Blog: 397497 blogów  Forum: 162790 postów  Galeria: 92955 zdjęć !  On-line: 937 osób

 COOLTURA

 SPORTY

 GALERIA

 BLOG

 GRY

 GRONET

 KOMÓRKI

 ŚCIĄGNIK

 E-MAIL

 MY DZIEWCZYNY
  |     |  Twój profil  |  Spis blogów  |  Kontakt  |  FAQ  |  Regulamin  |  Pomoc

Blog: ani tyci ani lala :]

strona główna

spis treści

tytuł notki

następna >>

archiwum 2003
archiwum 2004
archiwum 2005
archiwum 2006
archiwum 2007
archiwum 2008
archiwum 2009
Przewijając przez własne biurko ponad sto osób dziennie, nie zawsze zadbanych, nie zawsze pachnących, nie zawsze uprzejmych, nie zawsze skorych do rozmowy, dumając nad ich ciężkim losem, wyśmiewając jednostki, wrzeszcząc na nich w duszy, a pod koniec dnia praktycznie czołgając się do domu, marzę o chłodnej tafli jeziora w upalny dzień lata, o odludziu, namiocie, książce i śpiworze, o rowerowej wycieczce do wsi i wodnych atrakcjach, o urlopie, prawdziwym wypoczynku i pluciu pestkami czereśni na odległość, zupełnie jak kiedyś.

Z racji wykonywanej pracy i powtarzanych tych samych i samych słów, moje zdania wydłużyły się do niemożliwości.

[komentarze]  (2) [13:16 17/01/09]
Czy Polska jest jedynym krajem w Europie, w którym zamiast wspierać słuszne działania, społeczne inicjatywy, stara się je ośmieszyć, opluć i ogólnie olać? Ile jeszcze lat z powodu ciemnoty polskiego narodu będziemy wysłuchiwać pieprzonych stereotypów?
Ekolodzy - siedzą na drzewach zamiast iść do uczciwej pracy. Feministki - brzydkie baby, które nie mogą znaleźć sobie faceta lub są pederastkami. Bo jak wiemy gej to pedał, a nawet pederasta i pedofil.
I odcinanie się od pewnych idei antyglobalistycznych, od usprawnień w biurokracji dzięki programowi "przyjazne państwo", od myślenia na temat tego, jak żyjemy, co spożywamy i co wdychamy. Od myślenia perspektywicznego, kładącego nacisk na to co kiedyś, co dla naszych dzieci, czy wnuków. Gówno nas to obchodzi, bo po co. Ważne by mieć jak najwięcej samochodów, gadżetów, jak najwięcej mięcha w lodówce i jak najmniejszy kontakt z popaprańcami wymagającymi od nas myślenia. Dżizas.

Co do pracy to, że wyrażę się niezbyt górnolotnie, jeśli nie możesz pokonać wroga (czyt. zmusić go do dania ci super ciekawej pracy), przyłącz się do niego. Od jutra babiniec i przekładanie papierków za grosze.

