Blog: 397932 blogi  Forum: 162801 postów  Galeria: 92946 zdjęć !  On-line: 777 osób

 COOLTURA

 SPORTY

 GALERIA

 BLOG

 GRY

 GRONET

 KOMÓRKI

 ŚCIĄGNIK

 E-MAIL

 MY DZIEWCZYNY
  |     |  Twój profil  |  Spis blogów  |  Kontakt  |  FAQ  |  Regulamin  |  Pomoc

Blog: ani tyci ani lala :]

strona główna

spis treści

tytuł notki

archiwum 2003
archiwum 2004
archiwum 2005
archiwum 2006
archiwum 2007
archiwum 2008
archiwum 2009
Och bosze, jak ja nie lubię podejmować decyzji. Wprost nienawidzę. Tzn takie proste i łatwe, typu zjeść żelki albo nie zjeść to wiecie, czy zapłacić teraz za internet od razu, czy może kupić nowe spodnie (albo książki, no dobra). Że tak powiem KLIRLI. Ale cała trudna reszta mogłaby być pomijana. Dziać się po prostu. Albo żeby ktoś mi mówił: to będzie tak, bo biorąc pod uwagę wszystkie opcje, najkorzystniej wypadasz w takim a takim zestawie możliwości. I hop siup, wdrażamy i nie zastanawiamy się, czy aby na pewno tak będzie naj naj.
Przecież wiem, że marudzę i gdyby coś mi narzucono to bym się wściekała i płakała żewnymi łzami, jaka to ja jestem nieszczęśliwa bo nie mogę sama o sobie decydować i jak można zabierać mi szczęscie. Taa... ale to nie ten moment. Teraz MARZĘ o tym, by ktoś mi powiedział co robić.
Gacie mi się trzęsą ze strachu, taka prawda.

ps. jakby tak troche wiosna przyszła, prawda?

[komentarze]  (4) [10:04 31/03/05]
To niesamowite, ta włączająca się co jakiś czas huśtaweczka uczuć. Siup - jesteśmy w górze, uśmiech, wiatr we włosach, sukienka fruwająca obok nóżek... Siup - znowu w dole, znowu trzeba przycisnąć, żeby się wzbić. Albo zejść, kiedy huśtawka samoczynnie się zatrzyma, nie popychana przez nikogo, nie rozpędzana przez siedzącą na niej osobę.
Z jednej strony - już nie mogę się doczekać miłych chwil. Bo będą, to pewne. Z drugiej - tak jak powiedział " wirtualnie ciężko jest cokolwiek spieprzyć ". W życiu to bardziej niż prawdopodobne. Widocznie upadki są nam pisane. Ale i tak warto jest się przekonać osobiście, niż żałować że się tego dupska nie potłukło przy próbie wzlotu.

Świątecznie, żółciutko, kurczaczkowo i wiosennie życzę Wam przyjemnych Świąt. Może i moje kubki smakowe zostały naruszone w związku z chorobą zatok (halo?! sucks!), ale czuję nadchodzące ciepło. Niech i Was nie ominie :-)

[komentarze]  (2) [22:10 26/03/05]
Chcesz wiedzieć? Proszę bardzo.
Chciałabym kilka polnych kwiatów. Albo mleczy z pobliskiego trawnika. Bo przechodziłeś, spojrzałeś, postanowiłeś je zerwać i przynieść mi, z głupim uśmiechem tłumacząc się w progu. Albo mały śmieszny obrazek, który przyszedł ci do głowy na wykładzie. Bo myślałeś wtedy o mnie.
Niespodzianka!
Nie za pieniądze, nic wymyślnego, trendi, grandżi albo dżezi. Zwykle małe cokolwiek. Tylko dlatego, że przyszłam ci na myśl. I bynajmniej nie jako zbiór wypukłości do masowania, czy wklęśnięć do penetrowania.
Chcę być ważna. Tego chcę.

[komentarze]  (11) [07:58 17/03/05]
Tęsknię, słoneczko... chciałbym to, tamto i jeszcze to... a Ty? czego Ty byś chciała?

a słoneczko chciałoby pamiętać, za czym powinno tęsknić.

[komentarze]  (2) [00:25 16/03/05]
Jak można na małych piórach latać tak bardzo wysoko, wysoko, wysoookoooo...

