|
|
|
...Suddenly... Life Has... New Meaning...
|
www.vertumnus.blog.pl
...and rest in peace, my friend...
|
|
|
|
...Ship...
|
But ship... your boat still drifts and flows
Now I drown dead in the eye of dawn
I'll reach the end in the bottomless space...
|
|
|
|
...Hail To Thou Who Hast Listeneth...
|
Drown in sin with pain that dwells within
When hopeless views are falling to the past
As hands not young and strong as before
We are in ruin
With the lack of hope, distrust, undying love
We lie among them bleeding
The truth of what will come from beneath
It dwells inside our hearts
Powrót do przeszłości... czemu nie? Sirrah, kolejny raz już kręci się "Acme", i kolejny raz wspominam... Tylko w zasadzie... nie mam co wspominać. Pierwszy raz tą kasetę usłyszałem... pod koniec września, gdy szedłem do szkoły, po powrocie z wakacji (wróciłem dwa tygodnie po rozpoczęciu roku)... dostałem ją od kolesia, który prywatnie uczy mnie angielskiego..., przegraną, z dodatkowymi trzema utworami Dead Can Dance... początki z jednym i z drugim zespołem.
Długie notki, nawiązania do Czarnych Magów, tworzenie dziwnych mitów... kto to czyta? Wiele razy już słyszałem "nie pisz takich długich notek, bo nikomu się nie chce tego czytać", ale ja nadal będę robić swoje... Kto nie chce - niech nie czyta, ja nikogo do tego nie zmuszam. To nie jest blog dla idiotów, te słowa nie są też do nich przeznaczone. Nie interesuje mnie ich opinia, nie interesują mnie żadne konkursy na najlepszego bloga, nie interesują mnie dollsy ani inne pierdolone pokemońskie atrakcje dla idiotów. Nie mam zamiaru tworzyć bloga w stylu nigra_29, gdzie pisać będę o jakichś głupotach, do tego w sposób, którego nie da się rozczytać, sami zresztą zobaczcie. Kim jest ta osóbka? Kto chodzi ze mną do budy, skojarzy wspaniałą i wybitnie piękną osóbkę zapieprzającą w bluzie System Of A Down. Specjalnie na jej przykładzie pokazałem..., byscie mieli porównanie. W każdym razie, kto chce - niech czyta, kto nie chce - niech spierdala. Po to tu wchodzisz, żeby pomyśleć, a nie żeby irytować mnie durnowatymi tekstami w stylu "FAJNY blog". Ten blog nie jest fajny, "we don't play for FUN", to nie jest kurwa coś "fajnego". Znajdzcie tu mądrość, spróbujcie poszukać czegoś dla siebie, ale gwarantuję wam, że to coś nie będzie FAJNE, i tyle.
Na koniec po raz drugi wrzucę tu słowa Havamal, tym razem nie po norwesku, po polsku, i one pięknie zwięczą tą notkę...
Chwała tobie, któryś powiedział!
Chwała tobie, któryś wiedział!
Chwała wam, którzyście słuchali!
Użyjcie tego, czegoście się nauczli
...Viva Emptiness...
|
|
|
|
...A Sad And Lonely Tree...
|
everywhere...
is just a journey away...
...ten napis widziałem wiele razy w pewnym miejscu wraz z moją ukochaną... o tyle dziwny, że od razu zapadł mi w pamięć. Są pewne teksty, napisane na murach, gdziekolwiek, których nie zapominam. I pomimo tego, że praktycznie wszyscy traktują je jako nic szczególnego i coś, co tylko szpeci mury - ja niektóre biorę sobie do serca... Ten napis jednak, zdobi flagę, która wisi w pewnym pokoju... i niech wędrówka nigdy się nie skończy...
każdy dzień może przypominać inny, i często to robi. Często wydaje nam się, że nie ma sensu dalej trwać, bo życiem tego nie nazwę, gdyż wszystko zostało już powiedziane. Chwile zwątpienia zdażają się każdemu i nie ma co zaprzeczać. Nawet w postaci lekkiego doła. Przynacie, że odechciewa wam się życ w chwilach, gdy jesteście zdołowani...
