|
Moj wewnetrzny, pielegnowany od dziecka Kot walczy z Kura. Z jednej strony po staremu - ciagle mnie gna, glownie w kierunku zmian srednio oczywistych. Z drugiej - chyba umiem juz zrobic nawet golabki, a dzieci w wozkach oswajam jednym spojrzeniem. Swiat sie konczy?
Glupot popelniam mniej; wlasny kawalek podlogi oraz umiejetnosc kierowania pojazdem wiadomym dopelnilyby juz tzw. pieprzonej doroslosci. Chyba ze mam niedokladna definicje.
OK, zalozmy ze powoli osiagam ten level. I co dalej?
========================================
Dzisiaj chmury nad zatoka ciezkie, popielate. Biale zagle na tle granatu wody. A za nami slonce i zlote drzewa i czerwony, wielki latawiec. Pozna zielona trawa miekka do bolu, nad glowami 30 samolotow, jeden po drugim. Lubie ogladac ich biale, pekate brzuchy.
I dopadla mnie milosc do kilkumetrowej, zwodowanej juz Gib'Sea Dancer :)
========================================
Niby dobrze, ale na zmiany przyjdzie niebawem czas. Zaczniemy od spokojnego blondu, przejdziemy w moment dotkliwej aktywnosci fizycznej, przy jednoczesnej zmianie miejsca zamieszkania. Praca pozwoli jak zwykle pozostac w fazie ZEN. Po unormowaniu rzeczy oczywistych opracujemy plan nr 2.
========================================
Przegapilam wszystkie tegoroczne wesela. Tralala. A wlasnego nie budziet. Akcji nie podjeto.
========================================
Rownolatkowie i okolo5roczni uzyskali tytuly. Polowie bym nie dala, gdyby zalezalo to ode mnie. Na szczescie nie zalezy. Sama sobie? Jeszcze nie wiem. Opoznilam.
========================================
Do nastepnego.
|