|
|
|
Stresowi maturalnemu mówię bye, bye!
|
Ależ dawno mnie tu nie było! W końcu, kiedy mam już spokój z maturami postanowiłam coś naskrobać. Ustne zdane, teraz tylko czekać na wyniki z matmy, polskiego i angielskiego. Wczoraj miałam ustny polski. Gorsza komisja mi się raczej nie mogła trafić. Szczerze? Kiedy ogłoszono wyniki nie cieszyłam się, a jedynie czułam ulgę. Dwie osoby ode mnie z klasy nie zdały. Zabrakło im dwóch punktów. Wszyscy byliśmy tym faktem bardzo zniesmaczeni. Mam jednak nadzieję, że w sierpniu sobie poradzą i też będą mieć to już z głowy!
Ku mojemu zdziwieniu, mój kontakt z T. uległ poprawie. Przez wszystkie dni matury codziennie do mnie pisał i pytał jak mi poszło. Rozmawiamy ze sobą normalnie. Nie ukrywam, że jest możliwość, że może się spotkamy bo wiszę mu piwo, ponieważ pomógł mi odblokować pewną opcję w telefonie, która uniemożliwiała mi odczytywanie smsów, które do mnie pisał. Uczucia względem niego są już hmm... takie jakby obojętne? Sama nie wiem. Chyba mi przeszło, chyba.
Tak dawno mnie nie było, że ta notatka powinna być o wiele dłuższa, ale nie mam zielonego pojęcia o czym jeszcze napisać. Chyba najprościej na świecie zakończę ten post małym stwierdzeniem, że mimo wszystko jestem szczęśliwą osóbką, gdyż mam przy sobie ukochane osoby, którymi są moi przyjaciele i rodzice. Bez nich mogłabym powiedzieć, że jestem sama, ale dzięki nim rzadko kiedy odczuwam totalną pustkę. Dziękuję i życzę miłego weekendu! :)
Linkin Park- Breaking the habits
Malina ~.
|
|
|
|
''Cholerny zazdrośnik, pies ogrodnika''
|
Ocenki wystawione. Z jednych jestem bardziej zadowolona, z innych mniej, ale ważne że wykształcenie średnie jest i już w piątek stanę się oficjalnie absolwentkom szkoły średniej. W ten weekend trzeba było oblać zdaną matematykę. Wszystkim dziewczyną, które były w takiej samej sytuacji co ja- a niektóre miały jeszcze gorzej- odetchnęły z ulgą. Poszłyśmy do pubu. Napiłyśmy się piwka, pogadałyśmy i potańczyłyśmy. Wszystko byłoby okej, gdyby nie przyszedł pan T. Na początku, jak zwykle, serce zakołatało a nogi delikatnie się ugięły, ale później przyzwyczaiłam się do jego obecności. Przyszedł ze znajomym. Dziewczyny jak i ja sama zdołałam zauważyć, że byłam w centrum zainteresowania mojego byłego i jego towarzysza. Podeszłam do tego na luzie i nawet zamieniłam z Tomkiem parę słów przy barze. Jego kolega nie spuszczał ze mnie wzroku. Jak się tylko spojrzałam w ich stronę, to albo jeden albo drugi świdrował mnie wzrokiem. Dziwne, choć staram się zupełnie tego nie brać do siebie. Małe posiedzenie przy piwie zamieniło się w ciekawą imprezkę. Wybawiłam się, choć niestety moja przyjaciółka poległa i wróciła wcześniej do domu. Spotkałam znajomego z osiedla i to z nim przesiedziałam końcówkę imprezy. Przy wyjściu zaczepił go T. udawałam, że zupełnie mnie to nie obchodzi i tutaj zapaliła się podzielność uwagi. Rozmawiałam z ochroniarzem, choć moje zmysły ciągle skierowane były na stojącą obok mnie dwójkę. W drodze do domu ciągle starałam się wydusić z niego o czym rozmawiał z moim byłym. Tym bardziej, wiedziałam że na pewno gadka była na mój temat, gdyż T. nie spuszczał ze mnie wzroku rozmawiając z moim dobrym kolegą. W końcu udało mi się wyciągnąć od niego to, czego dotyczyła rozmowa. Hm, okazało się, iż T. powiedział z lekkim wyrzutem żeby ten się mną zaopiekował i żebym spokojnie wróciła do domu. Pomyślałam głośno mówiąc 'cholerny zazdrośnik, pies ogrodnika'. Na co ten, skinął tylko głową i temat się zakończył, gdyż wiedziałam, że nie ma sensu co go ciągnąć, jeżeli ta dwójka dobrze się zna i darzy się szacunkiem. Eh, mało miasto to i wszyscy się znają, niestety... ;]
Jutro mam zamiar dokończyć wypełnianie obiegówki. Muszę zanieść bilans do pielęgniarki i uzyskać pieczątkę w sekretariacie. Tak mi się cholernie nie chce, ale pociesza mnie myśl, że to ostatni tydzień. Później tylko maturki i egzamin zawodowy. Niektórzy zaczynają coraz bardziej stresować się tymi maturami. Ja do polskiego i angielskiego podchodzę na luzie. Gorzej z matematyką. Ale cóż, mam trzy lata na to, aby ponownie podejść do matmy i wiecie co? Na pewno się nie poddam!
Rihanna- Skin
Malina ~.
|
|
|
|
Czy prorocze sny naprawdę istnieją?
|
Święta, święta i... po świętach. Cóż, lanego poniedziałku nie zaliczyłam i bardzo dobrze. Z resztą na moim osiedlu, leją się jedynie dzieciaki. Kiedyś to wszyscy mieszkańcy odczuwali piętno lanego poniedziałku. Dobre i pamiętne czasy, które zawsze pozostaną w mojej pamięci.