i nawet w okresie depresji, gdy wszystko bedzie wam się wydawać beznadziejne i bezsensowne, powtórzcie te słowa, bo w nich kryje się prawda i klucz do pięknych dni:
...never say die...
|
|
|
|
...Into The Crypt Of Fear...
|
Sadistik Exekution nie sprzyja głębokim rozmyślaniom, ale mimo to postanowiłem roztrząsnąć temat istnienia Boga. Zainspirowała mnie jakże głęboka wypowiedź: "Moze jest moze nie [bog]" jako koment do mej długiej notki na ten temat... Oczywiście 2 komenty na trzy odnosiły się praktycznie nie do notki, dwie przedstawiały opinie autorów, jeden był bez sensu, ot tak, żeby był... No cóż, Bóg to "temat rzeka", można o nim pisać w nieskończoność, wysuwać hipotezy, tworzyć mity - a i tak do niczego się nie dojdzie, przed kresem swego życia. Jedyny sposób na 100% przekonanie się co tak naprawdę jest po śmierci, to stanięcie z nią twarzą w twarz. Czasem mam wrażenie, że piszę bzdury (nawet często...), i to wszystko nie odzwierciedla mnie, jako "mnie". Dziwne, ale tak się czuję...
Ktoś napisał wcześniej, że pomimo tego, że mam dziewczynę etc., wciąż jestem smutny. Tak, jestem bo czuję, że ktoś mi podciął skrzydła. Choć jestem szczęśliwy na ziemi, wszystko jest tutaj piękne, czuję że kocham i że jestem kochany - a to jest przecież najważniejsze... wiem, że czegoś jeszcze nie zrobiłem. I choć mam czas, to czuję, że go wciąż marnuję. Czuję się tak, jakby moja ziemska powłoka oczekiwała, aż zrobię coś w kierunku jej wiecznego spoczynku, żeby miała zapewnione tam miejsce, żeby podniosła się z grobu trzeciego dnia oraz, żeby stanęła po stronie Boga w dniu ostatecznej bitwy. Ciężko jest jednak nieść ze sobą dobre słowo wraz z byciem sobą. Jestem mną, chodżę ubrany tak jak chodzę, robię co robię i nie mam zamiaru tego zmieniać. Nie będę działał wbrew sobie, po to, aby dopiąć czegoś, co jest mi całkowicie pod prąd... Bóg nie chciał pętać ludzkości w kajdany religii. Nie chciał, by ludzie byli w więzach, narzuconych przez swych "mentorów" zasadach ani żeby podążali za tym, co doprowadzi do ich rychłej zagłady. To nie jest śmieszne i śmieszne być nie ma, gdyż jest prawdziwe - a, jak powszechnie wiadomo - prawda często boli. Społeczeństwo się uwstecznia, i to zauważył każdy, kto w pewnym momencie się od niego odciął...
A Bóg nie chciał byśmy byli spętani. Religia jest patykiem, który czasem utrzymuje wiarę w pionie, który ją podtrzymuje. Z dużym naciskiem na słowo "czasem", gdyż według mnie i tak prawdziwa wiara obejdzie się bez praktyk kościelnych czy jakichkolwiek innych. Zła interpretacja słów Chrystusa i wszystkich innych ojców tego, co teraz kieruje ludźmi doprowadziła nas do tego stanu. Ich idee powinny być teraz przestrzegane, nie kościelne. Wiadomo przecież, że gdy ktokolwiek z nich wspomina o świątyni, kościele etc., ma na myśli świątynię wewnętrzną człowieka, to, co jest w nim, i co w nim kwitnie. Wiara nie potrzebuje budynków i kapłanów, nie potrzebuje murów, bo to one niosą kajdany, które pętają ludzi...
Jak długo potrwa roztrząsanie przez ludzi słów Chrystusa? Ja nie wiem, ale wydaje mi się, że przynajmniej setkę lat. Robimy się coraz mądrzejsi, coraz więcej wiemy, ale nasze przyszłe pokolenia będą wiedzieć jeszcze więcej - lecz wraz z napywem mądrości przyjdzie i glupota. A tej już w dzisiejszych czasach jest wystarczająco dużo. Jednakże, sterowany glupotą świat nie pożyje długo i dlategoż wszystko znów się zapętli i po raz kolejny potwierdzą się słowa Koheleta: "Nihil Novi Sub Sole". To, co się dzieje teraz, było już kiedyś. Nie ma nic nowego, nic nie da się wynaleźć, bo wszystko i tak już było. Nieważne ile wieków, pokoleń, generacji przed nami - było... Znów się zniszczymy...