[komentarze]  (1) [15:37 04/12/08]
Jeśli ktoś cierpi na brak wrażeń oraz nieustające życie w przysłowiowym Madrycie, zapraszam do porzucenia ciepłej posady oraz udania się do UP celem rejestracji. Naprawdę, jest fajnie. Tzn. względnie, ale można sobie poobserwować i wyciągnąć np. takie wnioski różne przeróżne kolorowe i podłużne.
Zaczyna się kolejką, XXI wiek, nadmiar pracowników (przysięgam, nie pytajcie skąd wiem), nadmiar petentów (XXI wiek, chłonny rynek pracy, acz pensje chujowe, jak by się kto pytał), nadmiar papirków. W kolejce przekrój stanów społecznych, wieku, wykształcenia, rysów twarzy i podejścia do problemu bezrobocia. Najczęstszym i najbardziej widocznym przedstawicielem osób bezrobotnych jest typowy Pan Zenek. Pan Zenek charakteryzuje się wąsem, kurtką rynkową sprzed lat co najmniej piętnastu oraz papierosowym oddechem. Przy Panu Zenku nachodzi mnie smutek i żal, a także silne poczucie obowiązku, albowiem wizja umoralniania jest niezwykle silna i prawie prawie wychodzi mi z ust. Oczami wyobraźni widzę siebie, wchodzącą w oparach Diora, trzepiącą rzęsą pomalowaną Chanelem, tupiącą butem z Clarksa. Rozglądam się, wybieram pierwszego Pana Zenka z brzegu (wyglądającego na słabego fizycznie, bo co jak co, ale przypierdolić rozeźlony Zenek pewnie może), po czym rzekam: Panie Zenku, ja rozumiem, iż w dobie zbliżającego się 20 lat temu kryzysu porzucił pan chęć do pracy i że zbliżenia z żoną, oczywiście po katolicku, zaowocowały pięknym urodzajem, ale do chuja wafla, zamiast szlugów mógłby pan kupić dzieciom pół kilo małych pączuszków, by napełnić ich małe brzuszki!! I odchodzę, machając palcem pomiędzy słoiczkiem błyszczącego balsamu pachnącego marakują a ustami mymi.
Jestem dobrej myśli, mimo wszystko. To nic, że nikt nikogo o nic nie pyta. A to przecież powinno być jakąś podstawą w przydzielaniu stanowisk. Czym się pan zajmował, co pana fascynuje, w jakiego typu pracy widzi pan siebie, czy jest coś, co lubi pan robić i czy jest coś, czego robić pan nigdy w życiu nie zamierza. Seria prostych pytań mówiących tak wiele o Aktywnie Poszukującym. Tylko co to kogo o. Skoro są rzeczy pilniejsze, ważniejsze, bardziej fascynujące. Jak bieganie po 4 pokojach jednego dnia. A wiem, bo biegałam. Fajnie, nawet tak lubię. Ale ja nie jestem typowa, umówmy się. Informacje zbieram, przecież obcy lubią mi się zwierzać. Pani Ela czyta lokalną gazetę, choć na wszelki wypadek jest pod telefonem, a na ekranie widać otwartego, choć pustego jeszcze Excela, podczas gdy jej współpracownica parzy drugą już kawę (wiem, nie powinnam, serce mi skacze, ale ja tak nie lubię herbaty! a zna pani taką i taką? to samo nazwisko, myślałam, że pani zna). Nie znam, nie wiem, nie orientuję się. Pani Aneta piętro wyżej jest młoda, ambitna i pracuje z nudów. Kochana, ma do mnie dzwonić. Obiecaj! Powinnam była wziąć ją pod włos. Jej znajoma natomiast ma problem z ciastkiem, te opakowania schodzą razem z czekoladą. Też mnie to wkurwia, choć rzadko jem ciastka. Dwa piętra niżej chaos. Wszystko przez bezrobotnych. Rzucam temat, schodzi się 5 kobiet zza wszystkich biurek w obu pokojach. Dumają, śmieją się, kłócą. Jest fajnie, przyłączam się. Następnego dnia donoszę dyplom. Nikt nie pyta o języki, umiejętności, doświadczenie. Do widzenia, mówi pani Wiola. Koleżanka zza jej pleców wybiera sobie zimowy płaszczyk na allegro. Słusznie, najwyższa pora.
Do zobaczenia, mówię. Na korytarzu pytam jeszcze panią Katarzynę o jej kolor włosów, jaka farba? Naturalne, my ass.
Jutro mija miesiąc, to już miesiąc upajania się. Tym razem kalosze i parasol, jak nic Pan Zenek będzie w fatalnym nastroju.

[komentarze]  (1) [stworz. 13:26 20/11/08 
mod. 13:38 20/11/08]
Trzeba wciąż być pijanym. To cały sekret: w tym tkwi wszystko. Żeby nie czuć straszliwego ciężaru czasu, który miażdży wam barki i zgina grzbiet ku ziemi, musicie wciąż się upijać.

Czym? Winem, poezją albo cnotą, wedle upodobania. Byle się upić.