Jestem załamana. Powiedziałam sobie przed świętami, że w ten czas będę robiła codziennie chociaż dziesięć zadań z matematyki. I co z tego wyszło? Jedna, wielka lipa! Spędziłam nad matematyką tylko jeden dzień. Później to już było samo odkładanie sobie tego obowiązku na późniejszą porę dnia. Może dzisiaj się za nią wezmę, choć wątpię bo muszę pouczyć się z ekonomii. Jutro ostatnia kartkówka. Mam nadzieję, że dobrze mi pójdzie. Dzisiaj z resztą miałam możliwe, że proroczy sen. Śniła mi się matura, grrr... Polski i angielski zdany bardzo dobrze, zaś matma... no cóż, tu lipnie i to bardzo. Nie miałam nawet dziesięciu punktów. Zobaczymy co z tego snu wyniknie. Mam nadzieję, że jednak na te 15% się zaliczę i będę mogła odetchnąć ulgą i nie widzieć się w szkole w sierpniu na powtórce.
Dziś dzień, który mógłby dla mnie zupełnie nie istnieć. 10 kwiecień. Gdybym nadal była z T. mielibyśmy dzisiaj swoją pierwszą rocznicę. Ach, moje uczucia co do niego zmalały i to bardzo, ale kurde... czasami nadal za nim tęsknie i pragnę poczuć go obok. Smutne, czyż nie? Życie. Z tego co widzę, on ma to totalnie w dupie, więc ja również poudaję, że moje uczucia względem jego są bardzo niszowe.
Dzisiaj w końcu odespałam sobie całą tą szopkę ze świętami. Wczesne wstawanie od czwartku nieźle mi dało w garść, choć chyba to nie to, a te moje późne powroty do domu. Spanie do 13 było wręcz cudowne. Dwa przepiękne sny, które były tak bardzo realne! Ach!
O dziwo, że dziś jest ten nieszczęsny dzień, gdy to wspomnienia z T. powracają, to mam naprawdę dobry humor. Nie zamierzam się smucić i nie zamierzam uronić choć jednej łzy z jego powodu. Nie, nie. Te czasy już za mną. Idę z podniesioną głową znając swą wartość i nie zamierzam nigdy przenigdy się jej pozbyć.
Lady Antebellum- Need you now
Malina ~.
|
|
|
|
Jaka pogoda, taki nastrój
|
Boże, daj żyć! Jak ja nienawidzę takiej pogody! Cały dzień chodzę taka smętna i wszystko mnie denerwuje. Z głośników ciągle lecą jakieś mało rytmiczne kawałki, a w nich również znajdują się te sentymentalne, które powodują powrót tych pięknych i złych chwil, których już nie ma i nie będzie.
Dzisiejszy wieczór miałam spędzić ze swoimi dziewczynami. Zaplanowałyśmy sobie mały seans z horrorami, aczkolwiek jak to zazwyczaj jest z planami, nie wypaliło. No cóż, bywa i tak. Najwidoczniej ten dzień spędzę samotnie z kubkiem ciepłej herbaty przed telewizorem.
Przytyło mi się! Hm, wcale się z tego powodu nie martwię. Ostatnio wiele osób mi mówiło, że wyglądam dość marnie. Jednak zakrapiane imprezki i dość niezdrowe jedzenie, na które ostatnio miałam cholernie ochotę się opłaciło. Nie będę ukrywała, biuścik też od razu lepiej się prezentuje, hehe. Ile dokładnie przytyłam? Nie mam zielonego pojęcia. Aż tak strasznie tego nie widać. Jestem drobną osóbką i na całe szczęście nie mam tendencji do tycia. Aż sama sobie zazdroszczę z tego powodu.
Kiedy pogoda dopisywała, postanowiłam trochę popołudnia spędzić poza domem. Po szkole, zjadłam szybko obiadek i albo na rowerek albo na stadion na bieżnie. Dopiero wracam do formy, więc na sam początek trzy okrążenia wystarczą. Później pomyślimy o pięciu, sześciu, itd.
Powiem Wam, że ta pogoda powoduje u mnie, że siedzę przed tym laptopem i sama dokładnie nie wiem co piszę. Jestem zmuszona do czekania na kolejne odcinki Pamiętników Wampirów. Eh, denerwują mnie te ich przerwy. Puszczą trzy odcinki i zaraz znowu przerwa. Ileż można? -.-
Wiem, wiem. Marudna dzisiaj jestem. Musicie mi to wybaczyć. Okej. I tak nic więcej dzisiaj nie wymyślę, więc życzę mimo tej całej okropnej pogody, miłej soboty jak i całego weekendu.
Oo, proszę. A za oknem grad... pięknie.
Joe- If I was your man
Malina ~.
|
|
|
|
Don't you even dare to show your weaknes
|
Zaniepokoiła mnie pewna sprawa. Mianowicie, gdy zalogowałam się na tenbit pojawił się komunikat, że tenbit zostanie zlikwidowany, czy coś w tym stylu. Myślicie, że cały serwer zostanie usunięty? Oznaczałoby to, że musielibyśmy się raz na zawsze pożegnać z naszymi blogami, na których mamy tak wiele wspomnień- tych miłych jak i złych. Zmartwiło mnie to... może wiecie coś na ten temat?