"Zapytano kiedyś pewnego pustelnika o to, jak będzie z następnym pokoleniem. Odpowiedział: "Następne pokolenie nie osiągnie nawet połowy tego, co my osiągnęliśmy." "Co będzie zatem z kolejnym pokoleniem po nim?" "Kolejne pokolenie nie osiągnie połowy tego, co pokolenie, które go poprzedzało". "Jeżeli tak się mają sprawy, to co będzie w takim razie z ostatnim pokoleniem?" "Ostatnie pokolenie nic nie osiągnie - brzmiała odpowiedź - jednak ci, którzy przetrwają, zostaną uznani za większych od nas i tych, którzy byli przed nami."
...Viva Emptiness...
|
|
|
|
..Who Am I...
|
|
...i am the black wizards...
|
|
|
|
...Fukk...
|
"Jesteśmy najszybszą grupą na śweicie! Fukk You! Jesteśmy także na drugim miejscu i trzecim. Żeby nie było tak łatwo, to jesteśmy także najwolniejszą kapelą, która stąpała po naszej planecie. Jeden doomowy kawałek zaczęliśmy grać jakieś pięć lat temu i właśnie zbliża się dzień, w którym zagramy drugi akord."
- Sadistik Exekution
-----------------------
They are death, fukk you!
|
|
|
|
...God Is Dead...
|
Charley nie odpowiedziała. Wyjęła jedną z książeczek, odwróciła stronnice, po czym zaczęła czytać na głos:
- "Miarą człowieka nie jest jego iloraz inteligencji. Nie jest nią szczebel, do jakiego doszedł w obecnej hierarchii władzy. Miarą człowieka jest prędkość reagowania na potrzeby drugiego człowieka. Oraz ile możesz dać z siebie. Dając, niczego nie otrzymujesz w zamian albo przynajmniej..."
- No jasne, dawanie daje ci cos w zamian – powiedział Nick. – Dajesz coś komuś; później on odwzajemnia przysługę, dając w zamian coś tobie. To oczywiste.
- To nie jest dawanie; to handel. Niech pan posłucha: "Bóg mówi..."
- Bóg nie żyje – przerwał jej. – Znaleźli jego szczątki w roku 2019. Unosiły się w przestrzeni blisko Alfy.
- Znaleźli resztki organizmu kilka tysięcy razy bardziej rozwiniętego niż my – powiedziała Charley. – I najwyraźniej mógł stwarzać zamieszkane światy i obsadzać je żywymi organizmami, wywodzącymi się od siebie samego. Ale to nie dowodzi, że był Bogiem.
- Myślę, że to był Bóg.
Philip K. Dick
-
Już Nietzche twierdził, że Bóg umarł. Nie negował jego istnienia - w istocie - ale twierdził, że zginął jako istota. Ja czytając ten fragment rozdziawiłem gębę i wyobraziłem sobie białe, materialne, o ciagnacej sie konzystencji coś pływające bezłądnie w kosmosie. Nie mam zamiaru tłumaczyć się ze swojej wiary, i niech was ona nie interesuje, ale powiem, że Nietzche racji nie miał. Pozostanę neutralny w sprawie podawania argumentów etc, gdyż przewodnim błędem katolików jest nietolerancja dla wszystkiego co inne, co nie podlega kościołowi... a, że katolikiem nie jestem - mogę zachować jako-taką neutralność.
Ta notka jest prosta, bo chyba skomplikowana być nie mogła. Nie mam humoru rozpisywać się filozoficznie na temat tego, czy Bóg istnieje, czy nie. Ten, kto powinien, ten moje stanowisko zna, ten, kto nie wie, niech się interesuje...
