Blog: 398016 blogów  Forum: 162807 postów  Galeria: 92934 zdjęcia !  On-line: --

 COOLTURA

 SPORTY

 GALERIA

 BLOG

 GRY

 GRONET

 KOMÓRKI

 ŚCIĄGNIK

 E-MAIL

 MY DZIEWCZYNY
  |     |  Twój profil  |  Spis blogów  |  Kontakt  |  FAQ  |  Regulamin  |  Pomoc

Blog: ani tyci ani lala :]

strona główna

spis treści

tytuł notki

archiwum 2003
archiwum 2004
archiwum 2005
archiwum 2006
archiwum 2007
archiwum 2008
archiwum 2009
O panie, jak tu żyć. Fundusze na grudzień się powoli kończą, a grudnia jeszcze nawet nie ma. Te tak zwane ostatki zabrały mi prawie całą wypłatę. Ale siły na więcej nie zabrały... ha!
Fruwało się, oj fruwało. Tuż nad parkietem, obiema nóżkami. Wendy znowu się ujawniła, teraz siedzi w poczekalni i czeka cierpliwie na stosowny moment. W razie czego żeby nie było, że nie uprzedzałam.

- Jak tam reggae?
- Psoko... poza tym, że rano obudziłam się obok Kochanej Mojej... a ona tuliła do siebie myjkę 5 świnek.
- 5 świnek?
- Mhm. Świnek, które nazwałam: Johnny, Mary, Bush, And, Kerry. And to moja ulubiona ze świń, o dziwo...

[komentarze]  (7) [stworz. 21:24 29/11/04 
mod. 23:30 07/12/04]
Ciocia: - Myjcie się dziewczyny, nie znacie dnia ani godziny... (śmiech)
Mamuśka: - Faceci, zmieniajcie gacie, bo i wy daty nie znacie... (śmiech)
Helenka (babcia, PaniDomu, lat 90): - A co, Najmłodsza znowu gdzieś wychodzi wieczorem?

Kurtyna.

[komentarze]  (9) [12:21 23/11/04]
W moim świecie można by było zostać alchemikiem tak po prostu, bez zgłębiania wiedzy tajemnej (chemią zwanej?). I wybierać drobinki złota z piasku i skrzące w śniegu srebrne gwiazdki.
Taką zimę, białą, zasypaną lubię.

To co, po orzełku? :-)

[komentarze]  (5) [21:40 22/11/04]
Szeptem do mnie mów, mów szeptem.
Jak najciszej mów, bo wciąż się boję.
By zły los słów nie podsłuchał twoich.
Żeby marzeń naszych nam nie ukradł nikt.
Codziennie ktoś komuś mówi, to samo co mówisz dziś ty.
Lecz słowa tak łatwo pogubić.
Więc wiele słów, a mało szczęść spotyka się na świecie tym. Kochany...
Szeptem do mnie mów, mów szeptem.
By nikt obcy twoich słów nie słyszał.
I niech zamknie się nad nami cisza,
W której już nie będzie trzeba więcej słów.

[komentarze]  (3) [19:29 22/11/04]
Czas płynie szybciej... poranek, dzień, wieczór, noc, poranek, dzień... tylko chwile stają czasem w miejscu. I widzę krople uderzające w taflę wody. Liście wirujące szaleńczym tańcem jesieni. Dużo widzę, ale jeszcze więcej przesypiam.
Jak mantrę powtarzam sobie "jeszcze tylko 4 miesiące, jeszcze tylko 4 miesiące...".
Dzisiaj dziwię się, że nam łbów nie pourywało. Że psa nie wywiało do Chin. I że PaniDomu nie może zapamiętać, iż ta cholerna Dzieweczka szła do Laseczka a nie do Miasteczka.

Czy aby na pewno do kotów w Anglii trzeba mówić po angielsku? Czy to znaczy że z kotem w Japonii przeciętny turysta się nie dogada? W kropce jestem.

[komentarze]  (6) [19:43 18/11/04]
Kojarzycie taką scenę powtarzającą się w wielu romantycznych filmach, kiedy główna bohaterka sama nie wie co ma robić i tak stoi i się waha a jakieś dobre ludzie klepią ją po plecach i popychają, żeby szła DO NIEGO, czy po coś tam i krzyczą z uśmiechem na amerykańskich twarzach "go for it, honey" (ewentualnie baby, sweetheart, girl)? No to właśnie tak się teraz czuję.
Doprawdy, zupełnie nie wiem dlaczego.