A jeśli kiedyś, ocknąwszy się na stopniach jakiegoś pałacu, na zielonej trawie skarpy, w ponurej samotni waszego pokoju poczujecie, że upojenie osłabło lub przeszło, spytajcie wiatru, fali, gwiazdy, ptaka, zegara, wszystkiego co pędzi, wszystkiego co wzdycha, wszystkiego co krąży, wszystkiego co śpiewa, wszystkiego co mówi, spytajcie, która godzina; a wiatr fala, gwiazda, ptak zegar odpowiedzą: Jest godzina pijaństwa! Żeby nie być znękanymi, niewolnikami Czasu, upijajcie się; upijajcie się bez przerwy! Winem, poezją albo cnotą, wedle upodobania.




Póki co upijam się, upajam. Cała reszta musi nadejść, oby prędzej, niż później.

[komentarze]  (0) [stworz. 13:27 11/11/08 
mod. 13:33 11/11/08]
Przepis na lesbijstwo wg S.
- nie wiązać się w stałe relacje dłużej niż 3 lata
- z tymi mniej stałymi nie obnosić się wszem i wobec
- nie opowiadać znajomym o własnym udanym seksie
- nie opowiadać o tym niezbyt udanym
- nie mieć większych problemów z płcią przeciwną, nie ryczeć z ich powodu po nocach
- nie szukać stałego partnera
- nie przytulać się do wszystkich wkoło podczas spotkań grupowych
- nie wpadać w depresję i zwierzanie poalkoholowe
- być w miarę niezależnym i czasami nawet dość błyskotliwym (w porównaniu z)
- porozumiewać się z ex partnerką S. lepiej, niż on sam.

Czy błony między palcami też mi wyrosną?

[komentarze]  (1) [21:35 01/10/08]
Czuję jesień. Nadchodzą chłodne noce, kolorowe liście i ten zapach suchego powietrza, którego nie ma pewnie nigdzie indziej na świecie. No dobra, TAM nie ma.
TAM jest zapach deszczu, wiatr od morza (tak naprawdę to od zatoki, ale lubię myśleć o pełnym morzu, gdy rozwiewa mi czuprynę) i wiecznie letnia bluzka pod ciepłym płaszczem. Na wszelki wypadek.
I sama nie wiem, może dobrym planem okazałoby się skakanie z jednego miejsca w drugie, skoro oba zachwycają. Raz tu, raz tam i tak do emerytury. Dobrze tylko, że do mojej wsi dotarło ulubione zimowe latte, choć niezupełnie smakuje jak te ze Starbucksa.
To co, ahoj przygodo. Za miesiąc wyruszam odgrzebać wspomnienia. Na chwilę.

[komentarze]  (2) [22:21 09/09/08]
Ostatnio bardzo lubię w sobie te małą obskurną idealność, tworzoną raz na ruski rok, by poczuć się lepiej. Egzaltowaną wszem i wobec postawę "srał cię pies", co kojarzy mi się głównie z cudzym przygłupim wyrazem twarzy, lekkim wytrzeszczem oraz dziwnym przykucnięciem w krzakach.