Ktoś powiedział kiedyś, że "jeśli Jezus nie zginął na krzyżu - próżna nasza wiara". Zastanowiłem się nad tym, i doszedłem do wniosków, że poniekąd miał rację, Nie wiem za kogo uważacie Chrystusa, czy za maga, świetnego bioenergoterapeutę a może prawdziwego syna bożego, ale i tak wszystko sprowadzi się do jednego. Jeśli nie był tym, za kogo się podawał, jeśli nie był synem Boga - próżna wiara chrześcijan, gdyz nie ma żadnego punktu odniesienia. Mówiąc w ten sposób - brakuje jej jakiegoś fundamentu. Owszem, jest Stary Testament, jednakże na nim bazują żydzi, natomias Nowy Testament mogłby w wypadku fałszu Jezusa - zostać spalony jako księga heretycka. Próżna wiara, gdyż nie byłoby przez to zarówno odpuszczenia grzechów (i umarł za nasze winy...), a i nie powinien istnieć żaden kościół, bo chcąc - nie chcąc, gdyby nie było Chrystusa, żydzi nigdy nie "wybiliby" się ze swą wiarą. Prawda, mogliby to zrobić, ale nie tak "szybko". Prawdopodobnie w takich miejscach jak Norwegia nadal panowałby kult Odyna, gdyż - gdyby niebyło Chrystusa - nie byłoby wojen krzyżowych, nie byłoby krzyżowania chrześcijan w Rzymie, nie byłoby... i tak dalej.
Spotkałem się także z opiniami, że Chrystus - owszem, istniał, ale synem Boga nie był, a do tego nie umarł na krzyżu tylko w Tybecie. Przynzam, że ciekawe, a dla maga stworzenie fantomu samego siebie, fantomu, który ginie na krzyżu problemem raczej nie jest... Podobno gdzieś tam, daleko w Tybecie jest nagrobek Chrystusa... kto go tam wie? To tak samo pogmatwane jak ze skarbem templariuszy. Podobno pilnuje go strażnik, który nigdy nie śpi, podbno to jest Arka Przymieża, podbno to, podbno tamto... czegokolwiek by nie powiedzieć - jest święte i przetrwało do tych czasów. Tak samo, jak mit chrystusa i monoteistyczna wiara. Nieważne jak, czy przez miecz i ogień, czy przez pokój i miłosierdzie - przetrwała, więc coś w niej musi być... wygięcie zasad religii pokoju - doprowadziło do tego, do czego doprowadziło, ale to czlowiek potrafi nagiąć wszystko do swoich własnych potrzeb, nie zapominajcie o tym w swych sądach...
|
|
|
|
...And The Story Goes Still...
|
Heill sá, er kvað,
heill sá, er kann,
njóti sá, er nam,
heilir, þeirs hlýddu.
|
|
|
|
...The Night On Earth...
|
"Słyszałem głosy, które mówiły, że muzyka to cisza pomiędzy dźwiekami; ktoś wypatrywał czegoś co miało nadejść - nie nadeszło, którejś chwili zielonej wbiło mu sztylet w plecy.
Nie jestem kimś szczególnym, nie lubię topionych serków po dacie ważności do spożycia i nie mam najbielszych zębów (hmm)- ale nie poddam się - kocham sposób myślenia o świecie, mój sposób, wiem że świat jest inny ale wierzę, że gdzieś jest właśnie mój taki mój i w czasie i w przestrzeni i w niej."
- Crux7
...i co ja mogę wiecej powiedziec? Że właśnie siedzę i męczę tą noitkę słuchając zapętlonego w kółko mida ze strony mego przyjaciela? Że przed oczami mam ciastko, a niedaleko wygazowuje się otwarta woda? Że w kubku, w którym powinno być coś płynnego są nasypane chrupki, które zjeść powinienem z mlekiem?
Że to wszystko, co mnie otacza to bujdy? Że właśnie ziewam, bo jest późno, że perspektywa wczesnego wstawania mnie zabije, że ponownie będą mnie prześladować dziwne sny? Że znajdę drogę wśród snu i nie będę chciał wrócić na ziemię? Że iluzja świata wewnątrz mnie, który jest złudnie piękny mnie wciągnie?
Że to wszystko, co mnie otacza to bujdy? Tak.