[komentarze]  (10) [21:28 15/11/04]
Pytałeś mnie, moja Przeszłości, czy boję się deklaracji. Boję się cholernie. Deklaracji, odpowiedzialności, przywiązania. Straty się boję. Stracić kogoś najważniejszego w świecie to jak przestać oddychać na wiele lat. Budzić się w pustym łóżku. Stając przed lustrem widzieć minę dziecka, któremu odebrano zabawkę. Niedowierzanie, ból i wściekłość. Ja nie wiem, czy chcę. Czy warto być szczęśliwym przez chwilę, by później mogło boleć przez tysiąc chwil. Powiesz pewnie, że robię uniki, bo tak łatwiej i pewnie będziesz miał rację. Chcę być kiedyś na tyle odważna, by umieć pójść o krok dalej. Przekroczyć magiczną linię pozornego spokoju i bezpieczeństwa i nie odwracając się za siebie złapać szczęście za nogi.

just like that.

[komentarze]  (13) [stworz. 15:05 14/11/04 
mod. 15:11 14/11/04]
I znowu jeden z najlepszych poranków w jednym z najbardziej z urokliwych miejsc. Moich miejsc. Cisza. Las. Opadająca mgła, rosa na trawie i mięciutki mech pod stopami. Powietrze tak czyste, że aż łaskocze w nozdrzach. Zapach drewna i szum drzew. Po prostu bajka.

Marzenie dnia? Tydzień w tamtym miejscu. Fotel bujany na ganku, gorący earl grey w dużym kubku i jakaś przyjemna książeczka.

Teraz ponowne wdrażanie systemu Codzienność. Z hałasem, brudem, obowiązkami, problemami na czele.

Czujecie nadchodzącą zimę?

[komentarze]  (5) [stworz. 19:43 13/11/04 
mod. 19:46 13/11/04]
-What does that mean - tame?
- It is an act too often neglected - said the fox. -It means to establish ties.
- To establish ties?
- Just that - said the fox - To me, you are still nothing more than a little boy who is just like a hundred thousand other little boys. And I have no need of you. And you, on your part, have no need of me. To you, I am nothing more than a fox like a hundred thousand other foxes. But if you tame me, then we shall need each other. To me, you will be unique in all the world. To you, I shall be unique in all the world...
(...)
- My life is very monotonous - the fox said - I hunt chickens, men hunt me. All the chickens are just alike, and all the men are just alike. And, in consequence, I am a little bored. But if you tame me, it will be as if the sun came to shine on my life . I shall know the sound of a step that will be different from all the others. Other steps send me hurrying back underneath the ground. Yours will call me, like music, out of my burrow. And then look: you see the grain-fields down yonder? I do not eat bread. Wheat is of no use to me. The wheat fields have nothing to say to me. And that is sad. But you have hair that is the colour of gold. Think how wonderful that will be when you have tamed me! The grain, which is also golden, will bring me back the thought of you. And I shall love to listen to the wind in the wheat...

- What must I do, to tame you? - asked the little prince.
- You must be very patient - replied the fox - First you will sit down at a little distance from me, like that, in the grass. I shall look at you out of the corner of my eye, and you will say nothing. Words are the source of misunderstandings. But you will sit a little closer to me, every day...
The next day the little prince came back.
- It would have been better to come back at the same hour - said the fox - If, for example, you come at four o'clock in the afternoon, then at three o'clock I shall begin to be happy. I shall feel happier and happier as the hour advances. At four o'clock, I shall already be worrying and jumping about. I shall show you how happy I am! But if you come at just any time, I shall never know at what hour my heart is to be ready to greet you...

So the little prince tamed the fox. And when the hour of his departure drew near...
- Ah - said the fox - I shall cry.
- It is your own fault - said the little prince - I never wished you any sort of harm, but you wanted me to tame you...
- Yes, that is so - said the fox.
- But now you are going to cry! - said the little prince.
- Yes, that is so - said the fox.
- Then it has done you no good at all!
- It has done me good - said the fox - because of the color of the wheat fields.

- Goodbye - said the fox - And now here is my secret, a very simple secret: It is only with the heart that one can see rightly, what is essential is invisible to the eye.
- What is essential is invisible to the eye - the little prince repeated, so that he would be sure to remember.

- Men have forgotten this truth - said the fox - But you must not forget it. You become responsible, forever, for what you have tamed. You are responsible for your rose...
- I am responsible for my rose - the little prince repeated, so that he would be sure to remember.