Dobra. Pytam serio - GDZIE JEST WIOSNA? Ktoś widział? Ktoś coś wie? Bo ze mną coraz gorzej. Na widok padającego śniegu śmieję się nerwowo. A wiecie, że za hihihihihi nie przepadam. Doszły mnie słuchy, że Wiosna puszcza się gdzieś daleko. I ani myśli wracać. Złooooo...
Sama nie wiem jak jest, tak poza tym. Tzn że zimno to wiadomo. A jak jeszcze? Hmmm. Stan na 11 marca wygląda mniej więcej tak:
+ jestem uzależniona od internetu, allegro, książek, długich kolczyków, spódnic z tiulem w których na razie nie chodzę, żelek, wina i musztardy francuskiej z gorczycą
+ staram się wychodzić z domu jak najmniej, bo TAM jest dla mnie za zimno
+ wypijam setki mocnych herbat dziennie i czasami budzę się w nocy i w sumie już nie wiem jak zasnąć
+ jak już zasnę to śnią mi się fantastyczne rzeczy, ostatnio np jakaś przyjemna bitwa między rycerzami angielskimi a jakimiś innymi na dużym ośnieżonym stoku
+ za niecały miesiąc wskazówka mojego osobistego zegara przeskoczy o jednostkę
+ za 3 tygodnie będę balować w remizie a NADAL nie mam ani sukienki, ani butów, ani torebki, ani pieniędzy na to wszystko, ale dobre chęci też się liczą, prawda?
+ za kilka dni Najstarsza obchodzić będzie ZaDziesięćSetne urodziny :-)
+ coraz częściej łapię się na tym, że mam jakieś pomysły na życie ( kwestie wprowadzenia ich w życie na chwilkę pomińmy ) i są to tylko przyjemne rzeczy
+ kwestia szkockiego tolkienowego Bytu - Niebytu w moim życiu NADAL pozostaje nierozwiązana, wszystkie relacje odbywają się na zasadzie POJAWIAM SIE I ZNIKAM
+ i jakoś tak ten... nie wiem. tak nijako troszkę. bo ani w tą ani w tamtą w gruncie rzeczy.

********
Muzycznie "Red right hand" by Nick Cave

[komentarze]  (10) [stworz. 13:51 11/03/05 
mod. 00:11 12/03/05]
Oj, jak to dobrze, że nie chodzę codziennie do roboty. No bo wiecie, mróz siarczysty i te sprawy to RAZ, upały i brak odpowiedniej wentylacji i nawilżenia to DWA i te drobne frazesy i udziwnienia w stylu badań kontrolnych (patrz - Haniuta. dziwne to takie udowadniać, że jest się zdrowym na ciele (bo przecież o umysł jakoś nikt nigdy nie pyta) i że się np nie ma przeszczepionej wątroby wraz z wścieklizną od jakiejś tam turystki), oceny pracy (bosze, prawie jak w szkole... ty łaskawie robisz a jakaś pałka jeszcze cię ocenia), czy np NATŁOKU SPRAW (zdecydowanie nie lubię słowa NATŁOK, przeraża mnie jakby).
Chodzę za to, w ramach LUDZI SIEDZĄCYCH CAŁYMI DNIAMI W DOMU (nie żeby to była prawda, dobrze wiecie że głownie to ja śpię a więc LEŻĘ albo BYWAM tu i ówdzie) załatwiać różne różniaste rzeczy całej familii. Np stoję sobie w kolejkach, nom, bo kolejki mnie lubią aż nadto. Po taki bilet miesięczny, na ten przykład. Wiadomo, że nie pójdę po bilet RANO, kiedy jest najmniej ludzi, bo RANO śpię. Od tego przecież jest RANO. Więc idę popołudniu, gdy wszyscy z roboty powyłażą i ustawią się w gigantycznych kolejkach. I tak z nimi stoję, czekam, kolejka układa się w piękny kolorowy wściekły szlaczek, zakręca na schody, pnie się w górę na pięterko, na pięterku znowu zakręca i schodzi się w dół. Nie pytajcie kto ustanowił taki skręt kolejki bo nie wiem. I jak już stoję w tej kolejce i staram się wyluzować, bo przecież mam dużo czasu i nie stoję na dworze i jest mi względnie ciepło i gdyby tak jeszcze dali mi krzesło to byłoby nawet fajnie to właśnie w takich momentach w mój mało skomplikowany żywot wdziera się COŚ, co sprawia, że przeistaczam się w Adasia Miałczyńskiego. Nie, nie chodzi mi o szczebiot blond dzierlatek, ani o narzekanie borsukowych babć, tylko o BABY WRZYNAJĄCE MI SIĘ W PLECY. Bosze... jest niewiele rzeczy na świecie, które wkurwiają mnie równie mocno, jak wrzynające się BABY. Ja wiem, że są ludzie z nadwagą, z brzuchem jakby trochę do przodu, stojący z wielkimi siatami, kuframi, walizami, torbami i szpiczastymi torebkami od Diora, ale BŁAGAM, niech mnie nie dotykają tym wszystkim! O ile JA zachowuję odstęp między przodem MNIE a tyłem osoby przede mną, o tyle postać stojąca za mną ma w dupie to, czy wpycha mi swój bebech w kręgosłup i czy jej SEXOWNY KUFEREK wielkości mojego plecaka turystycznego obija mi się o uda, czy pupkę. W takich momentach tylko mój wrodzony wdzięk, spokój hodowany latami oraz szczypta dobrego wychowania ratuje tą osobistość od poznania moich myśli, które bynajmniej przyjaznymi i pełnymi miłości nie są.
A tak w ogóle to czy ktoś umie zrobić dobry biznes plan? Bo ja mam pomysł na biznes. Nawet dwa, ale wiecie. Nie mam środków i umiejętności, a jak to mówią harcerze - dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane.

pees. a jutro imieniny Najstarszej. kazała sobie kupić na tę skromną uroczystość dwa winka (półsłodkie dla gości i półwytrawne dla wnuczek), jeden likier (dla kumpelek) i coś mocniejszego (powiedziała, że DLA PANÓW, ale zważając na to, iż panów CHWILOWO NIE MA w tej rodzinie - będzie wesoło).

[komentarze]  (6) [14:43 01/03/05]
kontakt | firma | regulamin | polityka prywatności | pomoc