Powiem, że ostatnio mam dziwne sny. Na pierwszy rzut oka - zwykłe, jednakże po przypatrzeniu się im i zanalizowaniu - są dziwne. Nic poza tym, że są... inne. Śniły mi się drzewa, piękne, jak na jesieni, rosnące przy aleji, czerwono-pomarańczowo-brązowo-żółte niebo i kilka postaci ze sobą rozmawiających... Niewazne o czym, i nieważne jak, ważne że ja to pamiętam... Śniły mi się człekokształtne lwy, i wiem, że jestem wariatem - ale kto by się przejmował? ...Zacznijcie, bo jeden z lwów prowadził autobus.
Śmieszne, nie?
...nie.
Autobus z dziećmi, zatrzymał się, rozmowy między lwami, jakieś dziwne sceny... kierowca, który prowadzi dzieci na jakąś wyspę, z dala od ludzi, widać po niej, że jest jedyna w swoim rodzaju, że jest nietknięta przez ludzi... że jest piękna. Coś się dzieje, aż w końcu lew wbiega do jakiegoś tunelu... gdzie zaczyna walczyć z drugim. Krzyk, pazury i ukrzyżowanie jednego z nich, jedno ujęcie, ale pamiętam krzyż... Końcowa rozmowa, mimo ran spowodowanych przebiciem łap kierowca wygrywa... zabija drugiego... lecz pada ofiarą kłatwy. Ostatnie slowa drugiego lwa - "nigdy nie będziesz taki jak oni"...
...i to nie są piękne sny? Co dziś mi się przyśni, co dziś wyobrazi sobie mój umysł? Pewnie jakieś szkaradztwo, pewnie coś głupiego..., ale przynajmniej będę wiedzieć, że coś z tej bezsensownej paplaniny rozumiem.
...tak więc, życzcie mi dobrej nocy i wielu snów... aha, i niech będzie tam czerwono-pomarańczowo-brązowo-żółte niebo, dobrze?
...dzięki.
...Viva Emptiness...
|
|
|
|
...Postludium...
|
heh... w tle leci Gorgoroth, akurat "The Devil Is Calling", jest głośno i niszczy wszystkich sąsiadów... i co z tego? Dziś próba, zmieniona muzyka naszej kapeli, zmieniona nazwa... ale jaką teraz wymyślić? Przyziemne pytania, a cięzko znaleźć na nie odpowiedź... Zadać mogę je każdemu i albo uzyskam głupią odpowiedź, albo zobaczę głupią i zdziwioną minę - co lepsze? Nic. Lepiej milczeć. Dzisiejszy dzień zaczął się beznadziejnie, jak zresztą zaczyna się każdy, i zaczynać będzie się jeszcze co najmniej kilka lat. Jedynym ratunkiem są wakację, choć i nie wiadomo czy te się powiodą... Tak bardzo bym chciał obudzić się obok Niej, zobaczyć tą piękną twarz, pocałować... ile jeszcze będę musiał na to czekać? Lata...
Wczorajszy dzień zaczął się beznadziejnie, beznadziejnie przebiegł i zajebiście się skończył. Widzicie tu jakiś sens? Czy tam na górze tak bardzo podoba się granie moim życiem, przesuwanie pionków po tej planszy i decydowanie jak źle ma tego dnia wszystko pójść? Znów nawaliłem, i przyżekłem sobie, że to ostatni raz... zobaczymy. Tak, dobrze domyślacie się o co chodzi, jak zwykle - kłotnia. Ale cóż, skończyło się dobrze, a forma przeprosin była jak najbardziej ciekawa...
...ale o co w tej notce chodzi? Jest prosta, aż zbyt prosta i nieskomplikowana jak na ten blog... Tak, jest pusta. Zwierzanie się ze swoich problemów i przeżyć jest powszechnym zjawiskiem na tej elektronicznej kartce, kogo jednakże to obchodzi? Zauważyłem, że powinienem pisać prosto i nieskomplikowanie, zeby dostawać komenty... a tego robić nie chcę. Nie jestem taką osobą i nie chcę być - ale przyznam, że irytujące jest dostawanie aż jednego, bądź dwóch komentarzy... Niepotrzebnie czekam, az jakiś łaskawca napisze więcej - muszę znieść te dwa komenty, i pogodzić się z tym, że nigdy nie będzie więcej...
