nie mam wyboru, muszę odpuścić czy tego chce czy też nie.
Droga do domu ze szkoły niesamowicie mi się dziś dłużyła, nie, tym razem to nie przez natłok myśli, lecz dlatego, że wracałam z dwoma nowymi bestfriendami. Ile to ja się nasłuchałam o tym jakie miały przygody razem, co robiły, gdzie szły, w co były ubrane. Mam to głęboko w dupie co się wydarzyło między nimi. Niech zesrają się ze swoją przyjaźnią jędze. Niech się dławią swoim analfabetyzmem, swoją głupotą, tylko niech na litość boską przestaną się kurwa chwalić jakie to kurwa są cudowne.
Ten rok jak na razie jest dla mnie przejebany. Straciłam przyjaciółkę, mam zagrożenie z fizyki, nie mamy licencji na start w tym sezonie, co więcej nie widziałam już Natalii od wigilii. Dodatkowo ferie spędziłam w domu, a nie w Zielonej przez koleje. Nic mi się kurwa nie układa.
Czy doradziłam Kasi dobrze? Na chwilę obecną nadal twierdzę, że tak. W końcu to była moja szczera opinia i rada. Z resztą mam też w tym swoje cele. Nie, nie chce niczego, nikogo wykorzystać, broń Boże, po prostu chcę z lekka dopiec Marcie, a to jest dosyć niespodziewana okazja. Pragnę zobaczyć jej minę.
Żałuję, że nie mogę znaleźć kartkę z interesującymi wiązankami z mojej strony. Na rosyjskim ostatnio byłam tak wkurzona znowu na Martę, że wyciągnęłam kartkę i zaczęłam bazgrać typową notkę jak na blog, która zawierała już dosyć osobiste spostrzeżenia. Przyznaję, chyba nigdy nie byłam tak szczera jak na tej kartce. Cóż, mam nadzieje, że nie została w klasie.
Jestem wredną i mściwą jędzą, chce jej dopiec, może to sprawi mi lekką ulgę, a właśnie tego bym potrzebowała najbardziej. Również chciałabym żeby wszyscy nagle odwrócili się od niej jak ode mnie. Oczywiście ona w tym maczała swoje grube paluchy, dlatego życzę jej tego samego. Może wtedy zrozumie jak bardzo jest mi ciężko. Tak do końca nie wierzę, że to o czym piszę się stanie, gdyż ona ma cudowny dar odbierania mi wszystkiego i wszystkich. Mogłabym zacząć wymieniać, ale czy to ma jaki kolwiek sens? No właśnie chyba nie. Zabrała mi już wszystkich, na których szczerze mi zależał. Miałam nie wymieniać, ale dla przykładu : Nowy nabytek Marty - Monika. Z Moniką chciałam mieć bliższe relacje z tego względu, że obie kochamy anime, mangi, Japonię, crossy, żużel itp. Już zaczęło się super. Najbliższy sezon żużlowy umówiony. Nagle wkracza miss dizajnu Marta i zabiera mi kolejną osobę, i tak po kolei całą klasę. Dlaczego kurwa to się dzieje?
Moje życie nie idzie wcale tak jak chciałam. Nie chciałam iść do tej szkoły. Nie chciałam być z Martą w klasie. Nie chciałam stracić kolejne osoby. Nie chciałam być nieustannie poniżana. Nie chciałam niczego. Kiedy w końcu zdarzy się coś lepszego?
Dzisiaj Polo ma 18 urodziny. Polo co mogę napisać. Polo jest idealny wizualnie, jest wysoki, uśmiechnięty, ma dłuższe ciemne włosy, brązowe oczy, ale co z tego? Polo podoba mi się z wyglądu i to chyba wszystko, może dlatego, bo jakoś ciągle nie mam okazji by móc go poznać. Poza tym teraz, no tak, właściwie to już od dłuższego czasu na oku mam mniej przystojnego, ale za to interesującego chłopaka. Zobaczymy, zobaczymy,
Miss Envy,
|
|
|
|
To hell with stares.
|
I co z tego, że nie wygraliśmy, przecież w tym wszystkim nie liczyła się wcale wygrana. Dobra chcieliśmy jej, nawet z początku liczyliśmy, że nam się jednak uda, ale potem z czasem nasz entuzjazm opadał. Po prostu za późno zaczęliśmy pracować nad tym. Wszyscy mieli zorganizowane porządnie, ale za pewne spędzili nad tym te dwa tygodnie, które mieliśmy. Nie ważne, najlepsze w tym wszystkim jest to, że zgraliśmy się i dobrze się przy tym bawiliśmy.
Czy chce widzieć zdjęcia czy filmik z tego przedstawienia? Nie wiem, a raczej bym powiedziała, że nie sądzę. Dobra stylizacja, była mega zajebista, ale nasz występ mógł nie trafić do każdego odbiorcy. W końcu nie każdy ma czarny humor.
Chyba najbardziej nie podobało mi się to, że osoby, które zupełnie nic nie zrobiły skorzystały na tym. Dobra i co z tego, że w tym zdaniu można było wyczytać księżniczki. Jestem zła.
Wszystko znowu się spierdoliło, ale obserwując ostatnie dwa dni, wiem, że nie jestem sama, więc chyba nie będę się bać na razie.
Miss Envy,
|
|
|
|
|
|
|
|