Od czasu kiedy nie pisałam wiele rzeczy uległo zmianie. Z Tomaszem nie rozmawiam. Nie mam zamiaru. Znajomi z którymi byliśmy na tamtej domówce, pytają mnie co tam u niego, itd. Odpowiadam prosto i zwięźle. Nie obchodzi mnie to, nie mam zamiaru z nim rozmawiać. Wiadomo, gdy go gdzieś spotkam powiem mu 'cześć'. Aczkolwiek nie ukrywam, że zrobię to z ogromną obojętnością. Mam z nim miłe wspomnienia i tylko je chcę pamiętać. Szkoda tylko, że te smutniejsze momenty, same wpychają się tam gdzie nie powinny. No cóż, trudno. Nie mam zamiaru z nim walczyć, ale też nie mam zamiaru się z nim przekomarzać, gdy się gdzieś spotkamy.
Może to dziwne, ale w piątek byłam na swojej pierwszej wycieczce klasowej! Ha! Wyjazd do Częstochowy był świetnym pomysłem. Oczywiście, jak zawsze znalazły się osoby, które postanowiły się nie integrować, jednak i bez nich fajnie się bawiliśmy. Po wycieczce z dziewczynami ugadałyśmy się na piwo. Bawiłam się wyśmienicie. Do domu wróciłam okropnie zmęczona. Myślałam, że może odwiedzę pana M. aczkolwiek jak już położyłam się w łóżku trzymając na kolanach laptopa, to nawet nie miałam siły sięgnąć po telefon, który leżał po drugiej stronie biurka, hehe.
Wczoraj wraz z dziewczynami z klasy i przyjaciółkami poszłam do pubu. Spotkałam tam M. hmm, czyżby sprawdzało się powiedzenie: Stara miłość nie rdzewieje? Sama nie wiem. Mam do niego słabość. Przekomarzamy sie na każdym kroku. Wczoraj również się mnie 'słodko czepiał'. Nie chcę sobie zbyt dużo wyobrażać, ale M. ma coś w sobie, co mnie po prostu do niego przyciąga.
Matura coraz bliżej, a ja jestem załamana swoją matematyką. Robię ćwiczenia i testy maturalne. Paru znajomych zaproponowało mi korki, ale chyba zdecyduje się pójść do jakiejś dziewczyny, bo faceci którzy proponowali mi korepetycje zachowywali się tak jakby hmm... chcieli coś w zamian? Sama nie wiem. Jak na razie moja bibliografia jest już zatwierdzona i od jutra zaczynam pisać pracę. Trzymajcie kciuki!
Pogoda jest wręcz przepiękna! Jak dla mnie, mogłoby być już tak cały czas! Ale chyba nasze dobre humory ze względu na pogodę nie będą trwały zbyt długo. Słyszałam, że od jutra znowu ma przyjść ochłodzenie... -.-
Ukrywanie swoich uczuć jest zajebistym rozwiązaniem. Udajesz obojętność i zimną sukę na której nic nie robi wrażenia. Ostatni związek nauczył mnie jednego. Nie można angażować się zbyt szybko. Wiadomo, zauroczenie a później miłość robi swoje, jednak trzeba z tym walczyć. Nie mam zamiaru pokazywać słabości. Zbyt długo byłam słaba. Zbyt długo cierpiałam i zbyt wiele łez z tego powodu wylałam. Moja zasada, której mam zamiaru nigdy już nie złamać? Nie płakać przy facecie, którego się kocha...;]
TLC- No Scrubs
Malina ~.
|
|
|
|
Miłość zamieniona w nienawiść?
|
Okej. Pogubiłam się! Zapomniałam o teraźniejszości, wpadając w wir przeszłości. W wir tej namiętności, którą mnie ogarniał prawie każdego dnia. Dlaczego los pozwolił nam się znów do siebie zbliżyć? Dlaczego musieliśmy się pojawić na jednej imprezie, a później na jednej domówce? Eh, okej! Mogłam się uprzeć i nie iść. W końcu było już dobrze po północy. Czego się nie robi dla przyjaciół...
Nie byłam pijana w przeciwieństwie do T. na tej imprezie spotkałam również moją starą miłość z którą odbudował mi się kontakt. Znów mi zaczęło na nim zależeć? Nie mam zielonego pojęcia. Po prostu czuję przy nim ogarniające mnie ciepełko. T. dobrze widział jak M. na mnie patrzy i jak razem tańczymy. Czyżby zazdrość wzięła górę? Owszem! Widziałam kurwiki w jego oczach! Ha! I bardzo dobrze!
Dlaczego jednak muszę być taka głupia i poddawać się emocjom? Jestem naiwna! Wystarczyło jedno spojrzenie T. jedno stanowcze przyciągnięcie mnie do siebie na zlodowaconym chodniku, aby uczucia które zakopałam znów ujrzały światło dzienne. Owszem, opierałam się na początku. Później jednak poddałam się uczuciom. W moich oczach pojawiły się iskierki nadziei, niczym białe chorągiewki, które nie tyle są symbolem poddania się, ale w moim przypadku nadziei o lepsze jutro.
Wszystko było jak w bajce. Spędziliśmy naprawdę fantastyczną noc. Odwiózł mnie do domu, po czym zapytał czy jutro do niego napiszę. Położyłam się z uśmiechem na twarzy. Obudziłam się przed południem i do niego napisałam. Rozmawialiśmy na gadu. Aczkolwiek rozmowa nie szła w tym kierunku w jakim się spodziewałam. Był oschły. Niby buziaczki, itd. ale coś było nie tak. Nie znam go od wczoraj... Przeszłam do tematu, którego nie chciałam poruszać, a z drugiej strony nie mogłam się bez niego obejść! Tym tematem była poprzednia noc. Co dostałam w zamian? Hm, najlepszą wymówkę. Czyli:- Mało co pamiętam z wczorajszej nocy- Do tego jeszcze głupie przeprosiny, którymi już dosłownie rzygam!