W każdym razie, po co ja tu smucę? Trzeba się cieszyć, wszakże Panta Rhei (ci, co nie wiedzą o co chodzi - niech lookną do "spowiedzi" na http://www.draugen.prv.pl) a Pest śpiewa w "Funeral Procession" czystym głosikiem, co prawda tylko raz - ale to już powód do radości... nie? Nie.
...Viva Emptiness...
|
|
|
|
...Where Passion Roars...
|
"Sterling ear retained with life; transfixed before the strife
Glean its grains when grown and ripe; and drain its bracing vitae
Where passion roars and sense unites; the war will soon be won
The quest for life transcends beyond; and falls beneath the sun"
Ordo Rosarius Equilibrio - 'My Felicity Of Midwinter'
|
|
|
|
...Sheep For A Lifetime Or Lion For A Day...
|
Rzucił mi się w oczy tekst - podczas przeglądania jakiegoś bloga - o tym, że, cytując: "Najepiej żeby wszystko szło dalej... Bez naszej wiedzy (...) I trwac w tym tak dlugo jak się da...". Prawda, że słodkie? Bezmyślnie pokładana wiara w rzeczywistość i jej istnienie, zmierzanie ku śmierci bez własnej wiedzy - życie, po prostu, aby żyć. Schematyczność każdego ruchu, ślepe światło w oczach i przytłumione uczucia - a zarazem wiersze o śnie i zamkniętych oczach. I jak tu wierzyć zwykłym ludziom? Jak wierzyć w ich słowa, które są puste, i które nic nie znaczą? Nie wywyższam się, nie mam zamiaru tego robić. Też jestem człowiekiem, jednakże samoistnie nasuwa mi się obraz wielkiej grubej kreski pomiędzy mną a nimi. Nie wywyższam sie - oddalam i oddzielam.
Ludzie chcą się dzielić, dlatego żadni, którzy pragną jedności między całą naszą rasą nie mają prawa bytu. Dzielimy się od zawsze, na silnych i słabych, mądrych i głupich... jednakże, niedawno, bo w XXI wieku, powstał podział na tych, którzy widzą a tych, którzy śpią. Nie. Inaczej. Dopiero w XXI wieku ten podział się "uwidocznił". Wcześniej ludzie wybitni, którzy się rozbudzili, byli tępieni - teraz rządzą. Czyż to nie paradoks? Motłoch zniszczył dawniej tych, którzy powinni zniszczyć właśnie ów motłoch, a teraz role się odmieniły, lecz miast zniszczyć - zawładnęliśmy. Powinniśmy jednak zniszczyć, zasypać rany solą, a nie rządzić tym... czymś.
Przeżyć życie, przespać je... można zrobić i to - i to. Można czekać aż wszystko przeleci obok nas, aż wszystko nas ominie a my nie będziemy angażować się w bieg świata - można, ale po co? Zostawiam was z tym pytaniem i... cytatem:
"Should we be sheep who live forever or should we be lions for one day?
That is the question of tomorrow and that is the answer of today."
Ordo Rosarius Equilibrio - "Sheep For A Lifetime, Or Lion For A Day"
...Viva Emptiness...
|
|
|
|
...My Felicity Of Midwinter...
|
"Flame of life retained outside; the range of grasping hands
For ardency it glistens bright; in yearn for reprimand
Legion quest to douse its light; with credence and by plea
But midst the crop that sprouts to ripe; I plant another seed"
Ordo Rosarius Equilibrio - Make Love, And War / The Wedlock Of Equilibrium
|
|
|
|
...Raped Angel...
|
RAPED ANGEL
Walking down the street
I found her in drain
She had lost her neat
Green eyes screamed in pain
Angel with a broken wing
Blackest than night
And with every single sting
My heart started a fight
RAPED ANGEL!
Lost in deep green eyes
Blinded by a demon's lash
I hoped to touch the stars
To see a green, soft flash
She had a second chance
To reach out her home
To start an angel's dance
To find her own dome
RAPED ANGEL!
One last flight to touch the sky
One last breath on the open air
And now her eyes are open wide
One life… to touch her hair
RAPED ANGEL
…learned to fly…
(c) Vertumnus 2004,
na podstawie pomysłu Jadowitego...
|
|
|
|
|
|
|