[komentarze]  (9) [18:41 11/11/04]
ależ szybko zleciały te 2 tygodnie, jeszcze niedawno chodziłam po lesie w M. i nic nie widziałam oprócz żarka twojego papierosa i myślałam sobie, że jeszcze dużo czasu, że aż 2 tygodnie, w ciągu 2 tygodni można urodzić sie i umrzeć, zajść w ciążę, nauczyć excela czy robienia na drutach. a teraz BUM, 2 dni. w dwa dni, jeśli jest sie takim leniwym, można dużo mniej. i to mi sie nie podoba.

[komentarze]  (11) [17:11 09/11/04]
A Adasiem Miałczyńskim to chyba przestanę być dopiero wiosną, serio. Schodzić z drogi i nie denerwować. Dla własnego bezpieczeństwa, oczywiście :]

update
Pink Floyd, Led Zeppelin, Sigur Ros, John Lee Hooker, Diana Krall, Metallica, Dizzy Gillespie, Norah Jones, The Doors, Rolling Stones, Moloko, Stone Temple Pilots itd.
Czy ktoś z państwa zna takie radio, gdzie grają same najulubieńsze zespoły? Jeśli nie, zapraszam - launch.yahoo.com - wystarczy się zalogować (znaczy się mieć konto na yahoo), wypełnić kilka rubryczek co do muzycznych preferencji i tworzą radio specjalnie dla Ciebie. Polecam.

- zasłuchująca się A.

[komentarze]  (8) [stworz. 20:50 06/11/04 
mod. 13:46 09/11/04]
Nie ma miejsca we wspólnej dwojga serc przestrzeni
Dla barier, przeszkód. Miłość to nie miłość, jeśli,
Zmienny świat naśladując, sama się odmieni
Lub zgodzi się nie istnieć, gdy ją ktoś przekreśli.
(...)
Miłość to nie igraszka Czasu: niech kwitnące
Róże wdzięków podcina sierpem zdrajca blady -
Miłości nie odmienią chwile, dni, miesiące:
Ona trwa - i trwać będzie aż po sam skraj zagłady.


Jeśli się mylę, wszystko inne też mnie łudzi:
Że piszę to, że kochał choć raz któryś z ludzi.



Jasne wszystko? :-)

[komentarze]  (1) [stworz. 19:59 06/11/04 
mod. 20:03 06/11/04]
a dowiedziałam sie dzisiaj że według pewnej teorii jestem tylko ciałem i zachowaniem. dołączając do tego teorię rodzicielki (że niby robie NIC), jestem tylko ciałem. doczepiając własną - na dodatek bardzo niedoskonałym.
jakoś tak dziwnie jest być tylko Ciałem Niedoskonałym i Nic Więcej.

a w stolicy było ciepło i przytulnie. i było śniadanie do łóżka i na tacce Najulubieńsze. i pół słoika grzybków pochłoniętych i pół śledzia zmarnowanego nie własnoręcznie pokrojonego i do mych ust wsadzonego zjedzone. i wielkie kubasy z herbatą, jak lubię. jeszcze Przytul było. z cieplutkim prysznicem nie wygrasz. i na ulicach protesty hepeningi performanse z pierwszej lepszej okazji. orkiestra dęta mnie witała, dziękuję nie trzeba, skryłam sie w zoologicznym napotykając wzrok kolorowego birdka zza krat i uciekłam. i och, nawet lasy nie pachną tam jak lasy, to przykre niezmiernie. i hari rama hari hari hari kriszna tańcząc śpiewając rozweselała, a tamci panowie obok jedli zmieloną krowę w bułce i chyba nie zrozumieli. jeszcze Sojka Staś pokazał się na światłach. a czy mówiąc NIE hindusom uzewnętrzniam swój paskudny demoralizujący Wszechobecnych Tolerancji Pełnych rasizm? bo Masala porwała a Goście Goście nie, szczególnie gdy sprawdzali, czy aby COŚ TAM JEST. (było). i już szantami mnie nikt nie zamorduje, bo znowu lubię. i bywa tak, bywa, wbrew temu co mówią, iż w centrum stolycy może być taniej niż na peryferiach bstoku. szczególnie wegetariańskie, najlepsiejsze.
czerwonym szalem powiewam... rozwiewam się. bo wieje i mrozi. fu.


a kto zgadnie DLACZEGO ŻYRAFA? (foto from Pierwsza Żona, ale to nie ma nic do rzeczy)

[komentarze]  (11) [23:42 01/11/04]
kontakt | firma | regulamin | polityka prywatności | pomoc