Napisałam co napisałam i wcale tego nie żałuję! Straciłam do niego całe zaufanie i do tego zranił mnie najbardziej jak tylko mógł. Potraktował mnie jak inne panny z którymi spał. Dobrze wie, że nie jestem taka i że mam do siebie naprawdę ogromny szacunek za to jaką osobą jestem! Drań! Moje uczucia co do niego zmalały do zera. Nie mam zamiaru się z nim widzieć, ani rozmawiać. Jestem na niego wściekła. Miłość? heh, chyba gdzieś tam jeszcze jest, ale miałam wystarczająco dużo czasu, aby ukryć emocje głęboko w sobie. Co z tego wynikło? Następnym razem na pewno nie pozwolę uczuciom się ujawnić. Nie, nie!
Chyba coś w tym jest, że kobieta nie jest zimna od urodzenia. Staję się nią wówczas, gdy pojawi się jeden dupek, który wywoła u niej właśnie taką popierdoloną blokadę!
Bezsensownie sklepałam tą notatkę. Ważne, że ja coś z niej rozumiem. Właśnie... coś... tak naprawdę nic. Poznaje swoją cholerną słabość. Muszę nią jak najszybciej ugasić, zakopać... czy chuj wie co tam z nią zrobić, ale coś co wywoła że całkowicie zniknie. A bynajmniej nie wygra z rozsądkiem, którego coraz częściej zaczynam słuchać.
Nie jestem szmatą i nie pozwolę się tak traktować! Obyś kiedyś to Ty się tak poczuł. Obyś kiedyś to Ty usłyszał 'przepraszam, ale ja po prostu nie umiem'. Go ahead! Ukrywaj swoje uczucia! Ukrywaj swoją słabość co do mnie! Pieprz mi głupoty, że uczucia nie są dla Ciebie! Ha! Nie jestem głupia Tom! Wiem, że gdy mnie widzisz, nie wiesz co ze sobą zrobić. Widzę to w Twoim oczach! Ale wiesz co? Mam to gdzieś. Od tamtej soboty, mam to po prostu gdzieś!
Ella Mae Bowen- Holding out for a hero
Malina ~.
|
|
|
|
My eyes already like you
|
Mój telefon od tygodnia nie dostaję żadnego znaku od Ł. Mam jakąś taką głupią nadzieję, za każdym razem kiedy słyszę dźwięk wiadomości, że to może i on. Niestety, zazwyczaj są to sms-y od dziewczyn albo te głupowate wiadomości o wygranej. No nic. Po prostu czasami zapominam o tym, jak powiedziałam sobie, aby zbyt szybko się nie przyzwyczajać. Nie mogę! Nie chcę znów płakać w poduszkę. Nie wyobrażam sobie ponownie tych nieprzespanych nocy tylko ze względu na faceta, który postanowił iść inną drogą, inną drogą beze mnie.
Jestem poprana. Zachowuje się jak pieprzona egoistka! Kiedy wiem, że mam kogoś przy swoim boku zaczynam wątpić. Kiedy tej osoby zabraknie z różnych przyczyn, zaczynam za nią tęsknić i czuć się źle gdy nie ma jej obok. Po części miota mną chyba jakiś masochizm. Chciałabym to zmienić, ale chyba mi się nie uda. Nawet przy Tomaszu, a jeszcze wcześniej przy Mateuszu, miałam identycznie!
A właśnie. Wspominając o byłych, to hm... od jakiś czterech tygodni pan M. postanowił naprawić sobie ze mną kontakt. Pisze do mnie codziennie. Zaprasza mnie do siebie na film, herbatę. Trochę dziwnie się czuję. Fakt, iż do każdego faceta z mej przeszłości mam słabość. Nawet do takiego Ross'a z którym łączył mnie namiętny romans w Grecji, a który w ostatnim czasie też zaczął się coraz częściej odzywać. Jednym słowem masakra! Niby każdy jest na pstryknięcie palcem, ale żaden nie potrafi całkowicie wypełnić mojej pustki po T. Kiedy to się skończy? Kiedy bez obaw będę potrafiła wejść w nowy związek, a nie tylko w jakieś pobrzeżne romansiki?
Mam dość zimy! Mam dość tych mrozów i lodu na chodnikach! Jest fatalnie! Co to tej pogody, jestem cholernie marudna. Na dodatek samochód się zepsuł i muszę naginać na nogach do szkoły i z powrotem. Do szkoły mam jakieś 20 minut, ale pobudka o 6 mnie rozwala na łopatki. Wiem, wiem. Inni mają gorzej i całe życie wstają jeszcze wcześniej. Ale ja nie jestem innymi i nie jestem przyzwyczajona do takich pobudek, gdy za oknem jest jeszcze ciemno.
To chyba na tyle, co chciałam dzisiaj napisać. Aha! Jeszcze jedna rada! Nigdy nie popijajcie drogie blogowiczki wódki z desperadosem! Odradzam! hehe
Miłego weekendu.