[komentarze]  (1) [01:14 23/08/08]
Pierwsza myśl. Siedzę wieczorem, pokój w rodzinnym domu, niewiele się tu zmieniło. Bum, nie spakuję się już do szkoły, nie potrzebny mi ołówek, czy linijka. Buty na zmianę? Ha.
Co robić, jak gładko przejść z okresu "ajm sou jang, ajm sou łajld" w "łorking najn tu fajf"? Czy to kółko zębate samo przeskoczy? Już nie będzie Nirvany wyściskiwanej na kanapie? Szurania glanem w liściach? Zgubionych czapek i dziurawych rękawiczek? Tęsknię za śniegiem, ale nie widzę siebie w porannym autobusie dzień w dzień, te same twarze, ta sama nicość wepchnięta w prostokąt na kółkach, gdy za oknem biało. Biało pijacko, gdy nocny powrót i zbieranie diamentów w zaspach - tak. Biało w fotelu, gdy earl grey i książka i Trójka mrucząca - tak. Ale inaczej? Inaczej się da? Naprawdę?
Druga myśl. Jak pomóc, co robić. Jak przekonywać, udowadniać, jak ubrać w słowa i dotrzeć do umysłów wielkich tego świata. Jak zlikwidować to, co zostało stworzone w celu zagłady i cierpień. Jak uniknąć końca, skoro jeszcze nie wszystko zrobiłam, nie wszystko przeżyłam i kończyć nie zamierzam. Pół roku temu - śnię o fali ognia, wszyscy giną. Wolę nie wierzyć własnym marom. Ale wiem, czuję, że jeśli wydarzy się najgorsze to będzie to ostatnie zło wyrządzone na Ziemi. Przynajmniej do czasu następnej cywilizacji.
Trzecia myśl. Coś mi umknęło, czegoś mi nie przekazano, nie nauczono. Nie umiem budować, czerpać, dawać. Agresją reaguję na próby kontaktu i ciepła. Uciekam, aż się kurzy. Poukładać całą ważną przyszłość najważniejsze, na resztę przyjdzie czas. A co, jeśli ważne jest to, czego unikam? Jeśli nie teraz to może już nigdy. I więcej agresji, niezrozumienia, gnuśności. Koło się zamyka, i tym razem zębatka nie przeskoczyła. Łańcuch ani drgnął.
Czwarta myśl. Chciałabym znać wszystkie języki świata i rozumieć mowę zwierząt. "Nie wolałabyś znać się na zwierzętach i rozumieć ludzi? To bardziej realne". Czy nie wolałabym rozumieć zachowania podyktowanego brakiem logiki? Nie wiedziałam, że twoje pytanie o marzenia nierealne może zataczać aż tak abstrakcyjne kręgi.
Myśl piąta. Liznąwszy dwóch światów, które kochasz, stajesz się wisielcem. Wisisz między nimi i już nigdzie nie wydaje się być tak, jak powinno. Szukam trzeciego.

[komentarze]  (2) [23:30 17/08/08]
No co co. Nie piszę, bo nie chcę. Nie umiem, niech będzie. Nie umiem zebrać się, by szybko napisać i mieć z głowy Dużą Pisaninę, to dlaczego mam mieć czas i ochotę na tą małą i zupełnie nie istotną.
Wycinają nam drzewa, budują parkingi. Niedługo nie będziemy otwierać okien, by zachować te resztki tlenu. Tyle z newsów.
Poza tym zdałam sobię sprawę z tego, iż zbyt wielu rzeczy nie ogarniam. Nie ogarniam dlaczego samoloty latają, wielkie statki nie toną, ogromne mosty nie zawalają się pod ciężarem ciężarówek. Czytałam, sprawdzałam, tłumaczono mi wiele razy. Nie ogarniam i już. Tak samo jak nie ogarniam wojen, przemocy i zabijania. Tego nikt nie jest mi w stanie wytłumaczyć, więc robię to sama, uznając winnymi śladowe wielkości penisów. No bo błagam. Dlaczego jeden może żyć normalnie a drugi już musi kombinować, niczym ostatni dekiel.
I jeszcze ten upływ czasu, tego też zupełnie nie kumam. Niektórym czas chyba leci jakoś inaczej. Spieszą się, jakby jutra miało nie być. Albo jakby musieli wykonać pewną normę w takim a takim okresie i dopiero potem się wyluzować.
Świat staje na głowie, mówię wam.

[komentarze]  (3) [12:58 15/05/08]
Kiedyś mieli co najwyżej dziewczyny, nikłe plany na przyszłość i parę pryszczy.
Dzisiaj żony, dzieci i kredyty.

W chwili obecnej nie interesuje mnie żadna opcja z powyższych.

[komentarze]  (4) [16:46 30/03/08]
Dzień drugi, czyli zaczynam się dusić.

[komentarze]  (0) [18:23 28/03/08]
Ktos bezczelnie zajebal mi poltora miesiaca. NO HALO?!