Sade- Love is found
Malina ~.
|
|
|
|
Emocjonalne wahania
|
W końcu upragniona sobota! Jedyne co mnie teraz pociesza, to właśnie fakt, iż mogłam leniuchować w łóżku do dziesiątej. Niestety, dzisiejszego dnia nie mam już powodów do zadowolenia. Na początku tego tygodnia dowiedziałam się, że Ł. wyjeżdża do Holandii na 3-4 miesiące. To była niemiła niespodzianka, jaką mi podarował. Miałam nadzieję do dnia wczorajszego, że może uda nam się to jakoś przetrwać i może po jego powrocie będzie coś więcej. Coś bardziej poważniejszego niż spacerki po parku. Niestety. Byliśmy umówieni, że wieczorem się spotkamy. On poszedł do swoich znajomych, ja do swoich. Po miłych smsach, nagle dostałam wiadomość, która zwaliła mnie z nóg. Zaczął pisać, że jesteśmy różni, że wiele dzisiejszego wieczoru się zmieniło. Na pytanie co dokładnie ma na myśli odpowiadał głupowato, że jesteśmy różni. Zrozum tu faceta. Wściekłam się w efekcie czego do spotkania nie doszło. Rozpisałam się na pięć smsów, iż myślałam, że ta noc zakończy się zupełnie inaczej. Nie spotkaliśmy się i z pewnością nie spotkamy się również po jego powrocie. Wróciłam do domu i czekałam gdzieś do 2 na jakąś odpowiedź. Oczywiście telefon ani razu nie zabrzęczał na znak nowej wiadomości. Dziś rano, obudził mnie ten ów dźwięk. Odczytałam zaspana wiadomość: Czy powiem, że zakochałem się w Twoim charakterze? Tak.
Zdenerwowało mnie to jak i z drugiej strony zakłopotało. Odpisałam, że zupełnie nie rozumiem jego postępowania. Pierw buziaczki, później te teksty, a teraz takie coś. Zaczęliśmy o tym rozmawiać. Na dzień dzisiejszy nic z tego nie będzie. Ja się sama pogubiłam i straciłam nadzieje, że coś z tego może być. Z drugiej zaś strony, sama dokładnie nie wiem czego chcę! Niby tu chcę zapomnieć o Tomku, a proszę... pojawia się ktoś, kim jestem zainteresowana i zamiast o niego walczyć, wycofuje się. Niesamowite jest to jak jeden facet, potrafi zmienić zachowanie kobiety wobec innych mężczyzn, którzy są nią zainteresowani. Eh, gdyby połowa z nich pojawiła się przed T. możliwe, że nie kopnęłabym ich za przeproszeniem w dupę. Jest jednak inaczej. Najwidoczniej tak miało być.
Dzisiejszy dzień planuję spędzić pod ciepłym kocem i kubkiem gorącej herbaty. Ciekawe co wyniknie z tego mojego planowania, bo znając moich zwariowanych przyjaciół pewnie będą chcieli mnie gdzieś wyciągnąć. Chyba jednak postawię na swoim i pozostanę sama ze swoimi myślami. Chyba jest mi to potrzebne.
David Guetta feat. Sia- Titanium
Malina ~.
|
|
|
|
It's time to move on!
|
Nieubłagany koniec ferii w końcu nastąpić musiał. Chcąc czy nie chcąc od wczoraj ponownie zaczęły się pobudki o 6:30 co oczywiście wcale mi się nie uśmiecha. No cóż, trzeba zacisnąć zęby i trochę bardziej przyłożyć się w tym półroczu do nauki. Dzisiaj podano nam wyniki z próbnych egzaminów zawodowych. Nie będę ściemniała. Poszło tragicznie! Zdobyłam jedynie 20 punktów na 100. Projekt zrobiłam dobrze. Zdobyłam za niego 20 punktów, jednak wszystkie dokumenty źle wypełniłam. Dlaczego? Ponieważ wszędzie pozostawiałam wolne miejsce na podpis dyrektora. Wydaje mi się to głupie, iż mamy się podpisywać imieniem i nazwiskiem dyrektora gdy egzamin piszemy jako osoba przyjmująca zamówienie, czyli jako recepcjonista. Wypisuje wszystkie czynności, itp. Trochę mi wstyd, jednak z drugiej strony cieszę się, że był to tylko próbny egzamin. Teraz wiem już jakich błędów mam nie popełniać w czerwcu. Z klasy na dzień dzisiejszy egzamin ten zdałyby 3 osoby na 24. Porażka, co? Yhm, też tak właśnie uważam. Nie ma co jednak z drugiej strony się łamać i po prostu sprężyć dupkę i wziąć się do roboty!
Po feriach od razu na dzień dobry pisałam dwugodzinne wypracowanie z polskiego. Całe szczęście, że można było sobie wybrać jeden temat z trzech podanych. Ucieszyło mnie to, bo 'Cierpienia młodego Wertera' to jedna z tych lektur, które czytałam i jako tako pamiętam fabułę i postacie. Nie ukrywam, że wspomagałam się wypracowaniami podanymi w internecie. Zobaczymy jak to wyjdzie, ale raczej jestem dobrej myśli.
Zastanawiałam się, czy napisać życzenia urodzinowe Tomaszowi. W końcu jednak wzięłam się w garść i nabazgrałam z sensem jakieś życzenia. Planowałam wysłać je równo o północy, jednak zrobiłam to szybciej ponieważ moje powieki samoczynnie już się zamykały. Na drugi dzień dostałam bardzo obszerną odpowiedź z podziękowaniami. Szczerze? Nie spodziewałam się tego! Myślałam, że podobno jak ja odpisze mi po prostu: dzięki. A jednak mnie zaskoczył...
Mimo wszystko czuję, że jestem gotowa aby pójść na przód. Nie wiem czy to tylko złudzenia, ale nie chcę ciągle wspominać związku z Tomaszem z ogromną nostalgią. Chcę iść na przód, a tajemniczy pan Ł. jest chyba drzwiami do nowego etapu w życiu, który chcę rozpocząć. Nie zważając na skutki tej znajomości chcę się wyrwać. Nie obchodzi mnie stanie się za tydzień czy za miesiąc. Trzeba żyć chwilą, choć wiem jak trudno czasami odgonić od siebie filozoficzne myśli o przyszłości.
Ne-yo ft. Jamie Foxx- She got her own
Malina ~.
|
|
|
|
I only miss you, when I'm breathin'
|
Jeszcze ten tydzień ferii i znów zacznie się wczesne wstawanie i nauka. Szczerze to nie rozumiem osób, które tęsknią za szkołą. Jak można tęsknić za czymś, co daje nam psychiczny wycisk? Może nie zawsze tak jest, ale bardzo często.
Bibliografia do pracy na polski skończona. Pewnie będą jakieś poprawki o których dowiem się jutro. Niestety, ale muszę się jutro z tego powodu pokazać w szkole. W tym tygodniu mam również próbną maturę ustną z angielskiego. Akurat o nią obawiam się najmniej. Dobrze sobie radzę z angielskim i wiem, że coś tam wydukam. Matematyka zaś wzbudza we mnie ogromny stres. Co z tego, że wiele osób mi mówi, że dam radę, bo matura z matmy wcale nie jest taka trudna. Jak dla mnie jest to czarna magia i to będzie cud, jeżeli nie będę miała poprawki!
Spotkania z Panem Ł. są coraz częstsze. Wczoraj obdarował mnie buziakiem w policzek. Wywołuje u mnie szczery śmiech za co jestem mu bardzo wdzięczna! Mam co do niego małe wątpliwości. Nie wiem dlaczego. Z jednej strony coś mnie do niego ciągnie, ale obawa przed kolejnym sparzeniem wywołuje u mnie blokadę. Wiem, że ostatnio chciał mnie pocałować, ale nie panując nad tym co robię po prostu się wycofałam. Sama już nie wiem... jak na razie nie chcę się spieszyć. Jest miło, choć kiedy zaczyna mi mówić że poznam jego znajomych i snuje jakieś plany z uwzględnieniem mojej osoby zaczynam się bać i milczę gdy o tym mówi.
Pokój ogarnięty. Chyba każda kobieta ma tak, że kiedy zaczyna porządki i znajduje pewne rzeczy, to mimowolnie powracają wspomnienia. W szafie nadal znajduje się szalik T. Miałam ostatnio okazję mu go oddać, ale nie wzięłam go z domu. Nie wiem, czy zamierza go w ogóle kiedykolwiek odebrać, ale cóż... ja zanosić mu go nie będę.
Jason Derulo- Breathing
Malina ~.
|
|
|
|
Don't try to understand me
|
Nie ma to jak kłaść się z myślą, że jutro nie trzeba rano wstać i znów motywować się do tego, aby opuścić swoje ciepłe łóżko. Mi to zazwyczaj zajmuje jakieś dwadzieścia minut, nie wiem jak wam ;)
Ferie, feriami, ale nie mogę powiedzieć, że przez dwa tygodnie będę leżała brzuchem do góry, ponieważ w tym i drugim tygodniu mam kółka do matury i egzaminu zawodowego. Nie muszę na nie chodzić, ale wolę ruszyć tyłek i pójść na te dwie czy trzy godzinki. Najbardziej zależy mi na matmie, którą mam jutro w środę i czwartek.
Pan Ł. doszedł do wniosku, że nasz kontakt się pogorszył. Wcześniej pisaliśmy ze sobą praktycznie non stop. Teraz wymieniamy się paroma sms-ami dziennie. Dzisiaj idziemy na spacer. Nie wiem dlaczego, ale zaczęłam mieć mieszane uczucia. Podoba mi się. Jest świetnym facetem, jednak coś mnie blokuje. Coś, co blokowało mnie nawet przed Tomaszem. Chyba muszę pozbyć się tej blokady. Różnica polega na tym, że kiedy nie dostawałam od Tomka sms-a przez dwie godziny to już świrowałam i zastanawiałam się czy czasem pierwsza do niego nie napisać. Z Ł. jest zupełnie inaczej. Jak nie napiszę, to trudno... jakoś się tym strasznie nie przejmuję.
Weekend zaliczam do bardzo udanych! W piątek wyruszyłam do pubu z większą ilością znajomych. Zajmowaliśmy pół knajpy, ale było super. Później spontaniczny wypad do klubu. Wybawiłam się, choć w ogóle tego nie planowałam. W sobotę zaś moja dobra koleżanka wyciągnęła mnie znów do klubu. Chciała opić ze mną to, że w końcu po sześciu miesiącach jest z chłopakiem z którym przez ten cały czas kręciła. Cieszę się jej szczęściem! Wcale jej się nie dziwię, że była tak szczęśliwa. W końcu czekała na to już od wielu miesięcy. Niestety, ja nie miałam siły pić po piątku, więc wypiłam z nią jedno piwko. Resztę zostawiłam w rękach jej koleżanek, które z nią przyszły. Powiem Wam, że śmiesznie jest kiedy jesteś jedną z nielicznych osób na imprezie, która jest trzeźwa. Zupełnie inaczej widzi się zachowania innych, tych pijanych i to mocno ludzi. Eh, co to alkohol potrafi zrobić z ludźmi.
Przez cały grudzień nie było śniegu i kiedy przyszły ferie w końcu sypnęło. Nie jestem wcale z tego powodu zadowolona, bo nienawidzę takiej pogody! Kiedy jeszcze siedzę w domu, to jakoś strasznie mi on nie przeszkadza. Gorzej, kiedy trzeba gdzieś wyjść...