HA HA, czyz nie zabawne, ze za miesiac koncze prace, pakuje 3 walizki (bo dwie wysylam wczesniej pocztowcami) i lece do mojej HA HA ulubionej oazy emerytow? A tam same przyjemnostki - pisanina, obrona, dym, smrod, moda na sukces i bog wie co jeszcze.

Slyszalam ostatnio historie pewnej blond siksy, ktora to zabrala troche pieniazkow z pracy, troche pieniazkow z szafek wspollokatorow i udala, ze zapadla sie pod ziemie. Ogloszenia rodziny, ze o bosze, moje dziecko zostalo porwane zamordowane wywiezione zakopane, ktokolwiek widzial ktokolwiek wie. Po czym dziecko cudownym trafem odnajduje sie po kilku miesiacach w rodzinnym miescie na spacerze z urocza familia.

Ludzie mnie juz chyba nie zaskakuja. Slucham i wiedne.

To co, slyszalam, ze wiosna przyszla i do Was?

[komentarze]  (2) [19:19 11/02/08]
Nowa Prada pachnie jak mydło. Z lekką nutą Bruta i patchouli. W sam raz dla wschodnioeuropejskich autobusowych pasażerów płci brzydkiej.Straszne to, oraz że...

Połowa mężczyzn w Polsce nosi obrzydliwe wąsy. Nie wiem...

Nie potrafię się przestawić na życie w Polsce, a gdy opowiadam o tym ludziom, oni patrzą na mnie jak na tanią uciekinierkę, która zachłysnęła się pieniędzmi zarobionymi na zmywaku, wydawanymi na marnej jakości ciuchy z H&M. Królową życia od siedmiu boleści. I wtedy milknę, bo...

Nie lubię stresować się ludźmi mojej uwagi nie wartymi, bądź rzeczami oczywistymi. Ani udowadniać, jeśli nikogo poza mną to nie obchodzi. Poza tym już koniec grudnia, więc...


Ho ho ho.

[komentarze]  (4) [01:24 20/12/07]
Moj wewnetrzny, pielegnowany od dziecka Kot walczy z Kura. Z jednej strony po staremu - ciagle mnie gna, glownie w kierunku zmian srednio oczywistych. Z drugiej - chyba umiem juz zrobic nawet golabki, a dzieci w wozkach oswajam jednym spojrzeniem. Swiat sie konczy?
Glupot popelniam mniej; wlasny kawalek podlogi oraz umiejetnosc kierowania pojazdem wiadomym dopelnilyby juz tzw. pieprzonej doroslosci. Chyba ze mam niedokladna definicje.
OK, zalozmy ze powoli osiagam ten level. I co dalej?


========================================

Dzisiaj chmury nad zatoka ciezkie, popielate. Biale zagle na tle granatu wody. A za nami slonce i zlote drzewa i czerwony, wielki latawiec. Pozna zielona trawa miekka do bolu, nad glowami 30 samolotow, jeden po drugim. Lubie ogladac ich biale, pekate brzuchy.
I dopadla mnie milosc do kilkumetrowej, zwodowanej juz Gib'Sea Dancer :)

========================================

Niby dobrze, ale na zmiany przyjdzie niebawem czas. Zaczniemy od spokojnego blondu, przejdziemy w moment dotkliwej aktywnosci fizycznej, przy jednoczesnej zmianie miejsca zamieszkania. Praca pozwoli jak zwykle pozostac w fazie ZEN. Po unormowaniu rzeczy oczywistych opracujemy plan nr 2.

========================================

Przegapilam wszystkie tegoroczne wesela. Tralala. A wlasnego nie budziet. Akcji nie podjeto.

========================================

Rownolatkowie i okolo5roczni uzyskali tytuly. Polowie bym nie dala, gdyby zalezalo to ode mnie. Na szczescie nie zalezy. Sama sobie? Jeszcze nie wiem. Opoznilam.

========================================

Do nastepnego.

[komentarze]  (7) [00:12 15/10/07]
W poszukiwaniu straconego czasu, czyli shopping, walking and .... :)

Zadnej pracy do wrzesnia, blagam!

[komentarze]  (1) [20:39 22/08/07]
kontakt | firma | regulamin | polityka prywatności | pomoc