A Medinki jak nie ma, tak nie ma... :(
Michael Jackson- Give in to me
Malina ~.
|
|
|
Dwie niezapomniane zabawy! sylwester i studniówka
|
Odkąd nie pisałam przytrafiło mi się wiele bardzo przyjemnych rzeczy. Po pierwsze sylwester. Jak dla mnie po prostu bomba! Alkohol lał się litrami, ale wraz z przyjaciółmi z którymi przyszłam na tą imprezę dużo tańczyliśmy, więc alkoholu praktycznie nie było czuć. Oczywiście na drugi dzień spanie do godziny 16 i mega kac. Ale zabawa była przednia i to najważniejsze. Cieszę się, że nie powtórzyłam zabawy sylwestrowej z tamtego roku, bo było ze mną naprawdę źle. Aczkolwiek, podobno człowiek musi choć raz zaliczyć taki 'zgon' aby później wiedział ile tak naprawdę może wypić. Jedni nie robią sobie nic z takich 'życiówek' dla mnie jednak to było tak upokarzające, ze względu na moich przyjaciół, że powiedziałam sobie, iż już nigdy w życiu tak nie przegnę z alkoholem. Poza tym co to za impreza z której się wychodzi na bani o godzinie 22? ... no właśnie.
Druga impreza jaką bardzo mile wspominam to studniówka, która odbyła się w tą sobotę. Bawiłam się wyśmienicie. Wybrałam sobie najlepszego partnera jakiego mogłam! Ciągle chciał tańczyć, a ja przy stoliku siedzieć nie lubię. Parkiet był nasz, a czasem nawet widziałam zazdrosne spojrzenia innych uczestników zabawy. Sprzątanie sali zaliczam do mniej udanych, jednak zakwasy jakie trzymają mnie do dziś, pozostawiają mi bardzo miłe wspomnienia. Byłam pewna, że w swoich 11,5 centymetrowych szpilkach nie wytrzymam nawet do północy. Napotkało mnie miłe zaskoczenie, gdy spojrzałam na zegarek i zobaczyłam, że już po pierwszej, a mi nadal dobrze szło w moim prześlicznych bucikach, w których zakochałam się od samego początku kiedy je tylko ujrzałam! Podsumowując studniówkę, zaliczam ją do jednych z najlepszych imprez z moim życiu! Bawiłam się wyśmienicie! Poza tym, nie tylko ja. Słyszałam od innych osób, które przyszły jako osoby towarzyszące, że bawiły się lepiej niż na swojej studniówce.
Gdzieś od tygodnia piszę z pewnym Panem, którego imienia nie chcę jeszcze zdradzać. Dziś spotkaliśmy się pierwszy raz i zaliczam to spotkanie do bardzo udanych. Uśmiałam się prawie do łez. Jest wygadany i potrafi wywołać na mojej twarzy uśmiech. Jak na razie ma u mnie same plusy. Zobaczymy co z tego będzie. Nie spieszę się, nie chcę. Nie ukrywam jednak, że jestem nim bardzo zainteresowana.
Jeszcze ten tydzień i upragnione ferie! Nie wiem dlaczego, ale zupełnie nie mogę wziąć się w garść z nauką. Przede mną leży książka i zeszyt z matmy. Nie wiem jak pójdzie mi na klasówce, bo brakuje mi motywacji aby choćby na 20 min tam zajrzeć. Oby było dobrze. Dopadł mnie leń i choć źle się z tym czuję, to przyznaję się do tego bez bicia!
Gotye ft. Kimbra- Somebody I used to know (internetowy szał!!)
Malina ~.
|
|
|
|
Serce nie sługa, a szkoda...
|
Święta, święta i... po świętach. Tak naprawdę zupełnie nie czułam magii świąt w tym roku. No cóż, mówi się trudno i trzeba iść na przód. Może kiedyś, gdy będę miała swoje dzieci święta znów nabiorą tej ciepłej atmosfery.
Samej magii świąt nie było, aczkolwiek wyjazd do Zielonej Góry i spotkanie z babcią dobrze na mnie wpłynęło. Od pewnego czasu nawet zaczęłam się zastanawiać, jakby to było gdybym wyjechała i zamieszkała właśnie w takiej Zielonej Górze. Nie orientuje się w nim doskonale, ale drogę do domu zawsze bym znalazła.
Po wczorajszym powrocie do domu odwiedziłam babcie i zjadłam cieplutki obiad. Następnie rozpakowałam się i wraz z Patką umówiłyśmy się na piwko do pubu, który często odwiedzamy. Oczywiście miałyśmy sobie wiele do opowiadania. Buzie nie zamykały nam się przez całą drogę! Przed wejściem do pubu spotkałam Arka. Szkoda, że nie uprzedził mnie, że w środku siedzi Tomek. Nie zauważyłam go jak weszłam. Zasiadłam z Patką przy barze i nagle widzę go jak przychodzi do baru. Eh, serce jak zwykle zaczęło mi łomotać i zdołałam wydusić z siebie tylko ciche cześć. Gdy się odwróciłam kątem oka zauważyłam jak Tomek siedzi przy tym samym stoliku co Arek. Zagięło mnie! Wtedy zrozumiałam jaki ten świat jest mały. Choć siedziałam do nich bokiem, a później z tyłu to czułam na sobie wzrok nie tylko Tomasza, a również i Arka. Czasem z Arkiem wymieniliśmy się kokieteryjnymi spojrzeniami. Gdy wyszłam na papierosa dołączył do mnie pan A. Zaczęliśmy sobie rozmawiać i jak zwykle mieliśmy tysiące tematów. Nagle jednak A. powiedział mi, że pan T. powiedział, że byłam fajna. W jakim kontekście? Tego nie wiem. A. powiedział, że nie drążył tematu. Cieszę się chociaż, że T. miło mnie wspomina. Nie lubię gdy po rozstaniu są jakieś niepotrzebne spiny.
Minęło sześć miesięcy, a mi nadal nie przechodzi. Gdy go widzę kolana mi miękną i nawet tak wygadana osóbka jak ja, nagle traci wszelakie tematy. Gdy już przyzwyczajam się do jego obecności staję się odważniejsza i udaje, że mnie w ogóle nie rusza. Kiedy to się skończy?! Chciałabym go obojętnie minąć na ulicy i powiedzieć tak po prostu 'cześć!'. Najlepsze jak i najgorsze w tym wszystkim są sny. Pojawia się w nich praktycznie co noc. Czasem są one miłe, czasem nie. Niekiedy staram się te sny jakoś zinterpretować. A kiedy zawodzi mnie intuicja zostawiam to, bo po co myśleć nad czymś co nie przetrwało? Tak mówi rozum, szkoda tylko że rozum prawie zawsze przegrywa z sercem.
Santana- Smooth
Malina ~.
|
|
|
|
Gdzieś tam na dnie najwyraźniej nadal coś jest
|
Co z tego, że czuję się po części z Ciebie wyleczona, jeżeli nie spodziewając się widuje Cię na imprezie? Eh, szlak by to! Dlaczego gdy widzę z daleka Twoją sylwetkę dosłownie uginają mi się kolana, a serce bije jak szalone? Tracę kontrolę nad całą sobą, ale wciąż udaje że Twoja obecność zupełnie mnie nie rusza. Nie jestem dobra w udawaniu i wydaje mi się, że Ty dobrze o tym wiesz. Chciałabym wiedzieć jak Ty reagujesz kiedy mnie widujesz... Wiem, że nie jestem Ci obojętna, bo pokazujesz to swoim zachowaniem. Nie widujemy się na ulicy, ale od czasu do czasu w klubie w którym się poznaliśmy. Obserwujesz mnie na parkiecie, przy barze spoglądasz na mnie ukradkiem. Myślisz, że nie widzę? Wydaje mi się, że nie jesteś na tyle głupi. Czyżby gdzieś w środku Ciebie odzywało się uczucie, które co do mojej osoby tak szybko nie zniknie? Czyżbyś po trochu żałował tego rozstania, tylko nie chcesz się do tego przyznać? Ja chłopcze, szybko nie zapomnę. Widzę to po sobie, gdy Cię widzę. Ale nie będę na Ciebie specjalnie czekała. Gdy ktoś pojawi się na horyzoncie nie będę czekała. A wtedy dopiero zje Cię zazdrość, że ktoś ma to, co Ty miałeś, ale z tego sam zrezygnowałeś. Obiecałam Ci kiedyś, że nigdy Cię nie skrzywdzę. Dotrzymałam słowa. Ale ta umowa nie jest już ważna. Wiem, że zaboli Cię widok mojej osoby w ramionach innego. Kogoś, kto możliwe że zachowa się tak jak Ty, albo możliwe, że to ja zachowam się jak zimna suka wyprana z uczuć.
Rihanna- Final Goodbye
Malina ~.
|
|
|
|
Ostatnie naście!
|
Czas aby znów coś tutaj naskrobać. W poprzednim tygodniu miałam próbne matury. Hm, powiem tak. Z angielskiego jestem zadowolona, choć jeszcze nie mam wyników, ale sprawdzałam na internecie. Wiem, że na pewno 25 punktów mam ze słuchanki, ale nie sprawdziłam jeszcze wszystkiego. Polski trochę gorzej, ale wydaje mi się, że nie będzie aż tak źle. Polonistka obiecała sprawdzić wszystkie matury do końca tygodnia. Matma, to porażka po całej linii! Nie ma co. Muszę się ostro wziąć do roboty, aby zdobyć chociażby te 15 wymaganych punktów. Zabrakło mi 5 punktów. No szkoda, ale cóż...z matematyki zawsze będę zielona i nic już tego raczej nie zmieni. Brak podstaw robi swoje, niestety.
W sobotę obchodziłam swoje dziewiętnaste urodziny. Ostatnie naście! Czy coś się zmieniło? Nie, po prostu obok jedynki pojawiła się dziewiątka i nic więcej. Impreza urodzinowa była wyśmienita. Moja osiemnastka była niezwykła i magiczna. Te urodziny zaliczam do drugich najlepszych w moim życiu. Cieszę się, że mam takich znajomych jakich mam. Są niesamowici i potrafią wywołać uśmiech na mojej twarzy, nawet kiedy po moich policzkach spływają słone łzy. Dziękuję za to, że ich mam, bo to dzięki nim jak i rodzicom mam siły na to, aby wstać z łóżka z pozytywnym nastawieniem!
Moje ostatnie naście rozpoczęłam od domówki u mojego dobrego kolegi, a później wszyscy razem ruszyliśmy do klubu. Pełno ludzi, no bo w końcu andrzejki, ale cieszyłam się, że nigdzie nie spotkałam Tomasza. Naprawdę mi ulżyło, kiedy nie widziałam go siedzącego przy barze przez cały wieczór. Może to głupie, ale dziękuję Ci, że nie przyszedłeś i nie popsułeś mi swoją osobą imprezy. Fakt, napisałeś mi życzenia. Podziękowałam, ale nie miałam nawet chęci rozkręcać dalej rozmowy. Zamknęłam okno rozmowy i wróciłam do swojego życia w którym Cię nie ma. Jest pozytywnie. Poza tym z Arkiem odświeżył mi się kontakt z czego się bardzo cieszę. Wczoraj rozmawialiśmy ze sobą prawie cały dzień, no i dzięki niemu nie mogłam dzisiaj wstać z łóżka, bo położyłam się gdzieś około 1. Ale warto było.
To chyba tyle na dziś. Miałam się zmobilizować i częściej tutaj wpadać, ale jak widać nie idzie mi to zbyt dobrze.
Nneka- Stay
Malina ~.
|
|
|
|
|
|
|